Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Wioska w centrum Bemowa

2015-07-09 11:26

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 28/2015, str. 6-7

Artur Stelmasiak

Warszawa ma dwa radzieckie „dary”. Pierwszy, to siermiężny Pałac Kultury w centrum stolicy, a drugim owocem przyjaźni jest malownicza, drewniana osada w centrum Bemowa

Mowa o Osiedlu Przyjaźń, które zostało tak nazwane na dowód „przyjaźni” polsko-radzieckiej. W tym miejscu za kolczastym drutem powstało niewielkie i samowystarczalne miasteczko dla radzieckich budowniczych Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina. Gdy w 1955 r. dzielni przodownicy pracy z budową się uporali, przekazali osiedle warszawskim studentom. Uzyskano więc podwójny efekt propagandowy – przyjaźni polsko-radzieckiej i robotniczo-inteligenckiej.

W tym roku przypada zarówno 60. rocznica przekazania Pałacu Kultury, jak i oddania Osiedla Przyjaźń w ręce studentów. – Jeśli miałbym porównywać te dwie inwestycje, to zdecydowanie bardziej podoba mi się drewniana osada na Bemowie – mówi Michał Grodzki, warszawski radny z Bemowa.

Rzeczywiście, osiedle które znajduje się tuż za bemowskim ratuszem ma swój unikalny klimat. Sprawia wrażenie, jakby w tym miejscu czas się zatrzymał. A drewniana architektura kolorowych domków, jest dokładną przeciwnością tego, co radzieccy „przyjaciele” zafundowali nam w centrum Warszawy.

Reklama

Historia na polu kapusty

Na początku lat 50. krajobraz Jelonek to były głównie pola, na których uprawiano warzywa. Historia wkroczyła z rozmachem na pole kapusty dokładnie w 1952 roku, kiedy osiedlili się tu radzieccy robotnicy. Było zamknięte i strzeżone (ogrodzeniem z drutu kolczastego i monitoring 24 h na dobę przez czujne oko wartowników). Na miejscu zbudowano stołówki, sklepy, klub kultury z biblioteką, salę widowiskową na 700 miejsc i salę dla kółek artystycznych. Było tu kino, poczta, łaźnia, kotłownia oraz obiekty sportowo-rekreacyjne. Wzniesiono domy dwóch rodzajów – podłużne wielorodzinne dla robotników i fińskie domki jednorodzinne dla kadry kierowniczej.

Polscy naukowcy z PAN twierdzili, że Rosjanie wzorcowo zaprojektowali swoje osiedle dla 3,5 tysiąca osób. Przykładem dla Polaków miało się stać także codzienne życie radzieckich budowniczych. Prasa aż do przesady eksploatowała robotników radzieckich, którzy po godzinach ciężkiej pracy nie pili piwa, ale czytali literaturę piękną, kończyli korespondencyjnie studia, grali w szachy, czy też deklamowali Puszkina. Propaganda pomijała natomiast informację o znakomicie zaopatrzonym sklepie, w którym – za pewną prowizję – zaopatrywała się spora grupa okolicznej ludności.

Po wyjeździe robotników osiedle przekazano Ministerstwu Szkolnictwa Wyższego. Powstało tu legendarne miasteczko akademickie, samowystarczalne miasto w mieście, z kinem Dar, klubem Studenckim Karuzela, łaźnią, stołówkami, własną przychodnią i przedszkolem. – Z relacji starszych mieszkańców osiedla dowiedzieliśmy się, że w łaźni były oddzielne dni dla mężczyzn i inne dni dla kobiet. Dopiero później pojawiały się prysznice w akademikach – mówi Jurga Kraużlis, która na „Przyjaźni” mieszka od urodzenia.

W latach 70. i 80. w klubie Karuzela koncertowały największe gwiazdy polskiej estrady z Mieczysławem Foggiem, Marią Koterbską, Marylą Rodowicz, Andrzejem Rosiewiczem, Adolfem Dymszą i Edytą Geppert na czele. Z biegiem lat zmieniał się też krajobraz okolicy. W latach 70. z pól kapusty zaczęły wyrastać bloki z wielkiej płyty. Dziś Bemowo jest 120 tys. dzielnicą, w której centrum znajduje się malownicze, zielone osiedle z drewnianą zabudową.

– W tym miejscu mieszkam od urodzenia. To całe moje życie. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której przyjedzie spychacz i mój rodzinny dom zrówna z ziemią, aby wybudować tu kolejne betonowe osiedla – mówi Jurga Kraużlis, która razem z innymi wychowankami bemowskiej wioski walczy o jej przetrwanie. Kilka miesięcy temu założyły Inicjatywę Osiedla Przyjaźń. Jej celem jest ochrona i rewitalizacja tego wyjątkowego zakątka stolicy.

Wejdą deweloperzy?

Drewniana wioska pośród zieleni z wąskimi uliczkami jest ulubionym miejscem spacerów dla mieszkańców okolicznych blokowisk. Szczególnie urokliwa jest tzw. część profesorska, w której niegdyś mieszkali radzieccy inżynierowie, a później pracownicy polskich uczelni. Fińskie domki z niewielkimi ogródkami przypominają trochę krajobraz drewnianych wiosek na Białostocczyźnie.

„Przyjaźń” jest doskonałą lokalizacją dla kawiarenek, działalności kulturalnej i rekreacyjno-sportowej. Tu właśnie jest największa sala widowiskowa na Bemowie, ogólnodostępne boisko i korty tenisowe. Dlaczego, to miejsce z roku na rok pustoszeje? – Brak planów na to, co ma się stać z nim w przyszłości. Osiedle ciągle zmienia właścicieli i dzierżawców. Z roku na rok stan techniczny infrastruktury jest coraz gorszy – tłumaczy Kraużlis. Gdy poznaje się historię osiedla ostatnich 20 lat, to można odnieść wrażenie, że brak pomysłów na Przyjaźń może być celowy. Gdy osiedle popadnie w kompletną ruinę, władze będą mogły powiedzieć, że nic nie da się już zrobić. I w ten sposób w ten zielony zakątek wejdą deweloperzy.

„Przyjaźń” szuka przyjaciół

Za kilka lat na Bemowo ma dojechać metro. Gdy wyjdziemy z podziemnej kolejki zobaczymy nowy kościół, ratusz, blokowiska, a kilkaset metrów dalej drewnianą wioskę pośród zieleni. Czy na pewno? – Nie wiemy co się stanie po tym, gdy skończy się w 2018 roku umowa Akademii Pedagogiki Specjalnej ze skarbem państwa. Nie znamy naszej przyszłości i nie wiemy, czy ktoś naszych domów nie sprzeda. Najgorsze jest to, że nikt nie konsultuje z nami planów zagospodarowania miejsca, w którym żyjemy od pokoleń – mówi Kraużlis.

W tej sprawie Michał Grodzki złożył interpelację na ostatniej sesji Rady Warszawy. – Też chciałbym wiedzieć, czy miasto ma jakieś plany. Słyszeliśmy już wiele obietnic, a od lat nic się nie dzieje. Efekt jest taki, że osiedle podpada w ruinę, a jego mieszkańcy cały czas żyją w niepewności – mówi radny PiS.

Broni nie składają także mieszkancy osiedla. Wszystkie stowarzyszenia zwarły szeregi w Inicjatywie Osiedla Przyjaźń. Chcą angażować wszystkich mieszkańców dzielnicy, by znów Przyjaźń stała się modna. Z końcem sierpnia wystartuje tu plenerowa „przyjazna biblioteka”. Będzie można wziąć z niej książkę lub czasopismo, zostawić innym te już przeczytane, a także dowiedzieć się, co ciekawego dzieje się na osiedlu. – Od kilu tygodni szkolimy wolontariuszy-mieszkańców, aby stali się przewodnikami po Przyjaźni – tłumaczy Kraużlis. – Szykujemy się także do 60. urodzin naszego osiedla. Będzie można dojechać do nas spod Pałacu Kultury kultowym autobusem, czerwonym ogórkiem.

* * *

Urodziny Osiedla Przyjaźń

Mieszkańcy zapraszają na 60. urodziny Akademickiego Osiedla Przyjaźń, 19 lipca o godz. 17.
Wyjazd specjalnego autobusu spod PKiN o godz. 16.30

Tagi:
Warszawa wieś

Najpiękniejsza polska wieś

2018-09-19 10:25

Jadwiga Kamińska
Niedziela Ogólnopolska 38/2018, str. 26-27

Marek Kamiński
Gościeszowice z pewnością można zaliczyć do najpiękniejszych polskich wsi

Krystyna Stachów – autorka słów tytułowej piosenki, wykonanej przez zespół ludowy na Ogólnopolskich Dożynkach w Spale, miała na myśli Gościeszowice – wieś rolniczą w województwie lubuskim. Jakże prawdziwe jest to stwierdzenie, mogliśmy się przekonać, gdy przebywaliśmy tam z naszym trzyletnim wnuczkiem podczas wakacji.

Historia Gościeszowic sięga XIII wieku. Wieś po raz pierwszy została wymieniona w księdze biskupstwa wrocławskiego spisanej w latach 1295 – 1305. Z tego też okresu zachował się kościół pw. św. Katarzyny, murowany z kamienia polnego, cegły i rudy darniowej, w późniejszych wiekach rozbudowany, usytuowany pośrodku wioski. Perełką świątyni jest gotycki ołtarz w formie pentaptyku z 1505 r. Jak podają źródła, powstał on w warsztacie Mistrza Ołtarza z Gościeszowic, prawdopodobnie ucznia Wita Stwosza. Świątynia jest kościołem filialnym należącym do parafii pw. Matki Bożej Bolesnej w Dzikowicach. Proboszczem jest ks. Przemysław Kaminiarz, kapelan lubuskich strażaków, który odprawia Msze św. w czterech pobliskich miejscowościach.

Najstarszy kościelny dzwon pochodził z 1488 r., natomiast dwa pozostałe – z 1511 r.

Niestety, podczas II wojny światowej Niemcy dzwony przeznaczyli na przetopienie. Zachował się tylko jeden z 1511 r., o wadze 714 kg i średnicy 105 cm. Po wojnie trafił do kościoła katolickiego w mieście Freudenstadt, z którego już do Gościeszowic nie powrócił.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Artur Warzocha rozpoczął kampanię wyborczą

2018-09-20 07:40

K.W.

Bożena Sztajner

Senator PiS Artur Warzocha zainaugurował 19 września br. w gmachu Uniwersytetu Częstochowskiego swoją kampanię wyborczą na stanowisko prezydenta Częstochowy. Na konwencji miejskiej, podczas której senator Warzocha przedstawił zręby swojego programu, pojawili się znani politycy partii rządzącej. Prosto z Brukseli przyjechała eurodeputowana Jadwiga Wiśniewska, a z Warszawy senator Ryszard Majer oraz posłowie Maria Burzyńska i Mariusz Trepka. Poparcie dla kandydatury senatora Artura Warzochy wyraził także, podczas niedawnej wizyty w Częstochowie, premier Mateusz Morawiecki.

Powody, dla których powinna nastąpić w Częstochowie zmiana na stanowisku prezydenta, najpierw przedstawił lider Pis w Częstochowie minister Giżyński. Przekonywał, że od 30 lat nasze miasto nie miało szczęścia do prezydentów i wobec tego stosownej szansy na prawdziwy i spektakularny rozwój. A Artur Warzocha, energiczny, ambitny, w typie długodystansowca, jak nazwała go Jadwiga Wiśniewska, jest szansą na zdecydowaną zmianę kierunku rozwoju miasta.

Kandydat na prezydenta wyjaśniał, że po wygnaniu wyborów chce przełożyć rządowy program przemian na skalę miasta. Skupi się na kilku fundamentalnych dla Częstochowy kwestiach. Numerem jeden jest zatrzymanie wyludniania się miasta, ucieczki z niego najwybitniejszych i najzdolniejszych ludzi. Drugi to przyciągnięcie do miasta kapitału, i to nie tylko z Polski oraz stworzenie ułatwień dla miejscowych przedsiębiorców. Zapowiedział wybudowanie w ciągu trwającej 5 lat kadencji 1000 mieszkań w ramach programu Mieszkanie Plus, a także stadionu dla klubu Raków. Obiecał miasto ładniejsze i bezpieczniejsze, z lepszymi szkołami, służbą zdrowia i infrastrukturą drogową. Wzbudziło to entuzjazm zgromadzonych na sali zwolenników.

To pierwsze spotkanie w ramach startującej dopiero kampanii wyborczej, a zapowiedziano, że będzie ich wiele. Senator Warzocha zamierza przemierzać Częstochowę na piechotę i rozmawiać z mieszkańcami o ich bolączkach i potrzebach. W najbliższym czasie dowiemy się także szczegółów programu, którym kandydat na fotel prezydenta chce przekonać do swojej kandydatury mieszkańców Częstochowy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stygmaty o. Pio

2018-09-20 20:05

Salve TV

Czym są stygmaty? Czy stygmaty o. Pio były autentyczne? Czym jest czyściec? W jaki sposób o. Pio pomagał duszom czyśćcowym? 20 września mija 100 lat od czasu ukazania się stygmatów o. Pio

Salve TV
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem