Reklama

Teatr pod sosnami, czyli kolonie letnie Caritas

2015-07-30 12:36

Dagmara Zalewska
Edycja łódzka 31/2015, str. 4

Dagmara Zalewska
Dzieci same przygotowują rekwizyty

80 dzieci z regionu łódzkiego wypoczywało na I turnusie kolonijnym w ośrodku Caritas w Drzewocinach. Tegoroczne wakacje zorganizowano tu w tematyce teatralnej

Przez dwa tygodnie najmłodsi oprócz tradycyjnego letniego wypoczynku poszerzali swoją wiedzę i umiejętności właśnie w tym kierunku.

„Letnia scena pod sosnami” – to tytuł tegorocznych kolonii Caritas. I teatralnych atrakcji rzeczywiście w tym roku nie brakowało. Tu dzieci były pomysłodawcami scenariusza, same budowały rekwizyty, same konstruowały lalki, manekiny i pacynki. Według własnego pomysłu reżyserowały też wymyśloną sztukę. Był też warsztaty z emisji głosu i z pantomimy.

Reklama

Co roku w Drzewocinach na czterech turnusach, w tym dwóch rehabilitacyjnych, wypoczywa kilkaset dzieci. Wiele z nich wraca tu już po raz kolejny. Gabriel był na koloniach Caritas po raz dwunasty. „Pierwszy raz jak tu przyjechałem, miałem 6 lat. Bardzo spodobało mi się to miejsce i lubię tu wracać. Jest piękny ośrodek, jest tu dobre jedzenie i ciekawy program, ciekawe zajęcia i wspaniali przyjaciele, którzy zostają na lata i z którymi spotykamy się później w Łodzi. W tym roku najbardziej podobają mi się zajęcia ze śpiewu i piłki nożnej. W ogóle z roku na rok coraz bardziej mi się tutaj podoba” – mówi. Podobnie myśli Karol, który w Drzewocinach był po raz piąty. Tegoroczna tematyka bardzo przypadła mu do gustu, bo bardzo lubi teatr, lubi bawić się w aktora i lubi śpiewać. Jak podkreślał, temat jest tutaj bardzo dobrze przygotowany przez wychowawców, więc nie ma miejsca na nudę. „Przyjeżdżam tutaj, bo poznaję nowych kolegów, z którymi potem się spotykam w Łodzi i jest tu bardzo fajnie. Jakaś dobra energia mnie tutaj przysyła” – mówi Karol.

Profesjonalne elementy dekoracji udało się sprowadzić do Drzewocin dzięki współpracy z teatrem Arlekin, który użyczył swoich rekwizytów.

Tagi:
kolonie

Wakacje z Bogiem nad jeziorem

2018-08-14 11:06

Patrycja Kosior
Edycja legnicka 33/2018, str. III

Patrycja Kosior
Dzieci i młodzież mogły wyjechać na wakacyjny wypoczynek dzięki współpracy parafii i Urzędu Miasta

W dniach 8-17 lipca br. parafia pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Chocianowie, przy współpracy z Urzędem Miasta i Gminy Chocianów, zorganizowała kolonię letnią pod hasłem: „Kolonia nad Jeziorem Dąbie”.

– W wyjeździe uczestniczyły 44 osoby, w tym dzieci i młodzież pochodząca z miasta oraz okolic gminy Chocianów, która na co dzień uczęszcza na zajęcia organizowane w naszym Oratorium – powiedział ks. Krzysztof Smardzewski, wikariusz parafii oraz kierownik całego przedsięwzięcia.

Był to czas spędzony w cichym, ustronnym i jakże malowniczym miejscu z widokiem na piękne jezioro i las. Kolonia miała na celu aktywizację i integrację młodych ludzi pochodzących z różnych środowisk. Jednym z ważniejszych celów było także zapewnienie dzieciom czasu wolnego w sposób atrakcyjny i pożyteczny, aby mogły one zapomnieć, choć na czas trwania kolonii, o trudach nauki w szkole i trudach życia codziennego. Dzieci miały możliwość korzystania z wielu atrakcji znajdujących się na terenie Ośrodka Wypoczynkowego, m.in.: eurobungee, parku wodnego, parku linowego, kajaków i rowerów wodnych, kuli zorbingowej i wielu innych. Dodatkowo oczywiście korzystanie bez ograniczeń z plaży i strzeżonego kąpieliska.

Oprócz zajęć rekreacyjnych, edukacyjnych, profilaktycznych oraz gier i zabaw terenowych mieliśmy także czas na zadumę, uczestnicząc w codziennej Eucharystii, bo, jak wiadomo, wakacje to czas odpoczynku, ale nie od Pana Boga.

Wakacje jeszcze się nie skończyły, a my już żyjemy wspomnieniami z kolonii. Wszyscy, zarówno dzieci, jak i opiekunowie, powrócili do domów zadowoleni z pobytu, czekając z utęsknieniem na kolejny wyjazd. Jak widać, takie inicjatywy mają sens, bo najważniejsze w tym wszystkim jest dobro dzieci. Św. Jan Paweł II mawiał, że: „Dzieci są wiosną rodziny i społeczeństwa, nadzieją która ciągle kwitnie, przyszłością, która bez przerwy się otwiera”. Dlatego też to właśnie ludziom młodym należy poświęcać najwięcej czasu, wskazywać im właściwą drogę życia i pokładać w nich nadzieję na przyszłość, na lepsze jutro.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dlaczego data Wielkanocy jest zmienna

Ks. Józef Dębiński
Edycja włocławska 16/2003

Sashkin/pl.fotolia.com

Wielkanoc jest świętem ruchomym, którego data wielokrotnie była przedmiotem sporu. Obecnie przyjmuje się, że to święto przypada w niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca, tj. po 21 marca.
Niejakim problemem przy ustaleniu daty Wielkanocy jest różnica w dacie ukrzyżowania Chrystusa podana w Ewangeliach synoptycznych (św. Marka, św. Mateusza i św. Łukasza) i w Ewangelii św. Jana. Różnica ta spowodowana jest żydowskim systemem liczenia dnia, czyli od zachodu do zachodu słońca. Stąd pytanie, jak powinien być zaliczony wieczór 14. nizan. Obydwa ujęcia miały swoich zwolenników. Kościoły wschodnie opowiadały się za dniem 14., a zachodnie - za 15. Kwestia ta została w końcu rozstrzygnięta na pierwszym soborze ekumenicznym w Nicei (Turcja) w 325 r., gdzie przyjęto oficjalnie datę 15.
Zgodnie z kalendarzem żydowskim i przekazami Ewangelii, Chrystus został ukrzyżowany 14. nizan, a zmartwychwstał w niedzielę po 14. nizan. Tę praktykę za św. Janem Apostołem przyjął Kościół w Małej Azji i obchodził uroczystości wielkanocne w dwa dni po 14. nizan. Zwolenników takiego terminu Świąt Wielkanocnych nazywano kwartodecymanami.
Praktyka Kościoła na Zachodzie była inna. Uroczystości wielkanocne obchodzono w niedzielę po 14. nizan, natomiast pamiątkę śmierci Chrystusa czczono w piątek przed niedzielą. Należy zauważyć, iż Kościoły małoazjatyckie, podkreślając dogmatyczny punkt widzenia, obchodziły dzień śmierci Chrystusa jako dzień radości - odkupienia. Zachód zaś akcentował mocniej punkt widzenia historyczny i obchodził dzień śmierci Chrystusa jako dzień żałoby, smutku, postu.
Nie można nie wspomnieć o trzeciej grupie chrześcijan, o tzw. protopaschistach, którzy po zburzeniu Jerozolimy nie trzymali się ściśle kalendarza żydowskiego i często obchodzili uroczystości wielkanocne przed 14. nizan.
Biskup Smyrny Polikarp w 155 r. udał się do Rzymu, do papieża Aniceta, w celu ustalenia jednego terminu Świąt Wielkanocnych dla całego Kościoła. Do porozumienia jednakże nie doszło. Sprawa odżyła w 180 r., za papieża Wiktora, kiedy opowiedziano się za niedzielnym terminem Wielkanocy. Papież polecił - pod karą ekskomuniki - przestrzegać nowo ustalonego terminu święcenia Wielkanocy. Mimo tego polecenia, metropolia efezka z biskupem Polikarpem na czele trzymała się nadal praktyki 14. nizan. Zanosiło się nawet na schizmę, ale nie doszło do niej dzięki zabiegom św. Ireneusza, biskupa Lyonu.
Dopiero na I soborze powszechnym w Nicei (325 r.) przyjęto dla całego Kościoła praktykę rzymską. Uchwały Soboru nie zlikwidowały jednak różnic pomiędzy Kościołami wschodnimi i zachodnimi. Należy pamiętać, że Rzym i Aleksandria używały odmiennych metod obliczania daty. Metoda aprobowana przez Rzym zakładała zbyt wczesną datę równonocy - 18 marca, gdy tymczasem Aleksandryjczycy ustalili ją poprawnie.
By położyć kres tej dwoistości, Synod Sardycki (343 r.) podniósł na nowo kwestię dnia wielkanocnego, ustalając wspólną datę na 50 lat. Inicjatywa przetrwała jednak zaledwie kilka lat. Po raz kolejny spór próbował zażegnać cesarz Teodozjusz (346--395). Prosił biskupa aleksandryjskiego Teofilosa o wyjaśnienie różnic. W odpowiedzi biskup, opierając się na metodzie aleksandryjskiej, sporządził tabelę chronologiczną świąt Wielkanocy. Jego zaś kuzyn, św. Cyryl, kontynuując dzieło wuja, wskazał przy okazji, na czym polegał błąd metody rzymskiej. Metoda aleksandryjska uzyskała pierwszeństwo i została zaakceptowana dopiero w połowie V w.
Z polecenia archidiakona Hilarego, Wiktor z Akwitanii w 457 r. rozpoczął pracę nad pogodzeniem metody rzymskiej i aleksandryjskiej. Hilary, już jako papież, zatwierdził obliczenia Wiktora z Akwitanii i uznał je za obowiązujące w Kościele. Od tego czasu obydwa Kościoły obchodziły Wielkanoc w tym samym czasie.
Największego przełomu w zakresie ustalenia daty Wielkanocy dokonał żyjący w VI w. scytyjski mnich, Dionysius Exiguus (Mały). Stworzył on chrześcijański kalendarz, rozpoczynając rachubę lat od narodzenia Chrystusa. To nowe ujecie chronologii zapanowało w Europie na dobre w XI w., a w świecie greckim dopiero w XV w. Chcąc uzyskać datę Wielkanocy, średniowieczny chronolog znalazł tzw. złotą liczbę danego roku (tj. kolejny numer roku w 19-letnim cyklu lunarnym), a potem sprawdzał w tabelach datę pełni księżyca. Znalazłszy ją, szukał pierwszej pełni po równonocy, czyli po 21 marca. Potem sprawdzał tabelę tzw. liter niedziel, która podawała datę Niedzieli Wielkanocnej.
Również Mikołaj Kopernik, na zamku w Olsztynie, gdzie przebywał przez pięć lat, własnoręcznie wykonał tablicę astronomiczną, na której wykreślił równonoc wiosenną. Było to ważne m.in. przy ustalaniu Wielkanocy.
Po XVI-wiecznej reformie kalendarza i wprowadzeniu w 1582 r. kalendarza gregoriańskiego po raz kolejny rozeszły się drogi Wschodu i Zachodu. Niedokładność kalendarza juliańskiego spowodowała przesunięcie względem rzeczywistej daty wiosennej równonocy, dziś wynoszące 13 dni.
Pod koniec XX i na początku XXI w. można zauważyć tendencje do wprowadzenia stałej daty Wielkanocy. Takie propozycje przedstawiano już na forum Ligi Narodów i Organizacji Narodów Zjednoczonych. Dał temu też wyraz w Konstytucji o liturgii II Sobór Watykański oraz patriarcha Konstantynopola Atenagora I w wielkanocnym orędziu z 1969 r., wzywając do usuwania różnic pomiędzy Kościołami i ustalenia wspólnej daty Wielkanocy.
Spośród proponowanych stałych dat sugerowana jest najczęściej druga niedziela Wielkanocy, co pokrywałoby się z ogólnym trendem ustaleń daty śmierci Chrystusa na dzień 3 kwietnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kościół czyni to na Jego pamiątkę

2019-04-18 22:17

Agata Pieszko

Weszliśmy dziś w okres Triduum Paschalnego, włączającego nas w szczególny sposób w tajemnicę śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. W ten dzień na pamiątkę ostatniego posiłku spożytego przez Jezusa z uczniami odprawiana jest uroczysta Msza św.

Agata Pieszko

We wrocławskiej Katedrze św. Jana Chrzciciela wieczornej Mszy Wieczerzy Pańskiej, poświęconej szczególnie sakramentowi Eucharystii i kapłaństwa, przewodniczył biskup Andrzej Siemieniewski, natomiast współcelebransami byli arcybiskup Józef Kupny oraz biskup Jacek Kiciński.

Na początku Eucharystii, ksiądz Paweł Cembrowicz – proboszcz archikatedry, podziękował arcybiskupowi Kupnemu za dermatoskop, który metropolita wrocławski ofiarował Dolnośląskiemu Centrum Onkologii.

– Dziś w kościołach czytamy Ewangelię o Jezusie, który podczas ostatniej wieczerzy umył uczniom nogi i nie chodzi o to, byśmy się zachwycali tym obrazem, ale byśmy zrozumieli jego sens – napisał abp Kupny w słowie do dolnośląskiego szpitala. Ewangelia nie jest więc tylko archaicznym tekstem, ale treścią, z której rodzi się wiara wzywająca do konkretnych czynów miłosierdzia.

W dzisiejszej homilii biskup Andrzej Siemieniewski zaznaczał, że chrześcijaństwo rodzi się ze słuchania Słowa Bożego. Słowa, które jest fundamentem wiary. Nie można jednak poprzestawać tylko na słuchaniu – to Słowo ma się odbijać echem w naszym życiu:

– Słuchanie Słowa to nie tylko pozwalanie na to, aby dźwięki wpadały w nasze ucho, ale prawdziwe słuchanie, to zaproszenie, by te dźwięki zamieniły się w życiodajną treść, by zmieniły się w czyn. Tego wieczoru uczymy się, jak Kościół zamienił słowa Chrystusa „To czyńcie na moją pamiątkę” w czynienie sakramentu.

Biskup Siemieniewski zaraz po nauczaniu zamienił przeczytane w Ewangelii Słowo na czyn i śladami Chrystusa obmył nogi kilku mężczyznom.

Po Mszy św., czyli po spożyciu wieczerzy, Chrystus został pojmany. Teraz widzimy Go za kratami. Adorujemy. Czekamy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem