Reklama

Lubańskie 500-letnie skarby

2015-09-03 11:16

Oswald K.
Edycja legnicka 36/2015, str. 3

Oswald K.
Podczas wykopalisk odkryto fundamenty kamienicy sprzed 500 lat

Żmudne wykopaliska trwały 10 dni. Dyrektor Muzeum Regionalnego w Lubaniu nie tylko dowodził pracami wykopaliskowymi, ale także sam kopał. Mieszkańcy ulic Mikołaja i Granicznej patrzyli z powątpiewaniem, a nasi miejscowi archeolodzy niestrudzenie od rana do nocy usuwali kolejne warstwy ziemi. W końcu się dokopali...

Udało nam się wyeksplorować i rozwarstwić XV-wieczną piwnicę. To najlepiej udokumentowana lubańska piwnica z tego okresu – podaje dyrektor Muzeum Regionalnego w Lubaniu dr Łukasz Tekiela. – Można powiedzieć, że piwnica w połowie XVI wieku przestała być używana, została zasypana, a na niej wzniesiono nowy budynek. Mimo że piwnica pochodzi z XV wieku, to najstarsza warstwa pogorzeliskowa pochodząca z pożaru Lubania w 1554 r., była bardzo dobrze widoczna w klatce schodowej. Byliśmy więc pierwszymi osobami, które weszły tam od tamtego czasu.

W trakcie wykopalisk okazało się, że XV-wieczna piwnica kryje w sobie wiele przedmiotów. Pół wieku temu były całkiem zwyczajne, dziś każdy z nich to skarb, bo każdy jest świadkiem historii regionu i pozwala zrekonstruować jakiś jej odłamek.

Reklama

– W warstwie pogorzeliskowej znaleźliśmy najwięcej cennych zabytków – mówi Grzegorz Jaworski, archeolog Muzeum Regionalnego w Lubaniu. – Są to m.in. nożyce do sukna, które pochodzą z XVI wieku, lub starsze, które choć wymagają konserwacji, są kompletne. Znaleźliśmy także srebrną monetę brakteat, która pochodzi z XII wieku. Oprócz tego trzy inne monety, bardzo mocno spalone, oraz cały, bardzo dobrze zachowany gotycki kafel garnkowy, co jest rzadkością. Wśród znalezisk jest także bardzo dużo ceramiki, w tym bardzo ciekawej XIII-wiecznej. W najbliższym czasie będziemy rekonstruować kształt tych naczyń. Rzadkością jest średniowieczna grzechotka kotek.

Lubańscy specjaliści zaznaczają, że wydobyte przedmioty to nie wszystko, co kryje ta ziemia. Co więcej, niekiedy wydobycie czegoś na powierzchnię nie daje jednoznacznej identyfikacji odnalezionego obiektu. Podczas prac odsłonięto bardzo stary mur, układany jeszcze bez zaprawy, szeroki na prawie dwa metry, co jest niespotykane w granicach miasta w niemilitarnych budynkach. Być może stał tam obiekt użyteczności publicznej związany bezpośrednio z funkcjonowaniem węzła bramnego. Tajemniczy Dolny Śląsk wciąż zachwyca, a przeszłość stawia przed nami wiele niewiadomych. Archeologiczne działania pozwalają poznać minione czasy i uchylić rąbka tajemnicy.

Tagi:
wykopaliska

Reklama

Nekropolia germańskich wojowników

2019-01-16 11:11

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 3/2019, str. IV

Kostrzyn n. Odrą to miasto, które najczęściej kojarzy się z festiwalem muzycznym Pol’and’Rock Festiwal (dawniej Przystanek Woodstock). Miasto kojarzone jest też z potężną brandenburską twierdzą, wzniesioną w XVI wieku, której pozostałości zachowały się do dziś. Ponadto Kostrzyn jest uznawany za najbardziej zniszczone wojną miasto na terenie dzisiejszej Polski. Dziś możemy zobaczyć tam resztki ruin dawnej zabudowy, określanych jako Kostrzyńskie Pompeje

Dariusz de Lorm/Stowarzyszenie Tempelburg
Eksploracja grobu wojownika

Ostatnio o Kostrzynie zrobiło się głośno w lokalnych oraz ogólnopolskich mediach za sprawą cmentarzyska germańskiego sprzed blisko 2 tys. lat, które zostało odnalezione w ubiegłym roku w okolicach miasta. W prace archeologiczne na terenie stanowiska zaangażowały się Muzeum Twierdzy Kostrzyn oraz Stowarzyszenie Historyczno-Kulturalne Tempelburg.

Wichura, poroża i... groby wojowników

Cmentarzysko odnaleziono przypadkowo. Pomogła w tym przyroda, a konkretnie wichury, które w listopadzie 2017 r. przeszły przez Kostrzyn i okolice. Żywioł powywracał drzewa i dokonał niemałych spustoszeń, a przede wszystkim już wtedy odsłonił groby. W rzeczywistości zostały one odkryte w kwietniu 2018 r. przez człowieka zbierającego w lesie poroże, którego zaciekawiło, że w korzeniach drzew wystają jakieś metalowe przedmioty. O całym odkryciu dowiedział się Dariusz de Lorm, członek Stowarzyszenia Historyczno-Kulturalnego Tempelburg. – Jeden z naszych członków poinformował, że jego znajomy znalazł różne ciekawe rzeczy, szukając poroży na terenie lasów województw lubuskiego i zachodniopomorskiego. Poznałem tego człowieka. On znalazł to w kwietniu dzięki temu, że rok wcześniej przez Kostrzyn przeszedł orkan, który powalił spore połacie drzew. Zaczęło się od grotu, bo każdy wie, co to jest. Powiedział, że najprawdopodobniej są tam jeszcze piasty z różnych samochodów; myślał, że to drugowojenne rzeczy. Jak pokazał mi zdjęcia, to już wiedziałem, co to jest. Poprosiłem tylko, żeby wskazał mi dokładnie miejsce. I tak to się zaczęło – opowiada Dariusz de Lorm, który o znalezisku poinformował Muzeum Twierdzy Kostrzyn. Po uzyskaniu pozwolenia od Lasów Państwowych na prowadzenie badań archeologicznych na miejsce odkrycia przyjechał Krzysztof Socha, archeolog z MTK. – Wspólnie pojechaliśmy na to miejsce i stwierdziliśmy, że mamy do czynienia z cmentarzyskiem z pierwszych wieków naszej ery – mówi Krzysztof Socha, kierownik prowadzonych badań archeologicznych. – W listopadzie ub.r. przeprowadziliśmy tam prace sondażowo-weryfikacyjne, żeby potwierdzić, czy faktycznie tak jest. Prace miały również na celu ustalić, jak duży obszar ono zajmuje. Po części na te pytania udało nam się znaleźć odpowiedź. Wiemy na pewno, że w tym miejscu istniało cmentarzysko od pierwszej połowy I wieku do połowy III wieku i że zajmuje ono znaczny obszar. Na podstawie wykopów sondażowych, które założyliśmy w lesie, szacujemy, że jest to powierzchnia ok. 2 ha, może więcej. Być może zasięg nekropolii uda nam się ustalić w trakcie tegorocznych badań – dodaje archeolog.

Warto dodać, że cmentarzysko z grobami germańskich wojowników z pełnym wyposażeniem zostało zaliczone do 10 najważniejszych odkryć archeologicznych 2018 r. w Polsce według popularnonaukowego magazynu „Archeologia Żywa”, a informacje o odkryciu ukazały się nie tylko w naszym kraju, ale również za granicą w tak popularnych wydawnictwach, jak chociażby „National Geographic” Espana.

Sacrum i profanum

Prace były prowadzone przez Muzeum Twierdzy Kostrzyn. Wspomagali je członkowie Stowarzyszenia Historyczno-Kulturalnego Tempelburg, zaprzyjaźnione stowarzyszenia, wolontariusze, poszukiwacze i pasjonaci historii. Badania rozpoczęły się na przełomie września i października ub.r. i trwały dwa miesiące. Archeolodzy odnaleźli groby wojowników germańskich, związanych z plemionami założonymi nad Łabą. Jednak, co charakterystyczne dla tej ziemi, można tu znaleźć wpływy różnych kultur i różnych grup ludzkich, jak np. Gotów związanych z kulturą wielbarską czy związanych z kulturą przeworską plemion Wandalów, które również miały wpływ na ukształtowanie się obrządku pogrzebowego na omawianym terenie, o czym świadczą odnalezione w grobach elementy uzbrojenia. Na stanowisku odnaleziono kilka umb – wyraźnie wyodrębnionych, środkowej części tarczy wojownika, groty włóczni, noże czy imacze, czyli uchwyty umożliwiające trzymanie i manewrowanie tarczą. Badacze przypuszczają jednak, że w odnalezionej nekropolii byli chowani nie tylko wojownicy, ale także cała społeczność, która zamieszkiwała okolice. – Z reguły w okolicach osady znajdował się cmentarz, czyli mamy miejsce, gdzie było sacrum i profanum, które oddzielał jakiś ciek albo przełęcz. Być może w tym przypadku również tak było – mówi Socha. – W tym roku przebadaliśmy niewielki obszar ok. 80 m2.

Na skalę całego cmentarzyska i powierzchni, którą może ono zajmować, jest to naprawdę niewiele. Przypuszczamy, że jest to dosyć znaczące znalezisko i może być ciekawie – dodaje archeolog.

Muzeum chce kontynuować badania. Przedmioty, które udało się pozyskać w trakcie wykopalisk, obecnie są przygotowywane do konserwacji. – Badania terenowe to jedno, a opracowanie wyników badań i przeprowadzenie konserwacji zabytków metalowych to druga rzecz. Trzeba dodać, że część z nich jest skorodowana, więc jeśli nie zostaną poddane konserwacji, to niestety ulegną zniszczeniu. Czeka nas również przeprowadzenie badań antropologicznych kości, które również pozyskaliśmy. W jednym przypadku natrafiliśmy na wykopany dół w ziemi, do którego były wsypane przepalone kości, na których ułożono elementy uzbrojenia, czyli umbo, imacz, nóż i grot włóczni. To wszystko zasypano ziemią. Obok znajdują się kolejne groby. Badania antropologiczne powiedzą nam, kto został pochowany w grobie – czy była to kobieta, czy mężczyzna, w jakim wieku zmarli i czy chorowali. Jeśli kości będą dobrze zachowane i zaobserwujemy na nich dosyć wydatne przyczepy mięśni, to w przypadku grobów wojowników będziemy mogli odpowiedzieć na pytanie, czy posługiwali się mieczem – opowiada archeolog.

Muzeum planuje w tym roku niewielką wystawę czasową, żeby zaprezentować odnalezione przedmioty. – Temat jest głośny medialnie, więc przed kontynuowaniem prac na pewno taka wystawa przyciągnie turystów i potencjalnych zwiedzających – dodaje Krzysztof Socha.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sri Lanka: do 290 wzrosła liczba ofiar po niedzielnych zamachach

2019-04-22 10:25

ts, pb, mip (KAI) / Kolombo

Do 290 osób zabitych i ponad 500 rannych wzrósł bilans po niedzielnej serii eksplozji w Sri Lance – poinformowała w poniedziałek rano lankijska policja. Do wybuchów doszło podczas Mszy św. w trzech kościołach oraz w kilku hotelach, w sumie w ośmiu miejscach w kraju. Najwięcej ofiar było w kościele św. Antoniego w stołecznym Kolombo. Stan wielu rannych nadal jest krytyczny.

Twitter

Dotychczas żadna organizacja nie przyznała się do przeprowadzenia ataków. Prawdopodobnie były to samobójcze zamachy islamskich fundamentalistów religijnych. Według doniesień medialnych 10 dni wcześniej lankijska policja ostrzegana była o możliwości tego typu ataków na kościoły.

Katolicy stanowią około sześciu procent w liczącej około 20 milionów mieszkańców Sri Lance. Mająca 1,2 mln wyznawców wspólnota katolicka skupia się głównie wokół stołecznej archidiecezji Kolombo oraz w 11 dalszych diecezjach na terenie tego wyspiarskiego kraju. Mniej więcej połowa z nich żyje pośród większości syngaleskiej, a druga - wśród Tamilów stanowiących mniejszość społeczeństwa. Katolicy stanowią tylko 4 procent wśród 15 mln Syngalezów i ponad 15 procent wśród niemal 4 mln Tamilów.

Kościół katolicki jest jedną z nielicznych instytucji mających trwałe miejsce w obu grupach ludności, a tym samym może się przyczyniać do pojednania po krwawej wojnie domowej lat 1982-2009. Widocznym tego znakiem jest odbywana w sierpniu każdego roku pielgrzymka do Madhu, gdzie czczona jest licząca 400 lat figura Matki Bożej. W tych pielgrzymkach uczestniczy zazwyczaj kilkaset tysięcy osób, nie tylko katolicy i inni chrześcijanie, lecz także buddyści i hinduiści.

Podczas wizyty w Madhu w styczniu 2015 r. papież Franciszek kanonizował pierwszego świętego Sri Lanki, „apostoła Cejlonu”, o. Józefa Vaza (1651-1711). Ten pochodzący z Indii misjonarz głosił Ewangelię i pełnił posługę kapłańską na ówczesnym Cejlonie od 1686 r. aż do swej śmierci.

Pierwsi misjonarze chrześcijańscy przybyli na wyspy już w V wieku z Persji. Jednak systematyczne misje rozpoczęły się dopiero wraz z przybyciem Portugalczyków w XVI wieku i były prowadzone przez franciszkanów, jezuitów, dominikanów oraz augustianów. W czasach kolonizacji holenderskiej od XVII wieku religia katolicka została zabroniona, natomiast przywileje otrzymali kaznodzieje protestanccy.

W 1796 r. Brytyjczycy przywrócili wolność religijną i umożliwili misjonarzom zakonnym z różnych krajów europejskich dostęp na ówczesny Cejlon. W 1834 r. została utworzona pierwsza diecezja katolicka. Kościół szybko spotkał się z uznaniem w społeczeństwie, a to za sprawą szkół, szpitali i obiektów socjalnych, które są dostępne nie tylko dla katolików. Wrogo natomiast nastawieni są ekstremiści buddyjscy, którzy uważają, że Sri Lanka musi być krajem w pełni buddyjskim. Chrześcijanie od lat cierpią z powodu panującego wyobrażenia, że są religią zaszczepioną przez władców kolonialnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tygodniowy wiosenny karnawał

2019-04-23 17:05

dg, festivalmazurki.pl / Warszawa (KAI)

Wczoraj radosną muzyką i tańcami przy pokarmelickim kościele na warszawskich Bielanach rozpoczął się tygodniowy Festiwal Wszystkie Mazurki Świata. Muzyka z różnych regionów, tańce, kulinaria, targowiska, gry i zabawy, atrakcje dla dzieci i starszych – aż do długiej, sobotniej nocy takie atrakcje czekają na uczestników wydarzenia.

stevepb/pixabay.com

Jak co roku w Poniedziałek Wielkanocny przed pokamedulskim kościołem na warszawskich Bielanach po południowej Mszy zabrzmiały mazurki, oberki i polki, porywając do tańca zebranych, nie pomijając także proboszcza, ks. Wojciecha Drozdowicza. Do tańca grał Janusz Prusinowski z Kampanią. Nie zabrakło szybkich kursów tańca dla mniej doświadczonych osób, a także świątecznych wypieków przygotowanych przez parafian.

W podziemiach kościoła miały natomiast miejsce śpiewy tradycyjnych, wielkanocnych pieśni w wariantach roztoczańskich oraz podlaskich pieśni wołoczebnych, towarzyszących niegdyś wielkanocnej kolędzie życzącej. Śpiew poprowadziło Warmińskie Towarzystwo Śpiewacze. Wołoczebne – czyli wielkanocne, wiosenne „kolędowanie”, przetrwało już tylko w kilku miejscach na Podlasiu.

Wydarzenie, organizowane przez Fundację Wszystkie Mazurki Świata i Zarząd Dzielnicy Bielany, rozpoczęło Festiwal Wszystkie Mazurki Świata. Jest to tygodniowy karnawał w sercu Warszawy, święto tradycyjnej muzyki, tańca i śpiewu. Uczestnicy mogą wziąć udział w koncertach i potańcówkach z udziałem najlepszych kapel wiejskich, wybitnych muzykantów i ich uczniów. Nie zabraknie warsztatów i zajęć dla dzieci, jak co roku będzie Targowisko Instrumentów i spotkania z twórcami z całej Polski. A na koniec Noc Tańca – 10 godzin świetnej muzyki, ponad 30 kapel i taneczne szaleństwo do rana.

W tym roku festiwal wzbogacony jest o poszukiwania w sferze tradycji kulinarnych - jedzenie i muzyka, wspomnienia i zabawa, stół i taniec są nierozerwalnie związane ze sobą podczas świętowania. W środę 24 kwietnia w Centrum Praskim Koneser w Warszawie odbędzie się na Ucztę „W tę zieleń! W tę zieleń!", którą wypełnią regionalne potrawy i dźwięki. Ucztę przygotuje Monika Kucia wspólnie z gospodyniami i producentami żywności tradycyjnej z różnych stron Polski: Podlasia, Mazowsza oraz Podkarpacia. Spożywaniu i prezentacjom kulinarnym towarzyszyć będą rozmowy o obyczajach, przyrodzie i muzyce, historie rodzinne i oczywiście pieśni, przyśpiewki i toasty, a na końcu tańce i zabawa przy muzyce na żywo.

Gośćmi zagranicznymi festiwalu będą Włosi. W piątek 26 kwietnia odbędzie się koncert pt. „Taneczne Katharsis. Oberek i Tarantella"(również w Praskim Centrum Koneser). O leczniczych właściwościach tarantelli w południowych Włoszech wiadomo od dawna. Szalony taniec do upadłego ratuje od choroby i od smutku, a muzykanci wchodzą w rolę uzdrowicieli. Podobnie brzmią opowieści o zapamiętałym tańczeniu „do rana” oberków i mazurków z centralnej Polski i o czarodziejskich mocach uznanych skrzypków i harmonistów. Ideą koncertu jest pokazanie włoskiej i polskiej praktyki muzycznej i tanecznej, z ich podobieństwami i różnicami. Południowe Włochy reprezentować będzie zespół Salentrio oraz wybitna tancerka Veronica Calati, zaś stronę polską legendarna Kapela Lipców z Wygnanowa i dwie pary taneczne z sąsiedztwa - Siwców i Cieślaków.

Czwartkowy koncert „Pomerania. Spotkanie Zachodu ze Wschodem" dedykowany będzie tradycjom muzycznym Pomorza Zachodniego. Do udziału zaproszono zespoły, których repertuar jest kontynuacją tradycji „przywiezionych” na Pomorze Zachodnie z Wileńszczyzny, spod Lwowa i z centralnej Polski.

Wyczekiwaną kulminacją całego tygodnia będzie szalona Noc Tańca, przy muzyce najlepszych kapel Festiwalu.

Wydarzenie honorowym patronatem objął Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda.

Więcej informacji na stronie www.festivalmazurki.pl/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem