Reklama

Edytorial

Gdy miasto śpi, budzą się kościoły

2016-02-24 08:47

Lidia Dudkiewicz, Redaktor Naczelna „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 9/2016, str. 3

Bożena Sztajner/Niedziela

Wielu z nas widziało fotografie papieża Franciszka spowiadającego się w Bazylice św. Piotra w Rzymie. Było to podczas nabożeństwa pokutnego „24 godziny dla Pana”. Ojciec Święty zaskoczył wszystkich, gdy nagle podszedł do konfesjonału i zaczął się spowiadać. Nie zajął miejsca z boku, przy kratkach, jak to jest u nas praktykowane, ale ukląkł naprzeciwko spowiednika i w ten sposób wyznawał swoje grzechy. Po spowiedzi Papież, podobnie jak wcześniej uczynili to inni kapłani obecni na nabożeństwie pokutnym, udał się do wyznaczonego mu konfesjonału i zasiadł jako spowiednik. Inicjatywa „24 godziny dla Pana” – zaproponowana dwa lata temu przez Papieską Radę ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji – daje możliwość skorzystania w wybranych kościołach z sakramentu spowiedzi oraz z możliwości adoracji Najświętszego Sakramentu bez przerwy przez całą dobę. W związku z tym, że inicjatywa ta została bardzo dobrze przyjęta nie tylko w Rzymie, Ojciec Święty polecił, aby co roku była realizowana z piątku na sobotę przed IV niedzielą Wielkiego Postu. Najbliższe takie nabożeństwo pokutne będzie zorganizowane w dniach 4-5 marca br. Rozpocznie się o godz. 17 w Bazylice św. Piotra, pod przewodnictwem papieża Franciszka. Również w wybranych kościołach Wiecznego Miasta oraz w wielu diecezjach i parafiach na całym świecie wierni przez 24 godziny będą mogli w tym samym czasie adorować Najświętszy Sakrament i przystępować do sakramentu pojednania. Po upływie doby, czyli 5 marca o godz. 17, w rzymskim kościele pw. Ducha Świętego akcja zostanie uroczyście zakończona.


Posłuchaj: Edytorial 09/2016

Otwarcie kościołów również w nocy stanowi szansę pojednania się z Bogiem dla ludzi, którzy w ciągu dnia, zabiegani, nie mają czasu albo nie mogą się zdecydować na spowiedź. Wspólnotowa modlitwa przed Najświętszym Sakramentem ma wzmocnić wahających się i dodać im odwagi, aby zdecydowali się podejść do konfesjonału. Może też w nocy niektórym jest łatwiej niż w dzień wejść do kościoła... Zdaniem bp. Grzegorza Rysia, akcja „24 godziny dla Pana” jest szansą pogłębienia wspólnotowego rozumienia i przeżywania sakramentu pokuty, który u nas ciągle jeszcze jest przyjmowany w całkowitej prywatności i samotności. – Ukrywamy się nawzajem przed sobą zarówno z grzechem, jak i z podejmowaną pokutą. W konsekwencji zostajemy sami – z ciężarem swojego grzechu i w procesie nawrócenia – wyjaśnia bp Ryś. Mamy właśnie szansę przeżyć swoją spowiedź inaczej, we wspólnocie modlitewnej z innymi.

Reklama

Spotyka się różne określenia w odniesieniu do konfesjonału. Niedawno bp Ignacy Dec zwrócił uwagę, że każdy kapłan w swoim życiu powinien znaleźć izdebkę do modlitwy i bycia sam na sam z Bogiem. Jednocześnie wskazał, że „od momentu święceń kapłańskich, a szczególnie w czasie trwania Roku Świętego Miłosierdzia oraz w tegorocznym Wielkim Poście kapłańską izdebką powinien być konfesjonał. Miejsce naszego spotkania z miłosiernym Ojcem”. Przebaczenie grzechów w sakramencie pojednania to wyjątkowy dar. Sam Jezus wyjaśnił to św. Faustynie: „Kiedy się zbliżasz do spowiedzi, wiedz o tym, że ja sam w konfesjonale czekam na ciebie, zasłaniam się tylko kapłanem, lecz sam działam w duszy. Tu nędza duszy spotyka się z Bogiem miłosierdzia” (Dz 1602). Można powiedzieć, że po spowiedzi ludzie jak z grobów wychodzą do nowego życia, dotknięci czułością Ojca. Nie zmarnujmy tej szansy, danej nam nawet nocą.

Tagi:
edytorial

Dusza „Niedzieli” się nie zmienia

2019-04-03 10:07

Lidia Dudkiewicz, Redaktor Naczelna „Niedzieli” do 31 marca 2019 r.
Niedziela Ogólnopolska 14/2019, str. 2

W naszym życiu są powitania i pożegnania. Jest czas wielkiego wysiłku zdobywania szczytów, ale potem przychodzi czas odpoczynku. Dlatego pragnę się pożegnać jako redaktor naczelna – oddaję młodszym ster kierowania „Niedzielą”, z którą jestem związana od 1981 r., od jej wznowienia po zawieszeniu w czasach komunistycznych. Wraz z naszym tygodnikiem przeszłam przez różne epoki: od ołówka i tradycyjnej maszyny do pisania do komputera i sieci internetowej. Na moich oczach szpalty „Niedzieli” wchodziły w elektroniczną przestrzeń i w najnowocześniejsze technologie przetwarzania tekstu i obrazu. Doczekaliśmy chwili, gdy redakcja jest całkowicie skomputeryzowana, a produkcja elektroniczna zastępuje wysłużoną drukarską maszynę Gutenberga.

Obecnie „Niedziela” to nowoczesna grupa medialna z bogatą tradycją, dysponująca własną telewizją i studiem radiowym, wielokrotnie wyróżniana i nagradzana różnymi Laurami, Feniksami, a przede wszystkim katolickim Noblem, czyli Totusem medialnym. Te wszystkie sukcesy to głównie wielka zasługa mojego poprzednika – ks. inf. Ireneusza Skubisia, nestora dziennikarstwa katolickiego, który medialny gmach „Niedzieli” budował, a ja od studenckich lat towarzyszyłam temu dziełu tworzenia. Dzisiaj dziękuję za wspólną dziennikarską i formacyjną drogę. Pismo wciąż się rozwija, ukazuje w nowych odsłonach, aby nadążyć za zmieniającym się światem. Ktoś powiedział, że gdy otwiera się gazetę katolicką, to wchodzi się niejako w przestrzeń, w której mieszka Pan Bóg. A to zobowiązuje... W przypadku „Niedzieli” ważne jest to, że niezależnie od wszelkich mód i trendów pozostaje sobą – dusza „Niedzieli” się nie zmienia, chociaż zmienia się świat. Jest zawsze wierna Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, zakorzeniona w dziedzictwie świętych patronów Europy. Miałam zaszczyt – jako redaktor naczelna – usłyszeć na żywo, jak papież Franciszek, wobec całego świata, powiedział na Placu św. Piotra w Rzymie, że „Niedziela” jest „wielkim darem Bożej Opatrzności dla Narodu”. I taką „Niedzielę” oddaję w ręce mojego Następcy na stanowisku redaktora naczelnego.

Zobacz także: Dusza "Niedzieli" się nie zmienia

Wszystko w moim życiu dzieje się bardzo szybko, dlatego przez te lata nawet nie zdążyłam się urządzić w gabinecie naczelnego po nominacji w 2014 r. Pozostałam w pokoju pracy na froncie redakcyjnych zmagań ze szpaltami i kolumnami, co przez kochanego bp. Józefa Zawitkowskiego zostało określone jako taniec baletnicy, która z figur artystycznych układa taneczną symfonię, czyli kolejną gazetę. Na pożegnanie pragnę podziękować przede wszystkim abp. Wacławowi Depo, który obdarzył mnie ogromnym zaufaniem i powierzył funkcję szefa „Niedzieli”. Z pewnością zaryzykował, bo byłam wtedy pierwszą kobietą w Europie, która objęła takie stanowisko. A na koniec Ksiądz Arcybiskup wręczył mi papieskie wyróżnienie „Pro Ecclesia et Pontifice”, o które poprosił w Stolicy Apostolskiej. Hierarchom w całej Polsce jestem wdzięczna za wsparcie w każdej potrzebie i obfite błogosławienie naszych inicjatyw. Wielka wdzięczność należy się Kapłanom, którzy trudzą się, aby gazeta katolicka dotarła do polskich rodzin po każdej niedzielnej Mszy św. Pozdrawiam wszystkich Czytelników tworzących rodzinę „Niedzieli”. Dziękuję Bogu, że jesteście. Wielką wdzięczność kieruję do wspaniałych Autorów z Polski i z zagranicy, którzy zawsze odpowiadali pozytywnie na moje prośby o teksty i z radością chcieli pisać do naszego tygodnika. Zdobyliśmy dla „Niedzieli” publicystów i felietonistów z najwyższej półki. Do sukcesów zaliczam też odkrycie nowych śladów Zofii Kossak, potwierdzających, że ta wybitna pisarka była naszą redaktorką i autorką, a „Niedzielę” nazwała swoim „kochanym dzieckiem”. Przez prawie pięć lat pod szyldem „Niedzieli” miałam zaszczyt dowodzić wspaniałą redakcyjną Załogą w Częstochowie i w 19 edycjach diecezjalnych. Kocham Was i już za Wami tęsknię, tym bardziej że zabrakło czasu na więcej spotkań, za co przepraszam. Razem zdobywaliśmy medialne „himalaje”. A mamy tak niesamowitą siłę przekazu, że w 1999 r. – można powiedzieć – „wywołaliśmy” pielgrzymkę Jana Pawła II do Częstochowy. Miał nie przyjechać, a przyjechał, bo „Niedziela” napisała, że przyjedzie, i w dodatku zaprosiła na spotkanie z Ojcem Świętym na Jasnej Górze całą Polskę. Mojemu Następcy – ks. dr. Jarosławowi Grabowskiemu życzę jak najwięcej takich dziennikarskich wpadek. Niech Pan Bóg błogosławi na wszystkich drogach redaktorskiego trudu. Niech przez medialny przekaz „Niedziela” posyła jak najwięcej dobrych wiadomości, wzmacnia formację wiernych i łowi nowe dusze dla Chrystusa. Żal odchodzić, ale to się dzieje naprawdę, chociaż w kalendarzu widzę 1 kwietnia 2019 r. jako datę odejścia ze stanowiska. A może mam jeszcze do zdobycia następne „himalaje”... Dziękuję wszystkim za wszystko i przepraszam za niedoskonałości. Specjalna wdzięczność należy się Dyrekcji Drukarni w Krakowie i Dostawcy papieru za pracę w rodzinnej atmosferze. I jeszcze najważniejsze – wielkie Bóg zapłać Księżom, Siostrom zakonnym, Ojcom i Braciom w klasztorach, którzy się modlą za „Niedzielę”, na czele z liczącym 101 lat kochanym o. Jerzym Tomzińskim. Modlitewne wsparcie jest wyjątkowo ważne w tym przełomowym czasie, gdy komunikacja przenosi się do Internetu i tradycyjne gazety papierowe trzeba otoczyć szczególną troską. Proszę, pozostańmy w modlitewnej łączności, przede wszystkim podczas codziennego Apelu Jasnogórskiego oraz na Mszach św. o godz. 7.30 w każdą pierwszą sobotę miesiąca. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: Szukajmy Jezusa we wszystkim i przede wszystkim!

2019-04-20 22:03

st, tom (KAI) / Watykan

Szukajmy Jezusa we wszystkim i przede wszystkim. Z Nim zmartwychwstaniemy - zachęcił Franciszek podczas liturgii Wigilii Paschalnej 20 kwietnia w bazylice św. Piotra. Papież zachęcił do powrotu do żywej miłości z Panem, gdyż w przeciwnym razie mamy wiarę muzealną, a nie wiarę paschalną.

Grzegorz Gałązka

W homilii Franciszek nawiązał do fragmentu Ewangelii mówiącym o kobietach, które przybywszy do grobu Jezusa natknęły się na duży kamień, który tarasował wejście do niego. "Droga tych kobiet jest również naszą drogą. Przypomina drogę zbawienia, którą przebyliśmy dziś wieczorem. Wydaje się w niej, że wszystko rozbija się o kamień: piękno stworzenia o dramat grzechu; wyzwolenie z niewoli o niewierność wobec przymierza; obietnice proroków o smutną obojętność ludu"- powiedział papież i zaznaczył, że dzisiaj odkrywamy, że nasza droga nie jest daremna, że "nie roztrzaskuje się o kamień nagrobny".

"Wielkanoc to święto usuwania kamieni" - podkreślił Franciszek i stwierdzil, że Bóg usuwa najtwardsze kamienie, o które rozbijają się nadzieje i oczekiwania a zmartwychwstały Jezus jest „żywym kamieniem”, na którym zbudowany jest Kościół. "Dzisiejszego wieczora każdy jest wezwany do znalezienia w Żyjącym tego, który usuwa z serca najcięższe kamienie" - powiedział Franciszek.

Papież przestrzegł przed "kamieniem nieufności", który często blokuje nadzieję", przed budowaniem "grobowca nadziei", kierowania się "psychologią grobu", że wszystko się kończy, bez nadziei, że wyjdzie stamtąd żywe. Wskazał na fundamentalne pytanie Wielkanocy, zadane przez aniołów w pustym grobie Jezusa: "Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?" "Pan nie jest obecny w rezygnacji. Zmartwychwstał, nie ma Go tam; nie szukaj Go tam, gdzie Go nie znajdziesz: nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. Nie wolno grzebać nadziei!" - zaapelował Franciszek

Następnie wskazał na "kamień grzechu", który opieczętowuje serce. "Grzech zwodzi, obiecuje rzeczy łatwe i gotowe, pomyślność i sukces, ale potem zostawia za sobą samotność i śmierć. Grzechem jest szukanie życia wśród umarłych, sensu życia w rzeczach przemijających" - przestrzegł Franciszek i wezwał do porzucenia grzechu kariery, pychy i przyjemności, powiedzenia "nie" marnościom świata.

Papież zachęcił, aby nie ulegać własnym ograniczeniom i lękom. Przytoczył słowa z wiersza słynnej dziewiętnastowiecznej amerykańskiej poetki Emily Dickinson: „Nie znamy własnej wielkości, nim ktoś nam powie, by powstać”. "Pan nas wzywa do powstania, do wstania z martwych na Jego słowo, do spojrzenia w górę i uwierzenia, że zostaliśmy stworzeni dla nieba, a nie dla ziemi, dla wyżyn życia, a nie niskości śmierci" - powiedział Franciszek.

Papież zaznaczył, że Bóg prosi nas, abyśmy patrzyli na życie tak, jak On je postrzega, zawsze widzący w każdym z nas przemożne źródło piękna i kocha nasze życie, nawet gdy się boimy na nie spojrzeć i wziąć je w swoje ręce. "W Wielkanoc pokazuje ci, jak bardzo je miłuje. Jezus jest specjalistą w przekształcaniu naszej śmierci w życie, naszego biadania w taniec, wraz z Nim możemy i my dokonać Paschy, czyli przejścia: przejścia od zamknięcia do komunii, od rozpaczy do pocieszenia, od lęku do ufności" - mówił Franciszek i dodał: "Nie stójmy patrząc z lękiem w ziemię, ale patrzymy na zmartwychwstałego Jezusa: Jego spojrzenie napawa nas nadzieją, bo mówi nam, że zawsze jesteśmy kochani i że niezależnie od wszystkiego, czego byśmy nie postanowili, Jego miłość się nie zmienia".

Papież zachęcił do powrotu do żywej miłości z Panem, gdyż w przeciwnym razie mamy wiarę muzealną, a nie wiarę paschalną. Zaznaczył, że Jezus nie jest osobistością z przeszłości, ale jest Osobą żyjącą dzisiaj; nie poznaje się Go w książkach historycznych, ale spotyka w życiu. "Dzisiaj upamiętniamy chwilę, kiedy Jezus nas powołał, kiedy pokonał nasze ciemności, opory, grzechy, kiedy dotknął naszych serc swoim Słowem" - powiedział Franciszek.

Papież podkreślił, że Pascha Jezusa uczy nas, że "człowiek wierzący nie zatrzymuje się zbytnio na cmentarzu, ponieważ jest powołany, by iść na spotkanie z Żyjącym". Zachęcił, abyśmy się nie uciekali do Pana, jedynie, aby nam pomógł w rozwiązywaniu naszych problemów i potrzeb, gdyż to one nas wówczas ukierunkowują, a nie Jezus, ale pozwolili Zmartwychwstałemu Panu, aby nas przemienił. "Dajmy Żyjącemu centralne miejsce w życiu. Prośmy o łaskę, by nie dać się ponieść nurtowi, morzu problemów; nie rozbić się na kamieniach grzechu i skał nieufności i strachu. Szukajmy Go we wszystkim i przede wszystkim. Z Nim zmartwychwstaniemy" - zaapelował na zakończenie Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sri Lanka: co najmniej 207 zabitych w zamachach na kościoły i hotele

2019-04-21 16:42

ts, pb (KAI) / Kolombo

Co najmniej 207 osób zabitych i ponad 450 osób rannych, w tym wiele w stanie krytycznym - to aktualny bilans serii eksplozji w Niedzielę Wielkanocną w Sri Lance. Wiadomo, że do wybuchów doszło podczas Mszy św. w trzech kościołach oraz w kilku hotelach, w sumie w ośmiu miejscach w kraju. Najwięcej ofiar było w kościele św. Antoniego w stołecznym Kolombo.

AP Photo

Prawdopodobnie były to samobójcze zamachy dokonane przez islamskich fundamentalistów religijnych. Według doniesień medialnych 10 dni wcześniej lankijska policja ostrzegana była o możliwości tego typu ataków na kościoły.

Katolicy stanowią około sześciu procent w liczącej około 20 milionów mieszkańców Sri Lance. Mająca 1,2 mln wyznawców wspólnota katolicka skupia się głównie wokół stołecznej archidiecezji Kolombo oraz w 11 dalszych diecezjach na terenie tego wyspiarskiego kraju. Mniej więcej połowa z nich żyje pośród większości syngaleskiej, a druga - wśród Tamilów stanowiących mniejszość społeczeństwa. Katolicy stanowią tylko 4 procent wśród 15 mln Syngalezów i ponad 15 procent wśród niemal 4 mln Tamilów.

Kościół katolicki jest jedną z nielicznych instytucji mających trwałe miejsce w obu grupach ludności, a tym samym może się przyczyniać do pojednania po krwawej wojnie domowej lat 1982-2009. Widocznym tego znakiem jest odbywana w sierpniu każdego roku pielgrzymka do Madhu, gdzie czczona jest licząca 400 lat figura Matki Bożej. W tych pielgrzymkach uczestniczy zazwyczaj kilkaset tysięcy osób, nie tylko katolicy i inni chrześcijanie, lecz także buddyści i hinduiści.

Podczas wizyty w Madhu w styczniu 2015 r. papież Franciszek kanonizował pierwszego świętego Sri Lanki, „apostoła Cejlonu”, o. Józefa Vaza (1651-1711). Ten pochodzący z Indii misjonarz głosił Ewangelię i pełnił posługę kapłańską na ówczesnym Cejlonie od 1686 r. aż do swej śmierci.

Pierwsi misjonarze chrześcijańscy przybyli na wyspy już w V wieku z Persji. Jednak systematyczne misje rozpoczęły się dopiero wraz z przybyciem Portugalczyków w XVI wieku i były prowadzone przez franciszkanów, jezuitów, dominikanów oraz augustianów. W czasach kolonizacji holenderskiej od XVII wieku religia katolicka została zabroniona, natomiast przywileje otrzymali kaznodzieje protestanccy.

W 1796 r. Brytyjczycy przywrócili wolność religijną i umożliwili misjonarzom zakonnym z różnych krajów europejskich dostęp na ówczesny Cejlon. W 1834 r. została utworzona pierwsza diecezja katolicka. Kościół szybko spotkał się z uznaniem w społeczeństwie, a to za sprawą szkół, szpitali i obiektów socjalnych, które są dostępne nie tylko dla katolików. Wrogo natomiast nastawieni są ekstremiści buddyjscy, którzy uważają, że Sri Lanka musi być krajem w pełni buddyjskim. Chrześcijanie od lat cierpią z powodu panującego wyobrażenia, że są religią zaszczepioną przez władców kolonialnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem