Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Tam biją polsko-brazylijskie serca

2016-06-29 08:12

Z abp. Wacławem Depo rozmawiała Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 27/2016, str. 16-18

Archiwum ks. Mariusza Trojanowskiego

W Polsce przebywała grupa Polonii brazylijskiej, która 22 czerwca br. wraz z Polakami z Podola na Ukrainie nawiedziła Jasną Górę. W Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej pielgrzymi uczestniczyli we Mszy św., koncelebrowanej pod przewodnictwem abp. Wacława Depo, który w ubiegłym roku odwiedził Polonię w Brazylii. Była to więc rewizyta. Poprzednie spotkanie abp. Depo z Polonią brazylijską odbyło się po Światowych Dniach Młodzieży w Rio de Janeiro, a polskie spotkanie miało miejsce tuż przed przyjazdem papieża Franciszka na Światowe Dni Młodzieży w Polsce. Z tej okazji prezentujemy niektóre wątki wywiadu, którego abp Wacław Depo udzielił red. Lidii Dudkiewicz w Studiu TV Niedziela po swoim powrocie z Brazylii.

LIDIA DUDKIEWICZ: – Można powiedzieć, że poznał Ksiądz Arcybiskup koniec świata, miał bowiem okazję podróżować po tak bardzo oddalonej od nas Brazylii, która jest zaliczana do najpiękniejszych zakątków na ziemi.

ABP WACŁAW DEPO: – Dziękuję Opatrzności Bożej, że zostałem zaproszony przez ojca prowincjała Kazimierza Długosza do wygłoszenia rekolekcji dla księży chrystusowców w Brazylii, we Florianópolis, w ośrodku rekolekcyjnym ojców jezuitów. Cieszę się tą łaską również dlatego, że niejako spełniłem wskazanie Ojca Świętego Franciszka, który otacza wielką troską peryferie, gdzie można doświadczyć szczególnego misyjnego posłannictwa. Przez głoszenie Ewangelii, sprawowanie sakramentów świętych możemy tam dotknąć rzeczywistości, która jest dramatyczna, a jej doświadczenie przemienia nas i przybliża do ludzi oczekujących na kapłana. To kraina kontrastów. Wpatrujemy się w piękno zarówno krajobrazu, jak i tamtejszej architektury, ale dotykamy również ludzkiej biedy, zwłaszcza w dzielnicach nędzy, która przeraża. To wszystko jest obok siebie. Tam o biedę dosłownie się potykamy.

– Zastanawiam się nieraz, dla kogo płoną światła w Rio, które wieczorem błyszczy rozświetlonymi drapaczami chmur, skoro obok tak straszna bieda, a favele, przyklejone do zboczy wzniesień otaczających nowoczesne miasto, to przecież rozsypujące się lepianki, często bez bieżącej wody i elektryczności.

– Warto przypomnieć, że pod względem obszaru Brazylia jest 25 razy większa od Polski. Rio de Janeiro jest podzielone na dwie części: po jednej stronie rzeki żyje ok. 16 mln ludzi, a po drugiej – 12 mln. Te liczby już są dla nas niemożliwe do ogarnięcia. Jak to porównać z Warszawą, niby wielką metropolią, gdzie szczycimy się liczbą 1,5 czy 1,7 mln mieszkańców! W Brazylii wciąż panuje sytuacja konfrontacyjna. Ludzie przemieszczają się w poszukiwaniu pracy i lepszych warunków życia. Do Rio docierają z innych, biednych terenów, gdzie panuje wysokie bezrobocie. Przybywają do wielkiego miasta z nadzieją, że znajdą pracę i będą mieli zapewnione utrzymanie, a wkraczają w sam środek dramatu ludzi już tam przebywających, koczujących w biedzie, którzy pokazują, że właściwie oni też są skazani na piekło. I nie ma mowy o wyzwoleniu się z sytuacji, w której egzystowali w innych stanach Brazylii.

– Mieszkańcy Rio de Janeiro – do 1960 r. stolicy kraju – mają tę łaskę, że z każdego zakątka miasta, z każdej ulicy mogą zobaczyć figurę Pana Jezusa na wzgórzu Corcovado. Z tego miejsca Chrystus błogosławi całej Brazylii.

– W Rio de Janeiro mogłem dotrzeć do stóp, a właściwie do serca figury Chrystusa na Corcovado, gdzie znajduje się kaplica i można sprawować Mszę św. Nawiedziłem jeszcze inne ważne miejsca. W kościele polskim sprawowałem Eucharystię nie tylko dla Polaków, ale też dla rodowitych Brazylijczyków. Wspólnota skupiona w kościele polskim ma dzisiaj dwa mocne punkty: kult maryjny, związany z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, oraz cześć dla św. Jana Pawła II. I to przyciąga również Brazylijczyków. Pierwsza wizyta Papieża Polaka w Brazylii, która miała miejsce na początku pontyfikatu, w 1980 r., zaowocowała. Jeszcze dzisiaj miejscowa ludność pamięta, że Jan Paweł II powiedział: „Jestem Brazylijczykiem”. Jego ojcostwo miało wymiar uniwersalny: gdy był w Rzymie, mówił: „Jestem rzymianinem”. W Polsce nie musiał tego mówić, bo nie przestało w nim bić polskie serce. Dla nas zawsze był Polakiem. A w czasie całego pontyfikatu pokazał, że wszędzie był u siebie.

– Trzeba więc tutaj patrzeć w kategorii ojcostwa...

– Tu nie ma nic z populizmu, to jest rzeczywistość ojcostwa. Dlatego słowa: Papa Joao Paulo stanowią pomost, który zbliża Brazylię i Polskę. Innym miejscem gigantycznego miasta Rio de Janeiro, do którego dotarłem, był kościół Matki Bożej na Skale, po drugiej stronie miasta. Kolejką wąskotorową dostaliśmy się dosłownie do skały. Ta rzeczywistość okazała się o tyle dramatyczna, że do skały przylegały favele wypełnione biednymi ludźmi. Okazuje się, że te miejsca mogą być niebezpieczne dla przybyszów z innego świata. Ktoś wspominał groźną sytuację, gdy niemiecki autobus zabłądził i wjechał w dzielnicę biedy. W ciągu 5 minut wszystkich pasażerów ograbiono, dobrze, że uszli z życiem. Są to sprawy bardzo trudne, świadczące o niewyobrażalnych kontrastach.

– Dlatego favele są omijane. Pamiętamy, jak Ojciec Święty Franciszek w czasie pobytu w Rio de Janeiro w 2013 r. wszedł do jednej z faveli. Cały świat usłyszał, jak było to ryzykowne, a komentatorzy medialni obliczyli, że po raz pierwszy od 40 lat ktoś z zewnątrz odwiedził to niebezpieczne miejsce.

– Papież Franciszek , który z wielką miłością idzie do wszystkich ludzi, a szczególnie do tych, o których świat nie chce pamiętać, zostawił wśród brazylijskich biedaków kawałek swojego serca i ogarnął ich ojcowską czułością. Całe spotkanie było przepełnione szczerą wzajemną miłością. Nic złego się nie wydarzyło. Taką siłę ma miłość...

– Ks. Wiesław Wójcik TChr, który od ponad 20 lat spotyka się z Polakami za granicą i sprawuje nad nimi opiekę duszpasterską, zauważył, że Polacy to naród, który najbardziej na świecie kocha Matkę Bożą. Czy Ksiądz Arcybiskup odczuł, jak bije polsko-brazylijskie serce tam daleko, na ziemi brazylijskiej, gdzie prawdopodobnie są też ślady bp. Teodora Kubiny, pierwszego biskupa częstochowskiego?

– Potwierdzam. Mam przed sobą książkę, która nosi tytuł: „Wśród polskiego wychodźstwa w Ameryce Południowej”. Jest to zapis podróży bp. Teodora Kubiny z 1931 r. do Ameryki Południowej, konkretnie do Argentyny i Brazylii.

– W „Niedzieli” z tego okresu bp Kubina pisał o swojej amerykańskiej podróży.

– Tak, są to listy, które kierował do diecezjan. Przyznam, że książka bp. Kubiny była dla mnie przewodnikiem na tamtych drogach. Dotarłem np. do kościoła w Rio Claro, wybudowanego na miejscu dawnego kościoła, który odwiedził pierwszy biskup częstochowski. Trzeba było przedrzeć się przez lasy bardzo trudnymi gliniastymi i kamiennymi drogami, aby osiągnąć cel. Bp Kubina napisał, że przeżył tam najpiękniejszą pasterkę w swoim kapłańskim życiu. Była to pasterka w środku lata, przy bardzo wysokich temperaturach, ale entuzjazm wiary i modlitwy, którego doświadczył, szedł z nim później przez całe lata posługi. W czasie mojego pobytu miejscowi parafianie podobno rano usłyszeli od swojego proboszcza, że przyjedzie do nich biskup z Częstochowy, a jednak zgromadzili się licznie – było ok. 50 osób z małymi dziećmi na rękach. Gdy wchodziłem do kościoła, powitali mnie pieśnią „Serdeczna Matko”. Gdy byłem blisko ołtarza, usłyszałem słowa: „...niech się nie tułamy”. Ten tekst w takich okolicznościach wyciska łzy. A przecież jest to czwarte, a może piąte czy szóste pokolenie Polaków, którzy tam wyemigrowali. To Brazylijczycy polskiego pochodzenia. Tak jak w Polsce – podchodzili do mnie i prosili o błogosławieństwo...

– Czy znają oni język polski?

– Wyznawali, że codziennie odmawiają Różaniec, w soboty śpiewają Godzinki, rozmawiają po polsku nie tylko w kościele, ale również w domu, chociaż język portugalski jest ich właściwym językiem. To zdumiewające, że już w kolejnym pokoleniu zachowują wierność tradycji. Miejscowy proboszcz – ks. Anderson Spegiorin TChr, który jest Brazylijczykiem po studiach u Księży Chrystusowców w Polsce, dodatkowo mnie wzruszył, jak opowiadał o pielgrzymce ze swoimi parafianami do Częstochowy. Byli bowiem nie tylko na Jasnej Górze, co jest zawsze naszym pierwszym miejscem spotkania z Matką Bożą, ale później również w katedrze częstochowskiej, gdzie modlili się przy grobie bp. Teodora Kubiny 70 lat od jego pobytu na ziemi brazylijskiej.

– Po ponad 80 latach Ksiądz Arcybiskup był kolejnym biskupem z Częstochowy, który odwiedził to miejsce, błogosławił jego mieszkańców i zaniósł im czułość Matki Bożej z Jasnej Góry.

– Brazylijskie wspólnoty są blisko naszego narodowego sanktuarium. Poświęciłem obraz Matki Bożej Jasnogórskiej, który jest kopią obrazu nawiedzenia, zostawiłem też różanice: swój osobisty i ten, który otrzymałem od Ojca Świętego. Powiedzieli, że będą się na nim modlić za Polskę i Polaków. Prosili, abyśmy o nich pamiętali. Wspomnę jeszcze kolejne spotkanie: gdy znowu przedarliśmy się błotami przez lasy ku jezdni, dotarliśmy do kaplicy, w której centrum ujrzeliśmy obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Pan, który wpuszczał nas do środka, dał do zrozumienia, jak wielkie znaczenie dla ludzi gromadzących się w tym miejscu będzie miał fakt, że modlił się tutaj i błogosławił biskup z Polski. Zapewnił, że gdy zgromadzą się w najbliższą niedzielę, to o wszystkim opowie stałym bywalcom kaplicy. Nazywam to opieczętowaniem naszej więzi zarówno religijnej, jak i narodowej. Wprost zdumiewa, że pierwsi Polacy, którzy siekierami wycinali tam drzewa, żeby wybudować domy i uprawiać pola, przybyli na te tereny już po powstaniu styczniowym i potem w następnych falach migracyjnych. Tyle czasu upłynęło, a oni w kolejnych pokoleniach modlą się po polsku! W Rio Claro do Sul mają kościół nazywany Jasnogórską Parańską Częstochową.

– Możemy powiedzieć, że wszędzie, gdzie są Polacy, jest też Jasna Góra. Mamy Częstochowę amerykańską, afrykańską, australijską, a teraz słyszymy, że jest też ta brazylijska. Z pewnością Apel Jasnogórski jest tam popularny...

– Zaśpiewaliśmy razem Apel Jasnogórski, odmówiliśmy tajemnicę Różańca św. w intencji Kościoła, Polski, ich rodzin. Przed błogosławieństwem na zakończenie Apelu zgromadzeni zaśpiewali „Boże, coś Polskę”. Znowu spontanicznie dali sygnał, że płynie w nich polska krew. Czułem, że jestem wśród Polaków. Z pewnością z powodów technicznych nie wszyscy mogą na co dzień łączyć się z Polską np. przez Telewizję Trwam podczas Apelu Jasnogórskiego, ale ksiądz proboszcz, który nas podejmował, i chrystusowcy, którzy służą w różnych stanach Brazylii, duchową łączność w wieczornej godzinie Polaków traktują jako źródło dodatkowej siły.

– Z pewnością Ksiądz Arcybiskup zauważył w Brazylii zainteresowanie Światowymi Dniami Młodzieży, bo przecież świeża była wtedy pamięć o 28. z kolei ŚDM z papieżem Franciszkiem, które odbywały się w 2013 r. w Rio de Janeiro. I już wtedy wiadomo było, że na miejsce następnego spotkania została wybrana Polska. Myślę, że w lipcu 2016 r. w Krakowie, a może i w Częstochowie nie zabraknie Brazylijczyków...

– Tak, nawet u Matki Bożej na Skale spotkałem księdza, który z grupą młodzieży wybiera się do Polski. W czasie mojej brazylijskiej podróży przedstawicielka Polonii powiedziała publicznie, że są potomkami Polaków, którzy w różnych okresach burzliwej historii Polski musieli opuścić swoją ojczyznę i budować nowe życie w dalekim tropikalnym kraju, w Brazylii. Ale czują się Polakami, chociaż żyją poza Polską, bo Kościół wraz z ich rodzicami uczył kochać i szanować Polskę, gdzie biło serce ich przodków. Jest też młoda emigracja, już dobrowolna, która przez swoją obecność pomaga innym przybliżyć się do utraconej niegdyś ojczyzny, przez współczesny język i obyczaje. Kobieta wyznała też, że w 1991 r. została wysłana przez swojego ówczesnego proboszcza – ks. Zdzisława Malczewskiego TChr na VI Światowe Dni Młodzieży z Janem Pawłem II w Częstochowie. Spotkanie ze mną, jako obecnym pasterzem archidiecezji częstochowskiej – jak zapewniała – pozwoliło przybliżyć się do tamtych sierpniowych dni w 1991 r. „Abba, Ojcze” rozlegające się wówczas z wałów jasnogórskich rozbrzmiewało w młodych sercach i pozostało w nich do dziś.

– A więc czas na powtórkę po 25 latach, w lipcu 2016 r. Co daj Boże...

Tagi:
abp Depo Wacław

Abp Depo: katoliccy wydawcy w różny sposób pokazują świadectwa o Jezusie

2018-04-15 12:29

mje, lk / Warszawa (KAI)

Katoliccy wydawcy w całej panoramie proponują nam świadectwa o Jezusie, na różny sposób słowa drukowanego i ukazywanego przez przekaz różnych sieci - powiedział abp Wacław Depo podczas Mszy św. radiowej odprawionej w niedzielę w stołecznej bazylice świętego Krzyża w intencji wydawców, autorów i mediów w Polsce. Eucharystia była sprawowana w trzecim dniu XXIV Targów Wydawców Katolickich.

Marian Florek

Przewodniczący KEP ds. Środków Społecznego Przekazu przypomniał w homilii, że „zmartwychwstanie Chrystusa nie może być i pozostać jedynie wspomnieniem, czy faktem z przeszłości”.

- Zmartwychwstanie Chrystusa musi być fundamentem i sercem naszego życia. I temu służą już dwudzieste czwarte Targi Wydawców Katolickich, którzy w całej panoramie proponują nam świadectwa o Jezusie, na różny sposób drukowanego słowa i ukazywanego przez obraz czy przekaz różnych sieci - mówił metropolita częstochowski.

Hierarcha wskazał, że największym zagrożeniem nowoczesnej Europy jest budowanie Bożych przykazań poza Dekalogiem. - Nowoczesna Europa ukazuje nam Ewangelię Jezusa jako czcigodną księgę, a nie jako rzeczywistość życia, spotkania z Jezusem. Nie wolno pozwolić się zakłamywać w historii i różnego rodzaju grach ideologicznych i politycznych - stwierdził abp Depo.

"Ogłasza się przecież przedawnianie zbrodni, pomieszanie katów z ofiarami. Poddaje się pod dyskusję światową czy Auschwitz, Majdanek i inne miejsca były polskimi obozami śmierci, chcąc umniejszyć wielkość zbrodni niemieckich czy sowieckich - tym samym chcąc zaskarżyć chrześcijański system wartości jako niedemokratyczny dla Europy i świata" - mówił hierarcha.

Abp Depo wezwał, aby odważnie sprzeciwiać się źle pojmowanej wolności, wobec poszerzania tzw. prawa do zabijania, czy propozycji nowej etyki związków partnerskich, która w wierności małżeństwa widzi zagrożenie dla tejże wolności. Dodał, że w Zmartwychwstałym jest nasza nadzieja.

Na zakończenie zachęcił do budowania na Chrystusie, który jest jedyną i ostateczną Prawdą człowieka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Pielgrzymka czytelników "Niedzieli Rzeszowskiej" do Rzymu

2018-04-18 11:22

Ks. Jakub Nagi

W dniu 18 kwietnia 2018 r spod Kościoła Chrystusa Króla w Rzeszowie, wyruszła grupa pielgrzymów czytelników "Niedzieli Rzeszowskiej" do Rzymu. Korespondent "Niedzieli" ks. Jakub Nagi, będzie relacjonował nam przebieg tych wyjątkowych dni, rozmawiał z ciekawymi gośćmi i uczestnikami wyjazdu.





O intencjach i dziękczynieniu podczas pielgrzymowania "Niedzieli Rzeszowskiej" do Rzymu w rozmowie z ks. Jakubem Nagim mówi bp Jana Wątroba, który błogosławi pielgrzymom podróżującym do wiecznego miasta.



Serdecznie zapraszamy do oglądania naszych relacji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Statuetki Przyjaźni

2018-04-20 19:05

Anna Przewoźnik

W Ośrodku Szkolno-Wychowawczym nr 5 w Częstochowie, 20 kwietnia br., odbyła się jubileuszowa, piętnasta Gala wręczenia Statuetek Przyjaźni. Wyróżnieniem tym honorowane są osoby, które czynnie wspierają jego działalność edukacyjną i wychowawczą na rzecz dzieci z niepełnosprawnością.

Statuetki Przyjaźni

- Najważniejsze jest, że jubileuszowa gala zbiega się z setną rocznicą odzyskania przez Polskę Niepodległości. Wszystkie nasze działania, to bowiem nie tylko nauczanie, nie tylko terapia, ale przede wszystkim, proces wychowawczy. Kształtujemy postawy moralne, patriotyczne, uczymy dzieci historii i wielkiej miłości do Polski – zaznaczyła Małgorzata Mysłek, dyrektor Ośrodka Szkolno-Wychowawczego.

– Działania na rzecz naszego Ośrodka nie są materialne. To postawy, nacechowane miłością i empatią. To wreszcie wyjście naprzeciw osobom niepełnosprawnym, czyli bardzo duża otwartość, idąca w kierunku włączenia dzieci niepełnosprawnych do środowiska.

Zobacz zdjęcia: Statuetki Przyjaźni

W tym roku, Kapituła Ośrodka przyznała cztery Statuetki Przyjaźni. Pierwszą z nich uhonorowany został Prezydent Miasta Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk. Była ona wyrazem uznania i wdzięczności za całokształt jego działalności na rzecz niepełnosprawnych mieszkańców naszego miasta. Kolejną Statuetkę otrzymał Przewodniczący Rady Miasta Częstochowy Zdzisław Wolski. Laureatem trzeciej Statuetki został Krzysztof Markisz, współwłaściciel firmy PPHU „K. Orzełek, K. Markisz”. Czwartą otrzymał starszy aspirant Waldemar Skotarski, pełniący funkcję Kapelmistrza Orkiestry Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

Oprócz Statuetek Ośrodek przyznaje również nagrody specjalne. Statuetką Super Przyjaciela uhonorowany został długoletni przyjaciel placówki i jej podopiecznych Wiesław Kulej, Kawaler Orderu Uśmiechu.

Kapituła przyznała jeszcze cztery Jubileuszowe Złote Anioły. Powędrowały do Danuty Morawskiej – Kierownik Zespołu Pieśni i Tańca ,,Częstochowa”, Marty Niemczyk - Członka Zarządu TPD, Małgorzaty Wójcik - Społecznego Rzecznika Praw Dziecka Towarzystwa Przyjaciół Dzieci Oddziału Okręgowego w Częstochowie, wyróżnienie otrzymał także Paweł Bilski - Prezes Fundacji Oczami Brata.

Statuetką "Serce za Serce", uhonorowano Piotra Grzybowskiego - Naczelnika Wydziału Funduszy Europejskich i Rozwoju Urzędu Miasta w Częstochowie oraz Ireneusza Kozerę - Dyrektora Filharmonii Częstochowskiej.

Szczególne podziękowania za pomoc w organizowaniu uroczystości popłynęły w kierunku Sławomira Radosza-Kierownika Centrum Integracji Społecznej w Częstochowie, Andrzeja Szczepańczyka - właściciela drukarni Gryf, Stefana Pali – Prezesa NKB Biegusi oraz pana Waldemara Deska z PAP.

Uroczystość wręczania Statuetek uświetnili swoim występem soliści Zespołu Pieśni i Tańca Częstochowa. Gościem specjalnym był aktor teatralny oraz filmowy Jacek Domański. Nie zabrakło występów wychowanków Ośrodka, którzy zaprezentowali się w polonezie ,,Pożegnanie ojczyzny” Michała Ogińskiego oraz inscenizacji do filmu ,,Manewry miłosne.”

Wszyscy goście Gali otrzymali pamiątkowe upominki wykonane przez wychowanków Ośrodka oraz medale upamiętniające tegoroczną galę, autorstwa pana Wiesława Kuleja. Uwieńczeniem uroczystości był jubileuszowy tort przygotowany przez pracowników Ośrodka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem