Reklama

Niedoceniane wybitne Polki

2016-03-02 08:34

Jerzy Robert Nowak
Niedziela Ogólnopolska 10/2016, str. 40-41

Wikipedia
Izabela Jagiellonka (malarstwo Lucasa Cranacha Młodszego)

Gdy myślimy o słynnych Polkach, natychmiast przywołujemy przede wszystkim postacie: Marii Skłodowskiej-Curie, Heleny Modrzejewskiej, Elizy Orzeszkowej czy Marii Konopnickiej. W ich cieniu pozostają dziesiątki innych Polek, wielokrotnie mniej popularyzowanych i wielokrotnie mniej znanych. Przypomnijmy tu choć kilka z nich.

Świętosława – najsłynniejsza Polka wieków średnich

Już w początkach państwowości polskiej pojawia się typ niezwykle prężnej, mądrej i władczej Polki, która na trwałe zapisuje się na kartach europejskiej historii. To Świętosława (Sygryda), córka Mieszka I i Dąbrówki, siostra Bolesława Chrobrego. Prof. Andrzej Nowak w swym monumentalnym dziele „Dzieje Polski” (Kraków 2014, s.170) nazywa Świętosławę „tajemniczą i wspaniałą jednocześnie”. Przez stulecia niemal niewspominana w Polsce, mocno zasłynęła głównie za granicami swej ojczyzny. Była królową trzech krajów skandynawskich i matką trzech skandynawskich królów. Jeden z nich – Kanut Wielki stał się również pierwszym władcą zjednoczonej Anglii. Mniej więcej pomiędzy 980 a 984 r. została wydana przez Mieszka I za króla Szwecji Eryka Zwycięskiego. Jej kolejny mąż – król Swen Widłobrody, którego traktowała ze zobojętnieniem, po 1006 r. zdecydował się wygnać ją z Danii. W rezultacie Świętosława pojechała do swego syna – króla Szwecji Olafa, a później wreszcie schroniła się w Polsce u swego brata – Bolesława Chrobrego. Odnotowano, że to właśnie z inicjatywy Świętosławy Bolesław Chrobry wysłał do Szwecji misję chrystianizacyjną Brunona z Kwerfurtu, która ochrzciła Olafa i jego najbliższą drużynę. Tak więc córka Mieszka I Świętosława odegrała pionierską rolę w chrystianizacji Szwecji. W latach 1015-16 jej młodszy syn Kanut Wielki, po dokonanym przez siebie podboju Anglii, zjednoczył ten kraj, stworzył w nim podstawy administracji i pozyskał sympatię miejscowej ludności. Świętosława została zaproszona na dwór syna w Anglii. Decydując się na pozostanie na jego dworze, mogła odczuwać wielką satysfakcję z tego, że jej syn wyrósł na jednego z najwybitniejszych władców europejskich tamtych czasów. W jednym z opracowań komentowano, że Mieszko I, historyczny władca Polski, stał się dziadem pierwszego nowoczesnego suwerena Anglii. Kanut Wielki był również królem Danii, Norwegii i Szwecji i w każdym z tych krajów jest uważany za jednego z najbardziej zasłużonych władców z początków ich państwowości. Pisarz historyczny Zbigniew Święch wspominał, że w każdym z krajów, którymi rządził Kanut Wielki, bardzo chwalono to, że otrzymał wspaniałe wychowanie matki Świętosławy. W historii zachowała się pamięć o niej jako o władczyni ogromnie energicznej, dumnej (stąd przydomek – Storråda) i pełnej temperamentu.

Izabela Jagiellonka – pierwsza władczyni Siedmiogrodu

Jakże niesłusznie dziś niemal zupełnie zapomniana pozostaje postać polskiej władczyni Siedmiogrodu Izabeli Jagiellonki, córki króla Zygmunta Starego i królowej Bony. Izabela, żona walczącego przeciw Habsburgom „narodowego” króla Węgier – Jana Zápolyi, w kilka lat po jego śmierci musiała schronić się w Polsce. W 1556 r. ponownie przybyła jednak do Siedmiogrodu na wezwanie tamtejszego sejmu. I właśnie ona stała się pierwszą władczynią niezależnego Siedmiogrodu, stworzyła od podstaw jego organizację państwową. Zasłynęła ze stanowczego wspierania tolerancji religijnej i z gruntownego wykształcenia; biegle mówiła czterema językami. Węgierski historyk Endre Veress określił ją jako najbardziej wykształconą królową w całych dziejach Węgier. Popierała pisarzy i rozwój drukarstwa, a jej dwór stał się wielkim centrum humanistycznej kultury. Do jej postaci chętnie nawiązywali ówcześni twórcy polscy, od Janickiego po Reja. Ten ostatni napisał o niej żartobliwie w „Zwierzyńcu”:

Reklama

„Izabella z narodu zacnego polskiego,
Dzyewka onego króla, Zygmunta sławnego,
Potym była została węgierską królową,
A wiele światem trzęsła w młodości swą głową.
Króle, zacni książęta, a snadź y pogani,
Mieli z nią pracey dosyć, dziwna była pani”.

Elżbieta Sieniawska – wojewodzina bełska,
największa sojuszniczka księcia Franciszka II Rakoczego

Mało kto dzisiaj wie, że największe węgierskie powstanie narodowe w latach 1703-11 pod dowództwem księcia Franciszka II Rakoczego nie miałoby szans tak długo trwać, gdyby nie wielostronna pomoc Polki – Elżbiety Sieniawskiej z d. Lubomirskiej. Jako żona wojewody bełskiego, późniejszego hetmana koronnego Adama Sieniawskiego, wywierała na niego wpływ przemożny. Była niewątpliwie jedną z najbarwniejszych postaci kobiecych nie tylko w polskiej, ale i w europejskiej historii. Nieprzypadkowo właśnie do Sieniawskiej zwrócił się poseł Ludwika XIV z prośbą o pomoc dla księcia Franciszka Rakoczego, ściganego przez austriackich siepaczy (ksiażę uciekł z celi śmierci w austriackim więzieniu na krótko przed grożącą mu egzekucją). Począwszy od pierwszego spotkania w noc Bożego Narodzenia 1701 r. w Warszawie, między Rakoczym i Sieniawską nawiązała się długoletnia współpraca polityczna. Sieniawska przez dwa lata udzielała w swych włościach schronienia księciu Rakoczemu i jego zwolennikom. Po rozpoczęciu walk powstańczych faktycznie kierowała pomocą dla węgierskiego powstania, udzielając mu wielokrotnie wsparcia finansowego i militarnego, werbując setki oficerów i żołnierzy, pośrednicząc w dyplomatycznej korespondencji powstańców z Francją. Dzięki pomocy Sieniawskiej słabo uzbrojone wojska Rakoczego zostały w 1703 r. wzmocnione przez doskonale uzbrojony i wyszkolony 600-osobowy oddział polski. Ukraiński historyk Stepan Tomasziwskyj, skądinąd niezbyt przychylnie nastawiony do Sieniawskiej, przyznawał: „A jednak bez jej pomocy nie można było sobie wyobrazić możliwości przygotowania ruchu niepodległościowego, a nawet w pewnej mierze i jego podtrzymania. I za to właśnie odczuwał Rakoczy szczerą i głęboką wdzięczność” (podkr. – J.R.N.).

Pomoc bardzo wpływowej Polki w przygotowaniu i podtrzymaniu powstania Rakoczego miała wielkie znaczenie dla Węgier. W czasie tego najdłuższego powstania narodowego Węgry zbudowały nowy system administracji, oparty na nowoczesnych podstawach swej gospodarki. Pomimo ostatecznej klęski w 1711 r. (książę Rakoczy znów schronił się w Polsce, we włościach Sieniawskiej) powstanie znacząco umocniło węgierskiego ducha narodowego.

Olga Boznańska – jedna z największych malarek europejskich

Olga Boznańska (1865 – 1940) to jedna z najznakomitszych malarek europejskich, a zarazem najwybitniejsza polska malarka, przedstawicielka postimpresjonizmu. Była bardzo wybitną portrecistką, niezwykle wnikliwie odtwarzającą psychikę portretowanych osób. Jej arcydzieła sztuki portretowej cechowały się migotliwością barw, nerwowym uderzeniem pędzla, napięciem emocjonalnym. Pisano o dominującej w jej dziełach specyficznej mglistości i tajemniczości obrazów, opartych na grze tonów i półtonów. Największy rozgłos międzynarodowy przyniósł jej okres twórczości w Paryżu, począwszy od 1898 r. aż do śmierci. W 1900 r. otrzymała złoty medal na wystawie w New Gallery w Londynie. Zdarzało się, że na niektórych wystawach międzynarodowych wygrywała w konkurencji z tak wielkimi malarzami, jak Auguste Renoir czy Claude Monet. W 1906 r. jako jedyna kobieta została przyjęta w poczet członków paryskiego Société Nationale des Beaux Arts. W 1912 r. została odznaczona francuską Legią Honorową. Utrzymywała żywe kontakty z Polską, zwłaszcza z rodzinnym Krakowem. W 1938 r. została odznaczona orderem Polonia Restituta.

Stała się jedną z najsłynniejszych malarek portrecistek w skali międzynarodowej. We francuskiej prasie roiło się od zachwytów nad „niepowtarzalnymi” portretami Boznańskiej. Paryski krytyk Max Goth pisał o niej w 1913 r.: „Stworzone przez nią lekko rozmigotane wizerunki są uduchowione. Bije w nich to samo serce, co w pełnych skupienia modelach Carrière’a, co w żywej tkance postaci Renoira”. (Cyt. za: J. Sosnowska, „Malować pięknie, czynić dobrze. 150-lecie urodzin Olgi Boznańskiej”, „WPIS” z 24 stycznia 2015 r.). Tworzyła do ostatnich lat życia. Jeszcze na 3 lata przed śmiercią, w 1937 r., w wieku 72 lat, zdobyła Grand Prix na Wystawie Światowej w Paryżu.

Tagi:
sztuka

Dzieło wybitnego malarza powróciło do Gdańska

2018-07-05 12:34

mkidn.gov.pl, lk / Gdańsk (KAI)

Obraz "Zesłanie Ducha Świętego" wybitnego gdańskiego malarza Izaaka van den Blocke, uznawany przez kilkadziesiąt lat za utracone dobro kultury, po przejściu wieloletniego procesu restytucji został przekazany Muzeum Narodowemu w Gdańsku.

Screenshot/gdansk.tvp.pl
„Zesłanie Ducha Świętego” Izaaka van den Blocke

Dzieło Izaaka van den Blocke, datowane na około 1610 rok, pierwotnie znajdowało się w drugiej kondygnacji niezachowanego, późnobarokowego ołtarza głównego z kościoła św. Brygidy w Gdańsku.

Obraz zaginął po 1945 r., a odnalazł się dopiero w 2007 r. Widniał na liście dzieł utraconych, prowadzonej od 1992 r. przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Przeszedł długi i żmudny proces restytucji, dzięki czemu może dziś zostać włączony do zbiorów Muzeum Narodowego w Gdańsku.

"Zesłanie Ducha Świętego" to obraz utrzymany w stylu manierystycznym. Dominują w nim odcienie cynobru, grynszpanowych zieleni, błękitów i szarości. Uwagę zwraca delikatny modelunek partii dłoni oraz twarzy, co wskazuje na wysokie umiejętności warsztatowe artysty. Dzieło ma liczne uszkodzenia, ubytki, zabrudzenia, a nawet nosi ślady pożaru. Jego faktura miejscami wygląda tak, jakby została poparzona.

Istnieje różnica między pojęciami dzieło „odnalezione” a „odzyskane”. Odnalezione dobro kultury może stać się dziełem odzyskanym tylko w przypadku pozytywnie zakończonego procesu restytucji, który wymaga przeprowadzenia m.in. badań rekonstruujących i dokumentujących jego pochodzenie.

Nie bez znaczenia jest także kontekst historyczny, ważny szczególnie w przypadku Gdańska - z jego bogatą i złożoną historią oraz licznymi dobrami kultury, które można w tym mieście podziwiać. W wyniku zmian granic po II wojnie światowej Polska na mocy podpisanych umów zyskała prawo do dóbr kultury znajdujących się w publicznych kolekcjach na terenach, których w jej granicach przed wojną nie było.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Licheń: Warsztaty liturgii tradycyjnej "Ars Celebrandi"

2018-07-20 09:06

Robert Adamczyk

W Sanktuarium Maryjnym w Licheniu Starym zakończyły się warsztaty liturgii tradycyjnej „Ars Celebrandi”. Wzięło w nich udział 200 osób z Polski i zagranicy: księży, ministrantów i osób świeckich. Każdy dzień warsztatów wypełniony był celebracjami Mszy św. w starej formie rytu rzymskiego, ćwiczeniami praktycznymi oraz śpiewem gregoriańskim.

Biuro Prasowe Sanktuarium Maryjnego w Licheniu Starym

Warsztaty, które w tym roku odbyły się po raz piąty, organizuje stowarzyszenie „Una Voce Polonia” - polski oddział Międzynarodowej Federacji „Una Voce”, organizacji uznawanej przez Stolicę Apostolską za oficjalną reprezentację katolików świeckich przywiązanych do tradycyjnej liturgii łacińskiej.

Zobacz zdjęcia: Msza św. pontyfikalna w bazylice w Licheniu

„Najważniejszym tegorocznym wydarzeniem była wizyta abp. Guido Pozzo, sekretarza Papieskiej Komisji Ecclesia Dei, odpowiedzialnej za katolików przywiązanych do tradycyjnej liturgii na całym świecie. W dniu 18 lipca, tj. w środę, hierarcha odprawił uroczystą Mszę św. pontyfikalną w bazylice pw. Najświętszej Maryi Panny Licheńskiej oraz spotkał się z uczestnikami warsztatów” – powiedziała dr Dominika Krupińska, rzecznik warsztatów.

Warsztaty trwały od 12 do 19 lipca br., a głównym miejscem celebracji był kościół pw. Matki Bożej Częstochowskiej znajdujący się w starej części licheńskiego Sanktuarium.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Abp D. Martin: sukcesu wizyty Jana Pawła II w Irlandii nie da się powtórzyć

2018-07-20 21:58

(KAI/vaticannews.va) / Dublin

Zbliżającej się wizyty Franciszka w Irlandii towarzyszy duże zainteresowanie, ale na pewno nie uda się powtórzyć tego, co działo się podczas podróży apostolskiej Jana Pawła II w 1979 r. Taki pogląd wyraził arcybiskup Dublina Diarmuid Martin podczas konferencji prasowej prezentującej Światowe Spotkanie Rodzin, które odbędzie się w stolicy Irlandii w dniach 21-26 sierpnia. W dwóch ostatnich dniach tego wydarzenia weźmie udział Ojciec Święty.

Włodzimierz Rędzioch

Mówca przyznał, że podróż papieża Polaka była zjawiskiem historycznym, wręcz legendarnym. Było to jedno z tych wydarzeń, o których dziadkowie do dziś opowiadają swoim wnukom. Były to także największe zgromadzenia w historii Irlandii, a zarazem szczytowy punkt w dziejach tamtejszego Kościoła – wspominał abp Martin.

Ale zaznaczył, że również obecna wizyta Ojca Świętego cieszy się dużym zainteresowaniem. W jej centrum znajduje się osoba Franciszka, który jest swego rodzaju religijną gwiazdą. "80-letni papież jawi się jako człowiek nowoczesny i ludziom się to podoba" – dodał abp Martin.

Zwrócił uwagę, że o popularności Franciszka świadczy chociażby to, jak szybko rozeszły się wejściówki na wszystkie papieskie wydarzenia. Arcybiskup przyznał, że część z nich mogli zarezerwować złośliwie ludzie, którzy wcale nie zamierzają uczestniczyć w spotkaniach z papieżem i chcą jedynie zaniżyć frekwencję. Wyraził jednak przekonanie, że dotyczy to niewielkiej liczby biletów. Takie działania określił mianem łobuzerii.

Arcybiskup Dublina zaznaczył, że po wizycie papieża nie należy się spodziewać cudów. Franciszek będzie na wyspie jedynie 36 godzin. To za mało, by wytyczyć drogę przed Kościołem w Irlandii. "Papież będzie dla nas jednak wyzwaniem, abyśmy naprawdę byli Kościołem w zmieniającej się kulturze" – dodał prymas Irlandii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem