Reklama

Cuda dzieją się po cichu

Widziane z Brukseli

Wzór Camerona

2016-07-20 08:36

Mirosław Piotrowski, poseł do Parlamentu Europejskiego, www.piotrowski.org.pl
Niedziela Ogólnopolska 30/2016, str. 29

wikipedia.org

Theresa May w referendalnej kampanii podobnie jak Cameron opowiedziała się za pozostaniem w strukturach Unii.

Cameron odchodzi. Premier Wielkiej Brytanii zapowiedział swoją dymisję zaraz po ogłoszeniu wyniku referendum w sprawie wyjścia jego kraju z Unii Europejskiej. Gdy Torysi wyłonili nową kandydatkę, uczynił to niezwłocznie. Z formalnego punktu widzenia Cameron poniósł ogromną, spektakularną polityczną porażkę. Od początku był gorącym zwolennikiem pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Od wielu lat naciskany przez społeczeństwo oraz polityków nie tylko własnej partii zapowiedział zorganizowanie referendum i do niego doprowadził. W kampanii zdecydowanie nawoływał, aby obywatele zagłosowali za pozostaniem – „remain” – w Unii. Większość była odmiennego zdania. Cameron podał się więc do dymisji, ale, co ważniejsze, uszanował wolę narodu. Nie dał się skusić podszeptom, aby organizować kolejne referendum, przewlekać wyjście, kluczyć czy manewrować. Stwierdził, że taki plebiscyt organizuje się raz na pokolenie i sprawa jest zamknięta. Jego następczyni – Theresa May w referendalnej kampanii podobnie jak Cameron opowiedziała się za pozostaniem w strukturach Unii, ale teraz twierdzi, że nie czas na ponowne dyskusje, i zapowiada, że zamierza przekuć Brexit w sukces.

Jakże miałko na tym tle jawią się główni politycy Unii Europejskiej. Wcześniej nie słuchali Camerona, który domagał się głębokich reform instytucjonalnych Unii. Był przeciwnikiem kandydatury Jeana-Claude’a Junckera na stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej. Jak przypomniał w sali plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu jeden z niemieckich europosłów, jesteśmy w przededniu rozwodu Wielkiej Brytanii z Unią, ale – jak dodał – bardzo rzadko do rozwodów dochodzi z winy wyłącznie jednej strony. Dlatego też w Parlamencie głosowano poprawkę za odwołaniem szefa Komisji. Została ona odrzucona. Umocniło to dobre samopoczucie nie tylko Junckera, ale także przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska i przewodniczącego PE Martina Schulza, którzy nie czują w sobie żadnej winy za ten rozwód. Temu ostatniemu do dziś przypomina się wypowiedziane w ubiegłym roku słowa, że „ducha europejskiej wspólnoty w razie konieczności trzeba narzucić siłą” (mit Macht durchsetzen). Stylu tego, jak widać, nie zaakceptował David Cameron, stawiając na ducha demokracji.

Tagi:
polityka Unia Europejska

Polityka – czy to może być bardziej ludzkie?

2018-11-28 11:01

Witold Gadowski
Niedziela Ogólnopolska 48/2018, str. 27

Tekst, w którym więcej jest pytań niż odpowiedzi

Artur Stelmasiak

Czy polityka może być prosta, czy może być jak życie? A czy życie istotnie jest prostsze od polityki? Ciągle ktoś nas poucza, że „to wszystko jest bardziej skomplikowane, niż nam – prostaczkom – się wydaje”. Ot choćby sprawy związane z reformą sądownictwa w naszym kraju. Najpierw parlament uchwala pakiet ustaw, które mają sprawić, że nasz ustrój sądowniczy – instytucjonalnie i personalnie – wreszcie oderwie się od PRL-owskiego dziedzictwa, że nasze sądy będą sądziły bardziej przejrzyście i uczciwie. Bo przecież reforma nie jest po to, aby jedną kastę zastąpić inną i tak skomplikować wzajemne relacje między poszczególnymi instytucjami, aby nikt – bez doktoratu – nie potrafił się na tym wyznać. Chodzi o to, aby sądy sądziły sprawiedliwie, a przeciętny obywatel rozumiał naczelną zasadę ich działalności.

– No tak, prostaczki, tak wam się wydaje, ale rzeczywistość jest bardziej złożona, nie macie świadomości, jak to wszystko jest skomplikowane, jakie tu działają zakulisowe siły – odpowie, z wyższością, polityk. On przecież dołączył do grona tych bardziej wtajemniczonych, dostąpił politycznej iluminacji. Tak więc parlament uchwala ustawy, prezydent je podpisuje, robią to w majestacie Najjaśniejszej RP i w naszym imieniu – i wszyscy mówią o tym, że teraz już będzie lepiej, bardziej sprawiedliwie. Naraz Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdza, że cała ta reforma – nad którą wylano morze publicystycznego i fachowego gadania – jest funta kłaków niewarta i sprawy powinny wrócić do stanu sprzed uchwalenia tych ustaw. I ci sami, którzy w pierwszym szeregu przekonywali o konieczności zmian, teraz przekonują nas o tym, że w istocie tak jest dobrze i właściwie reforma już się dokonała, rządzący – mimo wszystko – wygrali. Fakt, że muszą ekspresowo zmieniać uchwalone już ustawy i zetrzeć cały rdzeń reformy, zdaje się im kompletnie umykać. Odnieśli sukces i kropka.

Gdybym – w moim małym normalnym życiu – zaczął budować małą komórkę, przez długie godziny obmyślał jej kształt, a w końcu zaczął ją wznosić i nagle przyszedłby jakiś ważny inspektor i nakazał mi ją natychmiast zburzyć – bo jeśli tego nie zrobię, to codziennie będę płacił wysokie kary – wziąłbym młot i rozbił to, co wzniosłem. To jak myślicie? Mam komórkę czy jej nie mam?! A w polityce okazuje się, że reforma trwa, ba, odnosi sukcesy. W polityce – tak jak ją pojmują propagandyści – nie ma stałych kategorii prawdy i fałszu, ba nie ma tam także miejsca na moralność.

Wracam zatem do pierwotnego pytania: czy świat polityki może kierować się takimi samymi zasadami jak zwykłe życie? Politycy odpowiedzą: nie. W polityce należy być przebiegłym jak Ulisses, skutecznym jak cios Tysona i cynicznym... tak cynicznym, bo tylko cynicy nie ujawniają swoich emocji, nieustannie grają i pokonują swoich przeciwników. Jeżeli tak zrozumiemy politykę, to nie wińmy uczestniczących w niej graczy, że są inni publicznie i prywatnie, nie mają z tymi wizerunkami wiele wspólnego. To ich zawód, oni mają nas zwodzić…

Uuuuu... zwodzić?! A czyjaż to domena? Czy czasem nie ojca kłamstwa? Od kiedy to zarządzanie sferą publiczną oddaliśmy w jego ręce? Niszczenie ludzi, kłamstwo, zwodzenie to tylko narzędzia PR… to proste prawidła polityki. Czy jednak na pewno? Oczywiście, i zwykłe, ludzkie życie może być pełne fałszu, obłudy i zwodzenia innych, pełne aktorstwa, ale w tym życiu jasno jednak pojawia się wykładnia etyczna. Coś jest złe, a coś dobre, nic nie jest zbyt skomplikowane, aby sądzić właśnie w takich kategoriach. Człowiek ma sumienie, które niezawodnie szepcze mu o tym, co jest grzechem, a co nie.

Czy zatem w polityce istnieje sumienie? Hmmm... czy ktoś jeszcze dziś zadaje tak proste i oczywiste pytanie? W polityce – mówią nam polityczni liderzy – tak łatwo się nie da. Polityka to szachy z zupełnie innej półki. W polityce jest usprawiedliwione (tu następuje cały katalog ustępstw wobec klasycznych kanonów etyki), bo polityka to zupełnie inna galaktyka wyborów, postaw, idei, deklaracji niż twoje szare życie, obywatelu. W ten sposób łatwo pozbawia się nas możliwości rozeznawania działań polityków i ich oceniania. Godząc się na takie rozumienie polityki, oddajemy ją w ręce ojca kłamstw. Polityka staje się (mówiąc językiem genialnego Witkacego) „jak w krysztale pomyje”. W krysztale – bo mówimy o szczytnych ideałach, celach, i pomyje – bo realizujemy to najgorzej, jak tylko można sobie wyobrazić. Niejako a priori uznajemy, że osiąganie szczytnych celów nieczystymi metodami jest możliwe i właściwie jest politycznym standardem.

Czy musimy godzić się na fakt, że w polityce nie obowiązuje dążenie do prawdy, że w polityce nie dba się o prawdziwe dobro człowieka?

Czy gdy mówimy o wymaganiach etycznych, które powinny obowiązywać w polityce, skazujemy się na opinię niebezpiecznych radykałów?

Czy ludzie domagający się od polityków, aby zdawali sobie sprawę z tego, po co uprawiają swój zawód i w imieniu kogo podejmują swoje decyzje, to jedynie nieodpowiedzialni marzyciele?

Arystoteles twierdził, że polityka to sztuka rządzenia państwem, której celem jest dobro wspólne. W katolickiej myśli społecznej akcent położony jest właśnie na działaniu dla dobra wspólnego. Tak więc polityka – w założeniu – ma być narzędziem do zapewniania narodowi coraz lepszych warunków życia, coraz lepszej organizacji.

Kiedy do polityki wkrada się rachunek osobisty, kiedy człowiek zarządzający w imieniu swoich bliźnich bardziej zaczyna myśleć o interesie własnym, swojej rodziny i swojej grupy (partii), dochodzi do istotnego wypaczenia idei porządkującej. Politykę – tak jak życie – da się prowadzić bardziej prostą drogą, bez stosowania kłamliwych sztuczek.

Wróćmy do przykładu związanego z reformą polskiego systemu sądownictwa. Czy można to było inaczej przeprowadzić? Wszak sytuacja istotnie jest zagmatwana: czyhająca opozycja, niechętne otoczenie zagraniczne, niesprzyjające media. Otóż można było po prostu wszystko lepiej zbilansować i przygotować. Najpierw wprowadzić komplet projektów ustaw, który byłby w pełni zgodny z prawodawstwem unijnym – należało przewidzieć wszelkie możliwe reakcje – i dopiero potem przeprowadzić te projekty drogą legislacyjną aż do podpisu prezydenta RP. Być może byłoby to bardziej żmudne, ale uchroniłoby od katastrofy, którą jest rejterada z głównych redut reformy. Na złą wolę, przewagę niechęci, receptą jest wielka praca i mądrość. Po prostu nie podejmuje się dużej reformy, posługując się jedynie dobrymi chęciami i nie wykonując ogromnej pracy przygotowawczej. Jeśli natomiast ponosimy porażki, czasem klęski – to nie zakłamujemy rzeczywistości, nie przedstawiamy tego jako tryumfu, tylko pokornie przyznajemy się do błędu i rozpoczynamy pracę nad tym, aby naprawić jego skutki i znów przejść do reformowania kraju. Tzw. wyborcy nie są jakimś mitycznym zbiorem abstrakcyjnych istnień, ale ludźmi z krwi i kości. My wiele wybaczymy, ale na kłamstwie nic zbudować się nie da.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież: Dzieciątko Jezus przypomina o tragedii dzieci migrantów

2018-12-14 16:00

vaticannews / Watykan (KAI)

Papież Franciszek spotkał się z artystami, którzy wystapią jutro w Auli Pawła VI na koncercie bożonarodzeniowym. Jest on organizowany przez Kongregację ds. Edukacji Katolickiej. Ojciec Święty przypomniał, że Boże Narodzenie jest zawsze nowe ponieważ zaprasza nas do odrodzenia w wierze, do otwarcia na nadzieję oraz do rozpalenia na nowo ognia miłości. W tym roku wzywa nas szczególnie do zamyślenia się nad sytuacją wielu ludzi, mężczyzn, kobiet i dzieci którzy są w drodze uciekając przed wojnami, przed nędzą spowodowaną niesprawiedliwością społeczną oraz zmianami klimatycznymi.

Vatican Media

Papież zaznaczył, że zostawiają często wszystko: dom, bliskich, ojczyznę, aby stanąć w obliczu nieznanego, a to oznacza poddanie się szczególnie bolesnemu cierpieniu. Także Jezus przybył „z innego miejsca”. Zamieszkiwał w Bogu Ojcu, z Duchem Świętym, w komunii mądrości, światła i miłości, ale zapragnął przynieść je nam poprzez swoje zejście na ziemię. I jako człowiek ukazał nam „drogę” miłości: służby, pokory, aż do oddania życia.

Papież podkreślił, że mały Jezus przypomina, że połowa dzisiejszych uchodźców na świecie to dzieci, niewinne ofiary ludzkich niesprawiedliwości. Zwrócił uwagę, że Kościół na wiele sposobów odpowiada na ich potrzeby poprzez różne gesty solidarności i pomocy, gościnności oraz przyjęcia. W te działania wpisuje się także inicjatywa: „tworzenie sieci”. Papież wyjaśnił dlaczego „tworzenie sieci poprzez edukację” posiada tak ogromne znaczenie.

"Chodzi o stworzenie możliwości nauki dla najmłodszych migrantów, którzy zamiast siedzieć w ławkach szkolnych, jak wielu ich rówieśników, spędzają czas na długich wędrówkach na piechotę. Napotykają przy tym wiele niebezpieczeństw i muszą liczyć na odrobinę szczęścia. Także oni potrzebują formacji, aby jutro móc podjąć pracę oraz włączyć się jako świadomi obywatele w budowanie dobra wspólnego. Chodzi równocześnie o to, aby nauczyć wszystkich gościnności i solidarności, aby wykluczyć sytuacje, że migranci lub uchodźcy spotkają się na swojej drodze z obojętnością lub wrogością. «Tworzyć sieć» oznacza pozwolić, aby osoby mogły stanąć na nogi, wyruszyć w drogę w poczuciu godności, z siłą i odwagą podjąć wyzwania życiowe rozwijając swoje talenty i możliwości. «Tworzyć sieć edukacji» jest właściwym rozwiązaniem, aby otworzyć bramy obozów dla uchodźców i pozwolić włączyć się migrantom w życie nowych społeczeństw oraz tworzyć w nich klimat solidarności i hojności".

Na zakończenie Ojciec Święty podziękował Misji św. Jana Bosko w Ugandzie oraz chórowi Occurentes z Iraku za podjęcie inicjatywy „tworzenia sieci edukacji”, wspierając w ten sposób przekaz orędzia bożonarodzeniowej nadziei. Papież podkreślił, że od zawsze misja Kościoła wyrażała się także poprzez pomysłowość i kunszt artystów ponieważ oni poprzez swoje dzieła, docierają do najbardziej ukrytych zakamarków dusz kobiet i mężczyzn każdego czasu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Ryś: Maryjo, jesteś szczęśliwa, bo owocujesz Bogiem

2018-12-15 09:23

xpk / Częstochowa (KAI)

- Jesteś błogosławiona, bo jesteś szczęśliwa, bo owocujesz Bogiem – mówił na Jasnej Górze abp Grzegorz Ryś. Metropolita łódzki wygłosił rozważanie podczas Apelu Jasnogórskiego.

Piotr Drzewiecki
Abp Grzegorz Ryś

Odwołując się do psalmu responsoryjnego metropolita łódzki powiedział: "Szczęśliwy człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników i nie zasiada w gronie szyderców, lecz w Prawie Pańskim upodobał sobie i rozmyśla nad nim dniem i nocą. On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, które wydaje owoc w swoim czasie. Liście jego nie więdną, a wszystko, co czyni, jest udane".

Biskup zaznaczył, że jest to psalm, który nas stawia na rozstaju dróg. "Można pójść drogą sprawiedliwych, ale można też pójść drogą grzeszników - można pójść drogą występnych. Patrzymy na ten psalm i widzimy Maryję, która miała w życiu męstwo wybrać, która miała w życiu męstwo zdecydować, która miała w sobie dość męstwa, żeby wziąć odpowiedzialność najpierw za Ciebie, kiedy zostałeś poczęty w Jej łonie. Potem miała odwagę wziąć odpowiedzialność za Kościół, który Jej powierzyłeś jako Matce na Golgocie" - powiedział abp Ryś.

Metropolita wskazywał, że Maryja jest szczęśliwa, bo nie weszła na drogę grzeszników i nie znała grzechu. "Szczęśliwa, bo jest zaprzeczeniem tych wszystkich naszych wyobrażeń, że szczęście jest w grzechu. Maryjo jesteś szczęśliwa, bo jesteś bezgrzeszna. Jesteś szczęśliwa, bo upodobałaś sobie w Prawie Pańskim, bo jesteś osobą modlitwy, bo jesteś Osobą modlitwy dniem i nocą. Jesteś szczęśliwa, bo zasadzona nad płynącą wodą, która jest Duch Święty - mówił abp Ryś. - Jesteś szczęśliwa, bo wydałaś i wydajesz ciągle owoc w swoim czasie. Błogosławiony jest Twój owoc – Jezus. Jesteś błogosławiona, bo jesteś szczęśliwa, bo owocujesz Bogiem. Jakie to jest szczęście owocować Bogiem. Twoje liście nie więdną, a wszystko co czynisz jest udane!" – wskazał metropolita łódzki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem