Reklama

Studia Ignatianum

Homilia

Zdrowa pamięć

2016-01-27 09:07

Ks. Jarosław Krzewicki
Niedziela Ogólnopolska 5/2016, str. 32-33

Fot. Graziako
Kościół św. Piotra „In Gallicantu” w Jerozolimie (płaskorzeźba z XXl wieku)

Jak ptak, co opuszcza swe gniazdo, tak człowiek migruje po firmamencie ziemskich dróg. Drogi naszych przodków rozsianych po świecie często wiodły swą pamięć do kolebki istnienia. Dla nas, Europejczyków, to Jerozolima, Rzym, Ateny.

Antico Caffè Greco przy Via Condotti w Rzymie to nie bazylika, muzeum czy antyczny cmentarz. Turyści chodzą tam, by napić się kawy, Polacy – po wywar wspomnień. Bywali tu Sienkiewicz, Słowacki, Mickiewicz, Norwid, Krasiński, wśród wielkich z całego świata – Goethe. Smak kultury miesza się z aromatem historii. To miejsce jest jak cień domu, gdzie gościnność pachnie słowem, które jest mostem łączącym wieki, różne tradycje, kultury. Poetyczna wrażliwość wpisuje się w romantyczny dramat nadziei. Na obczyźnie człowiek znaczy miejsca na własny użytek, zapisuje pamięć ojczyzny, rodzinnego domu. Szuka jej śladów, jak na angielskim nagrobnym pomniku Stuartów w watykańskiej bazylice, wszędzie szukamy śladów, które wskażą nam drogę powrotną do domu.

Przybycie Jezusa do Nazaretu jest pielgrzymką do korzeni, powrotem Słowa do Myśli, Ojca, gdzie stało się Ciałem. Tu uczył się historii, tradycji, języka. To miejsce spotkania z Bogiem w rodzinnej wspólnocie, w której ważną rolę odegrały ich ludzkie i Boskie korzenie. Jezus idzie tam, jakby czegoś zapomniał. Jakby chciał dopełnić wspomnienie. Jest u początków głoszenia. „Hic verbum caro factum est”. Słowo ma spełnić misję, tu odprawi swe prorockie prymicje.

Reklama

Nikt nie czyni się prorokiem na własne życzenie. Powołanie Jeremiasza jest znakiem wybrania. Bóg ukształtował go już w łonie matki, poznał, pokochał i posłał. Żaden prorok nie jest mile widziany w ojczyźnie – zostaje odrzucony, bo słowo proroka jest ostrzem, które rani, jak myśl rzeźbiarza, która kruszy powierzchowność skały. Boleć będzie wszędzie.

Jak pogodzić uniwersalizm zbawienia z ograniczonością przestrzeni serca, zaściankiem zbudowanym ze wspólnych kompleksów? Wtedy nie darowali mu wdowy z Sarepty i Syryjczyka Naamana, dziś też mu nie darują, rodziny, tradycji, sumienia.

Co mają zrobić ludzie o zagubionych korzeniach? Pamięć rozbita w pył, jak po nalotach wojsk niemieckich, jak po spaleniu przez bandy UPA na Wschodzie... Dziś szukamy z Jezusem powrotnej drogi do naszych korzeni w mrokach trudnej przeszłości i chmurnego jutra. Głos proroka prowadzi nas do domu Słowa. Nazaret jest jak ojczyzna, co najpierw znaczy rodzina. Tu probierzem jest miłość, która przebacza, cierpliwa i łaskawa. Świątynią słowa jest dom, który łączy, pełen wspomnień, gdzie buduje się wciąż mimo zniszczeń, ran i zniechęceń.

Trzeba, by Ojczyzna znów stała się domem gościnnym dla Słowa. Wspólnota stanowi dla nas zlepek ludzkich nici – jakże różnych! – które splecione są w kilimie historii.

W domowym cieple lub w oddaleniu, razem z tymi, którym przyszło błąkać się po dalekich krajach, bawić na światowych salonach, areopagach, rodzimych agorach, albo tkwić w zapomnieniu płonącej świecy pod własnym lub obcym niebem, warto odkryć korzenie, cieszyć się nimi i pokochać, jakie by nie były. Zdrowa pamięć jest tym, co stanowi o nas samych, co jest kształtem naszego istnienia i zaczynem miłości własnej, Boga i bliźniego.

Polecamy „Kalendarz liturgiczny” – liturgię na każdy dzień

Jesteśmy również na Facebooku i Twitterze

Tagi:
homilia

Pan wśród radości wstępuje do nieba

2018-05-09 10:18

Ksiądz Profesor Waldemar Chrostowski
Niedziela Ogólnopolska 19/2018, str. 33

Archiwum
Benvenuto Tisi "Wniebowstąpienie" (fragment)

Wniebowstąpienie Jezusa Chrystusa nastąpiło czterdzieści dni po Jego zmartwychwstaniu, podczas których wiara uczniów dojrzała tak bardzo, że stali się wyznawcami Ukrzyżowanego. Posługując się motywami znanymi ze Starego Testamentu, św. Łukasz podkreśla, że wskrzeszenie Jezusa z martwych zapoczątkowało wywyższenie Go do chwały Bożej, czyli zapowiadaną przez proroków intronizację Mesjasza jako Syna Bożego. Wniebowstąpienie było wydarzeniem rzeczywistym, ale nie mieściło się w kategoriach tego świata. Jego tajemniczy charakter wyraził się przede wszystkim w obłoku ukrywającym obecność chwały Bożej. Uczniowie otrzymali wyraźne polecenie, aby zamiast wpatrywać się w niebo rozpocząć odważne świadczenie o Jezusie, poczynając od Jerozolimy, w której przebywali, „aż po krańce ziemi”, to znaczy: wszędzie.

Skoro głoszeniu Ewangelii towarzyszy pewność ponownego przyjścia Pana, to zamiast wypatrywać powracającego Chrystusa trzeba dawać o Nim ufne świadectwo. List do Efezjan, napisany przez św. Pawła pod koniec życia, podczas uwięzienia w Cezarei Nadmorskiej, zachęca do postępowania „w sposób godny powołania”, do którego zostaliśmy wezwani. Papież Paweł VI powiedział, że najskuteczniej ewangelizują świat ci, którzy najpierw ewangelizują samych siebie. Przykład dobrego chrześcijańskiego życia przemawia o wiele silniej niż słowa, zwłaszcza powtarzane w nadmiarze i bez oparcia we właściwym postępowaniu. Ważny warunek skuteczności świadectwa stanowi jedność wyznawców Chrystusa, która buduje więź, jaką jest pokój. Istnieją rozmaite charyzmaty i dary łaski powierzone wierzącym, a probierzem ich wiarygodności jest podporządkowanie posłudze budowania Kościoła jako Ciała Chrystusowego. Doczesność, ukierunkowana przez jedność wiary i naznaczona niewidzialną obecnością Chrystusa w Kościele, jest drogą do pełnego poznania Syna Bożego. To, co Apostołowie i uczniowie przeżyli podczas ziemskiego życia Jezusa, ukaże się w pełnym świetle wtedy, gdy On powtórnie przyjdzie.

Obowiązek ewangelizacji nie zna granic, ponieważ Ewangelia jest przeznaczona dla całej ludzkości i każdego człowieka. Misyjne polecenie Jezusa wyrywa chrześcijan z marazmu i stagnacji: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!”. Ewangelia nie tylko wzywa do wiary, lecz także sprawia określone skutki. Ci, do których dociera, stają wobec konieczności dokonania zasadniczego wyboru: „Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony”. Świadkowie i głosiciele Ewangelii muszą się liczyć z jej odrzucaniem, a więc nie powinni liczyć na doraźne sukcesy, zaś w przypadku ich braku nie powinni poddawać się zwątpieniu. Natomiast ci, którzy odrzucają Ewangelię jako słowo zbawienia, nie mogą liczyć na bezkarność. Ewangelizacja nie jest dziełem wyłącznie ludzkim, lecz współdziałaniem ze zmartwychwstałym i uwielbionym Panem, który swoją mocą stale potwierdza jej prawdziwość i nadzieję, którą ona niesie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Św. Rita - orędowniczka w sprawach beznadziejnych

Magdalena Wojaczek
Edycja małopolska 11/2007

Każdego 22. dnia miesiąca kościół pw. św. Katarzyny na krakowskim Kazimierzu, niezależnie od pory roku, zamienia się w ogród kwitnących róż. Ludzie przyjeżdżają tutaj z różnych stron Polski, aby wyprosić u Boga potrzebne łaski. Modlą się za wstawiennictwem św. Rity, patronki spraw trudnych i beznadziejnych.

Monika Łukaszów

- Kult św. Rity - włoskiej augustianki - rozwinął się w Polsce w okresie międzywojennym. Nie znamy dokładnie jego początku, ale prawdopodobnie związany był z obrazem Świętej umieszczonym w bocznym ołtarzu kościoła i z powstaniem na tym samym miejscu drewnianej figury w roku 1942 - opowiada o. Marek Donaj, augustianin, proboszcz parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Po II wojnie światowej siostry augustianki zajęły się jego propagowaniem. Władze państwa skutecznie ograniczały drukowanie materiałów religijnych, dlatego zakonnice działały konspiracyjnie. Przepisywały ręcznie nowenny, powielały je za pomocą kalki i rozdawały w czasie różnych spotkań. Zaprzyjaźniony fotograf reprodukował zdjęcia Świętej. Nie była to jednak akcja prowadzona na szeroką skalę. Św. Rita zawdzięcza swoją popularność przede wszystkim czcicielom. Ludzie, którzy doznali łask za jej wstawiennictwem, przekazywali innym nowennę do patronki spraw trudnych i beznadziejnych.

Św. Rita nie zostawi nikogo, kto szuka pomocy Boga za jej pośrednictwem. Jest zawsze blisko codziennych ludzkich spraw. - To wynika z jej życiorysu. Była przecież żoną, matką, a także zakonnicą - mówi o. Marek. Swoim życiem uczyła, że przebaczenie jest pierwszym krokiem do rozwiązania wszystkich problemów. Jako żona trudnego męża potrafiła łagodzić jego porywczy charakter. Kiedy został zamordowany, a synowie chcieli go pomścić, modliła się, aby nie popełnili tej straszliwej zbrodni. Bóg wysłuchał jej w sposób dla człowieka niezrozumiały. W wyniku epidemii jej dzieci umierają. Św. Rita pokornie przyjmuje wolę Boga. Postanawia wstąpić do zakonu augistianek w Cascia. Jednak siostry, z obawy przed zemstą zwaśnionych rodów, nie chcą jej przyjąć. Św. Rita doprowadza do zgody między rodzinami i w końcu zostaje augustianką. Na znak przyjęcia jej całkowitego oddania się Chrystusowi Pan Bóg obdarza ją stygmatem korony cierniowej na czole.
Liczba wiernych gromadzących się każdego 22. dnia miesiąca na nabożeństwie ku czci św. Rity stale wzrasta. W jej wspomnienie - 22 maja do Krakowa przyjeżdżają jej czciciele z całej Polski. Najwierniejszym świadkiem rozrastania się kultu św. Rity jest s. Aleksandra, augustianka, która od 1977 r. zajmuje się korespondencją do św. Rity. - Co roku do zakonu przychodzi ok. 200 listów z prośbami o modlitwę i świadectwami uzyskanych łask. Wierni proszą o: zdrowie, potrzebne łaski, błogosławieństwo w rodzinie, rozwiązanie problemów wychowawczych, materialnych, łaskę macierzyństwa... - wylicza s. Aleksandra. Listy są bardzo szczere, intymne. Często przepełnione głęboką wiarą i gotowością przyjęcia woli Bożej. - Piszą przede wszystkim kobiety, ale przychodzi również korespondencja od mężczyzn. Pewien przedsiębiorca z Warszawy uważa, że św. Rita jest patronką biznesu i pomaga mu w prowadzeniu firmy - opowiada s. Aleksandra. Wierni przesyłają również wota w podziękowaniu za wysłuchane modlitwy.

Nieodłącznym atrybutem kultu św. Rity jest róża. Wiąże się to z cudem, który wydarzył się przed jej śmiercią, w okresie zimowym. Umierając, św. Rita zapragnęła dostać różę. W ogrodzie pod śniegiem znaleziono kwitnący krzak. W czasie nabożeństwa ku jej czci święci się róże. - To symbol zjednoczenia św. Rity z Chrystusem - wyjaśnia o. Marek. - Ludzie przeważnie kupują dwie róże. Jedną zostawiają św. Ricie, a drugą zasuszają - mówi pani Zofia, która od dwóch lat pomaga siostrom w sprzedaży róż. Pani Zofia kilka lat temu za wstawiennictwem św. Rity wymodliła sobie łaskę uzdrowienia z choroby nowotworowej.

Listy do Świętej

Drogie Siostry,
Piszę, aby podzielić się z Wami moją radością. Od wielu lat proszę św. Ritę o pomoc i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, aby mi nie pomogła. Ostatnio chorowałam i prosiłam św. Ritę o pomoc w wyzdrowieniu. Lekarz groził zabiegiem, a ja uparcie prosiłam i proszę św. Ritę, abym wyleczyła się zachowawczo. I właśnie wczoraj dowiedziałam się, iż mimo że leczenie jeszcze trochę potrwa, to zabieg nie jest konieczny. Odmawiam jak tylko mogę modlitwę do św. Rity, gdyż absolutnie wierzę w jej pomoc i wstawiennictwo.
Proszę Siostry o modlitwy w mojej intencji.
Dobrosława, maj 2002 r.

Szczęść Boże!
Czcicielką św. Rity jestem od roku. Wcześniej, mając jakiekolwiek problemy, modliłam się do św. Judy Tadeusza. Właśnie rok temu podejrzewałam, że mogę być w ciąży, a bardzo tego nie chciałam. Gorąco modliłam się do św. Rity, żeby tak nie było. Okazało się jednak, że jestem w ciąży. Załamałam się. Mąż był bez pracy, mamy już 13-letnią córkę, która obecnie przechodzi trudny wiek. Miałam żal do św. Rity, że mnie nie wysłuchała. Teraz bardzo się tego wstydzę, bo przez moją próżność nie pomyślałam, że może Bóg ma w stosunku do mnie inne plany, że może tam, w niebie, jest zapisane, że powinnam mieć dwoje dzieci. Zaakceptowałam decyzję Boga i ze wszystkich złych myśli i słów wyspowiadałam się. Ponownie zaczęłam się modlić do św. Rity o szczęśliwy przebieg ciąży i szczęśliwe rozwiązanie. Czułam się znacznie lepiej niż przy pierwszej ciąży. 25 czerwca 2004 r. urodziła się nasza druga córka - Amelia, właśnie dzisiaj kończy 5 miesięcy. Ochrzciliśmy ją 12 września. Mąż znalazł pracę i po urodzeniu Amelii częściej zaczął chodzić do kościoła. Teraz o wszystko modlę się do św. Rity - o zdrowie dla całej rodziny, pracę dla męża, o pomoc Boga, dosłownie o wszystko.
Beata, listopad 2004 r.

Niech będzie Pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę z całego serca gorąco podziękować św. Ricie za wysłuchanie mojej prośby - za zdanie egzaminu, za pomoc i opiekę, siły w tych jakże trudnych chwilach. Modliłam się do św. Rity, aby wyprosiła mi łaskę zdania egzaminu. Obiecałam, że publicznie podziękuję za to. I zostałam wysłuchana, piszę ten list, aby wypełnić obietnicę. Dostałam się na studia medyczne do Akademii we Lwowie.
Dziękuję za jej wstawiennictwo do Boga i wierzę w jej wielką pomoc, prosząc o wsparcie na dalsze lata nauki dla siebie, o światło Ducha Świętego w sprawie studiów, o wybór dalszej drogi życia.
Olga, Lwów 2004 r.

Drogie w Chrystusie Panu Siostry Augustianki,
Serdecznie pozdrawiam całą siostrzaną Wspólnotę.
Mam 27 lat. Piszę ten list, aby w ten sposób jeszcze raz podziękować św. Ricie za uratowanie naszego synka. Otóż od początku moja ciąża była zagrożona. Groziło mi poronienie i z tego powodu przebywałam w szpitalu, a po powrocie do domu musiałam dużo leżeć i bardzo uważać na siebie. W styczniu trafiłam ponownie do szpitala, gdzie po szczegółowych badaniach okazało się, że dziecku grozi zamartwica. Lekarze niezwłocznie przystąpili do cesarskiego cięcia. Urodziłam synka Mateusza. Ważył jako wcześniak 1300 g i przez pewien czas musi przebywać w szpitalu. Przez okres ciąży modliłam się do św. Rity o to, aby nasze upragnione dziecko szczęśliwie przyszło na świat. Dziękuję jej za otrzymane łaski i proszę o dalsze wstawiennictwo.
Agnieszka 2001 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: neoprezbiterzy odprawili prymicje w redakcji „Niedzieli”.

2018-05-22 11:27

Marian Banasik

Częstochowa: neoprezbiterzy odprawili prymicje w redakcji „Niedzieli”

Neoprezbiterzy archidiecezji częstochowskiej we wtorek 22 maja odprawili w siedzibie redakcji tygodnika katolickiego „Niedziela” w Częstochowie Mszę św. prymicyjną w intencji pracowników tygodnika i jego dzieł.

Mszy św. przewodniczył ks. Mariusz Bednarek. Natomiast homilię wygłosił ks. Wojciech Biś, który przed studiami w seminarium pracował w redakcji „Niedzieli”.

Ks. Mariusz Frukacz, redaktor „Niedzieli” witając neoprezbiterów na początku Mszy św. przypomniał słowa św. Jana XXIII, który w „Dzienniku duszy” napisał: „Człowiek nigdy nie jest tak wielki jak wtedy, gdy klęczy”. - Te słowa Świętego Papieża dobroci wybraliście sobie jako program waszego życia. To bardzo ważne zadanie kapłańskie, by modlić się za lud wam powierzony – mówił ks. Frukacz.

- Jan XXIII w drodze do kapłaństwa zapisał jeszcze inne słowa „Bóg jest wszystkim, ja jestem niczym”. Wszystko co jest w naszym życiu jest dziełem Boga. Również Jan Paweł I mówił o sobie „ja jestem prochem, na którym tylko Bóg potrafi pisać, aby się okazało, że wszystko jest uczynione ręką Boga a nie moją”. Ta świadomość musi towarzyszyć kapłanom w ich posłudze. To Pan posyła i On decyduje. Sługa jest tym, kim Pan może się posłużyć. Sługa pozostaje w cieniu a o Panu trzeba głosić – kontynuował ks. Frukacz.

W homilii ks. Wojciech Biś nawiązał do słów św. Jakuba „śmiech wasz niech się obróci w smutek, a radość w przygnębienie”. - To zdanie zaskakujące. A my chcielibyśmy odwrotnie, żeby to smutek zamienił się w radość. Pan Bóg chce chronić nas przed takim śmiechem, który jest jedynie zakładaniem maski i jest ucieczką przed problemami oraz przed radością pozorną – mówił ks. Biś.

- Żyjemy w świecie mediów społeczniościowych i jesteśmy narażeni na pokusy, by kształtować własny wizerunek nie koniecznie zgodny z prawdą. Na facebooku możemy zamieścić wszystko. Możemy mieć tysiąc znajomych, a tak naprawdę być ludźmi samotnymi. Możemy robić piękne selfie i uśmiechać się, ale czy to będzie prawdziwy uśmiech, szczery. Jest pokusa, że możemy udawać – kontynuował neoprezbiter.

- Bóg nie chce, abyśmy udawali radość i mieli przyklejony uśmiech. On chce, aby twoja radość była prawdziwa, głęboka i pełna – podkreślił ks. Biś i pytał jak doświadczyć takiej radości ?

- Św. Jakub pisze: „Uniżcie się przed Panem, a wywyższy was”. Uniż się przed Panem i nie stawaj na palcach, aby stwarzać jakieś pozory. Bogu wystarczysz taki, jaki jesteś. Bogu wystarczy twoje życie takie, jakie teraz jest. On jest w tym, co jest teraz w twoim życiu, w tym co jest dzisiaj – odpowiedział ks. Biś i dodał: „Boża radość to nie jest sztuczny optymizm, ale coś bardzo głębokiego. Może się okazać, że w smutku i przygnębieniu będziesz bardziej szczęśliwy, jeśli przyjmiesz to, co jest teraz w twoim życiu”.

Dziękując za Mszę św. prymicyjną Lidia Dudkiewicz redaktor naczelna „Niedzieli” powiedziała: „Jesteście obdarowani, bo kapłaństwo to dar i tajemnica”.

Lidia Dudkiewicz przypomniała również słowa abp. seniora Stanisława Nowaka, który nauczał, że „kapłaństwo musi być radykalne. Musi być kapłaństwem do końca”.

„Gest prostracji, leżenia krzyżem na posadzce katedry w czasie święceń oznacza całkowitą gotowość na podjęcie służby. Tutaj odnajdujemy najgłębszy sens duchowości kapłańskiej. Jesteśmy dla wiernych jakby posadzką. Trzeba upaść na twarz przed sercem i istotą kapłaństwa” – przypomniała słowa arcybiskupa seniora Lidia Dudkiewicz.

- Natomiast obecny pasterz Kościoła częstochowskiego abp Wacław Depo uczy, że „kapłaństwo to nie przynależność do klasy uprzywilejowanej, ale wolna zgoda na służbę” - cytowała redaktor naczelna „Niedzieli” słowa abp Depo.

- Z pozycji człowieka modlącego się wszyscy powinniśmy przyjmować zadania naszego życia. Życzę, żebyście na kolanach dźwigali sprawy Boże – życzyła neoprezbiterom Lidia Dudkiewicz.

Z nowymi kapłanami archidiecezji częstochowskiej spotkał się również ks. inf. Ireneusz Skubiś, honorowy redaktor naczelny „Niedzieli”, który im życzył wierności.

Nowych 9 kapłanów archidiecezji częstochowskiej otrzymało święcenia kapłańskie 19 maja w Bazylice Archikatedralnej w Częstochowie, z rąk abp. Wacława Depo, metropolity częstochowskiego.

Dewizą posługi nowych kapłanów archidiecezji częstochowskiej są słowa: słowa: „Człowiek nigdy nie jest tak wielki jak wtedy, gdy klęczy” z „Dziennika duszy” św. Jana XXIII.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem