Reklama

Rodzina z mocą Twórczego Słowa

2015-09-15 13:13

Bp Adam Lepa
Niedziela Ogólnopolska 38/2015, str. 18-19

Edyta Pawlowska / Fotolia.com

Świat mediów, w którym żyjemy, zbudowany jest ze słów, obrazów i dźwięków. Sporadycznie tylko pojawia się jeszcze jeden składnik naszej mediosfery – cisza. Jest on jednak zdominowany przez pozostałe składniki, a nawet całkowicie eliminowany.

Tegoroczne orędzie na Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu papież Franciszek zatytułował: „Przekaz o rodzinie jako uprzywilejowanym miejscu spotkania w bezinteresownej miłości”. Temat orędzia nawiązuje do dwóch synodów poświęconych rodzinie – nadzwyczajnego, który miał miejsce w roku ubiegłym, i zwyczajnego, który odbędzie się w roku bieżącym. Swoją decyzję Papież uzasadnił w jednym zdaniu: „Rodzina jest pierwszym miejscem, w którym uczymy się porozumiewać”. Podstawowym narzędziem tego porozumiewania się jest słowo.

Przeczytaj także: Wyzwania medialne i zobowiązania wiary

Niezwykłość słowa

Wyjątkowa ranga słowa wyraża się przede wszystkim w tym, że jego fundamentem jest więź, która z kolei umacniana jest przez to słowo – podkreśla papież Franciszek. Oznacza to, że słowo i więź są korelatami, to znaczy – nawzajem się uzupełniają i jedno bez drugiego nie może funkcjonować. Widać to najwyraźniej na przykładzie rodziny. Słowa otrzymaliśmy od naszych przodków, żeby się później nimi dzielić. Wszystko odbywa się w tym celu, aby się porozumieć z innymi. Przy czym porozumiewanie się powinno prowadzić do odkrywania bliskości i jej dalszego budowania. To z kolei sprawia, że zmniejsza się dystans przez wychodzenie sobie naprzeciw i akceptowanie siebie nawzajem. Tylko w takim środowisku może się zrodzić przebaczenie, które jest siłą komunikacji międzyludzkiej. Jest ono wyrażane za pośrednictwem słów i prowadzi do wdzięczności. Przebaczenie rodzi też skruchę i wolę poprawy.

Reklama

Wyjątkową siłę oddziaływania oraz integracji międzyludzkiej wykazuje dialog. Obejmuje on również słuchanie, nie tylko mówienie. Dialog u badaczy budzi podziw, a nawet zachwyt. Są publikacje na Zachodzie, w których dialog nazywany jest cudem. Wbrew pozorom, sztuki dialogu mogą uczyć również media, które z natury są dialogiczne. Roli słowa w dialogu międzyludzkim nie można przecenić.

W sytuacji, gdy słowo staje się w rodzinie nośnikiem złorzeczeń, obmowy, niezgody i plotek, inne słowo ma szansę, żeby budować w takiej rodzinie środowisko, w którym również werbalnie przekazywany będzie dar błogosławieństwa. Wyraża on zawsze dobre życzenie i gotowość udzielania pomocy. Tylko w ten sposób można będzie „przerwać spiralę zła”, kształtując w rodzinie ducha braterstwa.

Porozumiewanie się w rodzinie może być utrudnione przez nowe media, gdy stają się czynnikiem powodującym unikanie słuchania, izolowanie się mimo obecności fizycznej czy lekceważenie faktu, że cisza jest integralną warstwą komunikacji, a pozbawione jej słowa tracą swoje bogactwo.

Papież Franciszek w obliczu zagrożeń ze strony mediów i nieprawidłowego ich użytkowania proponuje podjęcie konkretnego zadania. Ma nim być nauczenie się sztuki opowiadania. Stwierdza nawet, że należy je traktować jako wyzwanie. Samo obcowanie z mediami, a tym bardziej „konsumowanie informacji”, nie wystarcza. Wszak proces informowania przez media upraszcza oraz przeciwstawia sobie istniejące różnice i stanowiska, wymuszając wybór jednej ze stron i nie prezentując pełnego obrazu rzeczywistości.

Cywilizacja słowa zagrożona?

Papież Paweł VI jako pierwszy zwrócił uwagę na fakt zagrożenia cywilizacji słowa. Podjął tę problematykę w swojej adhortacji apostolskiej „O ewangelizacji w świecie współczesnym”, ogłoszonej 8 grudnia 1975 r. W bieżącym roku mija 40 lat od tego wydarzenia.

Paweł VI przytacza w adhortacji opinię specjalistów, że cywilizacja słowa „jako nieskuteczna i nieużyteczna już się przeżyła, a obecnie następuje nowy styl życia – cywilizacja obrazu”. Papież staje w obronie cywilizacji słowa, podkreślając jego wyższość nad obrazem i większą skuteczność, szczególnie wtedy, gdy niesie z sobą „moc Bożą”. Jednocześnie informuje, że podjęto odpowiednie badania nad wprowadzeniem nowych środków do głoszenia Ewangelii. Przypomina też, że wciąż aktualne jest Pawłowe stwierdzenie: „Wiara rodzi się ze słuchania”. W związku z tym Paweł VI podkreśla, że „człowiek naszych czasów chętniej słucha świadków aniżeli nauczycieli; a jeśli słucha nauczycieli, to dlatego, że są świadkami”.

Pierwszy etap narodzin cywilizacji obrazu nastąpił w XIX wieku, gdy wynaleziono fotografię, a później film. Wiek XX dał telewizję, Internet i tzw. nowe media. Szybki rozwój technologii sprawił, że media ikoniczne („obrazkowe”) wciąż się doskonalą i liczebnie rosną.

W następstwie funkcjonowania cywilizacji obrazu pojawiły się niepokojące zjawiska w obrębie mediosfery. Spada systematycznie czytelnictwo książek, zamykane są biblioteki i punkty biblioteczne. Coraz szersze kręgi społeczeństwa stają się uzależnione od mediów (głównie od telewizji i Internetu). Poważne problemy mają Polacy z językiem polskim mówionym i czytanym. Ponad 70 proc. społeczeństwa nie rozumie w pełni tekstów, które czyta.

Wnioski i wskazania

Tegoroczne orędzie papieża Franciszka na Niedzielę Środków Społecznego Przekazu przynosi bogaty materiał do refleksji oraz do podejmowania stosownych działań.

• Z treści orędzia wynika, że w rodzinie szczególną rolę spełnia słowo. Jest ono obecne we wszystkich elementach środowiska rodziny. Dziecko przed swoim narodzeniem słyszy nie tylko „uspokajające bicie serca mamy”, ale również jej słowo, któremu towarzyszy otoczka najbardziej przyjaznych emocji. Jest ono tym bardziej ważne, że rodzina jest pierwszym i dlatego najważniejszym miejscem, w którym człowiek uczy się porozumiewać, a podstawowym środkiem porozumiewania się jest właśnie słowo.

• Rangę słowa podnosi fakt, że istnieje ścisły związek między nim a myśleniem człowieka. Są to korelaty, tzn. jedno bez drugiego nie istnieje. I tak człowiek wtedy rozwija i doskonali myślenie, gdy wyraża je w słowach. Jednocześnie zaś wtedy rozwija i doskonali swój język, gdy dynamizuje go swoją myślą. Walter J. Ong, jezuita, wybitny amerykański filozof i językoznawca, w refleksji nad słowem poszedł jeszcze dalej i głosił, że nie tylko sposób mówienia, ale też sposób komunikowania się wpływa na sposób myślenia człowieka. Nie jest więc obojętne, jaka jest jego kultura bycia czy kultura ducha, która jest duchem kultury. Dlatego np. prymitywne zachowania człowieka są nie tylko negatywnie oceniane przez najbliższe otoczenie, ale przede wszystkim obniżają poziom jego myślenia.

• Nad słowem należy permanentnie pracować. Tym bardziej że może ono dysponować wielką siłą. Stwierdzenie, że „mówić znaczy stwarzać”, dziś powszechnie przyjmowane, oznacza, że słowo jest formą twórczego działania, a więc wykazuje moc sprawczą. Aby można było wykorzystać tego rodzaju możliwości słowa, należy spełniać określone warunki. Ponieważ „słowo karmi się ciszą”, nie należy żałować czasu na ciszę i milczenie. Ponadto powinno się realizować radę światłych pedagogów: „Więcej czytać, mniej oglądać”. Radzi się też, żeby w miarę możliwości czytać „na głos”, co pomaga w poprawnym posługiwaniu się językiem.

• Nieprawidłowe korzystanie z mediów prowadzi do zubożenia języka. Można go odbudować i udoskonalić, praktykując narrację. Wskazuje się na jej dwa znaczenia: oznacza ona opowiadanie o czymś skierowane do drugiego człowieka oraz stanowi postać odtwarzania rzeczywistości i sposób jej rozumienia. Dlatego przyjmuje się powszechnie, że narracja rozwija człowieka umysłowo. Narracje zaś nazywane są „umysłowymi formami rozumienia świata”. Szczególne znaczenie wykazuje narracja w środowisku rodziny, w którym w dużej mierze kształtuje się tożsamość jednostki, dlatego liczy się tam jakość narracji, jej treść i częstotliwość. Nic dziwnego, że dziś opracowuje się specjalne programy z punktu widzenia „pedagogii narracyjnej”. W tym kontekście zrozumiały jest fakt, że w swoim orędziu papież Franciszek kilka razy mówi zachęcająco o narracji w rodzinie.

Na koniec przypomnijmy fragment przemówienia, które św. Jan Paweł II wygłosił w 1991 r. w Olsztynie. Zatytułowano je: „Wielka praca nad mową”: „Niewielki będzie pożytek z mówienia i pisania, jeżeli słowo będzie używane nie po to, aby szukać prawdy, wyrażać prawdę i dzielić się nią, ale tylko po to, by zwyciężać w dyskusji i obronić swoje – może właśnie błędne – stanowisko”.

* * *

Bp Adam Lepa
Biskup pomocniczy senior archidiecezji łódzkiej, członek Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski

Tagi:
media

Reklama

Postępująca kolonizacja mediów

2019-01-27 14:15

Katarzyna Cegielska

Media powinny służyć komunikacji społecznej, tymczasem w większości brak im szacunku do człowieka. Sympozjum naukowe „Oblicza kolonizacji mediów” odbyło się w sobotę 26 stycznia w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu z okazji wspomnienia św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy.

WKSiKM

Czym jest kolonizacja mediów? Jest nią opanowywanie rodzimych mediów przez obcy kapitał i rozprzestrzenianie się zagranicznych koncernów medialnych. Odbiorcy nie uświadamiają sobie tego, ponieważ media dalej przemawiają do nich w ich języku. Jednak choć polskojęzyczne, realizują obcą politykę. – Zaczynają się czuć jak u siebie, a odbiorca w gruncie rzeczy nie zdaje sobie sprawy z tego, że ma do czynienia z kimś, kto jest mu obcy – mówiła w czasie sympozjum dr Hanna Karp.

W dalszej kolejności kolonizacja rozszerza się poprzez działanie innych światowych gigantów wchodzących na rynki poszczególnych krajów, jak choćby Google czy Facebook. – Firmy te przejęły większość obrotu reklamowego w internecie i również na terenie Polski zbierają wielkie miliony z reklamy w sieci – mówiła poseł Barbara Bubula. – Potęguje się proces koncentrowania własności medialnej i telekomunikacyjnej – dodała prelegentka. Jak zaznaczyła, obecnie bardzo łatwo żongluje się własnością telekomunikacyjną w świecie, stosunkowo proste są sprzedaże, przejęcia itp. – W związku z rozwojem technologicznym następuje globalizacja własności mediów i przejmowanie władzy nad treściami w mediach przez tych, którzy z jednej strony dysponują wielkimi bazami danych o klientach czyli tych, którzy funkcjonują w internecie. To właśnie Google i Facebook przejęły większość obrotu reklamowego w sieci – mówiła poseł Bubula. Dodała też, że następuje też inwazja firm telekomunikacyjnych, które mają np. częstotliwości radiowe, kanały dystrybucji treści wideo i szerokopasmowy internet. – Dzięki tym środkom komunikacji dochodzą do własności zawartości programowej, która jest w telewizji. Mówię o inwazji takich firm jak Netflix czy Amazon, które zaczynają tworzyć treści i opanowywać rynek medialny na ogromną skalę międzynarodową, także w Polsce – zaznaczyła poseł Barbara Bubula.

Zobacz zdjęcia: Sympozjum: Postępująca kolonizacja mediów

W mediach elektronicznych stróżem gwarancji pluralizmu winna być Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, jednak jest ona bezsilna. – Krajowa Rada ma stosunkowo mało możliwości oddziaływania na to, aby nie tracili ci, którym przyznane zostały koncesje, aby ich nie tracili na rzecz większych podmiotów. I tak słabsi wykupywani są przez silniejszych – zaznaczył prof. Janusz Kawecki, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

W Polsce problem obcego kapitału na rynku medialnym dotyczy zarówno sfery ogólnopolskiej jak i lokalnej i regionalnej. – Jeżeli spojrzymy na Francję czy Niemcy, tam jednak dominuje w mediach rodzimy kapitał – podkreśliła dr Hanna Karp.

Częścią medialnego rynku są media katolickie, które z powodu niewielkich możliwości finansowych mają trudności z rozwojem i utrzymaniem się na rynku. – Z jednej strony powstaje wiele nowych inicjatyw, gdzie media katolickie rodzą się, ale też z drugiej strony możemy zaobserwować, że z powodów ekonomicznych nie można ich utrzymać i albo stają się częścią większych ogólnopolskich mediów katolickich, albo, niestety, przestają być katolickie – mówił ks. dr Zenon Hanas, medioznawca z UKSW.

Jak zaznaczyła Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy media katolickie podejmują tzw. tematy tabu, których nie podejmują np. media publiczne. Do tematów tych należy choćby obrona życia. – Media katolickie świetnie sobie radzą, wykorzystując tę niszę, zagospodarowując tę tematykę – powiedziała Jolanta Hajdasz.Jednak, jak dodała, zaangażowanie tylko mediów katolickich luki tej w pełni nie wypełni. Atę misje powinny realizować także media publiczne.

Konferencję objął patronatem Tygodnik Katolicki Niedziela.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kapłan prawy, pracowity i pokorny

2019-02-22 14:42

Ks. Szymon Nosal

Kapłan prawy, pracowity i pokorny - biskup senior diecezji zielonogórsko-gorzowskiej Paweł Socha, takimi słowami określił naszego rodaka, ks. kan. Stanisława Pawula, w słowie Bożym 4 lutego 2019 roku, na jego pogrzebie. Nic dziwnego, że żegnało go 45 kapłanów wraz z arcybiskupem seniorem Józefem Michalikiem i biskupem seniorem Pawłem Sochą pod przewodnictwem kardynała seniora Stanisława Dziwisza, któremu posługuje siostra zmarłego – s. Matylda Pawul.

ks. Szymon Nosal
Pogrzeb ks. kan. Stanisława Pawula

Bp Socha, powiedział także: „Ks. Stanisław, to Kapłan ustawicznie zajęty pracą. Poza funkcjami duszpasterskimi i życiem modlitwy, zawsze był zajęty pracą przy pszczołach, które bardzo kochał, a one jego, w sadzie, czy na małym skrawku ziemi, by nie zabrakło świeżych warzyw. Jednak najwięcej czasu poświęcał pracy duszpasterskiej i gospodarczo-administracyjnej. Zatroskany był o kościoły, ich konserwacje, remonty i bezpieczeństwo. A w każdej z trzech parafii, gdzie pracował jako proboszcz, było wiele kościołów i kaplic. (…) Był człowiekiem wielkiej pokory i prostoty. Nigdy nie ubiegał się o godności czy też lepsze, łatwiejsze parafie. (…) Ks. kan. Stanisław wyniósł ze środowiska rodziny i parafii, a także z Seminarium przemyskiego ducha żarliwej wiary, pobożności, szczególnie maryjnej. Miał doskonale wyrobiony zmysł Kościoła, czyli traktowania instytucji Kościoła nie tylko od strony widzialnej, ale i jako obecności pośród nas samego Jezusa Chrystusa.

Diecezja zielonogórsko-gorzowska wdzięczna jest ks. kan. Stanisławowi Pawulowi za decyzję podjęcia pracy na terenie trudnym pod względem duchowym, gdyż zamieszkali tu Polacy wyrwani z ojcowizny i przeniesieni siłą na ziemię od wieków słowiańską, ale zimną duchowo z powodu ducha reformacji. Ks. Stanisław swoją delikatnością, duchem wiary i gorliwością kapłańską przyczynił się do duchowego odrodzenia i odnowienia życia wiary na Ziemi Lubuskiej. Mimo że powrócił na ziemię rodzinną, to kapłani i wierni zawsze będą przed Bogiem pamiętać o pełnym wiary i miłości Bożej Księdzu Kanoniku Stanisławie Pawulu”.

Poprzedniego dnia, w niedzielę 3 lutego na eksporcie, dwudziestu dwu kapłanów pod przewodnictwem bp Mariana Rojka, modliło się za śp. ks. kan. Stanisława Pawula, a dwu spowiadało. Ks. proboszcz zwrócił się do mnie, abym wygłosił słowo Boże, bo nie mógł znaleźć chętnego wśród jego kolegów. Powiedziałem między innymi: „Kiedy kilka godzin przed Twoim, Stasiu, odejściem do Pana, stałem przy Tobie, przy łóżku szpitalnym, i dotykając Twej dłoni polecałem Cię Bogu, prosząc o miłosierdzie, Ty już wspinałeś się na swój życiowy szczyt, o którym mówi poeta w wierszu: W drodze na szczyt, słowami:

Przygnieciony pułapem chmur

Duszę się rankiem zamglonym.

Wokół mnie wszędzie szary mur

Błądzę murem otoczony.

[…] W chmurach i mgle postawiony

Nie widzę nawet swoich nóg

A muszę iść, przecież wiem dokąd,

Szukać tej jednej drogi dróg.

Tą drogą krętą przejdę mgły,

Przecisnę się wśród powłok chmur.

Dotąd me nogi będą szły,

Aż znajdę moją górę gór.

A tam popatrzę na mój szlak,

W jednej chwili zobaczę swe życie,

Poczekam tylko na ten znak –

Możesz wejść, jesteś na szczycie.

Śp. ks. Stasiu znalazł tą jedną jedyną drogę swego życia w kapłaństwie. Mężnie pokonywał wszystkie zakręty i szare mury trudności życiowych, bo wiedział, dokąd iść. Ciężko Dusił się rankiem zamglonym, gdy tłoczono w jego płuca tlen, szukał tej jednej drogi dróg i znalazł swoją „górę gór”, tam w szpitalu pod wezwaniem Matki Bożej Pocieszenia w Leżajsku i doszedł do swego szczytu. Tam w jednej chwili zobaczył całe swoje życie i zobaczył znak ukochanego Mistrza, Najwyższego Kapłana, gest zaproszenia do chwały. Zapewne usłyszał te słowa pełne miłości: Możesz wejść, jesteś na szczycie. Dość się już natrudziłeś! Czas już na nagrodę, na odpoczynek ze Mną i Moją Matką, którą tak ukochałeś w swoim życiu w tym obrazie Matki Bożej Pocieszenia, najpierw w tej małej kaplicy, a później już od prawie pół wieku w tym kościele, który tak często odwiedzałeś i cieszyłeś się z jego powstawania i upiększania.

Byłeś dumny ze swoich Rodziców, którzy mnie wspierali w organizowaniu tutejszej parafii. Cieszyłeś się, że Twój Tatuś, śp. Jan, tak dzielnie wspomagał mnie w budowie tego kościoła, jako dobry cieśla i doskonały organizator prac przy tym kościele. Nazywaliśmy go żartobliwie „szeryfem”, bo miał szacunek i posłuch u ludzi przy tych pracach. Jeszcze bardziej cieszyłeś się, gdy udało mi się załatwić dla niego emeryturę, i gdy potem przez bardzo wiele jeszcze lat służył tak wiernie i bezinteresownie parafii jako kościelny, który był przykładem wielkiej wiary i pobożności. Nic dziwnego, że w takiej atmosferze, w tak przykładnej rodzinie, Pan Bóg powołał dwoje rodzeństwa do swojej służby – Ciebie, Stasiu i Twoją starszą od ciebie o dwa i pół roku siostrę Julię, obecną tu s. Matyldę. Razem zdawaliście maturę w pobliskiej Żołyni w 1959 r. i w tym samym roku obydwoje poświęciliście się Bogu na służbę. Ty, Stasiu, we wrześniu wstąpiłeś do Seminarium Duchownego w Przemyślu, a twoja siostra kilka tygodni później, 9 października, do Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie.

W kaplicy, która tu była gdzie obecnie jest prezbiterium naszego kościoła, u stóp M.B. Pocieszenia, pod czułym Jej spojrzeniem zrodziło się i umacniało Wasze powołanie do służby Bogu. Tu pewnie usłyszeliście po raz pierwszy ten cichy i pełen miłości głos Mistrza i ochotnie Mu odpowiedzieliście słowami wspomnianego już na początku poety w wierszu pt. Poślij mnie Panie

Chcesz Panie ludzi do pracy (…)

Weź, Panie, moje krzyże

I użyj mego cierpienia,

Weź, Panie, me siły świeże

Do pracy dla odkupienia.

I ks. Stanisław swoim życiem potwierdził tę gotowość pójścia na służbę Bogu i ludziom. Podobnie i jego siostra, Julcia, czyli s. Matylda, sercanka, która tak wiernie i ofiarnie służyła i posługiwała św. Janowi Pawłowi II, a teraz służy i pomaga ks. kard. St. Dziwiszowi.

Śp. ks. Stanisław urodził się 12 grudnia 1942 r. w Gwizdowie. Dwa tygodnie później ochrzczony 26 grudnia w Żołyni, po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego poszedł za głosem powołania do seminarium przemyskiego, gdzie po sześciu latach studiów otrzymał święcenia kapłańskie z rąk bp Jakiela 20 czerwca 1965 r. w Przemyślu. Po trzech latach pracy w naszej diecezji, - dwa lata w Bączalu Dolnym i rok w Łączkach Jagiellońskich jako wikary - na apel biskupa gorzowskiego Wilhelma Pluty, udał się tam, mówiąc niejako: Weź, Panie, moje krzyże/I użyj mego cierpienia,/Weź, Panie, me siły świeże /Do pracy dla odkupienia. - by ofiarnie służyć Bogu i ludziom przez prawie pół wieku.

Jako wikariusz pracował najpierw w parafii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Ostrowicach w powiecie i dekanacie Drawsko Pomorskie, następnie w parafii Świętej Trójcy w Gubinie, a potem przez sześć lat w par. św. Mikołaja w Głogowie. W 1979 r. został inkardynowany do diecezji gorzowskiej. Był proboszczem w Bobrowicach (1979-1989), Strzelcach Krajeńskich (1989-2004) i Cybince (2004-2017). Pełnił również funkcję wicedziekana w Dekanacie Krosno Odrzańskie i Dekanacie Rzepin oraz dziekana w Dekanacie Strzelce Krajeńskie. W 1995 r. otrzymał tytuł kanonika R.M. W roku 2017 przeszedł w stan spoczynku i zamieszkał w rodzinnej miejscowości, tu w Gwizdowie.

Niedługo cieszył się tą emeryturą – tylko półtora roku, bo Bóg doświadczył go i znalazł godnym siebie – jak to słyszeliśmy w dzisiejszym I czytaniu. Pan Jezus zaś w Ewangelii dzisiejszej wypowiadając słowa o ziarnie, które ma wpaść w ziemię i obumrzeć, aby przynieść plon obfity, myślał najpierw o sobie. To On, Chrystus, podczas triumfalnego wjazdu do Jerozolimy wiedział, że czeka Go męka i śmierć, przez którą zostanie uwielbiony. To się sprawdziło. Chrystus przez swoją mękę i śmierć dokonał odkupienia świata, a przez to okazał największą miłość i posłuszeństwo Ojcu Niebieskiemu, który Go uczcił. Po zmartwychwstaniu Chrystus zasiadł po prawicy Ojca.

Zbawiciel jest dla nas wszystkich drogą, prawdą i życiem. Jeżeli człowiek w swoim postępowaniu będzie się kierował wskazówkami zawartymi w Ewangelii, to znak, że jest na dobrej drodze. W słowach zapisanych przez św. Jana: „Jeśli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię obumrze, przyniesie plon” (por. J 12,24) Chrystus daje wskazania dla wszystkich ludzi. W tym zawiera się również tajemnica naszego życia i naszej wiary. Prawda o przechodzeniu do chwały przez mękę i śmierć do życia wiecznego jest aktualna w życiu każdego człowieka. Przecież każdy z nas ma przygotowane miejsce w Domu Ojca. Dobrze o tym wiedział ks. Stanisław, bo niedawno powiedział do jednego naszego parafianina, że chyba niepotrzebnie buduje to marne mieszkanie, kiedy tam, w Domu Ojca, czeka na niego wspanialsze, u boku swego Mistrza i Jego Matki. Nie mylił się!

Na naszych niejako oczach odszedł do Boga i jutro pogrzebany zostanie jako ziarno pszenicy sługa Kościoła, ks. kan. Stanisław Pawul, który zapewne często powtarzał na modlitwie: Weź, Panie, moje krzyże / I użyj mego cierpienia,(…) / Do pracy dla odkupienia.

Dziękujemy dziś Bogu za jego życie kapłańskie, za jego modlitwy, cierpienia, za wszystko, co uczynił dla chwały Bożej i zbawienia ludzi. Przepraszamy też za jego słabości i grzechy, bo jak każdy człowiek tak i on był słaby i mógł obrazić majestat Stwórcy i Pana. Pragniemy też modlić się o to, aby znalazł miejsce w świętym Domu Ojca. Ufam, że w chwili śmierci spotkał w Jezusie nie tyle Sędziego, co Przyjaciela, który zapewne przytulił go do Swego Serca, jak tego utrudzonego Bożego parobka Borynę z „Chłopów” Reymonta. Boryna, kiedy doszedł do niejakiej przytomności po długich tygodniach leżenia, w środku nocy, gdy księżyc świecił pełnym blaskiem wstał i wyszedł na pole. Pomyślał, że już dnieje. Przeżegnał się raz i drugi, potem wyruszył na zagon. Nabrał ziemi w koszulę i zaczął siać, jak zboże. Tak o tym napisał Reymont w „Chłopach”: „Zmartwiał naraz, wszystko przycichło i stanęło w miejscu, błyskawica otworzyła mu oczy z pomroki śmiertelnej, niebo się rozwarło przed nim, a tam w jasnościach oślepiających Bóg Ojciec, siedzący na tronie ze snopów, wyciąga ku niemu ręce i rzecze dobrotliwie: - Pójdź-że, duszko człowieka, do mnie. Pójdź-że, utrudzony parobku. Zachwiał się Boryna, otworzył ręce, jak w czas podniesienia: Panie Boże, zapłać! – odrzekł i runął na twarz przed tym majestatem Przenajświętszym. Padł i pomarł w onej łaski Pańskiej godzinie...”

Ufam, wszyscy ufamy, że godzina śmierci śp. ks. Stanisława, Bożego parobka, była godziną łaski Pańskiej, bo umierał w godzinie Śmierci Zbawiciela. Była godziną nagrody niebieskiej, bo przez przeszło pół wieku siał obficie ziarno słowa Bożego na niwie Pańskiej, ale jak każdy człowiek i on potrzebuje naszej modlitwy, dlatego tu jesteśmy i mamy się modlić za niego teraz i później, dopóki nam Bóg żyć pozwoli.

Księże Stanisławie. Byłeś wierny do końca swemu powołaniu. Służyłeś w swoim kapłaństwie Panu Jezusowi i Jego Matce, Kościołowi, Ojcu Świętemu i biskupom, jakich postawił Bóg na twej drodze kapłańskiej. A jeśli kto mi służy – mówi Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii – uczci go mój Ojciec”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Toruń: oświadczenie Kurii ws. raportu o przemocy seksualnej księży

2019-02-23 12:11

tk / Toruń (KAI)

Zarzut względem ówczesnego biskupa toruńskiego Andrzeja Suskiego jest bezpodstawny a w diecezji toruńskiej nie ma tolerancji dla osób duchownych, które dokonują jakichkolwiek przestępstw - głosi przekazane KAI oświadczenie toruńskiej Kurii. To dpowiedź na „Raport nt. naruszeń prawa świeckiego lub kanonicznego w działaniach polskich biskupów w kontekście księży sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci i osób zależnych”.

www.katedratorun.pl

Publikujemy treść Oświadczenia Kurii Diecezjalnej Toruńskiej:

„Raport nt. naruszeń prawa świeckiego lub kanonicznego w działaniach polskich biskupów w kontekście księży sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci i osób zależnych” opublikowany 21 lutego 2019 r., na stronach 21 i 22 informuje o sprawie ks. Jarosława P.

Raport formułuje zarzut względem ówczesnego biskupa toruńskiego Andrzeja Suskiego, który według fundacji „Nie lękajcie się” miał nie reagować na złożone oskarżenie względem ks. Jarosława P., a następnie, zamiast wymierzenia kary, przenieść go do innej parafii.

Informacje podane w raporcie są nieprawdziwe, a Kuria Diecezjalna Toruńska po otrzymaniu formalnego zgłoszenia o popełnieniu przestępstwa rozpoczęła procedury zgodne z prawem kanonicznym i obowiązującymi przepisami. Po złożeniu formalnego doniesienia przez pokrzywdzonego, w dniu 27.11.2012 r., ks. Jarosław P. został zawieszony w wykonywaniu urzędu proboszcza. Zakazano mu także publicznego wykonywania jakichkolwiek funkcji kapłańskich, co jest równoznaczne z zakazem duszpasterstwa wśród dzieci i młodzieży. 13.12.2012 r., po zgłoszeniu sprawy w Kongregacji Nauki Wiary, rozpoczęto formalne procedury wynikające z prawa kanonicznego.

W następstwie wyroku państwowego sądu apelacyjnego, 27.06.2017 r. na ks. Jarosława P. została nałożona kara suspensy tzn. wydano zakaz wykonywania posługi kapłańskiej oraz noszenia stroju duchownego.

Informacja o tym, jakoby ks. Jarosław P. został przeniesiony do innej parafii nie jest zgodna z prawdą. Oskarżony nie został przeniesiony do żadnej parafii na terenie diecezji toruńskiej, lecz zawieszony w publicznym wykonywaniu funkcji kapłańskich. Tym bardziej nie został przeniesiony do parafii leżącej na terenie innej diecezji. Parafia w Pucku leży poza granicami kompetencji ordynariusza diecezji toruńskiej. Do Pucka ks. Jarosław P. udał się z własnej woli. Jego udział w obrzędach liturgicznych naruszył zakaz publicznego wykonywania funkcji kapłańskich.

W związku z tym zarzut względem ówczesnego biskupa toruńskiego Andrzeja Suskiego jest bezpodstawny. Ponadto przypominam, że w diecezji toruńskiej nie ma tolerancji dla osób duchownych, które dokonują jakichkolwiek przestępstw, a tym bardziej przestępstw pedofilii. Osoby duchowne dopuszczające się tego typu przestępstw podlegają przepisom prawa polskiego oraz restrykcyjnemu prawu kościelnemu.

Ks. Paweł Borowski Rzecznik Kurii Diecezjalnej Toruńskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem