Reklama

Św. Urszula Ledóchowska

2015-10-07 08:41

Ks. Ireneusz Skubiś
Niedziela Ogólnopolska 41/2015, str. 46-47

Archiwum Sióstr Urszulanek SJK

W 2015 r. obchodzimy 150. rocznicę urodzin św. Urszuli Ledóchowskiej. Życie tej świętej zasługuje na głęboką refleksję. Spojrzyjmy zatem w jej dobrą twarz i zauważmy mądre spojrzenie matki, nauczycielki, wychowawczyni

W swoim ciekawym życiu dotykała wielu spraw. Najbardziej leżała jej na sercu kwestia wychowania młodych dziewcząt – w ogóle wychowanie młodego pokolenia było dla niej wielkim wyzwaniem. O swojej młodości pisze tak: „Aż do 16. roku życia byłam wesołym łobuziakiem, wdrapywałam się na wszystkie drzewa w ogrodzie, a na spacerach szalałam jak głupia. Myślę, że coś mi jeszcze z tego pozostało w upodobaniu do śmiałych, hazardowych czynów. W szkole klasztornej, do której uczęszczałam przez 6 lat, byłam lubiana z powodu mej wesołości. Jestem nadal wesoła, ale bardzo spoważniałam, odkąd bardziej interesuję się życiem wewnętrznym”.Również ciekawie wspomina czas życia w rodzinie, mówi o swoich rodzicach, o tym, że w domu panowała atmosfera modlitwy i bardzo pilnowano, by zachowywane były przykazania Boże i kościelne. Rodzice wdrażali w takie życie wszystkie swoje dzieci. Mówiła również o częstym przyjmowaniu Komunii św., co w tamtych czasach było rzadką praktyką. W domu Ledóchowskich zawsze była codzienna modlitwa, również przed posiłkiem.

Z Rosji do Szwecji, Danii, Norwegii...

Przyszła święta zaczynała swoje życie zakonne u sióstr urszulanek Unii Rzymskiej.

Na skutek sytuacji w Petersburgu Urszula podjęła się tam założenia domu urszulanek czarnych. Erekcję kanoniczną otrzymała 25 lutego 1908 r. Została sama, bez żadnego wsparcia, w stolicy carów, ale papież Pius X błogosławił jej obecność w tym mieście. Mówił: „Możecie choćby w różowe suknie się ubierać, bylebyście tam pracowały”. Matka Urszula mówiła ciągle o Opatrzności, której zrządzeniem doszło do powstania urszulanek szarych, czyli Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego (USJK). Po wybuchu I wojny światowej Urszula otrzymała nakaz opuszczenia Rosji, przeniosła się więc do Szwecji i założyła szkołę języków obcych – władała przecież kilkunastoma językami, dzięki czemu mogła podjąć akcję odczytową na rzecz Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce. Wygłaszała odczyty na ten temat w Szwecji, Danii i Norwegii.

Reklama

Matka Urszula bardzo ciekawie określała zadania nowego zgromadzenia. Pisała: „Szczególną misją zgromadzenia w Kościele jest głoszenie Chrystusa – miłości Jego Serca, poprzez wszelkie formy działania mające na celu szerzenie i pogłębienie wiary, zwłaszcza przez nauczanie i wychowywanie młodzieży oraz przez służbę najbardziej potrzebującym i pokrzywdzonym”. Dodawała: „Przez nasze zakłady przechodzi tyle, tyle dzieci! O, warto nad nimi pracować, siostry moje w Chrystusie! Warto gdzieś w ukryciu, na głuchej wsi, daleko od oka ludzkiego, od pochwał ludzkich trawić życie, aż się strawi w tej pracy pokornej... wobec świata, ale tak wielkiej przed Bogiem – w pracy nad wychowywaniem dzieci dla Boga”. I dalej mówiła: „Zadaniem matki i wychowawczyni jest dać dziecku Boga. Jeśli mu dasz Boga, dasz mu wszystko, jeśli nie dasz Boga, nie dasz nic”. Taka intencja towarzyszyła zakładaniu domów urszulańskich w Sieradzu, Łodzi, na Polesiu, a także w Rzymie.

Jesteś nieśmiertelna, Polsko!

Drugą miłością s. Ledóchowskiej była Ojczyzna. „Mój kraj jest tak przedziwnie piękny, że czy kto chce, czy nie, musi go kochać! Może mi powiecie, że są piękniejsze okolice, ładniejsze miasta, bogatsze prowincje w innych krajach: pod lazurowym niebem Italii, w alpejskich okolicach Szwajcarii i Tyrolu. Owszem, zgadzam się z tym. Ale dla nas jest tylko jedno piękno, co może nas zadowolić i uszczęśliwić: nasza Polska, nasza Ojczyzna” – tak pisała w Kopenhadze w listopadzie 1917 r., a w roku 1920 w Rzymie powstał jej wielki tekst: „Jesteś nieśmiertelny, kraju moich przodków! Jesteś nieśmiertelna, Ojczyzno ukochana, Polsko moja! Nieśmiertelna przez swą odwieczną sławę. Nieśmiertelna przez sztukę i literaturę, której nie sposób wymazać z pamięci narodów. Nieśmiertelna przez miłość, którą żywią ku Tobie Twoje dzieci, a której nie masz równej w świecie. Śmiem to wypowiedzieć z czołem wzniesionym i z dumą w sercu! Naród nasz to naród prawdziwych bohaterów, którzy z radością przelewają krew za każdą szlachetną i wielką sprawę. Polska broni Europę przed najazdem Tatarów, Kozaków i innych wrogów. Ona uwalnia Europę spod jarzma muzułmańskiego. Ona przez szereg wieków stać będzie na straży, by niczego nie zaniedbać w pełnieniu wzniosłego obowiązku, który samo niebo jej powierzyło, a który polega na osłanianiu cywilizacji europejskiej i religii Chrystusowej przed niebezpieczeństwami idącymi ze Wschodu. Polska po niezliczone razy ocalała Europę, ocalała jej cywilizację, ocalała chrześcijaństwo. W ciągu stuleci była schronieniem dla uciśnionych, mocą dla słabych, obronicielką Chrystusa i Jego Kościoła”.

Miłość do Ojczyzny to także miłość do tego wszystkiego, co buduje i wychowuje młode pokolenie, zwłaszcza dziewczęta. Ciekawa jest wypowiedź świętej na ten temat, którą znajdujemy w „Dzwonku św. Olafa” z 1927 r. Pisała: „Wychowywać dziewczęta to znaczy wychowywać matki rodzin. Wszak wiemy, że przyszłość narodu nie tyle w ręku naszych polityków, ile w ręku matek spoczywa. Na kolanach świętej matki wychowują się świątobliwi kapłani, dzielni urzędnicy państwowi, bohaterscy obrońcy Ojczyzny. Do tej pracy wychowawczej potrzeba ludzi, ludzi dobrej woli, o wielkich ideałach... O ile kochamy Ojczyznę naszą, o tyle ta sprawa obchodzić nas powinna. Wszak tu chodzi o jej przyszłość, o jej wielkość; powiedzmy więcej – o jej wolność”.

Kochała dzieci i młodzież

Bardzo ważne jest zdanie Ojca Świętego Jana Pawła II wypowiedziane w Rzymie podczas kanonizacji Matki Urszuli. Brzmi ono: „Wszyscy możemy się uczyć od niej, jak z Chrystusem budować świat bardziej ludzki – świat, w którym coraz pełniej będą realizowane takie wartości, jak: sprawiedliwość, wolność, solidarność, pokój”. 150. rocznica urodzin św. Urszuli Ledóchowskiej, założycielki zgromadzenia sióstr urszulanek szarych, wzbudziła potrzebę podjęcia głębokiej refleksji nad życiem tej niezwykłej świętej. Jej twarz jest twarzą niewiasty rozmodlonej, a jednocześnie to twarz troskliwie patrzącej matki. Oczy – dobre, z serdecznością wpatrujące się w każdego człowieka.

Dzisiaj nade wszystko trzeba zauważyć, że św. Urszula bardzo kochała dzieci i młodzież. To dla nich podjęła wiele wysiłku, by przybliżać je do Chrystusa, zwłaszcza Chrystusa Eucharystycznego. Przez szkoły i zakłady wychowawcze pragnęła rozwijać talenty młodych ludzi. Katechizacja, kwestie nauczania wiary były dla Urszuli sprawami niezwykle istotnymi. Nic się nie zmieniło: nauczanie katechetyczne w polskich szkołach jest niezmiernie ważne. Katecheci potrzebują wsparcia modlitewnego i duchowego, bo katechizacja to dzieło ewangelizacyjne: to sprawa nie tylko nauczania wiary, ale i jej przyjęcia, przeżycia. Być może przeakcentowaliśmy sprawy organizacyjne katechezy w polskich szkołach – tak przecież potrzebnej. Ale katechizacja to także charyzmat. Gdy go brak, zamiast katechety mamy do czynienia ze zwykłym nauczycielem religii. Katecheza wymaga czegoś więcej – przeżycia modlitewnego, zbliżenia się i przylgnięcia do Boga Żywego w miłości. Katecheza nie jest zwykłą lekcją. Jest głębokim świadectwem, dlatego powinna być opasana modlitwą. Być może 150. rocznica urodzin wielkiej katechetki, którą była św. Urszula Ledóchowska, będzie przyczynkiem do tego, by nasi katecheci dostrzegli w niej swoją świętą patronkę. Po kanonizacji św. Urszula Ledóchowska pielgrzymowała w swoich relikwiach, aż dotarła do wielkopolskich Pniew, gdzie przez jej wstawiennictwo wierni upraszają dziś potrzebne dla siebie i Kościoła łaski. Pracujący tam katecheci razem ze swoimi uczniami modlą się o pomyślność, szczególnie na odcinku przekazywania wiary młodym.

Wyjątkowa lekcja

Myliłby się ten, kto by uważał lekcje religii za przedmiot nieważny – niektórzy bardzo chcieliby go zmarginalizować. Jako kapłan muszę przypomnieć, że człowiek przy końcu swoich dni może zapomnieć definicje z fizyki, matematyki, wzory chemiczne, tablicę Mendelejewa, wydarzenia historyczne, wielkie dzieła literackie, ale do ostatniej sekundy swojego życia – oczywiście jeśli tylko ma się jeszcze świadomość swego umierania – posługuje się wiedzą, którą nabył na lekcjach religii: czyni akty strzeliste, wzbudza żal za grzechy itd. Wszystko inne przestaje być istotne. Tak wygląda ostatnia prosta przed przejściem na drugą stronę czasu...

Przy okazji wspomnę o dramatach będących udziałem katechetów, z których szydzą środowiska ateistyczne i wolnomyślicielskie i trendom tym poddają się młodzi ludzie, którzy przez to stają się przykrzy dla swoich nauczycieli wiary. Dlatego nie tylko katecheza, ale też sami katecheci powinni mieć swoich świętych patronów wspierających ich w tej trudnej służbie. Urszula Ledóchowska jako święta katechetka doskonale nadaje się do tej funkcji, a jej sanktuarium w Pniewach może być miejscem, gdzie polscy katecheci znajdą siły do swojej odpowiedzialnej pracy na modlitwie i podczas rekolekcji dla swojego środowiska, ponieważ ich działalność jest w swej istocie ewangelizacją i przepowiadaniem chrześcijaństwa.

* * *

Recenzenci powyższego artykułu zwrócili mi uwagę, że św. Urszula Ledóchowska była znakomitą nauczycielką i wychowawczynią, dlatego byłaby doskonałą patronką nie tylko katechetów, ale i nauczycieli. Mają oni ważne zadanie do spełnienia wobec narodu i młodego pokolenia. Wydaje się, że to ciekawa propozycja. Siostry urszulanki szare zgadzają się z tę opinią.

Chciałbym zatem zaproponować ustanowienie św. Urszuli Ledóchowskiej patronką polskich nauczycieli.

Cytowane teksty – na podstawie albumiku wydanego w Bibliotece „Niedzieli” pt. „Jeszcze Polska nie zginęła, dopóki kochamy. Święta Urszula Ledóchowska”, Częstochowa 2009, t. 246, red. Bożena Bobowska.

Tagi:
urszulanki

Zawsze z uśmiechem

2015-04-09 11:30

Andrzej Tarwid
Edycja warszawska 15/2015, str. 4-5

„O Panie, niech będę jak promyk słoneczny, co wszędzie pociechę, wesele roznosi” – ta prośba z wiersza św. Urszuli Ledóchowskiej jest ważnym drogowskazem w pracy urszulanek szarych

Andrzej Tarwid
Siostra Małgorzata Krupecka pokazuje pokój papieski przy ul. Wiślanej

Aby w dzień powszedni spotkać s. Grażynę Gajek w domu Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego, trzeba mieć wiele szczęścia. Dużo łatwiej niż w budynku przy Wiślanej 2, na siostrę można się natknąć na Pradze, jak w siatkach dźwiga prasę katolicką do więzień, poprawczaków i domów dziecka. Albo na Powiślu – gdzie tak, jak siostry Maria, Bożena i Klara – dociera do ubogich, roznosząc posiłki i ubrania wśród potrzebujących.

Torby są ciężkie, s. Grażynie nie jest więc łatwo, tym bardziej, że ma już... – Raczej nie ma co pisać, ile mam lat – mówi, ale z uśmiechem – Jeśli Pan chce, to wystarczy powiedzieć, że dopiero od 65 lat jestem siostrą. A do zgromadzenia wstąpiłam dość późno, bo mając lat ponad 20. – A na poważnie, to o czym powinienem koniecznie napisać – pytam. – Na poważnie, to przede wszystkim to, że nie należy przejmować się sobą ani swoim wiekiem, tylko nieść pomoc ludziom. Bo naprawdę niewiele potrzeba, aby człowiekowi w trudnym położeniu dać tak konieczną otuchę i trochę radości.

Urszulanki z Powiśla od prawie 90 lat niosą pomoc ubogim, chorym, starszym, dzieciom i młodzieży. Ponadto pracują na uczelniach i w szkołach, gdzie uczą religii. A także w parafiach, kuriach oraz jako wolontariuszki w szpitalu. Na Wiślanej s. dr Elżbieta Woźna przyjmuje również w gabinecie lekarskim. – We wszystkich tych miejscach podążamy za wskazaniem naszej Założycielki: „Prowadzić dusze do Jezusa, dać im poznać nieskończoną dobroć Serca Jezusowego” – mówi s. Teresa Iwan. – To przekonanie o Bożej miłości do człowieka prowadzi nas wprost do radości. Staramy się tą radością dzielić z innymi ludźmi – podkreśla przełożona wspólnoty przy Wiślanej 2.

Pionierska idea św. Urszuli

Dom na Powiślu został zbudowany z inicjatywy św. Urszuli Ledóchowskiej, której 150. rocznicę urodzin będziemy obchodzić już 17 kwietnia. Założycielka zgromadzenia sama zdobywała środki na budowę. – A kiedy prace ruszyły, to także osobiście nadzorowała ich przebieg – opowiada „Niedzieli” s. Teresa.

Ten nadzór był ważny, bo w powstającym budynku miał się mieścić prowadzony przez urszulanki internat akademicki dla studentek. – Był to nowoczesny budynek, z windami i ciepłą wodą, co wówczas było bardziej wyjątkiem niż standardem. Ale przede wszystkim było to przyjazne, bezpieczne lokum dla studiujących młodych kobiet – przypomina s. Małgorzata Krupecka, rzeczniczka prasowa wspólnoty.

Pionierska idea pomocy młodym i zdolnym, lecz ubogim dziewczętom w zdobywaniu wiedzy uniwersyteckiej zrodziła się w sercu św. Urszuli już w Krakowie na początku XX wieku. Pomysł ten podjęła i rozwinęła także na warszawskim Powiślu – drobna i skromna zakonnica, która w jednym z wierszy tak napisała: „Ja pragnę, jak promyk, dać wszystkim Twą jasność/, a przy tym dla siebie niczego nie żądać”.

Dzisiaj u szarych urszulanek mieszka 38 studentek. Na Wiślaną przyjechały z różnych zakątków kraju. Część z nich uczy się na Uniwersytecie kard. Stefana Wyszyńskiego, inne na Uniwersytecie Warszawskim. A jeszcze inne na stołecznej Politechnice.

Szary Dom przy ul. Wiślanej nie tylko zapewnia dziewczętom dach nad głową, ale daje także szansę na rozwój duchowy. Studentki mają do dyspozycji kaplicę, do której mogą zaglądać, gdy zechcą pomodlić się w samotności lub uczestniczyć w sprawowanych tam nabożeństwach, rekolekcjach i konferencjach. – Raz w miesiącu w intencji studentek, które miały imieniny bądź urodziny, sprawowana jest Msza św. – mówi s. Małgorzata.

Kilkanaście lat temu, pod koniec lat 90., u urszulanek zamieszkała Beata Zawiślak. – Już wtedy wiedziałam, że chcę wstąpić do zgromadzenia. Dlatego przeniosłam się na wydział teologiczny – wspomina. Dzisiaj s. Beata jest katechetką w szkole, a w domu przy ul. Wiślanej opiekuje się studentkami. Ta „opieka” sprowadza się głównie do tego, żeby mieć czas dla dziewcząt, kiedy chcą porozmawiać. – Czasami są to sprawy trudne i poważne, bo np. dziewczyny zwierzają się ze swoich kłopotów rodzinnych czy dylematów sercowych. Ale nie brakuje też rozmów zabawnych, kiedy to ja mam powiedzieć, która sukienka jest ładniejsza – mówi śmiejąc się s. Beata.

Zabawa i modlitwa

Zdecydowanie jednak najwięcej powodów do radości w budynku przy Wiślanej 2 mają dzieci. – Lubię tutaj przychodzić, bo tu jest dużo zabawek – mówi 4-letni chłopiec. – I lalek – uzupełnia jego koleżanka z grupy.

Praca z najmłodszymi to ważna część urszulańskiego charyzmatu. Siostry nigdy nie zrezygnowały z tej pracy. Ani podczas wojny, ani nawet wtedy, kiedy komuniści na początku lat 60. XX wieku upaństwowili przedszkole.

– Przedszkole istniało nadal, ale siostry nie były do niego wpuszczane – wyjaśnia s. Teresa. – Na początku to był szok – dodaje s. Małgorzata. – Ale siostry szybko zauważyły, że prawo zezwala opiekować się dziećmi sąsiadów. Każdej z sióstr „przypisano” kilkoro dzieci jako „sąsiadce”. Dzięki temu w innym skrzydle budynku działało – jak mówiono – nielegalne przedszkole.

Mali wychowankowie sióstr z tamtego okresu na schodach i korytarzu do kaplicy mieli okazję mijać się z przyszłym Ojcem Świętym Janem Pawłem II. Jak wspominały ówczesne zakonnice, dzieci z łatwością nawiązywały kontakt z dostojnym gościem. Znana jest historia z dzieckiem, które miało kłopot, bo rozwiązały się mu sznurówki w butach. Przyszły Papież musiał natychmiast przyjść przedszkolakowi z pomocą, bo chłopiec pociągnął go za sutannę i bez ogródek zakomenderował: „Księdzu! Zawiąż mi buta!”.

Obecnie do urszulańskiego przedszkola uczęszcza niemal 70 dzieci. Gdyby jednak siostry miały większe możliwości lokalowe, to nawet dwa razy więcej najmłodszych chodziłoby do ich przedszkola.

Renoma ma swoje konsekwencje. Dyrektorka przedszkola niejednokrotnie odbiera telefony od dorosłych, którzy ledwie zostali rodzicami, a już chcą zarezerwować miejsce dla swojej pociechy. Inni podczas takich rozmów nie ukrywają, że dzwonią, bo chcieliby przenieść na Wiślaną dzieci z innych przedszkoli. – Dorośli cenią bezpieczeństwo oraz to, że nasze przedszkole jest katolickie. A to oznacza, że oprócz realizowania założonego programu, uczymy dzieci także szacunku i miłości do bliźniego – mówi s. Edyta Paduch, która od kilkunastu lat pracuje z dziećmi.

Urszulanki prowadzą przedszkole tak, aby przy każdej sposobności wzmacniać relacje rodziców z dziećmi. Stąd oprócz zajęć podstawowych są również wspólne wyjazdy, festyny, dni skupienia itd. A niedawno całe rodziny brały udział w Drodze Krzyżowej.

Centrum i izba pamięci

W Szarym Domu na Powiślu funkcjonuje też Centrum Duchowości św. Urszuli Ledóchowskiej. Agenda powstała w 2003 r., a zajmuje się m.in. działalnością wydawniczą oraz rozwijaniem i dokumentowaniem kultu Świętej. Jest to praca s. Małgorzaty Krupeckiej. – Kult cały czas się rozwija – mówi s. Małgorzata. A jako przykład podaje spływające na Wiślaną informacje o łaskach wymadlanych przez ludzi za wstawiennictwem św. Urszuli. A także działania świeckich, z inicjatywy których kolejne instytucje, jak szkoły, drużyny harcerskie czy biblioteki, przyjmują za swoją patronkę świętą założycielkę Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego.

W części budynku znajduje się też infirmeria, czyli malutki szpitalik dla najbardziej schorowanych sióstr. Zakonnice, które przez lata służyły innym, teraz same potrzebują opieki albo pomocy. A wspólnota zakonna żyje jak wielopokoleniowa rodzina, w której młodsze siostry opiekują się starszymi, podczas gdy starsze wspierają modlitwą pracę młodszych.

W tym samym skrzydle co przedszkole i kaplica jest malutki pokoik, w którym w latach 1955-78 zatrzymywał się kard. Wojtyła. Jak informuje tablica na budynku, to również z Wiślanej 2 przyszły Papież wyruszył na konklawe. Mało kto wie, że w latach 30. w tym samym pokoju zatrzymywała się Matka Urszula Ledóchowska. Jej biało-czarne zdjęcie wisi tuż przy wejściu. – Proszę zwrócić uwagę, jak Matka się uśmiecha. W jej oczach widać szczęście – mówi s. Teresa.

Gdzie szukać źródeł tej radości? Siostry z Wiślanej nie mają wątpliwości, ale innych odsyłają do pism św. Urszuli Ledóchowskiej. W jednym z nich czytamy: „Bóg używa do swych dzieł małych stworzeń i akurat mnie zechciał sobie wziąć”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: rekolekcje kapłańskie nt. odnowy i ewangelizacji parafii

2018-11-15 19:43

Ks. Mariusz Frukacz

„Soborowe wezwanie do odnowy Kościoła, odnowy i ewangelizacji parafii” – to główny temat rekolekcji kapłańskich, które odbyły się w dniach 12-15 listopada w Domu Ruchu Światło-Życie w Częstochowie. Nauki rekolekcyjne i konferencje wygłosił ks. Stanisław Zając, od wielu lat promujący Program Nowy Obraz Parafii wyrastający z nauczania Soboru Watykańskiego II i utworzony przez Grupę Promotorów Ruchu dla Lepszego Świata (Il Movimento per un Mondo Migliore).

Ks. Dariusz Nowak

W rekolekcjach wzięli udział kapłani z archidiecezji częstochowskiej, lubelskiej, wrocławskiej, diecezji kaliskiej.

Podczas konferencji ks. Stanisław Zając wskazał na tożsamość kapłana i znaczenie jedności - Nie ma skuteczności w duszpasterstwie bez jedności. Potrzebna jest przemiana w myśleniu. Potrzebne jest nawrócenie mentalne i nawrócenie duszpasterskie, pastoralne – podkreślił ks. Zając.

- Chrześcijanin to człowiek w ciągłym procesie nawracania, a szczególnie kapłan. Jak kapłan się nawraca to przy nim nawracają się parafianie – kontynuował ks. Zając.

Podczas rekolekcji kapłani mogli podzielić się własnymi doświadczeniami duszpasterskimi i wskazać na priorytety duszpasterskie.

Podczas wspólnych dyskusji kapłani wskazali m. in. na konieczność czytania znaków czasu, obecność w sieci, na kontynencie cyfrowym, tam, gdzie dzisiaj są młodzi ludzie.

- Wśród priorytetów duszpasterskich jest również dobra diagnoza parafii, a szczególnie dowartościowanie laikatu. Trzeba wsłuchiwać się w głos świeckich – przypomniał ks. Zając.

- Bardzo ważne jest budowanie jedności kapłanów między sobą, jedności z własnym biskupem. Potrzebna jest wspólnotowość a nie indywidualizm – podkreślił ks. Zając i wskazał na brak solidnej eklezjologii komunii w duszpasterstwie.

- Brak jedności prezbiterów to jest wielkie szkodzenie Kościołowi. Kapłan to człowiek relacji. Duszpasterstwo musi być pasją. Duszpasterstwo to jest relacja. Duszpasterstwo to proces, który się ciągle dokonuje. Drugi człowiek jest darem i koniecznością – kontynuował rekolekcjonista.

Rekolekcjonista przypomniał również, że parafia jest rzeczywistością niezwykle ważną w życiu kapłana. - Jest też miejscem urzeczywistniania się naszego chrześcijaństwa. W odnowie parafii ważne jest uwrażliwienie skierowane do całej parafii, pogłębienie świadomości Kościoła w grupach, a następnie zaangażowanie ewangelizacyjne – mówił ks. Zając i dodał: „W procesie odnowy parafii ważne są także grupy modlitewne w intencji odnowy wspólnot parafialnych”.

Kapłani wzięli udział w modlitwie Apelu Jasnogórskiego na Jasnej Górze. Również z kapłanami 15 listopada spotkał się abp Wacław Depo metropolita częstochowski, który podczas rozmowy wskazał na wspólnotowość i podkreślił, że „ duszpasterstwo w parafii powinno być połączone z ogólnym programem duszpasterskim Kościoła”.

Ks. Dariusz Nowak

Ruch dla Lepszego Świata powstał z inicjatywy włoskiego jezuity o. Riccardo Lombardiego SJ (1908-1979), jako odpowiedź na „Adhortację Apostolską do wiernych w Rzymie”, którą 10 lutego 1952 r. wygłosił w Radiu Watykańskim Pius XII. Papież wezwał w niej do odnowy Kościoła i przebudowy świata na lepszy.

Istotną zasadą duchowości Ruchu dla Lepszego Świata jest „życie Kościołem”. Celem Ruchu jest m.in. promowanie odnowy posoborowej w Kościele i podejmowanie projektów duszpasterskich w duchu Soboru Watykańskiego II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Poświęcenie wyjątkowego pomnika w Sosnowcu w 100. rocznicę odzyskania niepodległości

2018-11-16 10:59

Ks. Paweł Rozpiątkowski / Sosnowiec (KAI)

Pomnik poświęcony „Funkcjonariuszom służb mundurowych, urzędnikom państwowym i samorządowym, którzy poświęcili swoje życie w służbie Bogu, niepodległej ojczyźnie i społeczeństwu” zostanie odsłonięty i poświęcony, w niedzielę 18 listopada br. w Sosnowcu. Wyjątkowy monument, który powstał z inicjatywy sosnowieckich policjantów i duchowieństwa diecezji sosnowieckiej, mieści się na placu katedry Wniebowzięcia NMP w Sosnowcu. Powstał z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę.

Diecezja Sosnowiecka

Uroczystości rozpoczną się 18 listopada 2018 r. w samo południe o godz.12 Mszą św. koncelebrowaną, której przewodniczyć będzie bp Grzegorz Kaszak, biskup sosnowiecki. W Eucharystii udział wezmą Komendanci Wojewódzcy Policji z całego kraju, przedstawiciele pozostałych służb mundurowych, parlamentarzyści i reprezentanci władz samorządowych z terenu Diecezji Sosnowieckiej. Po Mszy świętej pod nowo odsłoniętym i poświęconym pomnikiem, zgodnie z ceremoniałem policyjnym, odbędzie się uroczysty apel poległych.

- Chcieliśmy, by na „mapie pamięci”, pośród wielu - pięknych i potrzebnych - pomników poświęconych żołnierzom różnych formacji, którzy zginęli w walce o wolność i niepodległość, znalazł się także ten sosnowiecki pomnik poświęcony przedstawicielom Policji, Straży Pożarnej, Straży Granicznej, Służby więziennej czy też urzędnikom państwowym i samorządowym, którzy ginęli z bronią w ręku walcząc w obronie niepodległości Polski, albo byli mordowani tylko za to, że w ich mundurze czy garniturze wpięty był polski orzełek – czytamy w komunikacie służb prasowych Komendy Miejskiej Policji w Sosnowcu zapowiadającym wydarzenie.

Pomysł budowy tego szczególnego pomnika powstał na początku bieżącego roku w środowiskach policyjnym i kościelnym. Jednak już od początku założono, że sama budowla ma upamiętniać wszystkich funkcjonariuszy publicznych – państwowych i samorządowych. Dodatkowym atutem przemawiającym za realizacją tego przedsięwzięcia był fakt, że w regionie nie ma podobnego miejsca, w którym można by oddać cześć tym, którzy poświęcili życie, by na co dzień dbać lokalnie o jakość naszego życia i nasze bezpieczeństwo.

Pomnik został sfinansowany ze środków kościelnych – przede wszystkim z datków wiernych parafii katedralnej, darowizn od osób prawnych i dobrowolnych ofiar policjantów. Na szczycie prawie 12 metrowego monumentu umieszczony jest orzeł w koronie, z rozpostartymi szeroko skrzydłami , a w dolnej części pomnika umieszczono tablicę z napisem: „W 100. rocznicę odzyskania niepodległości funkcjonariuszom służb mundurowych, urzędnikom państwowym i samorządowym, którzy poświęcili swoje życie w służbie Bogu, niepodległej Ojczyźnie i społeczeństwu, na wieczną chwałę, pamięć i cześć”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem