Reklama

100 modlitw za Polskę i kalendarz Katolika Patrioty

Cud Ślubowań Królowej Polski

2015-11-18 08:42

O. Jan Pach OSPPE
Niedziela Ogólnopolska 47/2015, str. 22-24

BOŻENA SZTAJNER

Ślubowaniom Matce Bożej, Królowej Polski, towarzyszy od początku aura cudownych objawień, które pokazują, że ten tytuł został nadany wprost z woli Maryi. Czy prymas Polski Stefan Kardynał Wyszyński miał takie objawienia? Na pewno doświadczał duchowych natchnień i potem mógł nieraz powiedzieć, że stał się cud

Wspomnienie Roku Jubileuszowego 300-lecia obrony Jasnej Góry w 1954 r. świadczy, że Ksiądz Prymas miał przygotowany już wcześniej plan pracy duszpasterskiej o charakterze ogólnopolskim, chociaż w listach Episkopatu czy samego Prymasa nie ma o tym wzmianki. Ten zamierzony program będzie dojrzewał i ubogacał się zarówno w uwięzionym Prymasie, jak i w działaniach Jasnej Góry, która gromadziła ludzi oddanych Kardynałowi, zwłaszcza jego Instytutu oraz ludzi, którym zależało na Polsce.

Od końca 1954 r. w refleksji maryjnej Prymasa pojawiają się coraz częściej akcenty narodowe, związane zwłaszcza z odnowieniem Ślubów. O tym, że Prymas żył tym jubileuszem, świadczy jego zapis w dniu 1 stycznia 1955 r.: „«Soli Deo» – przez Maryję Jasnogórską. W porze nocnego czuwania na modlitwie rozpoczęliśmy Nowy Rok z imieniem Maryi Jasnogórskiej na ustach. Wszak w Ojczyźnie naszej to szczególny Rok Jubileuszowy, rok trzechsetny od chwili, gdy Jasna Góra stała się siłą odrodzenia Narodu. (...) «Obrona Jasnej Góry» dziś to obrona duszy chrześcijańskiej Narodu. To stokroć donioślejszy cud, który wymaga większego jeszcze bohaterstwa do walki z wrogiem, który jest w nas. Jak łatwo godzić we wroga zewnętrznego. Jak trudno ugodzić w samego siebie. Tym większej trzeba pomocy Matki Zwycięskiej, Pośredniczki Łask Wszelkich. Dziś «obrona Jasnej Góry» – to zwycięstwo nad sobą, nad tym wrogiem, którym sam jestem. Rok Jubileuszowy «obrony Jasnej Góry» (1655-1955) będzie więc rokiem modlitwy do Królowej Polski, której Obraz dany jest przez Opatrzność «ad defensionem populi Polonici» (kolekta), aby pomogła wszystkim dzieciom Narodu zwyciężyć siebie, a w sobie – wroga Boga, wroga bliźniego i wroga wewnętrznego duszy”.

„Dlaczego nie nazywasz mnie Królową Polski?”

Zanim w katedrze lwowskiej padły uroczyste słowa Jana Kazimierza, oddającego koronę polską Maryi, Najświętsza Panna sama ogłosiła się Królową Polski.

Reklama

Za czasów króla Zygmunta III Wazy żył w Neapolu sławny ze swej świętości jezuita o. Juliusz Mancinelli, który odznaczał się szczególnym nabożeństwem do Niepokalanej i świętych polskich. 14 sierpnia 1608 r. – w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – ukazała mu się Maryja z Dzieciątkiem Jezus. U Jej stóp klęczał św. Stanisław Kostka. O. Juliusz pragnął pozdrowić Ją takim tytułem, jakim jeszcze nikt Jej nie uczcił. Wtedy Maryja powiedziała: „Dlaczego nie nazywasz mnie Królową Polski? Ja to królestwo bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam, ponieważ osobliwą miłością do Mnie płoną jego synowie”. W krótkim czasie o. Mancinelli przekazał tę radosną wiadomość ks. Piotrowi Skardze i ojcom jezuitom w Polsce. Oni z kolei powiadomili o tym króla.

O. Juliusz miał już 72 lata, lecz pomimo swego podeszłego wieku postanowił odwiedzić nasz kraj, który Maryja szczególnie umiłowała. Wybrał się więc piechotą z Neapolu do Polski. 8 maja 1610 r. doszedł do Krakowa, gdzie był entuzjastycznie witany przez króla i wszystkie stany. Pierwsze kroki skierował do katedry wawelskiej. Tutaj ponownie ukazała mu się Maryja w wielkim majestacie i powiedziała: „Ja jestem Królową Polski. Jestem Matką tego Narodu, który jest mi bardzo drogi, więc wstawiaj się do Mnie za nim i o pomyślność tej ziemi błagaj Mnie nieustannie, a Ja będę ci zawsze tak jak teraz miłosierną”. Na pamiątkę tego wydarzenia mieszkańcy Krakowa umieścili na wieży kościoła Mariackiego koronę na cześć Królowej Polski.

Ponowne objawienie o. Mancinelli miał znów w Neapolu 15 sierpnia 1617 r., w uroczystość ku czci Wniebowzięcia Maryi. W ekstazie o. Juliusza Matka Boża znalazła się przy nim i pochylając się ku klęczącemu, mówiła: „Juliuszu! Za cześć, jaką masz do mnie, Wniebowziętej, ujrzysz mnie za rok w chwale niebios. Tymczasem nazywaj mnie tu, na ziemi, KRÓLOWĄ POLSKI. Umiłowałam to królestwo i do wielkich rzeczy je przeznaczyłam, ponieważ szczególnie wielbią mnie jego synowie”. Miesiąc potem kurier z Neapolu przywiózł jezuicie o. Mikołajowi Łęczyckiemu przebywającemu w Wilnie list od o. Mancinellego. „Ja rychło odejdę – kończył piszący – ale ufam, że przez ręce Wielebności sprawię, iż po moim zgonie w sercach i na ustach polskich mych współbraci żyć będzie w chwale Królowa Polski Wniebowzięta”.

Kiedy w 1655 r. w granice Rzeczypospolitej wdarli się Szwedzi, a opuszczony król musiał uciekać poza granice kraju, zrozpaczeni biskupi pisali do papieża: „Zginęliśmy, jeśli Bóg nie zlituje się nad nami”. Wtedy Ojciec Święty Aleksander VII, powołując się na objawienie o. Juliusza Mancinellego, odpowiedział: „Nie, Maryja was uratuje, to Polski Pani. Jej się poświęćcie. Jej oficjalnie ofiarujcie. Ją Królową ogłoście, przecież sama tego chciała”. Król Jan Kazimierz, stosując się do rady papieża, 1 kwietnia 1656 r. złożył uroczysty ślub i ogłosił Maryję Królową Polski.

Oddech względnej wolności Prymasa w Komańczy

Czy Ksiądz Prymas znał te objawienia? Nigdy o nich nie mówił, chociaż często przywoływał polską duchowość maryjną, odwoływał się do maryjnej duszy Polaków. Na pewno zmienił zdanie, że nasza maryjność bazuje na maryjności św. Ludwika Grignion de Montfort, gdy w 1964 r. poznał publikację „Niewolnictwo mariańskie” autorstwa ks. Eugeniusza Reczka, zamieszczoną w 10. tomie „Sacrum Poloniae Millennium”, gdzie tenże zamieścił teksty książek o. Jana Chomętowskiego oraz o. Franciszka S. Fenickiego z 1632 r., którego Montfort cytuje, aby nie być oskarżonym o nowinkarstwo czy herezję.

29 października 1955 r. Prymas został przewieziony do Komańczy, gdzie miał już jakieś możliwości kontaktu ze światem. W listopadzie 1955 r. nawiązał kontakt z generałem Paulinów na Jasnej Górze – o. Alojzym Wrzalikiem. Wymienili między sobą listy, w których kard. Wyszyński rysował w sposób jasny wizję przyszłej pracy Kościoła w Polsce oraz ukazywał centralną rolę Jasnej Góry w odnowie moralnej narodu polskiego. Do wiadomości więzionego Prymasa doszła informacja, co zapisał 17 marca 1956 r., że rząd komunistyczny „wyraził życzenie”, aby program „Roku Ślubów Narodowych” z okazji 300-lecia Ślubów Jana Kazimierza we Lwowie został wycofany, z pewnością z obawy przed wpływami Kościoła.

10 listopada 1955 r. Ksiądz Prymas pisał: „Bodaj nigdy jak teraz nie widziałem tego tak jasno, że wolą Ojca Narodów jest, by naród polski był zjednoczony przez Jasną Górę i by tutaj się odnawiał i krzepił. Tej woli Bożej nikt nie zdoła złamać, o czym świadczą wieki naszego trwania na Jasnej Górze, bardziej jeszcze niezłomnego niż mury i wały obronne (...). Nie wystarczy wyspowiadać pielgrzymów, należy wyspowiadać Naród, by dokonać w nim nowej «obrony Jasnej Góry». Trzeba mu odważnie powiedzieć, co nie da się pogodzić z Królestwem Maryi w duszy Narodu. Poznanie już nie tylko detalicznych grzechów, ale ujrzenie wielkich ran i nałogów, które wrosły w obyczaj Narodu i zniekształciły jego psychikę, duchowość i charakter – oto pilne zadanie Roku Ślubów Narodowych”.

Te słowa Prymasa świadczą o wielkiej wewnętrznej przemianie, która dokonała się w jego myśleniu oraz w dojrzewaniu do roli Prymasa Tysiąclecia, którą nada mu historia po doświadczeniu uratowania wiary narodu i wyzwolenia z niewoli komunistycznej. Niejednokrotnie mówił on, że historia go przerasta. Jednak postawa otwartości na Boga oraz bezgraniczne zaufanie do Matki Bożej sprawiły, że kard. Wyszyński dokonywał cudów, których nikt się nie spodziewał. Prymas Tysiąclecia rósł dzięki Jasnej Górze, pojętej jako wydarzenie, ale i ona razem z nim rosła i stawała się sercem zmagań Kościoła na polskiej ziemi oraz wyczuwalnym pulsem polskiej tożsamości.

Bardzo wyraźne świadectwo o doniosłości Ślubów oraz o przebudzeniu osobistym i całego Kościoła w Polsce daje sam Ksiądz Prymas, gdy w rozważaniu, wygłoszonym jeszcze w Komańczy, we wrześniu 1956 r., mówił o złożonych Ślubach: „Co stało się na Jasnej Górze? Dotąd nie jesteśmy w stanie dobrze na to odpowiedzieć. Stało się coś więcej, niż zamierzaliśmy. Zdaje się nam, że w dniu 26 sierpnia 1956 roku uwierzyliśmy na nowo w potęgę Jasnej Góry w życiu Narodu polskiego. Wszyscy wiedzieliśmy, czym jest w dziejach Kościoła i Narodu polskiego Jasna Góra (...). Do zbliżającej się rocznicy [chodzi o 300-lecie Ślubów Królewskich – przyp. J. P.] nie przywiązywano w społeczeństwie większego znaczenia: jeszcze jedna rocznica – myślano tu i ówdzie. Brak było jednak wyraźnego kierownictwa, zdecydowanej linii i jasnego programu w pracy przygotowawczej. Była to niemal inicjatywa prywatna. Oczy nasze otworzyły się na pełną prawdę dopiero w sam dzień uroczystości, gdy Jasna Góra została oblężona wałem serc polskich, nieprzeliczoną rzeszą ludzi (...). Takiego oblężenia dotąd nie widziano (...). Dla wszystkich nas: duchowieństwa i wiernych, ba, nawet dla stojących z daleka od Kościoła, a może mu przeciwnych, była to wielka niespodzianka, że potęga Królowej Jasnogórskiej jest w Narodzie aż tak wspaniała! Odkrycie dokonane w tym dniu zmieniło od razu wewnętrzną postawę niepewności: z rezerwy przeszliśmy do entuzjazmu, do poczucia mocy, do wielkiej radości”.

Cud otwierania polskich oczu i budzenia sumień

Ta wypowiedź Prymasa pokazuje dobitnie, że była duża rezerwa oraz nieufność wobec jego inicjatyw maryjnych, w jakiś sposób potwierdzona wymuszoną zgodą na jego aresztowanie. To był jeden z etapów dziejącego się w tamtych latach jasnogórskiego cudu. Bo cudem trzeba nazwać samo wydarzenie złożenia Ślubów Narodu w dniu 26 sierpnia 1956 r., jak i to wszystko, co Śluby zapoczątkowały w mentalności Polaków. Naród, który ślubował u stóp Jasnej Góry, pomimo ogromnych trudności, a nawet szykan ze strony komunistycznego reżimu, pokazał, że jest wiara w ludzie, że jest siła i nadzieja przetrwania tej ateistycznej okupacji. Prymas wysłał jasny sygnał, pisząc Śluby, o czym poinformowano rzesze pielgrzymów. Przesłał też Hostię z Komańczy, która była użyta do konsekracji podczas Mszy św. Polacy zaczęli na nowo czuć się wolni, poczuli się jednością. Wiedzieli, że ich duchowy przywódca, choć jeszcze w więzieniu, jest z narodem, jest z Kościołem, jest ze zwykłymi ludźmi, którzy w imieniu Polaków wołali: Królowo Polski, przyrzekamy! Ta świadomość była wodą potrzebną do cudu, jak w Kanie Galilejskiej. Strażniczką tej wody przemiany była Maryja.

Wcześniej wodą potrzebną do cudu była maryjna przemiana Prymasa, który o Ślubach myślał już w Prudniku, oraz jego decyzja napisania Ślubów. Krążą różne opinie o „przymuszaniu” Prymasa, ale trzeba stanowczo powiedzieć, w świetle późniejszych wydarzeń, że był to owoc jego modlitwy oraz wewnętrznych przynagleń odpowiedzialnego pasterza.

Cudem było zwołanie na Jasną Górę milionowej rzeszy Polaków w ówczesnych czasach. Czym, jeżeli nie cudem, było napisanie ok. 8 tys. listów oraz rozesłanie ich do wszystkich parafii i placówek duszpasterskich? Młodzież wysyłała te listy z miast oraz z najbardziej zapomnianych miejscowości, aby uniknąć ich przejęcia przez agentów Urzędu Bezpieczeństwa.

Zdali egzamin jasnogórscy Paulini, zdał egzamin Instytut Prymasowski oraz wiele zakonów i osób świeckich. Oni rzeczywiście pracowali dla chwały Matki Bożej, również dla więzionego Prymasa, nie dla własnych ambicji. Nie szczędzili sił, nie bali się konsekwencji. Tamto pokolenie – a żyje jeszcze o. Jerzy Tomziński, ówczesny przeor – robiło wiele dla sprawy Matki Bożej. Gdzieś za ich plecami stał prymas Wyszyński, ale to było przyczynianie się do cudu Maryi, Królowej Polski. Czy takie pokolenia dla sprawy Matki Bożej jeszcze powstaną?

Tagi:
Jasna Góra debata raport raport jasnogórski

Weź w opiekę naród cały

2016-05-04 10:33

Ks. Jacek Molka
Niedziela Ogólnopolska 19/2016, str. 10-11

1 maja 2016 r. na Jasnej Górze odbyła się 9. dysputa pod hasłem: „Weź w opiekę naród cały”. Comiesięczne spotkania i refleksja nad przesłaniem Jasnogórskich Ślubów Narodu z 1956 r. miały na celu przygotowanie do jak najlepszego przeżycia 1050. rocznicy Chrztu Polski oraz ponownego oddania Narodu Matce Bożej – 3 maja 2016 r.

Marian Sztajner

W ostatniej dyspucie wzięli udział: abp Stanisław Gądecki - przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, o. Arnold Chrapkowski - generał Zakonu Paulinów, s. Alicja Rutkowska ze Zgromadzenia Sióstr Świętej Jadwigi Królowej Służebnic Chrystusa Obecnego (CHR) - teatrolog, pedagog, koordynator ośrodków katechumenalnych, Barbara Stanisławczyk - prezes Zarządu Polskiego Radia, a także Rafał Porzeziński - dyrektor Programu I Polskiego Radia. Spotkanie tradycyjnie moderował Jan Pospieszalski - dziennikarz i publicysta.

U Matki Bożej

Mszy św. poprzedzającej dysputę przewodniczył w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. – Tu zawsze byliśmy wolni. Przeszliśmy drogę nowenny, by Jubileusz Chrztu Polski wydał owoce i byśmy byli wierni Jasnogórskim Ślubom Narodu – powiedział na początku Eucharystii o. Mariusz Tabulski, definitor generalny Zakonu Paulinów. W homilii abp Depo, wskazując maryjną drogę Narodu, wyjaśnił, że tymi, którzy odkryli „najpewniejszą drogę do Jezusa”, byli sługa Boży kard. Stefan Wyszyński i św. Jan Paweł II. Wskazywali, że „bez macierzyństwa Maryi nasz naród nie miałby przyszłości”, a Kościół jest znakiem łączącym ludzi między sobą. Odniósł się do słów kard. Wyszyńskiego z roku 1964, który przestrzegał, że „walka z Bogiem to nieszczęście dla wszystkich”. Doprowadzi ona do „zagłady wszystkiego”. Naszą odpowiedzią ma być poczucie jedności wiary w Duchu Świętym. Na koniec zawierzył wszystkich Maryi, życząc jedności wiary w sercach i miłości na co dzień.

Dysputa w Sali Rycerskiej

Przed debatą, w wypełnionej po brzegi Sali Rycerskiej, zaprezentowano Milenijny Akt Oddania Matce Bożej z 1966 r. Abp Stanisław Gądecki w swoich wypowiedziach podkreślił m.in., że Jasnogórskie Śluby Narodu z 1956 r. miały formę przymierza. – Przypomniały o duchowej opiece Maryi. Od czasu Chrztu Polski Naród wszedł w przymierze z Bogiem. Podczas uroczystości milenijnych można było odbudować życie Narodu i godność poszczególnych jednostek, szczególnie w okresie stalinizmu – wyjaśniał. Wskazał, że to „był akt przełomowy”, i podkreślił, iż „nie da się tego powtórzyć”. – Dziś jesteśmy w łatwiejszej sytuacji – stwierdził. Pytany o Sobór Watykański II i Jasnogórskie Śluby Narodu, które miały miejsce krótko po jego zakończeniu, powiedział: – Prymas Tysiąclecia widział, jak szybko zmieniają się czasy. Wiedział, co ma robić. Dlatego starał się ostrożnie podchodzić do opacznych interpretacji roli Kościoła w świecie. Abp Gądecki wyakcentował „zmysł prorocki” kard. Wyszyńskiego, który przez peregrynację Ikony Jasnogórskiej przywracał Narodowi więź z Maryją. – Każdy naród wnosi co innego, ale niesienie Ewangelii nie zmienia się od czasów Pana Jezusa – stwierdził. Mówił także o wierności Panu Bogu i problemie coraz mniej licznych powołań, co m.in. związane jest z niską dzietnością w polskich rodzinach.

O. Arnold Chrapkowski OSPPE podkreślił, że nie da się mówić o historii naszego Narodu bez historii Kościoła. – Jasna Góra związana jest nierozłącznie z dziejami Narodu. Tak było zawsze – wyjaśnił. Mówił również m.in. o swoistym zmyśle i wyczuciu pasterzy Kościoła, w tym kard. Wyszyńskiego, o pobożności ludu i związku Narodu z Kościołem. – Mamy to niejako we krwi – dodał. Nawiązał także do faktu, że Jasna Góra jest konfesjonałem Narodu i wspomniał list Prymasa Tysiąclecia do Ojców Paulinów z roku 1955, w którym napisał, że tam „trzeba wyspowiadać cały Naród”. Odniósł się też do słów św. Jana Pawła II skierowanych do kustoszy sanktuarium maryjnego w Częstochowie z roku 1983 Ojciec Święty stwierdził, że zakonna „miłość ma być przerodzona w bliskość drugiemu człowiekowi”. – Pauliński charyzmat to umiejętność bycia blisko drugiego człowieka – podsumował o. Chrapkowski.

S. Alicja Rutkowska CHR mówiła o swoim pielgrzymowaniu na Jasną Górę, do domu Matki, która „wskazuje na Syna”. Kard. Wyszyński „daje nam Maryję jako wychowawczynię, a Ona ma teraz wychować Naród”. Mówiąc o chrzcie, stwierdziła: – W chrzcie wchodzimy do Kościoła, a tam czeka na nas Matka. Gdy zaś przybliżała obecnym swoją zakonną posługę, zwróciła uwagę na to, że służy ona „spotkaniu człowieka z Bogiem w sakramentach świętych. – Kościół rodzi nowe dzieci, pięknych chrześcijan – dodała w kontekście nawróceń ludzi dorosłych, którym żywa wiara „pozwala zapełnić metafizyczną pustkę”, bo „Bóg nadaje sens naszemu życiu”.

Barbara Stanisławczyk zwróciła uwagę na dwie płaszczyzny Jasnogórskich Ślubów Narodu: życie religijne i życie polityczno-społeczne. – Kościół zawsze pełnił rolę elementu łączącego Naród – powiedziała w nawiązaniu do ślubów króla Jana Kazimierza, kiedy dostrzeżono, że Naród to „cały lud”, a nie tylko „elita”. Zjednoczenie zaś Narodu wokół Kościoła pozwoliło mu przetrwać burzliwe dzieje. W czasach Prymasa Tysiąclecia „ludzie poczuli się ważni”. – Do głosu doszedł charakter Narodu zwany duszą – dodała. – Kard. Wyszyński nie pozwolił komunistom skłócić Narodu i uderzył w totalitaryzm. Odbudował rodzinę, moralność, a to było wielkie zwycięstwo – skonstatowała.

Rafał Porzeziński uwypuklił fakt, że kard. Wyszyński i Jan Paweł II byli „wybitnymi prorokami”. – Postrzeganie rzeczywistości przez Prymasa Tysiąclecia nie straciło nic na aktualności. Widział m.in. uzależnienia, z którymi trzeba walczyć – zauważył. Zwrócił także uwagę na jego całkowite oddanie Maryi. – Wiedział, że oddając Naród Matce Bożej, może nas ocalić – zaznaczył szef radiowej Jedynki. Odwoływał się też do osobistych doświadczeń związanych z Jasną Górą i – w nawiązaniu do jednej z wypowiedzi o. Jerzego Tomzińskiego, najstarszego paulina, z filmu dokumentalnego „Tajemnica tajemnic”– stwierdził: – Jasna Góra to dusza Polski. Dusza Polski to Matka Boża. Wiedział o tym kard. Wyszyński.

Wypowiedzi z ekranu

W trakcie dysputy odtworzono refleksje o. Jerzego Tomzińskiego o sile wiary Narodu polskiego wiernego Maryi, związanego z Jasną Górą, w dialogu z redaktor naczelną „Niedzieli” Lidią Dudkiewicz, która mówiła na temat fenomenu Jasnej Góry i geniuszu kobiety. Wielką wymowę w tych okolicznościach miały treści zawarte w odtworzonym fragmencie przemówienia Prezydenta RP Andrzeja Dudy, które wygłosił na Zgromadzeniu Narodowym w czasie obchodów 1050. rocznicy Chrztu Polski. Nawiązywał m.in. do obchodów milenijnych za czasów kard. Stefana Wyszyńskiego oraz znaczenia Częstochowy i Jasnej Góry z Ikoną Matki Bożej.

Debatę zakończyła modlitwa o beatyfikację sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, prowadzona przez Instytut Prymasa Wyszyńskiego, pod przewodnictwem odpowiedzialnej generalnej Stanisławy Grochowskiej. O godz. 21 uczestnicy debaty stawili się w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Apelu Jasnogórskim, któremu przewodniczył abp Gądecki.

Cel debat na Jasnej Górze

Podsumowania debat dokonał o. Marian Waligóra, przeor Jasnej Góry. Zwrócił uwagę, że podobnie jak przed rokiem 1966 Kościół w naszej Ojczyźnie przygotowywał się przez 9-letnią nowennę do obchodów tysiąclecia Chrztu Polski, tak teraz przez 9 miesięcy dysputy jasnogórskiej miały przygotować Naród do przeżycia tym razem 1050. rocznicy Chrztu Polski. Dokonywało się to przez refleksję nad treściami Jasnogórskich Ślubów Narodu z roku 1956. Na ich podstawie powstanie Raport Jasnogórski 2016.

Na debaty byli zapraszani znani i cenieni prelegenci – ludzie Kościoła katolickiego związani ze światem nauki i kultury. Każde spotkanie było nagrywane przez Studio Niedziela TV oraz Radio Jasna Góra i udostępniane szerszemu gronu zainteresowanych, m.in. za pośrednictwem Internetu oraz stacji radiowych i telewizyjnych.

Patronat honorowy nad tym wyjątkowym wydarzeniem objęli: Prezydent RP Andrzej Duda, Konferencja Episkopatu Polski, abp Wacław Depo – metropolita częstochowski, o. Arnold Chrapkowski – generał Zakonu Paulinów oraz Instytut Prymasa Wyszyńskiego. Tygodnik Katolicki „Niedziela” był jego głównym patronem medialnym oraz jednym ze współorganizatorów. Organizatorami cyklu debat z ramienia Jasnej Góry byli ojcowie: o. Mariusz Tabulski, definitor generalny Zakonu Paulinów, i o. Michał Legan, dyrektor Jasnogórskiego Instytutu Maryjnego. – Naszą intencją była próba ponownego odkrycia Jasnogórskich Ślubów Narodu – powiedział Przeor Jasnej Góry. Podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do powstania Raportu Jasnogórskiego 2016.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Abp Jędraszewski: tylko zwycięstwo moralne może wyprowadzić społeczeństwo z rozbicia

2018-12-14 08:30

led / Kraków (KAI)

Trzeba było czekać wiele lat, żeby można było wyrazić pełną prawdę historyczną o tym, że nasze polskie dzieje są nierozłącznie związane z Bogiem i Kościołem - mówił abp Marek Jędraszewski do uczestników obchodów 37. rocznicy ogłoszenia stanu wojennego w Polsce, którzy zgromadzili się w katedrze na Wawelu. - Polska to nasza sprawa przede wszystkim i my sami ostatecznie musimy wykuwać swój los i swoją przyszłość - podkreślił hierarcha.

Joanna Adamik/archidiecezja karkowska

W homilii abp Marek Jędraszewski powiedział, że to, iż Bóg jest ostatecznie Panem dziejów i historii, objawia się dopiero w refleksji nad minionymi latami. Podkreślił, że nie od razu widać tę potęgę Boga, który niekiedy poprzez krzywe ludzkie drogi prowadzi ludzkość ku zbawieniu i domaga się swoich świadków pośród ludu, zwłaszcza w czasach trudnych. - Ich świadectwo prawdy jednoznaczne na przekór wszelkim oporom, jest swoistym gwałtem w morzu nieprawdy i kłamstwa - mówił hierarcha. - Do tych gwałtowników, zdobywających królestwo Boże, także zdobywających je dla innych poprzez swoje świadectwo, należy św. Jan Paweł II Wielki. I ta prawda o nim jako gwałtowniku i świadku prawdy objawia się także w świetle wydarzeń, których kolejną rocznicę przeżywamy dzisiaj - podkreślił arcybiskup.

Metropolita krakowski wspominając dzień ogłoszenia stanu wojennego wyznał, że wtedy rozpoczął się kolejny rozdział zmagań polskiego narodu o wolność i w ten wysiłek "włączył się świadek prawdy Jan Paweł II". W ocenie abp. Jędraszewskiego papież od samego początku popierał "Solidarność" i stał się tego ofiarą poprzez zamach na jego życie, bo "jedną z jego przyczyn na pewno było to, by usunąć kogoś, kto będzie w obliczu całego świata świadkiem zmagań o wolność, o suwerenności i godność człowieka pracy".

Nawiązując do słów Jana Pawła II, arcybiskup podkreślił, że zostawił on wezwanie, które dzisiaj jest aktualne, że "Polska to nasza sprawa przede wszystkim i że my sami ostatecznie musimy wykuwać swój los i swoją przyszłość". - Jednakże naród nade wszystko musi żyć o własnych siłach i rozwijać się o własnych siłach i sam odnosić zwycięstwo, które opatrzność Boża zadaje mu na tym etapie dziejów. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że nie chodzi tu o zwycięstwo militarne, jak przed trzystu laty pod Wiedniem, ale o zwycięstwo natury moralnej, to ono stanowi istotę wielokrotnie proklamowanej odnowy - mówił, cytując słowa Ojca Świętego. - Chodzi tu o dojrzały ład życia narodowego i państwowego, w którym będę respektowane podstawowe prawa człowieka. Tylko zwycięstwo moralne może wyprowadzić społeczeństwo z rozbicia i przywrócić mu jedność - kontynuował hierarcha, dodając, że powinno się to odbywać drogą wzajemnego dialogu i porozumienia.

Jego zdaniem, trzeba było czekać wiele lat, "żeby można było wyrazić pełną prawdę historyczną o tym, że nasze polskie dzieje są nierozłącznie związane z Bogiem i Kościołem. - To jest problem prawdy historycznej, to upomnienie się o Boga, ale to jest problem także naszej wiary dzisiaj, byśmy umieli się w imię Boga upominać o najbardziej podstawowe prawa w tym prawo do życia, dla każdego od chwili poczęcia do naturalnej śmierci - zwracał uwagę. W jego ocenie ważne jest także osobiste świadectwo "dzisiaj w świecie, który chce żyć tak jakby Boga nie było, aby inni poznali, że to wszystko co dobre w narodzie uczynił Bóg".

W nabożeństwie uczestniczyli m. in. członkowie małopolskiej „Solidarności" oraz przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej i województwa małopolskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

U Braci ewangelików odsłonięto witraże katolickich świętych

2018-12-14 23:59

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Z okazji 60– lecia rekonsekracji kościoła św. Krzysztofa we Wrocławiu odbyło się nabożeństwo i odsłonięcie witraży „Czterech Męczenników XX w.”

Uroczystą liturgię rozpoczął śpiew chóru Zeggerteum parafii św. Krzysztofa. Pieśń rozpoczęła się jeszcze w kruchcie, następnie głos zabrał bp Waldemar Pytel.

– Przeżywamy dziś uroczystość 60 –lecia rekonsekracji tego kościoła. Pragniemy razem, jako wspólnota wiernych, wielbić Boga i składać Mu dziękczynienie za dar tej świątyni, w której gromadzimy się, aby wsłuchiwać się w Jego Słowo i uczestniczyć w świętym Sakramencie Ołtarza – mówił.

Procesja, z krzyżem na czele, ruszyła w kierunku ołtarza. Tu przywitał gości proboszcz kościoła ks. Andrzej Fober. Po liturgii Słowa i kazaniu Biskupa Kościoła Jerzego Samca odsłonięto witraże. Zachęcano, by „Czterech Męczenników XX w.” było wzorem w naszym codziennym życiu a szklane obrazy służyły ku zbudowaniu Ludu Bożego.

W kościele zainstalowano witraże dwójki wrocławian i dwóch bohaterów spoza naszego miasta. W ewangelickiej świątyni zostali wyróżnieni dwaj protestanci i dwoje katolików: Dietrich Bonhoeffer, ewangelicki duchowny związany z Wrocławiem, bp Juliusza Bursche oraz św. Edyta Stein i św. Maksymilian Kolbe.

Dlaczego właśnie oni? Każdy z nich zdecydowanie i stanowczo sprzeciwiał się polityce dominacji narodowej i eksterminacji innych narodów, która od 1933 r. dominowała w Niemczech. Ks. Andrzej Fober, proboszcz parafii podkreśla, że ofiara O. Maksymiliana pokazuje, że naśladowanie Chrystusa czasami jest naśladowaniem radykalnym. Być chrześcijaninem nie jest łatwo, szczególnie w czasach próby, ale też w dzisiejszych czasach, kiedy dominuje konsumpcjonizm, materializm i hedonizm, dziś bycie chrześcijaninem nie jest łatwe – mówi.

Nabożeństwo zakończyła modlitwa za wszystkich dobrodziejów kościoła, za ofiary obu wojen światowych i nasze narody – niemiecki i polski.

W liturgii uczestniczyli przedstawiciele kościoła katolickiego: o. dr Marian B. Arndt OFM i ks. prof. Bogdan Ferdek, referent ds. ekumenizmu wrocławskiej kurii metropolitalnej.

Kościół św. Krzysztofa należał do najbardziej zniszczonych po II wojnie światowej. W ostatnich miesiącach wojny spłonął wraz z całym wyposażeniem, zniszczeniu uległo unikalne na Dolnym Śląsku sklepienie siatkowe, witraże oraz przepięknie zaprojektowane otoczenie kościoła w formie parku prowadzącego do rynku. Przez wiele powojennych lat odbudowy Wrocławia wypalony św. Krzysztof, stojący obok powstającej nowej trasy, mającej łączyć nowe dzielnice miasta, służył jako kontener na gruz… Zniszczone witraże usunięto, wnęki okienne zabito deskami, aby maksymalnie wykorzystać tak powstały magazyn. Z uwagi na fakt, że początki kościoła sięgają czasów piastowskich i znajdują ślad w dokumentach księcia Władysława opolskiego, postanowiono kościół odbudować.


http://wroclaw.niedziela.pl/zdjecia/2548/U-Braci-ewangelikow-odslonieto-witraze





CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem