Reklama

W stałym kontakcie z Najwyższym Sternikiem

2016-03-10 11:11

Ks. Daniel Marcinkiewicz
Edycja świdnicka 11/2016, str. 4-5

Ks. Daniel Marcinkiewicz
Młodzież wysłuchała świadectwa Jacka i Piotra

Ponad sześciuset uczniów ze szkół gimnazjalnych i licealnych w ramach rekolekcji szkolnych wysłuchało świadectwa „Wyrwanych z niewoli” – Jacka Zajkowskiego i Piotra Zalewskiego z Białegostoku oraz małżeństwa Igi i Konrada Grzybowskich z Warszawy z Fundacji „Ster na Miłość”. Spotkanie odbyło się w sali sportowej Szkoły Podstawowej nr 10 w Bielawie w dniach 28 lutego – 2 marca

Na naszej drodze życie spotkaliśmy Jezusa, który wyrwał nas z niewoli grzechu, nałogów, podniósł z niesamowitego bagna, w którym trwaliśmy. Dlatego też mamy pragnienie, aby tym doświadczeniem się dzielić poprzez głoszenie rekolekcji w nietypowy sposób. Nie możemy miłości Boga zatrzymać tylko dla siebie. Chcemy opowiadać innym, co Bóg uczynił w naszym życiu. Jak dokonała się zmiana, i obecnie, czego doświadczamy od Boga bogatego w miłosierdzie – wyjaśniał Piotr Zalewski.

Mówiąc o swoim nawróceniu, Piotr wskazał, że przełomowym momentem w jego życiu był dzień 17 listopada 2008 r. Po największym upodleniu, kompletnej niechęci do życia, przez głowę przeszła myśl, aby pójść do kościoła.

– W szkole w ogóle nie chodziłem na religię, miałem awersję wobec księży. A tu nagle myśl, idź do kościoła. Więc poszedłem, łysy, w dresach. Usiadłem z tyłu i rozglądałem się. Po pewnej chwili w konfesjonale zobaczyłem księdza. Pomyślałem, warto do niego podejść, może znajdę tam wsparcie. I tak się stało. Na początku po spowiedzi miałem ochotę wyciągnąć tego księdza z konfesjonału i go pobić. Zostałem jednak do końca. Dzisiaj wiem, że gdybym wtedy wyszedł ze świątyni, to by mnie tu dzisiaj nie było – opowiadał.

Reklama

W ostatnim dniu rekolekcji na spotkanie z młodzieżą przybyło małżeństwo Iga i Konrad Grzybowscy z Warszawy. Młodzi małżonkowie, wykształceni, z wielkiego miasta, prowadzący Fundację „Ster na Miłość”, w trakcie spotkania namawiali uczniów, aby otworzyli się na „Miłość z pomysłem”. Tłumacząc, co znaczy „Miłość z pomysłem”, zachęcali do łamanie stereotypów w sferze uczuciowej. Wskazywali także, w jaki sposób odróżnić zakochanie od miłości oraz ukierunkowywali na różnice między kobietą a mężczyzną, wyjaśniając równocześnie, jak na to wszystko spogląda nauka Kościoła.

– Wiemy, jaka ciąży na nas odpowiedzialność w trakcie głoszenia Dobrej Nowiny i dawania świadectwa o swoim życiu. Jednocześnie jesteśmy świadomi, że z pustego i Salomon nie naleje. Żeby dać, trzeba mieć. Żeby mieć, trzeba prosić. I być w stałym kontakcie z Najwyższym Sternikiem, tj. z Bogiem. Dlatego też wszystko, co robimy, robimy w Jego imię, bo sami z siebie nic nie możemy uczynić – tłumaczyli Iga i Konrad.

– Zaprosiliśmy „Wyrwanych z niewoli” oraz Fundację „Ster na Miłość”, gdyż są świadkami miłości Bożej, a świadków wiary nam bardzo dzisiaj potrzeba. To młodzi ludzie, którzy mówią o Panu Bogu językiem przystępnym prostym i zrozumiałym zarówno dla osób starszych, jak i młodszych. Coraz częściej można zauważyć, że młodzi ludzie chętniej słuchają świeckich świadków wiary niż księży. Tym bardziej, kiedy są w podobnym wieku i mają podobne problemy – tłumaczył ks. Łukasz Bankowski, katecheta z Zespołu Szkół i Placówek Kształcenia Zawodowego w Bielawie.

W organizację rekolekcji zaangażowanych było ponad 20 młodych wolontariuszy, którzy współtworzyli przekaz Słowa Bożego poprzez śpiew, różną animację. Wielu uczestników rekolekcji skorzystało z sakramentu pokuty i pojednania, z modlitwy wstawienniczej podczas adoracji Najświętszego Sakramentu, którą to młodzież bardzo przeżywała – dodaje ks. Łukasz Kopczyński, katecheta z Gimnazjum nr 2 w Bielawie.

– Od kilku lat mam okazję przeżywać w takiej formie rekolekcje. Jestem bardzo wdzięczna, gdyż pamiętam, jak sceptycznie podchodziłam do tych spotkań jeszcze dwa lata temu, z jaką pogardą, niechęcią. Dzisiaj z zaciekawieniem słucham świadectw i wierzę, że będą one wydawały owoce w moim życiu – dzieliła się spostrzeżeniami z rekolekcji Marcela Pelinarska, uczennica z Zespołu Szkół i Placówek Kształcenia Zawodowego w Bielawie.

– Nie spodziewałam się, że będzie tak ciekawie. To dla mnie miłe zaskoczenie i jestem pod ogromnym wrażeniem. To są ludzie prawie w naszym wieku. Doświadczyli różnych problemów, z którymi my także, na co dzień się stykamy. Takie świadectwo do mnie przemawia i cieszę się, że mogłam w tegorocznych rekolekcjach uczestniczyć – zapewniała Marta z LO w Bielawie.

– Bardzo fajne rekolekcje. Pierwszy raz na takich dobrych byłem. Zazwyczaj to było takie nudne gadanie, a tutaj bardzo młodzieżowo Piotrek i Jacek pokazali wiarę. „Szacun” dla nich, bo takie rekolekcje pozostaną w pamięci – mówił Michał Droszczak z klasy II Zespołu Szkół w Bielawie.

Tagi:
rekolekcje

Jubileuszowe Rekolekcje Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej

2018-10-05 17:10

mir/R.Jasna Góra / Jasna Góra (KAI)

Na Jasnej Górze trwają trzydniowe rekolekcje Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej (JRR), które organizowane są przed Odpustem Matki Bożej Różańcowej przypadającym w niedzielę, 7 października. Wtedy to odbędą się też główne obchody 50. rocznicy istnienia tej wspólnoty, która powstała jako odpowiedź na apel Prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego o jak najpowszechniejsze odmawianie w Polsce różańca.

Zdzisław Sowiński

Konferencje głosi paulin o. Zbigniew Ptak, który zwraca uwagę na to, by pogłębiona modlitwa różańcowa prowadziła do Eucharystii, która jest w centrum życia chrześcijańskiego.

- Kiedy tak na prawdę Pan Jezus będzie działał przez ciebie? – pytał rekolekcjonista i podkreślił, że dzieje się to nie wtedy, kiedy będziemy „odmawiać w ciągu dnia 15 różańców”, ale wtedy, kiedy „nasze życie będzie Eucharystią, kiedy będziemy eucharystyczni”.

W związku z synodem poświęconym młodzieży, w czasie tegorocznych rekolekcji szczególnie wybrzmiewa modlitwa za młode pokolenie.

Jasnogórska Rodzina Różańcowa powstała w okresie odnowy religijnej w czasie obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski, staraniem paulina o. Bronisława Matyszczyka. Prawnie została zatwierdzona z błogosławieństwem Prymasa Tysiąclecia kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jej członkowie modlą się w intencjach Ojca Świętego, Ojczyzny, pokoju i o nawrócenie grzeszników.

Jasnogórska Rodzina Różańcowa ma charakter religijny, duchowy, dlatego nie jest związana z żadną organizacją społeczną. Jest prywatnym stowarzyszeniem wiernych i jako kościelna wspólnota religijna budowana jest na żywej wierze w oparciu o szczególny kult błogosławionej Bogarodzicy Maryi - tak mówi statut JRR, który określa również cele, obowiązki i przywileje członków Rodziny.

Wspólnoty Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej powstały niemal na całym świecie. Są obecne z codzienną modlitwą różańcową w obu Amerykach: Północnej i Południowej, w Australii i Europie, gdzie najsilniejsze grupy działają m.in. w: Szwecji, Niemczech, Austrii, na Ukrainie, Łotwie i Litwie.

Apostolstwo modlitwy różańcowej na Jasnej Górze bierze swój początek od Bractwa Różańcowego z 1610 r. Do Bractwa należeli wierni różnych stanów np. w 1739 r. liczyło ono ok. 19, 5 tys. osób. Miało ono swoje miejsce na Jasnej Górze – ołtarz różańcowy i przynależny do niego kielich mszalny (przechowywany do dzisiaj w Skarbcu Jasnogórskim). Co miesiąc odprawiano Mszę św. za zmarłych z tej wspólnoty. Członkowie Bractwa uczestniczyli w procesjach Eucharystycznych, nosili własną chorągiew różańcową.

Przeor Jasnej Góry o. Augustyn Kordecki wyraził zgodę na to, aby odmawianie Różańca weszło do porządku nabożeństw na Jasnej Górze od 1672 r. Bractwo to zapoczątkowało lokalną pobożność różańcową, która przenosiła się na teren Rzeczypospolitej. Jej podtrzymanie i rozwijanie w następnych wiekach przerodziło się w tradycję.

Inspiracją do odnowy apostolstwa modlitwy różańcowej na Jasnej Górze stało się po wiekach wezwanie Księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego, który zatroskany o losy Kościoła i współczesnego człowieka, a zarazem uwrażliwiony na znaki czasu, skierował do Polaków apel: - Modlitwą różańcową powiążcie wszystkie wasze serca, aby stały się murem obronnym Kościoła Chrystusowego pod opieką Zwycięskiej Pani Jasnogórskiej. To milenijne wezwanie podjął paulin z Jasnej Góry o. Bronisław Matyszczyk i w nawiązaniu do wiekowej tradycji odrodził na Jasnej Górze nurt modlitwy różańcowej. Założył Jasnogórską Rodzinę Różańcową i powierzył ją opiece świętych Aniołów Stróżów.

W Uroczystość Matki Bożej Jasnogórskiej, 26 sierpnia 1970 r., Jasnogórska Rodzina Różańcowa otrzymała błogosławieństwo pasterskie, a 5 sierpnia 1974 r. została prawnie ustanowiona i zatwierdzona przez Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego. Już wcześniej – 6 stycznia 1968 r. - Wspólnota Różańca Świętego działająca na terenie Jasnej Góry dokonała zawierzenia Matce Bożej Królowej Polski. Początek dały trzy „Róże”.

Po dziesięciu latach, na koniec 1976 r., wspólnota liczyła 2350 064 osoby (wg zapisów w Księgach).

Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński, jako protektor i patron Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej przekazywał o. Matyszczykowi wskazówki do działania. Materiały do pracy apostolskiej pochodziły z Instytutu Prymasowskiego. 5 maja 1977 r. podczas spotkania z władzami Jasnej Góry kard. Wyszyński poprosił, aby paulini czuwali, by nie zaprzepaścić tej akcji, która zdaniem Prymasa była bardzo aktualna.

Jasnogórska Rodzina Różańcowa, podobnie jak wspomniane historyczne Bractwo Różańcowe, starała się o jak najwyższe zatwierdzenie w Kościele. Przełomowym wydarzeniem było podpisanie Statutu Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej przez Jana Pawła II 4 czerwca 1997 r. na Jasnej Górze.

Jasnogórska Rodzina Różańcowa podejmuje działania natury duchowej i materialnej, które służą Jasnogórskiemu Sanktuarium. W latach 2003/2004 wspólnota Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej ufundowała 3 Stacje Różańcowe oraz „alejkę” na placu przed Szczytem Jasnej Góry. Wniosła także swój wkład w renowację Kaplicy Różańcowej.

Przyjęcie do Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej dokonuje się bezpośrednio w sekretariacie na Jasnej Górze w Częstochowie, lub drogą korespondencyjną. Siedzibą Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej jest Sanktuarium, przy ul. Kordeckiego 2.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Ryś: na synodzie rozmawiamy o nadużyciach seksualnych

2018-10-17 18:10

pb (KAI Rzym) / Rzym

O odpowiedzialności Kościoła za nadużycia seksualne księży dość dużo mówi się w auli synodalnej – przyznał w rozmowie z KAI abp Grzegorz Ryś. Uczestniczy on w trwającym w Watykanie zgromadzeniu Synodu Biskupów nt. młodzieży.

Episkopat.pl

Metropolita łódzki nie zgodził się z tezą, że ujawnienie przypadków nadużyć seksualnych spowodowało kryzys wizerunkowy Kościoła, o którym w Polsce świadczą też tłumy oglądające film „Kler”. – To nie jest kryzys wizerunkowy, tylko reakcja na grzech – stwierdził hierarcha.

– Może wbrew wyczuciu medialnemu, mam przekonanie, że w Kościele jest determinacja i wola, żeby się ze swoim grzechem zmierzyć. Punktem wyjścia jest tu oczywiście diagnoza, dokładny opis, policzenie księży, którzy się dopuścili przestępstwa, strasznego grzechu. Jeszcze ważniejsze jest dotarcie do ludzi, którzy są poranieni, zniszczeni, którzy są ofiarami. To trzeba zrobić! – wskazał abp Ryś.

Dodał, że „niezależnie od tego, jakie to będą liczby, to odpowiedzialność spoczywa na Kościele jako takim”. - Nie na zasadzie zbiorowej odpowiedzialności, tylko na zasadzie logiki odkupienia: Chrystus wziął na siebie nasze grzechy. Nie mogę powiedzieć, że grzech, zbrodnia, przestępstwo jednego, drugiego, trzeciego księdza mnie nie dotyczą, że to nie jest mój problem, bo sam się nie dopuściłem takich grzechów. W jakiejś mierze jest to nasz wspólny problem, bo nawrócenie jest wezwaniem dla całego Kościoła, a nie wyłącznie dla tych, którzy dopuścili się przestępstwa. Na ten temat się dość dużo mówi w auli synodalnej - stwierdził hierarcha.

- Nie chcę, żeby to zabrzmiało łatwo, bo to na pewno nie jest łatwe ani do powiedzenia, ani tym bardziej do zrobienia. Ale to pokazuje całemu Kościołowi, z jaką pokorą musi mówić o tym, z czym jest posłany do świata. Bo to nie jest tak, że my jesteśmy posłani z własnym orędziem, z własną świętością, tylko jesteśmy posłani z orędziem i z doświadczeniem Pana Boga, którego sami dość nie przeżywamy i sami dość nie słuchamy. Trzeba mieć wystarczająco wiele pokory, żeby stanąć przed człowiekiem i powiedzieć: „Tak, wiem, że nie żyję w pełni tym, co głoszę, ale to nie zmienia faktu, że to, co głoszę jest dobrą nowiną” – podkreślił metropolita łódzki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Warszawa: międzynarodowa konferencja „Wspólnota – rodzina – ojcostwo – współczesne wyzwania”

2018-10-17 20:44

dg, maj / Warszawa (KAI)

„Wspólnota – rodzina – ojcostwo – współczesne wyzwania” to tytuł międzynarodowej konferencji naukowej, która odbyła się 17 października w Warszawie w ramach obchodów XVIII Dnia Papieskiego pod hasłem „Promieniowanie ojcostwa”. Organizatorem konferencji jest Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, a partnerem merytorycznym Centrum Myśli Jana Pawła II. Patronat honorowy nad wydarzeniem objął Prezydent RP.

MARIAN SZTAJNER

Konferencja rozpoczęła się Mszą św. w kościele seminaryjnym Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa Oblubieńca. Następnie obrady na Zamku Królewskim otworzył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Gości przywitał też ks. Dariusz Kowalczyk, prezes Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Spotkanie poprowadził red. Grzegorz Górny.

O. prof. Jarosław Kupczak, dogmatyk z UPJPII, wystąpił z referatem pt. „Macierzyństwo i ojcostwo jako obraz miłości Boga”. Analizując dramat Karola Wojtyły „Promieniowanie Ojcostwa”, wskazał na obecne tam dwa konkurujące ze sobą humanizmy – jeden odrzucający Boga ze wszystkimi tego konsekwencjami i drugi – integralny, wskazujący na człowieka jako „homo religiosus” i jego transcendentne odniesienia, dopełniające ludzkie poszukiwanie prawdy. Te dwa humanizmy ukazane są przez przeciwstawienie sobie samotności i ojcostwa.

– Samotność jest doświadczeniem każdego człowieka. Ta fundamentalna samotność, o której mówi Wojtyła, jest dla niego skutkiem jakiegoś upadku. Polegał on na tym, że Adam nie potrafił udźwignąć ojcostwa i sprostać mu, dlatego zrzucił je jak brzemię, co jest centralnym tematem dramatu. To odrzucenie ojcostwa można rozumieć na dwa sposoby, po pierwsze jako opis każdego człowieka, mężczyzny i kobiety, po grzechu pierworodnym. Człowiek odrzucił promieniowanie ojcostwa Ojca Niebieskiego, dlatego jest fundamentalnie samotny – mówił dominikanin. – W drugiej, doczesnej perspektywie, odrzucenie ojcostwa to sytuacja każdego człowieka, który opiera się miłości i wybiera siebie, sprzeciwiając się w ten sposób podstawowemu prawu rozwojowemu swojej osoby. Takie odrzucenie ojcostwa i macierzyństwa to sprawa nie tyle naszego dziedzictwa, ile teraźniejszego wyboru każdego z nas. Wojtyła sugeruje, że te dwa wymiary odrzucenia ojcostwa i ludzkiej samotności są ze sobą związane, gdyż ojcostwo i macierzyństwo są najważniejszym sposobem wierności Ojcu Niebieskiemu i wierności wobec swojej natury. Dojrzałość mężczyzny realizuje się w ojcostwie, kobiety w macierzyństwie, fizycznym bądź duchowym – dodał teolog.

Znawca nauczania Karola Wojtyły zaznaczył, że wg. niego alienuje człowieka nie relacja z Bogiem, a odcięcie od Niego i religijna samotność. Nawiązując do myśli włoskiego filozofa Massimo Serettiego, wskazał również na problem współczesnego buntu przeciwko ojcostwu, dekonstrukcji tradycyjnego modelu rodziny oraz zniesienia różnicy płci: „W prometejskiej kulturze tylko człowiek nadaje sens takim rzeczywistościom jak ojcostwo i macierzyństwo, płeć, męskość, kobiecość, rodzina, małżeństwo. Natura okazuje się wyłącznie konstruktem kulturowym, mówi tylko o człowieku, nie odsyła do Boga. Zanim więc rozpoczęła się w laboratoriach technologiczna abolicja ojcostwa przez procedurę in vitro, banki nasienia, praktykę anonimowych dawców i inne skandaliczne praktyki, od długiego czasu dokonywała się już filozoficzna i teologiczna dekonstrukcja idei ojcostwa”.

Nawiązując do opisów biblijnych, nauczania Wojtyły czy Levinasa, o. Kupczak omówił wagę różnicy płciowej jako podstawowego miejsca doświadczenia inności oraz fundamentu poznania. Za Lewinasem wskazał też na podstawy relacji rodzic-dziecko: „Syn, córka, nie jest własnością. Faktu płodzenia nie pozwalają uchwycić ani pojęcie przyczyny, ani pojęcie własności”.

– Akt poczęcia nie jest aktem tworzenia, uczynienia człowieka. Mężczyzna i kobieta nie mają władzy nad procesem poczęcia. Mogą starać się o dziecko, ale nigdy nie osiągną pewności, że w akcie seksualnym to poczęcie nastąpiło. Ten brak kontroli i władzy nad poczynającym się człowiekiem jest bardzo ważny, bo w biologię rodzenia wpisana jest genealogia osoby. Ten brak kontroli i władzy nad poczęciem jest etycznym warunkiem i metafizycznym znakiem godności procesu poczęcia jak również samej poczętej osoby, czyli każdego z nas, bo ostatecznie każdy z nas narodził się w ten sposób – mówił dominikanin i dodał: „Pochodzenie od innego, które implikuje zależność i wdzięczność, sprawia, że człowiek nie może myśleć o sobie, jako absolucie. Sama struktura procesu poczęcia i wychowania pokazuje, że istotą ludzkiego życia jest zależność i pochodzenie od innego. Przyjęcie i zdanie sobie sprawy z promieniowania ojcostwa jest warunkiem ludzkiej dojrzałości, dorosłości”.

Miłość mężczyzny i kobiety jest zamierzonym przez Stwórcę obrazem odwiecznej miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego. „Sercem tej ludzkiej, płodnej miłości jest odpowiedzialność za drugą osobę, która czyni z kobiety matkę a z mężczyzny ojca. Istotą miłości erotycznej jest fakt, że dokonuje się pomiędzy osobami. Miłość jest wzięciem odpowiedzialności za drugie ‘ja’ i sprawia, że w społeczeństwie bez ojców na nowo pojawiają się ojcowie i matki” – powiedział dominikanin.

Hiszpańska pisarka, filozof i antropolog, członkini Królewskiej Akademii Lekarzy prof. Blanca Castilla de Cortazar z Nawary swoje wystąpienie poświęciła tematowi „Dar ludzkiego rodzicielstwa”. „Żyjemy w czasach kryzysu rodziny. Co się stało z naszym społeczeństwem, że ojcostwo stało się czymś mniej oczywistym, swego rodzaju czarną dziurą? Problemem w naszym społeczeństwie jest kryzys genealogii osoby i kryzys miłości” – mówiła.

Zaznaczyła, że bycie dzieckiem i rodzicem nie jest tylko kwestią biologiczną, ale musi mieć również wymiar duchowy. Omawiając przyczyny kryzysu rodziny, wskazała na konsekwencje rewolucji przemysłowej, zaangażowanie kobiet w pracę zawodową, a także przyczyny socjologiczne, takie jak dysocjacja między małżeństwem a rodzicielstwem, niezgodę u mężczyzny na własną tożsamość syna. Przyczyny kryzysu męskości natomiast hiszpańska antropolog widzi w upadku struktur patriarchalnych, rozprzestrzenianiu się homoseksualizmu i dysfunkcjach płci.

– Dorośli mężczyźni czują się często zdezorientowani z powodu upadku zasad patriarchatu, zaniku hierarchicznych ról, również zaniku podziału na sferę publiczną reprezentowaną przez mężczyzn i prywatną, zarezerwowaną dla kobiet. Włączenie kobiet do szkolnictwa wyższego i we wszystkie dziedziny pracy, gdzie kobiety często są bardziej kompetentne, sprawia, że mężczyźni czują się niepewni swojej tożsamości. Ustawienie w zbiorowej świadomości tego, że ludzie są równi sprawia, że mężczyźni kwestionują swoją tożsamość, nie wiedzą, co znaczy bycie mężczyzną, czy ma to podłoże biologiczne, czy istnieją uniwersalne i trwałe wzorce kulturowe, czy to prawda, że wszystko jest kwestią wychowania. Czy mężczyzna może być wrażliwy, dbający o siebie, wyrażający emocje, rezygnujący z przemocy, czy może wtedy zostanie uznany za zniewieściałego? Mężczyźni w wieku 60-70 lat zostali wychowani do tego, by byli wierni w małżeństwie i utrzymywali swoje dzieci. Ci, którzy mają 30-40 lat muszą sprostać różnym wymogom: być dobrym mężem, kochankiem, powiernikiem, wrażliwym, współodpowiedzialnym za obowiązki domowe, dobrze wychowującym dzieci. Ludzie nie wiedzą, jakie cechy społecznie promować, żeby ułatwić określanie tożsamości – mówiła prof. Castilla de Cortazar.

Odniosła się do kryzysu antropologicznego: „Mówi się dziś nawet o aborcji - niezgodnej przecież z prawem do życia - jako prawie. 50 lat po rewolucji seksualnej doświadczamy głębokiego kryzysu antropologicznego, gdzie każda osoba jest wewnętrznie pęknięta i nieświadoma związku między swoim ciałem, tożsamością, miłością, prokreacją, za to promuje się rodzaj nijaki, neutralność. Największą wartością zdaje się być niezależność”. – Nikt nie ma praw do żadnego człowieka. Nawet rodzice nie mają praw do dziecka, ponieważ ono też jest osobą. W kontekście in vitro podaje się jako argument prawo do dzieci, tymczasem jest to nieprawda. Nie ma prawa do posiadania dzieci – zaznaczyła prelegentka.

Mówczyni zauważyła, że dziś neguje się różnice między płciami. Tymczasem Jan Paweł II wskazywał, że „różnica pomiędzy mężczyzną a kobietą leży nie tylko w działaniu, ale również w sferze bytu. Jesteśmy bytami komplementarnymi nie tylko biologicznie i psychologicznie, ale także ontologicznie. Płeć biologiczna jest tym, co jest nam dane, a płeć społeczna, kulturowa się rozwija w społeczeństwie”. Płci się nie zmieni nawet operacją, która nie pozmienia chromosomów, ani tym bardziej nie naruszy stanu ontologicznego.

– W naszych czasach, kiedy mówi się o tym, że aborcja jest prawem, miłość matczyna pozostaje ostatnią ostoją miłości, ponieważ ojcostwo już zostało zniszczone. Dziś atakuje się również macierzyństwo. Aby je chronić, mężczyzna musi odnaleźć w sobie ojcostwo – powiedziała hiszpańska pisarka wskazując za Janem Pawłem II, by wzorców w budowaniu rodziny, szukaniu tożsamości ojca i matki szukać w świętej rodzinie z Nazaretu.

Ostatni podczas pierwszej sesji wystąpił Marek Grabowski, filozof i socjolog, prezes Fundacji Mamy i Taty. Zaprezentował on projekty i badania prowadzone przez Fundację. Omawiając przyczyny współczesnego kryzysu rodziny, wskazał na „problem z tradycyjną moralnością, związaną z chrześcijaństwem. Mamy coraz mniej zaangażowanych, świadomych chrześcijan. Z drugiej strony mamy dawno już rozpoczęte procesy, np. w czasie industrializacji, spowodowane poborami czy szkolnictwem, związane z migracjami. To wszystko nie wpływa pozytywnie na gotowość ludzi do zawiązywania związków i sprzyja rozpadaniu tych zawartych. Małżeństwo trwa dziś średnio 12-14 lat”. Omawiając badania wskazał, że młodzi mężczyźni w Polsce w dużej mierze definiują się poprzez pracę. Jest ona dla nich źródłem satysfakcji i dochodu. Chcą rywalizować, być zauważonymi. Obawiają się czasów, w których żyją, boją się porażki rodzinnej, dlatego nie chcą się żenić. Obawiają się, że są zdolni do zdrady partnerki, nie mają do siebie zaufania, brakuje im charakteru czy kręgosłupa moralnego. Są także uzależnieni od świata wirtualnego. Najnowsza kampania Fundacji poświęcona będzie problemowi rozwodów.

Druga część konferencji przebiegała pod hasłem „Ojcowizna – Ojczyzna – Tradycja – dziedzictwo narodowe”. Wykłady wygłosili: prof. Wojciech Roszkowski, ekonomista i autor prac historycznych, wykładowca SGH, dr Massimiliano Signifredi, historyk, wykładowca Uniwersytetu Roma Tre oraz ks. prof. Jacek Grzybowski, filozof, prof. UKSW. Spotkanie prowadził dr hab. Paweł Skibiński, historyk, wykładowca UW.

Prof. Roszkowski podkreślił, że Jan Paweł II odnosił się do spraw swojej Ojczyzny, szczególnie podczas swoich pielgrzymek do Polski. Przypomniał następnie te kolejne wizyty oraz papieskie nauczanie na temat Ojczyzny i patriotyzmu z kluczowym stwierdzeniem z 1979 r.: Polski nie można zrozumieć bez Chrystusa. Mówił o pielgrzymce z 1991 r. gdy Jan Paweł II przypominał rodakom Dekalog i pierwszy raz podniósł głos przestrzegając przed fikcją wolności rozumianej w sposób liberalny – która w istocie zniewala. Wspomniał też o testamencie Papieża – Polaka, który żegnając się z Ojczyzną w 2002 r. mówił, że wszystkie jej trudne sprawy powierza Bożej Opatrzności.

Dr Signifredi zwrócił uwagę, że w przeciwieństwie do swych poprzedników, którzy jako biskupi Rzymu raczej odcinali się od swych korzeni, Jan Paweł II podkreślał swoje pochodzenie. Do tego stopnia, że po raz pierwszy w historii Kościoła, wbrew protokołowi, swój list apostolski „Rutilans Agmen” z 1979 r. podpisał ”Jan Paweł II, Polak”. Podkreślił, że Jan Paweł II w dziejach swojego narodu szczególnie upodobał sobie epokę jagiellońską – wielonarodową Rzeczpospolitą, w której mogły pokojowo współistnieć różne nacje a władcy nie byli „królami sumień” obywateli, choć wkoło w Europie szalały wojny religijne. – W koncepcji Wojtyły nie istnieje naród bez narodów sąsiednich, każdy naród ma swoją misje, swoje szczególne powołanie – powiedział dr Signifredi. Podkreślił też, że patriotyzm Jana Pawła II zdecydowanie odrzucał nacjonalizm jako degenerację idei narodu, prowadzącą do totalitaryzmu.

Ks. prof. Jacek Grzybowski w swoim wystąpieniu zastanawiał się, czy rozumienie Ojczyzny i narodu przez Jana Pawła II - jako społeczności naturalnej i formy życia wspólnotowego która wyrasta z egzystencjalno – relacyjnej sytuacji osoby czy rodziny – może być aktualne dziś, w mobilnym cyfrowym, wielokulturowym, migracyjnym i społecznie różnorodnym XXI wieku.

Dr Paweł Rojek, filozof, wykładowca UJ, w komentarzu do jednego z wystąpień zwrócił uwagę, że papieskie przesłanie nie ma jedynie wymiaru historycznego: papież wnosi trwały wkład do świata idei, czego przykładem jest jego homilia w 1979 r. na Placu Zwycięstwa w Warszawie. Zaznaczył, że wezwanie do Ducha św. jest formą epiklezy, czyli modlitwy liturgicznej nad darami ofiarnymi. Przypomniał, że przed tym wezwaniem Ojciec Święty wspominał dzieje Ojczyzny i „wszystko, co Polskę stanowi”, ukazując przez to, że ludzka historia jest darem, elementem liturgii dziejów.

Marek Jurek, poseł do Parlamentu Europejskiego, podkreślił w rozmowie z KAI, że nie ma państwa i wspólnoty obywatelskiej bez wspólnoty społecznej, zgromadzonej wokół określonych wartości, określonych tradycji i nadziei. – Zarówno Ojczyzna jak i patriotyzm rozwija się i ma swoja historię ale sama idea się nie zmienia, to stały paradygmat, w którym zawsze chodziło o przywiązanie, odpowiedzialność i poświęcenie – powiedział. Zwrócił uwagę, że wspólnota jaką jest Ojczyzna opiera się na naturalnej więzi a nie na projekcie politycznym . – Jan Paweł II był wielkim orędownikiem prawdy o znaczeniu narodu w życiu człowieka. Mówił, że jest to kluczowa wspólnota, najważniejsza ze wspólnot naturalnych, obok rodziny – podkreślił.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem