Reklama

Zarys dziejów Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego

2014-10-22 16:26

sb, tom (KAI) / Warszawa / KAI

Na zaproszenie Światosława Szewczuka, arcybiskupa większego kijowsko-halickiego, tegoroczne spotkanie wschodnich hierarchów katolickich w Europie odbędzie się w dniach 23-26 października we Lwowie, w ramach obchodów 25. rocznicy odrodzenia Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego.

Z okazji jubileuszu publikujemy krótki zarys dziejów Kościoła greckokatolickiego:

Kościół greckokatolicki od połowy XIX stulecia był kolebką tożsamości i świadomości narodowej Ukraińców. Obecnie jest także jednym z najbardziej prężnych i dynamicznie się rozwijających Kościołów lokalnych w Europie. Mimo kilkudziesięcioletnich prześladowań, cechuje go jeden z najwyższych na kontynencie wskaźnik praktyk religijnych i powołań kapłańskich.

Ukraiński Kościół Greckokatolicki jest jednym z 22 wschodnich Kościołów katolickich, które wraz z Kościołem rzymskokatolickim tworzą jeden apostolski Kościół katolicki. Należy on do tych katolickich Kościołów wschodnich, zwanych „sui iuris”, które rządzą się własnym prawem, to znaczy, że wszystkie jego normy prawne określa Kodeks Kanonów Kościołów Wschodnich. UKGK pozostaje w pełnej jedności ze Stolicą Apostolską, zachowując przy tym wschodnią teologię, liturgię, duchowość, dyscyplinę i tradycję.

Reklama

Kościół greckokatolicki – co podkreślają jego przedstawiciele – czerpie swe korzenie z dawnej metropolii kijowskiej, która powstała wskutek przyjęcia przez Ruś Kijowską chrztu (988 r.), na kilkadziesiąt lat przed podziałem chrześcijaństwa. Książę Włodzimierz Wielki przyjął chrzest w obrządku wschodnim z rąk patriarchy Konstantynopola, co oznaczało wejście w obręb chrześcijaństwa bizantyjskiego. Po podziale chrześcijaństwa w 1054 r. (wielka schizma wschodnia) Kościół ruski podlegał co prawda Konstantynopolowi, ale przez wieki nie zerwał łączności z Rzymem. Nie traktując zbyt poważnie wzajemnego obłożenia się ekskomunikami, przedstawiciele metropolii kijowskiej brali udział w soborach w Lyonie w 1245 r. i w Konstancji w 1414 r.

To ukierunkowanie na troskę o jedność Kościoła odróżniało zdecydowanie metropolię kijowską od nowej metropolii moskiewskiej, która wyodrębniła się w 1448 r. Po upadku Konstantynopola widziała ona siebie na czele świata prawosławnego. W 1589 r. przyznała sobie miano patriarchatu, pretendując do roli „Trzeciego Rzymu”.

Fakt ten – oprócz kryzysu prawosławia na ziemiach Rzeczypospolitej czy zagrożenia reformacją – był jednym z powodów decyzji o nawiązaniu unii w Rzymem w 1596 r. przez część ruskich hierarchów. Część Kościoła prawosławnego przyjęła zwierzchność papieża, zachowując jednak wschodnią liturgię, własne prawodawstwo kościelne i struktury.

Do unii z Rzymem przystąpiła również część prawosławnej hierarchii i wiernych Zakarpacia (unia użhorodzka - 1646, unia mukaczewska - 1664, unia marmaroska - 1713) i Siedmiogrodu (unia w Baia Mare - 1700). Powstała w ten sposób odrębna od ukraińskiej rusińska cerkiew greckokatolicka, z której później rozwinęły się greckokatolickie Kościoły słowacki, węgierski i rumuński.

Unia Brzeska umożliwiła szybki rozwój nowego Kościoła w Rzeczypospolitej. Warto pamiętać, że w XVII w. – niezależnie od niekwestionowanej pozycji Kościoła rzymskiego - większość parafii na terytorium Rzeczypospolitej była obrządku wschodniego.

Stan taki trwał aż do rozbiorów, w wyniku których część Kościoła greckokatolickiego znalazła się w ramach zaboru rosyjskiego, a część austriackiego (Galicja). Wraz z rozbiorami Rzeczypospolitej zaczął się dla Kościoła greckokatolickiego czas wielkich prześladowań. Archieparchia kijowska oraz eparchie: pińska, łucka, włodzimierska, połocka oraz część lwowskiej i chełmskiej znalazły się w cesarstwie rosyjskim. Tu nastąpiła zaplanowana likwidacja Kościoła. Caryca Katarzyna II zlikwidowała eparchie unickie z wyjątkiem arcybiskupstwa połockiego i skonfiskowała ich majątek.

Po upadku Powstania Listopadowego w 1830 r. w cesarstwie rosyjskim przystąpiono do ostatecznej likwidacji unii. Najpierw unicestwiono ją w 1839, ale Kościół greckokatolicki istniał jeszcze w Królestwie Polskim na Chełmszczyźnie i Podlasiu, ale i tu w 1875 brutalnie go zlikwidowano w ramach represji po upadku Powstania Styczniowego. Wierni, którzy nie godzili się przejść do Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, uczęszczali na nabożeństwa i msze w kościołach łacińskich.

O ile w cesarstwie rosyjskim unia uległa likwidacji, to w zaborze austriackim rozwijała się ona swobodnie. Do tego stopnia, że w drugiej połowie XIX w. Kościół ten zaczął być nawet faworyzowany przez władze wiedeńskie, co umożliwiło pełnienie przezeń roli istotnej kolebki rodzącego się ukraińskiego ruchu narodowego.

Nazwę „Kościół greckokatolicki” wprowadziła cesarzowa Maria Teresa w 1774 r. dla odróżnienia wiernych tej wspólnoty od wiernych Kościoła rzymskokatolickiego oraz Kościoła katolickiego obrządku ormiańskiego. Narodowy ruch ukraiński zaczął się wyraźnie krystalizować w początkach XX stulecia na terenach Galicji Wschodniej, w dużej mierze dzięki postawie i aktywnej działalności metropolity Andrzeja Szeptyckiego, który do dziś uznawany jest za największy autorytet duchowy narodu ukraińskiego.

Działalność metropolity Szeptyckiego sprawiła, że przed I wojną światową Ukraińcy posiadali na tym terenie 3 tys. szkół elementarnych w ich języku, 27 gimnazjów, ok. 3 tys. placówek towarzystwa kulturalnego „Proswita” i Towarzystwo Naukowe im. Tarasa Szewczenki. Ponadto koncentrowali swe wysiłki na dynamicznym rozwoju rolniczego ruchu spółdzielczego o wyraźnie narodowym nastawieniu.

Metropolita Szeptycki odegrał także ogromną rolę w rozwoju instytucjonalnym Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego w okresie II Rzeczypospolitej na jej terenach. Rozwijał nie tylko duszpasterstwo ale i ośrodki intelektualne, powołując chociażby w 1928 r. znakomitą Akademię Teologiczną we Lwowie. Wspierał tez zdecydowanie ukraiński ruch narodowy, stwarzając mu przestrzeń do działania w strukturach kościelnych. W 1939 r. Cerkiew greckokatolicka na terenach Polski składała się z archieparchii lwowskiej, eparchii przemyskiej (w jej ramach istniała Apostolska Administracja Łemkowszczyzny) i eparchii stanisławowskiej (od 1885 r.).

Metropolita Szeptycki kontynuował też obecny od wieków w łonie Kościoła greckokatolickiego nurt dążący do budowania jedności podzielonego Kościoła. Liczył, że to właśnie kierowany przezeń Kościół będzie inspiratorem powrotu do łączności z Rzymem prawosławia rosyjskiego. Na mocy specjalnych uprawnień otrzymanych od papieża, udało mu się doprowadzić do powstania pierwszego dziejach katolickiego egzarchatu rosyjskiego (w obrządku wschodnim), który istniał w latach 1917-1922.

Kościół greckokatolicki w II Rzeczypospolitej rozwijał się dynamicznie aż do momentu konfrontacji z komunizmem. Tuż po wkroczeniu Armii Czerwonej 17 września 1939 r. rozpoczęły się represje władzy radzieckiej w stosunku do grekokatolików. Skonfiskowano natychmiast kościelne majątki i upaństwowiono szkoły, zlikwidowano wydawnictwa religijne oraz przystąpiono do zaboru świątyń i klasztorów. Proces ten – powstrzymany wkroczeniem armii niemieckiej w 1941 r. – kontynuowany był ze zdwojona siłą po ponownym wkroczeniu Armii Czerwonej w 1944 r. W pierwszej połowie 1945 r. wszyscy biskupi greckokatoliccy znaleźli się w więzieniach i łagrach, KGB nie oszczędzało także przełożonych zakonów. Wszystkie te działania zmierzały do zmuszenia duchowieństwa greckokatolickiego do przejścia na prawosławie i oddania się na służbę Patriarchatu Moskiewskiego.

Ostateczna likwidacja Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego nastąpiła na mocy sterowanego przez KGB niekanonicznego „Soboru Lwowskiego”, który obradował w lwowskiej katedrze św. Jura 8 i 9 marca 1946 r. Wzięło w nim udział 214 z 1270 duchownych greckokatolickich. Od razu po zakończeniu pseudosoboru lwowskiego aresztowani zostali wszyscy duchowni, którzy nie podpisali aktu przejścia na prawosławie. Wielu z nich zginęło w więzieniach i łagrach. Było to najostrzejsze represje jakich doświadczył jakikolwiek Kościół lokalny pod panowaniem sowieckim.

Mimo to ponad połowa duchowieństwa greckokatolickiego odmówiła przejścia na prawosławie, decydując się na kontynuowanie swej posługi w podziemiu. Początkowo sprawowali ją na terenie łagrów i więzień często za cenę życia, a ci, którym udało się powrócić na mocy amnestii z 1955 r. - w prywatnych, zakonspirowanych mieszkaniach na terenie niemal całej zachodniej Ukraińskiej Republiki Sowieckiej. Przetrwanie Kościoła umożliwiło także istnienie podziemnej hierarchii. Jeszcze w 1945 r. ówcześni biskupi przed swym aresztowaniem zdążyli częściowo ustanowić kierownictwo Kościoła greckokatolickiego, wyświęcając swych następców. Tuż przed aresztowaniem metropolita Josyf Slipyj mianował czterech nowych administratorów UKGK.

Pracę Kościoła umożliwiał także fakt, że część duchownych, którzy formalnie podpisali zaświadczenia o przejściu na prawosławie, trwała nadal przy Kościele greckokatolickim. Od lat 60. represje, choć trwały, nie skutkowały już długoletnimi zsyłkami czy więzieniem, co ułatwiło z pewnością podziemną działalność duszpasterską. W latach 80. niektórzy podziemni kapłani rozpoczęli aktywną pracę z młodzieżą, prowadzoną szczególnie podczas wakacji, najczęściej w formie wędrownych obozów w Karpatach.

Warto przypomnieć, że Kościół greckokatolicki rozwijał się nie tylko w podziemiu na terytorium sowieckiej Ukrainy, ale także w diasporze, głównie w USA i Kanadzie. W komunistycznej Polsce kres działalności Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego jako zorganizowanej całości przyniosła Akcja "Wisła" w 1947. Jednak prymas Stefan Wyszyński umożliwił jego funkcjonowanie w ramach struktury administracyjnej Kościoła rzymskokatolickiego.

W grudniu 1989 r. – na bazie gorbaczowowskiej pierestrojki – niektóre parafie Kościoła greckokatolickiego na Ukrainie zostały zalegalizowane. Jednym z powodów tej decyzji władz ZSRR były z pewnością, zorganizowane na szeroką skalę w Rzymie z inspiracji Jana Pawła II, obchody tysiąclecia chrztu Rusi z licznym udziałem przedstawicieli Kościoła greckokatolickiego z diaspory. Uświadomiły one opinii międzynarodowej fakt istnienia tego Kościoła, z czym Gorbaczow nie mógł się już nie liczyć.

W 1991 r. mógł po raz pierwszy przyjechać do Lwowa kard. Myrosław Ivan Lubacziwskij, następca kard. Slipyja i zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego. Pod jego przewodnictwem w maju 1992 r. zebrał się we Lwowie pierwszy synod biskupów odrodzonego Kościoła.

W chwili legalizacji Ukraiński Kościół Greckokatolicki posiadał trzy diecezje: lwowską, iwano-frankowską i mukaczewską. Niemal natychmiast rozpoczęto prace nad reorganizacją struktury terytorialnej Cerkwi poprzez włączenie w jej struktury części dawnej diecezji przemyskiej oraz Bukowiny, która w granicach Ukrainy znalazła się w 1940 r. W 1992 r. utworzono diecezje kołomyjsko-czerniowiecką, samborsko-drohobycką, tarnopolską i zborowską. Aby objąć opieką duszpasterską wiernych żyjących w Ukrainie wschodniej i w Kazachstanie w kwietniu 1996 r. utworzono egzarchat kijowsko-wyszogrodzki. Dalsza reorganizacja Kościoła nastąpiła podczas synodu w sierpniu 2000 r., kiedy utworzono diecezje buczacką, sokalską i stryjską oraz w lipcu 2003 r., kiedy z egzarchatu kijowskiego wydzielono egzarchat odesko-krymski.

Po śmierci kard. Lubacziwskiego, nowym zwierzchnikiem Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego został wybrany przez Nadzwyczajny Synod tego Kościoła w styczniu 2001 r. abp Lubomyr Huzar. 21 lutego 2001 r. Jan Paweł II powołał go w skład Kolegium Kardynalskiego. Nowy zwierzchnik, wychowany w środowisku emigracyjnym, stanowił antytezę dla obecnych wciąż w ramach ukraińskiego Kościoła silnych tendencji nacjonalistycznych. Postawił on sobie za cel przede wszystkim duchową i intelektualną odnowę Kościoła. Zależy mu na wszechstronnym wykształceniu nowoczesnej greckokatolickiej inteligencji oraz formacji duchowieństwa, przenikniętego wartościami Wschodu i zachodu, a jednocześnie otwartego na współczesność.

Jednym z instrumentów umożliwiających to działanie był dalszy rozwój odtworzonej w 1990 r. Akademii Duchownej we Lwowie, przekształconej w 2001 r. w Uniwersytet Katolicki. Uczelnia ta, mieszcząca się w samym centrum Lwowa, jest tętniącym życiem, nowoczesnym ośrodkiem naukowym z dobrze przygotowaną kadrą, wykształconą w najlepszych uniwersyteckich ośrodkach Europy i USA.

Nadzwyczaj cenne były działania kard. Huzara w sferze pojednania ukraińsko-polskiego. Uznać je też należy za jeden z owoców dobrej i pogłębionej współpracy z łacińskim metropolitą lwowskim kard. Marianem Jaworskim. Podczas podróży Jana Pawła II na Ukrainę w czerwcu 2001 r. podczas Mszy beatyfikacyjnej we Lwowie, kard. Husar dokonał jakże istotnego aktu przeproszenia za winy grekokatolików oraz wypowiedział słowa przebaczenia dla prześladowców swego Kościoła w okresie komunistycznym. Ukoronowaniem procesu pojednania polsko-ukraińskiego była Msza św. na Placu Piłsudskiego w Warszawie 19 czerwca 2005 r., kiedy to po wyznaniu wiary przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik i zwierzchnik Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej kard. Lubomyr Huzar odmówili modlitwę pojednania. Przyznali w niej, że Polacy i Ukraińcy zadali sobie wzajemnie wiele krzywd, co "napawa nas niewymownym bólem". Poprosili "braci i siostry obu narodów", aby razem z nimi "przebaczyli sobie wzajemnie". Zwrócili się też do Boga z prośbą o odpuszczenie grzechów i win i pomoc, "abyśmy postępowali jak godzi się braciom i siostrom".

Innym wielkim projektem kard. Huzara jak i całego synodu Kościoła greckokatolickiego było doprowadzenie do podniesienia rangi tego Kościoła poprzez uzyskanie statusu odrębnego patriarchatu, na równi z innymi katolickimi Kościołami wschodnimi. Koronnym argumentem jest fakt, że Ukraiński Kościół Greckokatolicki jest dziś największym i najbardziej dynamicznie rozwijającym się spośród tych Kościołów. Idei tej zdawał się wyraźnie sprzyjać Jan Paweł II. Patriarchat dotąd nie został jednak ogłoszony, nie tylko ze względu na niebezpieczeństwo sprzeciwów świata prawosławnego, ale także niechętna postawę części Kolegium Kardynalskiego.

Istotnym krokiem ku budowie patriarchatu, ale także ku mocniejszemu zakorzenieniu Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego w centralnej Ukrainie było przeniesienie w 2005 r. siedziby zwierzchnika Kościoła ze Lwowa do Kijowa. Od tego momentu nosi on tytuł arcybiskupa większego kijowsko-halickiego.

Od 2011 r. głową UKGK jest arcybiskup większy kijowsko-halicki Światosław Szewczuk.

Obecnie - w 25 lat po wyjściu z podziemia - skazany wcześniej na zagładę Ukraiński Kościół Greckokatolicki jest jedną z najdynamiczniej rozwijających się wspólnot kościelnych w Europie. Jest drugim co do liczebności Kościołem na Ukrainie i najliczniejszym na świecie katolickim Kościołem wschodnim: liczbę jego wiernych ocenia się na 5,5 mln. Obecnie ma 47 biskupów, 2594 kapłanów diecezjalnych, 117 klasztorów z 1093 zakonnikami i zakonnicami, 3765 wspólnot (parafii i innych ośrodków), 16 szkół średnich i wyższych z 1185 słuchaczami, 1276 szkół niedzielnych, wydaje 27 tytułów czasopism dysponuje 3685 miejscami kultu.

Tagi:
grekokatolicy

Abp Szewczuk o wizycie papieża na Litwie: symbol i przesłanie

2018-09-23 12:27

pb (KAI Wilno) / Wilno

Symbolem i przesłaniem nazwał wizytę Franciszka na Litwie kijowsko-halicki arcybiskup większy Światosław Szewczuk. Wraz z grupą greckokatolickich kapłanów i wiernych świeckich uczestniczy on w papieskiej podróży.

pl.wikipedia.org

Pytany przez KAI, czy ta wizyta może mieć znaczenie dla całego regionu byłego Związku Radzieckiego, zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego stwierdził, że „nie tylko może, ale ma”. Dodał, że „wizyta papieża na ziemi tak mocno skropionej krwią męczenników, jest bardzo ważna nie tylko dla chrześcijan w Europie, ale na całym świecie”.

- Przyjechałem jako delegat naszego Synodu Biskupów Greckokatolickich Ukrainy dlatego, że Wilno jest starą stolicą moich poprzedników, biskupów kijowskich, którzy mieszkali tu w czasach, gdy byli wypędzeni z Kijowa. Do wileńskiego klasztoru bazylianów wstąpił św. Jozafat. To tu wygłaszał on swe homilie o jedności Kościoła – przypomniał hierarcha.

Zauważył, że papież przyjechał na Litwę „nie tylko jako zwierzchnik Kościoła, ale również jako symbol jedności chrześcijan”. - A wiemy, jak bardzo i Wschód, i Zachód potrzebuje teraz jedności, nie tylko narodowej, nie tylko politycznej, nie tylko ekonomicznej, ale przede wszystkim jedności duchowej. Jestem przekonany, że obecność papieża tutaj, na Litwie, jest symbolem i przesłaniem do katolików dwóch obrządków: rzymskiego i bizantyjskiego, ale też do innych wyznań: do braci prawosławnych, protestantów, że musimy razem świadczyć o Chrystusie, żeby być chrześcijanami wiarygodnymi w społeczeństwie, które ulega sekularyzacji – podkreślił zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: nie dajmy się uzależnić od mentalności świata

2018-12-09 12:26

st, tom (KAI) / Watykan

"Nie możemy dać się uzależnić od mentalności świata, ponieważ centrum naszego życia stanowi Jezus i Jego słowo światła, miłości, pocieszenia" - powiedział Franciszek podczas niedzielnej modlitwy "Anioł Pański" w Watykanie. Papież podkreślił wagę "nawrócenia" polegającego na wyzbyciu się oziębłości i obojętności, otwarcia się na innych z serdecznością i braterską wrażliwością, na ich potrzeby, a szczególnie na najbardziej potrzebujących.

Grzegorz Gałązka

Franciszek zwrócił uwagę, że dzisiejsza liturgia, drugiej niedzieli Adwentu jak ma wyglądać proces naszego nawrócenia. Ewangelia przedstawia postać Jana Chrzciciela, który obchodząc całą okolicę nad Jordanem głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów i przypomina starożytne proroctwo Izajasza: „Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego".

Papież podkreślił wagę "nawrócenia" polegającego na wyzbyciu się oziębłości i obojętności, otwarcia się na innych z serdecznością i braterską wrażliwością, na ich potrzeby, a szczególnie na najbardziej potrzebujących.

Zachęcił do walki z pychą i poczuciem wyższości, podejmując konkretne gesty pojednania z naszymi braćmi, prosząc o przebaczenie naszych win. "Nawrócenie jest bowiem pełne, jeśli prowadzi do pokornego uznania naszych błędów, naszych niewierności i niewywiązywania się ze zobowiązań" - zaznaczył Franciszek.

Zwrócił uwagę, że wierzący to osoba, która wskazuje perspektywy nadziei nawet w tych trudnych sytuacjach życiowych, naznaczonych porażką i klęską. Zachęcił aby nie poddawać się w obliczu sytuacji negatywnych zamknięcia i odrzucenia. "Nie możemy dać się uzależnić od mentalności świata, ponieważ centrum naszego życia stanowi Jezus i Jego słowo światła, miłości, pocieszenia" - powiedział Franciszek.

Wskazując na świadectwo życia Jana Chrzciciela papież zaznaczył, że także dzisiaj, "uczniowie Jezusa są wezwani, aby byli Jego pokornymi, ale odważnymi świadkami, aby rozniecić nadzieję, aby uzmysłowić, że mimo wszystko królestwo Boże jest stale budowane z dnia na dzień mocą Ducha Świętego".

Na zakończenie wezwał: "Niech Najświętsza Maryja Panna pomaga nam w codziennym przygotowaniu drogi Pańskiej, poczynając od samych siebie; i rozsypywania wokół nas, z wytrwałą cierpliwością, ziaren pokoju, sprawiedliwości i braterstwa".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Orszak św. Mikołaja

2018-12-10 07:58

Urszula Buglewicz

Paweł Wysoki

Ulicami Lublina już po raz 5. przeszedł Orszak św. Mikołaja. Mimo deszczowej pogody wzięło w nim udział aż 2 tys. osób, w tym ponad 700 w czerwono-złotych mitrach. Nakrycia głowy przypominały, że prawdziwy św. Mikołaj był biskupem, który przed wiekami wsławił się wiernością Chrystusowi i dobrocią okazywaną bliźnim.

Orszak św. Mikołaja to inicjatywa ks. Piotra Kawałko, proboszcza parafii pw. św. Mikołaja w Lublinie. Jego pomysł nawiązania do tradycji przedwojennych orszaków św. Mikołaja, a nade wszystko przywrócenia świętemu biskupowi z Miry należnego miejsca, zyskał wsparcie wielu instytucji i uznanie wśród mieszkańców miasta. - Naszym celem jest przybliżenie osoby i dzieła biskupa Mikołaja, który w dzisiejszych czasach jest przedstawiany w krzywym zwierciadle. Chcemy więc ukazać prawdziwe oblicze świętego i jednocześnie pokazać, że był człowiekiem, który odznaczał się niezwykłą wrażliwością wobec ludzi potrzebujących - wyjaśniał ks. Piotr Kawałko. - Odwiedziny św. Mikołaja w Lublinie to symbol dobra, które można czynić przez cały rok, nie tylko 6 grudnia. Pragniemy wszystkim pokazać ile szczęścia kryje się w prostym dawaniu - mówiła Katarzyna Proć z Fundacji Szczęśliwe Dzieciństwo.

Niedzielny orszak, jaki ze Starego Miasta przeszedł ulicami na Czwartek, był zwieńczeniem licznych działań wpisanych w program uroczystości odpustowych parafii św. Mikołaja. Wśród nich były m.in. Msza św. pod przewodnictwem bp. Ryszarda Karpińskiego i promocja duchowych prezentów św. Mikołaja. W ramach organizowanej przez Fundację Szczęśliwe Dzieciństwo akcji, która swoim zasięgiem przekroczyła granice Polski, zachęcano rodziców i dziadków do modlitwy w intencji swoich dzieci i wnuków. Dla dzieci i młodzieży zorganizowano konkursy (plastyczny i literacki); zadaniem uczestników było przedstawienie prawdziwego św. Mikołaja i działań, które wśród współczesnych inspiruje ten święty. Zainteresowaniem cieszyło się światowe prawykonanie musicalu o św. Mikołaju w wykonaniu zespołu Scholares Minores Pro Musica Antiqua i młodzieżowego teatru Panopticum. Ważnym punktem były odwiedziny św. Mikołaja wśród chorych i niepełnosprawnych dzieci; parafianie przygotowali dla nich ponad 500 paczek. - Mam tę satysfakcję, że parafia pw. św. Mikołaja chociaż jest jedną z najbiedniejszych w mieście, ma szeroko otwarte serca i bardzo dużo optymizmu. Na pierwszym miejscu zawsze stawiamy sprawy duchowe, a nie materialne - cieszył się ks. Piotr Kawałko. Na upominki mogli liczyć także uczestnicy orszaku; jednym z nich niewątpliwie był koncert góralskiego zespołu dziecięcego im. Klimka Bachledy z Zakopanego. Wydarzeniom towarzyszyła piosenka „O dobrym Świętym (Mikołaju)”; do słów Marcina Wąsowskiego i muzyki Michała Iwanka wykonali ją Monika Kowalczyk i Dziecięcy Chór Gospel ze Świdnika.

By tradycji stało się zadość, orszak pobłogosławił abp Stanisław Budzik. - Mikołaj to święty, który dbał o sprawy nieba i ziemi, o to co duchowe i materialne. Był bardzo uważnym obserwatorem, który dostrzegał ludzkie potrzeby i pomagał wszystkim - mówił Ksiądz Arcybiskup. - Widząc tyle głów w mitrach cieszę się, że ten najbardziej popularny święty ma w Lublinie tylu naśladowców. Idziemy w orszaku, bo chcemy św. Mikołaja naśladować. On łączy różnych ludzi, jednoczy Wschód z Zachodem. Naśladować św. Mikołaja to budować wspólnotę, dostrzegać ludzi potrzebujących pomocy nawet jeśli o nią nie proszą, wychodzić do wszystkich z uśmiechem, wyciągniętą dłonią, darem rozmowy i poświęconego im czasu - mówił Pasterz, zachęcając do czynienia dobra i stawania się świętym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem