Reklama

Studiować może każdy

2015-07-16 10:38

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 29/2015, str. 4-5

Karolina Krasowska

Instytut Filozoficzno-Teologiczny im. Edyty Stein w Zielonej Górze ogłosił nabór na rok akademicki 2015/2016 na pierwszy rok jednolitych, magisterskich studiów z teologii katolickiej, które prowadzone są w porozumieniu z Papieskim Wydziałem Teologicznym we Wrocławiu. Studia trwają pięć lat i przeznaczone są dla osób, które ukończyły szkołę średnią z egzaminem maturalnym. Nabór potrwa do końca września

Dlaczego warto studiować teologię i dlaczego warto podjąć studia w IFT, opowiedzieli mi studenci uczelni, z którymi spotkałem się po jednym z egzaminów, podczas trwającej wówczas sesji egzaminacyjnej. Miłosz jest dziś absolwentem uczelni, z kolei przed Agatą pozostał ostatni, piąty rok studiów. Cały czas w trybie wolnego słuchacza na wykłady uczęszcza pan Zygmunt, członek zielonogórskiego Klubu Inteligencji Katolickiej.

Rodzinna aura

Miłosza i Agatę poprosiłem, aby opowiedzieli mi, jak z ich perspektywy wyglądają oferta studiów i system nauczania w instytucie i jak je oceniają. Oboje zgodnie zwrócili uwagę na rodzinną atmosferę, która na co dzień wypełnia życie i relacje, panujące pomiędzy studentami uczelni przy ul. Bułgarskiej 30 w Zielonej Górze. – Oferta, którą proponuje instytut, to studia dzienne. A w związku z tym, że uczelnia mieści się w jednym miejscu, dlatego też nie ma potrzeby przemieszczania się na wykłady w inne rejony miasta. Z mojej perspektywy wygląda to tak, że jestem zadowolony z tej formy studiów. To, że jest tak niewielka liczba studentów, pomaga w studiowaniu i w kontaktach na co dzień – mówi Miłosz z Kostrzyna n. Odrą. – Aura jest typowo rodzinna, dlatego że spotykamy się na wszystkich rocznikach i jesteśmy w stanie nawiązać ze sobą wiele relacji. Wykłady są od poniedziałku do piątku, maksymalnie do godz. 16, więc jest wiele takich dni, kiedy układ wykładów jest ułożony w ten sposób, że są dni wolne – dodaje. Z kolei Agata ze Strzelec zwraca uwagę, że wszystkie przedmioty na każdym roku studiów są sensownie poukładane i że jeden przedmiot bez drugiego nie funkcjonuje. – Kiedy najpierw mieliśmy chrystologię, a później była przerabiana pneumatologia, ksiądz wykładowca wyjaśniał nam, że jedno bez drugiego nie ma tak naprawdę racji bytu. Bez Jezusa nie ma Ducha i nie ma Ducha bez Jezusa. To się ze sobą ściśle łączy – mówi Agata. Pytam o relację na linii student – wykładowca. Miłosz: – Przede wszystkim student nie odczuwa, że wykładowca jest kimś ważniejszym. Wykładowcy są bardzo pomocni i jest z nimi nieustanny kontakt. Nigdy nie spotkałem się z problemami z ich strony, gdyż mała liczba studentów pomaga w nawiązywaniu przyjaznych relacji. Poznajemy się wzajemnie. Agata: – Przez 4 lata, odkąd studiuję, poznawaliśmy się coraz bardziej. Teraz wiemy, kogo na co stać i kto potrzebuje dodatkowego wyjaśnienia, pomocy.

Poznać bliżej Boga

Miłosz i Agata – oboje chcieli poznać bliżej Boga. Miłosz początkowo rozważał myśl o wstąpieniu do seminarium. – Ta myśl wiązała się też ze studiami, gdyż chciałem poznać bliżej Boga, zrozumieć więcej, znaleźć odpowiedzi na wiele pytań, jakie sam sobie stawiałem i które stawiali mi moi znajomi – mówi. – Skoro uznaję się za osobę wierzącą, to nie chciałem stać się katolikiem chodzącym do kościoła z tradycji lub wychowania rodziców (bo tak trzeba). Zacząłem pytać, szukać, czytać... i potem postanowiłem że chcę studiować teologię – dodaje. Z kolei Agata mówi, że miała iść na zupełnie inny kierunek – animację kultury. Jednak zafascynowana tematem Boga postanowiła pójść na teologię. – Miałam kolegę, który tutaj studiował, z którym rozmawiałam na tematy wiary i Boga, no i jakoś tak mnie to ruszyło, że postanowiłam zacząć studiować teologię. Zresztą chciałam jakoś pogłębiać swoją wiedzę na temat nie tylko duchowych aspektów wiary, ale też tych kwestii związanych z wiedzą i rozumem. Tak naprawdę w ramach tych studiów cały czas dowiaduję się czegoś nowego – mówi.

Reklama

Co po teologii? – wszystko!

Agata od samego początku zakładała, że nie będzie nauczycielem. Jednak zaczęła zauważać, że jest to potrzebne. Zastanawia się też nad pracą z osobami niepełnosprawnymi. – Przez jakiś czas na pewno będę nauczycielem. Może zostanę w tym zawodzie. Widzę, że jest możliwość pracy. Zobaczymy, jak to wyjdzie. Na pewno chciałabym jeszcze zrobić coś dodatkowego. Zobaczymy, na ile mi się to uda – mówi. – Ale też myślę, że warto świadczyć w swoim środowisku. Takim nauczycielem jest się nie tylko w szkole, ale też przede wszystkim wśród swoich kolegów, koleżanek i rodziny. Myślę, że to bardzo przydaje się w życiu. Miłosz na moje pytanie, czy wiąże swoją przyszłość z teologią, odpowiada konkretnie. – Wiążę. Mam takie doświadczenie bycia w Kościele, w parafii, w grupach, że chciałbym teraz to wykorzystać i przekazać młodzieży w postaci świadectwa życia i kierowania moim życiem przez Boga. Chciałbym również uczyć młodzież treści naszej wiary, sam konfrontując się z ich pytaniami – mówi. A co można robić po teologii? – pytam. – Na pewno wszystko. Studia bardzo rozwijają myślenie, radzenie sobie w sytuacjach trudnych oraz pomagają mieć ogląd na otaczającą rzeczywistość. To jest kierunek, który jest ścisły, więc absolwenci mogą podejmować różne prace. Znam wielu, którzy pracują w księgowości, bankach, w katechezie, z osobami niepełnosprawnymi. Ogólnie dzięki teologii można poznać świat inaczej, aniżeli przedstawiają to mass media.

Po prostu fajnie

Zatem dlaczego warto studiować w IFT? – Bo w instytucie jest po prostu fajnie – odpowiada z uśmiechem Agata. – Większość studentów znajduje pracę, z tego, co zauważyłam, w zawodzie nauczyciela. Niektórzy decydują się na jakieś inne zawody. Ale nie mają jakichś większych problemów ze znalezieniem pracy. Myślę też, że można bardzo dużo ciekawych rzeczy tutaj odkryć, np. jaka jest relacja Boga do człowieka albo jak Pan Bóg działa w nas. Przede wszystkim zaś Pana Boga odkrywa się w swoim sercu, tak niematerialne zupełnie, i myślę, że to też bardzo często nas czegoś uczy – mówi. A Miłosz dodaje: – Ze względu na atmosferę, na chęć poznania naszej wiary i chęć uczenia w szkole. Jeśli ktokolwiek ma takie predyspozycje, chce poznać wielu ludzi i nabyć doświadczenie życiowe, które pomoże rozwijać się także duchowo, to powinien zostać studentem IFT.

Wolny słuchacz

Od kilku lat na wykłady jako wolny słuchacz uczęszcza Zygmunt Mazurkiewicz, który pełni funkcję sekretarza w Klubie Inteligencji Katolickiej w Zielonej Górze. – Kiedy zacząłem chodzić na wykłady, uświadomiłem sobie, ile człowiek nie wie, i wtedy dopiero zaczęły mi się otwierać oczy – mówi. – Poznałem, ile Kościół ma gotowych, opracowanych przemyśleń i materiałów, które by można w życiu na co dzień stosować. Ludzie się męczą, szukają pomocy u różnych innych źródeł, a nie zdają sobie sprawy, że pewne problemy ludzkie są już rozpracowane w ramach nauk teologicznych – zauważa. – Pozostaje tylko kwestia, żeby do nich dotrzeć, żeby ktoś wskazał, gdzie one są i jak je czytać. Ale to musi już podać ktoś, kto to zna. Ja sam dopiero jako wolny słuchacz zacząłem rozumieć pewne pojęcia teologiczne w miarę poprawnie – dodaje. Pan Zygmunt wybiera te przedmioty, które go najbardziej interesują, głównie teologię fundamentalną i dogmatyczną oraz teologię duchowości. Dopiero po takich wykładach – mówi – mógł zacząć czytać św. Jana od Krzyża i tym podobne dzieła. Co daje Panu uczestniczenie w wykładach? – pytam. – Daje mi podstawową wiedzę z teologii, taką, którą każdy człowiek z wyższym wykształceniem, uczestniczący w życiu Kościoła mieć powinien – odpowiada. – Nie może być rozbieżności między wiedzą zawodową a wiedzą teologiczną. Człowiek wierzący powinien się kształcić równolegle – zawodowo i duchowo, bo inaczej te dwie drogi się rozchodzą. Zatem dlaczego warto studiować teologię? – Aby mieć przekonujące uzasadnienia wiary dla samego siebie i aby móc budować na nich pewność własnej tożsamości religijnej – kończy pan Zygmunt.

Ks. dr hab. Andrzej Draguła, dyrektor IFT

– Studiować może każdy, kto ma oczywiście wykształcenie średnie i maturę, czyli inaczej mówiąc – ma egzamin dojrzałości. Studia teologiczne, które prowadzimy, jednolite studia magisterskie z teologii, są ofertą dla każdego, kto jest zainteresowany teologią i chciałby trochę ją postudiować, i ma ku temu wystarczające możliwości, także czasowe – bo to jest istotnym ograniczeniem. My kierujemy te studia świadomie nie tylko do młodych ludzi, tzn. bezpośrednich absolwentów szkół średnich, ale także kierujemy tę ofertę do osób starszych, dojrzałych, osób, które kiedyś nie mogły studiować – czy to z powodów rodzinnych, ekonomicznych, czy organizacyjnych. Dzisiaj coraz częściej zgłaszają się do nas osoby, które chciałyby zrealizować marzenia, których nigdy nie zrealizowały z jakichś powodów. Także każdy, kto ma wykształcenie średnie, a chce i ma czas – zapraszamy.

Szczegółowe informacje nt. rekrutacji na stronie instytutu www.ift.zgora.pl

Tagi:
teologia studia

Chcą poznawać Prawdę

2018-06-06 12:21

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 23/2018, str. IV

O tym, dlaczego warto studiować teologię, opowiadają dyrektor Instytutu Filozoficzno-Teologicznego im. Edyty Stein w Zielonej Górze ks. dr Mariusz Jagielski oraz sami studenci

Karolina Krasowska
Ks. Mariusz Jagielski ze studentami teologii

Teologia przywraca optymizm

Ks. dr Mariusz Jagielski: – Nasze odkrywanie Pana Boga jest możliwe dlatego, że On chciał nam o sobie opowiedzieć. Pytanie o Pana Boga i odkrywanie Go jest już wejściem w dialog, który Pan Bóg chciał z człowiekiem rozpocząć. Teologia jest możliwa dlatego, że Bóg chciał nam o sobie opowiedzieć, chciał wejść w relację, bliskość, więź z człowiekiem.

Z naszej strony teologia jest jakby odpowiedzią angażującą całego człowieka – zarówno jego serce, jak i intelekt – w to spotkanie z żywym Bogiem. Teologia przypomina nam bardzo ważną prawdę, że człowiek w swoim pytaniu o sens, który każdy z nas nosi, nie jest skazany na błądzenie po omacku i nie musi rezygnować z wielkich pytań. Każdy z nas jest wezwany do tego, żeby te ważne pytania stawiać i żeby na te ważne pytania dotyczące jego istnienia, celu życia, wartości i tego, co istotne, szukać odpowiedzi. Myślę, że teologia przywraca również optymizm poznawczy, bo dzisiaj często zatrzymujemy się na poziomie opinii. Natomiast teologia mówi o tym, że człowiek naprawdę może poznawać Boga, samego siebie i świat z Bożej perspektywy, czyli z perspektywy Tego, który jest u początków wszystkiego, ale także Tego, który w jakiś sposób doprowadza do wypełnienia życia każdego człowieka. Dzisiaj to pytanie o Prawdę, z różnych powodów, zostało pozostawione gdzieś z boku. Dlatego z pokorą i wiernością chcemy do niego wracać i razem z Bogiem, opierając się na tym, co nam o Sobie i o nas opowiedział w Jezusie Chrystusie, chcemy tę Prawdę po prostu poznawać.

Każda z osób studiujących w instytucie ma jakąś swoją historię i przyjście tutaj jest wpisane w jej historię. To coś niepowtarzalnego. Studiowanie teologii wiąże się także z doświadczeniem Kościoła jako mojego miejsca oraz z pewną decyzją, że chciałbym w tej wspólnocie być kimś zaangażowanym. Stąd większość osób, które studiują teologię, będzie później uczyć katechezy czy posługiwać w Kościele w głębszy i bardziej intensywny sposób.

Teologia ukierunkowuje moją wiarę w lepszym kierunku

Piotr Okulewicz: – Zawsze chciałem ewangelizować. Czuję się do tego powołany. Uważałem jednak, że potrzebna jest do tego teologia, żeby nie robić ludziom krzywdy. Po drugie, zależało mi na studiowaniu teologii w Polsce, bo kiedyś studiowałem gdzie indziej. Po trzecie, teologia pomaga mi uwolnić się od różnych przyzwyczajeń, które nabyłem wraz z wychowaniem rodzinnym, a które nie były prawidłowe, nie były zdrowe wobec relacji do Pana Boga. Wreszcie studiowanie teologii prowadzi moją wiarę w lepszym kierunku. Dzięki niej zapragnąłem bardziej rozwijać moją osobistą relację z Osobami Trójcy Świętej, przede wszystkim z Jezusem Chrystusem Zmartwychwstałym i Duchem Świętym, dzięki któremu zdaję egzaminy. Z kolei dzięki filozofii, historii i logice – przedmiotom, które również pojawiają się w ramach teologii, poznaję różne błędne myślenia ludzi z ostatnich dwóch tysięcy lat i odkrywam, że np. źle rozumiałem pewne aspekty związane z wiarą w Pana Boga.

Piotr Okulewicz pochodzi z Gorzowa. Należy do wspólnoty neokatechumenalnej. Ewangelizował m.in. w Moskwie, Sankt Petersburgu, Rydze i na Syberii. Jest tłumaczem dwóch języków – rosyjskiego i hiszpańskiego.

Jako osoby wierzące powinniśmy nieustannie szukać

Dorota Bojar: – Zdecydowałam się na studiowanie trochę później, bo – jak to się mówi – jestem „starsza młodzież”. Obecnie jestem na trzecim roku. Wykłady są piękne. Studiujemy Stary i Nowy Testament. W pierwszych dwóch latach poznawaliśmy historię Kościoła i historię filozofii, co też uświadomiło mi, jak bardzo człowiek może pobłądzić, kiedy próbuje zastępować Pana Boga. Dotychczas wydawało mi się, że niby już tyle wiem, jednak dopiero na tych studiach ze zdumieniem otworzyłam oczy i dowiedziałam się wielu rzeczy. Mamy wspaniałych, wykształconych wykładowców, a nasza uczelnia reprezentuje naprawdę wysoki poziom. Zapraszam szczególnie ludzi młodych, którzy są po maturze i zastanawiają się, co dalej zrobić ze swoim życiem. Teologia daje pełne wykształcenie i naprawdę szerokie spektrum, dlatego można zostać po nich nie tylko katechetą, ale właściwie wszędzie znaleźć swoje miejsce. Zapraszam też taką jak ja, „starszą młodzież”, która chciałaby się czegoś więcej dowiedzieć i pogłębić swoją wiedzę o Panu Bogu. Jako ludzie wierzący powinniśmy nieustannie szukać – nie możemy stać w miejscu, bo wówczas się cofamy. Pomimo upływu dwóch tysięcy lat ciągle pojawiają się nowe pytania, nad którymi winniśmy się zastanawiać i poszukiwać na nie odpowiedzi.

Dorota Bojar mieszka w Ochli k. Zielonej Góry. Jest szczęśliwą żoną, matką i babcią. Ma dwoje dzieci i wnusia. Od kilku lat działa w Parafialnym Zespole Caritas. Wraz z mężem prowadzi firmę transportowo-budowlaną. Chce zostać katechetką.

Pod tym telefonem Pan Bóg zawsze czeka

Agnieszka Szymańska: – Główną moją motywacją, aby podjąć studiowanie teologii, była chęć poznania Pana Boga. Była to też próba zrozumienia samej siebie. Wiem, że jestem stworzona na obraz i podobieństwo Boże, więc jeśli moja niedoskonałość jest tak wielka, to zaczęłam stawiać Panu Bogu pytania odnośnie do mnie samej. Z tego powodu rozpoczęłam studia, przerwałam i na nowo tu jestem – dzisiaj na piątym roku. Studia nauczyły mnie przede wszystkim tego, że bez względu na to, co się ze mną będzie działo w życiu i bez względu na to, którą drogą pójdę, Bóg zawsze na mnie czeka i On zawsze jest. Od jakiegoś czasu mam przyjemność prowadzić katechezę w przedszkolu, co jest naprawdę wielkim wyzwaniem. Temat jednej z nich brzmiał: „Pan Bóg to mój Przyjaciel, do którego znam numer, a tym numerem jest modlitwa”. Pod tym telefonem Pan Bóg zawsze czeka. Właśnie spotkanie z takim małym, cudownym stworzeniem, jakim jest dziecko i jego ciekawość, motywuje mnie do tego, żeby wciąż odkrywać Pana Boga i nie poprzestawać, mimo że już trochę wiem. Zawsze interesowało mnie to, co dzieje się po drugiej stronie ołtarza, od strony kapłana. Tutaj mam możliwość nie tyle tego doświadczyć, ale bliżej poznać. Mam także możliwość poznać kodeksy i przepisy prawa kanonicznego, które były dla mnie wyzwaniem, a które potem stały się dla mnie naprawdę wielką przyjemnością, co dla zwykłego „zjadacza chleba” nie jest wcale takie proste.

Agnieszka Szymańska z Zielonej Góry. Skończyła pedagogikę. Uczy w szkole i jest pedagogiem w internacie.

Nie boję się wyjść do ludzi i mówić o Jezusie

Anna Kowalska: – Kiedyś przeżyłam w swoim życiu zachwianie wiary. Później, po moim nawróceniu, konkretnym nawróceniu, stwierdziłam, że warto byłoby poświęcić swój czas na pogłębienie wiary. Zaczęły się rodzić we mnie pytania, które nurtowały mnie codziennie. Dlatego zdecydowałam się tu przyjść i zainwestować przede wszystkim w swój rozwój duchowy, ale także intelektualny, bo wiadomo, że teologia wymaga dużo czytania, ale również modlitwy i pokory. Jest dosyć ciężko, bo trzeba dotrzeć do Zielonej Góry na zajęcia, które odbywają się od 9. rano. Muszę wstawać już o 4., żeby dostać się tu pociągiem. Kiedy zajęcia trwają do późnych godzin popołudniowych, to w domu jestem dopiero o godz. 18.

Mój mąż to rozumie, wspiera mnie. Mówi, że jestem jego dumą. Nie żałuję, że tutaj jestem. Widać, że Bóg tego chce w moim życiu. Dzięki temu wiele się w nim zmieniło. Stałam się bardziej pokorna, spokojna. Bardzo wzrosła też moja wiara. Nie boję się wyjść do ludzi i mówić o Jezusie. Jeżeli jest modlitwa i czas dla Pana Boga, to wszystko da się poukładać. Myślę, że nawet jeżeli mamy już jakieś swoje zajęcia, to warto choćby w formie wolnego słuchacza tu przyjść i posłuchać. To jest coś wspaniałego obcować z żywym Słowem Bożym.

Anna Kowalska pochodzi z Rokitna. Jest mężatką. Ma dwie córki. Aktualnie nie pracuje. Swój czas poświęca rodzinie i teologii. Swoją przyszłość planuje związać z katechezą.


Szczegóły nt. rekrutacji na stronie internetowej www.ift.zgora.pl
Informacji udziela także sekretariat Instytutu Filozoficzno-Teologicznego im. Edyty Stein w Zielonej Górze, ul. Bułgarska 30, tel. 68 458 25 70 Dziekanat czynny: pon.-pt. w godz. od 8.30 do 12.30

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jest to twoje i moje wesele

2016-01-13 08:56

O. Stanisław Jarosz OSPPE
Niedziela Ogólnopolska 3/2016, str. 32-33

Graziako

W dzisiejszej Ewangelii zastanawia mnie jedno: Czyje jest to wesele, na które zaproszono Jezusa, Jego Matkę i Jego uczniów? Dlaczego Ewangelista nie podaje tego faktu? Może dlatego, że ta Ewangelia jest o nas, jest to twoje i moje wesele. To nasze pragnienie szczęśliwego życia, jak na weselu. Okazuje się jednak, że nie jesteśmy szczęśliwi – brakuje wina, a wino rozwesela serce człowieka – mówi Biblia. Jest tylko zwyczajność, codzienność jak woda. Nie możemy być szczęśliwi, ponieważ śmierć panuje nad nami, doświadczamy ograniczeń, starości, cierpienia; chcemy dobrze, a wychodzi źle.

W takie życie wchodzi Maryja. Ona widzi, czego nam brakuje, nie zostawia nas, interweniuje u Jezusa w naszej sprawie. Gdy słyszy te dziwne słowa Jezusa w dosłownym znaczeniu: „Co Mnie lub Tobie, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja” – wie, że Jezus nie mówi o tym zwykłym ludzkim kłopocie – braku wina, co rozwesela serce ludzkie (por. Ps 104,15a). On mówi o innej radości – tej, którą przyniesie wszystkim, którzy uwierzą w Niego, gdy wypełni się Jego godzina. Czy Maryja wie, o jakiej godzinie mówi Jezus? „A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (Łk 2, 35).

Pośród radujących się gości weselnych Maryja słyszy to samo wezwanie, które przed wiekami skierował Bóg do Abrahama: „Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, i złóż go w ofierze” (por. Rdz 22, 2). To Ona również ma dzisiaj rozpocząć drogę z Jezusem na Kalwarię. „Niewiasto” – mówi do niej Jezus. Uznaje, że jest tej samej natury, co On. „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą” (Rdz 2, 23ab) – ma taką samą miłość i taką samą wolę wypełnienia woli Ojca. Maryja słowami skierowanymi do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” wypowiada swoje kolejne „fiat!”. I od tej chwili będzie w swoim sercu niosła Jezusa na Kalwarię z bólem, który z każdym dniem zbliżającym Jezusa do śmierci krzyżowej będzie się powiększał. Wie, że nim świat powstał, ofiara została przyjęta.

Gdzie w naszym życiu nastąpi interwencja Jezusa, gdzie nastąpi przemiana? Tam, gdzie się nie spodziewamy, gdzie się wstydzimy naszego postępowania i naszego życia. Nie nastąpiła przemiana wody w wino w amforach do tego przeznaczonych, nie nastąpiła w pucharach weselników, ale w stągwiach do czyszczeń żydowskich. Cud przemiany będzie tam, gdzie potrzeba oczyszczenia, nawrócenia. Zaprosisz Jezusa w te fakty Twojego życia, co do których nie masz żadnego powodu, aby się nimi chlubić? Czy może chcesz być biznesmenem swojego życia jak starosta weselny? On znał się na logice tego świata: Dobre wino na początek, później nawet najgorsze wypiją! Co to znaczy, że dobre wino zachowano aż do tego czasu? Nie jest nigdy za późno, aby twoje życie zostało przebaczone, przemienione, nabrało sensu i radości. Odkryjesz, że jesteś kochany i że możesz kochać, i pełnić wolę Ojca, masz przecież Matkę.

Polecamy „Kalendarz liturgiczny” – liturgię na każdy dzień

Jesteśmy również na Facebooku i Twitterze

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Paryż: tysiące Francuzów manifestowały w obronie życia

2019-01-20 19:14

st (KAI) / Paryż

Od 30-50 tysięcy Francuzów wzięło dziś udział w trzynastym „Marszu dla życia”, apelując o zaprzestanie banalizowania aborcji i broniąc klauzuli sumienia lekarzy, którzy odmawiają zbijania dzieci w łonie matki. Co roku we Francji dokonuje się około 220 tys. aborcji.

La Manif Pour Tous

Marsz dla życia nie miał charakteru konfesyjnego chociaż do udziału w nim zachęcał arcybiskup Paryża, Michel Aupetit, a nuncjusz apostolski we Francji, abp Luigi Ventura przekazał pozdrowienia oraz słowa zachęty skierowane do uczestników przez Papieża Franciszka. Ojciec Święty podkreślił, że wszelkie zło na świecie bierze początek w braku szacunku dla życia. Zachęcił Francuzów do nieustannego dawania świadectwa niezbywalnych wartości: godności człowieka oraz godności życia.

Marsz rozpoczął się o godz. 13.30 od Porte Dauphine i przeszedł w kierunku placu Trocadero. Nawiązując do ruchu „żółtych kamizelek” delegat generalny marszu, Nicolas Sévillia wyjaśnił, że w formie publicznej wyraża się nie tylko zaniepokojenie z powodu trudności społecznych, ale także cierpienie niematerialne. Dodał, że dzisiejszy marsz był też pierwszym aktem mobilizacji obywatelskiej przeciwko próbom rewizji prawa bioetycznego odnośnie do sztucznego zapłodnienia, które w myśl propozycji kręgów liberalnych ma być dostępne dla wszystkich – nie tylko małżeństw, ale także związków osób tej samej płci, czy kobiet samotnych. Natomiast prezes Fundacji Lejeune, Jean-Marie Le Méné wyraził obawy, że obecny rząd prezydenta Macrona będzie chciał zalegalizować wykorzystanie embrionów do badań naukowych i eksperymentów pseudomedycznych.

W paryskiej manifestacji uczestniczyła także Viviane Lambert, która walczyć będzie w poniedziałek przed sądem w Châlons-en-Champagne o życie swojego syna Vincenta, znajdującego się od dziesięciu lat w stanie określanym przez media jako „wegetatywny”. Szpital nie chce kontynuować utrzymywania go przy życiu, chociaż film wideo pokazuje, że reaguje on na bodźce. Pani Lambert nie kryła wielkiego wrażenia widząc w stolicy Francji tak wielkie zgromadzenie obrońców życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem