Reklama

Na Ukrainę rowerem lub pieszo

2015-09-01 14:03

(K.W.)
Niedziela Ogólnopolska 36/2015, str. 57

Wytrawni turyści przekonują, że najtaniej podróżuje się po świecie piechotą lub np. rowerem. Jednak dość mało jest przejść granicznych, szczególnie na naszej wschodniej granicy, które możemy przekroczyć w ten sposób. Dlaczego? Ponieważ przystosowanie klasycznego przejścia granicznego do potrzeb pieszych wymaga sporych nakładów finansowych. W Polsce mamy dwa takie miejsca – w Medyce na Podkarpaciu i, działające na razie w ramach eksperymentu, w Dołhobyczowie na Lubelszczyźnie. To m.in. efekt starań kampanii społecznej „Piesze przejścia graniczne”. – Eksperyment w Dołhobyczowie okazał się strzałem w dziesiątkę, dlatego w tej chwili trwają starania o podobne rozwiązania w Budomierzu – informuje nas koordynator kampanii Jakub Łoginow. W pierwszym miesiącu funkcjonowania przejścia pieszego w Dołhobyczowie skorzystało z niego 4 tys. ludzi.

– Jest dużo taniej i szybciej – mówią turyści korzystający z przejścia granicznego w Medyce. – Dojeżdża się do Przemyśla pociągiem, potem przesiada na bus do Medyki, a potem już pieszo – unikając korków i kolejek – przekracza się granicę. Dalej korzystamy z ukraińskich środków transportu. Warto wiedzieć, że obywatelom UE przekroczenie granicy w ruchu pieszym zajmuje zaledwie od kilku do kilkunastu minut, podczas gdy autobusy stoją na granicy 2-3 godziny, a samochody osobowe – jeszcze dłużej.

Sprawa ma szerszy aspekt i nie dotyczy tylko wygody turystów. O takie rozwiązanie zabiega także Ukraina, której władze zdają sobie sprawę, że bez otwarcia się na Europę, za to z agresywną Rosją za plecami, kraj ten zginie lub będzie się znacznie wolniej rozwijać.

Reklama

Jeśli nadal z budżetu państwa będą na modernizację przejść granicznych przeznaczane tak niewielkie kwoty, to zabierze nam to jakieś 250 lat. Dlatego tak cenny jest pomysł wojewody lubelskiego Wojciecha Wilka, który na przejściu w Dołhobyczowie zamiast budować dodatkowy pas odpraw i terminal dla pieszych, za pomocą przenośnych ogrodzeń wygospodarował specjalny pas odpraw dla piechurów i rowerów. Zajęło to niecały miesiąc, kierowcy nic na tym nie stracili, za to piesi i rowerzyści – wyraźnie zyskali.

W województwie podkarpackim istnieje bliźniaczo podobne do Dołhobyczowa przejście graniczne – w Budomierzu. – Skoro w Dołhobyczowie dało się wprowadzić ruch pieszy w ramach eksperymentu i okazało się to sukcesem, będziemy wnioskować o to, by identyczne rozwiązanie wprowadzić w Budomierzu. I to już teraz, np. od 1 października – mówi Jakub Łoginow.

Źródło: inicjatywa „Piesze przejścia graniczne” – www.facebook.com/turystycznagranica

Tagi:
Ukraina rower

Szósty raz na rowerach do Maryi

2018-09-04 13:45

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 36/2018, str. II

Martyna Makowska
To największa pielgrzymka rowerowa w Polsce

Wyruszyli 20 sierpnia z placu przy kościele św. Maksymiliana w Kielcach, zaopatrzeni w odblaskowe kamizelki i pobłogosławieni przez bp. Andrzeja Kaletę. Na Jasną Górę, przed oblicze Matki Bożej Częstochowskiej dotarli 24 sierpnia po przejechaniu trasy 250 kilometrów, oznajmiając swoją radość rowerowymi dzwonkami. W VI Kieleckiej Rowerowej Pielgrzymce uczestniczyły 562 osoby. Wśród nich 12 księży, 6 sióstr zakonnych, 4 kleryków Seminarium kieleckiego, rodziny, dzieci, młodzież, osoby starsze. Słowem, wszyscy Ci, którzy kochają Matkę Bożą i jazdę na rowerze. W kaplicy przed Cudownym Obrazem Mszę św. sprawował w intencji pielgrzymów bp Andrzej Kaleta.

Przez cztery sierpniowe dni stworzyli wyjątkową rowerową wspólnotę pielgrzymkową. Byli razem na trasie, w odpoczynku i w modlitwie, zżyli się ze sobą, zaprzyjaźnili się. W pierwszym dniu pielgrzymom towarzyszył na rowerze bp Marian Florczyk, wieczorem Mszę św. w bazylice w Wiślicy sprawował dla nich bp Jan Piotrowski.

Marta jechała po raz trzeci w pielgrzymce. Dołączyła z koleżankami w Wiślicy. – Sam wjazd na Jasną Górę ma swój niepowtarzalny klimat. Wjeżdżamy przy dźwięku dzwonków rowerowych. Przybijamy sobie piątkę. Jest radość, że się udało dotrzeć do Maryi z tymi wszystkimi intencjami. Gromadzimy się w kaplicy. To, co mnie od początku ujęło w pielgrzymce rowerowej to świetna organizacja i logistyka, chęć pomocy. Jadąc pierwszy raz, nie spodziewałam się takiej życzliwości i pomocy ze strony służb, które są bardzo dobrze przygotowane. Jeśli komuś przebije się dętka (co zdarza się dość często), służby natychmiast zmieniają koło, by mógł jechać dalej. Jeśli jest to jakaś większa usterka, dają nawet zastępczy rower. Tych opowieści słuchała Ilona. – Zdecydowałam się z dnia na dzień. Mam dobre koleżanki, trafiła mi się podwózka do Wiślicy. Taka spontaniczna decyzja, ale nie żałuję. Wiozę bagaż intencji i mam nadzieję, że dam radę – mówiła.

Rzeczywiście pielgrzymi chwalą bardzo dobrą organizację i wsparcie na trasie służb oraz Policji, które dbają o bezpieczeństwo cyklistów. Inicjator Rowerowej Pielgrzymki i jej kierownik ks. Tomasz Biskup zadbał jak co roku wraz ze swoimi współpracownikami o wszystko, noclegi, gastronomię, sanitariaty, przewóz rowerów etc. Pielgrzymi podzieleni byli na mniejsze grupy, trasa w każdym dniu na mniejsze odcinki, tak by każdy, nie tylko wytrawny rowerzysta dawał radę. W tym roku na trasie była okazja zarejestrować się w systemie dawców szpiku prowadzonym przez fundację DKMS. Zarejestrowało się 39 osób.

Co jest wyjątkowego w tej pielgrzymce? – Rower, a z rowerem aktywność fizyczna, kontakt z przyrodą, cały dzień na powietrzu. Więc pięknie jest jechać na rowerze do Maryi. Wiozę róże intencje własne i te przysłane w ostatniej chwili przez znajomych i przyjaciół z prośbą o modlitwę. Obserwuję tutaj duże zaangażowanie księży, którzy jadą z nami. Bardzo ważna jest ich otwartość, uwaga i posługa w sakramencie pokuty, możliwość rozmowy na postojach. Wielu ludzi z tego korzysta – odpowiada Anita. Magda z parafii Strawczyn po powrocie z pieszej pielgrzymki zdecydowała się na rowerową.

– To takie dopełnienie pielgrzymowania. Impulsem zawsze jest Maryja i Jezus. Co ją przyciągnęło na pielgrzymkę? – Pragnienie serca i intencje, których nie brakuje. Na Jasną Górę ciągnie też wspomnienie radości i wdzięczność, którą przeżywało się, kiedy już się było u Matki. Pierwszy odcinek nie był łatwy. Upał i 72 kilometry jazdy dały o sobie znać. Ale na trasie spotykamy wielu dobrych i życzliwych ludzi, którzy nas witają na postojach, podają wodę, owoce, przygotowują posiłek, przyjmują pod swój dach. Przychodzą do nas i proszą: – Zanieście i nas do Matki Bożej w swojej modlitwie. Dla mnie niesamowite jest też to, że po drodze nawiedzamy piękne kościoły, stare zabytkowe świątynie o niepowtarzalnym klimacie, o których prawdopodobnie nic nie wiedziałabym, gdyby nie pielgrzymka: Szaniec, Wiślica, Mnichów, Drochlin, Dzierzgów i wiele innych. To są wyjątkowe miejsca.

Barbara z parafii Brzeziny na co dzień dużo jeździ na rowerze. – Dawno temu byłam na pieszej pielgrzymce, a w tym roku jakoś zapragnęłam wyruszyć na rowerową. Jestem bardzo zadowolona i szczęśliwa, że się wybrałam – mówiła po przejechaniu pierwszego odcinka z Kielc do Wiślicy. S. Paula nazaretanka z Kielc, jechała w rowerowej piąty raz.

– To jest inne pielgrzymowanie niż piesze. Nie ma śpiewu. Jedzie się w ciszy, jeden za drugim. Jest czas na refleksję. Mamy swoje intencje, ale też prośby o modlitwę od rodziny, przyjaciół, znajomych. To nas łączy – mówiła. To była także trzecia wyprawa rowerem do Maryi Piotra Frańka, niewidomego kielczanina, który jechał na tandemie z Krzysztofem Osóbką. Rower sprowadzony z Francji w ubiegłym roku został zakupiony dzięki zbiórce ludzi dobrej woli i bardzo dobrze się sprawdzał.

Ks. Dariusz Jarliński, który od początku jeździ w pielgrzymce mówi, że spotyka tutaj niezwykłych ludzi, świadomych po co jadą i dla Kogo tutaj są. Ceni sobie atmosferę i wrażliwość na drugiego człowieka, który może mieć słabszy dzień czy problem z rowerem. Zawsze są wtedy chętni do pomocy bracia i siostry. – W trasie doświadczamy ogromnej życzliwości i gościnności ze strony mieszkańców. I to jest piękne. Zatrzymujemy się na Anioł Pański, Różaniec, Koronkę, Mszę św. Dzień zwieńczony jest Apelem Jasnogórskim – wylicza. Podkreśla, że liczy się każdy przejechany kilometr, wysiłek, słabości, pokonane trudności – wszystko to można ofiarować Maryi we intencjach, które się wiezie na Jasną Górę.

Koleżanki: Lilla z parafii Tuczępy, Monika z Łukowej i Kasia wspólnie wybrały się na pielgrzymkę. Powód jest prosty. – Każdy ma w sercu jakieś prośby ale i podziękowania. Jest trud, ale dajemy radę. Jak na pierwszy dzień jechało się bardzo dobrze – mówiły zadowolone w Wiślicy.

– To obraz żywego Kościoła, połączenie modlitwy bycia razem ze sobą i bycia samemu, możliwość podziwiania piękna przyrody. Pielgrzymi nie wstydzą się modlić wspólnie, manifestować swoją wiarę. Po drugiej stronie widzimy wspaniałych, życzliwych ludzi w tych maleńkich miejscowościach, przez które przejeżdżamy, którzy czekają na nas i jesteśmy dla nich jakimś wielkim wydarzeniem. Na przykład niewielka parafia Drochlin licząca nie więcej niż 440 parafian przyjmuje 120 pielgrzymów, lub wychodzi proboszcz z półmiskiem pełnym kanapek rozłożonych na wykrochmalonej bielutkiej serwetce i nas częstuje. To są obrazy, które na zawsze zostaną w sercu – mówi rzecznik pielgrzymki Aneta Winiarska-Syska. Rowerowi pielgrzymi mówią, że nie da się z niczym porównać tej atmosfery, radości, że się udało, że znowu się jest u Maryi, że można podziękować za całe niesamowite doświadczenie, za spotkanych ludzi i przedstawiać Matce własne prośby i wszystkie intencje wiezione w tej drodze, pozbierane wcześniej od rodziny, przyjaciół znajomych, którzy tak prosili o modlitwę. Trzeba to po prostu przeżyć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Dzięga: Szatan nie da nam odpocząć

2019-04-22 14:20

pk / Szczecin (KAI)

Wojna ideologiczna zaczęła się w raju, a szatan ma jeden cel. Chce walczyć z człowiekiem - mówił abp Andrzej Dzięga. Metropolita szczecińsko-kamieński był gościem audycji katolickiej "Religia na fali" w Radiu Szczecin.

M. Paszun

Hierarcha odpowiedziała na pytanie o to, czy Europa i Polska staje dziś na skraju wojny ideologicznej i czy mamy do czynienia z frontalnym atakiem na Kościół. - Szatan nie chce walczyć z Bogiem, bo wie, że nie jest w stanie z nim walczyć. Jest zainteresowany pozyskaniem każdej ludzkiej duszy - dodał arcybiskup.

Metropolita szczecińsko-kamieński przyznał, że "doświadczamy kolejnego etapu zmagania duchowego w dziejach świata".

- Jest to zmaganie o każdą ludzką duszę. Szatan nie ustanie w tym zmaganiu. On nam nie da odpocząć. Co najwyżej będzie szukał innych metod. Zmieni metody i nam się będzie wydawało, że mamy więcej odpoczynku, a to już jest atak prowadzony z innej strony, subtelnie, ale często skutecznie. I żebyśmy wiedzieli, że nie jesteśmy w stanie z nim po ludzku wygrać i dlatego modlimy się przez przyczynę Michała Archanioła, żeby pomógł nam, byśmy mocą Bożą w tej walce mogli być zwycięzcami - mówi abp Dzięga.

Metropolita dodaje, że "zawołanie Michała Archanioła „Któż jak Bóg” w dzisiejszych kontekstach językowych znaczyłoby tylko Bóg, tylko po Bożemu, tylko z Bogiem".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gniezno uczciło 1022. rocznicę śmierci swojego patrona św. Wojciecha

2019-04-23 14:50

bgk / Gniezno (KAI)

Pod przewodnictwem Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka celebrowana była 23 kwietnia w katedrze gnieźnieńskiej Msza św. z okazji 1022. rocznicy śmierci św. Wojciecha. W czasie liturgii przedstawiciele ośmiu parafii oraz seminarium duchownego „Redemptoris Mater” otrzymali cząstki relikwii męczennika.

TD
Obraz męczeństwa św. Wojciecha w Janinie

Witając przybyłych do katedry pielgrzymów, duchownych, osoby życia konsekrowanego oraz przedstawicieli lokalnych władz biskup pomocniczy gnieźnieński Krzysztof Wętkowski przytoczył słowa św. Jana Pawła II, które papież wypowiedział na Wzgórzu Lecha przed 40 laty, przypominając, że: „męczeńskie zwłoki apostoła, biskupa Wojciecha, legły u fundamentów chrześcijaństwa na całej polskiej ziemi”.

„Tak więc świadectwo św. Wojciecha wciąż jest z nami, a jego orędzie aż dotąd nie straciło na swej aktualności. Ziarno jego męczeńskiej śmierci wciąż rodzi nowe owoce” – mówił biskup pomocniczy gnieźnieński.

Aktualność przesłania głównego patrona Polski i archidiecezji gnieźnieńskiej podkreślił też w homilii ks. kan. Andrzej Grzelak, dziekan dekanatu gnieźnieńskiego I. Jak mówił, ten, który przed wiekami umacniał naszych przodków, umacnia w wierze również nas.

Kapłan wspomniał także o dwóch wyjątkowych pielgrzymach, którzy przez lata wspólnie przewodzili dorocznym uroczystościom świętowojciechowym, a którzy podczas tegorocznych obchodów, ze względu na przypadające rocznice, będą szczególnie wspominani. To kard. Stefan Wyszyński, który przed 70 laty odbył ingres do katedry gnieźnieńskiej i kard. Karol Wojtyła, później papież Jan Paweł II, który 40 lat temu przybył z pierwszą pielgrzymką do Ojczyzny, w tym do Gniezna. Obaj – jak mówił ks. Grzelak – wskazywali na św. Wojciecha jako niezłomnego świadka Ewangelii i patrona ładu hierarchicznego.

„Kard. Wyszyński mówił, że św. Wojciech nieustannie wskazuje na podstawowe prawa nadane przez Stwórcę każdemu człowiekowi. Prawa fizyczne i duchowe. Człowiek te prawa powinien poznać i zachować, aby mógł być prawdziwie tym, kim chce mieć go Bóg. Wielki Prymas uczył też, że każdy naród otrzymał te prawa i powinien w nich wzrastać, wówczas dopiero może spełnić zadania, które sam Pan mu wyznacza. Nikt i nic nie może ani człowieka ani narodu tych praw pozbawiać” – stwierdził dziekan gnieźnieński.

Pod koniec liturgii Prymas Polski wręczył nominacje papieskie dwóm kapłanom archidiecezji gnieźnieńskiej. Godność Kapelana Jego świątobliwości otrzymali: ks. Roman Szulga, proboszcz parafii pw. św. Antoniego Padewskiego w Inowrocławiu oraz ks. Andrzej Budzyński pełniący posługę duszpasterską w Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii.

Prymas przekazał również cząstki relikwii św. Wojciecha przedstawicielom wspólnot, które wcześniej o ich ofiarowanie poprosiły. Relikwie otrzymały: parafia pw. Wniebowzięcia NMP w Białogórze (diec. pelplińska), parafia pw. św. Wojciecha w Bobowie (diec. pelplińska), Polska Parafia Personalna w Budapeszcie (Węgry), parafia pw. NMP Królowej Polski w Dąbrowie (arch. gnieźnieńska), parafia pw. św. Bonawentury w Pakości (arch. gnieźnieńska), parafia pw. św. Marcina w Sierakowicach (diec. pelplińska), parafia pw. św. Wojciecha w Suwałkach (diec. Ełcka), Archidiecezjalne Seminarium Misyjne „Redemptoris Mater” w Warszawie oraz parafia pw. św. Michała Archanioła w Zblewie (diec. pelplińska).

Mszę św. wspólnie z Prymasem Polski celebrowali: biskup pomocniczy gnieźnieński Krzysztof Wętkowski, abp senior Henryk Muszyński, abp senior Józef Kowalczyk, bp senior Bogdan Wojtuś oraz przybyły do Gniezna bp Antoni Długosz, biskup senior archidiecezji częstochowskiej, a także Kanonicy Kapituły Prymasowskiej oraz gnieźnieńscy kapłani.

W Eucharystii wspólnie z mieszkańcami Gniezna i pielgrzymami uczestniczyły władze miasta, delegacje szkół oraz organizacji i stowarzyszeń m.in. Towarzystwa św. Wojciecha.

Dziękując na koniec za wspólną modlitwę abp Wojciech Polak polecił szczególnej modlitewnej pamięci obchodzącego dziś imieniny papieża Franciszka. Zaprosił również wszystkich do uczestnictwa w centralnych obchodach świętowojciechowych, które odbędą się w Gnieźnie w najbliższą sobotę i niedzielę z udziałem biskupów i pielgrzymów z całego kraju.

Należy dodać, że obchodzona 23 kwietnia uroczystość św. Wojciecha, ze względu na trwającą oktawę Wielkanocy, przeniesiona została w tym roku na dzień 30 kwietnia.

Transmisję z Mszy św. z katedry gnieźnieńskiej obejrzeć można na stronie www.archidiecezja.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem