Reklama

Zarys dziejów Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego

2014-10-22 16:26

sb, tom (KAI) / Warszawa / KAI

Na zaproszenie Światosława Szewczuka, arcybiskupa większego kijowsko-halickiego, tegoroczne spotkanie wschodnich hierarchów katolickich w Europie odbędzie się w dniach 23-26 października we Lwowie, w ramach obchodów 25. rocznicy odrodzenia Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego.

Z okazji jubileuszu publikujemy krótki zarys dziejów Kościoła greckokatolickiego:

Kościół greckokatolicki od połowy XIX stulecia był kolebką tożsamości i świadomości narodowej Ukraińców. Obecnie jest także jednym z najbardziej prężnych i dynamicznie się rozwijających Kościołów lokalnych w Europie. Mimo kilkudziesięcioletnich prześladowań, cechuje go jeden z najwyższych na kontynencie wskaźnik praktyk religijnych i powołań kapłańskich.

Ukraiński Kościół Greckokatolicki jest jednym z 22 wschodnich Kościołów katolickich, które wraz z Kościołem rzymskokatolickim tworzą jeden apostolski Kościół katolicki. Należy on do tych katolickich Kościołów wschodnich, zwanych „sui iuris”, które rządzą się własnym prawem, to znaczy, że wszystkie jego normy prawne określa Kodeks Kanonów Kościołów Wschodnich. UKGK pozostaje w pełnej jedności ze Stolicą Apostolską, zachowując przy tym wschodnią teologię, liturgię, duchowość, dyscyplinę i tradycję.

Reklama

Kościół greckokatolicki – co podkreślają jego przedstawiciele – czerpie swe korzenie z dawnej metropolii kijowskiej, która powstała wskutek przyjęcia przez Ruś Kijowską chrztu (988 r.), na kilkadziesiąt lat przed podziałem chrześcijaństwa. Książę Włodzimierz Wielki przyjął chrzest w obrządku wschodnim z rąk patriarchy Konstantynopola, co oznaczało wejście w obręb chrześcijaństwa bizantyjskiego. Po podziale chrześcijaństwa w 1054 r. (wielka schizma wschodnia) Kościół ruski podlegał co prawda Konstantynopolowi, ale przez wieki nie zerwał łączności z Rzymem. Nie traktując zbyt poważnie wzajemnego obłożenia się ekskomunikami, przedstawiciele metropolii kijowskiej brali udział w soborach w Lyonie w 1245 r. i w Konstancji w 1414 r.

To ukierunkowanie na troskę o jedność Kościoła odróżniało zdecydowanie metropolię kijowską od nowej metropolii moskiewskiej, która wyodrębniła się w 1448 r. Po upadku Konstantynopola widziała ona siebie na czele świata prawosławnego. W 1589 r. przyznała sobie miano patriarchatu, pretendując do roli „Trzeciego Rzymu”.

Fakt ten – oprócz kryzysu prawosławia na ziemiach Rzeczypospolitej czy zagrożenia reformacją – był jednym z powodów decyzji o nawiązaniu unii w Rzymem w 1596 r. przez część ruskich hierarchów. Część Kościoła prawosławnego przyjęła zwierzchność papieża, zachowując jednak wschodnią liturgię, własne prawodawstwo kościelne i struktury.

Do unii z Rzymem przystąpiła również część prawosławnej hierarchii i wiernych Zakarpacia (unia użhorodzka - 1646, unia mukaczewska - 1664, unia marmaroska - 1713) i Siedmiogrodu (unia w Baia Mare - 1700). Powstała w ten sposób odrębna od ukraińskiej rusińska cerkiew greckokatolicka, z której później rozwinęły się greckokatolickie Kościoły słowacki, węgierski i rumuński.

Unia Brzeska umożliwiła szybki rozwój nowego Kościoła w Rzeczypospolitej. Warto pamiętać, że w XVII w. – niezależnie od niekwestionowanej pozycji Kościoła rzymskiego - większość parafii na terytorium Rzeczypospolitej była obrządku wschodniego.

Stan taki trwał aż do rozbiorów, w wyniku których część Kościoła greckokatolickiego znalazła się w ramach zaboru rosyjskiego, a część austriackiego (Galicja). Wraz z rozbiorami Rzeczypospolitej zaczął się dla Kościoła greckokatolickiego czas wielkich prześladowań. Archieparchia kijowska oraz eparchie: pińska, łucka, włodzimierska, połocka oraz część lwowskiej i chełmskiej znalazły się w cesarstwie rosyjskim. Tu nastąpiła zaplanowana likwidacja Kościoła. Caryca Katarzyna II zlikwidowała eparchie unickie z wyjątkiem arcybiskupstwa połockiego i skonfiskowała ich majątek.

Po upadku Powstania Listopadowego w 1830 r. w cesarstwie rosyjskim przystąpiono do ostatecznej likwidacji unii. Najpierw unicestwiono ją w 1839, ale Kościół greckokatolicki istniał jeszcze w Królestwie Polskim na Chełmszczyźnie i Podlasiu, ale i tu w 1875 brutalnie go zlikwidowano w ramach represji po upadku Powstania Styczniowego. Wierni, którzy nie godzili się przejść do Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, uczęszczali na nabożeństwa i msze w kościołach łacińskich.

O ile w cesarstwie rosyjskim unia uległa likwidacji, to w zaborze austriackim rozwijała się ona swobodnie. Do tego stopnia, że w drugiej połowie XIX w. Kościół ten zaczął być nawet faworyzowany przez władze wiedeńskie, co umożliwiło pełnienie przezeń roli istotnej kolebki rodzącego się ukraińskiego ruchu narodowego.

Nazwę „Kościół greckokatolicki” wprowadziła cesarzowa Maria Teresa w 1774 r. dla odróżnienia wiernych tej wspólnoty od wiernych Kościoła rzymskokatolickiego oraz Kościoła katolickiego obrządku ormiańskiego. Narodowy ruch ukraiński zaczął się wyraźnie krystalizować w początkach XX stulecia na terenach Galicji Wschodniej, w dużej mierze dzięki postawie i aktywnej działalności metropolity Andrzeja Szeptyckiego, który do dziś uznawany jest za największy autorytet duchowy narodu ukraińskiego.

Działalność metropolity Szeptyckiego sprawiła, że przed I wojną światową Ukraińcy posiadali na tym terenie 3 tys. szkół elementarnych w ich języku, 27 gimnazjów, ok. 3 tys. placówek towarzystwa kulturalnego „Proswita” i Towarzystwo Naukowe im. Tarasa Szewczenki. Ponadto koncentrowali swe wysiłki na dynamicznym rozwoju rolniczego ruchu spółdzielczego o wyraźnie narodowym nastawieniu.

Metropolita Szeptycki odegrał także ogromną rolę w rozwoju instytucjonalnym Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego w okresie II Rzeczypospolitej na jej terenach. Rozwijał nie tylko duszpasterstwo ale i ośrodki intelektualne, powołując chociażby w 1928 r. znakomitą Akademię Teologiczną we Lwowie. Wspierał tez zdecydowanie ukraiński ruch narodowy, stwarzając mu przestrzeń do działania w strukturach kościelnych. W 1939 r. Cerkiew greckokatolicka na terenach Polski składała się z archieparchii lwowskiej, eparchii przemyskiej (w jej ramach istniała Apostolska Administracja Łemkowszczyzny) i eparchii stanisławowskiej (od 1885 r.).

Metropolita Szeptycki kontynuował też obecny od wieków w łonie Kościoła greckokatolickiego nurt dążący do budowania jedności podzielonego Kościoła. Liczył, że to właśnie kierowany przezeń Kościół będzie inspiratorem powrotu do łączności z Rzymem prawosławia rosyjskiego. Na mocy specjalnych uprawnień otrzymanych od papieża, udało mu się doprowadzić do powstania pierwszego dziejach katolickiego egzarchatu rosyjskiego (w obrządku wschodnim), który istniał w latach 1917-1922.

Kościół greckokatolicki w II Rzeczypospolitej rozwijał się dynamicznie aż do momentu konfrontacji z komunizmem. Tuż po wkroczeniu Armii Czerwonej 17 września 1939 r. rozpoczęły się represje władzy radzieckiej w stosunku do grekokatolików. Skonfiskowano natychmiast kościelne majątki i upaństwowiono szkoły, zlikwidowano wydawnictwa religijne oraz przystąpiono do zaboru świątyń i klasztorów. Proces ten – powstrzymany wkroczeniem armii niemieckiej w 1941 r. – kontynuowany był ze zdwojona siłą po ponownym wkroczeniu Armii Czerwonej w 1944 r. W pierwszej połowie 1945 r. wszyscy biskupi greckokatoliccy znaleźli się w więzieniach i łagrach, KGB nie oszczędzało także przełożonych zakonów. Wszystkie te działania zmierzały do zmuszenia duchowieństwa greckokatolickiego do przejścia na prawosławie i oddania się na służbę Patriarchatu Moskiewskiego.

Ostateczna likwidacja Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego nastąpiła na mocy sterowanego przez KGB niekanonicznego „Soboru Lwowskiego”, który obradował w lwowskiej katedrze św. Jura 8 i 9 marca 1946 r. Wzięło w nim udział 214 z 1270 duchownych greckokatolickich. Od razu po zakończeniu pseudosoboru lwowskiego aresztowani zostali wszyscy duchowni, którzy nie podpisali aktu przejścia na prawosławie. Wielu z nich zginęło w więzieniach i łagrach. Było to najostrzejsze represje jakich doświadczył jakikolwiek Kościół lokalny pod panowaniem sowieckim.

Mimo to ponad połowa duchowieństwa greckokatolickiego odmówiła przejścia na prawosławie, decydując się na kontynuowanie swej posługi w podziemiu. Początkowo sprawowali ją na terenie łagrów i więzień często za cenę życia, a ci, którym udało się powrócić na mocy amnestii z 1955 r. - w prywatnych, zakonspirowanych mieszkaniach na terenie niemal całej zachodniej Ukraińskiej Republiki Sowieckiej. Przetrwanie Kościoła umożliwiło także istnienie podziemnej hierarchii. Jeszcze w 1945 r. ówcześni biskupi przed swym aresztowaniem zdążyli częściowo ustanowić kierownictwo Kościoła greckokatolickiego, wyświęcając swych następców. Tuż przed aresztowaniem metropolita Josyf Slipyj mianował czterech nowych administratorów UKGK.

Pracę Kościoła umożliwiał także fakt, że część duchownych, którzy formalnie podpisali zaświadczenia o przejściu na prawosławie, trwała nadal przy Kościele greckokatolickim. Od lat 60. represje, choć trwały, nie skutkowały już długoletnimi zsyłkami czy więzieniem, co ułatwiło z pewnością podziemną działalność duszpasterską. W latach 80. niektórzy podziemni kapłani rozpoczęli aktywną pracę z młodzieżą, prowadzoną szczególnie podczas wakacji, najczęściej w formie wędrownych obozów w Karpatach.

Warto przypomnieć, że Kościół greckokatolicki rozwijał się nie tylko w podziemiu na terytorium sowieckiej Ukrainy, ale także w diasporze, głównie w USA i Kanadzie. W komunistycznej Polsce kres działalności Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego jako zorganizowanej całości przyniosła Akcja "Wisła" w 1947. Jednak prymas Stefan Wyszyński umożliwił jego funkcjonowanie w ramach struktury administracyjnej Kościoła rzymskokatolickiego.

W grudniu 1989 r. – na bazie gorbaczowowskiej pierestrojki – niektóre parafie Kościoła greckokatolickiego na Ukrainie zostały zalegalizowane. Jednym z powodów tej decyzji władz ZSRR były z pewnością, zorganizowane na szeroką skalę w Rzymie z inspiracji Jana Pawła II, obchody tysiąclecia chrztu Rusi z licznym udziałem przedstawicieli Kościoła greckokatolickiego z diaspory. Uświadomiły one opinii międzynarodowej fakt istnienia tego Kościoła, z czym Gorbaczow nie mógł się już nie liczyć.

W 1991 r. mógł po raz pierwszy przyjechać do Lwowa kard. Myrosław Ivan Lubacziwskij, następca kard. Slipyja i zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego. Pod jego przewodnictwem w maju 1992 r. zebrał się we Lwowie pierwszy synod biskupów odrodzonego Kościoła.

W chwili legalizacji Ukraiński Kościół Greckokatolicki posiadał trzy diecezje: lwowską, iwano-frankowską i mukaczewską. Niemal natychmiast rozpoczęto prace nad reorganizacją struktury terytorialnej Cerkwi poprzez włączenie w jej struktury części dawnej diecezji przemyskiej oraz Bukowiny, która w granicach Ukrainy znalazła się w 1940 r. W 1992 r. utworzono diecezje kołomyjsko-czerniowiecką, samborsko-drohobycką, tarnopolską i zborowską. Aby objąć opieką duszpasterską wiernych żyjących w Ukrainie wschodniej i w Kazachstanie w kwietniu 1996 r. utworzono egzarchat kijowsko-wyszogrodzki. Dalsza reorganizacja Kościoła nastąpiła podczas synodu w sierpniu 2000 r., kiedy utworzono diecezje buczacką, sokalską i stryjską oraz w lipcu 2003 r., kiedy z egzarchatu kijowskiego wydzielono egzarchat odesko-krymski.

Po śmierci kard. Lubacziwskiego, nowym zwierzchnikiem Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego został wybrany przez Nadzwyczajny Synod tego Kościoła w styczniu 2001 r. abp Lubomyr Huzar. 21 lutego 2001 r. Jan Paweł II powołał go w skład Kolegium Kardynalskiego. Nowy zwierzchnik, wychowany w środowisku emigracyjnym, stanowił antytezę dla obecnych wciąż w ramach ukraińskiego Kościoła silnych tendencji nacjonalistycznych. Postawił on sobie za cel przede wszystkim duchową i intelektualną odnowę Kościoła. Zależy mu na wszechstronnym wykształceniu nowoczesnej greckokatolickiej inteligencji oraz formacji duchowieństwa, przenikniętego wartościami Wschodu i zachodu, a jednocześnie otwartego na współczesność.

Jednym z instrumentów umożliwiających to działanie był dalszy rozwój odtworzonej w 1990 r. Akademii Duchownej we Lwowie, przekształconej w 2001 r. w Uniwersytet Katolicki. Uczelnia ta, mieszcząca się w samym centrum Lwowa, jest tętniącym życiem, nowoczesnym ośrodkiem naukowym z dobrze przygotowaną kadrą, wykształconą w najlepszych uniwersyteckich ośrodkach Europy i USA.

Nadzwyczaj cenne były działania kard. Huzara w sferze pojednania ukraińsko-polskiego. Uznać je też należy za jeden z owoców dobrej i pogłębionej współpracy z łacińskim metropolitą lwowskim kard. Marianem Jaworskim. Podczas podróży Jana Pawła II na Ukrainę w czerwcu 2001 r. podczas Mszy beatyfikacyjnej we Lwowie, kard. Husar dokonał jakże istotnego aktu przeproszenia za winy grekokatolików oraz wypowiedział słowa przebaczenia dla prześladowców swego Kościoła w okresie komunistycznym. Ukoronowaniem procesu pojednania polsko-ukraińskiego była Msza św. na Placu Piłsudskiego w Warszawie 19 czerwca 2005 r., kiedy to po wyznaniu wiary przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik i zwierzchnik Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej kard. Lubomyr Huzar odmówili modlitwę pojednania. Przyznali w niej, że Polacy i Ukraińcy zadali sobie wzajemnie wiele krzywd, co "napawa nas niewymownym bólem". Poprosili "braci i siostry obu narodów", aby razem z nimi "przebaczyli sobie wzajemnie". Zwrócili się też do Boga z prośbą o odpuszczenie grzechów i win i pomoc, "abyśmy postępowali jak godzi się braciom i siostrom".

Innym wielkim projektem kard. Huzara jak i całego synodu Kościoła greckokatolickiego było doprowadzenie do podniesienia rangi tego Kościoła poprzez uzyskanie statusu odrębnego patriarchatu, na równi z innymi katolickimi Kościołami wschodnimi. Koronnym argumentem jest fakt, że Ukraiński Kościół Greckokatolicki jest dziś największym i najbardziej dynamicznie rozwijającym się spośród tych Kościołów. Idei tej zdawał się wyraźnie sprzyjać Jan Paweł II. Patriarchat dotąd nie został jednak ogłoszony, nie tylko ze względu na niebezpieczeństwo sprzeciwów świata prawosławnego, ale także niechętna postawę części Kolegium Kardynalskiego.

Istotnym krokiem ku budowie patriarchatu, ale także ku mocniejszemu zakorzenieniu Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego w centralnej Ukrainie było przeniesienie w 2005 r. siedziby zwierzchnika Kościoła ze Lwowa do Kijowa. Od tego momentu nosi on tytuł arcybiskupa większego kijowsko-halickiego.

Od 2011 r. głową UKGK jest arcybiskup większy kijowsko-halicki Światosław Szewczuk.

Obecnie - w 25 lat po wyjściu z podziemia - skazany wcześniej na zagładę Ukraiński Kościół Greckokatolicki jest jedną z najdynamiczniej rozwijających się wspólnot kościelnych w Europie. Jest drugim co do liczebności Kościołem na Ukrainie i najliczniejszym na świecie katolickim Kościołem wschodnim: liczbę jego wiernych ocenia się na 5,5 mln. Obecnie ma 47 biskupów, 2594 kapłanów diecezjalnych, 117 klasztorów z 1093 zakonnikami i zakonnicami, 3765 wspólnot (parafii i innych ośrodków), 16 szkół średnich i wyższych z 1185 słuchaczami, 1276 szkół niedzielnych, wydaje 27 tytułów czasopism dysponuje 3685 miejscami kultu.

Tagi:
grekokatolicy

Reklama

Abp Szewczuk: Obecnie grekokatolicy i prawosławni będą jednogłośnie mówić prawę o Ukrainie

2018-12-19 17:08

kg (KAI) / Kijów

Obecnie, po powstaniu jednego lokalnego Prawosławnego Kościoła Ukrainy (PKU), grekokatolicy i prawosławni będą jednym głosem mówić światu prawdę o naszym kraju, o trwającej w nim wojnie i jej skutkach. Taki pogląd wyraził zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK) abp Swiatosław Szewczuk, 17 grudnia, w rozmowie z ambasadorem Holandii na Ukrainie Eduardem Hoeksem.

Tomasz Koryszko/KUL
Abp Światosław Szewczuk, zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego

Mówiąc o soborze zjednoczeniowym z 15 grudnia, na którym m.in. wybrano zwierzchnika przyszłego jednego Prawosławnego Kościoła Ukrainy, który 6 stycznia przyszłego roku otrzyma status autokefalicznego, arcybiskup większy kijowsko-halicki nazwał to wydarzenie „ważną, historyczną chwilą” w życiu swego kraju. Jego zdaniem obecnie istnieją wszelkie przesłanki dla dialogu i współpracy między grekokatolikami a prawosławnymi, tak jak było to w czasach metropolitów Piotra Mohyły (prawosławnego) i Józefa Welamina Rutskiego (unickiego) w latach dwudziestych XVII w.

Jednocześnie zaznaczył, że „będzie to możliwe dopiero wtedy, gdy głowy Kościołów staną na wysokości swego powołania i świadomości swego posłannictwa”. Za ważne uznał to, aby „za procesami zachodzącymi w życiu ukraińskich Kościołów prawosławnych stała nie zwykła zmiana , ale zmiana jakości”.

Zdaniem gospodarza spotkania, obecnie oba Kościoły – greckokatolicki i prawosławny – winny kroczyć razem, szukać i realizować to, co je łączy, gdyż „w jedności tkwi nasza siła a od jedności i współpracy międzykościelnej zależy przyszłość naszego kraju”.

Abp Szewczuk podkreślił, że ważną zdobyczą odbytego soboru jest nie tylko wybór zwierzchnika lokalnego Prawosławnego Kościoła Ukrainy, ale też jego wejście do światowej wspólnoty prawosławnej. Zwrócił uwagę, że obecnie już nie tylko UKGK może i ma okazję mówić światowej opinii publicznej o sytuacji na Ukrainie, o wojnie i jej skutkach, ale może to też czynić PKU.

Dotychczas Moskwa rościła sobie prawo do przemawiania w imieniu Kościołów prawosławnych na płaszczyźnie międzynarodowej, szerząc zniekształcone wiadomości o wojnie na Ukrainie rzekomo między prawosławnymi z jednej strony a „rozłamowcami” i „uniatami” z drugiej oraz że trwa tam nie wojna między Rosją a Ukrainą, ale wewnętrzny konflikt międzyreligijny. Obecnie UKGK i PKU będą jednym głosem przedstawiać sytuację na Ukrainie i jej wojnę o wolność, integralność i niezależność – jest przekonany zwierzchnik grekokatolików.

Zapewnił przy tym, że z przyjemnością usłyszałby od metropolity Epifaniusza słowa o doniosłości oświaty teologicznej i o rozwijaniu jej. „Nasza teologia ma wspólne źródło i wywodzi się z Kościoła kijowskiego z czasów chrztu Włodzimierzowego i również tutaj mamy wspólne podstawy, aby razem rozwijać teologię tego Kościoła” – podkreślił arcybiskup większy. W tym kontekście wymienił Ukraiński Uniwersytet Katolicki we Lwowie, będący – według niego – „ikoną otwartego Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, który jest zarówno lokalny, jak i globalny”.

Ambasador Hoeks ze swej strony wskazał na ważną rolę Wszechukraińskiej Rady Kościołów i Organizacji Religijnych w ogóle i UKGK w szczególności w rozwijaniu i przemianie społeczeństwa ukraińskiego. Życzył też wielkich osiągnięć w dialogu ekumenicznym w imię jedności, pokoju i lepszej przyszłości kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

500 plus na pierwsze dziecko

2019-02-23 15:21

Artur Stelmasiak

Podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości prezes rządzącej partii zapowiedział, że prorodzinne wsparcie otrzymają także rodziny z jednym dzieckiem. Kolejny punkt programu PiS to pomoc dla emerytów.

Artur Stelmasiak

- Taka trzynastka w postaci najniższej emerytury 1100 zł dla każdego emeryta - zapowiedział Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS zapowiedział, że program 500 plus od pierwszego dziecka ruszy już za kilka miesięcy od lipca 2019 roku. Natomiast emeryci swoją dodatkową trzynastą emeryturę otrzymają w maju. - Zaczynamy! Kampania wyborcza 2019 r. będzie w dwóch turach. Każda z nich jest ważna. Stawką tych kampanii jest to, jaka będzie przyszłość Polski i przyszłość Polaków - mówił Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS podkreślił, że równość to prawo do godnego życia wszystkich Polaków. Pytał czy o tę równość trzeba zabiegać i czy wszyscy w Polsce tę równość akceptują. - Nie wszyscy, bo ciągle trwa zaciekła obrona różnego rodzaju przywilejów, różnych grup, różnych kast i dlatego ten problem jest tak ważny - mówił Kaczyński.

Podczas konwencji nazwanej "nową areną programową" wśród inwestycji prorodzinnych i wsparcia seniorów znalazły się także obietnice progospodarcze i rozwojowe. Wśród nich zwolnienie z PIT dla pracujących do 26 roku życia oraz obniżenie kosztów uzyskania przychodu - podniesienie kwoty wolnej od podatku. Kolejna obietnica to przywrócenie komunikacji zbiorowej w mniej zurbanizowanych rejonach Polski. - W Polsce w ciągu ostatnich kilkunastu lat połączenia autobusowe, głównie PKS, zostały zredukowane o połowę z prawie miliarda przejechanych kilometrów do niespełna pół miliarda. Przywrócimy to, przywrócimy ten miliard, przywrócimy połączenia - wskazał Kaczyński.

Artur Stelmasiak

Prezes PiS zaprezentował główne elementy programu, a premierowi Mateuszowi Morawickiemu przypadła rola lidera realizacji tych planów. Premier zaakcentował po co jest w polityce i co jest głównym celem rządu i partii. Chodzi o dogonienie Zachodu pod kątem standardu życia Polaków. Ale nie za lat 30 czy 20, lecz w kolejnej kadencji. Jego zdaniem gonimy bogatszych i możemy za kilka lat żyć jak Hiszpanie, Włosi, Francuzi a nawet Niemcy. - Nasza droga do Europy jest drogą poprzez wzrost zasobności portfeli, spadek bezrobocia, wzrost wynagrodzeń Polaków, najszybszy wzrost gospodarczy wśród dużych gospodarek europejskich. Miało się to wszystko nie udać, ale udowodniliśmy, że potrafimy, że wiemy, jak rozwijać Polskę dla dobra obywateli, wszystkich obywateli i dla dobra przyszłości polskiej gospodarki - podkreślił Morawiecki. - Jesteśmy na drodze do zwycięstwa. Do tego zobowiązuje nas nasza wspaniała historia, ale też nasze spojrzenie w przyszłość, nasz plan, nasza strategia, wszyscy Polacy. I zrobimy to dla Europy i dla Polski.

Morawiecki akcentował, że Polska jest w połowie drogi do celu. Dlatego potrzebna jest kolejna kadencja, która utrwali wprowadzone przez PiS zmiany i uchroni Polaków przed kontestacyjną likwidacją zdobyczy społecznych i instytucjonalnych. - Bo przecież to Platforma obiecywała obniżenie podatków, tymczasem my obniżyliśmy każdy istotny podatek. Oni podnieśli VAT, a my obniżyliśmy podatek CIT dla wszystkich małych i średnich firm z 19 na 9 proc. Obniżyliśmy podatek akcyzowy ze względu na energię. Oni obiecywali bon edukacyjny, a my wdrożyliśmy wyprawkę "Dobry Start", "300 plus", dobry start dla wszystkich naszych uczniów. Oni obiecywali państwo cyfrowe, a my wdrożyliśmy po raz pierwszy teraz e-recepty, elektroniczne recepty i elektroniczne zwolnienia. I to są usługi realne dla milionów obywateli, usługi, które usprawniają państwo, oni obiecali, a my to wykonujemy - mówił premier.

Podczas konwencji minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński mówił o sukcesach polskiej gospodarki. - Byliśmy na samym końcu rankingu w wykorzystaniu funduszy europejskich na początku 2016 r., mówiono że nie jesteśmy europejscy ale proszę państwa, to teraz my wszędzie w Europie jesteśmy stawiani jako przykład nie tylko takim krajom jak Rumunia, Chorwacja ale również krajom rozwiniętym, jak chociażby Włochy - wskazał Kwieciński.

Minister mówił, że jednym z kluczy do sukcesu jest skuteczniejsze zbieranie podatków, zwłaszcza podatku VAT, gdyż luka w VAT oceniania była na 250 mld zł w poprzednich dwóch kadencjach rządowych. To odpowiada mniej więcej dofinansowaniu z UE w poprzedniej perspektywie finansowej. - Pokazaliśmy, że nie jesteśmy państwem teoretycznym, że administracja skarbowa potrafi działać, że potrafimy odbierać pieniądze mafiom, a te pieniądze kierować na rozwój gospodarczy i kierować do wszystkich mieszkańców naszego kraju - mówi minister.

Wicepremier Beata Szydło podkreśliła, że pieniądze które trafiają do budżetu nie są marnotrawione, ale są doskonale wykorzystane. - Dzięki programowi 500 plus wiele polskich rodzin mogło po raz pierwszy wyjechać z dziećmi na wymarzone wakacje, wiem, że dzięki temu posyłacie dzieci na dodatkowe zajęcia i wiem, że dzięki niemu wiele dobrego dzieje się w waszych rodzinach - mówiła. - A wiecie państwo gdzie narodził się pomysł programu 500 plus? Oczywiście tam, gdzie rodzą się wszystkie najlepsze projekty dla Polski, czyli na Nowogrodzkiej.

Wicepremier przypomniała, że płaca minimalna wynosiła w 2015 r. 1750 zł, w tej chwili to jest 2250 zł. W ciągu czterech lat rząd Prawa i Sprawiedliwości podniósł płacę minimalną o 500 zł. - Podnieśliśmy też minimalne emerytury wtedy to było 880 zł, teraz to jest 1100 zł" - wskazała Szydło.

Na zakończenie konwencji głos ponowie zabrał prezes Jarosław Kaczyński, który zachęcił Polaków do głosowania na PiS zarówno w najbliższych wyborach do parlamentu europejskiego, jak i w jesiennych do parlamentu polskiego. - Chociaż nie jesteśmy stowarzyszeniem aniołów, to jednak nam idzie. Teraz znów musimy przekonać Polaków i zdobyć społeczne zaufanie - mówił prezes PiS.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Gądecki dziękuje za modlitwę i duchowe wsparcie

2019-02-23 19:40

ms / Poznań (KAI)

- Pragnę przekazać wszystkim serdeczne podziękowanie za modlitwę i duchowe wsparcie w czasie choroby i pobytu w szpitalu – mówi abp Stanisław Gądecki. Metropolita poznański od tygodnia przebywa w jednym z poznańskich szpitali w związku z ostrym zapaleniem płuc.

Boudewijn Berends / Foter / Creative Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski zapewnia, że liczne pozdrowienia i życzenia powrotu do zdrowia przekazuje mu codziennie jego sekretarz, ks. Jan Frąckowiak, a doświadczenie choroby pozwala mu odczuć znaczenie duchowego wsparcia innych osób.

Abp. Gądeckiego odwiedził dziś w szpitalu kard. Konrad Krajewski, jałmużnik papieski, przebywający z wizytą w Poznaniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem