Reklama

Infułat Milik, kapłan niezłomny

2015-06-18 09:58

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 25/2015, str. 4-5

Reprodukcje: ks. Adrian Put
Ks. inf. Karol Milik

Należał do grona najwybitniejszych postaci Kościoła katolickiego po II wojnie światowej.
Był wierny Chrystusowi do samego końca. W czasach gdy władze komunistyczne prześladowały Kościół, on z godnością pełnił posługę pasterza. Po aresztowaniu i wygnaniu z diecezji nie przyjął innej funkcji kościelnej. Ostatnie dwadzieścia lat swojego życia spędził u nas, w Gorzowie. Tu ks. inf. Karola Milika pamiętają do dzisiaj

Ksiądz inf. Karol Milik był pierwszym po II wojnie światowej administratorem apostolskim Dolnego Śląska we Wrocławiu. Swój urząd pełnił w latach 1945-51. Zatem dla mieszkańców Głogowa, Szprotawy, Żar, Żagania, Nowej Soli, Przemkowa był własnym ordynariuszem. Wszak te tereny do 1972 r. należały do archidiecezji wrocławskiej.

Warto przypomnieć tego szczególnego kapłana na naszych łamach. Już za rok mija bowiem 40. rocznica jego śmierci.

Wczesne lata i seminarium w Widnawie

Urodził się 24 czerwca 1892 r. w Renardowicach k. Bielska na Śląsku, w ówczesnej diecezji wrocławskiej. Uczył się w szkole elementarnej w Dziedzicach oraz w gimnazjum w Cieszynie. W 1911 r. uzyskał świadectwo dojrzałości i wstąpił do seminarium duchownego w Widnawie, leżącej obecnie w Czechach.

Reklama

Widnawskie seminarium przygotowywało kleryków do pracy w diecezji wrocławskiej dla terenów śląskich, które po 1742 r. pozostały przy Austrii. Pierwszy rok akademicki zainaugurowano w 1899 r. Naukę pobierali tu głównie Polacy, Czesi, a także Niemcy. Językiem wykładowym była łacina. Tylko niektóre wykłady prowadzono po niemiecku. Na uczelni widnawskiej posługiwano się także polskim i czeskim, realizując w ten sposób zalecenie kard. Georga Koppa, że kapłani śląscy powinni znać polski, czeski i niemiecki.

Karol Milik został wyświęcony na kapłana przez kard. Adolfa Bertrama 26 lipca 1915 r.

Pierwsze kapłańskie kroki

Po święceniach kapłańskich pracował najpierw w Skoczowie, a później w Bielsku. W 1917 r. został zmobilizowany przez armię austro-węgierską i powołany na kapelana w cesarsko-królewskim wojsku. W 1923 r. został ustanowiony proboszczem w Królewskiej Hucie, czyli dzisiejszym Chorzowie. W latach 1926-28 studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim prawo kanoniczne, wieńcząc ten okres stopniem doktora prawa kanonicznego.

Jako kapłan związał się z harcerstwem, a także zaangażował się w Towarzystwo Czytelni Ludowych. W 1933 r. przeprowadził się do Poznania, aby objąć stanowisko dyrektora Towarzystwa. Będąc już na tym stanowisku, założył i redagował poczytny miesięcznik „Ruch Społeczno-Oświatowy”. Za swoją działalność władze państwowe odznaczyły go Krzyżem Orderu Polonia Restituta.

Wizjoner granicy zachodniej

Pracując w Towarzystwie Czytelni Ludowych, bardzo mocno zaangażował się w promowanie polskości. Przestrzegał jednocześnie przed zagrożeniami płynącymi ze strony Niemiec. Dużym echem w Polsce i w nazistowskich Niemczech odbyła się jego inicjatywa wydawnicza. Tuż przed wybuchem wojny podczas Międzynarodowych Targów Poznańskich ks. Milik wydał i uczestniczył w kolportowaniu milionowego nakładu pocztówki z nadrukiem „Drang nach Osten”. Widokówka przedstawiała dawne piastowskie ziemie polskie na zachodzie przyłożone do ówczesnej mapy Polski z lat 1921-39. A zatem już przed wojną ks. Milik widział Polskę ze Szczecinem i Wrocławiem. Publikacja ta musiała bardzo mocno zapaść w pamięć niemieckim najeźdźcom z 1939 r., gdyż bardzo energicznie rozpoczęli poszukiwania ks. Milika. Ten ukrywał się przed gestapo w Warszawie i pod zmienionym nazwiskiem kierował tajną organizacją Czytelni Ludowych. Gdy upadło Powstanie Warszawskie, ks. Milik został złapany przez Niemców, ale udało mu się zbiec. Ukrywał się na Okęciu, a w 1945 r. wrócił do Poznania. Abp Walenty Dymek powierzył mu wówczas prowadzenie kościoła św. Jana Kantego na ul. Ostroroga.

Dzieje ks. Milika, gorliwego kapłana i gorącego patrioty, doprowadziły go do dnia 15 sierpnia 1945 r. Tego dnia prymas August Hlond mianował go administratorem apostolskim Dolnego Śląska we Wrocławiu z uprawnieniami biskupa rezydencjalnego. Obok niego tego samego dnia zamianowani zostali: dla Warmii ks. Teodor Bensch, dla Śląska Opolskiego ks. Bolesław Kominek, dla Gdańska ks. Andrzej Wronka i dla Gorzowa ks. Edmund Nowicki. Spośród tych kapłanów tylko ks. Milik nie został później mianowany biskupem.

W polskim Wrocławiu

Ks. dr Karol Milik został polskim administratorem archidiecezji wrocławskiej 15 sierpnia 1945 r. Tu czekały na niego całkowicie niemiecka Kuria Arcybiskupia, Kapituła Metropolitalna z wikariuszem ks. Ferdynandem Piontkiem oraz bp Joseph Fercher i zwykli księża. 1 września 1945 r. udał się wraz z ks. Bolesławem Kominkiem, administratorem apostolskim w Opolu, do klasztoru Sióstr Urszulanek przy pl. Nankiera we Wrocławiu, gdzie Kapitule Katedralnej wspólnie przedłożyli akty nominacyjne na administratorów apostolskich. W ten sposób z rąk wikariusza niemieckiej Kapituły Katedralnej ks. Ferdynanda Piontka przejęli władzę duchowną na powierzonym terenie.

Musiał zorganizować życie religijne od początku. Do pomocy miał tylko 45 polskich kapłanów. Na pozostałych 700 nie mógł liczyć. Jako Niemcy mieli zostać przesiedleni. Archikatedra wrocławska była w ruinie. Ks. Milik organizuje zatem kurię i inne instytucje diecezjalne. Bardzo gorliwie pracuje nad odbudową życia kościelnego. Tworzy zręby najważniejszych instytucji i organizacji terytorialnej. Podejmuje także decyzję o odbudowie zniszczonej katedry wrocławskiej.

Jego gorliwa praca zostaje jednak przerwana w 1951 r.

Aresztowanie i wygnanie

26 stycznia 1951 r. ks. Milik udał się tradycyjnie do kurii. Już przy wejściu informowano go o wzmocnionych patrolach Urzędu Bezpieczeństwa. Jakby nie zważając na niebezpieczeństwo, zajął się czytaniem referatów przygotowanych przez poszczególne wydziały kurialne. Po godz. 9.30 przybyli do kurii pracownicy Urzędu ds. Wyznań oraz Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa. Podsuwano ks. Milikowi różne dokumenty do podpisania. Próbowano go zmusić do dobrowolnego ustąpienia lub podpisania decyzji o odwołaniu. Niczego nie podpisał. Wyraźnie deklarował, że dla ludu katolickiego został ustanowiony pasterzem i tylko władza duchowna może go z tego zwolnić. Był wierny prymasowi. Nic bez niego nie zrobił. Aresztowano go i potajemnie wywieziono z Wrocławia. Aresztowano także jego wikariusza generalnego. Samochód z ks. Milikiem i z funkcjonariuszami UB zatrzymał się najpierw w Trzebnicy. Później wywieziono go do Poznania i Bydgoszczy. Jako miejsce odosobnienia wskazano ks. Milikowi klasztor Kapucynów w Rywałdzie Królewskim. Mógł poruszać się po całym klasztorze i ogrodzie, jednak nie mógł opuścić terenu dosobnienia.

Ks. Milik z uwagą śledził wszystkie informacje dotyczący życia Kościoła w Polsce. Szczególnie mocno interesował się archidiecezją wrocławską, którą zarządzał teraz wikariusz kapitulny. Nie mógł zrozumieć do końca wszystkich decyzji, ale podkreślał swoją wierność prymasowi.

Po dwóch tygodniach aresztu w Rywałdzie Królewskim władze poinformowały ks. Milika, że może udać się gdzie tylko chce z wyjątkiem Ziem Odzyskanych. Nie ociągając się, spakował swoje rzeczy i jeszcze tego samego dnia udał się do Warszawy do prymasa. Ten przyjął go bardzo serdecznie. Prosił o możliwość odpoczynku. Nie chciał przyjąć innej funkcji kościelnej, podkreślając, że został posłany na Dolny Śląsk jako pasterz i temu chce pozostać wierny.

Zamieszkał w klasztorze u sióstr w Pobiedziskach. Był dla nich kapelanem. Jednocześnie coraz bardziej usuwał się w cień. Bardzo bolała go sytuacja, w której znalazł się Kościół, a szczególnie jego umiłowana administracja apostolska we Wrocławiu.

Praca w Gorzowie

Pobyt w Pobiedziskach spowodował, że ks. Milik znalazł się niejako na uboczu życia społecznego i kościelnego. W międzyczasie do Wrocławia przyszedł nowy administrator apostolski, który posiadał już sakrę biskupią. Dzieje ks. Milika potoczyły się jednak inaczej. Ostatnie lata swojego życia spędził w Gorzowie.

31 sierpnia 1957 r. do Pobiedzisk przyjechał bp Teodor Bensch, biskup w Gorzowie. Zaproponował ks. Milikowi przeniesienie się do jego diecezji, prosił o pomoc w pracy duszpasterskiej oraz zapewnił utrzymanie. Co najważniejsze – propozycja ta była uzgodniona z prymasem Wyszyńskim. Ks. Milik przyjął tę propozycję i po krótkiej wizycie w Warszawie przybył ostatecznie do Gorzowa 30 października 1957 r. Prymas Wyszyński nadał mu stały przywilej udzielania sakramentu bierzmowania. W ten sposób mógł ks. Milik wspierać bp. Benscha w pasterskiej posłudze w rozległej diecezji gorzowskiej. Już 6 grudnia 1957 r. bp Bensch powołał go do grona kolegium konsultorów. Po nagłej śmierci pasterza gorzowskiego przyszedł do diecezji bp Wilhelm Pluta, który ks. Milika także otoczył serdeczną opieką i przyjaźnią. W latach 1960, 1963, 1967 i w 1970 powoływał go do grona kolegium konsultorów. Tenże bp Pluta podjął w 1962 r. starania, aby ks. Milika obdarzyć godnością infułata. Papież Jan XXIII przychylił się do tej prośby. Infułat cieszył się dużym poważaniem u bp. Pluty, biskupów pomocniczych, kapłanów, sióstr i świeckich Kościoła gorzowskiego. Serdecznie pamiętano o nim także we Wrocławiu.

Zmarł 11 maja 1976 r. w Gorzowie. Trumnę wystawiono najpierw w kaplicy na ul. Chodkiewicza, gdzie mieszkał. Kondukt pogrzebowy przeszedł później przez miasto aż do katedry. Następnie doczesne szczątki przewieziono do katedry wrocławskiej, w której murach spoczął.

Bp Wilhelm Pluta napisał kiedyś o ks. inf. Miliku, że „znalazł się u podstaw nie tylko odbudowy zniszczonej katedry wrocławskiej, ale całej organizacji Kościoła wrocławskiego. Wiadomo, że ks. inf. Milik to człowiek bezwzględnej wierności Kościołowi, okazywanej przez tyle lat (…) ciężkich doświadczeń osobistych”.

Tagi:
kapłan

Jubileusz Biskupiaka

2018-09-12 10:43

Ks. Mieczysław Puzewicz
Edycja lubelska 37/2018, str. VI

Wzgórze na Czwartku należy do najwyższych w Lublinie, tam też miało swoje początki miasto. Archeologowie datują osadnictwo na tym terenie na koniec pierwszego tysiąclecia. Aż do 1934 r. na wzgórzu królował najstarszy lubelski kościół pw. św. Mikołaja. Wtedy na gruntach parafii wyrósł okazały budynek Wyższego Gimnazjum Biskupiego Męskiego, od początku zwanego Biskupiakiem

Archiwum szkoły
Gmach Biskupiaka

Do swojej właściwej funkcji Biskupiak wrócił 25 lat temu, kiedy archidiecezja odzyskała budynek, a ówczesny metropolita lubelski abp Bolesław Pylak wydał dekret o powołaniu XXI Liceum Ogólnokształcącego im. św. Stanisława Kostki. Za dewizę przyjął słowa świętego: „Ad maiora natus sum” (Do wyższych rzeczy jestem stworzony). Wcześniej szkoła podzieliła los większości katolickich placówek edukacyjnych, likwidowanych przez komunistyczne władze w Polsce na przełomie lat 50. i 60. ubiegłego wieku. Ocalało tylko kilka znakomitych szkół; w Lublinie, gdzie po wojnie zainstalowała się Polska Ludowa, pogrom dotknął wszystkie szkoły katolickie, włącznie z Biskupiakiem. Pomimo pierwotnych zamiarów zaniechano zamknięcia Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Katolicka edukacja po represjach niemieckiego okupanta rychło doznała kolejnych dotkliwych szykan ze strony komunistów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Krosno: wyrok dla byłego proboszcza Hłudna podtrzymany

2018-09-18 10:21

pab / Brzozów (KAI)

Sąd Okręgowy w Krośnie podtrzymał wyrok skazujący na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 ks. Stanisława K., byłego proboszcza Hłudna. Duchowny był oskarżony o psychiczne i fizyczne znęcanie się nad czwórką dzieci i doprowadzenie jednego z nich do samobójstwa. Wyrok jest prawomocny, a obrońca duchownego nie wyklucza złożenia wniosku o kasację.

BOŻENA SZTAJNER

Poprzedni wyrok zapadł w marcu br. przed Sądem Rejonowym w Brzozowie. Była to już trzecia apelacja w procesie byłego proboszcza parafii Hłudno na Podkarpaciu. Sprawa dotyczy wydarzeń z lat 2005 – 2007.

Podobnie jak wszystkie wcześniejsze procesy, ten również został utajniony. Podejmując taką decyzję, sąd kierował się dobrem pokrzywdzonych dzieci oraz rodziny tragicznie zmarłego chłopca, który w grudniu 2007 r. popełnił samobójstwo.

W lutym 2013 r. Sąd Rejonowy w Brzozowie skazał księdza K. na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5, za psychiczne i fizyczne znęcanie się nad 13-letnim Bartkiem i trzema dziewczynkami. Sąd uznał wówczas, że duchowny bił dzieci, krzyczał na nie, a chłopca oskarżał także o kradzież pieniędzy. Zdaniem sądu, nie miało to jednak wpływu na samobójczą śmierć nastolatka.

Od wyroku odwołała się obrona, prokuratura i oskarżyciele posiłkowi. Sąd Okręgowy w Krośnie uchylił wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd I instancji.

Drugie postępowanie sądowe rozpoczęło się w sierpniu 2015 r. Wyrok zapadł w marcu 2016 r. Sąd Rejonowy w Brzozowie uznał duchownego winnym naruszenia nietykalności cielesnej dzieci. Ze względu jednak na to, że czyn ten jest przestępstwem ściganym z oskarżenia prywatnego, a jego karalność już się przedawniła, umorzył postępowanie przeciwko księdzu. Apelację złożyli pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych, czyli pokrzywdzonych i ich rodziców oraz prokuratura.

We wrześniu 2016 r. Sąd Okręgowy stwierdził, że w marcowym orzeczeniu marginalnie zostały potraktowane opinie biegłych, m.in. seksuologa, psychiatry i psychologa. Sędzia uznał jednak, że nie trzeba przeprowadzać postępowania w pełnym zakresie i wskazał, aby w prowadzonym ponownie procesie sąd w Brzozowie skupił się głównie na tych kluczowych dla sprawy opiniach specjalistów.

Trzeci proces zakończył się w marcu 2018 r. Sąd Rejonowy w Brzozowie uznał duchownego winnym doprowadzenia 13-latka do samobójczej śmierci.

13-letni Bartek popełnił samobójstwo w grudniu 2007 r. Po tej tragedii ks. Stanisław K. zrezygnował z probostwa w Hłudnie i został przeniesiony do innej parafii. Nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Spotkanie z Jerzym Filipem Sztuką

2018-09-18 21:06

Ks. Mariusz Frukacz

Jak pamiętać? Jest pamięć indywidualna, zbiorowa i narodowa, mówił Jerzy Filip Sztuka, artysta plastyk, rzeźbiarz, medalier, który 18 września wieczorem był gościem 79. spotkania z cyklu "Z Janem Pawłem II ku przyszłości" w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie.

Marian Florek/Niedziela

„Jerzy Filip Sztuka, to ważna postać dla kultury polskiej. Jest dla nas wyróżnieniem, że jego prace możemy dzisiaj pokazać w naszym muzeum” - mówił na początku spotkania Krzysztof Witkowski, twórca i dyrektor muzeum.

W spotkaniu wzięła udział m. in. najbliższa rodzina artysty. Spotkanie było połączone z jubileuszem 50 – lecia pracy zawodowej i artystycznej Jerzego Filipa Sztuki.

„Ojciec stworzył cały świat, w którym się wychowałem i uczyłem się patrzenia także na kulturę. To dzięki ojcu dzisiaj potrafię tak a nie inaczej patrzeć na świat” – mówił syn artysty Marcin.

Zobacz zdjęcia: Spotkanie z Jerzym Filipem Sztuką

„Tata jest wiarygodny poprzez swoje człowieczeństwo” – dodał syn Jacek.

Natomiast żona Krystyna podkreśliła m. in. że małżeństwo to pewna forma ciągłej kreacji”.

W części artystycznej spotkania wystąpili członkowie rodziny artysty.

Jerzy Filip Sztuka opowiadając o swojej twórczości podkreślił m. in. fascynację twórczością Haliny Poświatowskiej, Dantego. – Szczególną postacią, która jest obecna w mojej twórczości jest św. o. Pio. Medal z wizerunkiem padre Pio podarowałem Janowi Pawłowi II, podczas spotkania w Watykanie. – mówił Jerzy Filip Sztuka i dodał, że „ważne jest ciągłe poszukiwanie, pogłębianie wiary”.

Podczas spotkania został otwarty wernisaż wystawy jubileuszowej „Pamięć zapisana w brązie”. Na wystawie zaprezentowane zostaną medale, rzeźby i reliefy Jerzego Filipa Sztuki, m. in. dotyczące Jana Pawła II.

Jerzy Filip Sztuka to artysta ur. 1943 roku w Częstochowie, specjalista z zakresu reklamy wizualnej, projektowania graficznego, wzornictwa przemysłowego i kształtowania przestrzeni. Absolwent, a od. 2000 r. profesor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Do 2012 r. był pracownikiem naukowo-badawczym uczelni częstochowskich, warszawskich i radomskich. Współorganizator i pierwszy dyrektor Wydziału Artystycznego Wyższej Szkoły Pedagogicznej (obecnie Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza) w Częstochowie. Wykładowca Politechniki Częstochowskiej. Swoje prace prezentował na licznych wystawach indywidualnych i zbiorowych na całym świecie.

W twórczości artysty obecny jest wymiar sakralny, tak jak m. in. w medalu przedstawiającym modlitwę codzienną „Ojcze nasz”. Dzieła artysty pokazują także piękno świata, przyrody, stawiają pytania o sens ludzkiego życia, obecność Tajemnicy, Boga.

Wystawa w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II jest wystawą przekrojową, pokazującą dokonania Jerzego Filipa Sztuki na przestrzeni lat 1968 - 2018.

Pierwsze spotkanie w ramach cyklu „Z Janem Pawłem II ku przyszłości” odbyło się 18 marca 2012 r. Jego gościem był abp Mieczysław Mokrzycki metropolita lwowski i wieloletni sekretarz papieża.

W ramach spotkań, które odbywają się każdego 18. dnia miesiąca, swoimi wspomnieniami o Janie Pawle II dzielili się m.in. Arturo Mari – fotograf papieski, abp Stanisław Nowak, Eugeniusz Mróz - kolega szkolny Karola Wojtyły, ks. Roman Szpakowski – prezes Stowarzyszenia Wydawnictw Katolickich, dr Roberto Mari, Stanisław Markowski, Mariusz Drapikowski, dr Wanda Półtawska, prof. Gabriel Turowski, Jan Pietrzak, o. Jerzy Tomziński, dr inż. Antoni Zięba, ks. inf. Ireneusz Skubiś, br. Marian Markiewicz, Karolina Kaczorowska, bp Antoni Długosz, ks. prof. Waldemar Chrostowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem