Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Monolityczne spojrzenie na Polskę

2016-04-27 08:50

Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 18/2016, str. 42-43

Graziako

„Warschauer Bolschewismus” (warszawski bolszewizm) – takim tytułem niemiecki tygodnik „Der Spiegel” opatrzył swój najnowszy artykuł o Polsce. Już w spisie treści zaznacza, iż rzecz będzie o tym, jak „szef partii Kaczyński bierze kraj pod swą kontrolę”

Tekst w tygodniku „Der Spiegel” mówi o „dyktaturze większości”, o „erozji państwa prawa”, o „zawłaszczeniu mediów przez Kaczyńskiego”, „o rozmontowywaniu konstytucji”, o tym, że „KOD od miesięcy prawie co tydzień wyprowadza na ulice dziesiątki tysięcy protestujących przeciw samowładztwu rządzących”, o tym, jak to Zbigniew Ziobro „faworyzuje ostrzejsze prawo karne” i dopuszcza szpiegowanie kont mailowych oraz komputerów bez zgody sądu... Itd., itp. Całość jest utrzymana w tonie mocnego propagandowego thrillera: prosty scenariusz, proste środki wyrazu i strach.

Artykuł w „Der Spiegel” to po prostu kolejny, jeden z wielu pojawiających się teraz w zachodnich, zwłaszcza niemieckich, mediach bardzo uproszczony opis stanu polskich spraw. Autor nie natrudził się wiele: na sposób tabloidowy skompilował przekaz zaczerpnięty wprost z polskich mediów. Nie zadał sobie trudu – a tego należałoby się spodziewać po dziennikarzu poważnego czasopisma – wsłuchania się w racje strony atakowanej. Za to z upodobaniem cytuje opinię prof. Jadwigi Staniszkis, m.in. tę, że Jarosław Kaczyński „nie rozumie zachodniego pojmowania suwerenności”, a to, co robi teraz, jest archaiczne i przypomina „putinowskie pojmowanie rządzenia”.

Batalistyczny obraz Polski

Zorganizowana w marcu br. przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej dyskusja polskich i niemieckich dziennikarzy na temat „Polska w mediach niemieckich – Niemcy w mediach polskich” charakteryzowała się rażącą nierównowagą sił; trójgłos niemieckich korespondentów (publicznego radia i telewizji ARD, dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” oraz dziennika „Die Welt”) był wyraźnie wzmocniony głosami strony polskiej („Gazety Wyborczej” i TVN), zwłaszcza dziennikarza „Gazety Wyborczej”, który brzmiał nawet bardziej radykalnie krytycznie niż głosy trzech niemieckich korespondentów razem wzięte. Głosem zupełnie odmiennym mówiła dwójka dziennikarzy tygodnika „wSieci” i portalu wPolityce.pl. Doszło więc do konfrontacji dwóch dziennikarskich światów – wspólnego polsko-niemieckiego z osamotnionym polskim.

Reklama

Polskie media, te, które przedtem raczej dopieszczały rządzących, a suchej nitki nie zostawiały na opozycji, od czasu zmiany rządu jakby nagle się przebudziły i odkryły, jaka jest ich rola; zaczęły nad wyraz pieczołowicie spełniać swą funkcję kontrolną wobec rządu i wspierać wszystkie inicjatywy opozycji. Ta dzisiejsza krytyka nowego rządu dotyczy oczywiście także – a może przede wszystkim – „psucia stosunków Polski z Zachodem, z UE i przede wszystkim z Niemcami”. Taki sygnał, odpowiednio wzmocniony przez polskie media tzw. głównego nurtu, znakomicie upraszcza pracę dziennikarzy zagranicznych piszących o Polsce.

Stronniczy przekaz tego, co się dzieje nad Wisłą, następuje też w sposób bardziej bezpośredni; dziennikarze jednej z największych polskich gazet piszą „gotowce” dla gazety niemieckiej. Ubolewają nad stanem polskiej demokracji, separacją od Europy, izolacjonizmem, zapaścią stosunków polsko-niemieckich. Na dobrą sprawę dziś w Polsce niepotrzebni są zagraniczni korespondenci...

Na zarzut, że w niemieckich mediach trudno było kiedykolwiek spotkać krytykę władz niemieckich za ich politykę wobec Polski, Henryk Jarczyk – korespondent ARD w Warszawie przypomina wielki wewnątrzniemiecki spór o centrum przeciwko wypędzeniom. – W Polsce opinia publiczna była wtedy monolityczna, natomiast w Niemczech mieliśmy na ten temat głęboki spór niemiecko-niemiecki. Teraz Niemcy są prawie monolityczni w spojrzeniu na Polskę, a w Polsce toczy się ostry polsko-polski spór – komentuje red. Jarczyk.

Niemieckie spojrzenie na Polskę jest rzeczywiście monolityczne. Obraz Polski w niemieckich mediach jest dziś dokładnie taki, jaki tworzą główne polskie media nieprzerwanie wspierające wcześniej rządzącą, a teraz przegraną Platformę Obywatelską. Jest jednostronny, niepogłębiony i prymitywny, a do tego batalistyczny: straszy, zagrzewa do walki z polskim rządem, który „psuje cenny dorobek poprzedników”.

– Odnoszę takie wrażenie – mówi Aleksandra Rybińska z portalu wPolityce.pl – że tu nie chodzi o stan demokracji w Polsce, o to, czy istnieje i jak funkcjonuje Trybunał Konstytucyjny, ale o to, że u podłoża tych wszystkich zarzutów mamy poważny spór ideologiczny. Niewątpliwe znaczenie ma także to, że poprzedni rząd był jednak dla Niemiec bardzo wygodny; nie miał specjalnie jasnej linii w polityce zagranicznej, ale zawsze w dużej mierze kalibrował ją na Niemcy. Nowy rząd dokonał reorientacji tej polityki, co dla Niemiec niekoniecznie jest korzystne.

Riposta drugiej strony polsko-polskiego sporu jest radykalna. Red. Bartosz Wieliński z „Gazety Wyborczej” nie przebiera w argumentach: – Mam wrażenie, że obecny rząd się z Niemcami rozwiódł (...). Nie chcemy tego związku ze względów ideologicznych, bo nie ma żadnych podstaw faktycznych, żeby z Niemcami się nie dogadywać. (...) Powiem szczerze, że jeżeli komuś się wydaje, iż te nieporozumienia mają charakter tylko taki, że Polska obrała inną ścieżkę niż tą, którą miała do tej pory, jest w błędzie. Przede wszystkim wcześniejsza polityka też nie była zorientowana na Berlin. Bo pamiętajmy o tym, że jednak wyrwaliśmy mnóstwo pieniędzy z budżetu unijnego wbrew interesom niemieckiego podatnika i targowaliśmy się o to mocno! (...) Pytanie, dlaczego Niemcy piszą teraz o Polsce tak, jak piszą. Bo w Polsce polityka przybrała taką twarz – odpowiada sam sobie red. Wieliński – jaką Niemcy pamiętają ze swojej historii. Bo spór polityczny, który ma miejsce teraz w Polsce, przypomina spory niemieckie na początku lat 30. ubiegłego wieku między partiami totalitarnymi i partiami demokratycznymi! (...) Niemcy, moim zdaniem, mają pełne prawo być zaniepokojeni, ponieważ żyjemy we wspólnocie wartości. UE to nie są tylko pieniądze z Brukseli, które chętnie bierzemy i wydajemy tutaj – to są także wartości, których zobowiązaliśmy się przestrzegać, jesteśmy jedną rodziną.

Marsz do kąta!

W pewnym momencie, ku uciesze kolegów redaktorów niemieckich, dyskusja zorganizowana przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej przeradza się w nieomal kłótnię polsko-polską. – Pani portal napisał pod adresem Niemiec tak kuriozalne artykuły – kontynuuje przedstawiciel „Wyborczej” – tak straszliwym językiem, że nie powinna pani teraz zabierać głosu krytycznego wobec Niemców. (...) Że nas kolonizują, niszczą, wykorzystują pod każdym możliwym względem... A teraz macie pretensje o to, że ktoś twierdzi, iż w Polsce dzieje się coś złego, że poucza! W pewnym czasie Polska będzie chorym człowiekiem Europy – konkluduje red. Wieliński – izolowanym, stojącym w kącie! I nie będzie to wina Niemców, Francuzów ani złych sił lewacko-liberalnych, tylko polskiego rządu, który doprowadzi nas do izolacji. (...) Taka wizja na podsumowanie prawie 30 lat polskiej wolności mnie przeraża!

Konrad Schuller, korespondent „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, który na łamach jednego z niedzielnych wydań swej gazety zagroził niegrzecznej Polsce możliwością przeniesienia szczytu NATO z Warszawy do Rygi, motywuje swój pomysł stanem polskich spraw; zagrożenie dostrzega m.in. w odradzaniu się Grupy Wyszehradzkiej. – Jeśli będzie ona organizowana jako alternatywa albo opozycja dla UE – powtarza tę tezę na dziennikarskim spotkaniu w Warszawie – może to prowadzić do osłabienia nie tylko Unii, ale też NATO.

Niemieccy dziennikarze bez wątpienia bezrefleksyjnie kalkują polskie media mainstreamowe. Można powiedzieć, że wespół w zespół potęgują europejskie zaniepokojenie Polską. Ale potem muszą – nad czym sami ubolewają – odpowiadać na pytanie w rodzaju: czy można jeszcze pojechać do Wrocławia? Przecież tam palą żydowskie kukły... Czy ta Polska jest taka, jak pan to opisuje? Przecież tam jest pełno rasistów!

Henryk Jarczyk z rozbrajającą szczerością i dziwnym brakiem logiki wyznaje: – Obawiam się, że jednak zawsze trzeba różnicować pomiędzy Polakami i polskim rządem. Od października staram się tłumaczyć słuchaczom w Niemczech, że Polska jako naród się nie zmieniła; są tu tacy sami – sympatyczni, otwarci na Europę – ludzie jak przed wyborami. Zmienił się tylko rząd, który w ciągu trzech miesięcy doprowadził do tego, że obraz Polski się zmienił z bardzo pozytywnego na bardzo negatywny.

Czy niemiecki korespondent przypomina też swoim słuchaczom lub czytelnikom, że w Polsce odbyły się normalne, demokratyczne wybory parlamentarne? Można mieć raczej wrażenie, że podziela opinię wyrażoną przez jednego ze swoich kolegów na Twitterze, że „ci głupi Polacy znowu wybrali nie tę partię, co trzeba”!

Niemieckie media nie od dziś, a nawet nie od października 2015 r., gdy piszą o Polsce, chętnie stosują ton pouczająco-karcący – stwierdza Aleksandra Rybińska, która w Niemczech mieszkała przez 20 lat. – Arogancja, która bije z wielu tekstów, jest dla mnie bardzo bolesna, bo mam przecież wielu przyjaciół w Niemczech – przyznaje. – Polacy i polski rząd – mówi red. Rybińska – są przez niemieckie media traktowani jak niesforne dziecko, które należy wychować. Stawiają to niesforne dziecko do kąta… I tu zgadza się z kolegą z „Gazety Wyborczej”, tyle że tego nie akceptuje.

Żałosne uproszczenia

Piotr Semka, przedstawiciel niepoprawnego politycznie prawicowo-konserwatywnego dziennikarstwa, postanowił również nieco popouczać niemieckich kolegów. – Istotą przekazu korespondentów powinno być spokojne tłumaczenie racji i niewchodzenie w relacje typu stajemy z wami po, naszym zdaniem, jedynej słusznej stronie. Red. Semka zwrócił uwagę, że właśnie z takim niedziennikarskim i nieprofesjonalnym przekazem na temat Polski mamy obecnie do czynienia w niemieckich mediach. – Najbardziej razi mnie to, gdy np. w „Bildzie” czytam: „trzymaliśmy kciuki za Polaków, kiedy walczyli o wolność z Jaruzelskim, i teraz trzymamy za tych, którzy wychodzą demonstrować z KOD przeciw Kaczyńskiemu”. Ale nie piszą tam już, że nawet największa demonstracja KOD nie przekroczyła 80 tys. osób.

Czy więc jest tak, że niemieccy dziennikarze nie potrafią lub nie chcą przekazać prawdziwego, szerszego obrazu Polski?

Warszawski korespondent „Die Welt” Gerhard Gnauck uważa, że problemem dla zagranicznych obserwatorów sytuacji w Polsce jest bardzo wysoki stopień politycznego zaangażowania polskich dziennikarzy, podczas gdy niemieckich uczono, że nigdy nie należy się utożsamiać z żadną sprawą, nawet jeśli to jest dobra sprawa. – Ja osobiście mam do tej formułki spore zastrzeżenia – mówi Gnauck, ale jednocześnie uważa, że polscy koledzy akurat pod tym względem bardzo przesadzają. Nie precyzuje jednak, w którym z dwu polskich dziennikarskich światów częściej dochodzi do tej przesady.

Czy zatem doszło do niepotrzebnego upolitycznienia mediów w obu krajach? To zawsze bardzo niewygodne dla dziennikarzy pytanie. Brakuje rzeczowej refleksji na ten temat – może właśnie z powodów politycznych. Jak to w mediach bywa, bardziej nagłośnieni mają rację; od dawna orzekają, że winna jest wyłącznie polska prawicowa publicystyka i to wyłącznie ona jest zajadle politycznie zaangażowana. Wszyscy inni natomiast nie utożsamiają się nawet z dobrymi sprawami...

– To mnie szczególnie boli, że doszło do takiego dramatycznego uproszczenia obrazu niemieckich mediów i niemieckiej polityki – ubolewa bynajmniej nie jeden z niemieckich korespondentów, lecz dziennikarz TVN. Red. Jacek Stawiski oskarża prawicową polską publicystykę, że „nie dostrzega niuansów w niemieckim patrzeniu na Polskę i Grupę Wyszehradzką, że popełnia się tu kardynalne uproszczenie rodem z najgorszych czasów”.

Można powiedzieć, że mamy do czynienia z odwracaniem kota ogonem. Bo wystarczy przecież poczytać, co piszą znawcy najnowszej polskiej problematyki na łamach niemieckich mediów. Wystarczy zwrócić uwagę, do jakich polskich źródeł się odwołują, by stwierdzić zaangażowanie polityczne po jednej stronie, zero niuansów, żałosne uproszczenia, a nierzadko po prostu kpinę, kabaretowy styl. O poziomie niemieckich kabaretów wyśmiewających polską politykę nie warto tu wspominać. Chodzi o protekcjonalny ton poważnych gazet, czasopism, stacji radiowych i telewizyjnych.

Podczas warszawskiej dyskusji o polsko-niemieckich sprawach ktoś zadał pytanie korespondentowi FAZ Konradowi Schullerowi: Kiedy pan redaktor napisze większy artykuł pokazujący całościowo, a nie tylko wyrywkowo, stosunki polsko-niemieckie? Odpowiedział: „Nigdy. To niemożliwe”. Pozostaje mieć nadzieję, że po prostu nie zrozumiał intencji i sensu pytania.

Tagi:
społeczeństwo Polska

Włochy: coraz więcej rozwodów i separacji

2018-01-31 18:03

kg (KAI Rzym) / Rzym

Mianem „cichej rewolucji” określają „postępujący i stały wzrost rozkładu rodziny” autorzy najnowszego raportu na temat sytuacji społeczno-gospodarczej Włoch, wydanego już po raz 30. przez instytut EURISPES. Chodzi o coraz większą liczbę separacji i rozwodów - te pierwsze wzrosły w ciągu ostatnich 20 lat o 30 proc. (z ok. 50 tysięcy w 1991 do 89 tysięcy w 2011), te drugie o 17,5 proc. (odpowiednio 27 tys. i 53 tysiące).

Tiko/Fotolia.com

Autorzy raportu zwracają uwagę, że separację lub rozwód wybierają coraz częściej ludzie już niemłodzi. „O ile w przeszłości to młodzi «próbowali» ich, to w ostatnich latach nietrwałość małżeństwa dotyka coraz częściej również dojrzalsze wiekowo grupy ludności” - stwierdza EURISPES.

Na przykład obecnie jest o 12 proc. więcej przypadków niż w 1991, gdy żony w chwili rozwodu miały 40-49 lat, a mężczyźni w tym samym przedziale wiekowym stanowią 42,5 proc. starających się o rozwód. Jednocześnie ludzie młodzi w wieku od 20 do 29 lat, rozwodzą się coraz rzadziej. Kobiety w tym wieku stanowią tylko 2,5 proc. rozwodzących się, a mężczyźni zaledwie 0,7 proc. Ponadto ludzie pracujący rozwodzą się częściej niż bezrobotni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież w Alessano: Ewangelia wzywa często do niewygodnego życia

2018-04-20 10:58

tlum. st (KAI) / Alessano

Na znaczenie zrozumienia ubogich i budowania Kościoła świadczącego, że Bóg jest jedynym prawdziwym dobrem zwrócił dziś uwagę papież modląc się przy grobie biskupa Antonia Bello w Alessano, który bywa uważany za prekursora duszpasterskiego stylu Ojca Świętego. Dzisiaj przypada 25 rocznica śmierci tego Sługi Bożego.

Grzegorz Gałązka

W swoim słowie Franciszek podkreślił, że dla don Tonino, jak był nazywany Sługa Boży zrozumienie biednych było prawdziwym bogactwem. „Kościół, który troszczy się o ubogich zawsze będzie dostrojony do kanału Boga, nigdy nie traci częstotliwości Ewangelii i czuje, że musi powrócić do tego, co istotne, aby konsekwentnie wyznawać, że Pan jest jedynym prawdziwym dobrem” – zaznaczył papież.

Ojciec Święty zaznaczył, że bliskość wobec ubogich musi wyrażać się w konkretnych działaniach. Przykładem jest w tym względzie don Tonino, który „nie tracił okazji, aby powiedzieć, że na pierwszym miejscu stoi pracownik z jego godnością, a nie zysk ze swoją chciwością. Nie stał z założonymi rękoma: działał lokalnie, aby siać pokój na całym świecie, w przekonaniu, że najlepszym sposobem, aby zapobiec przemocy i wszelkiego rodzaju wojnom jest zatroszczenie się o potrzebujących i krzewienie sprawiedliwości” – stwierdził papież. Przypomniał, że pokój buduje się od walki z ubóstwem i zwrócił uwagę na znaczenie Apulii jako okna nadziei, by Region Śródziemnomorski był „gościnną arką pokoju”.

Następnie Franciszek mówił o powołaniu jako rozmiłowaniu w Bogu, z żarliwością marzenia, porywem daru, śmiałością, by nie poprzestawać na półśrodkach. Podkreślił konieczność życzliwości wobec świata. Wskazał także na konieczność łączenia w życiu chrześcijańskim kontemplacji i działania.

Na zakończenie papież zachęcił do naśladowania don Tonino: „Nie zadowalajmy się spisaniem pięknych wspomnień, nie dajmy się powstrzymać tęsknotami za przeszłością ani nawet leniwą gadaniną chwili obecnej czy też obawami o przyszłość. Naśladujmy don Tonino, dajmy się porwać jego młodzieńczej gorliwości chrześcijańskiej, usłyszmy jego usilne wezwanie do życia Ewangelią bez taryfy ulgowej. Jest to mocne zaproszenie skierowane do każdego z nas i dla nas jako Kościoła. Niech nam prawdziwie pomoże szerzyć dziś wonną radość Ewangelii”.


Oto tekst papieskiego przemówienia w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry,

Przybyłem jako pielgrzym na tę ziemię z której pochodził Sługa Boży, Tonino Bello. Przed chwilą modliłem się przy jego grobie, który nie wznosi się monumentalnie w górę, ale jest całkowicie zanurzony w ziemi: Don Tonino, zasiany w swej ziemi zdaje się nam mówić, jak bardzo ukochał ten region. Chciałbym się nad tym zastanowić, przywołując przede wszystkim jego słowa wdzięczności: „Dziękuję, moja ziemio, mała i uboga, która zrodziłaś mnie ubogim, jak ty, ale która właśnie dlatego obdarzyłaś mnie niezrównanym bogactwem zrozumienia ubogich i tym, że mogę im dzisiaj służyć”[1].

Zrozumienie biednych było dla niego prawdziwym bogactwem. Miał rację, ponieważ ubodzy są naprawdę bogactwem Kościoła. Przypomina nam o tym stale don Tonino, w obliczu powracającej pokusy, by dojść do porozumienia z możnymi chwili obecnej, dążenia do przywilejów, samozadowolenia w wygodnym życiu. Ewangelia – zazwyczaj przypominał to na Boże Narodzenie i na Wielkanoc - wzywa często do niewygodnego życia, ponieważ ten, kto idzie za Jezusem kocha ubogich i pokornych. Tak czynił Nauczyciel, tak głosiła jego Matka, chwaląc Boga, bo On „Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych” (Łk 1,52). Kościół, który troszczy się o ubogich zawsze będzie dostrojony do kanału Boga, nigdy nie traci częstotliwości Ewangelii i czuje, że musi powrócić do tego, co istotne, aby konsekwentnie wyznawać, że Pan jest jedynym prawdziwym dobrem.

Don Tonino wzywa nas, byśmy nie teoretyzowali na temat bliskości wobec ubogich, ale byli blisko nich, tak jak to czynił Jezus, który będąc bogatym, dla nas stał się ubogim (por. 2 Kor 8,9). Don Tonino odczuwał potrzebę naśladowania Go, angażując się osobiście, aż do wyzbycia się siebie. Nie przeszkadzały jemu prośby, bolała go obojętność. Nie obawiał się braku pieniędzy, ale martwił się niepewnością pracy, problemem, który jest dziś tak aktualny. Nie tracił okazji, aby powiedzieć, że na pierwszym miejscu stoi pracownik z jego godnością, a nie zysk ze swoją chciwością. Nie stał z założonymi rękoma: działał lokalnie, aby siać pokój na całym świecie, w przekonaniu, że najlepszym sposobem, aby zapobiec przemocy i wszelkiego rodzaju wojnom jest zatroszczenie się o potrzebujących i krzewienie sprawiedliwości. Jest tak naprawdę, bo jeśli wojna rodzi ubóstwo, to także ubóstwo wywołuje wojnę [2]. Zatem pokój budowany jest począwszy od domów, ulic, warsztatów, gdzie osobistym wysiłkiem kształtuje się komunia. Don Tonino pełen nadziei powiedział: „Od zakładu, tak jak kiedyś od warsztatu z Nazaretu, wyjdzie słowo pokoju, które wytyczy drogę ludzkości spragnionej sprawiedliwości, ku nowym celom”[3].

Drodzy bracia i siostry, to powołanie pokoju należy do waszej ziemi, do tej wspaniałej ziemi pogranicza - finis-terrae – którą don Tonino nazywał „terra-finestra” [„ziemia- okno”], bo z południa Włoch otwiera się na południe świata, gdzie „najubożsi są coraz liczniejsi, a bogaci stają się coraz bogatsi i jest ich coraz mniej” [4]. Jesteście „otwartym oknem, w którym można obserwować całe ubóstwo ciążące na historii” [5], ale jesteście przede wszystkim oknem nadziei, aby Region Śródziemnomorski, historyczny basen cywilizacji, nigdy nie był napiętym łukiem walki, ale gościnną arką pokoju” [6].

Don Tonino jest człowiekiem swojej ziemi, bo na tej ziemi dojrzewało jego kapłaństwo. Tutaj rozkwitło jego powołanie, które uwielbiał nazywać ewokacją: przywoływaniem tego, jak szalenie Bóg miłuje szczególnie, każde po kolei nasze kruche życie; echo Jego głosu miłości, który przemawia do nas każdego dnia; wezwanie, aby zawsze iść naprzód, by odważnie marzyć, zdecentralizować nasze życie, by służyło innym; zaproszenie, by zawsze ufać Bogu, jedynemu, który potrafi przemienić życie w święto. Takim właśnie jest powołanie według don Tonino: powołanie, by stawać się nie tylko pobożnymi wiernymi, ale w pełnym tego słowa znaczeniu rozmiłowanymi w Panu, z żarliwością marzenia, porywem daru, śmiałością, by nie poprzestawać na półśrodkach. Gdy bowiem Pan rozpala serce, to nie można zgasić nadziei. Kiedy Pan prosi o nasze przyzwolenie, nie możemy odpowiedzieć „być może”. Warto, by nie tylko młodzi, ale my wszyscy, poszukujący sensu życia, byśmy słuchali i usłyszeli na nowo słowa don Tonino.

Na tej ziemi Antonio urodził się jako Tonino i stał się don Tonino. To proste i bliskie imię, które czytamy na jego grobie, wciąż do nas przemawia. Mówi o jego pragnieniu, by stać się maluczkim, żeby być blisko, by skracać dystanse, by zaoferować pomocną dłoń. Zachęca do prostej i autentycznej otwartości Ewangelii. Don Tonino bardzo to zalecał, zostawiając w spadku swoim kapłanom. Mawiał: „Miłujmy świat. Bądźmy dla niego życzliwi. Weźmy go pod ramię. Okazujmy miłosierdzie. Nie przeciwstawiajmy się jemu w obliczu rygorów prawa, jeśli wcześniej nie łagodziliśmy ich dawkami czułości” [7]. Są to słowa, które ukazują pragnienie Kościoła dla świata: nie światowego, ale dla świata. Niech Pan da nam tę łaskę Kościoła nie światowego służącego światu! Kościoła nie światowego, ale dla świata. Kościoła oczyszczonego z samoodniesienia i „ekstrawertycznego, wychylonego, nie owiniętego wokół samego siebie” [8]; nie czekającego aż otrzyma, ale udzielającego pierwszej pomocy; nigdy nie uśpionego w nostalgii za przeszłością, ale rozpalonego miłością do dnia dzisiejszego, na wzór Boga, który „tak umiłował świat” (J 3,16).

Imię „don Tonino” mówi nam także o jego zdrowej alergii na tytuły i zaszczyty, jego pragnieniu, by pozbawiać się wszystkiego dla Jezusa, który ogołocił się ze wszystkiego, jego odwadze, by uwolnić się od tego, co mogłoby przypominać oznaki władzy, aby uczynić miejsce dla mocy znaków[9]. Don Tonino z pewnością nie czynił tego dla wygody lub poszukując aprobaty, ale pobudzony wzorem Pana. W miłości do Niego możemy znaleźć siłę do porzucenia szat, które wstrzymują krok, by przyoblec się w służbę, aby być „Kościołem w fartuchu, jedyną szatą kapłańską odnotowaną przez Ewangelię” [10].

Co jeszcze mógłby nam powiedzieć don Tonino z tej swojej ukochanej ziemi? Ten wierzący z nogami na ziemi i oczyma skierowanymi ku niebu, a szczególnie z sercem, które łączyło niebo i ziemię, ukuł, wśród wielu innych, oryginalne słowo, które przekazuje każdemu z nas wielką misję. Lubił mówić, że my, chrześcijanie, „musimy być kontempl-aktywni, czyli ludźmi, którzy wychodzą z kontemplacji a następnie pozwalają, by ich dynamizm, ich zaangażowanie zaowocowało w działaniu” [11]., ludźmi, którzy nigdy nie oddzielają modlitwy i działania. Drogi don Tonino, przestrzegałeś nas od ponurzenia się w wir obowiązków bez siedzenia przed tabernakulum, byśmy się nie łudzili pracując na próżno dla królestwa Bożego[12]. A moglibyśmy zadać sobie pytanie, czy wychodzimy od tabernakulum, czy od nas samych. Mógłbyś nas również zapytać, czy gdy wyszliśmy - idziemy: czy podobnie jak Maryja, kobieta pielgrzymująca, wstajemy, aby dotrzeć i służyć człowiekowi, każdemu człowiekowi. Gdybyś o to zapytał, powinniśmy się wstydzić naszego bezruchu i naszych stałych usprawiedliwień. Przywrócić nas do naszego wzniosłego powołania; pomóż nam być coraz bardziej Kościołem kontemplacyjnym, rozmiłowanym w Bogu i namiętnie kochającym człowieka!

Drodzy bracia i siostry, w każdym czasie Pan stawia na drodze Kościoła świadków, którzy uosabiają dobrą wieść Wielkanocy, proroków nadziei dla przyszłości wszystkich. Z waszej ziemi Bóg zrodził jednego, jako dar i proroctwo dla naszych czasów. A Bóg pragnie, aby Jego dar został przyjęty, aby Jego proroctwo zostało zrealizowane. Nie zadowalajmy się spisaniem pięknych wspomnień, nie dajmy się powstrzymać tęsknotami za przeszłością ani nawet leniwą gadaniną chwili obecnej czy też obawami o przyszłość. Naśladujmy don Tonino, dajmy się porwać jego młodzieńczej gorliwości chrześcijańskiej, usłyszmy jego usilne wezwanie do życia Ewangelią bez taryfy ulgowej. Jest to mocne zaproszenie skierowane do każdego z nas i dla nas jako Kościoła. Niech nam pomoże szerzyć dziś wonną radość Ewangelii.

PRZYPISY:

1.„Grazie, Chiesa di Alessano», La terra dei miei sogni. Bagliori di luce dagli scritti ugentini, 2014, 477. 2.Por. ŚW. JAN PAWEŁ II, „Jeśli pragniesz pokoju, wyjdź naprzeciw ubogim, Orędzie na XXVI Światowy Dzień Pokoju, 1 stycznia 1993. 3.La terra dei miei sogni, 32. 4.“Il pentalogo della speranza”, Scritti vari, interviste aggiunte, 2007, 252. 5.“La speranza a caro prezzo”, Scritti di pace, 1997, 348. 6.Por. „La profezia oltre la mafia”, tamże, 280. 7.“Torchio e spirit”. Omelia per la Messa crismale 1993», Omelie e scritti quaresimali, 2015, 97. 8.“Sacerdoti per il mondo”, Cirenei della gioia, 2004, 26. 9.“Dai poveri verso tutti”, tamże, 122 ss. 10.“Configurati a Cristo capo e sacerdote”, tamże, 61. 11. Tamże, 55. 12.Por. “Contempl-attivi nella ferialità quotidiana”, Non c’è fedeltà senza rischio, 2000, 124; “Soffrire le cose di Dio e soffrire le cose dell’uomo”, Cirenei della gioia, 81-82.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Delegat KEP ds. Powołań: w dar powołania wpisana jest Miłość Boga

2018-04-20 21:21

mag / Warszawa (KAI)

W dar powołania wpisana jest Miłość Boga – podkreślił w rozmowie z KAI Delegat KEP ds. Powołań bp Marek Solarczyk. W czwartą Niedzielę Wielkanocną zwaną Niedzielą Dobrego Pasterza w Kościele obchodzony jest 55. Światowy Dzień Modlitw o Powołania. W Polsce otwiera tydzień modlitw w intencji osób poświęconych Bogu oraz o nowe powołania do szczególnej służby w Kościele. Tym razem będzie przebiegał pod hasłem „Napełnieni Duchem Świętym”.

BP KEP
Bp Marek Solarczyk

- Jako ludzie ochrzczeni jesteśmy zaproszeni by nieustannie żyć darami Ducha Świętego, który otwiera nas na Boga i na Jego plan zbawienia zarówno wobec nas, jak i całego Kościoła. Tylko bowiem pozwalając się Mu prowadzić człowiek może odkryć swoje powołanie, a wiec dar miłości Boga dla niego, a poprzez niego także dla innych – zwrócił uwagę bp Solarczyk.

Nawiązując do papieskiego orędzia na 55. Światowy Dzień Modlitw o Powołania zatytułowanego "Słuchać, rozeznawać, żyć powołaniem Pana”, biskup podkreślił, że ważną przestrzenią pogłębiania relacji z Bogiem jest modlitwa. Jest ona słuchaniem Pana w Jego Słowie wypowiedzianym na kartach Pisma Świętego, jak i odczytywaniem tego, co mówi Chrystus poprzez doświadczenia codziennego życia - zaznaczył bp Solarczyk.

Podkreślił, że powołanie zawsze jest tajemnicą inicjatywy Boga. – Tym, co my możemy zrobić pomagając młodym, którzy stają przed wyborem drogi życia, to sami żyć w pełni swoim powołaniem, być wyrazistymi oraz wspierać ich swoją modlitwą i obecnością – powiedział Delegat KEP ds. Powołań.

Zwrócił uwagę, że młodzi zawsze szukali wzorów. – Jeśli my im tego nie damy, znajdą wówczas inne, które niekoniecznie pomogą im w pełni się rozwinąć w sferze ludzkiej i duchowej. - Tylko sami żyjąc w jedności z Bogiem będziemy świadkami, że powołanie to dar Jego miłości – stwierdził bp Solarczyk.

Przyznał, że droga powołania nie zawsze jest łatwa i przyjemna, ale człowiek w każdej sytuacji otrzymuje niezbędne wsparcie ze strony Boga. Zapewnił też, że młodzi odpowiadając na Boże zaproszenie nie są pozostawieni sami sobie, bo Bóg, który ich powołuje, nieustannie im towarzyszy.

Bp Solarczyk zwrócił uwagę, że w tym roku Niedziela Dobrego Pasterza wpisuje się również w inicjatywę ‘Sztafety Młodych’, która polega na tym, że w ramach przygotowań do zbliżającego się synodu każdego dnia inna wspólnota młodzieżowa modli się za zbliżające się obrady i osoby które wezmą w nich udział.

Z okazji 55. Światowego Dnia Modlitw o Powołania Krajowa Rada Duszpasterstwa Powołań przygotowała specjalne materiały duszpasterskie w formie teczki, która trafiły do wszystkich parafii w kraju. Zawierają one min. konspekty katechez, komentarze, rozważania do nabożeństw, oraz świadectwa tych którzy idą drogą powołania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem