Reklama

Sztuka współczesna zapomina o dekalogu

2016-02-24 08:47

Rozmawia Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 9/2016, str. 26-27

East News/Kacper Bieryło
Prof. Piotr Gliński – Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego

O kulturze, której trzeba dodać skrzydeł, o granicach artystycznej ekspresji, o Kościele będącym mecenasem sztuki – z wicepremierem Piotrem Glińskim, Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, rozmawia Lidia Dudkiewicz

LIDIA DUDKIEWICZ: – Jak Pan Premier definiuje swoją misję jako Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego? W nazwie resortu wyraźnie zawarta jest troska o dowartościowanie rodzimej tradycji...

MIN. PIOTR GLIŃSKI: – Jak wiemy, nie zawsze było to Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Od ok. 10 lat nazwa resortu poszerzona jest o „dziedzictwo narodowe” – po to, aby zaakcentować fakt, że kultura zawiera w sobie elementy dziedzictwa, elementy historyczne. I to jest bardzo ważny wymiar kultury. Moją misją jest to, żeby te nasze działania były zrównoważone, tzn. żeby różne wymiary kultury, różne treści kulturowe były w równym stopniu realizowane i żeby państwo polskie także w sposób zrównoważony wspierało kwestię dziedzictwa narodowego. Każda wspólnota polityczna opiera się na wartościach, które kształtują się często przez wieki. A te wartości są niezbędne, byśmy byli zjednoczeni, zintegrowani i dzięki temu w jakimś sensie także silniejsi. Trzeba zatem te wartości zachować na przyszłość.

– A może kultura wymaga dzisiaj pewnego przedefiniowania? Może trzeba wrócić do jej pierwotnego znaczenia, czyli powinno być w niej miejsce zarówno dla materii, jak i dla wartości duchowych?

– Kultura, jeśli czegoś najbardziej potrzebuje, to zdrowego rozsądku. Kultura przejawia się w bardzo różny sposób. Ważne jest, żeby jej zapewnić możliwość funkcjonowania. Ale jest też prawdą, że podstawowy problem współczesnej kultury to kryzys wartości. Jest on wielowymiarowy, polega m.in. na tym, że istnieją bardzo silne prądy ideologiczne i instytucjonalne, które głoszą nihilizm, brak wartości, relatywizm. Niszczy się trud myślenia o tym, co w życiu jest ważne, co w życiu narodów, społeczeństw, grup społecznych i poszczególnych ludzi faktycznie powinno być ważne. Uważa się, że wszystko jest tak samo ważne, że nie ma hierarchii, nie ma priorytetów, nie ma tego, co w gruncie rzeczy nadaje sens ludzkiemu życiu. A to prowadzi współczesny świat do zagubienia. Dlatego często mówimy o kryzysie kultury, o kryzysie cywilizacji. Myślę, że trzeba się temu przeciwstawiać – nie w sensie siłowym, narzucając swoją opcję, ale raczej szukając wyjścia z tej sytuacji i prezentując to, co jest najważniejsze, co jest wartościowe, co nadaje sens ludzkiemu życiu. Stąd trzeba sięgać do duchowości, do transcendencji, do odniesienia do Stwórcy i proponować światu tego rodzaju interpretacje. Możemy zatem powiedzieć, że potrzebne jest przewartościowanie. Ale myślę, że zdrowy rozsądek nas do tego prowadzi.

– Proszę nam podpowiedzieć, w jaki sposób mamy tłumaczyć ludziom, że ekspresja artystyczna ma określone granice, że nie można urażać godności ludzkiej, że nie można przekraczać granic dobrego smaku. Pan Minister jest wielkim bohaterem, bo wiele bojów już stoczył w obronie prawdziwego oblicza kultury.

– Nie jestem żadnym bohaterem, uważam, że to jest mój obowiązek. Owszem, rozmowa na ten temat jest trudna. Myślę jednak, że trzeba rozmawiać, trzeba o tym mówić i dawać świadectwo. Ostatnio np. uczestniczyliśmy w dyskusji podczas spotkania komisji sejmowej. Razem z min. Jarosławem Sellinem prezentowaliśmy posłom polskiego parlamentu program Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Rozgorzała dyskusja na temat granic wolności artystycznej. Ja od dawna mówię, że istnieją granice wolności artystycznej – incydent z kwestią pornografii w jednym ze spektakli teatralnych tego dotyczył. Tych granic jest kilka. Można się odnieść choćby do tego, że wolność artystyczna jest ograniczona prawem, np. nie można w sztuce propagować kłamstwa oświęcimskiego czy idei komunistycznych lub faszystowskich. Ale dotyczy to także kwestii wartości. Moim zdaniem, sztuka współczesna zapomina o Dekalogu. Jeżeli Dekalog mówi nam, co możemy robić, a czego nie powinniśmy, to odnosi się to także do wartości artystycznych. Jestem zwolennikiem wolności artystycznej, jednak w ramach pewnych granic. Jestem zwolennikiem eksperymentu, oryginalnych instalacji, które wymyślają artyści. Niech oni to robią, bo taka jest ich domena. Ale nie mają prawa łamać podstawowych wartości, na których oparta jest nasza cywilizacja. Nigdy z mojej strony nie będzie zgody na przemycanie do spektaklu teatralnego pornografii, i to jeszcze za publiczne pieniądze. Nie oceniałem wartości artystycznej wiadomej sztuki. Powodem mojej reakcji było wyraźne przekroczenie dopuszczalnej granicy, którą jest pojawienie się pornografii w teatrze publicznym. Na to nie będzie zgody. Jeżeli ktoś prywatnie chce uprawiać sztukę, która miałaby na tym polegać, jeżeli uważa, że to jest sztuka – w gruncie rzeczy to też jest jego wybór. Jesteśmy osobami wolnymi, możemy wybierać, także na gruncie doktryny katolickiej. Jeżeli człowiek dokonuje złego wyboru, to też ma do tego prawo. Ale na pewno nie ma prawa do tego, by sprawy takie jak pornografia były prezentowane za pieniądze publiczne w publicznych instytucjach.

– Proszę o podzielenie się swoimi przemyśleniami związanymi z 1050. rocznicą Chrztu Polski. Wiadomo, że państwo polskie ma swój początek tam, gdzie polski Kościół, czyli u źródeł chrzcielnych. Niedługo będą miały miejsce uroczystości rocznicowe, na których spotkają się państwo i Kościół. Czy nie jest to dobra okazja, aby trochę wyakcentować pewne sprawy, wprowadzić wartości chrześcijańskie w ten coraz bardziej laicyzujący się świat i mocno je ugruntować?

– Pojawiła się możliwość, abyśmy się nad tym zastanowili. Ta wielka historyczna rocznica 1050-lecia Chrztu Polski jest pewną okazją, ważną pomocą. Mamy szczęście, że w kalendarzu pojawiła się ta rocznica, która zmusza nas do refleksji. Bardzo wszystkich zachęcam do podjęcia zamyślenia na ten temat. 50 lat temu, w komunizmie, jako państwo nie mieliśmy możliwości pełnego doświadczenia rocznicy 1000-lecia Chrztu Polski. Państwo komunistyczne nie chciało w niej uczestniczyć i cały trud upamiętnienia jej spoczywał na barkach Kościoła, tego Kościoła ludowego. Oczywiście, moje pokolenie pamięta obchody Milenium, ja też je pamiętam, chociaż byłem wtedy bardzo młodym człowiekiem. Ale w tej chwili mamy szansę zjednoczenia się także jako państwo, by razem uczcić 1050. rocznicę Chrztu Polski. Chodzi tu o refleksję nad tym, skąd wyrastamy. Pomocą na pewno będą święci i liderzy: od kard. Stefana Wyszyńskiego do św. Jana Pawła II. Nie byłoby dzisiejszej Europy bez chrześcijaństwa i nie byłoby dzisiejszej Polski bez chrześcijaństwa. Trzeba o tym pamiętać, trzeba zrozumieć, co to znaczy, że Mieszko I zdecydował się kiedyś na chrześcijaństwo, że zbudował państwo i wspólnotę polityczną wokół wartości chrześcijańskich. Zawsze to podkreślam, a przecież zauważają to także badacze kultury. Co jest najważniejsze w chrześcijaństwie? Miłość. I to samo jest w cywilizacji. Co to znaczy: cywilizacja? To jest zdolność ludzi do samoograniczania, a miłość to też jest zdolność człowieka do samoograniczania. Prawdziwa miłość polega na tym, że nas jakby już nie ma, a jest ten obiekt, który miłujemy.
Wracając do tego, jak ważne było chrześcijaństwo dla Polski, dla naszej wspólnoty politycznej, trzeba powiedzieć, że poprzez zdolność do samoograniczania ludzie mogą ze sobą współpracować, mogą tworzyć faktyczną wspólnotę. W tym więc tkwi odpowiedź na pytanie, dlaczego chrześcijaństwo było tak ważne dla Polski i dla naszej wspólnoty politycznej, dlaczego jesteśmy wciąż razem. Przecież nie przeszlibyśmy przez zabory bez tych wartości niesionych przez kulturę, w której były wartości chrześcijańskie.

– Jest to dla nas czas wielkiej łaski. Wspomnieliśmy już rok 1966, oddzielne obchody kościelne i państwowe – dwie strony barykady: z jednej Kościół, z drugiej państwo. Teraz jesteśmy razem...

– Mamy to wielkie szczęście, że możemy wspólnie organizować obchody 1050-lecia Chrztu Polski i że będziemy razem. Powinniśmy pamiętać także o tym, że nie wolno przesadzać. Mamy do czynienia z dwoma różnymi porządkami: kościelnym i państwowym. Wobec najważniejszych wyzwań muszą one współpracować. To naturalne. Najważniejszym wyzwaniem jest dbanie o to, aby system wartości naszego społeczeństwa był jak najlepszy, żeby ludzie mieli możliwość refleksji, zastanowienia się nad tym, skąd przychodzą, kim są, dokąd zmierzają. I żeby byli w stanie poszukiwać na tej drodze rzeczy najbardziej wartościowych.

– Kościół przez wieki był mecenasem sztuki. Czy w związku z nową sytuacją można się spodziewać, że wreszcie dług wobec Kościoła będzie sprawiedliwie spłacany, m.in. przez opiekę Ministerstwa nad obiektami sakralnymi?

– Tak, choć zawsze musimy zachować zdrowy rozsądek. Wsparcia wymagają przecież także elementy sztuki świeckiej. Bardzo często odwiedzam miejsca sakralne, bo tam sztuka kwitnie, wszędzie jest obecna i potrzebuje wsparcia. To oczywiste, że interesem państwa polskiego jest wspieranie sztuki, i to w jak największym zakresie. W ministerstwie jest wiele programów, które wspierają sztukę sakralną, bo po pierwsze – jest piękna, a po drugie – ma olbrzymią tradycję. Kościół przez wieki był mecenasem i rozwijał sztukę w bardzo wielu różnych wymiarach. Niedawno odwiedziło mnie środowisko częstochowskie, rozmawialiśmy o wsparciu dla wspaniałego międzynarodowego festiwalu muzycznego „Gaude Mater”. To wsparcie oczywiście będzie. W jakimś zakresie zawsze było, ale na pewno będzie wzmocnione, bo to jest jeden z największych tego typu festiwali w Europie.

– Jakie odczucia towarzyszą Panu Ministrowi przy przekraczaniu bram jasnogórskich?

– Na Jasnej Górze nie jestem pierwszy raz, ale całego klasztoru jeszcze pewnie nie zwiedziłem. Poprzednim razem byłem w kaplicy, w muzeum, w refektarzu i w paru innych miejscach – mam nadzieję, że dzisiaj trochę więcej zobaczę. To zawsze jest miejsce specjalne i człowiek czuje się tu bardziej uduchowiony – sprawia to już sama atmosfera tego miejsca.

– My, którzy przebywamy tutaj na co dzień, obiecujemy wsparcie modlitewne w intencjach, z którymi przybył Pan Minister na Jasną Górę. Oczywiście, o sprawach wagi państwowej pamiętamy podczas Mszy św. za Ojczyznę, sprawowanej w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej codziennie o godz. 15.30.

– To wsparcie jest bardzo potrzebne. Wiem, że mam je tutaj od ponad trzech lat, od czasu, kiedy zacząłem funkcjonować w życiu publicznym. Od jednego z moich przyjaciół natychmiast dostałem sygnał, który mnie już wtedy bardzo wzruszył, że tutaj, na Jasnej Górze, są osoby wspierające mnie modlitwą...

Rozmowę przeprowadzono na Jasnej Górze 30 stycznia 2016 r.

Tagi:
wywiad rozmowa

Reklama

O co modlą się mężczyźni?

2019-03-20 09:26

Katarzyna Krawcewicz
Edycja zielonogórsko-gorzowska 12/2019, str. VII

Przy okazji trwającej peregrynacji obrazu św. Józefa Kaliskiego otwieramy cykl rozmów z mężczyznami. Będzie to miejsce na przemyślenia, świadectwa i ciekawe historie. Poznajcie męską stronę wiary. Z Piotrem Wiśniewskim rozmawia Katarzyna Krawcewicz

Archiwum
W Męskim Plutonie Różańcowym często modlimy się do św. Józefa m.in. za nasze rodziny

Katarzyna Krawcewicz: – Jesteś w Męskim Plutonie Różańcowym. Powiedz, o co modlą się mężczyźni?

Piotr Wiśniewski: – Chyba we wszystkich możliwych intencjach, na każdy dzień tygodnia jest wyznaczona inna. Modlimy się za papieża Franciszka i Kościół, za męskie wspólnoty, za ojczyznę, za rodziny, za księży, za chorych, cierpiących i samotnych, a także za kobiety. Często ktoś po prostu przysyła prośbę o modlitwę. Każdy z nas nosi też w sercu swoje intencje. I w Plutonie Różańcowym jest też zasada, że co miesiąc dobieramy się w dwójki braterskie i przez ten czas modlimy się jeden za drugiego, to taka nasza modlitwa wstawiennicza.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Warszawa: protest rodziców i organizacji prorodzinnych przeciwko "Deklaracji LGBT+"

2019-03-18 18:58

lk / Warszawa (KAI)

Rodzice, członkowie organizacji na rzecz praw rodziny, politycy oraz tłumy mieszkańców stolicy zebrały się w poniedziałek przed warszawskim ratuszem, by zaprotestować przeciwko zapisom "Deklaracji LGBT+" podpisanej niedawno przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.

Artur Stelmasiak
Zobacz zdjęcia: Protest przeciw deklaracji LGBT+

Przed ratuszem zgromadziło się kilkaset osób w różnym wieku, ale głównie rodziców z dziećmi. Wielu trzymało w rękach transparenty z hasłami: "Wara od naszych dzieci", "Chcemy Boga w książce i szkole", "Wychowanie - tak! Indoktrynacja - nie!" czy "Nie róbcie z polskiej szkoły Sodomy". Byli też politycy i członkowie organizacji pro-life i działających na rzecz praw rodziny.

Protest organizowany został jako odpowiedź na ostatnie działania prezydenta Warszawy w związku z podpisaną przez niego deklaracją „Warszawska Polityka Miejska na rzecz społeczności LGBT+”. Podpisana deklaracja - mówili uczestnicy manifestacji - jest niezgodna z konstytucyjnym prawem do wychowania dzieci według własnych przekonań oraz z obowiązującym prawem oświatowym.

"Mam dzieci i wnuki i chciałbym, aby były uczciwe, dzielne na duszy i ciele. Walczymy o dobrą szkołę dla dzieci. Niepokoi nas to, że ten projekt jest bezprawny, jest wbrew prawu rodziców, wbrew polskiej tradycji i kulturze" - powiedział KAI jeden z uczestników manifestacji, noszący transparent z napisem "Brońmy dzieci przed zgorszeniem".

Kazimierz Przeszowski, wiceprezes Centrum Życia i Rodziny wyjaśnił na początku zgromadzenia, że protest jest skierowany przeciwko "Deklaracji LGBT+", która podważa prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Dokument ten - dodał - podważa też prawo do tego, aby wychowanie seksualne odbywało się za wiedzą, za zgodą i w zakresie uzgodnionym z rodzicami.

"Przyszliśmy tu po to, aby pokazać prezydentowi Trzaskowskiemu, co społeczeństwo uważa na temat deptania kompetencji rodziców do przekazywania świata wartości w tak delikatnej i tak wpływającej na właściwy rozwój dziecka sferze, jaką jest edukacja seksualna" - dodał współorganizator protestu.

Prezydent Rafał Trzaskowski 15 stycznia zapowiedział „walkę z mową nienawiści” w warszawskich szkołach w oparciu o podręczniki zawierające homoseksualną propagandę, a 18 lutego podpisał deklarację LGBT+, dokument realizujący postulaty tej grupy, wprowadzający m.in. do szkół zajęcia z edukacji seksualnej dotyczące homoseksualizmu, biseksualizmu i transseksualizmu w oparciu o budzące sprzeciw wytyczne Światowej Organizacji Zdrowia.

Standardy WHO zakładają, że dzieci do 4. roku życia powinny być poinformowane o „radości i przyjemności z dotykania własnego ciała, masturbacji w okresie wczesnego dzieciństwa”, 4-6 latki uczone o „różnych koncepcjach rodziny i szacunku do różnych norm związanych z seksualnością”, 6-9 latki informowane o antykoncepcji czy pojęciu „akceptowalne współżycie/seks (za zgodą obu stron)” a przed 12. rokiem życia dzieci powinny zdobyć wiedzę o „skutecznym stosowaniu prezerwatyw czy braniu odpowiedzialności za bezpieczne i przyjemne doświadczenia seksualne”.

O tym, że standardy WHO to próba narzucenia szkołom i przedszkolom edukacji seksualnej i że są one nie do przyjęcia mówiła dziennikarka i aktorka Dominika Figurska. - Nie ma naszej zgody na to, by ktoś obcy wchodził między nas a nasze dzieci w tak intymnej sprawie, jaką jest seksualność. Seksualność jest czymś pięknym, ma prowadzić do relacji z drugim człowiekiem, ale nigdy w życiu do wynaturzenia - powiedziała Figurska.

Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro-prawo do życia powiedział, że standardy edukacji seksualnej to "przygotowanie ofiar dla pedofilii". - To właśnie szykują nam rządcy Warszawy. Myśleli, że nikt tych standardów nie przeczyta, ale na szczęście jest inaczej" - mówił, wskazując na ustawiony za nim banner z fragmentami dokumentu WHO. - Nie ma na to naszej zgody! - dodał Dzierżawski.

Marek Grabowski, prezes Fundacji Mamy i Taty oraz współinicjator Ruchu 4 Marca, który powstał w sprzeciwie wobec "Deklaracji LGBT+" zachęcał, by zgromadzeni zostali "strażnikami szkół i klas". - Potrzebujemy rodziców i dziadków, którzy będą działać w dobrych relacjach z innymi rodzicami, z dyrekcjami i nauczycielami, aby powstrzymać to tęczowe szaleństwo - dodał.

"Trzydzieści lat temu stał tutaj pomnik Dzierżyńskiego, który narzucał nam wrogą ideologię. Teraz nadchodzi nowy terror. Jest to terror tęczowy, który chce seksualizować nasze dzieci od małego" - przestrzegał. Argumentował, że dzieci potrzebują miłości i czułości, a nie seksualizacji.

Wystąpił także m.in prawnik z Instytutu Ordo Iuris mec. Jerzy Kwaśniewski, który zapowiedział, że on i inni prawnicy będą służyć rodzicom pomocą. - Chcemy, aby każdy rodzic w Warszawie wiedział, że ma swoje konstytucyjne prawa. Konstytucja RP chroni wasze życie rodzinne. To wy, rodzice, macie pierwszeństwo wychowawcze przed każdym innym podmiotem, a tym razem przed miastem stołecznym Warszawą, które nie może wam nic narzucić - podkreślił.

Ich wystąpienia zgromadzeni przywitali dużymi oklaskami. Padały głosy o zainicjowanie referendum w celu odwołania prezydenta Warszawy. Obok protestu rodzin na kontrmanifestacji przy bramie wjazdowej do warszawskiego ratusza zebrali się przedstawiciele środowisk LGBT.

"Deklaracja LGBT+" zakłada także wprowadzenie w życie programu „Latarnik”, przewidującego zatrudnienie w każdej szkole przynajmniej jednej osoby działającej na rzecz wspierania środowisk LGBT+, objęcie oficjalnym patronatem Parady Równości w Warszawie czy dofinansowanie organizacji kulturalnych czy sportowych sprofilowanych pod kątem środowisk homoseksualnych.

W odpowiedzi na powyższe inicjatywy, Centrum Życia i Rodziny skierowało do prezydenta Warszawy pismo wzywające do zaprzestania tego typu działań oraz rozpoczęło zbiórkę podpisów pod apelem do minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej. Ratusz w odpowiedzi uzasadnił swoje dotychczasowe działania „wspólną troską” o bezpieczeństwo dzieci i młodzieży.

Centrum Życia i Rodziny, organizator Warszawskiego Protestu Rodzin, to fundacja, której celem jest obrona ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci oraz obrona rodziny opartej na małżeństwie kobiety i mężczyzny, otwartej na przyjęcie i wychowanie dzieci. CZiR jest m.in. organizatorem Marszów dla Życia i Rodziny odbywających się w 160 miastach Polski, a także wielu innych wydarzeń i kampanii społecznych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Światowy Dzień Zespołu Downa - w 2017 r. było 1035 tzw. aborcji eugenicznych

2019-03-20 12:53

lk / Warszawa (KAI)

Przed obchodzonym 21 marca Światowym Dniem Zespołu Downa KAI przypomina ostatnie oficjalne dane Ministerstwa Zdrowia na temat liczby dozwolonych prawem aborcji - ze względu na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub zagrożenie jego życia dokonano ich w 2017 r. aż 1035.

eleonora_os/fotolia.com

Według danych Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia, w 2017 r. przeprowadzono w Polsce łącznie 1061 dozwolonych prawem aborcji. W 22 przypadkach ciąża stanowiła zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, zaś aż w 1035 przypadkach badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazały na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Ponadto z tego samego powodu dokonano czterech aborcji w szpitalach publicznych nadzorowanych przez MSWiA.

Ustawa z 1993 r. pozwala na dokonanie aborcji, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (jak gwałt czy kazirodztwo). W dwóch pierwszych przypadkach przerwanie ciąży jest dopuszczalne do osiągnięcia przez dziecko zdolności do samodzielnego życia poza organizmem matki; w przypadku czynu zabronionego - jeśli od początku ciąży nie upłynęło więcej niż 12 tygodni.

Nowelizacji ustawy poprzez usunięcie z niej zapisów o tzw. przesłance eugenicznej domaga się Komitet Inicjatywy Ustawodawczej "Zatrzymaj aborcję", który złożył w tej sprawie w Sejmie obywatelski projekt ustawy wraz z ponad 830 tys. podpisów osób popierających ten postulat. Pierwsze czytanie projektu odbyło się 10 stycznia 2018 r., ale od tego czasu nie był on procedowany. Specjalnie powołana w tym celu podkomisja zwleka jednak choćby ze zorganizowaniem swoich spotkań.

Działacze pro-life domagają się zatem złożenia mandatu poselskiego przez przewodniczącego podkomisji Grzegorza Matusiaka (PiS), który ich zdaniem wykazuje się biernością i "od miesięcy nie potrafi stanąć na wysokości zadania i powstrzymać zabijania w szpitalach bezbronnych dzieci".

Ponadto w Trybunale Konstytucyjnym czeka na rozpatrzenie złożony przez posłów prawie półtora roku temu wniosek w sprawie niekonstytucyjności tzw. przesłanki eugenicznej. Fundacja Życie i Rodzina, której członkowie tworzą także Komitet Inicjatywy Ustawodawczej "Zatrzymaj aborcję", apelują o jak najszybsze orzeczenie TK w tej sprawie. Ich petycję poparło ponad 20 tys. osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem