Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij
Duszpasterstwo Pielgrzymkowe Archidiecezji Częstochowskiej

Głębia i pokora wobec Boga

2016-03-10 11:11

Monika Jaworska

Zafascynował się liturgią przedsoborową. Wziął udział w warsztatach liturgicznych w Licheniu, a teraz odprawia Msze św. po łacinie i Msze św. w Nadzwyczajnej Formie Rytu Rzymskiego (NFRR). Ks. Marek Kulig ostatnią taką Eucharystię odprawił 28 lutego w parafii Narodzenia NMP w Kończycach Małych, gdzie posługuje jako wikariusz. A do końca Wielkiego Postu w piątki odprawia tam Msze św. w języku łacińskim z mszału Pawła VI. Tym samym parafia w Kończycach Małych stała się kolejną w diecezji, w której sprawowany jest, na razie okazjonalnie, Klasyczny Ryt Rzymski. (W diecezji Msze św. w NFRR regularnie odprawiane są w parafii św. Jerzego w Cieszynie i w kościele św. Barbary Dziewicy i Męczennicy w Bielsku-Białej Mikuszowicach Krakowskich. Od 22 do 26 lutego odprawiono je też w kaplicy Domu Akcji Katolickiej w Jeleśni).
Z ks. Markiem Kuligiem, wikariuszem parafii Narodzenia NMP w Kończycach Małych – o fascynacji liturgią przedsoborową, uczestnictwie młodzieży i chrzcie w liturgii trydenckiej – rozmawia Monika Jaworska

Ks. Marek Kulig

Polub nas na Facebooku!

MONIKA JAWORSKA: – Co sprawiło, że Ksiądz zafascynował się liturgią przedsoborową?

KS. MAREK KULIG: – Zaczęło się ok. 15 lat temu od lektury „Ducha liturgii” Josepha Ratzingera. Wtedy byłem wikarym w parafii św. Barbary w Czechowicach-Dziedzicach. Teksty modlitw ze starego mszału zachwyciły mnie swoją głębią i pokorą wobec Boga, ustawiły mnie we właściwej pozycji wobec liturgii i Pana Jezusa. A skoro Benedykt XVI wydał Motu proprio „Summorum Pontificum”, pozwalające odprawiać Mszę św. w Nadzwyczajnej Formie Rytu Rzymskiego (NFRR) – określaną też jako klasyczny ryt rzymski, a potocznie: Mszą św. trydencką – postanowiłem nauczyć się celebracji takiej Mszy św. W zeszłym roku, korzystając z urlopu, wybrałem się do Lichenia, by tam wziąć udział w warsztatach liturgicznych „Ars Celebrandi” i udoskonalić, a także sprawdzić swoje umiejętności. Przez 7 dni m.in. celebrowaliśmy Najświętszą Eucharystię z Mszału wydanego w 1962 r. przez św. Jana XXIII. Msze św. w języku łacińskim z Mszału Pawła VI odprawiałem w Czechowicach i w Skoczowie, gdzie wcześniej posługiwałem jako wikary, a teraz odprawiam w Kończycach Małych. Gdy odprawiałem Roraty dla młodzieży po łacinie, zauważyłem duże zainteresowanie nie tylko młodych ludzi taką celebracją, dlatego w Wielkim Poście postanowiłem odprawiać takie Msze św. w piątki i w 3. niedzielę w NFRR.

– Co sprawia, że młodzi ludzie chcą uczestniczyć w Mszach św. po łacinie albo w NFRR?

– Myślę, że potrzeba pobożności i doświadczenia misterium, fascynacja czymś, czego do końca nie jesteśmy w stanie zrozumieć, ale wiemy, że tam jest Pan Bóg. Bariera języka wydaje się być zaletą, bo Msza św. to coś wyjątkowego. Nie przychodzę porozmawiać z kolegą do kawiarni, ale przychodzę do Boga, którego nie jestem w stanie pojąć. W Kończycach mamy przygotowane tłumaczenia na rzutnik, więc każdy może śledzić ze zrozumieniem modlitwy wypowiadane przez kapłana. Śpiew gregoriański prowadzi nasza grupa muzyczna „Cantitamus Mariae”. W kwestii celebracji po łacinie warto podkreślić, że jest to język Kościoła, liturgii, a i ostatni Sobór zalecił pielęgnowanie łaciny i śpiewu gregoriańskiego. We wszystkich Kościołach katolickich obrządku wschodniego w liturgii nie używa się języka współczesnego, potocznego, w jakim targujemy się z przekupką o cenę pietruszki, tylko języka liturgicznego, tak jak łacina, martwego, który nie zmienia znaczenia słów w zależności od mody. Byłoby błogosławieństwem, gdyby ludzie się przekonali, że ważniejsza jest modlitwa, wewnętrzne nastawienie, chęć uwielbienia Pana Boga, niż samo słuchanie kapłana. Celebracja po łacinie przyzwyczaja ludzi, że najważniejsza jest sama Msza św., świadomość uczestnictwa w ofierze Chrystusa. Chodzi o to, żebyśmy w duchu prowadzili dialog z Bogiem. Większość modlitw w NFRR ksiądz odmawia po cichu, a ta cisza sprawia, że wierni w tym czasie mogą się modlić i doświadczać Jego obecności. Ostatnią Mszę św. po łacinie w Wielkim Poście odprawimy 18 marca – po plenerowej Drodze Krzyżowej, jaka przejdzie wtedy z Kończyc Wielkich do Kończyc Małych.

– Zdarza się, że ludzie mylą Mszę św. po łacinie z Mszą św. w NFRR, myśląc że to jest to samo. Czym one się różnią?

– Msza św. po łacinie jest taka sama jak Msza św. po angielsku, niemiecku czy po polsku. To taka sama Msza św., w jakiej uczestniczymy współcześnie, zmienia się tylko język. Natomiast we Mszy św. w NFRR zmienia się orientacja: odprawiamy nie tyłem do ludzi, jak mówią złośliwi, ale kapłan jak pasterz prowadzi wiernych do Pana Jezusa, dlatego wszyscy, także ksiądz, są skierowani w stronę krzyża i tabernakulum. Korzystamy z Mszału Piusa V, a nie Pawła VI. W NFRR podkreśla się ofiarę Pana Jezusa, a ksiądz jest wyłącznie sługą, który trzyma się ściśle rubryk mszału, jest skoncentrowany wyłącznie na liturgii, odwraca się w stronę ludu kilka razy, ale i tak nie powinien patrzeć na wiernych. Więcej jest gestów wyrażających szacunek do Pana Jezusa. Kilka razy w czasie Mszy św. jest ucałowanie ołtarza, więcej gestów błogosławieństwa darów ofiarnych. Przez całą liturgię jesteśmy przy tajemnicy krzyża, męki i śmierci Pana Jezusa. W liturgii trydenckiej wierni przyjmują Komunię św. tylko na klęcząco – przed Panem Bogiem się klęczy. Zauważmy, że w ikonografii diabeł często przedstawiany jest bez kolan, jako pyszny, który nie jest w stanie klękać przed Bogiem.

– Przeżywamy rok jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski. Jak wyglądał chrzest w liturgii trydenckiej?

– W klasycznym rycie było tak, że wychodziło się po dziecko na próg kościoła. Rodzice prosili dla dziecka o dar wiary, dający życie wieczne. Kapłan czynił znak krzyża na czole i sercu dziecka, kładł na język dziecka ziarenko egzorcyzmowanej soli, odmawiał egzorcyzm i po tych obrzędach wprowadzał dziecko do kościoła, podając rodzicom stułę. Odmawiano przy tym wyznanie wiary i Modlitwę Pańską. Po tym następował drugi egzorcyzm i obrzęd Effeta. Wyrzeczenie się zła i namaszczenie olejem katechumenów. Kapłan zmieniał stułę z fioletowej na białą i wchodząc do baptysterium czy przy chrzcielnicy, po wyznaniu wiary przez rodziców i chrzestnych udzielał dziecku chrztu świętego, namaszczał olejem krzyżma, nakładał białą szatę i podawał świecę chrzcielną. Część z tych obrzędów zachowała się do dzisiaj. Nie udzielałem jeszcze chrztu w klasycznej formie rytu rzymskiego, ale na warsztatach miałem okazję poznać obrzędy. Gdyby była taka wola rodziców, chętnie bym ochrzcił dziecko w tradycyjnej formie. W ogóle dla mnie świadomość tego, że poprzez chrzest dziecko jest włączone w Kościół, staje się dzieckiem Bożym przez posługę kapłana, to sprawa niesamowita.

– Dlaczego więc warto wracać do celebracji liturgii przedsoborowej?

– Na pewno dla własnej pobożności, a także dla zaspokojenia potrzeby wiernych, których nie można odtrącić i zlekceważyć ich wrażliwości i duchowych potrzeb. W Licheniu zauważyłem, że większość uczestników to uczniowie szkoły średniej, studenci i młodzi kapłani, którzy mają wiernych chcących uczęszczać na Msze św. w NFRR. Myślę, że łatwiej doświadczyć sacrum na Mszy św. w NFRR, ten ryt ustawia człowieka we właściwej pozycji wobec Pana Jezusa.

Edycja bielsko-żywiecka 11/2016 , str. 4-5

E-mail:
Adres: ul. Żeromskiego 5-7, 43-300 Bielsko-Biała
Tel.: (33) 819-06-20

Działy: Niedziela na Podbeskidziu

Tagi: wywiad

Tagi
Nasze serwisy
Zaprzyjaźnione strony
Edycja bielsko-żywiecka

E-mail:
Adres: ul. Żeromskiego 5-7, 43-300 Bielsko-Biała
Tel.: (33) 819-06-20

Najpopularniejsze
24h7 dni

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

Wielkie dzieło Boże EDYTORIAL

Maryja jest Matką cały czas, od owego dnia, kiedy to przyszła do Wieczernika, aby zasiąść i czuwać na modlitwie wraz z innymi. Jest Matką dla Kościoła i dzisiaj, i jutro, aż do skończenia świata. Wędruje z tym Kościołem w dni dobre, radosne, ale także w dni złe, nieprzyjazne i tragiczne.
Bp Roman Pindel

Reklama

Polecamy