Reklama

Wyborcze polowanie na SKOK-i

2015-07-29 08:05

Andrzej Tarwid
Niedziela Ogólnopolska 31/2015, str. 54-55

Artur Stelmasiak

Politycy PO chcą powołać komisję śledczą w sprawie Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych. Do poparcia tej inicjatywy namawiali lidera PSL, któremu obiecywano, że skorzysta na tym „politycznie przed wyborami”. Zrzeszające ponad 2 mln członków Kasy stały się więc elementem kampanii wyborczej

Kiedy 20 lipca poseł PiS Jerzy Szmit szedł na posiedzenie „podkomisji nadzwyczajnej do spraw realizacji ustawy o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych”, nie miał żadnych złudzeń, że obrady będą przebiegały merytorycznie. – Od początku prac dało się zauważyć, że przewodniczącemu Marcinowi Święcickiemu nie chodzi o rzetelne sformułowanie wniosków legislacyjnych co do konkretnych ustaw i rozporządzeń. W tym, jak kierował on pracami, było natomiast widać, że chce zaatakować SKOK-i oraz osoby z nimi związane – mówi nam Szmit i dodaje: – Dlatego na ostatnie posiedzenie przygotowaliśmy (posłowie PiS – przyp. at) dokument, który formułuje m.in. zalecenia dla zmian prawnych w systemie SKOK. Ale poseł Święcicki nie zgodził się, by nad nim dyskutować. Nie poddał go też pod głosowanie. A już całkowitym skandalem było to, że uniemożliwił nam dodanie naszego dokumentu jako wniosku mniejszości.

Brudna kampania

Wskutek takiej postawy przewodniczącego członkowie podkomisji podjęli tylko jedno ważne rozstrzygnięcie. Głosami 7 do 5 przyjęto sprawozdanie, w którym rekomenduje się m.in. powołanie sejmowej komisji śledczej w sprawie SKOK-ów. – Nie mam żadnych wątpliwości, że to decyzja skalkulowana na październikowe wybory. Bo w tej kadencji nie uda się tego wniosku zrealizować. A gdyby nawet, to kolejny Sejm zgodnie z prawem nie może tych prac kontynuować. Chodzi więc o to, aby wywołać burzę w mediach i odwrócić uwagę wyborców od głównych problemów Polski i Polaków – ocenia Szmit.

Poseł PiS dzisiaj nie ma żadnych związków z kasami, ale zanim został politykiem, był prezesem SKOK Regionalna. Może więc jego opinia o instrumentalnym potraktowaniu sejmowej podkomisji do celów partyjnych przez PO jest stronnicza? Odpowiedź brzmi: nie.

Reklama

Jakie motywy przyświecają Platformie w jej walce ze SKOK-ami, wyjawił szef PSL. Na początku lipca w wywiadzie dla gazety „Rzeczpospolita” wicepremier Janusz Piechociński powiedział: „Nie poparłem komisji śledczej w sprawie SKOK, choć byłem do tego namawiany przez Platformę, która twierdziła, że skorzystam na tym politycznie przed wyborami”.

– To smutne, ale SKOK-i stały się przedmiotem brudnej kampanii, zarówno prezydenckiej, jak i tej obecnej, parlamentarnej – skomentował Rafał Matusiak, prezes Kasy Krajowej SKOK na konferencji prasowej zorganizowanej dzień po zakończeniu prac przez sejmową podkomisję.

Kiedy dokona się szerszej kwerendy w mediach elektronicznych, wniosek o komisję śledczą wydaje się jeszcze bardziej zadziwiający – szczególnie że zgłosił go Marcin Święcicki. A to dlatego, że jeszcze w marcu w jednym z programów Polsat News ten polityk mówił, iż powołanie takiej komisji jest niecelowe ze względu na kończącą się kadencję. Mimo to trzy miesiące później – kiedy do wyborów zostało już mniej niż 100 dni – on sam taki wniosek zawarł w swoim sprawozdaniu. A 20 lipca poddał go pod głosowanie.

Zaproszenia dla wybranych

Analizując przyjęcie przez podkomisję dokumentu, łatwo zauważyć, że prace w tym gremium miały dość osobliwy przebieg.

Okazuje się np., że na 50 działających w kraju kas na obrady zostali zaproszeni tylko przedstawiciele 6 SKOK-ów. W tym gronie nie było kasy największej. Byli za to reprezentanci kasy skonfliktowanej z Kasą Krajową, a także – uwaga! – wszyscy zarządcy komisaryczni 4 innych kas. Oznacza to, że o sytuacji w całym systemie SKOK posłom opowiadały przede wszystkim osoby z placówek, które działały nieprawidłowo. Co do powiedzenia o swojej działalności, kondycji ekonomicznej i sytuacji mieliby prezesi pozostałych ponad 40 kas, tego członkowie podkomisji już nie usłyszeli. Skutek? – W trakcie obrad staraliśmy się wykazać liczne błędy merytoryczne, rozmijające się ze stanem faktycznym. Mimo to nasze uwagi nie zostały przyjęte – powiedział mec. Paweł Pelc, który reprezentował Kasę Krajową na posiedzeniach podkomisji.

Przyjęty dokument swobodnie zestawia informacje z kas i banków, pomijając informację o tym, że są to zupełnie inne instytucje i innymi przepisami się kierują.

Wśród zarzutów podniesionych w sprawo zdaniu jest to, że skala niespłaconych kredytów udzielanych przez SKOK-i przekroczyła 50 proc. Dla porównania podano, że w bankach to tylko niecałe 9 proc. Różnica duża, ale zdaniem specjalistów, suche liczby nie oddają istoty sprawy, bo kasy i banki inaczej informują o zagrożonych kredytach. W SKOK-ach wystarczy tylko dzień spóźnienia ze spłatą raty, by kredyt zakwalifikować jako zagrożony. Tymczasem system bankowy dopuszcza opóźnienie od 30 do nawet 60 dni. – Z naszych analiz wynika, że gdybyśmy w sprawie trudnych kredytów robili tak jak banki, to co najmniej o 50 proc. spadłby u nas poziom przeterminowania kredytów – mówi Andrzej Dunajski, rzecznik Kasy Krajowej SKOK.

Eksperci dodają, że różnica między bankami a SKOK-ami mogłaby być jeszcze mniejsza. Gdy bank sprzeda zagrożony kredyt windykatorowi, to on znika z jego sprawozdania. W sprawozdaniach SKOK-ów nadal jest liczony – wskazują.

Wydaje się, że dla rzetelnego naświetlenia sytuacji w SKOK-ach powyższe różnice powinny być uwzględnione w sprawozdaniu. Niestety, nie zostały.

A może afera urzędników?

Rzecznik Kasy Krajowej krytykuje też inne części dokumentu, które znacząco wykrzywiają rzeczywistość. Najbardziej widoczne jest to chyba we fragmencie o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, który wypłacił 3,2 mld zł członkom zagrożonych upadkiem kas. – Dlaczego nie napisano, że przez 20 lat SKOK-i nie miały żadnych problemów i żaden z ich członków nie stracił ani złotówki? Dlaczego też autor sprawozdania napisał, że wprowadzenie nowej ustawy było właściwe, skoro właśnie po tym czasie zaczęły się kłopoty SKOK-ów? Wreszcie – dlaczego nie napisano, że 2 mld zł wypłacone z BFG dotyczy sprawy SKOK-u Wołomin, o którego kłopotach Kasa Krajowa informowała Komisję Nadzoru Finansowego? – wylicza Dunajski.

Na ten ostatni aspekt sprawy już kilka miesięcy temu uwagę zwrócił Przemysław Wipler. Poseł reprezentujący ugrupowanie KORWIN złożył nawet dwa zawiadomienia do prokuratury. W jednym z nich zarzucił Komisji Nadzoru Finansowego i jej pracownikom niedopełnienie nadzoru nad SKOK-iem Wołomin. W zawiadomieniu Wipler przypomniał, że były szef Kasy Krajowej Grzegorz Bierecki skierował do Komisji pismo o nieprawidłowościach w SKOK-ach w 2012 r. Tymczasem – jak podkreślił parlamentarzysta – dopiero 24 maja 2013 r. prezes Komisji skierował do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

Nie udało nam się skontaktować z posłem Wiplerem, który przebywa za granicą. Jednak w kontekście sprawozdania podkomisji warto przypomnieć jeszcze inne sformułowane przez niego oskarżenie.

Wipler zarzucił urzędnikom państwowym przekroczenie uprawnień. Chodziło o wyciek do mediów listu KNF skierowanego do Ewy Kopacz. Ten właśnie wyciek – pliku, który edytował rzecznik KNF Łukasz Dajnowicz, a który znalazł się na serwerach jednego z tygodników – stał się hasłem do rozpoczęcia medialnej nagonki na SKOK-i.

Wydaje się, że zdemaskowanie tego mechanizmu mogłoby się znaleźć w sprawozdaniu podkomisji. Jest tam przecież opis działań podjętych przez KNF wobec SKOK-ów. Tymczasem sejmowy dokument nie tylko milczy o podejrzanych działaniach organu państwa wobec kas. Ale jakby tego było mało, w innych fragmentach odwołuje się... do krytycznych doniesień medialnych na temat SKOK-ów.

Może więc już po wyborach parlamentarnych zasadne będzie powołanie komisji śledczej. Z tym, że będzie ona musiała wyjaśnić nie tzw. aferę SKOK, lecz sposób podważania wiarygodności wobec spółdzielczych kas, którym w Polsce zaufało ponad 2 mln ludzi.

A co o pomyśle takiej komisji śledczej sądzi poseł Szmit? – Myślę, że nie tylko członkowie SKOK-ów, ale wszyscy Polacy chętnie dowiedzieliby się, jak w naszym kraju dokonuje się zmian prawnych skutkujących tym, że placówki uznawane przez dziesiątki lat za solidne tuż po noweli mają kłopoty – mówi Szmit i na koniec podkreśla: – A takie niekorzystne dla SKOK-ów zmiany były cztery na przestrzeni ostatnich 2,5 lat.

* * *

Historia i teraźniejszość SKOK

Organizacje służące samoobronie przed lichwą i stosujące zasadę samopomocy finansowej istniały już w średniowieczu. Pionierem nowoczesnych spółdzielni finansowych był Friedrich Wilhelm Raiffeisen. Założone przez niego kasy kierowały się w działaniu ideą samopomocy i samozarządzania. Na ich wzór w Wielkopolsce powstawały banki ludowe, a na Podolu kasy włościańskie. W Galicji zaś – kasy Stefczyka, do których w okresie międzywojennym należało półtora miliona ludzi.

Odbudowa kas kredytowych stała się możliwa po przemianach 1989 r. Zajęła się tym Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych. Obecnie w Polsce wszystkie SKOK-i mają 1563 oddziały. W kasach zrzeszonych jest 2,1 mln członków. Aktywa wszystkich SKOK-ów to niemal 13 mld zł.

(at)

Dlaczego data Wielkanocy jest zmienna

Ks. Józef Dębiński
Edycja włocławska 16/2003

Sashkin/pl.fotolia.com

Wielkanoc jest świętem ruchomym, którego data wielokrotnie była przedmiotem sporu. Obecnie przyjmuje się, że to święto przypada w niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca, tj. po 21 marca.
Niejakim problemem przy ustaleniu daty Wielkanocy jest różnica w dacie ukrzyżowania Chrystusa podana w Ewangeliach synoptycznych (św. Marka, św. Mateusza i św. Łukasza) i w Ewangelii św. Jana. Różnica ta spowodowana jest żydowskim systemem liczenia dnia, czyli od zachodu do zachodu słońca. Stąd pytanie, jak powinien być zaliczony wieczór 14. nizan. Obydwa ujęcia miały swoich zwolenników. Kościoły wschodnie opowiadały się za dniem 14., a zachodnie - za 15. Kwestia ta została w końcu rozstrzygnięta na pierwszym soborze ekumenicznym w Nicei (Turcja) w 325 r., gdzie przyjęto oficjalnie datę 15.
Zgodnie z kalendarzem żydowskim i przekazami Ewangelii, Chrystus został ukrzyżowany 14. nizan, a zmartwychwstał w niedzielę po 14. nizan. Tę praktykę za św. Janem Apostołem przyjął Kościół w Małej Azji i obchodził uroczystości wielkanocne w dwa dni po 14. nizan. Zwolenników takiego terminu Świąt Wielkanocnych nazywano kwartodecymanami.
Praktyka Kościoła na Zachodzie była inna. Uroczystości wielkanocne obchodzono w niedzielę po 14. nizan, natomiast pamiątkę śmierci Chrystusa czczono w piątek przed niedzielą. Należy zauważyć, iż Kościoły małoazjatyckie, podkreślając dogmatyczny punkt widzenia, obchodziły dzień śmierci Chrystusa jako dzień radości - odkupienia. Zachód zaś akcentował mocniej punkt widzenia historyczny i obchodził dzień śmierci Chrystusa jako dzień żałoby, smutku, postu.
Nie można nie wspomnieć o trzeciej grupie chrześcijan, o tzw. protopaschistach, którzy po zburzeniu Jerozolimy nie trzymali się ściśle kalendarza żydowskiego i często obchodzili uroczystości wielkanocne przed 14. nizan.
Biskup Smyrny Polikarp w 155 r. udał się do Rzymu, do papieża Aniceta, w celu ustalenia jednego terminu Świąt Wielkanocnych dla całego Kościoła. Do porozumienia jednakże nie doszło. Sprawa odżyła w 180 r., za papieża Wiktora, kiedy opowiedziano się za niedzielnym terminem Wielkanocy. Papież polecił - pod karą ekskomuniki - przestrzegać nowo ustalonego terminu święcenia Wielkanocy. Mimo tego polecenia, metropolia efezka z biskupem Polikarpem na czele trzymała się nadal praktyki 14. nizan. Zanosiło się nawet na schizmę, ale nie doszło do niej dzięki zabiegom św. Ireneusza, biskupa Lyonu.
Dopiero na I soborze powszechnym w Nicei (325 r.) przyjęto dla całego Kościoła praktykę rzymską. Uchwały Soboru nie zlikwidowały jednak różnic pomiędzy Kościołami wschodnimi i zachodnimi. Należy pamiętać, że Rzym i Aleksandria używały odmiennych metod obliczania daty. Metoda aprobowana przez Rzym zakładała zbyt wczesną datę równonocy - 18 marca, gdy tymczasem Aleksandryjczycy ustalili ją poprawnie.
By położyć kres tej dwoistości, Synod Sardycki (343 r.) podniósł na nowo kwestię dnia wielkanocnego, ustalając wspólną datę na 50 lat. Inicjatywa przetrwała jednak zaledwie kilka lat. Po raz kolejny spór próbował zażegnać cesarz Teodozjusz (346--395). Prosił biskupa aleksandryjskiego Teofilosa o wyjaśnienie różnic. W odpowiedzi biskup, opierając się na metodzie aleksandryjskiej, sporządził tabelę chronologiczną świąt Wielkanocy. Jego zaś kuzyn, św. Cyryl, kontynuując dzieło wuja, wskazał przy okazji, na czym polegał błąd metody rzymskiej. Metoda aleksandryjska uzyskała pierwszeństwo i została zaakceptowana dopiero w połowie V w.
Z polecenia archidiakona Hilarego, Wiktor z Akwitanii w 457 r. rozpoczął pracę nad pogodzeniem metody rzymskiej i aleksandryjskiej. Hilary, już jako papież, zatwierdził obliczenia Wiktora z Akwitanii i uznał je za obowiązujące w Kościele. Od tego czasu obydwa Kościoły obchodziły Wielkanoc w tym samym czasie.
Największego przełomu w zakresie ustalenia daty Wielkanocy dokonał żyjący w VI w. scytyjski mnich, Dionysius Exiguus (Mały). Stworzył on chrześcijański kalendarz, rozpoczynając rachubę lat od narodzenia Chrystusa. To nowe ujecie chronologii zapanowało w Europie na dobre w XI w., a w świecie greckim dopiero w XV w. Chcąc uzyskać datę Wielkanocy, średniowieczny chronolog znalazł tzw. złotą liczbę danego roku (tj. kolejny numer roku w 19-letnim cyklu lunarnym), a potem sprawdzał w tabelach datę pełni księżyca. Znalazłszy ją, szukał pierwszej pełni po równonocy, czyli po 21 marca. Potem sprawdzał tabelę tzw. liter niedziel, która podawała datę Niedzieli Wielkanocnej.
Również Mikołaj Kopernik, na zamku w Olsztynie, gdzie przebywał przez pięć lat, własnoręcznie wykonał tablicę astronomiczną, na której wykreślił równonoc wiosenną. Było to ważne m.in. przy ustalaniu Wielkanocy.
Po XVI-wiecznej reformie kalendarza i wprowadzeniu w 1582 r. kalendarza gregoriańskiego po raz kolejny rozeszły się drogi Wschodu i Zachodu. Niedokładność kalendarza juliańskiego spowodowała przesunięcie względem rzeczywistej daty wiosennej równonocy, dziś wynoszące 13 dni.
Pod koniec XX i na początku XXI w. można zauważyć tendencje do wprowadzenia stałej daty Wielkanocy. Takie propozycje przedstawiano już na forum Ligi Narodów i Organizacji Narodów Zjednoczonych. Dał temu też wyraz w Konstytucji o liturgii II Sobór Watykański oraz patriarcha Konstantynopola Atenagora I w wielkanocnym orędziu z 1969 r., wzywając do usuwania różnic pomiędzy Kościołami i ustalenia wspólnej daty Wielkanocy.
Spośród proponowanych stałych dat sugerowana jest najczęściej druga niedziela Wielkanocy, co pokrywałoby się z ogólnym trendem ustaleń daty śmierci Chrystusa na dzień 3 kwietnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

List otwarty do Prezydenta Rzeszowa w sprawie Marszu Równości

2019-04-23 13:58

ADAM RAK

Szanowny Panie Prezydencie,
Kolejny już raz wyraził Pan zgodę na odbycie w naszym mieście Marszu Równości, który organizują środowiska lewicowe. W ubiegłym roku doszło do zamieszek podczas tej demonstracji , a zarazem afirmacji odmienności seksualnej, co daje podstawę prawną do nieudzielenia zgody na tę imprezę w tym roku. Zgody takiej nie udzielił między innymi prezydent Gniezna, w obawie o bezpieczeństwo i mienie mieszkańców.

Wiemy już z doświadczenia że nie ma u nas takich środowisk. Dlatego też planowany jest zjazd przedstawicieli LGBT z całego kraju i świata. Stanowczo przeciwstawiamy się organizacji w Rzeszowie tego rodzaju manifestacji, które godzą w podstawowe wartości chrześcijańskie i promują zachowania niezgodne z nauką Kościoła. Każdemu człowiekowi należy się szacunek. Nie zamierzamy nikogo potępiać, jednak ich czyny można i należy napiętnować. Pan Prezydent wyrażając swoją zgodę na to wydarzenie zdecydowanie je promuje.

W Dzienniczku Siostry Faustyny znajdziemy słowa, które usłyszała podczas modlitwy z ust Pan Jezusa: Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. (Dz. 1732). Chcemy być wierni i do tego wzywamy również Pana Prezydenta.

Pismo Święte nie pozostawia wątpliwości. Czyny homoseksualne są sprzeczne z naturą. Co więcej, już w Księdze Rodzaju czytamy o wydarzeniach w Sodomie i Gomorze. Pośród „bardzo ciężkich występków” tamtejszych mieszkańców to właśnie ich czyny homoseksualne były dla Boga najbardziej odrażające (por. Rdz 18, 20). Stąd nazywamy je „grzechem sodomskim”. W Księdze Kapłańskiej czyny homoseksualne także są surowo zakazane: „Nie będziesz obcował z mężczyzną tak, jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!” (18, 22). Ich potępienie jest powtórzone również na kartach Nowego Testamentu. Św. Paweł wprost stwierdza, iż homoseksualiści czynni, podobnie jak inni grzesznicy, którzy nie chcą się nawrócić, ryzykują wieczne potępienie: „Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą (...) nie odziedziczą królestwa Bożego” (1 Kor 6, 9-10). Jako Rada Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich Diecezji Rzeszowskiej zdecydowanie przeciwstawiamy się zorganizowaniu Marszu Równości w Rzeszowie i wzywamy Pana Prezydenta do wycofania zgody na tę manifestację i promocję zła.

Rzeszów, dnia 1.04.2019r.

Ks. Daniel Drozd, Asystent Kościelny
Halina Szydełko, Przewodnicząca Rady Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich Diecezji Rzeszowskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem