Reklama

Monolityczne spojrzenie na Polskę

2016-04-27 08:50

Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 18/2016, str. 42-43

Graziako

„Warschauer Bolschewismus” (warszawski bolszewizm) – takim tytułem niemiecki tygodnik „Der Spiegel” opatrzył swój najnowszy artykuł o Polsce. Już w spisie treści zaznacza, iż rzecz będzie o tym, jak „szef partii Kaczyński bierze kraj pod swą kontrolę”

Tekst w tygodniku „Der Spiegel” mówi o „dyktaturze większości”, o „erozji państwa prawa”, o „zawłaszczeniu mediów przez Kaczyńskiego”, „o rozmontowywaniu konstytucji”, o tym, że „KOD od miesięcy prawie co tydzień wyprowadza na ulice dziesiątki tysięcy protestujących przeciw samowładztwu rządzących”, o tym, jak to Zbigniew Ziobro „faworyzuje ostrzejsze prawo karne” i dopuszcza szpiegowanie kont mailowych oraz komputerów bez zgody sądu... Itd., itp. Całość jest utrzymana w tonie mocnego propagandowego thrillera: prosty scenariusz, proste środki wyrazu i strach.

Artykuł w „Der Spiegel” to po prostu kolejny, jeden z wielu pojawiających się teraz w zachodnich, zwłaszcza niemieckich, mediach bardzo uproszczony opis stanu polskich spraw. Autor nie natrudził się wiele: na sposób tabloidowy skompilował przekaz zaczerpnięty wprost z polskich mediów. Nie zadał sobie trudu – a tego należałoby się spodziewać po dziennikarzu poważnego czasopisma – wsłuchania się w racje strony atakowanej. Za to z upodobaniem cytuje opinię prof. Jadwigi Staniszkis, m.in. tę, że Jarosław Kaczyński „nie rozumie zachodniego pojmowania suwerenności”, a to, co robi teraz, jest archaiczne i przypomina „putinowskie pojmowanie rządzenia”.

Batalistyczny obraz Polski

Zorganizowana w marcu br. przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej dyskusja polskich i niemieckich dziennikarzy na temat „Polska w mediach niemieckich – Niemcy w mediach polskich” charakteryzowała się rażącą nierównowagą sił; trójgłos niemieckich korespondentów (publicznego radia i telewizji ARD, dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” oraz dziennika „Die Welt”) był wyraźnie wzmocniony głosami strony polskiej („Gazety Wyborczej” i TVN), zwłaszcza dziennikarza „Gazety Wyborczej”, który brzmiał nawet bardziej radykalnie krytycznie niż głosy trzech niemieckich korespondentów razem wzięte. Głosem zupełnie odmiennym mówiła dwójka dziennikarzy tygodnika „wSieci” i portalu wPolityce.pl. Doszło więc do konfrontacji dwóch dziennikarskich światów – wspólnego polsko-niemieckiego z osamotnionym polskim.

Reklama

Polskie media, te, które przedtem raczej dopieszczały rządzących, a suchej nitki nie zostawiały na opozycji, od czasu zmiany rządu jakby nagle się przebudziły i odkryły, jaka jest ich rola; zaczęły nad wyraz pieczołowicie spełniać swą funkcję kontrolną wobec rządu i wspierać wszystkie inicjatywy opozycji. Ta dzisiejsza krytyka nowego rządu dotyczy oczywiście także – a może przede wszystkim – „psucia stosunków Polski z Zachodem, z UE i przede wszystkim z Niemcami”. Taki sygnał, odpowiednio wzmocniony przez polskie media tzw. głównego nurtu, znakomicie upraszcza pracę dziennikarzy zagranicznych piszących o Polsce.

Stronniczy przekaz tego, co się dzieje nad Wisłą, następuje też w sposób bardziej bezpośredni; dziennikarze jednej z największych polskich gazet piszą „gotowce” dla gazety niemieckiej. Ubolewają nad stanem polskiej demokracji, separacją od Europy, izolacjonizmem, zapaścią stosunków polsko-niemieckich. Na dobrą sprawę dziś w Polsce niepotrzebni są zagraniczni korespondenci...

Na zarzut, że w niemieckich mediach trudno było kiedykolwiek spotkać krytykę władz niemieckich za ich politykę wobec Polski, Henryk Jarczyk – korespondent ARD w Warszawie przypomina wielki wewnątrzniemiecki spór o centrum przeciwko wypędzeniom. – W Polsce opinia publiczna była wtedy monolityczna, natomiast w Niemczech mieliśmy na ten temat głęboki spór niemiecko-niemiecki. Teraz Niemcy są prawie monolityczni w spojrzeniu na Polskę, a w Polsce toczy się ostry polsko-polski spór – komentuje red. Jarczyk.

Niemieckie spojrzenie na Polskę jest rzeczywiście monolityczne. Obraz Polski w niemieckich mediach jest dziś dokładnie taki, jaki tworzą główne polskie media nieprzerwanie wspierające wcześniej rządzącą, a teraz przegraną Platformę Obywatelską. Jest jednostronny, niepogłębiony i prymitywny, a do tego batalistyczny: straszy, zagrzewa do walki z polskim rządem, który „psuje cenny dorobek poprzedników”.

– Odnoszę takie wrażenie – mówi Aleksandra Rybińska z portalu wPolityce.pl – że tu nie chodzi o stan demokracji w Polsce, o to, czy istnieje i jak funkcjonuje Trybunał Konstytucyjny, ale o to, że u podłoża tych wszystkich zarzutów mamy poważny spór ideologiczny. Niewątpliwe znaczenie ma także to, że poprzedni rząd był jednak dla Niemiec bardzo wygodny; nie miał specjalnie jasnej linii w polityce zagranicznej, ale zawsze w dużej mierze kalibrował ją na Niemcy. Nowy rząd dokonał reorientacji tej polityki, co dla Niemiec niekoniecznie jest korzystne.

Riposta drugiej strony polsko-polskiego sporu jest radykalna. Red. Bartosz Wieliński z „Gazety Wyborczej” nie przebiera w argumentach: – Mam wrażenie, że obecny rząd się z Niemcami rozwiódł (...). Nie chcemy tego związku ze względów ideologicznych, bo nie ma żadnych podstaw faktycznych, żeby z Niemcami się nie dogadywać. (...) Powiem szczerze, że jeżeli komuś się wydaje, iż te nieporozumienia mają charakter tylko taki, że Polska obrała inną ścieżkę niż tą, którą miała do tej pory, jest w błędzie. Przede wszystkim wcześniejsza polityka też nie była zorientowana na Berlin. Bo pamiętajmy o tym, że jednak wyrwaliśmy mnóstwo pieniędzy z budżetu unijnego wbrew interesom niemieckiego podatnika i targowaliśmy się o to mocno! (...) Pytanie, dlaczego Niemcy piszą teraz o Polsce tak, jak piszą. Bo w Polsce polityka przybrała taką twarz – odpowiada sam sobie red. Wieliński – jaką Niemcy pamiętają ze swojej historii. Bo spór polityczny, który ma miejsce teraz w Polsce, przypomina spory niemieckie na początku lat 30. ubiegłego wieku między partiami totalitarnymi i partiami demokratycznymi! (...) Niemcy, moim zdaniem, mają pełne prawo być zaniepokojeni, ponieważ żyjemy we wspólnocie wartości. UE to nie są tylko pieniądze z Brukseli, które chętnie bierzemy i wydajemy tutaj – to są także wartości, których zobowiązaliśmy się przestrzegać, jesteśmy jedną rodziną.

Marsz do kąta!

W pewnym momencie, ku uciesze kolegów redaktorów niemieckich, dyskusja zorganizowana przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej przeradza się w nieomal kłótnię polsko-polską. – Pani portal napisał pod adresem Niemiec tak kuriozalne artykuły – kontynuuje przedstawiciel „Wyborczej” – tak straszliwym językiem, że nie powinna pani teraz zabierać głosu krytycznego wobec Niemców. (...) Że nas kolonizują, niszczą, wykorzystują pod każdym możliwym względem... A teraz macie pretensje o to, że ktoś twierdzi, iż w Polsce dzieje się coś złego, że poucza! W pewnym czasie Polska będzie chorym człowiekiem Europy – konkluduje red. Wieliński – izolowanym, stojącym w kącie! I nie będzie to wina Niemców, Francuzów ani złych sił lewacko-liberalnych, tylko polskiego rządu, który doprowadzi nas do izolacji. (...) Taka wizja na podsumowanie prawie 30 lat polskiej wolności mnie przeraża!

Konrad Schuller, korespondent „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, który na łamach jednego z niedzielnych wydań swej gazety zagroził niegrzecznej Polsce możliwością przeniesienia szczytu NATO z Warszawy do Rygi, motywuje swój pomysł stanem polskich spraw; zagrożenie dostrzega m.in. w odradzaniu się Grupy Wyszehradzkiej. – Jeśli będzie ona organizowana jako alternatywa albo opozycja dla UE – powtarza tę tezę na dziennikarskim spotkaniu w Warszawie – może to prowadzić do osłabienia nie tylko Unii, ale też NATO.

Niemieccy dziennikarze bez wątpienia bezrefleksyjnie kalkują polskie media mainstreamowe. Można powiedzieć, że wespół w zespół potęgują europejskie zaniepokojenie Polską. Ale potem muszą – nad czym sami ubolewają – odpowiadać na pytanie w rodzaju: czy można jeszcze pojechać do Wrocławia? Przecież tam palą żydowskie kukły... Czy ta Polska jest taka, jak pan to opisuje? Przecież tam jest pełno rasistów!

Henryk Jarczyk z rozbrajającą szczerością i dziwnym brakiem logiki wyznaje: – Obawiam się, że jednak zawsze trzeba różnicować pomiędzy Polakami i polskim rządem. Od października staram się tłumaczyć słuchaczom w Niemczech, że Polska jako naród się nie zmieniła; są tu tacy sami – sympatyczni, otwarci na Europę – ludzie jak przed wyborami. Zmienił się tylko rząd, który w ciągu trzech miesięcy doprowadził do tego, że obraz Polski się zmienił z bardzo pozytywnego na bardzo negatywny.

Czy niemiecki korespondent przypomina też swoim słuchaczom lub czytelnikom, że w Polsce odbyły się normalne, demokratyczne wybory parlamentarne? Można mieć raczej wrażenie, że podziela opinię wyrażoną przez jednego ze swoich kolegów na Twitterze, że „ci głupi Polacy znowu wybrali nie tę partię, co trzeba”!

Niemieckie media nie od dziś, a nawet nie od października 2015 r., gdy piszą o Polsce, chętnie stosują ton pouczająco-karcący – stwierdza Aleksandra Rybińska, która w Niemczech mieszkała przez 20 lat. – Arogancja, która bije z wielu tekstów, jest dla mnie bardzo bolesna, bo mam przecież wielu przyjaciół w Niemczech – przyznaje. – Polacy i polski rząd – mówi red. Rybińska – są przez niemieckie media traktowani jak niesforne dziecko, które należy wychować. Stawiają to niesforne dziecko do kąta… I tu zgadza się z kolegą z „Gazety Wyborczej”, tyle że tego nie akceptuje.

Żałosne uproszczenia

Piotr Semka, przedstawiciel niepoprawnego politycznie prawicowo-konserwatywnego dziennikarstwa, postanowił również nieco popouczać niemieckich kolegów. – Istotą przekazu korespondentów powinno być spokojne tłumaczenie racji i niewchodzenie w relacje typu stajemy z wami po, naszym zdaniem, jedynej słusznej stronie. Red. Semka zwrócił uwagę, że właśnie z takim niedziennikarskim i nieprofesjonalnym przekazem na temat Polski mamy obecnie do czynienia w niemieckich mediach. – Najbardziej razi mnie to, gdy np. w „Bildzie” czytam: „trzymaliśmy kciuki za Polaków, kiedy walczyli o wolność z Jaruzelskim, i teraz trzymamy za tych, którzy wychodzą demonstrować z KOD przeciw Kaczyńskiemu”. Ale nie piszą tam już, że nawet największa demonstracja KOD nie przekroczyła 80 tys. osób.

Czy więc jest tak, że niemieccy dziennikarze nie potrafią lub nie chcą przekazać prawdziwego, szerszego obrazu Polski?

Warszawski korespondent „Die Welt” Gerhard Gnauck uważa, że problemem dla zagranicznych obserwatorów sytuacji w Polsce jest bardzo wysoki stopień politycznego zaangażowania polskich dziennikarzy, podczas gdy niemieckich uczono, że nigdy nie należy się utożsamiać z żadną sprawą, nawet jeśli to jest dobra sprawa. – Ja osobiście mam do tej formułki spore zastrzeżenia – mówi Gnauck, ale jednocześnie uważa, że polscy koledzy akurat pod tym względem bardzo przesadzają. Nie precyzuje jednak, w którym z dwu polskich dziennikarskich światów częściej dochodzi do tej przesady.

Czy zatem doszło do niepotrzebnego upolitycznienia mediów w obu krajach? To zawsze bardzo niewygodne dla dziennikarzy pytanie. Brakuje rzeczowej refleksji na ten temat – może właśnie z powodów politycznych. Jak to w mediach bywa, bardziej nagłośnieni mają rację; od dawna orzekają, że winna jest wyłącznie polska prawicowa publicystyka i to wyłącznie ona jest zajadle politycznie zaangażowana. Wszyscy inni natomiast nie utożsamiają się nawet z dobrymi sprawami...

– To mnie szczególnie boli, że doszło do takiego dramatycznego uproszczenia obrazu niemieckich mediów i niemieckiej polityki – ubolewa bynajmniej nie jeden z niemieckich korespondentów, lecz dziennikarz TVN. Red. Jacek Stawiski oskarża prawicową polską publicystykę, że „nie dostrzega niuansów w niemieckim patrzeniu na Polskę i Grupę Wyszehradzką, że popełnia się tu kardynalne uproszczenie rodem z najgorszych czasów”.

Można powiedzieć, że mamy do czynienia z odwracaniem kota ogonem. Bo wystarczy przecież poczytać, co piszą znawcy najnowszej polskiej problematyki na łamach niemieckich mediów. Wystarczy zwrócić uwagę, do jakich polskich źródeł się odwołują, by stwierdzić zaangażowanie polityczne po jednej stronie, zero niuansów, żałosne uproszczenia, a nierzadko po prostu kpinę, kabaretowy styl. O poziomie niemieckich kabaretów wyśmiewających polską politykę nie warto tu wspominać. Chodzi o protekcjonalny ton poważnych gazet, czasopism, stacji radiowych i telewizyjnych.

Podczas warszawskiej dyskusji o polsko-niemieckich sprawach ktoś zadał pytanie korespondentowi FAZ Konradowi Schullerowi: Kiedy pan redaktor napisze większy artykuł pokazujący całościowo, a nie tylko wyrywkowo, stosunki polsko-niemieckie? Odpowiedział: „Nigdy. To niemożliwe”. Pozostaje mieć nadzieję, że po prostu nie zrozumiał intencji i sensu pytania.

Tagi:
społeczeństwo Polska

Polacy wybrali osobistości stulecia

2018-07-30 12:49

CBOS, tk / Warszawa (KAI)

Jan Paweł II, a następnie Józef Piłsudski i Stefan Wyszyński - to najlepiej oceniane, a zarazem najbliższe Polakom postaci aktywnie działające na rzecz Polski od początku XX wieku. Ogłoszony dziś raport Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS) pokazuje też, że w ciągu ostatniej dekady poważne starty wizerunkowe poniósł Lech Wałęsa.

babczynski/fotolia.com

Z okazji 100-lecia niepodległości Polski zbadano – po dziesięciu latach po raz kolejny –postrzeganie wybranych postaci aktywnych w sferze publicznej w XX i XXI wieku. Problematyk badano w dwóch aspektach – społecznej oceny działalności dwudziestu dwóch osobistości oraz stosunku do nich dorosłych Polaków. Pytania dotyczyły wybranych postaci, które miały wpływ na życie polityczne kraju.

Tak jak dziesięć lat temu niemal wszyscy badani pozytywnie oceniają działalność dla Polski Jana Pawła II (97%). Na ogół pozytywnie postrzegana jest także działalność Józefa Piłsudskiego, Stefana Wyszyńskiego i Ignacego Paderewskiego (odpowiednio: 82%, 75% i 69% ocen pozytywnych przy nieistotnych statystycznie odsetkach ocen negatywnych).

Jednoznacznie pozytywnie wypada też w oczach opinii publicznej bilans działań dla Polski Jacka Kuronia (69% ocen pozytywnych i 6% negatywnych), Tadeusza Mazowieckiego (odpowiednio: 67% i 6%), Władysława Sikorskiego (60% i 3%) oraz Wincentego Witosa (54% i 1%).

Nieco bardziej kontrowersyjnymi postaciami są – generalnie również pozytywnie oceniani – byli prezydenci wybrani w wyborach powszechnych: Lech Kaczyński, Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski. Wprawdzie ich działalność dla Polski większość badanych ocenia pozytywnie (odpowiednio: 62%, 61% i 57%), zarazem jednak znaczące grupy wystawiają im oceny negatywne (odpowiednio: 13%, 20%, 17%).

Nadal powszechnie rozpoznawalną postacią jest Edward Gierek, którego działalność dla Polski pozytywnie ocenia blisko połowa respondentów (45%). Znaczny jest też jednak odsetek tych, którzy negatywnie postrzegają jego działania (22%).

Kontrowersyjną postacią w opinii Polaków jest obecnie Leszek Balcerowicz. Co prawda jego działalność dla Polski najczęściej oceniana jest pozytywnie (35%), ale niewiele mniej osób postrzega ją negatywnie (30%). Jednoznacznie negatywnie z punktu widzenia obecnie żyjących wypada bilans działalności Bolesława Bieruta (42% ocen negatywnych i 12% pozytywnych), Władysława Gomułki (odpowiednio: 37% i 22%) oraz Wojciecha Jaruzelskiego (42% i 28%).

W ciągu ostatnich dziesięciu lat nie zmieniły się oceny jedynie Jana Pawła II i Józefa Piłsudskiego (choć nieznacznie przybyło pozytywnych opinii o marszałku). W omawianym okresie poprawił się społeczny odbiór Tadeusza Mazowieckiego – o 3 punkty procentowe przybyło badanych pozytywnie oceniających jego działalność, a o 4 punkty zmniejszył się odsetek ocen negatywnych.

W porównaniu z rokiem 2008 znacząco wzrosła rozpoznawalność Romana Dmowskiego (z 43% do 58%), co przełożyło się na znaczący wzrost odsetka pozytywnych ocen jego działalności (z 21% do 33%). Nadal jednak twórcy i przywódcy Narodowej Demokracji – jednego z dwóch głównych obozów politycznych II Rzeczypospolitej – nie identyfikuje ponad dwie piąte badanych.

Od 2008 roku znacznie pogorszyły się oceny działalności Wojciecha Jaruzelskiego i Lecha Wałęsy – w ciągu ostatniej dekady znacząco ubyło Polaków oceniających ich działania pozytywnie i jednocześnie przybyło tych, którzy postrzegają je negatywnie. W mniejszym stopniu pogorszenie społecznego odbioru dotyczy też Leszka Balcerowicza i Władysława Sikorskiego.

W porównaniu z rokiem 2008 zmniejszyły się odsetki respondentów pozytywnie oceniających działalność Stefana Wyszyńskiego i Jacka Kuronia, a wzrosły odsetki tych, którzy nie znają tych postaci.

Porównując wyniki tegorocznego badania z danymi z roku 2008 można zauważyć, iż obecnie jedynie Józef Piłsudski, Tadeusz Mazowiecki i Roman Dmowski uzyskują średnie ocen swej działalności wyższe niż dziesięć lat temu. Najbardziej w tym okresie pogorszyły się oceny Wojciecha Jaruzelskiego, Lecha Wałęsy, Leszka Balcerowicza, Władysława Gomułki, Władysława Sikorskiego i Bolesława Bieruta.

Tak jak przed dziesięcioma laty CBOS zapytało Polaków o ich osobisty stosunek do wybranych dwudziestu dwóch postaci ze sfery polityki, których działania na rzecz Polski oceniali. Postacią bezkonkurencyjną w tym kontekście pozostaje Jan Paweł II, który – tak jak dziesięć lat temu – jest bliski ogromnej większości Polaków (83%).

W czołówce tegorocznego rankingu, choć ze zdecydowanie mniejszymi odsetkami wskazań, znaleźli się również Józef Piłsudski (24%) i Stefan Wyszyński (19%), a na kolejnych pozycjach – z niemal takimi samymi odsetkami wskazań – Lech Kaczyński (16%) i Lech Wałęsa (15%). Warto tu jednak zaznaczyć, iż – w porównaniu z rokiem 2008 – Lech Wałęsa znacznie stracił na popularności, gdyż wtedy zajął drugie miejsce, wyprzedzając Józefa Piłsudskiego i Stefana Wyszyńskiego.

Badanie przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich (face-to-face) wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 28 czerwca – 5 lipca 2018 roku na liczącej 952 osoby reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kongres 60 milionów – Globalny Zjazd Polonii już w sierpniu!

2018-08-20 09:19

W dniach 30-31 sierpnia, w G2A Arena – Centrum Wystawienniczo Kongresowym Województwa Podkarpackiego w Jasionce odbędzie się kolejna edycja Kongresu 60mln czyli Globalny Zjazd Polonii.


Ideą leżącą u podstaw Kongresu jest integracja środowisk polskich i polonijnych oraz zdefiniowanie aktualnego statusu i charakteru współpracy między polskimi ośrodkami biznesowymi, naukowymi i kulturalnymi w Polsce oraz za granicą. Nazwa Kongresu koresponduje z ogólną liczbą żyjących na świecie Polaków. Obchody przypadającej na 2018 r. setnej rocznicy odzyskania niepodległości stanowią doskonałą okazję do spotkania w gronie polonijnym i podjęcia dyskusji na temat aktualnego miejsca Polski na świecie i naszej pozycji w relacjach międzynarodowych, ze szczególnym uwzględnieniem ich gospodarczego wymiaru.

Pierwsze dwie edycje kongresu miały miejsce w dniach 9-10 lutego 2018 r. w Miami na Florydzie oraz 21 Lipca 2018 roku w Buffalo w stanie Nowy Jork. Obydwa wydarzenia okazały się sukcesem, gromadząc blisko 400 gości z 11 krajów. Wśród uczestników Kongresu znaleźli się m.in. Nowojorski Senator Tim Kennedy, Republikański Kongresmen Brian Higgins, Minister Inwestycji i Rozwoju Jerzy Kwieciński, Pełnomocnik Rządu ds. dialogu międzynarodowego Senator Anna Maria Anders, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii Tadeusz Kościński, znana amerykańska dziennikarka Rita Cosby, Konsul generalny RP w Nowym Jorku, Maciej Golubiewski,, Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys, Członek Parlamentu Zjednoczonego Królestwa Daniel Kawczyński były pracownik Departamentu Stanu USA Thaddeus Kontek oraz siedemdziesięciu innych mówców z dziedziny biznesu, polityki oraz życia społecznego środowisk Polonijnych. W ramach Kongresów odbyło się kilkanaście paneli dyskusyjnych. Dotyczyły one między innymi roli miast i regionów w budowaniu pomostów polsko-polonijnej współpracy gospodarczej, roli promowania rodzimej kultury, sztuki i sportu, budowy politycznej siły Polonii w Stanach Zjednoczonych i na świecie, ekspansji polskich i zagranicznych przedsiębiorstw, potencjału usług turystycznych i medycznych w Polsce oraz polskiego funduszu inwestycyjnego na Wall Street i opcji inwestycyjnych w Polsce.

Przed nami kolejna odsłona wydarzenia, która odbędzie się w G2A Arena w Jasionce, koło Rzeszowa.

„To szczególna edycja Kongresu 60 Milionów, ponieważ tym razem gromadzimy środowiska polonijne w Polsce.

Tym bardziej cieszę się, że kongres odbędzie się w G2A Arena – biznesowym sercu regionu, ponieważ dzięki temu mamy okazję zaprezentować Podkarpacie, a przede wszystkim jest możliwość pokazania jak Polska, a konkretnie nasz region zmienił się na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat” – mówi Kamil Szymański, Prezes Zarządu

CWK Operator, spółki zarządzającej G2A Arena.

Program najbliższej edycji wydarzenia został tak zaprojektowany, aby podczas dwóch dni w sposób interdyscyplinarny porozmawiać o Polonii, a wzajemne doświadczenia i osiągnięcia były inspiracją dla wszystkich zgromadzonych.

Zakres tematyczny najbliższej odsłony Kongresu 60 Milionów obejmie takie zagadnienia jak:

• etyka w relacjach biznesowych,

• Polska na tle krajów starej Europy,

• budowanie wizerunku Polski na arenie międzynarodowej,

• międzynarodowe doświadczenie młodych Polaków, rozwijająca się nowoczesna Polska - co mogą sobie zaoferować?,

• marketing i promocja regionu,

• sport, jako katalizator najlepszych cech narodowych,

• Polska innowacja jako produkt eksportowy - działania rządu wspierające Polaków (fundusze dla przedsiębiorców),

• nowe Trójmorze i program Polska 3.0 współpraca transgraniczna, transfer wiedzy i innowacji

• bezpieczeństwo Polski i Polaków,

• MARKA POLSKA - współpraca międzynarodowa polskich przedsiębiorców - budowanie dobrych praktyk,

• rola Kościoła w budowaniu wspólnoty wśród Polonii na wszystkich kontynentach,

• współpraca regionów, rola placówek dyplomatycznych i organizacji w budowaniu partnerstwa miast i regionów

• jak zjednoczyć 60mln - inicjatywy łączące Polaków - media i organizacje polonijne.

Agenda najbliższego Kongresu 60 Milionów to nie tylko 15 paneli dyskusyjnych, w których głos zabierze ponad 70 przedstawicieli świata kultury, biznesu i polityki. W programie znajduje się również 7 wystąpień w formule power chat, liczne wydarzenia towarzyszące jak również oficjalna Gala i Polonijny Turniej w Golfa.

Na szczególną uwagę zasługuje, zaplanowany na 29. sierpnia, pokaz wybranych fragmentów międzynarodowej produkcji „DYWIZJON 303”, oraz making off filmu, który swą premierę będzie miał na stulecie lotnictwa polskiego i stulecie brytyjskiego Royal Air Force. Wyjątkowe spotkanie z Gośćmi Specjalnymi poprowadzi Ambasador filmu Angelika Jarosławska.

Kolejnym niecodziennym elementem programu aktualnej odsłony Kongresu 60 Milionów będzie panel: „Zrodzeni do Szabli. Polska szabla i polski bagnet oraz stojące za nimi wartości – historia, tradycja, kultura i honor”. W panelu weźmie udział Paweł Deląg – polski aktor filmowy, telewizyjny i teatralny , reżyser i producent.

W ramach panelu odbędzie się wystawa oryginalnej polskiej szabli i bagnetu z kolekcji Janusza Jarosławskiego, eksperta broni białej. Dodatkową atrakcją będzie krótka walka szablą i bagnetem w wykonaniu Janusza Sieniawskiego i jego synów (są oni jedynymi osobami posiadającymi wiedzę i władającymi dawną bronią wedle niezwykłej polskiej tradycji).

Więcej informacji na temat kongresu oraz możliwość rejestracji można znaleźć na stronie www.60mln.pl

„Cieszy mnie bardzo, że z każdym tygodniem przybywają kolejni uczestnicy i partnerzy Kongresu, którzy chcą, aby 60 milionów Polaków z całego świata wspierało się i współpracowało. Przy obecnym rozwoju technologii odległości i miejsce zamieszkania za granicą nie są przeszkodą w sprawnej komunikacji i wspólnym poszukiwaniu możliwości współdziałania” – dodaje Zbigniew Klonowski, Członek Komitetu Organizacyjnego.

Szczegóły na:

Zobacz także: www.60mln.pl

Bilety na wydarzenie do nabycia na

Zobacz także: www.ebilet.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Irlandia: katolicy liczą, że papież da impuls do odnowy Kościoła

2018-08-20 17:23

vaticannews.va / Dublin (KAI)

W sobotę Franciszek na dwa dni udaje się do Irlandii. Zastanie tam Kościół w poważnym kryzysie, który wynika w głównej mierze z zaniechania ewangelizacji i „ukulturowienia” wiary.

WIKIPEDIA

Dla większości Irlandczyków papieska wizyta będzie jedynie wielkim wydarzeniem publicznym. Niewielka mniejszość katolików, którym zależy na sprawach wiary, ma jednak nadzieję, że Franciszek da impuls do odnowy Kościoła – uważa o. Bartłomiej Parys. Jako werbista został on posłany na misję właśnie do Irlandii. Z ojczyzny misjonarzy stała się ona bowiem krajem misyjnym.

Symptomy kryzysu są bardzo poważne. W ciągu ostatnich 20 lat opustoszały kościoły. Brakuje też powołań. W ostatnich dwóch referendach katolicy świeccy opowiedzieli się przeciwko katolickiej wizji człowieka. Zagłosowali za małżeństwami jednopłciowymi i aborcją. Jak mówi o. Parys, przyczyn kryzysu jest wiele.

„Myślę, że ten kryzys był wielotorowy. Z jednej strony wiązał się on z tym, że Kościół w Irlandii, która odradzała się na początku XX wieku, stworzył całą strukturę socjalną, czyli szkoły, szpitale… W ten sposób otrzymał pewne przywileje, miał autorytet moralny – powiedział Radiu Watykańskiemu o. Parys. – Później, po ujawnieniu skandali autorytet ten został nadszarpnięty. Ponadto dokonała się kolonizacja kulturowa Irlandii przez kulturę laicką, którą przyjęto jako wyzwolenie ze starego systemu. Przestrzegał już przed tym młodych Jan Paweł II w 1979 r. Mówił im, że taki proces nadejdzie. A Kościół podjął za mało wysiłku ewangelizacyjnego. Masowość praktyk religijnych mogła trochę oszukiwać. Nałożył się na to proces pewnego «ukulturowienia» wiary, czyli zanikła wewnętrzna struktura wymagań wiary, wynikających z relacji z Chrystusem, a pozostały zewnętrzne formy, związane z obrzędami”.

Zdaniem polskiego misjonarza trwałą spuścizną chrześcijaństwa w Irlandii jest szczególna wrażliwość na drugiego człowieka. Prawdopodobnie jest to też jedna z dróg ponownej ewangelizacji tego kraju, pod warunkiem, że będzie to związane z wiarą i żywą relacją z osobą Jezusa Chrystusa – zastrzega o. Parys. Z tego też względu obecność Papieża Franciszka, który od samego początku swego pontyfikatu kładzie nacisk na potrzebę chrześcijańskiej bliskości, może się okazać bardzo skuteczna, choć będzie to obecność bardzo krótka.

Papież przybędzie do Irlandii już w najbliższą sobotę na zakończenie Światowego Spotkania Rodzin. Na zielonej wyspie pozostanie zaledwie 36 godzin. Z irlandzkimi katolikami spotka się dwukrotnie: w dublińskiej prokatedrze i sanktuarium maryjnym w Knock.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem