Reklama

Ich nadzieja na ocalenie

2015-07-29 08:04

Maria Fortuna-Sudor
Niedziela Ogólnopolska 31/2015, str. 24-25

Maria Fortuna-Sudor
Spotkanie na plebanii było okazją do zrobienia pamiątkowej fotografii. Od lewej: ks. Stanisław Tabiś, państwo Kowalowie, Maria Kudła, abp Mieczysław Mokrzycki, Jan Jaworski

Na uroczystości do sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Strzelcach Wielkich (diecezja tarnowska) jadę w sobotni, lipcowy poranek. Im bliżej celu, tym więcej dostrzegam kapliczek. Zadbane, otoczone zielenią są znakami tutejszej pobożności i zaufania Matce Bożej

Strzelce Wielkie witają mnie ciszą i spokojem. Równinny krajobraz urozmaicają szachownice pól uprawnych. Chociaż jest sobota, nie zauważam typowej codziennej krzątaniny. Szybko sobie uświadamiam, że w związku z uroczystościami, zaplanowanymi w tutejszym kościele na 18 lipca, parafianie świętują.

Zasługa Ameryki

Przed rozpoczęciem uroczystości zaglądam do zabytkowego drewnianego kościoła. W ołtarzu głównym zauważam wizerunek Matki Bożej Strzeleckiej. – To jest kopia cudownego obrazu – wyjaśnia stojący przed wejściem starszy mężczyzna i wysyła mnie do nowego kościoła. – Tam niech się pani pomodli, a niech też pani zobaczy, jakie to piękne miejsce – mówi z dumą.

W konsekrowanej przed 10 laty świątyni zauważam cudowny obraz w nastawie ołtarzowej, zaprojektowanej i wykonanej przez prof. Wincentego Kućmę. Po prawej stronie znajduje się ołtarz z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego, tuż obok – portret św. Jana Pawła II, a w lewej nawie – duży, zwracający uwagę krzyż. Potem dowiem się, że to właśnie ten ołtarz zostanie poświęcony w czasie uroczystości. – Piękny ten nowy kościół – mówię do starszych osób oczekujących na rozpoczęcie uroczystości. – To jest zasługa Ameryki, gdybyśmy go sami budowali, to byśmy jeszcze z fundamentów nie wyszli – mówią.

Reklama

Na stronie internetowej parafii czytam, jak to na początku XX wieku emigrujący ze Strzelec Wielkich i z okolicy Polacy zabrali ze sobą kopię obrazu Strzeleckiej Pani i jak on łączył ich działania w nowym miejscu. I chociaż od tamtych czasów upłynęło prawie 100 lat, w USA nadal pamiętają o tutejszej parafii. – Najpierw było Towarzystwo Strzelce Wielkie, w latach 20. XX wieku założone przez pięciu emigrantów ze Strzelec Wielkich i Małych, a celem tej polonijnej organizacji było pomaganie naszej parafii – informuje tutejszy proboszcz ks. prał. Stanisław Tabiś i dodaje, że towarzystwo przetrwało do 1964 r., ale w 1988 r. zostało reaktywowane.

Uroczystości

10 lat później, gdy organizacja świętowała jubileusze, do udziału w nich zaprosiła m.in. bp. Władysława Bobowskiego i ks. Stanisława Tabisia. W ich obecności członkowie Towarzystwa Strzelce Wielkie w Chicago wyrazili pragnienie, aby w ich rodzinnej wiosce zbudowano nową świątynię, i na ten cel złożyli donację. To pragnienie zbiegło się z myślami parafian o budowie kościoła. Kustosz sanktuarium podkreśla, że największy wpływ na wspieranie budowy miał Stanisław Chwała, który przed laty był ministrantem i służył do Mszy św. – Pomysł, wsparty autorytetem bp. Bobowskiego, bardzo szybko został zrealizowany, bo już w 2000 r. rozpoczęliśmy budowę – wspomina ks. Tabiś i dodaje: – W 2005 r. bp Wiktor Skworc poświęcił nową świątynię, której budowę ukończyliśmy dzięki wydatnej pomocy Polonii. Jubileusz tej uroczystości właśnie świętujemy. Dziękujemy Panu Bogu za wszystkie wyproszone łaski i za dobro, którego wspólnie doświadczamy.

W sobotnich uroczystościach uczestniczyli metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki oraz licznie przybyli kapłani z okolicznych parafii. Strzelczanie zebrali się przed drewnianym kościołem, skąd wyruszyła procesja. W barwnym korowodzie wyróżniali się... kosynierzy, ubrani w piękne kościuszkowskie stroje – te, w których występują w Wielki Piątek, gdy czuwają przy grobie Pana. – W takich samych strojach idą emigranci reprezentujący Fundację Parafii Strzelce Wielkie w Chicago, uczestniczący w Paradzie Pułaskiego – mówi Jan Jaworski i przyznaje, że ta mała grupa zawsze wzbudza zainteresowanie obserwatorów i uczestników uroczystości.

W procesji szli również święci i błogosławieni: św. Szymon z Lipnicy, św. brat Albert Chmielowski, św. s. Faustyna, św. Jan Paweł II, bł. Karolina Kózkówna, bł. ks. Michał Sopoćko, bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Ich relikwie nieśli parafianie. – „Bądź pozdrowiony, gościu nasz, w radosne progi nasze wejdź...” – słowami oazowej piosenki kustosz sanktuarium przywitał abp. Mieczysława Mokrzyckiego. Przypomniał, że za 2 lata parafia będzie świętować 400. rocznicę swego powstania. – A dzisiaj chcemy dziękować Bogu za 10 lat istnienia tej świątyni i równocześnie prosimy o poświęcenie nowej nastawy ołtarzowej – mówił ks. Tabiś. Nawiązując do krzyża będącego częścią ołtarza, podkreślał: – To na tym krzyżu chcemy budować swoją wiarę, to na tym krzyżu, wzorem Maryi, chcemy budować swoje życie. W tym krzyżu, jak nasi ojcowie, widzimy nadzieję na ocalenie.

Wzory

Abp Mokrzycki w homilii odniósł się m.in. do roli szkaplerza, przybliżył jego historię. Przypomniał, że wśród osób noszących szkaplerz był Jan Paweł II. Nawiązując do nowego ołtarza, hierarcha zwrócił uwagę na dobór wyeksponowanych tam świętych i błogosławionych: na św. Stanisława Kostkę, św. Kazimierza, bł. Karolinę Kózkównę i bł. 108 Męczenników II wojny światowej, a wśród nich – Poznańską Piątkę: Franciszka, Czesława, Bernarda, Jarogniewa i Edwarda, beatyfikowanych przez Jana Pawła II. – Ich niewinne życie, pełne zaufania Bożej Opatrzności może być dla młodzieży przykładem nie tylko pobożnych i uczciwych postaw, ale przede wszystkim hartu ducha i wytrwania w wierze, bez względu na konsekwencje – podkreślał Metropolita Lwowski.

Również twórca ołtarza – Tadeusz Kowal, który wspólnie z synem Mateuszem wyrzeźbił krzyż oraz nastawę, potwierdza rolę wyeksponowanych świętych i błogosławionych: – Szukaliśmy wzorów dla młodych ludzi, bo widzimy, że współczesny świat niesie wiele zagrożeń.

Odnosząc się do nowego, poświęconego ołtarza, ks. Tabiś zwrócił uwagę na serce, które nawiązuje do przypadającej w tym roku 250. rocznicy ogłoszenia uroczystości ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. – Tak jak Ziemia jest nachylona pod kątem 20 stopni i zwraca się w kierunku Słońca, tak to serce zwraca się w kierunku Jezusa Chrystusa, naszego Zbawiciela – wyjaśnił kustosz sanktuarium i podkreślił, że ołtarz został ufundowany przez przedstawicieli amerykańskiej Polonii, a jego głównym donatorem jest Walter Block z rodziną.

Gdy dopytuję Księdza Proboszcza, co sprawia, że właśnie na ten kościół przedstawiciele Polonii amerykańskiej tak chętnie przekazują fundusze, ten z uśmiechem stwierdza: – To nie tyle ja mam układy z Ameryką, ile Matka Boża Strzelecka...

* * *

Mówi Dr Jan Jaworski – honorowy członek Fundacji Parafii Strzelce Wielkie w Chicago, działacz polonijny

– Wspólnie z wiceprezes fundacji Marią Kudła przyjechaliśmy na uroczystości do Strzelec Wielkich. Muszę zaznaczyć, że na terenie Chicago działa wiele organizacji polonijnych, ale jedną z najbardziej prężnych jest fundacja, której duszą jest Stanisław Chwała – przebywający od lat w Chicago biznesmen, człowiek wielkiego serca i dużej wiary, filantrop otwarty na sprawy związane z Polską i Kościołem katolickim. Pan Stanisław wspólnie ze swoją żoną chętnie angażuje się w różne dzieła religijne, wśród których jest wspieranie rodzinnej parafii.

Myślę, że to Opatrzność sprawia, iż ludzie z fundacji jednoczą się w swych działaniach, organizują pikniki, zabawy, spotkania z interesującymi ludźmi, a dochód przeznaczany jest na wsparcie Kościoła w Polsce, w tym tej małej parafii, której proboszczem jest ks. prał. Stanisław Tabiś. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że praca społeczna na terenie obcego kraju nie jest łatwa. Również wśród najliczniejszej na świecie Polonii chicagowskiej. Ale potrafimy się zjednoczyć i potrafimy pomagać.

Gdy przed laty abp Sławoj Leszek Głódź odwiedzał uchodźców, którzy po ogłoszeniu stanu wojennego zatrzymywali się we Włoszech, mówił do nich, aby bez względu na to, gdzie ich los rzuci, trzymali się Kościoła. Wincenty Witos przekonywał: „Ile ziemi, tyle ojczyzny”, a abp Głódź powtarzał uchodźcom: „Tyle ojczyzny, ile Kościoła”. Można stwierdzić, że polscy emigranci, gdziekolwiek się znajdują, zawsze pamiętają o swej ojczyźnie, przez pryzmat Kościoła właśnie. Fundacja Parafii Strzelce Wielkie w Chicago jest tego potwierdzeniem.

(Not. MFS)

Wielki Czwartek - nasącz modlitwą...

2019-04-18 01:56

Agnieszka Bugała

Wielki Czwartek ze służebnicą Bożą s. Leonią Nastał

pixabay

Święte Triduum to dni wielkiej Obecności i... Nieobecności Jezusa. Tajemnica Wielkiego Czwartku – z ustanowieniem Eucharystii i kapłaństwa – wciąga nas w przepastną ciszę Ciemnicy. Wielki Piątek, po straszliwej Męce Pana, zostawia nas nagle samych na środku drogi. Zapada cisza, która gęstnieje. Mrok, w którym nie ma Światła. Wielka Sobota – serce nabrzmiewa od strachu, oczekiwanie zadaje ból fizyczny. Wróci? Przyjdzie? Czy dobrze to wszystko zrozumieliśmy? Święte Triduum – dni, których nie można przegapić. Dni, które trzeba nasączyć modlitwą i trwaniem przy Jezusie.

Kiedy w nocy w Wielki Czwartek pojmano Jezusa w Ogrodzie Oliwnym, Apostołowie przestraszyli się i uciekli. Zostawili Go samego, dlatego Ewangelie nie wspominają nic o torturach Jezusa wycierpianych w nocy. Co wtedy przeżywał? Co się działo w otchłani więzienia? Łaskę poznania i wtajemniczenia w grozę tej nocy otrzymała s. Leonia Nastał, służebniczka Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej, dziś służebnica Boża. Oto słowa Jezusa, które zanotowała w dzienniku duchowym „Uwierzyłam Miłości”:

„Noc w lochu więziennym. Co i ile tam cierpiałem, okryte jest również mrokiem tajemnic. Nie miałem tam świadka, który by patrzył na moje bóle, męki i cierpienia. (...) Siepacze wtrącili Mnie, po przesłuchaniu u arcykapłanów żydowskich, do więzienia, ale nie zostawili Mnie tam samego. Rozpoczęli ze Mną straszliwą igraszkę wśród ciemności nocnych. Siepacze ustawili się w kątach lochu i odrzucali Mnie jeden drugiemu z całej mocy, jak się odrzuca piłkę. Kiedy im się uprzykrzył ten rodzaj zabawy, chwycili Mnie za ręce i, ciągnąc w przeciwne strony, próbowali swoich sił moim kosztem. Równocześnie inni siepacze wbijali ostre iglice w moje ciało. Ile omdlewających bólów cierpiałem wówczas. Wreszcie rzucili Mnie na ziemię. Jeden z siepaczy stanął na mojej głowie, inny na piersiach, a jeszcze inny na nogach, i cisnęli Mnie do ziemi całą siłą swojego ciężaru. Przechodzili przeze Mnie (...). Byli i tacy, którzy usiłowali wyłamywać poszczególne palce moich rąk, uderzali głową moją o słup kamienny. Jakaś zaciekłość, iście szatańska, popychała tych nieszczęśników do coraz to nowych okrucieństw i znęcania się nad bezbronną ofiarą. W Sercu moim panowała w czasie tych katuszy niczym niezmącona słodycz, dobroć, litość dla biednych ludzi. Nie wydałem ani jednej skargi, ani jednego wyrzutu niewdzięczności. Usiłowałem wpłynąć swoją łaską na ich dusze, ale serca ich były już zatwardziałe. Nie chcieli sobie odmówić przyjemności, jaką znajdowali w katowaniu Mnie. Milczałem wówczas…”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kościół czyni to na Jego pamiątkę

2019-04-18 22:17

Agata Pieszko

Weszliśmy dziś w okres Triduum Paschalnego, włączającego nas w szczególny sposób w tajemnicę śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. W ten dzień na pamiątkę ostatniego posiłku spożytego przez Jezusa z uczniami odprawiana jest uroczysta Msza św.

Agata Pieszko

We wrocławskiej Katedrze św. Jana Chrzciciela wieczornej Mszy Wieczerzy Pańskiej, poświęconej szczególnie sakramentowi Eucharystii i kapłaństwa, przewodniczył biskup Andrzej Siemieniewski, natomiast współcelebransami byli arcybiskup Józef Kupny oraz biskup Jacek Kiciński.

Na początku Eucharystii, ksiądz Paweł Cembrowicz – proboszcz archikatedry, podziękował arcybiskupowi Kupnemu za dermatoskop, który metropolita wrocławski ofiarował Dolnośląskiemu Centrum Onkologii.

– Dziś w kościołach czytamy Ewangelię o Jezusie, który podczas ostatniej wieczerzy umył uczniom nogi i nie chodzi o to, byśmy się zachwycali tym obrazem, ale byśmy zrozumieli jego sens – napisał abp Kupny w słowie do dolnośląskiego szpitala. Ewangelia nie jest więc tylko archaicznym tekstem, ale treścią, z której rodzi się wiara wzywająca do konkretnych czynów miłosierdzia.

W dzisiejszej homilii biskup Andrzej Siemieniewski zaznaczał, że chrześcijaństwo rodzi się ze słuchania Słowa Bożego. Słowa, które jest fundamentem wiary. Nie można jednak poprzestawać tylko na słuchaniu – to Słowo ma się odbijać echem w naszym życiu:

– Słuchanie Słowa to nie tylko pozwalanie na to, aby dźwięki wpadały w nasze ucho, ale prawdziwe słuchanie, to zaproszenie, by te dźwięki zamieniły się w życiodajną treść, by zmieniły się w czyn. Tego wieczoru uczymy się, jak Kościół zamienił słowa Chrystusa „To czyńcie na moją pamiątkę” w czynienie sakramentu.

Biskup Siemieniewski zaraz po nauczaniu zamienił przeczytane w Ewangelii Słowo na czyn i śladami Chrystusa obmył nogi kilku mężczyznom.

Po Mszy św., czyli po spożyciu wieczerzy, Chrystus został pojmany. Teraz widzimy Go za kratami. Adorujemy. Czekamy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem