Ksiądz Biskup na tęczy

Kiedy jestem bohaterem?

Biskup Antoni tłumaczy, kiedy jesteś bohaterem

Zobacz

kolorowy temat

Bonzo bohater

Bohaterska para – policjantka i jej koń

Zobacz
Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij

Reklama

Tam biją polsko-brazylijskie serca

2016-06-29 08:12

Z abp. Wacławem Depo rozmawiała Lidia Dudkiewicz

W Polsce przebywała grupa Polonii brazylijskiej, która 22 czerwca br. wraz z Polakami z Podola na Ukrainie nawiedziła Jasną Górę. W Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej pielgrzymi uczestniczyli we Mszy św., koncelebrowanej pod przewodnictwem abp. Wacława Depo, który w ubiegłym roku odwiedził Polonię w Brazylii. Była to więc rewizyta. Poprzednie spotkanie abp. Depo z Polonią brazylijską odbyło się po Światowych Dniach Młodzieży w Rio de Janeiro, a polskie spotkanie miało miejsce tuż przed przyjazdem papieża Franciszka na Światowe Dni Młodzieży w Polsce. Z tej okazji prezentujemy niektóre wątki wywiadu, którego abp Wacław Depo udzielił red. Lidii Dudkiewicz w Studiu TV Niedziela po swoim powrocie z Brazylii.

Polub nas na Facebooku!

LIDIA DUDKIEWICZ: – Można powiedzieć, że poznał Ksiądz Arcybiskup koniec świata, miał bowiem okazję podróżować po tak bardzo oddalonej od nas Brazylii, która jest zaliczana do najpiękniejszych zakątków na ziemi.

ABP WACŁAW DEPO: – Dziękuję Opatrzności Bożej, że zostałem zaproszony przez ojca prowincjała Kazimierza Długosza do wygłoszenia rekolekcji dla księży chrystusowców w Brazylii, we Florianópolis, w ośrodku rekolekcyjnym ojców jezuitów. Cieszę się tą łaską również dlatego, że niejako spełniłem wskazanie Ojca Świętego Franciszka, który otacza wielką troską peryferie, gdzie można doświadczyć szczególnego misyjnego posłannictwa. Przez głoszenie Ewangelii, sprawowanie sakramentów świętych możemy tam dotknąć rzeczywistości, która jest dramatyczna, a jej doświadczenie przemienia nas i przybliża do ludzi oczekujących na kapłana. To kraina kontrastów. Wpatrujemy się w piękno zarówno krajobrazu, jak i tamtejszej architektury, ale dotykamy również ludzkiej biedy, zwłaszcza w dzielnicach nędzy, która przeraża. To wszystko jest obok siebie. Tam o biedę dosłownie się potykamy.

– Zastanawiam się nieraz, dla kogo płoną światła w Rio, które wieczorem błyszczy rozświetlonymi drapaczami chmur, skoro obok tak straszna bieda, a favele, przyklejone do zboczy wzniesień otaczających nowoczesne miasto, to przecież rozsypujące się lepianki, często bez bieżącej wody i elektryczności.

Reklama

– Warto przypomnieć, że pod względem obszaru Brazylia jest 25 razy większa od Polski. Rio de Janeiro jest podzielone na dwie części: po jednej stronie rzeki żyje ok. 16 mln ludzi, a po drugiej – 12 mln. Te liczby już są dla nas niemożliwe do ogarnięcia. Jak to porównać z Warszawą, niby wielką metropolią, gdzie szczycimy się liczbą 1,5 czy 1,7 mln mieszkańców! W Brazylii wciąż panuje sytuacja konfrontacyjna. Ludzie przemieszczają się w poszukiwaniu pracy i lepszych warunków życia. Do Rio docierają z innych, biednych terenów, gdzie panuje wysokie bezrobocie. Przybywają do wielkiego miasta z nadzieją, że znajdą pracę i będą mieli zapewnione utrzymanie, a wkraczają w sam środek dramatu ludzi już tam przebywających, koczujących w biedzie, którzy pokazują, że właściwie oni też są skazani na piekło. I nie ma mowy o wyzwoleniu się z sytuacji, w której egzystowali w innych stanach Brazylii.

– Mieszkańcy Rio de Janeiro – do 1960 r. stolicy kraju – mają tę łaskę, że z każdego zakątka miasta, z każdej ulicy mogą zobaczyć figurę Pana Jezusa na wzgórzu Corcovado. Z tego miejsca Chrystus błogosławi całej Brazylii.

– W Rio de Janeiro mogłem dotrzeć do stóp, a właściwie do serca figury Chrystusa na Corcovado, gdzie znajduje się kaplica i można sprawować Mszę św. Nawiedziłem jeszcze inne ważne miejsca. W kościele polskim sprawowałem Eucharystię nie tylko dla Polaków, ale też dla rodowitych Brazylijczyków. Wspólnota skupiona w kościele polskim ma dzisiaj dwa mocne punkty: kult maryjny, związany z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, oraz cześć dla św. Jana Pawła II. I to przyciąga również Brazylijczyków. Pierwsza wizyta Papieża Polaka w Brazylii, która miała miejsce na początku pontyfikatu, w 1980 r., zaowocowała. Jeszcze dzisiaj miejscowa ludność pamięta, że Jan Paweł II powiedział: „Jestem Brazylijczykiem”. Jego ojcostwo miało wymiar uniwersalny: gdy był w Rzymie, mówił: „Jestem rzymianinem”. W Polsce nie musiał tego mówić, bo nie przestało w nim bić polskie serce. Dla nas zawsze był Polakiem. A w czasie całego pontyfikatu pokazał, że wszędzie był u siebie.

– Trzeba więc tutaj patrzeć w kategorii ojcostwa...

– Tu nie ma nic z populizmu, to jest rzeczywistość ojcostwa. Dlatego słowa: Papa Joao Paulo stanowią pomost, który zbliża Brazylię i Polskę. Innym miejscem gigantycznego miasta Rio de Janeiro, do którego dotarłem, był kościół Matki Bożej na Skale, po drugiej stronie miasta. Kolejką wąskotorową dostaliśmy się dosłownie do skały. Ta rzeczywistość okazała się o tyle dramatyczna, że do skały przylegały favele wypełnione biednymi ludźmi. Okazuje się, że te miejsca mogą być niebezpieczne dla przybyszów z innego świata. Ktoś wspominał groźną sytuację, gdy niemiecki autobus zabłądził i wjechał w dzielnicę biedy. W ciągu 5 minut wszystkich pasażerów ograbiono, dobrze, że uszli z życiem. Są to sprawy bardzo trudne, świadczące o niewyobrażalnych kontrastach.

– Dlatego favele są omijane. Pamiętamy, jak Ojciec Święty Franciszek w czasie pobytu w Rio de Janeiro w 2013 r. wszedł do jednej z faveli. Cały świat usłyszał, jak było to ryzykowne, a komentatorzy medialni obliczyli, że po raz pierwszy od 40 lat ktoś z zewnątrz odwiedził to niebezpieczne miejsce.

– Papież Franciszek , który z wielką miłością idzie do wszystkich ludzi, a szczególnie do tych, o których świat nie chce pamiętać, zostawił wśród brazylijskich biedaków kawałek swojego serca i ogarnął ich ojcowską czułością. Całe spotkanie było przepełnione szczerą wzajemną miłością. Nic złego się nie wydarzyło. Taką siłę ma miłość...

– Ks. Wiesław Wójcik TChr, który od ponad 20 lat spotyka się z Polakami za granicą i sprawuje nad nimi opiekę duszpasterską, zauważył, że Polacy to naród, który najbardziej na świecie kocha Matkę Bożą. Czy Ksiądz Arcybiskup odczuł, jak bije polsko-brazylijskie serce tam daleko, na ziemi brazylijskiej, gdzie prawdopodobnie są też ślady bp. Teodora Kubiny, pierwszego biskupa częstochowskiego?

– Potwierdzam. Mam przed sobą książkę, która nosi tytuł: „Wśród polskiego wychodźstwa w Ameryce Południowej”. Jest to zapis podróży bp. Teodora Kubiny z 1931 r. do Ameryki Południowej, konkretnie do Argentyny i Brazylii.

– W „Niedzieli” z tego okresu bp Kubina pisał o swojej amerykańskiej podróży.

– Tak, są to listy, które kierował do diecezjan. Przyznam, że książka bp. Kubiny była dla mnie przewodnikiem na tamtych drogach. Dotarłem np. do kościoła w Rio Claro, wybudowanego na miejscu dawnego kościoła, który odwiedził pierwszy biskup częstochowski. Trzeba było przedrzeć się przez lasy bardzo trudnymi gliniastymi i kamiennymi drogami, aby osiągnąć cel. Bp Kubina napisał, że przeżył tam najpiękniejszą pasterkę w swoim kapłańskim życiu. Była to pasterka w środku lata, przy bardzo wysokich temperaturach, ale entuzjazm wiary i modlitwy, którego doświadczył, szedł z nim później przez całe lata posługi. W czasie mojego pobytu miejscowi parafianie podobno rano usłyszeli od swojego proboszcza, że przyjedzie do nich biskup z Częstochowy, a jednak zgromadzili się licznie – było ok. 50 osób z małymi dziećmi na rękach. Gdy wchodziłem do kościoła, powitali mnie pieśnią „Serdeczna Matko”. Gdy byłem blisko ołtarza, usłyszałem słowa: „...niech się nie tułamy”. Ten tekst w takich okolicznościach wyciska łzy. A przecież jest to czwarte, a może piąte czy szóste pokolenie Polaków, którzy tam wyemigrowali. To Brazylijczycy polskiego pochodzenia. Tak jak w Polsce – podchodzili do mnie i prosili o błogosławieństwo...

– Czy znają oni język polski?

– Wyznawali, że codziennie odmawiają Różaniec, w soboty śpiewają Godzinki, rozmawiają po polsku nie tylko w kościele, ale również w domu, chociaż język portugalski jest ich właściwym językiem. To zdumiewające, że już w kolejnym pokoleniu zachowują wierność tradycji. Miejscowy proboszcz – ks. Anderson Spegiorin TChr, który jest Brazylijczykiem po studiach u Księży Chrystusowców w Polsce, dodatkowo mnie wzruszył, jak opowiadał o pielgrzymce ze swoimi parafianami do Częstochowy. Byli bowiem nie tylko na Jasnej Górze, co jest zawsze naszym pierwszym miejscem spotkania z Matką Bożą, ale później również w katedrze częstochowskiej, gdzie modlili się przy grobie bp. Teodora Kubiny 70 lat od jego pobytu na ziemi brazylijskiej.

– Po ponad 80 latach Ksiądz Arcybiskup był kolejnym biskupem z Częstochowy, który odwiedził to miejsce, błogosławił jego mieszkańców i zaniósł im czułość Matki Bożej z Jasnej Góry.

– Brazylijskie wspólnoty są blisko naszego narodowego sanktuarium. Poświęciłem obraz Matki Bożej Jasnogórskiej, który jest kopią obrazu nawiedzenia, zostawiłem też różanice: swój osobisty i ten, który otrzymałem od Ojca Świętego. Powiedzieli, że będą się na nim modlić za Polskę i Polaków. Prosili, abyśmy o nich pamiętali. Wspomnę jeszcze kolejne spotkanie: gdy znowu przedarliśmy się błotami przez lasy ku jezdni, dotarliśmy do kaplicy, w której centrum ujrzeliśmy obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Pan, który wpuszczał nas do środka, dał do zrozumienia, jak wielkie znaczenie dla ludzi gromadzących się w tym miejscu będzie miał fakt, że modlił się tutaj i błogosławił biskup z Polski. Zapewnił, że gdy zgromadzą się w najbliższą niedzielę, to o wszystkim opowie stałym bywalcom kaplicy. Nazywam to opieczętowaniem naszej więzi zarówno religijnej, jak i narodowej. Wprost zdumiewa, że pierwsi Polacy, którzy siekierami wycinali tam drzewa, żeby wybudować domy i uprawiać pola, przybyli na te tereny już po powstaniu styczniowym i potem w następnych falach migracyjnych. Tyle czasu upłynęło, a oni w kolejnych pokoleniach modlą się po polsku! W Rio Claro do Sul mają kościół nazywany Jasnogórską Parańską Częstochową.

– Możemy powiedzieć, że wszędzie, gdzie są Polacy, jest też Jasna Góra. Mamy Częstochowę amerykańską, afrykańską, australijską, a teraz słyszymy, że jest też ta brazylijska. Z pewnością Apel Jasnogórski jest tam popularny...

– Zaśpiewaliśmy razem Apel Jasnogórski, odmówiliśmy tajemnicę Różańca św. w intencji Kościoła, Polski, ich rodzin. Przed błogosławieństwem na zakończenie Apelu zgromadzeni zaśpiewali „Boże, coś Polskę”. Znowu spontanicznie dali sygnał, że płynie w nich polska krew. Czułem, że jestem wśród Polaków. Z pewnością z powodów technicznych nie wszyscy mogą na co dzień łączyć się z Polską np. przez Telewizję Trwam podczas Apelu Jasnogórskiego, ale ksiądz proboszcz, który nas podejmował, i chrystusowcy, którzy służą w różnych stanach Brazylii, duchową łączność w wieczornej godzinie Polaków traktują jako źródło dodatkowej siły.

– Z pewnością Ksiądz Arcybiskup zauważył w Brazylii zainteresowanie Światowymi Dniami Młodzieży, bo przecież świeża była wtedy pamięć o 28. z kolei ŚDM z papieżem Franciszkiem, które odbywały się w 2013 r. w Rio de Janeiro. I już wtedy wiadomo było, że na miejsce następnego spotkania została wybrana Polska. Myślę, że w lipcu 2016 r. w Krakowie, a może i w Częstochowie nie zabraknie Brazylijczyków...

– Tak, nawet u Matki Bożej na Skale spotkałem księdza, który z grupą młodzieży wybiera się do Polski. W czasie mojej brazylijskiej podróży przedstawicielka Polonii powiedziała publicznie, że są potomkami Polaków, którzy w różnych okresach burzliwej historii Polski musieli opuścić swoją ojczyznę i budować nowe życie w dalekim tropikalnym kraju, w Brazylii. Ale czują się Polakami, chociaż żyją poza Polską, bo Kościół wraz z ich rodzicami uczył kochać i szanować Polskę, gdzie biło serce ich przodków. Jest też młoda emigracja, już dobrowolna, która przez swoją obecność pomaga innym przybliżyć się do utraconej niegdyś ojczyzny, przez współczesny język i obyczaje. Kobieta wyznała też, że w 1991 r. została wysłana przez swojego ówczesnego proboszcza – ks. Zdzisława Malczewskiego TChr na VI Światowe Dni Młodzieży z Janem Pawłem II w Częstochowie. Spotkanie ze mną, jako obecnym pasterzem archidiecezji częstochowskiej – jak zapewniała – pozwoliło przybliżyć się do tamtych sierpniowych dni w 1991 r. „Abba, Ojcze” rozlegające się wówczas z wałów jasnogórskich rozbrzmiewało w młodych sercach i pozostało w nich do dziś.

– A więc czas na powtórkę po 25 latach, w lipcu 2016 r. Co daj Boże...

Niedziela Ogólnopolska 27/2016 , str. 16-18

E-mail:
Adres: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa
Tel.: +48 (34) 365 19 17

Działy: Społeczeństwo

Tagi: abp Depo Wacław

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

Wracajcie do domu! EDYTORIAL

Bardzo ważne w życiu parafialnym są tajemnice światła Różańca Świętego, bo wtedy jaśnieje światło naszej wspólnoty. »
Bp Marek Solarczyk

Reklama

Kalendarz ścienny 2018


Adresy kontaktowe


www.facebook.com/tkniedziela
Tel.: +48 (34) 365 19 17, fax: +48 (34) 366 48 93
Adres redakcji: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa


Wydawca: Kuria Metropolitalna w Częstochowie
Redaktor Naczelny: Lidia Dudkiewicz
Honorowy Red. Nacz.: ks. inf. Ireneusz Skubiś
Zastępca Red. Nacz.: ks. Jerzy Bielecki
Sekretarz redakcji: ks. Marek Łuczak
Zastępca Sekretarza redakcji: Margita Kotas