Reklama

Efekt synergii

2016-05-11 08:32


Niedziela Ogólnopolska 20/2016, str. 36-37

Grzegorz Boguszewski
Zbigniew Kuźmiuk

O kołach zamachowych rozwoju polskiej gospodarki i hamulcach stosowanych przez opozycję z dr. Zbigniewem Kuźmiukiem rozmawia Wiesława Lewandowska

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Po blisko 2 latach pełnienia funkcji eurodeputowanego w czasie tak burzliwym dla Europy i Polski pewnie z łezką w oku wspomina Pan swoją pierwszą i zarazem pierwszą polską kadencję w Parlamencie Europejskim...

DR ZBIGNIEW KUŹMIUK: – Pamiętam tamten entuzjazm kolegów parlamentarzystów z innych krajów i przekonanie, że razem z nowo przyjętymi zdecydowanie popchniemy Europę do przodu. Gdy wróciłem do PE po 5 latach, zastałem już poważne zwątpienie w sens projektu europejskiego. Jedynie europejska lewica wciąż powtarza, że lekarstwem na wszystkie problemy Europy jest „więcej Europy w Europie”.

– A lekarstwo nie działa...

– Otóż to! Fundamenty Unii drżą w posadach. Mamy ciągnący się od lat problem grecki, narastające zwątpienie i tendencje odśrodkowe, czego dowodem jest tzw. Brexit, czyli możliwe opuszczenie Unii przez Wielką Brytanię, która zresztą już wcześniej wynegocjowała sobie pewien pakiet odstępstw od prawa unijnego – uzyskała więcej kompetencji dla siebie. A więc jednak nie więcej, lecz mniej Europy!

– Mniej Europy to także mniej solidarności, np. w sprawie rozwiązania gigantycznego problemu z napływem nieeuropejskich uchodźców.

– W tej sprawie sytuacja jest dramatycznie trudna. Pod znakiem zapytania staje funkcjonowanie strefy Schengen, czyli swobodne przemieszczanie się ludzi w ramach UE. Na naszych oczach kruszą się fundamenty wspólnej Europy.

– Ze strony unijnych gremiów politycznych nie słychać jednak przesadnego zaniepokojenia tą sytuacją. Czy gdy obserwuje się dziś europejską debatę, nie można odnieść wrażenia, że większym zagrożeniem dla Europy jest niepoprawny, nieprzychylny Unii polski rząd?

– Mamy rzeczywiście próbę zajmowania się sprawami mniej istotnymi, tylko po to, by sprawić wrażenie, że jednak w Brukseli pilnuje się europejskich rygorów. Dlatego próbuje się chwytać Polskę za gardło, pilnuje niepokornych Węgier. A przecież dziś już widać, że to błędy Angeli Merkel, skutkujące nieokiełznanym napływem milionów imigrantów, mogą doprowadzić do dezintegracji Unii Europejskiej. Należy się spodziewać, że wszystkie kraje UE będą stawiać płoty na swoich granicach, zresztą część z nich już te płoty postawiła. Widać, że w poszczególnych krajach coraz większym poparciem cieszą się frakcje eurosceptyczne. A być może do głosu zaczną dochodzić także siły antyeuropejskie.

– Już dochodzą, i to bardziej chyba w krajach zachodnich niż w Polsce!

– Z pewnością to właśnie na Zachodzie wyraźniej widać to zwątpienie w trwałość wspólnej Europy. Do tej pory społeczeństwa europejskie solidaryzowały się ze społeczeństwami, wobec których dokonywano agresji. W niedawnym referendum Holendrzy zdecydowanie wypowiedzieli się przeciw podpisanej już umowie stowarzyszeniowej z Ukrainą, która jest wciąż obiektem rosyjskiej agresji (tak naprawdę było to wotum nieufności wobec holenderskiego rządu). Coś takiego jeszcze kilka lat temu nie miałoby prawa się zdarzyć.

– Europejczyków ogarnia strach, zwycięża egoizm zamiast solidarności?

– Najwyraźniej tak. Obawiam się, że to dopiero początek odwrotu od europejskiej solidarności, który wcale nie zaczyna się w Polsce – jak twierdzi nasza opozycja – lecz w krajach najbogatszych.

– Polska opozycja straszy możliwością ograniczenia praw członkowskich naszego kraju w Unii Europejskiej w związku z – jak przekonuje rodzimą i europejską opinię – łamaniem zasad demokracji przez polski rząd. Przesadza?

– Tego rodzaju restrykcje mogłyby być zastosowane dopiero w oparciu o konkretne podstawy prawne. Tymczasem gdy grupa polskich posłów z ECR (europosłowie Jadwiga Wiśniewska, Stanisław Ożóg, Janusz Wojciechowski i moja skromna osoba) już 3 miesiące temu zadała Komisji Europejskiej pytanie o wskazanie tychże podstaw prawnych, to do tej pory nie uzyskaliśmy odpowiedzi, mimo obowiązku jej udzielenia w ciągu 6 tygodni! A zatem są trudności we wskazaniu, które to artykuły traktatowe zostały przez Polskę naruszone.

– Uważa Pan, że mimo starań polskiej opozycji sprawa Polski zostanie jednak na forum europejskim w jakiś sposób wygaszona?

– Mam nadzieję, że tak naprawdę – wobec wątpliwych oskarżeń o łamanie demokracji – dla instytucji europejskich ważna jest przede wszystkim stabilność gospodarcza Polski; zaplanowano przesłanie do końca kwietnia do Brukseli nowelizacji tzw. planu konwergencji, pokazującej trwałość fundamentów naszej gospodarki, wyraźne przyspieszenie wzrostu gospodarczego, wzrost inwestycji, spadek bezrobocia, trzymanie długu publicznego w ryzach.

– Tymczasem proopozycyjne media nad Wisłą przekonują, że Polsce grozi międzynarodowy izolacjonizm, który uniemożliwi realizację „Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” wicepremiera Mateusza Morawieckiego...

– Gdy chodzi o to wymarzone przez polityków podupadającej PO międzynarodowe izolowanie Polski, to jak dotąd mieliśmy tylko jeden przypadek obniżenia ratingu Polski – przez agencję S&P. Doszło wtedy tylko do chwilowego wahnięcia kursu walutowego i innych parametrów makroekonomicznych, po czym wszystko szybko wróciło do normy.

– Teraz agencja Moody’s grozi nam obniżeniem ratingu z powodu – jak podają polskie media – lekceważenia Trybunału Konstytucyjnego przez polski rząd.

– Teraz kładziemy na stole twarde dane – wkrótce osiągniemy 4-procentowy wzrost gospodarczy, deficyt sektora finansów publicznych swoje apogeum osiągnie w przyszłym roku (ale będzie to ciągle poniżej 3 proc. PKB, podczas gdy większość krajów UE ma ten wskaźnik powyżej 3 proc. PKB). Tak więc jasno widać, że wszystkie wskaźniki o charakterze rozwojowym wyglądają optymistycznie, a finanse publiczne są pod kontrolą. Jeśli więc ktoś nam z jakichś pozaekonomicznych powodów obniży rating, to zapewne nie odbije się to mocno na stanie naszej gospodarki. Polska gospodarka sobie z tym poradzi.

– I naprawdę nie grozi nam poważniejsze zahamowanie napływu inwestycji zagranicznych?

– Tego rodzaju obawy pojawiały się też w czasie poprzednich rządów PiS, w latach 2005-07, a mimo to inwestycje zagraniczne sięgnęły aż 18 mld dolarów rocznie! Oczywiście, teraz takiego „zalewu” raczej nie będzie, ale wiemy już, że dla inwestorów zagranicznych oprócz stabilnych fundamentów gospodarki liczy się poprawa przejrzystości gospodarowania, czyli zdjęcie tzw. garbu korupcyjnego. Za naszych rządów ten garb wyraźnie maleje.

– W kraju zarzuca się wam wręcz przesadne upodobanie do wszelkich kontroli, co też może odstraszać inwestorów.

– Przestępcom to się nie podoba, a kapitał zagraniczny właśnie to ceni. I na pewno nie zrezygnuje z inwestowania w Polsce. Mało tego, mam nadzieję, że wielkie koncerny zagraniczne wkrótce przyzwyczają się też do tego, że w Polsce także trzeba płacić podatki...

– Oprócz międzynarodowego izolowania Polski, grzmi opozycja, gospodarce zagraża przede wszystkim wewnętrzny nieład – dualizm i nihilizm – prawny.

– Tyle że ten jakoby uniemożliwiający wszystko, także blokujący gospodarkę, dualizm prawny jest rzeczą wymyśloną i rozdmuchiwaną na użytek polityczny bezradnej opozycji, która za wszelką cenę chce nastawić opinię publiczną przeciw rządowi PiS. Nie ma żadnego dualizmu prawnego, a podejmowane przez niektóre samorządy uchwały w tej sprawie są niezgodne z prawem i są natychmiast uchylane przez wojewodów.

– Opozycyjni ekonomiści wieszczą, że z powodu coraz większego zamieszania oraz nadmiernej restrykcyjności rządów PiS wkrótce zaczną podupadać inwestycje krajowe, bo Polacy będą coraz ostrożniejsi w długoterminowym planowaniu. Albo Ziobro, albo Morawiecki! – ostrzega opozycja.

– I Morawiecki, i Ziobro! Tylko odpowiednia przejrzystość mechanizmów gospodarczych i zapewniające ją egzekwowanie jasnych przepisów prawa daje uczciwym inwestorom pewność i poczucie bezpieczeństwa.

– Krytycy planu Morawieckiego martwią się, że na jego realizację zabraknie pieniędzy, że np. o innowacyjności polskiej gospodarki możemy tylko pomarzyć.

– Tyle że do tej pory nie mieliśmy nawet tej najprostszej innowacyjności, ponieważ z błogosławieństwem poprzedniego rządu realizowano strategię niskich wynagrodzeń; przedsiębiorcy mieli pod dostatkiem taniej siły roboczej, nie musieli myśleć o innowacjach. Właśnie z tym chcemy skończyć, proponując dziś ścieżkę dochodzenia do płacy minimalnej przekraczającej 50 proc. średniej (już w 2017 r. sięgnie ona 2 tys. zł brutto, a więc znacznie zbliży się do tej granicy). Stąd też projekt ustawy o minimalnej płacy 12 zł/godz. za pracę na umowę-zlecenie, który wejdzie w życie 1 września tego roku. Uważamy, że tylko presja płacowa przymusi przedsiębiorców do innowacyjności, do wprowadzania nowych rozwiązań organizacyjnych, technologicznych itd. Ponadto, podnoszenie płac zwiększa siłę nabywczą, co będzie też kolejnym kołem zamachowym gospodarki. Państwo musi wreszcie zacząć korzystać z instrumentu wymuszania płacy minimalnej na pracodawcach (w tym także na sobie).

– Kołem zamachowym gospodarki ma być też program „Rodzina 500+”. Kiedy można liczyć na pierwsze efekty?

– Już je widać. Pracodawcy zaczynają się bardziej liczyć z pracownicami, które otrzymawszy pieniądze na dzieci, mogą odchodzić z pracy. Niektóre koncerny handlowe już im zaproponowały wyraźne podwyżki płac, bo jednak niełatwo dziś znaleźć na polskim rynku wykwalifikowanych pracowników. Uważamy – wbrew temu, co się działo przez ostatnie lata – że państwo nie musi być bezradne i nieobecne, że może skutecznie interweniować, by poprawić sytuację w różnych dziedzinach gospodarki.

– Jakie konkretnie działania już podjęto, by poprawić kiepską ściągalność podatków?

– Proponowana przez nas nowelizacja ustaw podatkowych już w tym roku powinna doprowadzić do poważnego ograniczenia wyłudzeń podatku VAT, a także zaniżania obciążeń podatkiem CIT. Do polskiego systemu podatkowego zostanie wprowadzona tzw. klauzula obejścia prawa, obecna od dawna w przepisach podatkowych wielu europejskich krajów, a u nas kilka lat ociągano się z jej wprowadzeniem. Nowelizacja ustawy o VAT zawiera przepis o tzw. Jednolitym Pliku Kontrolnym (JPK), co w zasadniczy sposób ograniczy wyłudzanie tego podatku w tzw. karuzelach podatkowych. A więc już na koniec tego roku do budżetu może wpłynąć o parę miliardów zł więcej, niż zaplanowano, co może być nawet sygnałem do obniżania stawki VAT.

– Jednak o tzw. planie Morawieckiego wciąż mówi się, że jest zbyt teoretyczny, mgławicowy...

– „Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” Mateusza Morawieckiego już jest realizowany, zaczęło się uruchamianie kolejnych kół zamachowych gospodarki, a jest ich wiele. Kluczowe wydaje się to, że na bazie niewydolnych Polskich Inwestycji Rozwojowych powstaje Polski Fundusz Rozwoju, któremu podporządkowuje się wszystkie instytucje i urzędy związane z rozwojem – chodzi tu o takie instytucje, jak: Agencja Rozwoju Przemysłu, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych, Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, Bank Gospodarstwa Krajowego, wreszcie nawet Urząd Zamówień Publicznych – co skuteczniej będzie służyło wspieraniu przedsiębiorczości. Nastąpi nieobecny do tej pory w polskiej gospodarce efekt synergii.

– Rząd zakłada optymistycznie pomyślny rozwój Polski. Są chyba także jakieś obawy i zagrożenia?

– Nie ulega wątpliwości, że gdyby rozsypała się strefa Schengen, gdyby Wielka Brytania wyszła z UE, gdyby doszło do wypchnięcia Grecji ze strefy euro, gdyby trwała wojna na Ukrainie, to oczywiście może dojść do pogorszenia warunków gospodarowania także w Polsce. W naszej gospodarce wewnętrznych zagrożeń raczej nie widzę. Ma bardzo mocne fundamenty.

– Opozycja twierdzi, że to poprzedni rząd je wypracował.

– Podwyższył dług publiczny o 500 mld zł do astronomicznej kwoty biliona zł, co nieźle wiąże nam ręce. Niech poprzednicy nie przypisują sobie zasług w gospodarce, bo ich naprawdę nie mają!

– Za to mają prawo do krytyki i organizowania czarnego PR przeciw rządowi PiS – także gospodarczego – i to nie tylko w Polsce... Wydaje się, że rząd z trudem radzi sobie z tak silną krytyką.

– Mimo wszystko nie zastosujemy „metody Grasia” i nie zwrócimy się do Amerykanów o zmianę kierownictwa TVN, jak to zrobili nasi poprzednicy wobec zbyt krytycznego dla nich dziennika „Fakt” i jego naczelnego, interweniując u niemieckich właścicieli tej gazety. Ponoć w tej sprawie nawet uruchomiono specjalne europejskie kanały, w tym samą kanclerz Angelę Merkel. My tak nie robimy i robić nie będziemy. Merytoryczna opozycja i patrzące nam na ręce media są nam potrzebne, bo na bieżąco pozwalają korygować błędy w rządzeniu.

* * *

Zbigniew Kuźmiuk
Ekonomista, były wojewoda radomski, minister-prezes Rządowego Centrum Studiów Strategicznych, marszałek województwa mazowieckiego, poseł na Sejm IV i VII kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego (2004-09 i 2014-19)

Tagi:
gospodarka

Bogactwa naturalne wymagają troski

2017-08-16 10:23

Z prof. Mariuszem-Orionem Jędryskiem rozmawiała Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 34/2017, str. 36-38

O polityce geologiczno-surowcowej i potrzebie odbudowy kontroli państwa nad zasobami geologicznymi z prof. Mariuszem-Orionem Jędryskiem rozmawia Wiesława Lewandowska


WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Dorobek naukowy Pana Profesora w wielu dziedzinach geologii – od geochemii złóż, migracji i biodegradacji związków chemicznych w przyrodzie, biogeochemii, hydrologii, hydrogeologii, geoekologii, po opracowania nowoczesnych technologii górniczych (np. podziemnej gazyfikacji węgla bezpiecznymi metodami z ponownym użyciem CO2) i gospodarkę środowiskiem oraz tworzenie nowych narzędzi do rekonstrukcji i oceny przyczyn zmian klimatu – jest imponująco interdyscyplinarny, zdecydowanie wykracza poza ścisłą geologię. Jako Główny Geolog Kraju chętnie posługuje się Pan mottem: „Zasoby środowiska jako dźwignia gospodarcza i zapewnienie pozycji i bezpieczeństwa Polsce”. Jak duże są polskie zasoby geologiczne – cały świat raczej narzeka na wyczerpywanie się wszelkich bogactw naturalnych – i w jaki sposób możemy je jeszcze wykorzystać do zabezpieczenia pomyślności naszego kraju?

PROF. MARIUSZ-ORION JĘDRYSEK: – Na to pytanie pomoże odpowiedzieć poglądowa mapka potencjału surowcowego wykonana na moje zlecenie przez Państwowy Instytut Geologiczny, któremu rząd zgodnie z prawem geologicznym i górniczym powierza zadania służby geologicznej. Z tej mapy wynika, że w Polsce obszarów nieperspektywicznych surowcowo prawie nie ma, a jeśli nawet jakieś są, to wcale nie muszą być płonne. Mamy w Polsce wiele rodzajów surowców naturalnych, wśród których być może wcale nie najważniejsze – jak się zwykło uważać – są surowce energetyczne. Oczywiście, Polacy są słusznie dumni z węgla kamiennego i brunatnego, warto jednak pamiętać, że mamy jeszcze inne cenne zasoby geologiczne, przede wszystkim metale – miedź, srebro, także trochę cynku i ołowiu (który już jest na wyczerpaniu). A przede wszystkim – mamy znaczący potencjał pierwiastków ziem rzadkich, renu, wanadu, molibdenu itp.

– Zlecił Pan Profesor wykonanie specjalnej mapy – to znaczy, że do tej pory takiej nie było? Czyli politykę surowcową zaczynamy od zera?

– Tak, nie było takiej mapy, zestawiano ją dla mnie kilka miesięcy temu. I faktycznie, Politykę Surowcową Państwa dopiero teraz przygotowujemy; pracę nad nią rozpoczęto w 2006 r., ale rząd PO-PSL jej nie kontynuował. Dziś jest ona już na poziomie prac rządowych, po przyjęciu przez Międzyresortowy Zespół do spraw Polityki Surowcowej Państwa. Przytoczę tu jeszcze inne moje specjalne motto, które przyświeca dziś naszym pracom surowcowym: „Profil surowcowy determinuje profil gospodarczy”. Oczywiście, do podejmowania kolejnych prób wykorzystania potencjału surowcowego trzeba wiele pracy organizacyjno-prawnej, administracyjnej, naukowej itd.

– Polskie zasoby surowcowe są dziś faktycznie bardzo znaczące dla gospodarki państwa?

– Jak najbardziej, niektóre z nich odgrywają wielką rolę w rozwoju nowoczesnych technologii. A np. pierwiastki ziem rzadkich w obecnych czasach mają wręcz znaczenie geostrategiczne, geopolityczne. Strategiczne znaczenie ma też węgiel koksujący, którego w praktyce jesteśmy jedynym producentem w UE!

– Takie znaczenie miał mieć jeszcze niedawno gaz z polskich łupków. Okazało się, że jednak nie ma go wiele...

– Jest go dużo, a przy tym ropy! Podjąłem ten temat jako wiceminister środowiska i Główny Geolog Kraju w końcu 2005 r., a w 2007 r. wydałem pierwsze koncesje – teraz trzeba zacząć wszystko od nowa i będzie to ważne zadanie na wiele, wiele lat. Przyczyną braku zainteresowania poszukiwaniami jest w ogólności wzrost ryzyka inwestycyjnego, za co w największym stopniu odpowiada rząd PO-PSL z lat 2007-11. Mówiłem o tym wielokrotnie – zachęcam chociażby do zajrzenia na portal CIRE (Co z polskim konwencjonalnym gazem ziemnym? www.cire.pl/item,144653,4,0,0,0,0,0,co-z-polskim-konwencjonalnym-gazem-ziemnym.html).

– Tymczasem stawiamy na polski węgiel. Dlaczego twierdzi Pan Profesor, że węgiel wcale nie jest dla nas najważniejszym surowcem?

– Z mojego punktu widzenia najważniejszym dla kraju surowcem jest zawsze ten, którego mamy deficyt albo w którego poszukiwania czy też zakup musimy wiele zainwestować, żeby pozyskać pewny i tani dostęp. Na tym polega polityka surowcowa, którą definiuję jako zbiór nadrzędnych zasad i działań dla zmniejszenia ryzyka w podaży surowców mających na celu zabezpieczenie wieloletnich potrzeb gospodarczych i społecznych państwa. Skoro więc węgla mamy pod dostatkiem i kontrolujemy jego koncesje, to ten surowiec nie stanowi już dla mnie najważniejszego wyzwania, bo nie ma znaczącego ryzyka pozyskiwania go z zagranicy. Są tu oczywiście inne ryzyka – głównie związane z polityką klimatyczną. Sprawy polskiego węgla pozostają poważnym wyzwaniem dla ministra energii i trzeba przyznać, że imponujące są efekty jego działań w ostatnim roku. Dla ministra środowiska ustawowo działającego przy pomocy Głównego Geologa Kraju najważniejsze są dziś te surowce, które mogą, podobnie jak węgiel, dawać siłę państwu.

– Jesteśmy krajem dość zasobnym w liczne bogactwa naturalne, jednak mamy wielki problem z tym najbardziej podstawowym – z wodą. Czy podziemne zasoby wodne Polski są wystarczająco duże, by je bez ograniczeń wykorzystywać?

– Woda jest kluczowym surowcem, wykorzystywały ją bowiem wszystkie wielkie cywilizacje i dzięki niej się rozwijały. Bez wody – zwykłej, a zarazem nadzwyczajnej, pod wieloma względami, cieczy – nie byłoby możliwe życie na Ziemi. Zagadnienia wód podziemnych, czyli hydrogeologia jest dziś jedną z ważniejszych specjalności geologii i jednym z wrażliwszych elementów zagospodarowywania wnętrza Ziemi. Trzeba też powiedzieć, że rozpoznanie pod względem hydrogeologicznym nie jest jeszcze pełne; potrzeba nam jeszcze wielu lat badań, wierceń, pomiarów, wyznaczenia stref ochronnych dla infiltracji, czyli zasilania wód podziemnych. Z subfunduszu geologicznego będącego w dyspozycji Głównego Geologa Kraju od lat wydaje się na ten cel od 30 do 50 mln zł rocznie. W Polsce woda przeznaczona do spożycia w ponad 70 proc. pochodzi z ujęć wód podziemnych. Większość naszych zasobów wodnych jest zgromadzona pod ziemią. Są one wykorzystywane do różnych celów, zwłaszcza przy ograniczonym dostępie do zasobów wód powierzchniowych. Dominującym tematem badań hydrogeologicznych są wprawdzie wody zwykłe, ale nie można zapominać o znaczeniu wód termalnych, wód leczniczych i solanek. Należy pamiętać, że wody podziemne to nasze bogactwo i bezpieczeństwo, o które trzeba dbać i rozsądnie gospodarować jego zasobami. Hydrogeologia jest więc obecnie niezwykle ważną w Polsce dziedziną nauki. Realizacja zadań hydrogeologicznych wymaga pogłębionej wiedzy merytorycznej z zakresu różnych dziedzin geologii, równoczesnego spojrzenia hydrogeologa i innych specjalistów, szczególnie w obszarze geochemii, przy badaniach złóż węglowodorów, struktur na podziemne magazyny substancji i składowiska odpadów, w geologii inżynierskiej i środowiskowej.

– Na uporządkowanie wszystkich spraw związanych z geologią kraju nie wystarczy jedna kadencja ministerialna. Jakie działania z punktu widzenia Głównego Geologa Kraju są najważniejsze, pierwsze w kolejce? Ciekawostką jest tu przygotowany przez Pana Profesora Program Rozpoznania Geologicznego Oceanów PRoGeO...

– Do najpilniejszych zadań realizacji Polityki Surowcowej Państwa zaliczam: usprawnienie prawa geologicznego i górniczego, geologii samorządowej, powołanie służby geologicznej jako narzędzia państwa w prowadzeniu polityki geologiczno-surowcowej oraz szersze zaangażowanie w badanie geologiczne dna oceanicznego objęte właśnie przez PRoGeO.

– Dlaczego akurat badanie dna oceanicznego jest dla Polski takie ważne?

- W końcu lipca br. rząd przyjął program PRoGeO, działania są już w miarę zaawansowane. W ramach 15-letniego programu przewiduję podjęcie wielu działań, m.in. pozyskiwanie praw do działek dna oceanicznego i występujących w nich złóż kopalin, w szczególności będących w jurysdykcji Międzynarodowej Organizacji Dna Morskiego przy ONZ (MODM). W związku z tym należy zaplanować budowę przynajmniej jednego statku badawczego, stworzenie oprzyrządowania oraz rozwiązań technicznych w oparciu o własne rozwiązania technologiczne, opracowanie i zastosowanie optymalnych technologii wydobywania złóż kopalin z dna oceanicznego oraz ich przeróbki – w tym hydrotermalnych masywnych siarczków, konkrecji polimetalicznych, naskorupień kobaltonośnych itp. – z ochroną środowiska głębokomorskiego w tle. W ostatnim roku bardzo wzmocniła się pozycja Polski w MODM; jesteśmy członkami każdego organu w ONZ w zakresie geologii oceanów.

– Panie Profesorze, co z tego, że dziś Pan przygotuje nowe rozwiązania, wieloletnie programy, skoro może kiedyś przyjdzie nowy rząd i wszystko wyrzuci do kosza – tak było w przypadku gazu łupkowego czy właśnie spraw geologii oceanów...

– Między innymi dlatego Prawo i Sprawiedliwość musi ponownie wygrać wybory, także te samorządowe, bo „surowcowo” sporo się dzieje w samorządach.

– W programie swego działania podkreśla Pan Profesor znaczenie „wsparcia geologii na szczeblu samorządowym”. Co to oznacza?

– Bardzo istotna jest odpowiednia reforma „geologii samorządowej”, czyli reforma administracji geologicznej, która obecnie jest zupełnie niezespolona, rozproszona, co stwarza narastające zagrożenia. Brak koordynacji doprowadza do marnotrawstwa lub niszczenia zasobów, w tym zwłaszcza wód podziemnych, termalnych, mineralnych.

– Bo każdy sobie rzepkę skrobie i może bezkarnie, rabunkowo gospodarować bogactwami naturalnymi, które są własnością wszystkich Polaków?

– Niestety, tak czasem bywa. To absurdalna sytuacja, zbyt często zapomina się, że mamy tu do czynienia z gospodarowaniem dobrem wspólnym, nieodnawialnym, które niejednokrotnie bywa też dobrem rzadkim. Dziś Główny Geolog Kraju nie może niczego nakazać geologowi wojewódzkiemu, a ten – geologowi w powiecie. Nie ma współdziałania, brakuje wspólnej troski, powstają nieodwracalne szkody. Dlatego jak najpilniej potrzebujemy zorganizowania jednej administracji geologicznej. Chciałbym, aby nowo powstała, wydzielona z Państwowego Instytutu Geologicznego, geologiczna agencja wykonawcza jako służba geologiczna mocno wsparła i koordynowała działania geologów wojewódzkich i powiatowych.

– Geologia i polityka surowcowa kraju potrzebują silnej ręki?

– Nie tyle ręki, ile głowy, wiedzy, koordynacji... Należy oczywiście pozostawić pewne rozsądne elementy swobody w samorządach, natomiast wszystko to, co dotyczy kluczowych interesów państwa, musi być w jednym ręku. Obecnie wiele z tego, co jest i co powinno być ważne dla wszystkich Polaków – np. geotermia, bursztyn – jest we władaniu marszałków poszczególnych samorządów.

– Panie Profesorze, do działań porządkujących polską geologię przystępował Pan już w 2005 r. i okazały się one nietrwałe. Tym razem się uda?

– Taką mam nadzieję, musi się udać. Przez 8 lat wiele zostało totalnie zniszczone, teraz musimy zaczynać od nowa. Można nawet powiedzieć, że byłoby lepiej, gdybym wtedy tego nie zaczął, bo teraz byłoby mniej sprzątania. Zniszczony został system organizacyjno-prawny państwa (zresztą nie tylko w geologii); wydano wiele koncesji w sposób bardzo niesprzyjający interesowi państwa, pojawiły się nowe prawa nabyte, a w związku z tym nie jesteśmy w stanie od razu postępować tak, jak się to robi na „wolnej ziemi”; trzeba przedtem uprzątnąć ruiny, wyczyścić fundamenty... Bardzo trudno jest dziś odbudować kontrolę państwa nad zasobami geologicznymi – to się powoli jednak dzieje. Mamy dziesiątki spraw sądowych i po raz pierwszy spory międzynarodowe w ramach tzw. BIT-ów (dwustronne umowy międzynarodowe) z potężnymi roszczeniami wynikającymi lub zainicjowanymi jeszcze za czasów rządu PO-PSL. Mimo to staramy się prowadzić niezbędne prace porządkowe, by ocalić i roztropniej wykorzystywać nasze bogactwa naturalne. Zależy mi na inwestycjach poszukiwawczych i wydobywczych – najlepiej zachęcić obniżaniem ryzyka dla inwestorów i nagrodą za ryzyko. Jest to trudne, bo nie może się odbywać kosztem zwiększania ryzyka i oczekiwanych zysków społeczeństwa i Państwa.

* * *

Prof. zw. dr hab. Mariusz-Orion Jędrysek
sekretarz stanu, Główny Geolog Kraju w Ministerstwie Środowiska (także w latach 2005-2007), pełnomocnik rządu ds. Polityki Surowcowej Państwa, poseł na Sejm RP (KP PiS), prezydent Rady Międzynarodowej Organizacji Dna Morskiego przy ONZ (także w latach 2006-2007), członek NSZZ „Solidarność” (od 1985), (www.jedrysek.eu)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Austria: „Pasja” tematem przewodnim Salzburger Festspiele

2018-07-17 09:38

ts (KAI) / Salzburg

Już za kilka dni rozpocznie się w Salzburgu kolejny festiwal „Salzburger Festspiele”, który rokrocznie przyciągają rzesze miłośników muzyki klasycznej z całego świata. Od 2012 roku poprzedza go „Ouverture spirituelle” – uwertura duchowa, której tematem jest w tym roku „pasja”. „W muzyce pod tym określeniem rozumiemy mękę i śmierć Jezusa. Ale czy jakakolwiek sztuka byłaby możliwa bez pasji, bez wielkiej namiętności?” - pytają organizatorzy zapowiadając cykl wydarzeń rozpoczynających się 20 lipca.

Charles Brutlag/Fotolia.com

Na otwarcie festiwalu zabrzmi „Pasja wg. św. Łukasza” Krzysztofa Pendereckiego w wykonaniu Orkiestry Symfonicznej z Montrealu pod batutą Kenta Nagano. W kolejnych dniach: „Msza h-moll” Johanna Sebastiana Bacha zaprezentowana przez Collegium Vocale z Gandawy, a następnie koncert na trąbkę „Nobody knowi the trouble I see” oraz „Symfonia Zmartwychwstania” Gustawa Mahlera.

Obok cyklu muzyki sakralnej przewidziano odczyty i prezentacje filmów oraz „Disputationes” – dyskusje na temat religii i kultury. Jako najwybitniejsze dzieło w historii filmu odnoszące się do tematyki pasji zostanie pokazana „Ewangelia wg. św. Mateusza” włoskiego reżysera Pier Paolo Pasoliniego.

W części literackiej znalazło się spotkanie z austriackim pisarzem Michaelem Köhlmeierem, a także dyskusje na tematy: „Życie”, „Cierpienie” oraz „Pasja-namiętność” . Uczestnikami tych „dysput” będą m.in. arcybiskup Salzburga Franz Lackner, dyrektorka Festiwalu Beethovena w Bonn, Nike Wagner, były opat-prymas benedyktynów Notker Wolf, filozofka z Tybingi Sabine A. Döring oraz teolog Karl-Josef Kuschel.

„Salzburger Festspiele” to jeden z najbardziej liczących się na świecie festiwali muzyki klasycznej. Pierwszy letni festiwal w Salzburgu pod nazwą "Internationale Musikfeste in Salzburg" odbył się w 1877 r. i kontynuowano go do 1910. Do pomysłu letniego festiwalu muzycznego wrócono po zakończeniu pierwszej wojny światowej w 1918 roku. Odnowienie imprezy związane było z pięcioma osobami, które uznawane są za inicjatorów festiwalu w Salzburgu. Byli to: kompozytor Richard Strauss, poeta i dramaturg Hugo von Hofmannsthal, reżyser Max Reinhardt, scenograf Alfred Roller i dyrygent Franz Schalk.

Oficjalnie odnowiony festiwal zapoczątkowała premiera sztuki „Jedermann” Hofmannsthala 22 września 1920. Od tamtego czasu „Jedermann” należy do stałych punktów festiwalowego repertuaru, a rola tytułowa powierzana jest tylko najbardziej znanym artystom teatralnym. Sztuka pokazywana jest w scenerii przed salzburską katedrą. Także dyrektorami Festiwalu byli sławni artyści. Od 2016 r. dyrektorem jest utytułowany austriacki pianista Markus Hinterhäuser, natomiast dyrektorem ds. teatru – szwajcarska dramaturg i reżyserka Bettina Hering.

Każdego roku w programie sześciu tygodni Salzburger Festspiele jest ponad 200 oper, koncertów, przedstawień teatralnych, filmowych oraz spotkań dyskusyjnych. Uczestniczy w nich ok. 250 tys. gości. Tegoroczny Salzburger Festspiele potrwa od 20 lipca do 30 sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

PKWP: 3,6 mln euro dla Syrii w I połowie 2018 roku

2018-07-17 19:31

PKWP / Warszawa (KAI)

Ponad 3,6 miliona euro trafiło na pomoc potrzebującym Syryjczykom tylko w I połowie tego roku. "Nie byłoby to możliwe, gdyby nie Państwa zaangażowanie i pomoc" - pisze na Twitterze Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

CharlesFred via Foter.com / CC BY-NC-SA

Pomoc Kościołowi w Potrzebie zajmuje się wspieraniem duszpasterskim i finansowym Kościoła prześladowanego, wspieraniem budowy kościołów, wydawania i kolportaż Biblii, pomocą siostrom klauzulowym oraz finansowaniem zakupu środków transportu potrzebnych do pełnienia służby duszpasterskiej.

Jak poinformowało na twitterze PKWP - tylko w I połowie 2018 roku przekazało na pomoc dla Syrii 3,6 mln zł.

Głównym hasłem Papieskiego Stowarzyszenia PKWP jest: pojednanie i solidarność na świecie. W ponad 50 krajach chrześcijanie są prześladowani i żyją w śmiertelnym zagrożeniu. W 70 krajach na świecie wiara jest ograniczana, a chrześcijanie dyskryminowani i przekonywani do odrzucenia Chrystusa.

Co roku PKWP realizuje ponad 7 tys. projektów o łącznej sumie 80 mln euro.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem