Reklama

100 modlitw za Polskę i kalendarz Katolika Patrioty

Weź w opiekę naród cały

2016-05-04 10:33

Ks. Jacek Molka
Niedziela Ogólnopolska 19/2016, str. 10-11

Marian Sztajner

1 maja 2016 r. na Jasnej Górze odbyła się 9. dysputa pod hasłem: „Weź w opiekę naród cały”. Comiesięczne spotkania i refleksja nad przesłaniem Jasnogórskich Ślubów Narodu z 1956 r. miały na celu przygotowanie do jak najlepszego przeżycia 1050. rocznicy Chrztu Polski oraz ponownego oddania Narodu Matce Bożej – 3 maja 2016 r.

W ostatniej dyspucie wzięli udział: abp Stanisław Gądecki - przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, o. Arnold Chrapkowski - generał Zakonu Paulinów, s. Alicja Rutkowska ze Zgromadzenia Sióstr Świętej Jadwigi Królowej Służebnic Chrystusa Obecnego (CHR) - teatrolog, pedagog, koordynator ośrodków katechumenalnych, Barbara Stanisławczyk - prezes Zarządu Polskiego Radia, a także Rafał Porzeziński - dyrektor Programu I Polskiego Radia. Spotkanie tradycyjnie moderował Jan Pospieszalski - dziennikarz i publicysta.

U Matki Bożej

Mszy św. poprzedzającej dysputę przewodniczył w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. – Tu zawsze byliśmy wolni. Przeszliśmy drogę nowenny, by Jubileusz Chrztu Polski wydał owoce i byśmy byli wierni Jasnogórskim Ślubom Narodu – powiedział na początku Eucharystii o. Mariusz Tabulski, definitor generalny Zakonu Paulinów. W homilii abp Depo, wskazując maryjną drogę Narodu, wyjaśnił, że tymi, którzy odkryli „najpewniejszą drogę do Jezusa”, byli sługa Boży kard. Stefan Wyszyński i św. Jan Paweł II. Wskazywali, że „bez macierzyństwa Maryi nasz naród nie miałby przyszłości”, a Kościół jest znakiem łączącym ludzi między sobą. Odniósł się do słów kard. Wyszyńskiego z roku 1964, który przestrzegał, że „walka z Bogiem to nieszczęście dla wszystkich”. Doprowadzi ona do „zagłady wszystkiego”. Naszą odpowiedzią ma być poczucie jedności wiary w Duchu Świętym. Na koniec zawierzył wszystkich Maryi, życząc jedności wiary w sercach i miłości na co dzień.

Dysputa w Sali Rycerskiej

Przed debatą, w wypełnionej po brzegi Sali Rycerskiej, zaprezentowano Milenijny Akt Oddania Matce Bożej z 1966 r. Abp Stanisław Gądecki w swoich wypowiedziach podkreślił m.in., że Jasnogórskie Śluby Narodu z 1956 r. miały formę przymierza. – Przypomniały o duchowej opiece Maryi. Od czasu Chrztu Polski Naród wszedł w przymierze z Bogiem. Podczas uroczystości milenijnych można było odbudować życie Narodu i godność poszczególnych jednostek, szczególnie w okresie stalinizmu – wyjaśniał. Wskazał, że to „był akt przełomowy”, i podkreślił, iż „nie da się tego powtórzyć”. – Dziś jesteśmy w łatwiejszej sytuacji – stwierdził. Pytany o Sobór Watykański II i Jasnogórskie Śluby Narodu, które miały miejsce krótko po jego zakończeniu, powiedział: – Prymas Tysiąclecia widział, jak szybko zmieniają się czasy. Wiedział, co ma robić. Dlatego starał się ostrożnie podchodzić do opacznych interpretacji roli Kościoła w świecie. Abp Gądecki wyakcentował „zmysł prorocki” kard. Wyszyńskiego, który przez peregrynację Ikony Jasnogórskiej przywracał Narodowi więź z Maryją. – Każdy naród wnosi co innego, ale niesienie Ewangelii nie zmienia się od czasów Pana Jezusa – stwierdził. Mówił także o wierności Panu Bogu i problemie coraz mniej licznych powołań, co m.in. związane jest z niską dzietnością w polskich rodzinach.

Reklama

O. Arnold Chrapkowski OSPPE podkreślił, że nie da się mówić o historii naszego Narodu bez historii Kościoła. – Jasna Góra związana jest nierozłącznie z dziejami Narodu. Tak było zawsze – wyjaśnił. Mówił również m.in. o swoistym zmyśle i wyczuciu pasterzy Kościoła, w tym kard. Wyszyńskiego, o pobożności ludu i związku Narodu z Kościołem. – Mamy to niejako we krwi – dodał. Nawiązał także do faktu, że Jasna Góra jest konfesjonałem Narodu i wspomniał list Prymasa Tysiąclecia do Ojców Paulinów z roku 1955, w którym napisał, że tam „trzeba wyspowiadać cały Naród”. Odniósł się też do słów św. Jana Pawła II skierowanych do kustoszy sanktuarium maryjnego w Częstochowie z roku 1983 Ojciec Święty stwierdził, że zakonna „miłość ma być przerodzona w bliskość drugiemu człowiekowi”. – Pauliński charyzmat to umiejętność bycia blisko drugiego człowieka – podsumował o. Chrapkowski.

S. Alicja Rutkowska CHR mówiła o swoim pielgrzymowaniu na Jasną Górę, do domu Matki, która „wskazuje na Syna”. Kard. Wyszyński „daje nam Maryję jako wychowawczynię, a Ona ma teraz wychować Naród”. Mówiąc o chrzcie, stwierdziła: – W chrzcie wchodzimy do Kościoła, a tam czeka na nas Matka. Gdy zaś przybliżała obecnym swoją zakonną posługę, zwróciła uwagę na to, że służy ona „spotkaniu człowieka z Bogiem w sakramentach świętych. – Kościół rodzi nowe dzieci, pięknych chrześcijan – dodała w kontekście nawróceń ludzi dorosłych, którym żywa wiara „pozwala zapełnić metafizyczną pustkę”, bo „Bóg nadaje sens naszemu życiu”.

Barbara Stanisławczyk zwróciła uwagę na dwie płaszczyzny Jasnogórskich Ślubów Narodu: życie religijne i życie polityczno-społeczne. – Kościół zawsze pełnił rolę elementu łączącego Naród – powiedziała w nawiązaniu do ślubów króla Jana Kazimierza, kiedy dostrzeżono, że Naród to „cały lud”, a nie tylko „elita”. Zjednoczenie zaś Narodu wokół Kościoła pozwoliło mu przetrwać burzliwe dzieje. W czasach Prymasa Tysiąclecia „ludzie poczuli się ważni”. – Do głosu doszedł charakter Narodu zwany duszą – dodała. – Kard. Wyszyński nie pozwolił komunistom skłócić Narodu i uderzył w totalitaryzm. Odbudował rodzinę, moralność, a to było wielkie zwycięstwo – skonstatowała.

Rafał Porzeziński uwypuklił fakt, że kard. Wyszyński i Jan Paweł II byli „wybitnymi prorokami”. – Postrzeganie rzeczywistości przez Prymasa Tysiąclecia nie straciło nic na aktualności. Widział m.in. uzależnienia, z którymi trzeba walczyć – zauważył. Zwrócił także uwagę na jego całkowite oddanie Maryi. – Wiedział, że oddając Naród Matce Bożej, może nas ocalić – zaznaczył szef radiowej Jedynki. Odwoływał się też do osobistych doświadczeń związanych z Jasną Górą i – w nawiązaniu do jednej z wypowiedzi o. Jerzego Tomzińskiego, najstarszego paulina, z filmu dokumentalnego „Tajemnica tajemnic”– stwierdził: – Jasna Góra to dusza Polski. Dusza Polski to Matka Boża. Wiedział o tym kard. Wyszyński.

Wypowiedzi z ekranu

W trakcie dysputy odtworzono refleksje o. Jerzego Tomzińskiego o sile wiary Narodu polskiego wiernego Maryi, związanego z Jasną Górą, w dialogu z redaktor naczelną „Niedzieli” Lidią Dudkiewicz, która mówiła na temat fenomenu Jasnej Góry i geniuszu kobiety. Wielką wymowę w tych okolicznościach miały treści zawarte w odtworzonym fragmencie przemówienia Prezydenta RP Andrzeja Dudy, które wygłosił na Zgromadzeniu Narodowym w czasie obchodów 1050. rocznicy Chrztu Polski. Nawiązywał m.in. do obchodów milenijnych za czasów kard. Stefana Wyszyńskiego oraz znaczenia Częstochowy i Jasnej Góry z Ikoną Matki Bożej.

Debatę zakończyła modlitwa o beatyfikację sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, prowadzona przez Instytut Prymasa Wyszyńskiego, pod przewodnictwem odpowiedzialnej generalnej Stanisławy Grochowskiej. O godz. 21 uczestnicy debaty stawili się w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Apelu Jasnogórskim, któremu przewodniczył abp Gądecki.

Cel debat na Jasnej Górze

Podsumowania debat dokonał o. Marian Waligóra, przeor Jasnej Góry. Zwrócił uwagę, że podobnie jak przed rokiem 1966 Kościół w naszej Ojczyźnie przygotowywał się przez 9-letnią nowennę do obchodów tysiąclecia Chrztu Polski, tak teraz przez 9 miesięcy dysputy jasnogórskiej miały przygotować Naród do przeżycia tym razem 1050. rocznicy Chrztu Polski. Dokonywało się to przez refleksję nad treściami Jasnogórskich Ślubów Narodu z roku 1956. Na ich podstawie powstanie Raport Jasnogórski 2016.

Na debaty byli zapraszani znani i cenieni prelegenci – ludzie Kościoła katolickiego związani ze światem nauki i kultury. Każde spotkanie było nagrywane przez Studio Niedziela TV oraz Radio Jasna Góra i udostępniane szerszemu gronu zainteresowanych, m.in. za pośrednictwem Internetu oraz stacji radiowych i telewizyjnych.

Patronat honorowy nad tym wyjątkowym wydarzeniem objęli: Prezydent RP Andrzej Duda, Konferencja Episkopatu Polski, abp Wacław Depo – metropolita częstochowski, o. Arnold Chrapkowski – generał Zakonu Paulinów oraz Instytut Prymasa Wyszyńskiego. Tygodnik Katolicki „Niedziela” był jego głównym patronem medialnym oraz jednym ze współorganizatorów. Organizatorami cyklu debat z ramienia Jasnej Góry byli ojcowie: o. Mariusz Tabulski, definitor generalny Zakonu Paulinów, i o. Michał Legan, dyrektor Jasnogórskiego Instytutu Maryjnego. – Naszą intencją była próba ponownego odkrycia Jasnogórskich Ślubów Narodu – powiedział Przeor Jasnej Góry. Podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do powstania Raportu Jasnogórskiego 2016.

Tagi:
debata raport raport jasnogórski debata jasnogórska

Debata na 25-lecie KAI: Kościół zawsze wychodził z kryzysów zwycięsko

2018-12-04 18:18

lk, dg / Warszawa (KAI)

Kościół przeżywał już kryzysy, ale zawsze wychodził z nich zwycięsko, nie jest bowiem instytucją wyłącznie ludzką. W Polsce cieszy wciąż duża liczba duchowieństwa, martwi spadek religijności młodych. Kościół w Polsce powinien głosić Ewangelię rodzinom, ale nie w duchu nakładania ciężarów, które są nie do uniesienia – mówili uczestnicy debaty „Kościół w Polsce: satysfakcje, nadzieje, obawy”, zorganizowanej we wtorek z okazji 25-lecia Katolickiej Agencji Informacyjnej.

Artur Stelmasiak

Abp Henryk Hoser SAC, biskup senior diecezji warszawsko-praskiej, a obecnie specjalny wysłannik papieski do Medziugorie zaznaczył, że dla niego źródłem optymizmu jest to, że Kościół w Polsce nie przeżył obserwowanego w wielu krajach Europy Zachodniej po Soborze Watykańskim II kryzysu powołań i wartości. - Ten fakt sprawił, że Kościół w Polsce zachował ciągłość istnienia i działania, nie przerwaną brutalnie, tak jak to nastąpiło w niektórych krajach – mówił abp Hoser. - Za jeden z przejawów braku owego kryzysu można uznać fakt, że nie kontestowano w Kościele w Polsce nauczania Magisterium Kościoła, a raczej byliśmy w nim zasłuchani – dodał.

Mając na myśli gwałtowny kryzys powołań, abp Hoser stwierdził, że w Polsce nie nastąpił też „krwotok kleru i osób konsekrowanych”, obserwowany na Zachodzie. Nie było nadużyć liturgicznych, zachowany został dynamiczny charakter sakramentu spowiedzi, w wielu krajach zachodniej Europy właściwie już nie praktykowanego.

Artur Stelmasiak

W opinii abp. Hosera, wyzwaniem na dziś jest „umiejętność reagowania na coraz głębsze przemiany społeczeństwa, również od strony tożsamościowej poszczególnych osób czy wspólnot”. - Wymaga to jakiejś reakcji Kościoła, która powinna być adekwatna i sięgać do etiologii tego, co się dzieje, a nie tylko tego, co jest objawem tego zjawiska – dodał. Inną nadzieją, zdaniem arcybiskupa, jest to, że Kościół „ma gwarancję istnienia, ogromną zdolność regeneracji”. Hierarcha przypomniał, że Kościół przeżywał w swojej historii ogromne kryzysy, a jednak wychodził z nich zwycięsko, dlatego, że „w swoim założeniu nie jest tylko instytucją ludzką”.

Prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej Marcin Przeciszewski podkreślił, że w kwestii obaw i nadziei co do stanu Kościoła w Polsce jest raczej dużym optymistą, aczkolwiek towarzyszy mu też wiele obaw co do jego przyszłości. Mówiąc o satysfakcjach stwierdził, że musimy naprawdę dziękować Bogu i biskupom za to, jaki jest dziś Kościół w Polsce. Jest to bowiem jedyny - poza Kościołem na Ukrainie - Kościół w Europie, który dysponuje olbrzymim kapitałem ludzkim. Prezes KAI wymienił w tym kontekście m.in. 12 mln Polaków uczęszczających w każdą niedzielę do kościoła, w tym ponad 3 mln osób młodych.

Posługuje w Polsce ponadto aż 30 800 księży, w tym wielu duchownych młodych, poniżej 40. roku życia, a 60 proc. kapłanów nie przekroczyło 50. roku życia. Wielką siłą Kościoła w Polsce jest też wielu zaangażowanych świeckich, których liczbę można szacować na ponad 2,5 mln. - To jest wielka wartość – podkreślił Przeciszewski. „Można mieć w związku z tym nadzieje, że Kościół w Polsce przejdzie te wszystkie trudne wiraże współczesnej historii, przede wszystkim sekularyzacji, która jest procesem charakterystycznym dla kultury zachodniej, i że Polska będzie krajem nowoczesnym, zamożnym, a jednocześnie wiernym tradycji chrześcijańskiej” – powiedział prezes KAI.

Jego zdaniem, obawiać się należy znacznie szybszego spadku religijności w młodym pokoleniu współczesnych Polaków w porównaniu z pokoleniem dzisiejszych 50-60 latków. - To wymaga poważnego przemyślenia duszpasterskiego – stwierdził Przeciszewski. Niepokoić może także znaczny spadek powołań kapłańskich i zakonnych, najdramatyczniejszy w zgromadzeniach żeńskich, nieco mniej dotkliwy we wspólnotach męskich. Martwi ponadto poziom społecznego zaufania do Kościoła. Według CBOS, do niedawna ów poziom był bardzo stabilny, w poprzedniej dekadzie wynosił nawet 70 proc., a obecnie wynosi jedynie 54 proc.

Zdaniem prezesa KAI, choć laikat jest aktywny w działaniu wewnątrzkościelnym, to znacznie gorzej jest zaangażowany w działaniu społecznym, a jeszcze słabiej na niwie politycznej. – O czym to świadczy? O braku zakorzenienia w naszym myśleniu podstawowych zasad społecznego nauczania Kościoła w tworzeniu dobra wspólnego – stwierdził Przeciszewski.

Za płaszczyznę wymagającą poprawy uznał też słaby udział Kościoła w tworzeniu kultury i inspirowaniu bliskich jej środowisk.

Nadzieją dla Kościoła jest takie działanie w przestrzeni publicznej, które nie będzie jednocześnie kojarzone z żadną opcją polityczną. W przededniu 100. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II Kościół w Polsce nie może też zapominać, by być z jednej strony zanurzony w ortodoksji, z drugiej strony jednak pozostawać otwartym i w dialogu z rozmaitymi środowiskami. Powinien też odważnie głosić nauczania obecnego papieża. - Franciszek ma coś niezwykle cennego do zaoferowania współczesnemu światu. Chce uczynić każdy poziom Kościoła, każdego z nas, nie tylko uczniem Chrystusa, ale i misjonarzem – dodał Przeciszewski.

Joanna Krupska, prezes Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus” z zadowoleniem stwierdziła, że rodzina jest wartością, która niezmiennie cieszy się wielkim zaufaniem Polaków. Dotyczy to także młodego pokolenia. Wydaje się, że w Kościele coraz więcej mówi się o rodzinie. Dorobek Jana Pawła II, ale też np. bardzo dobrze przyjęta adhortacja apostolska Franciszka „Amoris laetitia” pokazuje, że Kościół coraz lepiej rozumie, czym jest rodzina. Coraz więcej mówi się o relacjach rodzinnych, rozwoju człowieka, o sposobach pomagania rodzinie w kryzysie. Jej zdaniem, nastąpił zauważalny wzrost podmiotowości kobiet w Kościele, ale także rośnie w nauczaniu kościelnym świadomość promowania równości osób w rodzinie, sprzeciw wobec dominacji jednej osoby nad innymi oraz wobec przemocy w rodzinie, także w sferze seksualnej.

Istnieje jednak także wiele obaw związanych z sytuacją rodziny w Polsce. Na pierwszym plan wysuwają się oczywiście kwestie demograficzne, w tym wciąż słaby wskaźnik dzietności. Rodzin wielodzietnych jest dziś dwa razy mniej niż 15 lat temu. W 2002 r. było milion rodzin z trojgiem lub więcej dziećmi, w 2017 r. – już tylko 520 tys. Z tym wiąże się zagadnienie wzrastającej bezdzietności: w rocznikach 1945-1955 było 8 proc. bezdzietnych kobiet, z urodzonych w 1965 r. – 15,5 proc., a obecnie nie ma dzieci co piąta kobieta.

Krupska wskazała też na zmieniające się model współżycia, zwłaszcza rosnące liczbowo związki partnerskie zamiast małżeństw, wzrost rozwodów, zwłaszcza w dużych miastach, coraz więcej samotnych rodziców, tzw. rodzin patchworkowych i młodych współżyjących przed ślubem. Świat współczesny nie sprzyja budowaniu trwałych więzi: jest coraz bardziej nastawiony na konsumpcję, sukces i samorealizację w pracy oraz życie w pośpiechu i stresie. - Ale w głębi nas jest pragnienie rodziny, która daje poczucie bezpieczeństwa i zaspokaja potrzeby bliskości – dodała.
Prelegentka postawiła pytanie, dlaczego nauczanie Kościoła w Polsce nie przekłada się na życie codzienne, na zaufanie do instytucji małżeństwa, wierność małżonków oraz chęć i radość przekazywania życia. Jej zdaniem, odpowiedzią mogą być nadzieje. Potrzebne jest odkrywanie i głoszenie Ewangelii małżeństwa jako Dobrej Nowiny dla ludzi, jednak „nie w duchu oceniania i nakładania ciężarów, które są nie do uniesienia, a bardziej w duchu dostrzegania wielkiego cierpienia konkretnych rodzin doświadczających trudności w życiu małżeńskim i rodzinnym”.

Nadzieją na poprawę jest też zdaniem Krupskiej dobre przygotowywanie do małżeństwa, w czym Kościół ma duże zasługi. Nadzieja są wreszcie istniejące już w Kościele różne formy wsparcia rodzin i małżeństwa. Ogromnie ważny jest kształt polityki rodzinnej realizowanej przez państwo.

Ks. Wojciech Sadłoń SAC powiedział, że Polska jest jedenastym pod względem liczebności katolików krajem świata, zajmującym ważną pozycję w całym globalnym katolicyzmie, a polskie społeczeństwo jest jednym z najbardziej religijnych na świecie. „Myślę, że południowe regiony Polski nie mają sobie równych w skali świata. Wynika to przede wszystkim z historii. To filar, na którym ukształtował się nasz dzisiejszy katolicyzm” - stwierdził.

Według niego historia Polski wyraźnie wpisuje się w biblijne rozumienie świata: „jest umieranie, zmartwychwstawanie. Przy okazji rocznicy odzyskania niepodległości widziałem obrazy ukazujące zmartwychwstającą Polskę i Chrystusa”. Zwraca również uwagę na wagę męczeństwa: „nasza historia jest historią męczenników”.

– W polskim społeczeństwie mocno sprzęgły się narodowa tożsamość, wiara i moralność. Jeśli ktoś chce być dobry, uczciwy, ma odniesienie do Kościoła – zaznaczył ks. Sadłoń.


Ciągłość pobożności ludowej według badacza jest ważną cechą religijności: „w Polsce mamy do czynienia z ciągłością prostego, głęboko doświadczonego katolicyzmu, opartego na symbolice, rytuałach, zwyczajach”. Pobożność ludowa przekłada się na rodzinę – zwyczaje religijne są zwyczajami rodzinnymi, w przeżywanie więzi rodzinnych wpisana religijność, co widać np. przy celebrowaniu Wigilii. Ta pobożność ludowa jest głęboka, ma w sobie silne i wyraźne odniesienie do Boga.
Dyrektor ISKK stwierdził, że dużą nadzieją, ale i zagrożeniem oraz wyzwaniem jest położenie Polski na styku Wschodu i Zachodu, pomiędzy racjonalizmem i scjentyzmem Europy Zachodniej a duchowością Wschodu. Pomaga to nie popaść żadne skrajności. Ks. Sadłoń zauważył, że wschodnie chrześcijaństwo jest inne, także jeśli chodzi np. o podejście do wolności czy narodu.
– Ważnym elementem naszej tożsamości religijnej jest wolność religijna. Ukształtowana przez to, że Kościół nigdy nie był po stronie państwa, nigdy nie reprezentował jakiejś konkretnej klasy politycznej, jak np. we Francji. To jest bez wątpienia siła – zaznaczył ks. Sadłoń.
Wzrasta rola świeckich, którzy się upodmiotawiają, ale ich osiąganie władzy i wpływu w Kościele nie jest proste, wypełnia się płynnie i w sposób ciągły.
Wśród zagrożeń ks. Sadłoń wymienił największą od wojny instytucjonalną siłę Kościoła. Jest on obecny we wszelkich instytucjach, a jednocześnie jest ociężały, „nie wpisuje się w polską tradycję katolicyzmu”, który był często w opozycji, był Kościołem męczenników. Uważa on, że wyzwaniem i nadzieją jest tu nauczanie papieża Franciszka. Młodzież nie podziela doświadczenia historycznego, czemu również trzeba wyjść naprzeciw.
Krzysztof Zanussi, odnosząc się do poprzednich wypowiedzi, stwierdził, że laicyzacja na Wschodzie jest większa niż na Zachodzie, a „Rosja jest dużo bardziej antychrześcijańska niż Francja”.
– Chwała Bogu, że jeszcze żyjemy, bo nie było nam to obiecane. Nagrzeszyliśmy już tyle, że mogłaby przyjść jakaś następna wojna czy kataklizm. U wierzących Żydów często słyszę, że już czas dojrzał do tego, żeby Pan Bóg ludzkość pokarał. Żyjemy w pewnym „kisielu”, który powstał w ostatnich kilkudziesięciu latach: zamożność, względna wolność, powszechna oświata, wszystkie ideały XIX w. w dużym stopniu się spełniły i to daje poczucie dużej letniości. Dlatego bałbym się mówić o satysfakcji, a wolał zostać realistą. Widzę, że Kościół traci młodzież w sposób radykalny i żadna ludowa religijność tego nie zrekompensuje – zaczął wypowiedź Zanussi, wskazując, że to ogólnoświatowy proces i należałoby w porę wyciągnąć wnioski z przypadku Irlandii.
Reżyser stwierdził, że Kościół w dramatyczny sposób traci również inteligencję, czego przyczyną jest „brak języka i pasji” oraz kompletnego braku debaty. Ubolewał również na nieobecność Kościoła w kulturze. „W tej chwili świat kultury, który znam, jest nastawiony do Kościoła wrogo i nie spotyka się z żadną odpowiedzią. A na wrogość też trzeba odpowiedzieć, trzeba do kogoś wyjść, trzeba przyznać, jeśli ma rację, albo pokazać, gdzie się myli. A tego dialogu nie ma” – zaznaczył, przytaczając przykład chrześcijańskich festiwalu filmowych, gdzie również nikt nie stara się nawet o pozory dialogu, ograniczając do dyskusje do własnego grona, co nazwał postawą tchórzliwą.
– Ewangelia jest odpowiedzią na to rozsypywanie się świata, jaki zbudowaliśmy, tylko trzeba umieć przenieść i chcieć przenieść – stwierdził Zanussi, komentując, że przymykanie oka na pewne niepokojące zjawiska nie jest rozsądne. Zauważył, że w myśleniu człowieka współczesnego chrześcijaństwo, które powinno być wyrazem nadziei i inspiracją, „jest spychane do pozycji tradycyjnych: miłego wspomnienia z dzieciństwa, bombek na choinkę, kolęd. Tak nie można wpłynąć na bieg świata. Mam przekonanie, że trzeba głośno wołać «gore!», bo nam się chrześcijaństwo rozsypie”, przestrzegł reżyser.
O. Maciej Zięba OP stwierdził, że żyjemy w Kościele dynamicznym i prężnym, który jest masowy i jest w nim mnóstwo młodzieży. Dominikanin dostrzega w polskim Kościele dużo potencjału twórczego, podkreślił, że Kościół nieustannie wzbudza święte kobiety i świętych mężczyzn. Kościół potrafił adekwatnie reagować na zmiany społeczne. Jako przykład podał urbanizację, recepcję Soboru Watykańskiego II czy konsumpcjonizm gierkowski.
– W czasie transformacji było mniejsze zaufanie do Kościoła niż teraz. To był trudny czas, dużo gromów spadło też na pontyfikat Jana Pawła II. Kościół też sobie poradził, odpowiadając synodem [plenarnym - KAI]– stwierdził. Jako przykład dobrej, bieżącej reakcji na zmiany w świecie, podał również powstanie Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Problemem dla Kościoła w Polsce wegług o. Zięby jest „tabloidyzacja wiary”, czym nazywa np. skupienie na cudownościach, wydarzeniach, popularności w Internecie. „To zjawisko doczesnego sukcesu staje się miarą prawdziwości wiary” – zwrócił uwagę, wskazując też na niepokojącą fascynację diabłem i traktowanie go przez niektórych księży jako źródło teologiczne oraz zagrożenie spłycania Kościoła do celów politycznych. Zaznaczył, że w relacjach z politykami Kościół zawsze traci. Problemem są ekstremalne pozycje, które dominują debatę, a Kościół nie reaguje, nie podejmuje wyzwań, nie ma głębokiego dialogu, reakcje są opóźnione.
O. Zięba nadzieję pokłada przede wszystkim w potencjale, jaki stanowią zaangażowani świeccy oraz małżeństwa, które są podstawowym miejscem świadectwa chrześcijańskiego. Zaznaczył, że wciąż nieodkryte w pełni jest nauczanie Jana Pawła II, gdzie dla wszelkich dziedzin znaleźć można aktualne wskazówki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Symbole i zwyczaje Adwentu

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 49/2002

Bóg w swojej wielkiej miłości do człowieka dał swego Jednorodzonego Syna, który przyszedł na świat by dokonać dzieła odkupienia ludzi. Jednak tę łaskę każdy z nas musi osobiście przyjąć. Zadaniem Kościoła jest przygotowanie ludzi na godne przyjęcie Chrystusa. Kościół czyni to, między innymi, poprzez ustanowienie roku liturgicznego. Adwent rozpoczyna nowy rok kościelny. Jest on pełnym tęsknoty oczekiwaniem na Boże Narodzenie, na przyjście Chrystusa. Adwent to okres oczyszczenia naszych serc i pogłębienia miłości i wdzięczności względem Pana Boga i Matki Najświętszej.

Bożena Sztajner

Wieniec adwentowy

W niektórych regionach naszego kraju przyjął się zwyczaj święcenia wieńca adwentowego. Wykonywany on jest z gałązek iglastych, ze świerku lub sosny. Następnie umieszczone są w nim cztery świece, które przypominają cztery niedziele adwentowe. Świece zapalane są podczas wspólnej modlitwy, Adwentowych spotkań lub posiłków. W pierwszym tygodniu adwentu zapala się jedną świecę, w drugim dwie, w trzecim trzy, a w czwartym wszystkie cztery. Wieniec wyobraża jedność rodziny, która duchowo przygotowuje się na przeżycie świąt Bożego Narodzenia.

Świeca roratnia

Świeca jest symbolem chrześcijanina. Wosk wyobraża ciało, knot - duszę, a płomień - światło Ducha Świętego płonące w duszy człowieka.
Świeca roratnia jest dodatkową świecą, którą zapalamy podczas Rorat. Jest ona symbolem Najświętszej Maryi Panny, która niesie ludziom Chrystusa - Światłość prawdziwą. W kościołach umieszcza się ją na prezbiterium obok ołtarza lub przy ołtarzu Matki Bożej. Biała lub niebieska kokarda, którą jest przepasana roratka mówi o niepokalanym poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Zielona gałązka przypomina proroctwo: "Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański..." (Iz 11, 1-2). Ta starotestamentalna przepowiednia mówi o Maryi, na którą zstąpił Duch Święty i ukształtował w Niej ciało Jezusa Chrystusa. Jesse był ojcem Dawida, a z tego rodu pochodziła Matka Boża.

Roraty

W Adwencie Kościół czci Maryję poprzez Mszę św. zwaną Roratami. Nazwa ta pochodzi od pierwszych słów pieśni na wejście: Rorate coeli, desuper... (Niebiosa spuśćcie rosę...). Rosa z nieba wyobraża łaskę, którą przyniósł Zbawiciel. Jak niemożliwe jest życie na ziemi bez wody, tak niemożliwe jest życie i rozwój duchowy bez łaski. Msza św. roratnia odprawiana jest przed świtem jako znak, że na świecie panowały ciemności grzechu, zanim przyszedł Chrystus - Światłość prawdziwa. Na Roraty niektórzy przychodzą ze świecami, dzieci robią specjalne lampiony, by zaświecić je podczas Mszy św. i wędrować z tym światłem do domów.
Według podania zwyczaj odprawiania Rorat wprowadziła św. Kinga, żona Bolesława Wstydliwego. Stały się one jednym z bardziej ulubionych nabożeństw Polaków. Stare kroniki mówią, że w Katedrze na Wawelu, a później w Warszawie przed rozpoczęciem Mszy św. do ołtarza podchodził król. Niósł on pięknie ozdobioną świecę i umieszczał ją na lichtarzu, który stał pośrodku ołtarza Matki Bożej. Po nim przynosili świece przedstawiciele wszystkich stanów i zapalając je mówili: "Gotów jestem na sąd Boży". W ten sposób wyrażali oni swoją gotowość i oczekiwanie na przyjście Pana.

Adwentowe zwyczaje

Z czasem Adwentu wiąże się szereg zwyczajów. W lubelskiem, na Mazowszu i Podlasiu praktykuje się po wsiach grę na ligawkach smętnych melodii przed wschodem słońca. Ten zwyczaj gry na ligawkach związany jest z Roratami. Gra przypomina ludziom koniec świata, obwieszcza rychłe przyjście Syna Bożego i głos trąby św. Michała na Sąd Pański. Zwyczaj gry na ligawkach jest dość rozpowszechniony na terenach nadbużańskim. W niektórych regionach grano na tym instrumencie przez cały Adwent, co też niektórzy nazywali "otrembywaniem Adwentu". Gdy instrument ten stawiano nad rzeką, stawem, lub przy studni, wówczas była najlepsza słyszalność.
Ponad dwudziestoletnią tradycję mają Konkursy Gry na Instrumentach Pasterskich (w tym także na ligawkach) organizowane w pierwszą niedzielę Adwentu w Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu. W tym roku miała miejsce już XXII edycja tego konkursu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Betlejem w Polsce”- zabrzmi prawdopodobnie najstarsza kolęda świata

2018-12-14 20:28

maj / Warszawa (KAI)

To największa charytatywna trasa koncertowa w kraju. „Betlejem w Polsce” rusza już po raz trzeci. Podczas kolejnych koncertów w 13 polskich miastach zabrzmią najpiękniejsze kolędy z różnych krajów i różnych epok, w tym prawdopodobnie najstarsza znana kolęda świata. Wystąpi ponad 30 artystów, m.in. Grażyna Łobaszewska, Bovska czy Dawid Kwiatkowski.

- „Betlejem w Polsce” jest niezwykłą podróżą w czasie i przestrzeni, po różnych krainach i tradycjach muzycznych świata. Jest to też odkrywanie zabytków kultury chrześcijańskiej – mówił Mateusz Otręba Mate.O, dyrektor artystyczny przedsięwzięcia, podczas konferencji prasowej, która odbyła się dziś w Warszawie. Podkreślił, że najstarsza kolęda wykonywana w tym roku podchodzi z IV w. i jest prawdopodobnie najstarszą znaną kolęda świata.

W pierwszej części każdego koncertu zabrzmią bożonarodzeniowe utwory z Polski, Armenii, kompozycje serbskie, norweskie, niemieckie, angielskie, irlandzkie, z krajów arabskich, baskijskie, cejlońskie, ukraińskie, hebrajskie, a nawet etiopskie, czy te stworzone przez kanadyjskich Indian. Będzie ich można posłuchać w polskich przekładach i współczesnych aranżacjach.

Wystąpi ponad 30 artystów m. in. Kamil Bednarek, Bovska, Grażyna Łobaszewska, Dawid Kwiatkowski, Antonia Krzysztoń, Mate.O, Adam Krylik Kapela Maliszów, Atom String Quartet, Fanfara Moldova, Yazeed Sakhnini, Adeba Chamoun, Yaron Cherniak oraz międzynarodowy zespół muzyczny pod kierownictwem Jana Smoczyńskiego i kierownika muzycznego „Betlejem w Polsce”.

W drugiej części koncertu artyści razem z publicznością zaśpiewają razem polskie kolędy. Będzie też czas na składanie życzeń i dzielenie się opłatkiem. – Wspaniale jest słyszeć kilka tysięcy osób śpiewających tradycyjne polskie kolędy – mówił uczestniczący w konferencji prasowej Adam Krylik. – Ta trasa to swoiste rekolekcje, czas odnowy duchowej – podkreślał.

„Betlejem w Polsce” rozpocznie się 28 grudnia w Kaliszu, a następnie koncertów będzie można posłuchać we Wrocławiu, Krakowie, Katowicach, Warszawie, Bydgoszczy, Szczecinie, Poznaniu, Gdyni, Ostródzie, Łodzi, Kielcach oraz na zakończenie 14 stycznia w Lublinie. Szczegóły na stronie www.betlejemwpolsce.pl

Tegorocznej trasie towarzyszy album „JAK W BETLEJEM. Live”. Jest to płyta nagrana na żywo podczas ubiegłorocznej trasy. Znalazły się na niej najpiękniejsze kolędy i pieśni bożonarodzeniowe, które pochodzą z różnych epok, kultur i stron świata m.in. stara hebrajska pieśń szabatowa, kolęda starogrecka, czy też kolędy węgierska i czeska.

Cały dochód ze sprzedaży płyty jak i ze sprzedaży biletów na koncerty przeznaczony jest na pomoc potrzebującym w ramach akcji „Ambasador Miłosierdzia” – zapowiedział Adam Guzdek, inicjator i organizator „Betlejem w Polsce”. Akcję można wesprzeć również nabywając cegiełki charytatywne dostępne w parafiach czy przekazując darowiznę.

– Środki przekazujemy diecezjom, Caritas i lokalnym organizacjom zajmującym się pomocą. Nie tworzymy osobnych struktur do dystrybucji pomocy, bo te struktury są – zaznaczył Guzdek.

Poprzednie dwie edycje trasy ”Betlejem w Polsce” obejrzało 126 tys. widzów. Udało się podczas nich zebrać 800 tys. zł.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem