Reklama

Studnia dla Madagaskaru

2016-03-22 11:14

Bernadeta Wollek
Edycja przemyska 13/2016, str. 4-5

Zdjęcia: Polska Fundacja dla Afryki

Mieszkańcy Przeworska ufundowali kolejną studnię dla ludności Madagaskaru. Woda w Afryce to dar i szansa na życie

W sierpniowym numerze „Niedzieli Przemyskiej” informowaliśmy o przekazaniu środków materialnych na budowę studni na Madagaskarze. Z radością pragniemy poinformować, że otrzymaliśmy od prezesa Polskiej Fundacji dla Afryki, pana Wojciecha Zięby, podziękowanie wraz z dokumentacją fotograficzną z poświęcenia nowo powstałej studni noszącej imię św. Jana Pawła II.

Mieszkańcy dziękują

W liście skierowanym do parafii pw. Ducha Świętego przy Sanktuarium Grobu Pańskiego w Przeworsku Wojciech Zięba pisze m.in. „Raz jeszcze serdecznie dziękuję w imieniu swoim, ojców ze Zgromadzenia Ducha Świętego i wszystkich mieszkańców Tsimijaly za piękny gest, jakim jest ufundowanie kolejnej studni dla Madagaskaru. Studnia św. Jana Pawła II to wspaniały dar i szansa na lepsze życie dla mieszkańców tej miejscowości. Państwa zaangażowanie w dzieło pomocy przynosi wymierne rezultaty – ufundowane studnie będą służyć mieszkańcom tych miejscowości przez długie lata.

Projekt budowy studni na Madagaskarze przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Między innymi dzięki Państwa inicjatywie udało nam się zebrać więcej pieniędzy, niż pierwotnie zakładaliśmy. Dzięki temu zbudowanych zostanie więcej studni, które dodatkowo wyposażymy w lepsze, nowocześniejsze elementy.

Reklama

To ogromny sukces i nieoceniona pomoc dla ludności Madagaskaru. Właśnie dzięki czystej wodzie mieszkańcy zyskają niezbędny fundament dla poprawy swojego losu. Jestem wzruszony tym, że razem udało nam się osiągnąć tak wiele”.

Misjonarz z Podkarpacia

Umocnieni w niesieniu dobra członkowie przeworskiej grupy charytatywnej postanowili kontynuować zbiórkę surowców wtórnych na kolejną studnię, tym razem w Zambii, która będzie nosiła imię kard. Adama Kozłowieckiego SJ (1911-2007). Kardynał był najstarszym polskim misjonarzem, pochodził z Podkarpacia (urodził się w Hucie Komorowskiej k. Kolbuszowej). Spędził na misjach ponad 61 lat. Przyjął obywatelstwo zambijskie, a Zambijczycy, którym służył niezwykle ofiarnie, uważali go za „swojego”.

Polski misjonarz wniósł wielki wkład w tworzenie struktur Kościoła w Zambii, walczył z rasizmem, popierał dążenia niepodległościowe narodu zambijskiego. Pomagał ubogim, których często ratował od śmierci głodowej. Rozdawał wszystko, co miał, opiekował się chorymi i sam opatrywał rannych.

Mobilizacja wiernych

Do zbiórki włączyli się mieszkańcy niemal całego Podkarpacia – parafie, instytucje, szkoły, osoby prywatne. Miłosierny Pan niech błogosławi w tym roku jubileuszu następującym darczyńcom.

Są to parafie: Przemyśl – archikatedra i Karmelici Bosi; Jarosław: kolegiata, Dominikanie, Chrystusa Króla, Reformaci, Opactwo Benedyktynek; Łańcut – Chrystusa Króla; Rzeszów – katedra, Chrystusa Króla, Podwyższenia Krzyża, Matki Bożej Częstochowskiej, Saletynów; Leżajsk – Ojcowie Bernardyni, Świętej Trójcy; Radymno: św. Wawrzyńca, Najświętszego Serca Pana Jezusa. Dziękujemy również społecznościom parafialnym w Sieniawie, Hadlach Szklarskich, Ropczycach, Sędziszowie Małopolskim, Sokołowie Małopolskim, Handzlówce, Wólce Pełkińskiej, Szówsku, Orłach, Wiązownicy, Wielkich Oczach, Sarzynie oraz Manasterzu, a także parafiom przeworskim.

Do akcji przyłączyły się następujące placówki oświatowe: Zespoły Szkół w Jaworniku Polskim, Urzejowicach, Żurawiczkach, Grodzisku Dolnym, Wierzawicach, Białobrzegach, Kidałowicach, Tyczynie, Gorzycach, Gniewczynie Łańcuckiej, Szówsku, Pawłosiowie, Kalnikowie, Starym Mieście.

W akcji brały udział Przedszkola: w Husowie, nr 10 w Jarosławiu, nr 12 w Rzeszowie oraz nr 2 i 3 w Przeworsku, a także szkoły ponadgimnazjalne: Zespół Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Przeworsku, Zespół Szkół Zawodowych w Przeworsku, Zespół Szkół Kształcenia Ustawicznego i Zespół Szkół Samochodowych w Rzeszowie oraz Szkoły Podstawowe nr 1, 2, 3 w Przeworsku, nr 4, 6, 10 i 11 w Jarosławiu, Ulanicy, Bachórzu nr 1, w Łubnie, Dąbrówce Starzeńskiej, Laskówce i Harcie.

Dziękujemy również mieszkańcom Zadąbrowia, Pełkiń, Gorliczyny, Jagiełły, Giedlarowej, Dębna, Grzęski, Żurawiczek, Maćkówki, Malenisk, Szczytnej, Tywoni, Pawłosiowa, Rudołowic, Bystrowic, Roźwienicy, Rogóżna, Wysokiej, Opalenisk, Grodziska Dolnego, Medyki, Tarnogóry, Nowej Sarzyny, Muniny, Tuczemp, Zapałowa.

Do akcji włączyły się następujące instytucje i firmy: Szpital Powiatowy w Przeworsku, Powiatowy Urząd Pracy w Przeworsku i Rzeszowie, Spółdzielnie Mieszkaniowe w Przeworsku i Sieniawie Urząd Miasta w Przeworsku, Wojewódzka Biblioteka w Rzeszowie, Nauczycielskie Kolegium Języków w Rzeszowie, Biblioteka Miejska w Przeworsku, Firma Mansfield w Przeworsku, Wydawnictwo Dreamis – Lidii Miś z Rzeszowa, Drukarnia Mirosław Kłosowski w Starym Mieście, EMPIK – Zarząd Nieruchomości w Przemyślu, Apteka przy ul. Konopnickiej w Przeworsku, MDK w Przeworsku, Księgarnia Pana Szczygielskiego w Przeworsku, Sklep Meblowy „Ada”, Firma „Dipol”. Szczególnie dziękujemy Panu Janowi Krawcowi z Manasterza oraz wielu anonimowym darczyńcom.

To nie koniec pomocy

Dzięki tak ogromnemu zaangażowaniu i błogosławieństwu Bożemu zebrano ponad 100 ton makulatury, a pieniądze uzyskane z jej sprzedaży zostały już przekazane misjonarzom w Zambii na budowę studni.

Zainteresowanych włączeniem się do kolejnej zbiórki makulatury prosimy o kontakt z koordynatorem – Ryszardem Łuczykiem (tel. 504-168-49).

Tagi:
studnia

Makulatura na misje

2018-07-25 11:42

Radio Via
Edycja rzeszowska 30/2018, str. 8

Trwa diecezjalna zbiórka makulatury, z której całkowity dochód zostanie przeznaczony na rzecz budowy studni w krajach misyjnych, m.in. w Czadzie

Ks. Edward Ryfa

W akcję mogą włączyć się nie tylko parafie diecezji rzeszowskiej, ale również szkoły, instytucje, zakłady pracy, organizacje, a także osoby indywidualne. Do zbiórki przeznaczone są specjalne kontenery. Po wcześniejszym zgłoszeniu taki kontener trafia w wyznaczone miejsce.

Makulaturę można składać m.in. przy parafii Chrystusa Króla w Rzeszowie, gdzie akcja zbiórki prowadzona jest bezterminowo. „Dla nas taka pomoc może wydawać się mało znacząca i nieefektywna, jednak to ogromne wsparcie dla mieszkańców miejscowości dotkniętych suszą” – mówi ks. Daniel Nowak, dyrektor Wydziału Misyjnego Kurii Diecezjalnej w Rzeszowie. W zbiórkę makulatury włączają się m.in. parafie i szkoły.

Z inicjatywą zbiórki wyszło m.in. Szkolne Koło Caritas w Bieździedzy. „Akcja przyniosła dobre rezultaty i zatoczyła szerokie koło” – mówi Wiesław Jedziniak, dyrektor szkoły. Środki uzyskane za sprzedany surowiec przeznaczane są na budowę studni głębinowych w krajach afrykańskich dotkniętych niedostatkiem wody pitnej. Jak duże są potrzeby, najlepiej wiedzą pracujący tam misjonarze. „Woda ma wagę złota” – mówi s. Władysława Piróg, misjonarka pracująca na Madagaskarze, gdzie też powstają takie studnie. „Zanim wyrzucimy stare gazety do kosza, pomyślmy o tym, że dzięki nim tysiące ludzi może mieć dostęp do wody” – dodaje ks. Daniel Nowak.

Szczegółowe informacje dotyczące zbiórki makulatury na budowę studni w krajach misyjnych można znaleźć na stronie internetowej Referatu Misyjnym Diecezji Rzeszowskie bądź bezpośrednio w Wydziale Misyjnym Kurii Diecezjalnej w Rzeszowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Walenty - patron zakochanych i chorych na padaczkę

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 7/2005

seyed mostafa zamani / Foter.com / CC BY

Początek lutego. Gdzie nie spojrzeć, tam króluje kolor czerwony - kolor miłości, kolor walentynek. Na sklepowych półkach, wystawach, a nawet na prowizorycznych straganach pojawia się „nowy produkt” - miłość. Opakowana w pluszowe misie, mrugające serduszka, zakochane mysie parki i tysiące innych zmyślnych cudeniek, mających tylko jedno zadanie - powiedzieć: „kocham Cię”. A wszystko z powodu jednego dnia - Dnia Zakochanych czyli walentynek.
Walentynki to dla Polaków zupełnie nowe święto. Popularność zdobyło sobie przede wszystkim w ciągu ostatnich 10 lat i to do tego stopnia, że dzisiaj wielu ludzi, niezależnie od wieku, czeka na ten dzień, by serdeczniej niż na co dzień wyrazić uczucia do najbliższej osoby. Istnieje zwyczaj rozsyłania specjalnych kartek, tzw. walentynek - zwykle anonimowych, których motywem przewodnim są amorki, serca, kwiaty, czułe wyznania miłości. Powszechnym stało się także, iż tego dnia zakochani wręczają sobie kwiaty i upominki, które mają potwierdzać ich wzajemne uczucie. Tradycja ta zwraca uwagę na wartość i wymiar uczuć, na niezaprzeczalną konieczność ich istnienia, na to, że są niezbędne, że są łaską i stanowią nieodłączny element ludzkiego bytu. Umiejętność ich nazwania, to, że odczuwamy je względem drugiej osoby lub stajemy się obiektem cudzych uczuć i dysponujemy możliwością ich odwzajemniania, czynią nas ludźmi. Nie można tego problemu traktować jednostronnie, jednowymiarowo i poddawać zaciekłej krytyce - co niektórzy czynią, ignorując pozytywne aspekty całości.
Walentynki niewątpliwie skłaniają do uwalniania dobrych emocji, zachęcają do okazywania uczuć, ośmielają i ułatwiają takie inicjatywy. Motywują do tego, by nie kryć się z tym, co czujemy do drugiej osoby, by nie zatajać tego, że ktoś jest nam bliski, ponieważ staje się to źródłem radości i siły, zarówno dla samego autora, jak i adresata takiej deklaracji. Korzystając z tych sprzyjających refleksjom okoliczności, należy zdać sobie sprawę, że ukrywanie własnych uczuć, tłumienie ich w sobie, znacznie zubaża nasze życie i wzajemne kontakty.

Skąd ten zwyczaj?

Pochodzenia zwyczajów związanych z walentynkami należy poszukiwać w luperkaliach - rzymskim święcie płodności, które w związku z ekspansją Cesarstwa Rzymskiego pojawiło się również na Wyspach Brytyjskich. Stąd w przyszłości walentynki rozprzestrzeniły się na cały świat. W czasach, gdy zastępowano święta pogańskie chrześcijańskimi, uznano, że św. Walenty, który zginął 14 lutego, w (przeddzień luperkaliów) może godnie objąć pieczę nad świętem budzącej się wiosny, kiedy przyroda pomału otrząsa się z zimowego snu, zwierzęta zaczynają łączyć się w pary, a ludzie chętniej szukają swoich drugich połówek. Na zachodzie Europy święty patronuje zakochanym co najmniej od XV wieku.



Co wiemy o św. Walentym?

Św. Walenty, patron Dnia Zakochanych, to postać dość zagadkowa. Był biskupem Terni pod Rzymem. Za czasów cesarza Klaudiusza II Gota (ok. 269 r.) poniósł śmierć męczeńską.
Legenda mówi, że św. Walenty zajął się popieraniem zakochanych jeszcze za swego życia, kiedy wystąpił przeciwko edyktowi cesarza, zakazującemu zawierania małżeństw. Cesarz Klaudiusz II Gocki z rozczarowaniem zauważył, że żonaci mężczyźni chętniej zostają w domach, zamiast ochoczo uczestniczyć w wojnach i dzielnie walczyć za Rzym. Św. Walenty zignorował ów zakaz i w tajemnicy udzielał ślubów młodym, zakochanym parom. Niestety, sekret się wydał, a Święty został pojmany, wtrącony do więzienia, a następnie stracony.
Według drugiej wersji okoliczności śmierci św. Walentego były zgoła inne: jako człowiek świątobliwy Biskup Terni w III wieku został obdarzony przez Boga niezwykłą mocą uzdrawiania. Wieść o tym dotarła do rzymskiego filozofa Kratona, którego syn był ciężko chory na padaczkę i czekało go życie pełne cierpienia. Św. Walenty zgodził się pomóc rodzinie Kratona pod warunkiem, że ten się nawróci. I rzeczywiście, przekonany cudem dokonanym przez Świętego, Filozof ochrzcił się, a wraz z nim jego bliscy i uczniowie. Niechętnie jednak przyjął to senat rzymski - uznano św. Walentego za osobę niebezpieczną dla państwa, aresztowano go i skazano na śmierć.
Kult Świętego rozwijał się dość szybko. W miejscu, w którym Męczennik został pochowany, już w IV wieku papież Juliusz I kazał wznieść bazylikę. Ponieważ padaczka, a także wszelkiego rodzaju choroby nerwowe, były wówczas w Europie bardzo częste, Święty znalazł licznych czcicieli na całym kontynencie. Do Polski jego sława dotarła dopiero w XV wieku. Ma tu św. Walenty wiele kościołów poświęconych jego imieniu, wiele ołtarzy i wizerunków. Ciekawe, że do niedawna żadne z tych miejsc nie cieszyło się specjalnym zainteresowaniem zakochanych. Sytuacja zmieniła się od chwili, gdy postać Świętego zaczęto łączyć z tym stanem serca.
Tak czy inaczej, historyczne przekazy dotyczące osoby św. Walentego w Dniu Zakochanych stają się rzeczą zupełnie niezauważalną, albo przynajmniej drugorzędną. Mało kto dziś pamięta, że św. Walenty, zanim zaczął patronować uczuciom, zanim stał się wzorcem dla wszystkich zakochanych i podkochujących się, był patronem chorych na epilepsję (padaczkę). Ci, którzy nie pamiętają już co to miłość, lubią złośliwie przyrównywać ją do stanu podobnego tej chorobie.
To tłumaczy, dlaczego właśnie św. Walenty jest patronem wszystkich zakochanych.
Św. Walenty patronuje nie tylko chorym na epilepsję, ale i na choroby nerwowe. Jest opiekunem chorych psychicznie, ludzi ogarniętych mrokiem umysłu. Ikonografia przedstawia tego męczennika najczęściej w stroju kapłańskim, w momencie uzdrawiania chorego.
Święty, dziś nieco zapomniany, miał w dawnej Polsce wiele świątyń, obrazów i cieszył się wielkim kultem. Obecnie w liturgii Kościoła 14 lutego na pierwszym miejscu wymienia się św. Cyryla i Metodego, słowiańskich patronów Europy, a dopiero w dalszej kolejności św. Walentego. Dawniej do kościołów, gdzie znajdował się ołtarz z wizerunkiem tego Świętego, 14 lutego matki przynosiły chore dzieci, aby za jego wstawiennictwem uprosić Boga o zdrowie dla dziecka. Najczęściej przynoszono dzieci chore na padaczkę lub przestraszone. Kapłan odprawiał w intencji osoby chorej Mszę św., następnie odczytywał fragment Ewangelii o uzdrowieniu przez Jezusa i kładąc Księgę Świętą na głowę chorego, udzielał błogosławieństwa. Po tych modlitwach wielu chorych, szczególnie dzieci, miało powracać szybko do zdrowia. Może warto w dniu 14 lutego przywrócić ten piękny zwyczaj pamiętając, iż św. Walenty to także patron chorych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Bp Jerzy Mazur SVD odwiedził polskich misjonarzy w Papui Nowej Gwinei

2019-02-17 09:10

Ks. Kazimierz Szymczycha SVD / Papua Nowa Gwinea (KAI)

W dniach 29 stycznia do 14 lutego 2019 r.. bp Jerzy Mazur SVD, przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji odwiedził polskie misjonarki i misjonarzy posługujących w Papui Nowej Gwinei. W podróży po Rajskiej Wyspie towarzyszyli biskupowi o. Kazimierz Szymczycha SVD, sekretarz Komisji Misyjnej oraz ks. prał. Zbigniew Sobolewski, dyrektor Dzieła Pomocy „Ad Gentes”.

Werbiści

Przewodniczący Komisji misyjnej odwiedził większość miejsc, gdzie posługują Polacy. Między innymi, na szlaku odwiedzin znalazły się 2 diecezje, których biskupami są polscy misjonarze: bp Józef Roszyński SVD diecezja Wewak) i bp Dariusz Kałuża MSF (diecezja Goroka) oraz abp. senior Wilhelm Józef Kurtz SVD, posługujący w archidiecezji Madang. Goście z Polski odwiedzili misjonarzy na placówkach misyjnych w Port Moresby, Madang, Megiar, Wewak, Boram, Mont Hagen, Par, Londor, Mendi, Mingende, Kundiawa i Goroka.

Bp Jerzy Mazur spotkał się również z abp. Kurianem Vayalukal, Nuncjuszem Apostolskim w Niezależnym Państwie Papui Nowej Gwinei i na Wyspach Salomona, kard. Johnem Ribat MSC oraz 12 biskupami – ordynariuszami. Wszyscy biskupi zgodnie dziękowali za pracę polskich misjonarek i misjonarzy, podkreślali ich wkład w ewangelizację wyspy oraz prosili, by Kościół w Polsce nadal posyłał misjonarzy.

Polacy wnoszą istotny wkład w rozwój młodego Kościoła papuaskiego oraz życie społeczne, zwłaszcza w dziedzinie ochrony zdrowia, pomocy charytatywnej oraz szkolnictwa. Polscy misjonarze przyczyniają się do utrwalenia języka i kultury rodzimych mieszkańców Wyspy. Dzięki nim funkcjonują uniwersytety, szkoły językowe, powstają słowniki oraz publikacje w językach lokalnych. W Papui Nowej Gwinei posługuje ponad 60 misjonarzy i misjonarek z Polski. W większości są to członkowie Zgromadzenia Słowa Bożego i misjonarze Świętej Rodziny.

– Zobaczyliśmy młody, dynamiczny i bardzo otwarty Kościół – mówi ks. bp Jerzy Mazur SVD. Chrześcijaństwo, choć zakorzeniło się stosunkowo niedawno na papuaskiej ziemi, jest bardzo dynamiczne. Budzi nadzieję i entuzjazm, z jakim przyjmowana jest Ewangelia – dodaje.

– Trzeba modlić się o powołania misyjne, gdyż wciąż brakuje tu robotników Pańskich. Poważnym zagrożeniem są sekty, których na wyspie jest bardzo dużo. Żerują one na strachu przed duchami oraz naturalnym pragnieniu wartości religijnych Papuasów. Tam, gdzie są misjonarze z Polski dzieje się wiele dobra.

Nadzieją Kościoła w Papui Nowej Gwinei są nieliczne lokalne powołania kapłańskie i zakonne oraz zaangażowanie katechistów. Wyzwaniem zaś jest mnogość języków i 800 różnych kultur. Tradycyjne religie istniały niegdyś w konkretnym plemieniu i stanowiły tajemnicę klanu. Chrześcijańscy misjonarze przynieśli wiarę, która charakteryzuje miłosierdzie, uzdrowienie, przebaczenie i zrozumienie. To pociąga najbardziej – wyjaśnia kardynał John Ribat, pierwszy papuaski kardynał.

– Ewangelia połączyła nas wszystkich i dziś jednoczy nas jako naród. Choć istnieją różnice, nie mamy problemu głosić pokoju, miłości braterskiej i przebaczenia, które pochodzą od Boga – dodaje.

– Nie brak poważnych wyzwań duszpasterskich. Jednym z nich są nadal utrzymujące się zabobony i przesądy. Ludzie boją się czarów. Są one zakorzenione tak mocno, że jedni zabijają drugich z ich powodu. Gdy umiera ktoś, mieszkańcy wioski obwiniają za to kogoś, kto rzucił czar. I wymierzają sprawiedliwość. Powoli jednak to się zmienia – mówi kardynał.

Wszyscy nasi polscy misjonarze i misjonarki, posługujący z Papui Nowej Gwinei, ciągle podkreślali, że ich misjonowanie możliwe jest dzięki pomocy Polaków i Polek z Ojczyzny i poza jej granicami. Wielu mówiło, że wszystko co tutaj mogli zrealizować, to dzięki darom serca ich rodaków. Misjonarze z radością chwalili się pojazdami samochodowymi, motocyklami i rowerami otrzymanymi dzięki działalności MIVA Polska. Widzieliśmy również realizację wielu misyjnych projektów powstałych za pomocą Dzieła pomocy „Ad Gentes”. Największą wdzięczność wyrażają polscy misjonarze i misjonarki za każdą pamięć modlitewną i za ofiarowane w ich intencjach cierpienia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem