Reklama

Studniówka rządu Beaty Szydło

2016-02-24 08:47

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 9/2016, str. 22-23

Artur Stelmasiak

Upłynęło 100 dni od zaprzysiężenia rządu Beaty Szydło.
Nadszedł więc czas na pierwsze podsumowanie politycznych zysków i strat

Rząd Prawa i Sprawiedliwości nie wszystkim się podoba, bo taka jest natura demokracji. Jednak jakość rządzenia można sprawdzić po tym, jak realizowane są obietnice wyborcze. – Gdzie te szuflady pełne ustaw, które PO, będąc w opozycji, miała czas stworzyć? Platforma jest nieprzygotowana do rządzenia – zgodnie twierdzili w 2008 r. przedstawiciele opozycji po 100 dniach pierwszego rządu Donalda Tuska. A jak wygląda na tym tle pierwsze 100 dni rządu Prawa i Sprawiedliwości?

Premier Beata Szydło nie zapomniała o swoich obietnicach wyborczych. W ciągu 100 dni udało się jej wprowadzić kilka sztandarowych zmian. Wystarczy spojrzeć w kalendarz, by zobaczyć, że już po 40 dniach 6-latki zostały uwolnione od przymusu pójścia do pierwszej klasy oraz że praca nad wprowadzeniem w życie programu „Rodzina 500+” zajęła rządowi 80 dni. Oczywiście, nie wszystkim projekty PiS przypadły do gustu. Nie zmienia to jednak faktu, że Beata Szydło stoi na czele jednego z najskuteczniej działających rządów ostatnich dwóch dekad.

Trudne początki

Rząd PiS nie mógł liczyć na „miesiąc miodowy” i kredyt zaufania opozycji. Był krytykowany, jeszcze zanim się ukonstytuował. Najgorsze nadeszło jednak w pierwszym miesiącu władzy, gdy świeżo upieczeni ministrowie zajęli się rekonesansem w swoich resortach, a w Sejmie toczono ostry spór o Trybunał Konstytucyjny. Ustawa przygotowana przez Platformę Obywatelską i niekonstytucyjny wybór dodatkowych sędziów okazały się tykającą bombą z opóźnionym zapłonem. Politycy PiS-u we współpracy z prezydentem próbowali ratować sytuację. Odbywały się nocne posiedzenia Sejmu, powstały uchwały odwołujące sędziów i powołujące nowych. To wszystko sprawiło, że zwykli ludzie pogubili się w tym politycznym sporze, a napiętą sytuację wykorzystały niechętne Prawu i Sprawiedliwości media i opozycja.

Reklama

To były najtrudniejsze dni obecnej władzy, bo przeciwnikom udało się zbudować narrację sugerującą, że PiS przeprowadza „zamach stanu”. Na fali rozhuśtanych nastrojów środowisko związane z „Gazetą Wyborczą” wyprowadziło kilkanaście tysięcy osób na ulice. Stało się więc coś, czego liderzy PiS-u nie przewidzieli.

W pierwszych tygodniach popełniono wiele błędów, przez które rząd oraz większość sejmowa znalazły się pod obstrzałem. To wówczas ujawnił się problem koordynacji polityki informacyjnej pomiędzy trzema ośrodkami władzy – prezydentem, premierem i tzw. Nowogrodzką, czyli siedzibą PiS-u. Zabrakło spójnych komunikatów, którymi można było wytłumaczyć zawiłości sporu o Trybunał i przekonywać do swoich racji. Efektem tych błędów były pierwsze demonstracje i powstanie Komitetu Obrony Demokracji. Dzięki temu środowisko związane z „Gazetą Wyborczą” może bojkotować niemal wszystkie strategiczne decyzje partii rządzącej. I choć pierwotny impet KOD-u wyhamował, to jednak w przestrzeni publicznej znów pojawiła się koniunktura, aby skutecznie straszyć PiS-em.

Z jednej strony nawet część prawicowych publicystów wskazuje, że nie warto było aż tak ostro walczyć o Trybunał Konstytucyjny. Z drugiej – pojawiły się opinie chwalące polityczny „blitzkrieg”, dzięki któremu nowa władza zyskała strategiczne przyczółki, a teraz będzie mogła zająć się skutecznym rządzeniem.

Sukces normalności

Na przełomie grudnia i stycznia przegłosowano nową ustawę medialną, dzięki czemu minister skarbu mógł powołać nowych szefów Telewizji Polskiej oraz Polskiego Radia. I znów pojawiły się protesty KOD-u. Tym razem protestujący zostali jeszcze mocniej zmanipulowani przez „Gazetę Wyborczą”. O ile zawiła sytuacja z Trybunałem Konstytucyjnym może być osią sporu pomiędzy prawnikami i politykami, to jednak zmiany w TVP nie są czymś nadzwyczajnym. To, co zrobiła partia rządząca, wpisuje się w „tradycję” polskiej demokracji ostatnich 20 lat. Przynajmniej od 1995 r. każda zmiana władzy oznaczała wymianę szefostwa mediów publicznych. Trzeba również pamiętać, że TVP od kilku lat bezpardonowo atakowało PiS. Polacy wybrali tę partię na fali sprzeciwu wobec tego, co widzieli m.in. w telewizji publicznej. Tym samym społeczeństwo pokazało czerwoną kartkę nadawcy, a więc wymiana zarządów TVP i PR była konsekwencją oczekiwań społecznych.

Na przełomie 2015 i 2016 r. opinii publicznej umknęło bardzo nietypowe zdarzenie. Po raz pierwszy od wielu lat powitaliśmy Nowy Rok bez problemów związanych z rozkładem jazdy PKP i bez strajku lekarzy. I choć trudno ocenić, ile w tym zasługi świeżo upieczonych ministrów, to jednak premier Beata Szydło mogła ogłosić, że wreszcie widać „dobrą zmianę”.

Po dwóch miesiącach rządów sytuacja wewnętrzna zaczęła się stabilizować, jednak echo grudniowej awantury zyskało rezonans wśród unijnych instytucji. Z inspiracji m.in. polityków Platformy Obywatelskiej spór o Trybunał Konstytucyjny przeniósł się do Brukseli. Zaskoczeniem dla zdezorientowanej opozycji była europejska debata nt. praworządności i wolności słowa w Polsce. Świetne wystąpienie premier Beaty Szydło na politycznym forum Europy wzmocniło jej pozycję na arenie międzynarodowej oraz w Polsce. W kuluarach europarlamentu mówi się, że debata była przede wszystkim klęską przewodniczącego PE Martina Schulza. Najprawdopodobniej nie będzie już więcej takich spektakli, bo dyskusja bardziej zaszkodziła Unii niż Polsce.

Wyborcze obiecanki

Po zaprzysiężeniu nowego rządu od razu można było przewidzieć strategię opozycji. Celem ataków są i nadal będą min. Antoni Macierewicz – za to, że zajmował się m.in. badaniem katastrofy smoleńskiej – i min. Zbigniew Ziobro – bo w poprzednim rządzie PiS starał się łapać przestępców. Połączenie stanowisk prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości nie jest pomysłem Ziobry, ale spełnieniem kolejnej obietnicy wyborczej. Politycy PiS zawsze krytykowali rozdzielenie prokuratury od rządu, bo – ich zdaniem – rozwiązanie takie było nieskuteczne. Spełnioną obietnicą jest również powołanie Komisji ds. Zbadania Katastrofy Smoleńskiej. Jednak sam fakt powołania zespołu ekspertów nie jest jeszcze sukcesem, bo przed komisją stoi arcytrudne zadanie. To przedsięwzięcie będzie najtrudniejszym wyzwaniem, ponieważ nie wszystko zależy od polskich instytucji. Bezdyskusyjnie, zbadanie katastrofy jest dla naszego państwa sprawą honoru, ale nie wystarczy tylko poznać prawdę. Trzeba jeszcze uczynić wszystko, by polska i międzynarodowa opinia publiczna tę prawdę przyjęły. Nie ulega wątpliwości, że po 6 latach zohydzania tematyki smoleńskiej będzie to bardzo trudne. Dlatego też komisja musi zadbać o komunikację ze społeczeństwem, dzięki której będzie można skutecznie wytłumaczyć meandry skomplikowanego śledztwa.

Wymierne osiągnięcia rządu widać też w polityce społecznej i gospodarczej. W ramach realizacji obietnic zniesiono – jak już wspomniałem – przymus posyłania 6-latków do pierwszej klasy, ale także rozpoczęto konsultacje MEN-u ws. szerszej reformy szkolnictwa. Konserwatywną część społeczeństwa już teraz cieszą zapewnienia min. Anny Zalewskiej o tym, że szkoła będzie uczyć historii i tradycyjnych wartości, a system edukacji zostanie skutecznie oczyszczony z ideologii gender.

Sporo dzieje się również w sektorze ekonomiczno-gospodarczym. Do Sejmu i KNF-u trafiła ustawa prezydencka ws. kredytów frankowych, a 1 lutego br. wprowadzono podatek bankowy. Finalizowane są także prace nad podatkiem handlowym, który ma przynieść zyski i chronić małe sklepy. Tu pojawił się pierwszy zgrzyt, bo swój sprzeciw zgłosili właściciele tzw. sklepów franczyzowych. Ogłoszono także założenia największego projektu strategicznego, tzw. planu wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Jest to najważniejszy program rządu PiS, który ma stać się kołem zamachowym polskiej gospodarki w najbliższym ćwierćwieczu.

Symboliczne 100 dni rządu to czas ciężkiej pracy nad realizacją obietnic. Do tej pory udało się ich zrealizować bardzo dużo, ale wciąż czekają kolejne. Beata Szydło obiecała jeszcze obniżenie wieku emerytalnego oraz podwyższenie kwoty wolnej od podatku. Oczywiście, wszystkiego nie da się wprowadzić od razu, ale Pani Premier zapewniła, że ogłosi harmonogram realizacji wszystkich obietnic wyborczych.

Jak ryba w wodzie

Kilka lat temu min. Radosław Sikorski mówił, że boi się bierności Niemiec, a nie ich siły. Był to szczytowy etap polityki płynięcia w tzw. głównym nurcie, która zakładała realizację tego, co wskaże kanclerz Niemiec. Wówczas „Der Spiegel” pisał o Sikorskim, że jest wielkim wizjonerem znad Wisły.

Teraz wiele się zmieniło, bo niemiecka prasa pisze o rządzie populistów, nacjonalistów, a polskie standardy sprawowania władzy porównuje do putinowskiej Rosji. Tak właśnie wygląda kara za prowadzenie suwerennej polityki zagranicznej. I choć pewnie nie wszystkim podoba się nasza dyplomacja, to jednak jest ona samodzielną polityką państwa, które na pierwszym miejscu stawia interesy swoich obywateli. Różnicę można dostrzec już w pierwszych słowach. Podczas wizyty w Berlinie Beata Szydło jasno i wyraźnie powiedziała, że silna Europa potrzebuje silnej Polski, a dopiero później silnych Niemiec.

Na zakończenie wróćmy do historii sprzed 8 lat. Po pierwszych 100 dniach rządów Donalda Tuska mówiono, że Kancelaria Premiera zajęła się polityczną wojną z Prezydentem RP Lechem Kaczyńskim, zamiast zabrać się za spełnianie obietnic wyborczych. W tym okresie po obiecane podwyżki zaczęli przychodzić lekarze, pielęgniarki, górnicy, celnicy i nauczyciele. Wówczas jednak pieniędzy nie dostali i po 100 dniach Platforma doczekała się strajków. Teraz też mamy protesty, ale nie da się ukryć, że KOD jest projektem politycznym, którego spoiwem jest niechęć do PiS-u.

Dwie kadencje rządów PO złośliwi nazywają okresem sprawnego PR-u, którym przykryto czas nierządzenia. I choć można znaleźć obietnice, które PO i PSL zrealizowały, to jednak strategiczne założenia pozostały tylko na papierze. W tym zestawieniu rząd Beaty Szydło wypada jak powyborczy ekspres. Trudno dziś oszacować, na ile rządowi starczy pieniędzy i determinacji, ale start jego członkowie mają bardzo dobry. To właśnie dlatego realizowane projekty wywołują tak wielki popłoch w szeregach opozycji.

I jeszcze jedno. Premier Beata Szydło przyczyniła się do dwóch triumfalnych zwycięstw wyborczych w 2015 r. Początkowo śmiano się z niej, że jest malowanym kandydatem na szefa rządu. Nawet politycy PiS-u zastanawiali się, czy poradzi sobie na fotelu premiera, bo wcześniej nie piastowała nawet ministerialnych stanowisk. Jarosław Kaczyński wrzucił ją jednak na bardzo głęboką wodę. Dziś trzeba przyznać, że Beata Szydło z każdym dniem radzi sobie coraz lepiej. Na czele ministrów czuje się jak ryba w wodzie... A prezes Kaczyński musi dbać o to, aby woda nie była mętna.

Tagi:
polityka rząd

Przed tym Kościół musi się bronić i to bronić bardzo mocno

2019-01-01 17:45

bgk / Gniezno (KAI)

Przed opowiadaniem się Kościoła po jednej lub drugiej stornie politycznej i jednocześnie ingerowaniem polityków w sprawy wiary i doktryny przestrzegał w Nowy Rok w Gnieźnie bp Krzysztof Wętkowski. „Przed tym Kościół musi się bronić i to bronić bardzo mocno” – mówił.

Marek Kępiński/BPJG

Biskup pomocniczy gnieźnieński przewodniczył Mszy św. celebrowanej w południe w katedrze gnieźnieńskiej z okazji obchodzonej 1 stycznia uroczystości Świętej Bożej Rodzicielki i początku roku 2019. W homilii, wskazując na kończący się czas oktawy Bożego Narodzenia, podkreślił, że poprzez kolejne uroczystości i święta, przypomina nam ona i uczy, „kim jesteśmy, jakie są nasze obowiązki i w jakim świecie żyjemy”.

- Święto Świętej Rodziny – tłumaczył – nie tylko dowartościowuje każdą ludzką rodzinę, ale pomaga także odnaleźć się w rodzinie ludzi wierzących, słyszymy bowiem odpowiedź Jezusa, że jego matką i braćmi są wszyscy, którzy słuchają słowa i je zachowują. Wspominani w tym czasie św. Szczepan i św. Tomasz Becket, biskup i męczennik, pokazują z kolei, że naszym obowiązkiem jest nie tylko słuchanie i przyjmowanie Słowa, ale i odważne świadectwo dawane Chrystusowi. I wreszcie uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki, która „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” zachęca nas do spojrzenia na całość wydarzeń i zjawisk, a także uczy powściągliwości i roztropności w ich ocenie. Tyczy się to także tego szczególnego wycinka życia społecznego jakim jest polityka, na co zwraca uwagę także hasło obchodzonego już po raz 52. Światowego Dnia Pokoju „Dobra polityka służy pokojowi” - mówił biskup.

Odnosząc się dalej do relacji między Kościołem a światem polityki bp Wętkowski przywołał jedne z najczęściej cytowanych i jednocześnie jednoznacznych słów Jezusa: „Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. Jak mówił, działają one nie w jedną, ale w dwie strony. Z jednej Chrystus przestrzega przed zaangażowaniem Kościoła w politykę, z drugiej wskazuje, że świat polityki powinien się hamować przed wkraczaniem w życie Kościoła.

- Na te słowa Jezusa często powołują się Ci, którzy uważają, że Kościół nie powinien wtrącać się do polityki, to znaczy nie powinien niczego oceniać, a już wcale nie powinien oceniać polityków, bo oni tego sobie nie życzą. Najchętniej nie poddawaliby się żadnym wyborom, bo uważają, że mogą rządzić zawsze. Tymczasem Chrystus przestrzega Kościół przed uprawianiem polityki, nie przed ocenianiem zasad politycznych bo to należy do jego misji” – podkreślił biskup pomocniczy gnieźnieński.

Stwierdził również, że zawsze były i zawsze będą – co pokazuje historia – zapędy ze strony polityki, by kierować i ingerować w sprawy Kościoła. Ta sama historia uczy również, że „kiedy Kościół za bardzo angażuje się po jednej stronie politycznej, to zawsze jest to błędem”.

- Niezależnie po której, prawej czy lewej, pokusy są po każdej stronie – mówił. – I są tacy, którzy tu i tam biegają i działają. Z drugiej strony to słowo Pana Jezusa działa wobec wspólnoty politycznej, która ma się hamować przed zapędami wkraczania w życie Kościoła. Dzisiaj także tego doświadczamy, ze strony ludzi, którzy są zupełnie obcy Kościołowi, wrodzy Kościołowi, a także wewnątrz Kościoła, ze strony tych, którzy zamierzają dokonywać zmian doktrynalnych, dotyczących często zasad życia moralnego, bo wydaje im się, że są do tego powołani, że mają do tego prawo. Przed tym Kościół musi się bronić i to bronić bardzo mocno – mówił bp Wętkowski.

Na koniec, przywołując raz jeszcze obraz świętej Bożej Rodzicielki, życzył, by jak Ona, układać sobie wszystko w całość i mieć pełen, a nie tylko fragmentaryczny obraz rzeczywistości, także w powyższych kwestiach.

Życzył również, by rozpoczynający się rok był dla wierzących przede wszystkim czasem osobistego uświęcenia. „To jest najpełniejsze życzenie jakie można przekazać człowiekowi wierzącemu” – dodał.

Wspólnie z bp. Krzysztofem Wętkowskim Mszę św. celebrowali: abp senior Henryk Muszyński i bp senior Bogdan Wojtuś, a także kanonicy Kapituły Prymasowskiej, której biskup pomocniczy gnieźnieński jest prepozytem i która tradycyjnie spotyka się pierwszego dnia nowego roku.

Transmisja Mszy św. z katedry gnieźnieńskiej dostępna jest na stronie www.archidiecezja.pl i kanale YouTube archidiecezji gnieźnieńskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Gądecki: śmierć Pawła Adamowicza okryła nas smutkiem z powodu zdziczenia obyczajów

2019-01-19 12:54

lk / Gdańsk (KAI)

Tragiczna śmierć prezydenta Gdańska „okryła nas wszystkich smutkiem z powodu zdziczenia obyczajów. Wszystko, co było dobrego w jego myśleniu, słowach i działaniu, brało się z chrztu. Za to chcemy dziękować – powiedział we wstępie do Mszy św. pogrzebowej śp. Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska przewodniczący Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. Homilię podczas Eucharystii w tamtejszej Bazylice Mariackiej wygłosi abp Sławoj Leszek Głódź.

episkopatnews/flickr.com

W wstępie do liturgii abp Sławoj Leszek Głódź poinformował o duchowej łączności papieża Franciszka z rodziną zmarłego prezydenta. Za pośrednictwem kard. Konrada Krajewskiego, papież przekazał rodzinie Pawła Adamowicza różańce, które wręczył metropolita gdański.

Prymas Polski abp Wojciech Polak skierował do uczestników uroczystości list, który w Bazylice Mariackiej odczytał prymas Polski senior abp Henryk Muszyński. Prymas Polak wyraził w nim przede wszystkim smutek z powodu tragicznej śmierci prezydenta Gdańska. Przesłał także rodzinie Zmarłego „wyrazy szczególnego współczucia i duchowej jedności”.

„Modlitwą i myślą stają przy trumnie śp. Pana Prezydenta Pawła Adamowicz, aby dziękować Bogu za wszelkie dobro, jakie przez jego ręce i serce stały się udziałem wielu ludzi. Działo się tak w przeszłości, gdy podejmował działalność opozycyjną w czasach PRL, poprzez troskę o uchodźców i emigrantów, którą wyrażał jako prezydent Gdańska, aż po udział w tragicznym finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, podczas której dziękował za okazywane dobro, szczerość i solidarność” – napisał abp Wojciech Polak.

Przewodniczący Episkopatu abp Stanisław Gądecki podkreślił, że tragiczna śmierć prezydenta Gdańska „okryła nas wszystkich smutkiem, smutkiem z powodu zdziczenia obyczajów, ale także smutkiem, który towarzyszy każdemu umierającemu człowiekowi”. – Dziękujemy Panu Bogu za to wszystko, co stało się udziałem w dobru, które rozpoczęło się w nim od momentu chrztu świętego – mówił o zmarłym prezydencie Gdańska przewodniczący Episkopatu. Od tego momentu poprzez kolejne sakramenty podążał on do coraz większej dojrzałości. – Wszystko, co było dobrego w jego myśleniu, słowach i działaniu, brało się z chrztu. Za to wszystko chcemy dziękować i za to, co otrzymali mieszkańcy tego miasta – dodał abp Gądecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Gdańsk: Msza św. pogrzebowa śp. prezydenta Pawła Adamowicza

2019-01-19 12:22

aw / Gdańsk (KAI)

W Bazylice Mariackiej w Gdańsku rozpoczęła się Msza św. pogrzebowa prezydenta Pawła Adamowicza. Przewodniczy jej przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki, a homilię wygłosi metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź.

KPRM

Pogrzebową Mszę św. koncelebrują ponadto prymas Polski senior abp Henryk Muszyński, biskupi pomocniczy archidiecezji gdańskiej, hierarchowie sąsiednich diecezji oraz wielu duchownych diecezjalnych i zakonnych. Ceremonii towarzyszy asysta wojskowa.

We Mszy św. biorą udział najbliższa rodzina tragicznie zmarłego prezydenta, prezydent RP Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki wraz z członkami rządu, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk z małżonką, byli prezydenci RP Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski z małżonkami, wielu premierów, współpracownicy, parlamentarzyści oraz mieszkańcy Trójmiasta, Pomorza i osoby, które przybyły z całego kraju. Wiele z nich stoi także przed świątynią.

W świątyni jest też m.in. były prezydent Niemiec Joachim Gauck, są też burmistrzowie Rotterdamu, Bremy, Lipska i Hamburga. Polskie samorządy reprezentuje wielu prezydentów, burmistrzów, wójtów i radnych z całego kraju.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został ugodzony nożem 13 stycznia podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i zmarł następnego dnia w szpitalu w skutek odniesionych ran.

Urna z prochami Pawła Adamowicza zostanie złożona w Bazylice Mariackiej.

(rozszerzymy)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem