Reklama

Petycja do prezes Trybunału Konstytucyjnego

40 lat Domu Pomocy Społecznej w Brańsku

2015-09-17 13:17

Jan Krakowski
Edycja podlaska 38/2015, str. 6-7

Archiwum Domu Pomocy
Bp Tadeusz Pikus gratuluje nagrodzonym pracownikom

2 września świętowano 40-lecie Domu Pomocy Społecznej w Brańsku oraz 10-lecie nadania mu imienia Jana Pawła II. Uroczystość rozpoczęła Eucharystia, celebrowana w miejscowej świątyni parafialnej przez bp. Tadeusza Pikusa

W homilii Ksiądz Biskup powiedział, że nadzieją człowieka jest niebo, do którego zmierza on przez życie na ziemi. Niczego jednak, z czego korzysta, nie wniesie z tego świata. Korzystanie z dóbr doczesnych ma tylko pomóc w osiągnięciu dóbr wiecznych. Przypomniał także, iż bez Boga sami nie możemy osiągnąć nieba. Przywołując ewangeliczny fragment o uzdrowieniu paralityka, Ksiądz Biskup powiedział, że Chrystus ma moc uzdrowienia całego człowieka, jednak zależy mu przede wszystkim na jego zdrowiu duchowym, czyli wolności od grzechów.

Dziękując za pomoc ludziom starszym i chorym, powiedział, że każdy musi uczyć się zarówno przychodzić innym z pomocą, jak też ją od innych przyjmować. Wzorem takiej postawy jest patron placówki św. Jan Paweł II.

Historia Domu

Po Eucharystii, przy pomniku św. Jana Pawła II przed brańskim kościołem odmówiono modlitwę wstawienniczą i złożono kwiaty. Część oficjalna odbyła się natomiast w zabytkowym budynku Domu Pomocy. Z historią Domu zebrani zapoznali się, słuchając wystąpienia dyrektor DPS Walentyny Tokajuk, pełniącej tę funkcję 29 lat, oraz oglądając prezentacje multimedialną.

Reklama

1 stycznia 1975 r. decyzją naczelnika powiatu bielskiego został powołany Państwowy Dom Rencistów w Brańsku, przemianowany na Państwowy Dom Pomocy Społecznej dla Przewlekle Chorych. Na stanowisko dyrektora została powołana Jadwiga Ciechanowska. Naczelnik Miasta i Gminy Brańsk przekazał na ten cel budynki, w których mieścił się najpierw szpital, a następnie izba porodowa i ośrodek zdrowia. Pierwszych pensjonariuszy przyjęto 9 czerwca 1975 r. W październiku 1979 r. obowiązki kierownika przejął Tadeusz Łapieński. Podjął on starania o budowę nowego obiektu, uwieńczone wydaniem zgody przez wojewodę białostockiego w czerwcu 1981 r. Jego następcą został Józef Kosiński, który pomimo pogarszania się stanu istniejących obiektów, ciągle nie mógł rozpocząć budowy.

W lutym 1986 r. funkcję dyrektora placówki objęła Walentyna Tokajuk. Już w sierpniu rozpoczęły się prace budowlane, które trwały do 1995 r. Nowy budynek dla 74 pensjonariuszy został oddany do użytku 1 stycznia 1999 r. Dom Pomocy Społecznej stał się jednostką organizacyjną podległą Zarządowi Powiatu Bielskiego. Przeprowadzone prace pozwoliły uzyskać dodatkowych 40 miejsc dla osób przewlekle chorych.

Godna starość

W ośrodku są dobre warunki mieszkalne, baza socjalna, gabinet do rehabilitacji, sala fizykoterapii, hydroterapii oraz sala gimnastyczna, biblioteka i kaplica. Podkreślono wysiłki mające na celu zapewnienie opieki duchowej ze strony kapelanów: katolickiego ks. prał. Janusza Łoniewskiego i prawosławnego ks. Jerzego Charytoniuka oraz całego personelu, aby wypełniać mieszkańcom pustkę spowodowaną oddaleniem lub utratą rodziny. W 2005 r. DPS w Brańsku otrzymał imię Jana Pawła II, który – jak to podkreślono – ukazał swoim życiem godne podchodzenie do starości i cierpienia, a jego wyniesienie na ołtarze pokazało, że wstawia się u Boga za potrzebującymi.

Goście i pensjonariusze

W uroczystościach wziął udział wojewoda podlaski Andrzej Meyer, który wręczył odznaczenia państwowe przyznane przez Prezydenta RP: Srebrny Krzyż Zasługi – Walentynie Tokajuk oraz 30 Złotych Medali za Długoletnią Służbę – pracownikom ośrodka. Obecne były także władze samorządowe powiatu bielskiego oraz Miasta i Gminy Brańsk, przedstawiciele innych DPS-ów, służby zdrowia, służb mundurowych, zakładów pomagających, instytucji oraz pensjonariusze.

Dyrektor brańskiego DPS wspomniała zmarłych pracowników i pensjonariuszy, a obecnym przekazała wyrazy podziękowania za zaangażowanie. Zarówno w kościele, jak też na zakończenie części oficjalnej wystąpił chórek złożony z pracowników. Wystąpili też pensjonariusze, którzy wykonane przez siebie upominki przekazali przybyłym gościom.

We wrześniu tego roku 40-lecie istnienia obchodzą również inne Domy Pomocy Społecznej znajdujące się na terenie diecezji drohiczyńskiej: w Siemiatyczach i Sokołowie Podlaskim.

Tagi:
dom pomocy społecznej

Najstarszy dom pomocy

2018-07-25 11:42

Anna Artymiak
Edycja lubelska 30/2018, str. 3

Katarzyna Artymiak
Dom Pomocy Społecznej mieści się w sercu Lublina

Bene Merentibus Pax (pokój dobrze zasłużonym) – to piękne hasło umieszczone na zabytkowej kamienicy przy ul. Archidiakońskiej w Lublinie przyciąga uwagę przechodniów. Być może niewiele osób wie, że w tym budynku, wśród zgiełku restauracji i ciszy opuszczonych kamienic lubelskiej starówki, mieści się najstarszy w naszym regionie Dom Pomocy Społecznej im. Wiktorii Michelisowej.

Świadek życiowych historii

Jubileuszowe spotkanie z okazji 85-lecia powstania rozpoczęła Msza św. pod przewodnictwem bp. Artura Mizińskiego, sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski. Celebrowali ją bp Ryszard Karpiński, o. Krzysztof Modras OP (przeor klasztoru), o. Waldemar Kapeć OP (kapelan DPS-u od 32 lat) oraz ks. Waldemar Sądecki i ks. Bogusław Suszyło. Metropolitę Lubelskiego reprezentował ks. Adam Lewandowski, proboszcz archikatedry. Dyrekcja, pracownicy i mieszkanki DPS oraz goście zebrali się w odnowionej bazylice Ojców Dominikanów. Z tym zakonem placówka związana jest od II wojny światowej; Dominikanie pełnią tu posługę duszpasterską przez codzienne Msze św., sakramenty, rekolekcje, nabożeństwa okresowe, a także organizowanie pielgrzymek. Posługę w latach 1941–2007 pełniły tu również zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr Męki Pana Naszego Jezusa Chrystusa.

Losy DPS-u wpisują się w historię odradzającej się Polski, jej burzliwe i trudne dzieje; mają silny związek z historią Lublina i Kościoła. – Ten najstarszy w regionie dom pomocy jest świadkiem wielu życiowych historii; stał się domem dla wielu osób – mówił bp Miziński. Ośrodek powstał z inicjatywy Wiktorii Michelisowej na początku XX wieku, jeszcze w podzielonej rozbiorami Polsce jako schronisko dla emerytowanych nauczycielek. Ze względu na śmierć fundatorki w 1910 r. i brak funduszy nie od razu mógł zrealizować swoje założenia. Jedynie przez krótki okres lat 30. XX wieku pełnił funkcję schroniska dla nauczycielek. Pomoc w sfinansowaniu inwestycji okazał Katolicki Uniwersytet Lubelski, który w latach 1924-31 wykorzystywał pomieszczenia na bursę dla księży studentów. Właśnie tutaj w latach 1925-29 mieszkał i pisał pracę magisterską ks. Stefan Wyszyński. W okresie powojennym placówka pełniła m.in. funkcję internatu dla młodzieży szkolnej. W końcu przemiany ustrojowe spowodowały, że w 1964 r. powstał dom pomocy społecznej dla przewlekle chorych, który funkcjonuje do dziś i jest przeznaczony dla 64 kobiet.

Zasada miłości

W okolicznościowej homilii bp Artur Miziński zwrócił uwagę na potrzebę chrześcijańskiej miłości w służbie ludziom potrzebującym opieki. – Dobrze wiemy, że w domu nie chodzi o ściany i meble czy nawet o własny pokój, ale o ludzi, z którymi na co dzień żyjemy. Zasadą tego współżycia powinna być i jest miłość – podkreślał. Ksiądz Biskup podziękował za troskę nie tylko o codzienne potrzeby bytowe i opiekuńcze, ale również o integralny rozwój mieszkanek, który wyraża się w świadczeniu różnych zajęć kulturalnych, trosce o rozwój talentów plastycznych i muzycznych, zajęciach rehabilitacyjnych oraz o dbaniu o potrzeby duchowe.

Przypominając nauczanie św. Jana Pawła II i papieża Franciszka, bp Miziński podkreślił wartość życia osób starszych. – Byłoby błędem patrzenie na ten czas jako bezwartościowy, kiedy już nic nie można uczynić. Starość jest czasem łaski i szczególnym wezwaniem do przekazywania wiary i modlitwy wstawienniczej, a cierpienie i samotność, które często temu towarzyszą, Bóg umacnia łaską i mocą – mówił. – Wasza modlitwa jest bezcennym darem dla Kościoła, jest skarbcem, z którego wszyscy czerpiemy. Jesteśmy wam wdzięczni za czas, który spędzacie z Bogiem, prosząc o pomyślność dla wszystkich dzieł realizujących się w Kościele i potrzebne łaski dla swoich rodzin, dla kapłanów czy bliskich wam osób. Ta modlitwa jest tym cenniejsza, że często połączona jest z cierpieniem wynikającym z podeszłego wieku czy choroby – mówił do mieszkanek DPS-u. Zwracając się do pracowników, Ksiądz Biskup podkreślał, że „przez ich dłonie miłość Chrystusa dociera do najbardziej potrzebujących”.

W drugiej części jubileuszowego spotkania mieszkanki i przyjaciele domu przedstawili spektakl pt. „Czarcia łapa”; następnie zostały wręczone odznaczenia państwowe przyznane przez Prezydenta RP, Wojewodę Lubelskiego i Prezydenta Miasta Lublin oraz dyrektor placówki Jolantę Ślązak-Chabros. Całość zakończyły poczęstunek i zabawa taneczna. W ramach drzwi otwartych chętni mogli też zwiedzić budynki DPS-u.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Tomasz Kozłowski: obraz Matki Bożej Jasnogórskiej pochodzi z Bełza na Ukrainie

2019-02-17 09:13

pab / Warszawa (KAI)

O Madonnach dawnej archidiecezji lwowskiej mówił Tomasz Kuba Kozłowski z Domu Spotkań z Historią w Warszawie podczas prelekcji wygłoszonej w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej. Badacz historii Kresów przytoczył dzieje obrazów, które przez lata przyjmowały kult na terenie dawnej Rzeczpospolitej. Przypomniał, że czczony na Jasnej Górze słynny wizerunek Matki Bożej pochodzi z Bełza, znajdującego się obecnie na Ukrainie, zaledwie 4 km od granicy z Polską.

Prelekcja Tomasza Kozłowskiego byłą swego rodzaju pielgrzymką do dawnych miejsc kultu maryjnego na Kresach wschodnich. Rozpoczął od obrazu Matki Bożej Łaskawej z katedry lwowskiej. To przed jej obliczem król Jan Kazimierz 1 kwietnia 1656 r. złożył śluby, oddając Rzeczpospolitą pod opiekę Matki Boskiej, którą nazwał Królową Korony Polskiej. Wzorując się na tym wydarzeniu, prymas Polski kard. Stefan Wyszyński napisał tekst Ślubów Jasnogórskich, które episkopat Polski wraz z wiernymi złożył 26 sierpnia 1956 r.

Obecnie oryginał tego obrazu znajduje się w skarbcu na Wawelu, natomiast jego dwie wierne kopie przyjmują cześć w konkatedrze w Lubaczowie i w archikatedrze we Lwowie.

Następnie Kozłowski przedstawił obraz Matki Bożej Jasnogórskiej, który – jak przypomniał – pochodzi z Bełza, jednego z najstarszych grodów Ziemi Czerwieńskiej. – Książę Władysław Opolczyk w 1382 roku wywiózł, już wówczas słynący cudami obraz Czarnej Madonny, umieszczony na bełskim zameczku, na Jasną Górę. Od tego czasu kojarzymy go niemal wyłącznie z Częstochową i Jasną Górą – mówił. – Gdybyście przeprowadzili państwo ankietę na ulicach polskich miast, to nikt by nawet nie wpadł, że Czarna Madonna gdzieś z Kresów pochodzi – dodał.

– Jeszcze na początku XX wieku na ryngrafach, medalikach, pamiątkowych medalach umieszczano informację o bełskiej proweniencji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Ale od roku 1951, odkąd Bełz nie znajduje się już w granicach Rzeczypospolitej, związek terytorialny Matki Bożej Częstochowskiej z tą częścią ziem dawnej Rzeczpospolitej, była nader rzadko przypominana – przyznał.

Prelegent przypomniał też legendę, według której namalowanie obrazu przypisuje się św. Łukaszowi Ewangeliście, który wizerunek Maryi miał wymalować na blacie stołu w Jej domu w Nazarecie. Dopiero potem obraz został przeniesiony do Konstantynopola, a potem na Ruś Halicką i do Bełza, a stąd wreszcie na Jasną Górę.

Koordynator programu Warszawska Inicjatywa Kresowa opowiedział także o Matce Bożej Sokalskiej, który był jednym z najstarszych wizerunków maryjnych czczonych w Polsce. Oryginalnie namalowany na desce cyprysowej na wzór obrazu częstochowskiego, powstał w latach 90. XIV wieku. Przed nim modlił się m.in. król Jan III Sobieski. 8 września 1724 r. obraz Matki Bożej Sokalskiej został ukoronowany. W 1843 r. oryginalny obraz spłonął w pożarze kościoła i zabudowań klasztornych. Oficjalna kopia została koronowana i obecnie znajduje się w Hrubieszowie, gdzie erygowano Sanktuarium Marki Bożej Sokalskiej.

Kozłowski mówił także o Jazłowcu, gdzie marmurowy posąg Matki Bożej koronowano w lipcu 1939 roku; klasztorze dominikanów w Podkamieniu, w którym przed wizerunkiem Matki Bożej Śnieżnej klękali polscy królowie i świątyni dominikanów w Czortkowie, gdzie znajdował się obraz Matki Bożej Różańcowej. Opowiedział także o wizerunku Matki Dobrej Drogi czczonej w Kochawinie koło Stryja oraz Matki Boskiej Łaskawej, będącej kopią Madonny Częstochowskiej, z kościoła ormiańskiego w Stanisławowie.

Wszystkie te obrazy cieszyły się dużym kultem do XX wieku. Najtragiczniejsza w skutkach była II wojna światowa. Po zmianie granic, wizerunki maryjne z dawnej archidiecezji lwowskiej zostały przewiezione do Polski i umieszczone w kościołach w różnych regionach kraju.

Spotkaniu towarzyszyła wystawa Stanisława Szarzyńskiego pt. „Pamięć i Wiara. Kościoły na Kresach dawnej Rzeczypospolitej”.

Organizatorami prelekcji byli: Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej, Stowarzyszenie Pamięci Polskich Termopil i Kresów oraz Klub Inteligencji Katolickiej w Przemyślu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pan Bóg chce od nas czegoś więcej! O spotkaniach przygotowujących do bierzmowania

2019-02-17 16:44

Joanna Folfasińska/Archidiecezja Krakowska

W podkrakowskiej Skawinie, w parafii Świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza, kilka lat temu zmieniono formę przygotowania do Sakramentu Bierzmowania. Głównym celem tego nowatorskiego pomysłu jest nawiązanie osobistej relacji z Jezusem i doświadczenie Żywego Kościoła.

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska

– O przygotowaniu do bierzmowania myślałam przez wiele lat. Może niekoniecznie pragnęłam pisać program, ale myślałam o sposobie, który stanie się atrakcyjny dla młodzieży. Uczyłam w gimnazjum, gdzie uczniowie nieustannie skarżyli się na to, ile mają zadań do wykonania i jak rygorystycznie egzekwuje się od nich ich wykonanie. Dostrzegałam, że w żaden sposób nie buduje to ich wiary. Rozmawiałam z katechetami, którzy narzekali na młodzież, na ich podejście, brak zaangażowania, a czasami wręcz pogaństwo. Moje doświadczenia były z kolei takie, że w tych gimnazjalistach jest bardzo dużo dobra, radości chęci do pracy. Tylko nasze propozycje są bardzo nieatrakcyjne. Pomyślałam wtedy: jestem za to odpowiedzialna! Nie mogę bezradnie patrzeć jak wszyscy się męczą i tracą szansę na coś niezwykłego. Pan Bóg chce od nas czegoś więcej niż biadolenie! – mówi Elżbieta Szymańska, nauczyciel religii i członek Rady Katechetycznej, jedna z pomysłodawczyń nowego sposobu przygotowywania młodzieży do sakramentu dojrzałości wiary.

– To oddolna reforma, wynikająca z doświadczeń katechetycznych. Zaczęło się od rozmów z katechetami z mojego rejonu. Na spotkaniach podsumowujących roczną pracę, zawsze wypływał temat bierzmowania. Wszyscy narzekali na formę spotkań, słabe zainteresowanie młodzieży i byli ogólnie zniechęceni. – wyjaśnia ks. Andrzej Wciślak, wizytator katechetyczny, inicjator zmian.

– Kolejnym bardzo ważnym problemem, który widziałam na katechezie, był zły obraz Kościoła, a także brak więzi ze wspólnotą i parafią. – dodaje Elżbieta.

W nowej formule spotkania do bierzmowana rozłożono na trzy lata. W pierwszym roku gimnazjaliści spotykają się z Żywym Słowem, w drugim zgłębiają Sakramenty, a w trzecim – dotykają tajemnicy Żywego Kościoła.

– W związku z reformą edukacji, w spotkaniach do bierzmowania uczestniczą teraz uczniowie 7 i 8 klasy szkoły podstawowej. Dzień, w którym wszystko się rozpoczyna jest liturgicznym wspomnieniem św. Stanisława Kostki, patrona dzieci i młodzieży. Głoszę wtedy dla nich konferencję, które rok po roku skupiały się na trzech zagadnieniach: Serce Jezusowe, Eucharystia i Kościół. – wyjaśnia wizytator i tłumaczy, że chciał, aby spotkania z młodzieżą miały charakter dialogu i nie przypominały lekcji religii ze szkoły.

– Czymś innym jest katecheza w szkole, czymś innym przy parafii. Gromadzimy się nie tylko w grupach, ale też w Kościele, gdzie mamy celebracje i spotkania ze świadkami wiary.

– Forma, którą wypracowaliśmy w Skawinie jest wypadkową ścierania się wielu poglądów, sposobów i różnych praktyk podejmowanych dotychczas w duszpasterstwie. – precyzuje Elżbieta. – Jednego byliśmy pewni – musimy odejść od formy wykładu, który kończy się egzaminem oraz od „zaliczania” praktyk religijnych. Postawiliśmy na doświadczenie wiary we wspólnocie małej i stałej grupy oraz nawiązanie osobistej relacji z Bogiem. Zaczynamy od ewangelizacji, idziemy przez praktykę osobistej modlitwy, czytania Słowa Bożego, szczerego i pobożnego przyjmowania sakramentów świętych aż do spotkania z żywym Kościołem przez świadectwa osób wierzących różnych stanów.

Skawińskie spotkania prowadzą księża, katecheci i ludzie świeccy – studenci, osoby pracujące, rodzice.

– Chcę dzielić się z nimi tym, co we mnie jest najlepsze i co uważam za swój skarb – moją wiarą. – mówi Jakub, ojciec trójki małych dzieci, jeden z przygotowujących młodzież do bierzmowania. – Doskonale pamiętam jeszcze siebie z tamtego okresu: energia, burza hormonów i próba znalezienia swojego miejsca w świecie. W moim domu do kościoła chodziło się ze względu na tradycję. Jezusa poznałem tak naprawdę dopiero wtedy, kiedy zrobiłem krok do przodu i wstąpiłem do Grupy Apostolskiej. Każdemu przydałaby się wspólnota, bo wtedy łatwiej jest odkryć Boga.

– Nawróciłem się dwa lata temu – przyznaje Oskar, uczeń III klasy gimnazjum i uczestnik skawińskich spotkań do bierzmowania – Pojechałem na harcerski Kurs Alpha i byłem przekonany, że będzie on dotyczył wojskowości. Sam się zdziwiłem, dlaczego przyszedłem na drugie spotkanie, potem na trzecie i jakoś tak się potoczyło, że zostałem do końca. Wokół mnie są teraz ludzie, którzy mówią i pokazują mi, dlaczego warto trwać przy Bogu. Wiara na pierwszy rzut oka to zasady i paragrafy. Początkowo to nie zachęca, ale ostatecznie się opłaca. Nie nabrałem jeszcze pełnego zaufania, nadal się staram, ale stare życie kusi. Upadam i podnoszę się. Wiem, że jest to możliwe tylko dzięki łasce. Gdybym polegał tylko na sobie, to po tygodniu byłoby po mnie. – dodaje z uśmiechem.

Oskar wybrał już swojego Patrona. Będzie nim św. Maksymilian Kolbe.

– Nie żył tak dawno, jak np. św. Franciszek i bardzo dużo zrobił! Sam jeden zaprojektował gazetę, wydawał ją, założył klasztor. Zbierało się wokół niego wielu ludzi, a on nawet się o to nie starał! Był niesamowity!

Na zakończenie rozmowy, Oskar przyznaje, że bierzmowanie będzie dla niego doświadczeniem dojrzałości wiary, a Duch Święty to Ruah, tchnienie, działanie i życie.

Sakrament Bierzmowania przyjmuje się tylko raz. Nie ma natomiast jednej drogi i ściśle określonego sposobu, który narzuca konkretne przygotowanie się do niego.

– Doświadczamy współcześnie zjawisk, które bardzo wpływają na życie duchowe. Wielu młodych w XXI w. czuje się samotnie przez całkowity zanik relacji rówieśniczych i rodzinnych. Fakt ten sprawia, że Kościół jako wspólnota staje się zbyt trudnym doświadczeniem, dlatego młodzi często nie rozumieją i odrzucają go. Mają również duże trudności z doświadczeniem świętości czy łaski sakramentów. Chcemy to zmienić i pokazać im Żywy Kościół! – oświadcza Elżbieta.

– Do tego sakramentu trzeba wiary! Trzeba również zastanowić się, po co on jest i odkryć, że bierzmowanie jest kontynuacją chrztu świętego. Bierzmo to przecież poprzeczka, belka, która utrzymuje konstrukcję domu. Zgłębiajmy naszą wiarę i budujmy duchowy dom na chwałę Pana! – zachęca ks. Andrzej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem