Reklama

Szlakiem św. Jakuba (10)

Doświadczyć życia

2015-09-03 11:16

Mikołaj Wyrzykowski
Edycja toruńska 36/2015, str. 8

Archiwum redakcji
Kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Cierpicach

Spośród różnych szlaków wybrałem właśnie Szlak św. Jakuba. Podążam za symbolem muszli wymalowanym na drzewach, słupach i murach. Czasem jednak przychodzą chwile zwątpienia, kiedy zadaję sobie pytania: Czy warto? Czy oddaję swój czas w dobre ręce? Dlaczego przekroczyłem próg domu? I co sprawia, że idę dalej?

Dziś ogarnęło mnie zwątpienie: mam wiele rzeczy do zrobienia, spośród których Szlak św. Jakuba wydaje się czasem najmniej ważny. Nie zawsze mam ochotę iść. Czy potrafię zostawić to wszystko za sobą, aby wyruszyć w drogę?

Fragment Raju

Wędrujemy piaszczystą drogą przez las w Cierpicach. Jak Forrest Gump powtarzam: „Skoro doszedłem aż tutaj, czemu nie pójść dalej?”. Słońce przyjemnie ogrzewa nasze twarze. Wieje lekki wietrzyk, gałęzie drzew cicho skrzypią. Niebo nabrało idealnie błękitnej barwy. Po chwili docieramy do polany w Jarkach. Niedaleko za opuszczonym domem płynie strumień, my zaś skręcamy w lewo, zagłębiając się w sosnowy las. Kiedy się zatrzymujemy, do naszych uszu nie dochodzi żaden dźwięk, oprócz szeptu wiatru i śpiewu ptaków. Czuję wolność – zupełnie, jakbym odnalazł zagubiony fragment Raju.

Reklama

Zaczynam nucić pieśni drogi, po chwili przerywam i zaczynamy się modlić. Las, w który się zagłębiamy, staje się coraz starszy. Poruszamy się skrajem Puszczy Bydgoskiej, która jest pozostałością dzikich i nieprzystępnych puszcz średniowiecznych. Oprócz jeleni, dzików, lisów i borsuków można tutaj spotkać także wilki.

– Jak myślisz, daleko jeszcze? – pytam tatę.

– Czy to ważne? Po prostu chodźmy. Zobaczymy, jak dotrzemy – odpowiada.

– Zastanawiam się, jaka będzie dalsza droga. Co zrobimy, co będzie dalej? – kontynuuję. – Ach, co by to było, gdyby dróg nie było? – dodaję, przypominając sobie słowa z „Siekierezady” Stachury.

Spotykamy dwójkę innych wędrowców.

– Daleko do Gniewkowa?

– Prosto, cały czas prosto przez las – słyszymy odpowiedź.

Szczypta historii

Zatrzymujemy się przy miejscu pamięci w Zajezierzu. Znajduje się tu pomnik, który upamiętnia 4 tys. osób zamordowanych w latach 1939-43 w tutejszych lasach przez hitlerowców. W ośmiu wspólnych mogiłach leżą mieszkańcy powiatu, a także Żydówki z obozu pracy w Paprosie i Woli Papowskiej. Ludzie ci oddali swoje życie, ale zostawili pamięć, która nawołuje: Nigdy więcej tego dla naszych braci. Odchodzimy, mijając wiekowe sosny, które były świadkami tych wydarzeń i teraz pilnują, aby nie pogrążyły się one w niepamięci.

Po jakimś czasie wychodzimy z lasu na otwarte pole, skąd widać domy w Gniewkowie. W czasie drogi rozwiało się moje zwątpienie, z czasem przyszły odpowiedzi na pytania. Mój krok jest pewny, choć czuję ból w stopach, który przypomina mi, że nadal idę.

Gniewkowo, miasto niszczone w swojej historii kilkakrotnie, było niegdyś stolicą Księstwa Gniewkowskiego oraz siedzibą książąt kujawskich, w tym Władysława Białego, którego pomnik stoi na rynku głównym (próbował on nawet sięgnąć po koronę polską, wykradając królewskie insygnia z grobu Kazimierza Wielkiego. Przegrał jednak z Ludwikiem Węgierskim).

Rdzeń życia

Spacerując ul. Toruńską, trafiamy do gotyckiego kościoła pw. św. Mikołaja i św. Konstancji, wybudowanego w XIV wieku. Wstępujemy na plebanię, gdzie rozmawiamy z księdzem: uściski dłoni, pytania o to, skąd wyruszyliśmy, o cel drogi, wyjaśnienia, co robimy, zadziwienia i uśmiechy, zakończone są postawieniem pieczątki, która potwierdza, że tu byliśmy. Odprowadzeni życzeniami dobrej drogi, możemy iść dalej.

Czas w drodze mija szybko, lecz nie oglądam się za siebie. Zostawiam za sobą wszystkie martwe rzeczy, schematy i wędruję tak, jakby nie było czasu, aby doświadczyć śpiewu ptaków, szumu wiatru i blasku słońca, wędruję, aby gubić coraz więcej i zostawić w sobie tylko rdzeń życia.



To już ostatni etap na szlaku św. Jakuba, który biegnie przez diecezję toruńską. Za tydzień opublikujemy relację z pielgrzymowania francuskim szlakiem św. Jakuba z miejscowości Sarria do Santiago de Compostela

Tagi:
szlaki św. Jakuba szlak

Buen Camino!

2018-08-14 11:07

Anna Majowicz
Edycja wrocławska 33/2018, str. VI

Ponad 6000 km szlaków służy pielgrzymom chcącym w ciszy spotkać siebie, drugiego człowieka i Boga. Droga św. Jakuba, czyli Camino de Santiago, na dobre już zagościła w Polsce. Co więcej, pątnicze szlaki naszego kraju ciągle się rozbudowują

Anna Majowicz
Andrzej Kofluk

Przekonał się o tym Andrzej Kofluk, wrocławski pielgrzym, przewodnik PTTK, który 24 czerwca – w święto Jana Chrzciciela, patrona Wrocławia – wyruszył rowerem w Polskę, by na własne oczy zobaczyć rozwijającą się turystykę kulturową, a przede wszystkim, by propagować ideę pielgrzymowania Drogami św. Jakuba.

Pierwszy raz wokół Polski

Andrzej Kofluk od lat pielgrzymuje pątniczymi szlakami św. Jakuba do Santiago de Compostela. Po raz pierwszy wyruszył ze swoim przyjacielem Stanisławem Ozdobą w kwietniu 2010 r. Udało im się wówczas pokonać 3,5 tys. km w zaledwie 102 dni. Jak wspomina, tamta wędrówka pozwoliła mu wypłynąć na głębię. – Dzięki niej mogłem oddać się medytacji, kontemplować. Poza tym ta wyprawa nauczyła mnie ćwiczyć uwagę, zacząłem zauważać te rzeczy, które Twórca daje nam w obfitości. Z reguły jest tak, że przechodzimy obok czegoś, nie wykorzystując możliwości, jakie dostajemy od Boga i stajemy się zgorzkniali. Tym razem było inaczej. Nie martwiłem się niewykorzystaną szansą, ponieważ wiedziałem, że na pewno otrzymam drugą. Jesteśmy niepojętnymi uczniami, ale mamy możliwość słuchania tego, co Stwórca ma nam do powiedzenia – opowiada. Po szczęściu latach od pieszej wędrówki postanawia ponownie wyruszyć do Hiszpanii, tym razem nietypowo, bo na rowerze! – Towarzyszył mi wtedy znajomy, Bogdan Ludkowski. Wyruszyliśmy, by uczcić 1050. rocznicę chrztu Polski i z tej okazji zabraliśmy ze sobą relikwie osób szczególnie ważnych dla chrześcijańskiego Wrocławia – św. Edytę Stein i bł. Czesława – dodaje wrocławski pielgrzym. I choć rowerem przejechał już pół Europy, tegoroczna wyprawa była wyjątkowa – po raz pierwszy pielgrzymował szlakami św. Jakuba Apostoła po Polsce.

Na rowerze w 100. rocznicę odzyskania niepodległości

Skąd pomysł na pielgrzymkę Drogami św. Jakuba po Polsce? – Razem z moim przyjacielem Stanisławem Ozdobą chcieliśmy uczcić stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Uznaliśmy, że pątniczy trud po kraju będzie ku temu najlepszą okazją – zaznacza Andrzej Kofluk. Panowie wyruszyli 24 czerwca, w święto Jana Chrzciciela, patrona Wrocławia. Razem dotarli do Łańcuta, gdzie się rozdzielili, ponieważ pan Stanisław musiał wracać do Wrocławia. Andrzej Kofluk kontynuował pielgrzymkę sam. W sumie przejechał blisko 3 tys. km, odwiedził wszystkie jakubowe sanktuaria (jest ich pięć), a ostatnim etapem jego pielgrzymki było sanktuarium w Małujowicach. Trasa wokół Polski zajęła mu miesiąc. Do Wrocławia wrócił 25 lipca – we wspomnienie św. Jakuba Apostoła.

Pomocne dłonie

Andrzej Kofluk przekonał się, że na pątniczym szlaku można spotkać wielu dobrych ludzi: – Na trasie spotkaliśmy wiele pomocnych dłoni. Ani razu nie mieliśmy problemów z noclegiem. Pamiętam, jak odwiedziliśmy kustosza sanktuarium św. Jakuba w Jakubowie, ks. Stanisława Czerwińskiego, znanego w środowisku caminowym pod pseudonimem „Syn Gromu”. Cudowny człowiek. Najpierw załatwił nam nocleg u znajomego księdza w Otyniu koło Nowej Soli, a później w Ośnie. Dzięki niemu mieliśmy motywację, aby pokonać w jeden dzień blisko 150 km.

Mówi się, że przypadki nie istnieją

Kiedy wrocławscy pielgrzymi dotarli do Szczecina, jeden z nich – Stanisław, miał urodziny. Panowie postanowili udać się na Eucharystię do katedry św. Jakuba. Okazało się, że była to Msza św. pogrzebowa Seweryna Wiechowskiego – kardiochirurga, profesora nauk medycznych, działacza opozycji demokratycznej w PRL, który w latach 1990-96 pełnił funkcję rektora Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie. – Profesor zmarł w dniu, w którym wyruszyliśmy na naszą pielgrzymkę. Pracował w komitecie, który doprowadził do powstania pomnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego przed siedzibą Solidarności. Solidarność jest mi niezwykle bliska, więc były to dla mnie niesamowite znaki. Pogrzeb profesora to wydarzenie, które najbardziej poruszyło mnie podczas tej pielgrzymki – mówi wzruszony Andrzej Kofluk.

Pamiętnik z podróży

Pan Andrzej wpadł na świetny pomysł! Ponieważ w trakcie swoich pielgrzymek odwiedza wiele miejsc i osób, postanowił, że weźmie ze sobą notes: – Tradycyjnie prowadzę coś w rodzaju pamiętnika, gdzie wpisały mi się osoby napotkane na drodze, ludzie, z którymi rozmawiałem i u których nocowałem. To moja „pamięć zewnętrzna”.

Przyszłe plany

Andrzej Kofluk pielgrzymował już drogami św. Jakuba na beatyfikację i kanonizację św. Jana Pawła II do Watykanu. Pielgrzymował pieszo i na rowerze do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela. Poznał szlaki patrona pielgrzymów w Polsce. Co dalej? Jak mówi, niczego nie planuje, ale marzą mu się kolejne pielgrzymki. Wierzy, że jeszcze wyruszy nowo powstałym szlakiem, bo Drogi św. Jakuba ciągle się rozwijają. – W średniowieczu do Santiago de Compostela docierało pół miliona ludzi. Obecnie, aby otrzymać compostelę (dokument potwierdzający odbycie pielgrzymki) trzeba przejść ostatnie 100 km albo przejechać konno lub rowerem 200 km. Takich compostelek katedra w Santiago wydała ponad 300 tys., a ich liczba z roku na rok rośnie. Serdecznie zapraszam do wyruszenia w drogę ze św. Jakubem, począwszy od drzwi swego domu, na tę najpiękniejszą drogę Europy. Na drogę pozwalającą wrócić do siebie, do Boga, do wewnętrznej harmonii i pokoju oraz do ponownego odkrycia czegoś, o czym może zdążyliśmy zapomnieć. A będzie to Dobra Droga – Buen Camino!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Żyć rytmem liturgii Triduum Paschalnego

Z ks. Tomaszem Baciem, liturgistą rozmawia Małgorzata Oczoś
Edycja rzeszowska 13/2010

Małgorzata Oczoś: - Obchody Wielkiego Tygodnia mają bogatą symbolikę. Wierni najczęściej gromadzą się w swoich parafiach na ceremoniach Triduum Paschalnego. Niewielu ma okazję uczestniczyć we Mszy św. Krzyżma. Jakie znaczenie ma to nabożeństwo?

Ks. Tomasz Bać: - Rzeczywiście. Niewielu wiernych uczestniczy we Mszy św. Krzyżma dlatego, że ta Msza św. jest tylko jedna w diecezji. Odbywa się w Wielki Czwartek przed południem w katedrze. Gromadzą się na niej kapłani wraz ze swoim ordynariuszem. Wyrażają przez to wzajemną jedność. Podczas Mszy św. Krzyżma następują dwa obrzędy. Pierwszy - to odnowienie przyrzeczeń kapłańskich. Drugi - to poświęcenie olejów świętych. Tych olejów, które podczas całego roku, od Wigilii Paschalnej, będą używane do udzielania sakramentów.

- Czym różni się Krzyżmo od pozostałych olejów?

- Liturgia zna trzy rodzaje olejów, którymi się posługuje przy sprawowaniu sakramentów oraz przy innych okazjach, a które są poświęcone w Wielki Czwartek: olej Krzyżma świętego, olej chorych, olej katechumenów, używany przy udzielaniu sakramentu chrztu. Wszystkie są olejami z oliwek. Różnią się natomiast sposobem przygotowania i potem zastosowaniem. Krzyżmo jest najważniejszym olejem, ma najszersze zastosowanie w Kościele. Dlatego jest szczególnie uroczyście poświęcane. Używane jest przy chrzcie, bierzmowaniu i do święceń biskupich, kapłańskich. Służy też do namaszczania ołtarza i ścian kościoła.

- Co się dzieje z olejami, które nie zostaną wykorzystane w ciągu roku?

- Krzyżmo i olej chorych należy odnawiać co roku. Stąd obecność księży proboszczów w katedrze podczas Mszy św. Krzyżma. Jeśli w ciągu roku oleje nie zostaną w pełni wykorzystane, należy je spalić.

- Triduum Paschalne to najważniejszy czas w roku dla chrześcijanina. Dlaczego?

- Triduum Paschalne to jedyny okres w Kościele, gdy czas celebrowania liturgii zrównuje się z czasem, w którym mają miejsce wydarzenia z życia Jezusa. Miejsce celebry staje się przestrzenią Drogi Krzyżowej. Bez męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa nie byłoby nas. To jedyny czas, w którym chrześcijanie mogą - godzina po godzinie - wstępować w ślady Jezusa, postępować tuż za Nim. Do tego zresztą jesteśmy powołani.

- Czym jest wieczór Wielkiego Czwartku? Zapowiedzią bolesnych wydarzeń?

- Wielki Czwartek to koniec wielkiego postu i inauguracja Triduum Paschalnego. Dla chrześcijanina Święta Wielkanocne rozpoczynają się właśnie w ten dzień. Z drugiej strony jest to zapowiedź męki Pańskiej. Jest to też oczywiście pamiątka ustanowienia Eucharystii, a także dzień sakramentu kapłaństwa. Ponieważ Wielki Post już się skończył, kapłani odkładają fioletowe szaty pokutne, a przywdziewają białe, świąteczne. Triduum rozpoczyna się bardzo uroczyście. Po długiej wielkopostnej przerwie rozbrzmiewa na nowo świąteczny hymn „Chwała na wysokości Bogu”. W świątyniach na całym świecie odzywają się też dzwony, zwiastujące światu chrześcijańską Paschę.

- Po liturgii wielkoczwartkowej Najświętszy Sakrament zostaje przeniesiony do ołtarza zwanego ciemnicą. Jak wierni mają się wtedy zachować?

- To czas poważnego i głębokiego wejścia w mękę Chrystusa. Wierni powinni czuwać przy Nim i modlić się. A także towarzyszyć w chwilach, w których był sam oczekując na mękę i śmierć.

- W Wielki Piątek dominuje czerwień w kolorze szat kapłańskich. Co Kościół chce w ten sposób wyrazić?

- Czerwień w Kościele to znak krwi. Przypomina więc o męczeństwie Chrystusa. Dlatego kolorem szat liturgicznych w Wielki Piątek jest kolor czerwony. Ten kolor w liturgii nie jest używany zbyt często. Właściwie tylko wtedy, gdy dotyczy męki Chrystusa, a więc w Wielki Piątek i Niedzielę Palmową. Również wtedy, gdy liturgia dotyczy męczenników. I wtedy, gdy dotyczy Ducha Świętego.

- Czy można wskazać kulminacyjny moment liturgii Wielkiego Piątku?

- Ta liturgia ukształtowała się już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. W Wielki Piątek nie sprawuje się Mszy św. Najważniejszym momentem liturgii jest adoracja krzyża. Uroczyste wniesienie krzyża do kościoła, jego odsłonięcie ze śpiewem „O to drzewo krzyża, na którym zawisło zbawienie świata”, na co wierni odpowiadają „Pójdźmy z pokłonem” i klękają. A potem podchodzą i całują krzyż. To jest punkt kulminacyjny. Na krzyżu wszystko się dokonało. Dzięki temu, że Chrystus dał się ukrzyżować, my żyjemy. Zgładził grzechy. To fundament naszej wiary. Bez krzyża nie ma chrześcijaństwa.

- Jak wygląda liturgia w Wielką Sobotę?

- Właściwie to w Wielką Sobotę nie ma liturgii. W Wielki Piątek Chrystus umiera i przez Wielką Sobotę spoczywa w grobie. To dzień zupełnej ciszy i adoracji Chrystusa w grobie. Oczywiście wierni święcą w kościołach pokarmy, ale jest to raczej część zwyczajów. To co nazywane jest liturgią Wielkiej Soboty, jest już Wigilią Paschalną. Tradycja Kościoła nakazuje sprawowanie Wigilii Paschalnej w nocy, z soboty na niedzielę, gdy zapadnie mrok. To nocne nabożeństwo ma być czuwaniem. Liturgia Wigilii Paschalnej jest już Liturgią Niedzieli Zmartwychwstania.

- Skąd wzięła się rezurekcja?

- W czasach średniowiecza zaczęto przesuwać rozpoczęcie Wigilii Paschalnej z nocy na późne popołudnie, potem na jeszcze wcześniejsze godziny. Stąd zaistniała potrzeba odprawienia drugiej Mszy św. w niedzielę, by podkreślić zmartwychwstanie Chrystusa. I to były początki rezurekcji. Zaleca się, by była to jednak nocna celebracja. Bo w nocy świętujemy Zmartwychwstanie Chrystusa i śpiewamy „Alleluja”.

- Właściwie nie ma obowiązku uczestniczenia w liturgii Triduum Paschalnym. Choć to najważniejszy czas dla chrześcijanina. Jak dobrze przeżyć ten czas?

- To prawda. Nie ma obowiązku uczestniczenia w Triduum Paschalnym pod karą grzechu. Obowiązkowe jest jedynie uczestniczenie we Mszy św. niedzieli Zmartwychwstania. Ale Triduum Paschale pokazuje, czym jest chrześcijaństwo i jakimi chrześcijanami jesteśmy. By dobrze przeżyć Wielkanoc, trzeba przeżyć Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielką Sobotę. Dać się poprowadzić symbolom i tekstom liturgicznym. Po to, by spotkać Chrystusa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież umył nogi więźniom w podrzymskim Velletri

2019-04-18 20:11

pb (KAI/vaticannews) / Velletri

Papież dokonał tradycyjnego obrzędu umycia nóg na pamiątkę czynu Chrystusa z Ostatniej Wieczerzy. W tym roku Franciszek zrobił to w więzieniu w podrzymskim mieście Velletri, gdzie odprawił wielkoczwartkową Mszę św. Wieczerzy Pańskiej. - Bycie sługą to reguła Ewangelii - mówił w homilii. Przeszedł też przez Drzwi Święte, które powstały w więzieniu w 2015 r. z okazji ogłoszonego przez Ojca Świętego w całym Kościele Jubileuszowego Roku Miłosierdzia.

Papież symbolicznie umył nogi 12 więźniom pochodzącym z czterech krajów: 9 z Włoch, 1 z Brazylii, 1 z Wybrzeża Kości Słoniowej i 1 z Maroka. W czasie liturgii używał drewnianego pastorału.

W krótkiej, improwizowanej homilii Franciszek przypomniał słowa Jezusa, że Ojciec dał Mu „wszelką władzę”. Ten, który jest Panem zrobił coś, co w tamtej epoce należało do obowiązków niewolnika - umył innym stopy i zalecił, żebyśmy robili to samo, służąc sobie nawzajem, będąc „braćmi w służbie”, a nie dominując nad innymi czy ich depcząc. Na tym polega braterstwo, które „zawsze jest pokorne i służebne”, stwierdził papież.

Podkreślił, że każdy biskup choć raz w roku imituje ten gest Jezusa, by samemu sobie uświadomić, że nie jest najważniejszy, lecz jest najbardziej sługą. - Każdy powinien być sługą innych. To jest reguła Ewangelii - wskazał Franciszek, dodając, że w naszych sercach powinna być „miłość służebna”.

Zauważył, że wśród uczniów Jezusa ma być inaczej niż wśród władców narodów, którzy dominują nad innymi. - Największy powinien służyć najmniejszemu. Ci, którzy czują się najwięksi, powinni być sługami - zaznaczył Franciszek. Zachęcił, byśmy wszyscy byli dla siebie nawzajem coraz bardziej sługami, przyjaciółmi i braćmi.

Po Mszy św. papieżowi podziękowała dyrektorka więzienia Maria Donata Iannantuono. Przedstawiła mu realia życia i pracy w zakładzie karnym w Velletri. Mówiła m.in. przepełnieniu ośrodka, w którym jest miejsce na ok. 400 więźniów a przebywa obecnie ponad 570. Wspomniała też o braku wystarczającej liczby personelu więziennego i trudnościach w realizowaniu programów reedukacyjnych. Wyraziła nadzieję, że papieska wizyta w tym miejscu zwróci uwagę odpowiednich władz na braki w obecnym systemie. „Chcielibyśmy, aby nasze więzienie stało się kuźnią legalności” – podkreśliła Iannantuono.

Następnie przedstawiciele więźniów i służby więziennej wręczyli Franciszkowi prezenty. Papież otrzymał w darze m.in. wykonany przez osadzonych krzyż.

Już po raz piąty Ojciec Święty sprawował liturgię Wieczerzy Pańskiej pośród więźniów. Tym razem w więzieniu w Velletri, 40 km na południe od Rzymu. Jest to jeden z najnowszych zakładów penitencjarnych we Włoszech. Jedna trzecia osadzonych to obcokrajowcy. W więzieniu mogą korzystać z bogatej oferty oświatowej, poczynając od kursów alfabetyzacji przez szkoły zawodowe i średnie, aż po kursy jogi czy degustacji wina.

Sprawowanie wieczornej liturgii Wielkiego Czwartku w więzieniach to zwyczaj, który obecny papież zapoczątkował już w Argentynie jako arcybiskup Buenos Aires.

Przed rokiem Franciszek przewodniczył liturgii Wieczerzy Pańskiej w rzymskim więzieniu Regina Coeli”; w 2017 r. w więzieniu w Paliano na terenie diecezji Palestrina nieopodal Rzymu; w 2016 r. w ośrodku dla uchodźców ubiegających się o azyl (CARA) w Castelnuovo di Porto; w 2015 r. w rzymskim więzieniu Rebibbia; w 2014 r. w domu opieki Santa Maria della Provvidenza, należącym do Fundacji ks. Gnocchiego, zaś w 2013 r. w zakładzie karnym dla nieletnich Casal del Marmo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem