Reklama

Kalendarze 2019

Gdy rodzice rozdzierają serce dziecka...

2015-08-05 08:56

Ks. Arkadiusz Olczyk
Niedziela Ogólnopolska 32/2015, str. 44-45

Graziako

Jak podaje Rocznik Demograficzny Głównego Urzędu Statystycznego, w 2013 r. w Polsce zawarto 180 396 związków małżeńskich, zaś aż 66 132 pary zdecydowały się na rozwód. Tylko w tym jednym roku 55 180 dzieci doświadczyło traumy związanej z rozstaniem się rodziców, a 80 proc. spośród nich było w wieku 3-15 lat. Za tymi suchymi liczbami kryje się ludzki dramat – osobisty, rodzinny, społeczny, moralny i religijny – oraz konkretne wypłakane oczy, smutne twarze i rozdarte serca dzieci. Jak im pomóc? Na jakich fundamentach budować nowy dom, gdy stary legł w gruzach?

Jeszcze całkiem niedawno rozpad związku małżeńskiego traktowany był w Polsce jako społeczna anomalia, zjawisko patologiczne, rozwód spotykał się z napiętnowaniem. O żyjących bez ślubu mówiono: „żyją na kocią łapę”. Dzisiaj – co jest niezwykle bolesne i ma wielorakie destrukcyjne konsekwencje – patologia zaczyna stawać się normą.

Plaga rozwodów

Według danych statystycznych, co trzecie małżeństwo w naszym kraju ulega rozpadowi, a w większych miastach rozwodzi się nawet ponad 40 proc. par. Coraz częściej dochodzi do rozstania się małżonków, którzy nie mają za sobą nawet 3 lat wspólnego pożycia. Stąd też na stałe weszły już do języka potocznego takie określenia, jak: kobieta po przejściach czy mężczyzna z przeszłością. Skala tego problemu jest niepokojąca i w równym stopniu dotyka także środowiska osób wierzących. W przedszkolach i szkołach zdarzają się już grupy i klasy, w których dzieci pochodzące z rodzin rozbitych stanowią większość. Dźwigają one na sobie ogromny ciężar „rodzinnej kraksy”, który staje się niekiedy piętnem ich całego życia.

Trauma dla dzieci

Rozwód rodziców jest zawsze dla dziecka traumatycznym przeżyciem. Wcześniej bolesne jest doświadczenie stałego konfliktu pomiędzy dwiema najbliższymi mu osobami. Im dłużej trwa i im bardziej burzliwy ma charakter, tym bardziej dziecko cierpi. Wszelkie awantury rodziców burzą, szczególnie u najmłodszych, poczucie bezpieczeństwa. W rodzinie nie musi dochodzić do krzyków czy rękoczynów, aby dziecko wyczuwało zagrożenie – wystarczy ochłodzenie relacji między rodzicami. Kiedy zaś rodzice długo są ze sobą skłóceni, gdy dochodzi do tego problem alkoholowy lub przemocy rodzinnej, gdy zaniedbują swoją wychowawczą rolę, dziecko musi po prostu szybciej dorosnąć i zadbać o siebie, a czasem także o młodsze rodzeństwo. Jego myśli zajmuje wtedy troska o to, czy wystarczy jedzenia, czy młodsza siostra jest przewinięta, czy będzie z czego zapłacić rachunek za prąd itd.

Reklama

O ile dla dorosłych rozwód łączy się niekiedy tylko z koniecznością przeorganizowania swojego życia, o tyle dla dziecka sytuacja ta przypomina prawdziwą rewolucję. Odejście z domu jednego z rodziców, zmiana rytmu dnia – a często i mieszkania – powodują, że jego dotychczasowy świat wywraca się do góry nogami. Rozwodzący się dorośli szukają zazwyczaj wsparcia u swojej rodziny, przyjaciół, znajomych z pracy, nierzadko mają już nowych partnerów. To wszystko pomaga im przebrnąć przez rozstanie, chociaż i tak nie wychodzą z tej sytuacji bez szwanku. Tymczasem im dziecko jest młodsze, tym mniej osób wchodzi w jego dziecięcy „świat”, stąd często jest ono pozostawione samo sobie. Rodzi się w nim wówczas ogromny lęk o teraźniejszość i przyszłość.

Reakcja dziecka na rozwód rodziców zależy m.in. od jego wieku. Niemowlaki stosunkowo najmniej boleśnie znoszą rozstanie rodziców, jednak ograniczenie kontaktu z jednym z nich skutkuje najczęściej poważnymi trudnościami w ich rozwoju emocjonalnym. Z kolei typowym zachowaniem dla dzieci kilkuletnich może być regresja w rozwoju. To naturalny dla tego wieku sposób zwracania na siebie uwagi. Tymczasem rozwód powoduje, że to rodzice stają w centrum, a nie ono. Dlatego dziecko wymusza wtedy krzykiem i płaczem, by się nim zająć (np. karmić je), i zaczyna mówić w sposób typowy dla malucha. Z kolei dzieci w młodszym wieku szkolnym często obwiniają siebie za rozwód rodziców. Wydaje im się, że to one są przyczyną kłótni dorosłych, że gdyby były bardziej grzeczne, to wszyscy byliby nadal razem. Takie poczucie winy może być niezwykle destrukcyjne dla ich dalszego życia. Dlatego rodzice, najlepiej podczas wspólnej rozmowy, powinni wyraźnie uświadomić dziecku, że to nie ono jest odpowiedzialne za rozpad ich małżeństwa.

Psychologowie zwracają uwagę na towarzyszące rozwodom zjawisko „parentyfikacji”, gdy dziecko przejmuje w rodzinie za dużo odpowiedzialności i „przesuwa się” z tego powodu na poziom osoby dorosłej (stając się z konieczności małym dorosłym). Często rozwodzący się rodzice szukają w dziecku powiernika własnych trosk lub sojusznika w walce z tą drugą stroną. Zostaje ono wówczas obarczone ładunkiem informacji, którego nie jest w stanie udźwignąć. Zdarza się, że któryś rodzic przenosi na nie własne emocje – żal, złość czy poczucie krzywdy. Gdy dziecko staje się elementem rozgrywki dorosłych, pojawia się u niego poczucie dezorientacji i konflikt lojalności. Będąc wykorzystywane jako posłaniec do przekazywania informacji drugiej stronie, wysyłane jak szpieg w celu rozpoznania zamiarów „przeciwnika”, wysłuchując wzajemnych pretensji rodziców, staje się wewnętrznie rozdarte, popada w apatię, a nawet w depresję. Dlatego nieodpowiedzialne jest „rozgrywanie” własnych spraw małżeńskich dzieckiem jak piłką, którą każda ze stron chce mieć „przy swojej nodze”. Dziecko nie może stawać się kartą przetargową!

Różnorakie konsekwencje życiowe

Dzieci z rozbitych rodzin przeżywają całą gamę trudnych emocji, nawet nie sposób ich tutaj wymienić. Rozwodzenie się rodziców odreagowują rozmaitymi zachowaniami: od bierności i izolowania się, przez różnego rodzaju trudności z koncentracją uwagi, z nauką, aż do agresji. Większość dzieci rozwiedzionych rodziców ma poczucie niskiej samooceny. Po prostu czują się one przez odejście jednego z rodziców mniej wartościowe: nie są wystarczająco ważne, żeby rodzic został z nimi i walczył o nie. Ponieważ po rozwodzie rodziców dziecko pozostaje zazwyczaj pod opieką matki, często idealizuje nieobecnego ojca, podczas gdy na matkę zrzuca odpowiedzialność za to, że go odepchnęła. Stwierdzono przy tym, że to chłopcy bardziej doświadczają szkodliwych następstw rozwodu niż dziewczęta. Są bowiem bardziej podatni na stres, frustrację i agresję. Prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że pozostając z matką, nie mają męskiego wzorca do samoidentyfikacji. Ponadto matka nie potrafi spełniać ich oczekiwań jako towarzyszka zabaw, nie jest też zwykle autorytetem, któremu chcieliby się podporządkować.

Szczególnym problemem dzieci z rozbitych rodzin są kontakty z przybranymi rodzicami (nowymi partnerami rodziców). Dzieci nie chcą „zdradzić” swoich biologicznych rodziców, dlatego odmawiają nawiązywania kontaktu emocjonalnego z „nowymi” rodzicami. Ponadto przybrani rodzice uświadamiają im, że rozstanie ich biologicznych rodziców jest ostateczne i nieodwracalne, co nie pozwala na dalsze wypieranie tego faktu ze świadomości. W nowych partnerach dzieci często widzą powód rozejścia się rodziców, dlatego o wszystko ich obwiniają.

Starsze dzieci (12-18 lat) doświadczające rozwodu rodziców izolują się od świata zewnętrznego, często popadając w depresję. Ponadto mają trudności z uczestnictwem w związkach emocjonalnych z innymi ludźmi. Chodzi tu przede wszystkim o problem zarówno obdarzania kogoś miłością, jak i przyjmowania miłości, co psychologia określa syndromem DDRR (Dorosłe Dzieci Rozwiedzionych Rodziców). Tam, gdzie u innych w głowach jest miejsce na rodzinę i miłość, DDRR ma najwięcej ruin i zgliszcz. Stąd najbardziej skomplikowane są prywatne, intymne relacje DDRR. Niektóre z tych osób uciekają w zbyt wczesny związek: druga randka i już szykują się do ślubu. Albo odwrotnie: odwlekają te sprawy w nieskończoność. Zamiast zauroczyć się koleżanką czy kolegą z klasy, dziecko rozwiedzionych rodziców zakochuje się raczej np. w nauczycielce albo w księdzu. W życiu małżeńskim osobom dorosłym z syndromem DDRR także jest trudno funkcjonować. Ciągle towarzyszy im lęk przed odejściem od nich ukochanej osoby, dlatego starają się idealizować swój związek. By nie zostać odrzuconym przez partnera, pragną wypełniać wszystkie jego zachcianki. Po prostu poszukują metody, by chronić siebie w obawie przed kolejnymi zranieniami i odrzuceniem. Za wszelką cenę chcą dogodzić ludziom, zgodnie z zasadą: „Niech wszyscy będą szczęśliwi, ja nie muszę”. Są to typowe mechanizmy obronne, którym często towarzyszą smutek, płaczliwość, ucieczka w świat marzeń czy depresja.

Formy pomocy

Rozbicie rodziny zawsze pozostawia w psychice dziecka trwały uraz, który można jedynie łagodzić. W takich wypadkach dziecko wymaga wsparcia, zrozumienia swego położenia i przyczyn zachowania. Tymczasem często otrzymuje ono ze strony otoczenia tylko litość lub współczucie. Pielęgnując w nim poczucie krzywdy, której rzeczywiście doznało, tak naprawdę wcale mu nie pomagamy wyjść z kryzysu. Potrzebuje ono fachowego wsparcia psychologicznego, by przepracować w sobie traumę przed- i porozwodową, by odbudować właściwą samoocenę, by przezwyciężyć poczucie winy czy depresję. Wsparcie takie oferują m.in.: Fundacja Dzieci Niczyje, Fundacja NON LICET, Fundacja Pomocy Rodzinie OPOKA, Stowarzyszenie dla Dzieci i Młodzieży SZANSA, Stowarzyszenie Pomocy ISKIERKA, Stowarzyszenie PIĘKNE ANIOŁY i wiele innych (adresy można znaleźć na stronach internetowych).

Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt, który w pomocy takim dzieciom czy młodzieży z rozbitych rodzin jest często pomijany. Potrzebują one również pomocy duchowej. Otóż Bóg, jakiego wyobraża sobie dziecko, jest taki jak jego rodzice, zwłaszcza jak tata. W życiu dziecka jest taki okres, kiedy ono wręcz „ubóstwia” ojca, czyli identyfikuje pojęcie ojca z pojęciem Boga. Jeśli nie doświadcza pozytywnego obrazu ojca naturalnego i wspólnoty rodzinnej, wówczas często przenosi swoje negatywne doświadczenia z rodziny na rzeczywistość nadprzyrodzoną – na obraz Boga. Gdy ojciec rodziny reprezentuje postawę surową i rygorystyczną, w dziecku może ukształtować się obraz Boga karzącego, mściwego, niemiłosiernego itd. Ponadto rodzicielskie kłótnie nie stanowią dla dziecka przykładu rozmowy z Bogiem, czyli modlitwy. Dziecku, które nie odczuwa na co dzień bliskości swoich rodziców, dużo trudniej jest doświadczyć w swym życiu obecności Boga bliskiego, Emmanuela. Nie czując się dzieckiem kochanym przez własnych, rozwodzących się rodziców, nie czuje się także umiłowanym dzieckiem Bożym. Przeciwnie, tworzy w sobie raczej karykaturę obrazu Bożego, a nawet wręcz „demoniczny wizerunek Boga”. Dlatego przeżywa lęk przed takim Bogiem, podchodzi do wiary i praktyk religijnych bardziej w kategoriach przymusu niż autentycznego zaufania. Postrzega Boga jako surowego ojca, wymagającego i bezwzględnego. Stąd także dziecko potrzebuje również duchowej terapii, by odbudować prawdziwy obraz Boga jako Dobrego Ojca oraz stworzyć nowy kształt osobistych relacji z Nim. Gdy dziecko z rozbitej rodziny przechodzi kryzys religijny, podświadomie szuka Boga, na którym mogłoby oprzeć swoje dalsze życie i tęskni za Nim. Dlatego warto wejść na stronę internetową Forum Pomocy SYCHAR, skontaktować się z kapłanem odpowiedzialnym w danej diecezji za duszpasterstwo małżeństw niesakramentalnych czy duszpasterstwo rodzin lub po prostu zwrócić się o pomoc do poradni rodzinnej, do swojego proboszcza, wikariusza czy katechety.

* * *

Ks. dr hab. Arkadiusz Olczyk
Wykładowca teologii moralnej w Wyższym Seminarium Duchownym oraz w Wyższym Instytucie Teologicznym w Częstochowie, sędzia diecezjalny Sądu Metropolitalnego, członek Komisji Bioetycznej, autor 4 książek oraz ponad 130 artykułów naukowych i popularnonaukowych dotyczących bioetyki, życia rodzinnego, wychowania moralnego oraz mediów.

Tagi:
rodzina rozwód rodzice

Papież zachęca rodziców do czytania dzieciom YOUCAT for Kids i mówienia im o wierze

2018-08-01 21:43

ts (KAI) / Wiedeń

Franciszek zachęcił rodziców, żeby wspólnie ze swymi dziećmi czytali nowy katechizm YOUCAT. „Nie pomijajmy milczeniem pytań dzieci, lecz sami bądźmy przekazicielami wiary” – napisał w przedmowie do „YOUCAT for Kids”. Jego wydawcą jest Austriacka Konferencja Biskupów, a na razie niemieckojęzyczna wersja pozycji ukazała się w księgarniach austriackich 1 sierpnia.

Arch.

„Pomóżcie swoim dzieciom odkryć miłość Jezusa! To ich umocni i doda pewności siebie” – zaapelował Ojciec Święty do rodziców, zachęcając ich, by nie pozostawiali bez odpowiedzi dziecięcych pytań o wiarę, ale aby ją przekazywali kolejnym pokoleniom.

W podobnym tonie zwracał się obecny papież-senior Benedykt XVI w przedmowie do wydanego w 2011 roku katechizmu YOUCAT dla młodzieży. Obecna wersja dla dzieci zawiera pytania, które miliony dzieci na świecie stawiają swoim rodzicom i katechetom i dlatego YOUCAT for Kids jest równie potrzebny, jak wielki katechizm. Ten nowy podręcznik wiary „jest co prawda inny niż ten, którym ja się posługuję”, dla dzieci jest jednak wspaniałym do tego, aby „one i ich rodzice wspólnie spędzali nad nim czas, odkrywając przy tym coraz bardziej miłość Bożą” – napisał Franciszek.

YOUCAT for Kids adresowany jest do dzieci w wieku 8-10 lat i został tak pomyślany, aby rodzice, również ci bez większej wiedzy o wierze, znaleźli w nim kompendium wiedzy i podstawę do rozmów o wierze w rodzinie. Na 240 stronach, w formie pytań i odpowiedzi, w języku zrozumiałym przez dzieci, zawarto w nim podstawowe elementy wiary Kościoła katolickiego, przeplatane ilustracjami z komiksów, postaciami z kreskówek, świadectwami sportowców i świętych; znalazły się w nim także poszerzone informacje dla rodziców oraz reprodukcje 12 dzieł sztuki znanych artystów. Jest ponadto odesłanie do strony internetowej, zawierającej dodatkowe materiały.

„Jesteśmy przekonani, że decydującym miejscem przekazywania wiary nie jest szkolna klasa, a nawet nie kościół. Może to być kącik w pokoju dziecięcym, kosz na nadmorskiej plaży, ławka w ogrodzie lub brzeg łóżka” – napisali w przedmowie autorzy książki, pochodzący z Austrii i Niemiec. Podkreślili, że YOUCAT for Kids to „pasjonujący przewodnik” dla zadawania pytań i wzajemnej nauki. Zalecili przy tym, aby rodzice najpierw przeczytali temat, na który chcą rozmawiać z dziećmi i sami się nad nim zastanowili, aby później móc wyczerpująco odpowiedzieć na pytania dziecka i wraz z nim udać się „w odkrywczą podróż”.

Dziecięcy katechizm wręczy Franciszkowi przewodniczący episkopatu austriackiego kard. Christoph Schönborn podczas IX Światowego Spotkania Rodzin, które w dniach 21-26 sierpnia odbędzie się w Dublinie. 22 bm. w stolicy Irlandii planowana jest prezentacja anglojęzycznej wersji książki z udziałem kardynała., współautorki Michaeli von Heereman i irlandzkiego biskupa Brendana Leahy’ego. Obecnie w 30 różnych wydawnictwach na świecie trwają tłumaczenia YOUCAT dla dzieci, a do końca tego roku pozycja ta ma się ukazać w 10 językach.

Nad katechizmem dla dzieci pracowano cztery lata, poinformowało Wydawnictwo YOUCAT w niemieckim Königstein. Teksty, przygotowane wspólnie przez grupę teologów i duszpasterzy z różnych diecezji austriackich, „przetestowano” w kilku przedszkolach i wśród rodziców. Zespół redakcyjny uwzględnił wszystkie wnioski i głosy krytyczne organizacji młodzieżowych, po czym tekst sprawdzili biskupi i wysłano go do watykańskiej Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka, która 24 maja zatwierdziła go, wydając „nihil obstat”.

Bernhard Meuser, jeden z autorów publikacji, określił nowy YOUCAT jako „zadanie przekrojowe”, stanowiące wyzwanie zwłaszcza dla rodziców. Kiedy np. wieczorem kładą oni dzieci do łóżek, często pojawiają się pytania wymagające „rodziców dających świadectwo i rodziców mających wiedzę o wierze”. Katechizm otwiera horyzont na całość wiary, „na wszystko, co trzeba znać, aby być chrześcijaninem”, powiedział Meuser, dodając, że z tego powodu „YOUCAT for KIDS” zawiera też wskazówki dla rodziców. W przygotowaniach uczestniczyli ponadto rodzice, pedagodzy oraz dzieci.

Katechizm dla dzieci zamyka popularną serię, rozpoczętą przez Katechizm dla młodzieży YOUCAT. Ten podręcznik wiary został napisany językiem, jakim posługuje się współczesna młodzież. Publikację zaprezentowano 7 lat temu w czasie Światowych Dni Młodzieży 2011 w Madrycie. YOUCAT dla młodzieży został już przetłumaczony na 72 języki i wydany na całym świecie w wielomilionowym nakładzie (wersja niemieckojęzyczna miała ponad pół miliona egzemplarzy).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Radosna manifestacja wiary

2018-10-16 05:21

Halina Bartosiak

Agnieszka Bartosiak
Stadion wypełniła rzesza młodych ludzi

W sobotę, 6 października, w samo południe na PGE Narodowym w Warszawie rozpoczęło się spotkanie ,,Stadion Młodych, włącz pełnię wiary”, które zgromadziło 41 tysięcy uczestników z całej Polski, 600 kapłanów z różnych diecezji, kilkunastu prelegentów oraz wiele zespołów muzycznych. Było to największe spotkanie młodych w Europie w czasie trwającego w Rzymie Synodu Biskupów.

Po to budują stadiony, by Chrystus był uwielbiony - tak śpiewał zespół ,,Trzecia Godzina Dnia” tuż po otwarciu uroczystości przez ks. Rafała Jarosiewicza, głównego organizatora. Spotkanie rozpoczęło się modlitwą do Ducha Świętego i uwielbieniem Boga. ,,Wywyższajmy Pana Panów, Króla Królów/ Tylko On, tylko Jezus” - śpiewali z radością i entuzjazmem młodzi i starsi, podnosząc do góry ręce i wielbiąc Boga. W tym czasie występował stuosobowy zespół taneczny ,,Worship Style” pod kierunkiem Marii Trusiło-Kiepuszewskiej. Potem, dziękując za zbawienie i za wszystko, co Jezus dla na uczynił, uczestnicy wraz z artystami śpiewali pieśń ,,Jego Miłość”. Słowa refrenu: ,,Chwała Tobie Jezu” wybrzmiewały głośno i uroczyście. Na dużej scenie konferencje głosili: abp Grzegorz Ryś, red. Marcin Jakimowicz, Magdalena Plucner, Marcin Zieliński i Andrzej Sowa ,,Kogut”.

W tym samym czasie w ,,Strefie Słowa” odbywały się spotkania z artystami, dziennikarzami, osobami duchownymi i konsekrowanymi. W spotkaniach tych wzięło udział kilkunastu prelegentów - świadków wiary, którzy podzielili się z uczestnikami doświadczeniem swojej relacji z Bogiem. Można więc było posłuchać krótkich świadectw: ks. Dominika Chmielewskego, Patrycji Hurlak, Dominiki Figurskiej, s. Anny Marii Pudełko, Anny Saj, ks. Tomasza Szałandy, Adama Woronowicza i wielu innych. Natomiast w specjalnej Sali odbywała się adoracja Najświętszego Sakramentu i spowiedź, gdzie posługiwało ponad 500 kapłanów. Można było też skorzystać z modlitwy wstawienniczej, do której ustawiały się długie kolejki aż do północy.

Tańczyć dla Jezusa

Grupa taneczna wykonała 26 układów do wykonywanych pieśni. - Ks. Rafał Jarosiewicz poprosił nas, abyśmy pomogli ludziom w modlitwie. Naszym celem było zaproszenie młodzieży do oddawania Bogu chwały całym sobą, do odpowiadania na Jego Miłość. Pragnęliśmy wskazywać na Jezusa każdym naszym krokiem i gestem jako na naszego Pana i Zbawiciela. To On przemienił nasze narzekanie w taniec. To dla nas wielki zaszczyt, że mogliśmy uwielbiać Boga tańcem na Stadionie Młodych i jednoczyć się z tysiącami młodzieży jako żywy Kościół - powiedziała Maria Trusiło-Kiepuszewska.

- Dwa lata temu, gdy byłam w trudnej sytuacji życiowej i świat mi się zawalił, przyłączyłam się do grupy ,,Worship Style”. Jezus zamienił wtedy mój żałobny lament w taniec. Gdy tańczyłam, zabierał mi smutek i żal, a napełniał radością i nadzieją. Taniec to dla mnie modlitwa uzdrawiająca i oczyszczająca. Na „Stadionie Młodych” chciałam się dzielić tą radością z innymi. Tańcząc, chciałam pokazać młodym ludziom, że nasze ciało to nie tylko pożądliwość, ale że może służyć do wielbienia Boga, do oddawania Mu chwały. Bardzo cieszyło mnie to, że ludzie stojący tuż pod sceną, włączali się aktywnie w taniec, angażowali się i wyrażali w ten sposób swoją wiarę - mówiła Gabrysia Rejak z Lublina, która regularnie jeździła do Warszawy na próby grupy tanecznej.

Czy znasz Jezusa?

Centralnym punktem uroczystości była Eucharystia pod przewodnictwem ks. kard. Kazimierza Nycza, sprawowana przez ponad 600 kapłanów. Słowo Boże wygłosił bp Edward Dajczak z diecezji koszalińsko - kołobrzeskiej, Członek Komisji Duszpasterstwa i Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży. - Kim dla ciebie jest Jezus? Czy znasz Go? Czy Go spotykasz? - zapytał na wstępie bp Dajczak. - Bóg nie działa anonimowo. Nasze imiona zapisane są w niebie - przekonywał. Na pytanie ,,Kim jest Jezus?” padła odpowiedź ,,Tym, który umył nogi apostołom”. Ksiądz Biskup apelował, by imię Jezus wymawiać z miłością i czułością. ,,Bóg chce z nami nawiązać bliską relację, by objawić nam swoją miłość - podkreślał. Z kolei kard. Nycz dziękował za łączność z Synodem Biskupów i papieżem Franciszkiem. - To jest synod o was i dla was. Wy jesteście nadzieją Kościoła - powtórzył za św. Janem Pawłem II.

Po zakończeniu Eucharystii trwała adoracja Najświętszego Sakramentu, po czym głoszono świadectwa o życiu z Bogiem. Przerywnikiem były występy zespołów muzycznych, takich jak: Wyrwani z Niewoli, Gospel Rain, Exodus 15, Muode Koty, Foul Power Spirit, Rock and Fire.

Świadectwa

Rekolekcje na stadionie były wyznaniem wiary w żywego Boga. Była to jedna z wielu inicjatyw podejmowanych przez ks. Rafała Jarosiewicza, prezesa Fundacji SMS z Nieba i dyrektora Szkoły Nowej Ewangelizacji. Gdy w ostatnich tygodniach przed wydarzeniem kapłan zmagał się z ogromnymi trudnościami w jego realizacji, a nawet pojawiła się perspektywa odwołania tego spotkania, na modlitwie dostał od Boga obraz, że dzięki obecności na stadionie, zanurzeniu w modlitwie i uwielbieniu, wiele młodych osób odstąpi od myśli popełnienia samobójstwa. - Wizją tą Bóg umocnił mnie, zachęcił, żebyśmy realizowali dzieło do końca, bo jest to dzieło Boga - podkreślał ks. Rafał.

Świadectwa uczestników potwierdzają dobre przeżycie rekolekcji. Z diecezji lubelskiej modliło się na stadionie kilkaset osób, w tym siostry ze Zgromadzenia Sióstr Kapucunek NSJ z Lublina i Wąwolnicy. - Obraz tylu modlących się młodych ludzi umocnił naszą wiarę - mówiły po spotkaniu postulantki. Dla s. Małgorzaty Stankiewicz najpiękniejszym przeżyciem była Eucharystia. - Widok 600 kapłanów zgromadzonych przy ołtarzu był świadectwem żywego Kościoła i mocy dziękczynienia - podkreślała. - Poruszyły mnie słowa kard. Nycza, który dziękował kapłanom nie tylko za obecność na stadionie, ale całoroczną gorliwą pracę z młodzieżą. Wielkim przeżyciem był czas uwielbienia, kiedy po Komunii św. bp Dajczak poprosił o chwilę milczenia, abyśmy mogli zejść w głąb serca i porozmawiać z Tym, którego właśnie przyjęliśmy. Był to ważny moment, który uwydatnił znaczenie najważniejszego spotkania, z Panem Bogiem - mówiła zakonnica.

- Wspaniałą mamy młodzież - podkreślała Magda Plucner, podsumowując uroczystość. Następnie dodała, że 12-godzinne spotkanie zakończyło się po północy, ale ,,mając zapasy energii, mogliśmy grać dalej. Duch Święty bowiem nas namaścił”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Gądecki z Synodu: nie rezygnować z młodzieńczego idealizmu

2018-10-16 21:14

BP KEP / Watykan (KAI)

Edukacja do wartości, formacja młodych liderów, imigracja i ideał chrześcijański – to niektóre tematy podejmowane w czasie sesji przedpołudniowej 16 października na Synodzie Biskupów w podsumowaniu abp. Stanisława Gądeckiego.

o. Waldemar Gonczaruk CSsR

Podczas sesji przedpołudniowej omawiano trzecią część Instrumentum laboris. Po relacji wprowadzającej w ostatnią część dokumentu roboczego zaprezentowano relacje uczestników odnoszące się do tematów podejmowanych w tej części. Wystąpienia nawiązywały do potrzeby młodych liderów, potrzeby formacji młodych animatorów, a także zwrócono uwagę na zainteresowania polityczne młodych, które również powinno być uwzględnione.

Wystąpienia nawiązywały również do kwestii imigracji. „Wiele mówiono o tym, aby być blisko młodych ludzi przybywających do naszych krajów z Afryki, aby Kościół przyjmował ich z miłością. Także, aby przy tej okazji praktykować dialog z muzułmanami” – zauważył abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Episkopatu Polski.

W czasie sesji pojawiły się również głosy dotyczące edukacji młodych ludzi. „Nie tylko w kwestii przekazywania wiadomości, ile w sensie edukacji do wartości. Zwracano również uwagę na wartość katechezy powiązanej z lectio divina, z rekolekcjami, dla młodzieży parafialnej” – powiedział abp Gądecki.

Wskazywano również na to, że sami młodzi są najskuteczniejszymi świadkami wobec innych młodych. Przypomniano istotną rolę pobożności ludowej, która pomaga w przeżywaniu religijności. Poruszono także kwestię wolontariatu, zwłaszcza na płaszczyźnie międzynarodowej.

Zwrócono uwagę na potrzebę jasności przekazu wiary. „Postulowano, aby Kościół przedstawiał ideał chrześcijański, a nie tylko zanurzał się w trudnościach. Ażeby nie rezygnować z młodzieżowego idealizmu, bo on pociąga młodzież najbardziej” – podsumował abp Gądecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem