Reklama

Pomagają Polakom na Wschodzie

2016-07-27 14:51

Maria Szado
Edycja zamojsko-lubaczowska 31/2016, str. 4

Anna Deran
Wśród dzieci na Ukrainie

Biłgorajski Oddział Polskiego Stowarzyszenia Dekarzy i prezes Antoni Kucharski oraz kapelan dekarzy ks. Andrzej Niedużak kolejny raz wyszli z inicjatywą pomocy Polakom na Ukrainie. Przy wsparciu Anny Deran, dyrektora operacyjnego PSD i ogromnym zaangażowaniu państwa Kozłowskich z Biłgoraja przygotowali blisko 80 paczek i obdarowali nimi polskie dzieci z Winnik i Malechowa.

Historia parafii w Winnikach

Jak każda miejscowość, Winniki mają swoją historię. Pierwsza wzmianka o Winnikach pochodzi z 1352 r., czyli z okresu panowania króla Kazimierza Wielkiego. Na początku XVII wieku od Łabodowskich, polskiego herbu Korczak, Winniki odkupił Zamoyski, kasztelan lwowski. Do połowy XVIII wieku miasto należało kolejno do Tarłów, Potockich i ostatnio do Samuela Głowińskiego, katolickiego biskupa sufragana lwowskiego. W tym czasie był tu zamek należący do tych rodów. W 1666 r. król Jan Kazimierz nadał Winnikom prawo miejskie magdeburskie.

W Winnikach mieszkało dużo Polaków (katolików), dla których właścicielka miasteczka Marianna z Potockich Tarłowa ufundowała kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Zgodnie z wolą Tarłowej, kościół miał stanowić miejsce przechowywania cudownej kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, zwanej tu Winnicką, która od 1730 r. znajdowała się w tamtejszym zamku. Według kronik lwowskich sióstr benedyktynek ormiańskich, obraz Najświętszej Panny Maryi w roku 1736 płakał krwawymi łzami. Prawdziwość tego zjawiska potwierdziła komisja kanoników. Wkrótce potem cudowny obraz trafił do wybudowanego w Winnikach kościoła. W 1766 r. kościół winnicki został kościołem parafialnym, który prowadzili pijarzy polscy ze Lwowa. Do miasta sprowadził ich w 1756 r. katolicki biskup sufragan lwowski Samuel Głowiński. W tym samym roku zapisał Winniki kolegium pijarów we Lwowie. W 1784 r. zaborca austriacki, walcząc z polskością Lwowa, zlikwidował tamtejsze kolegium pijarów. Ich posiadłość w Winnikach włączono do dóbr państwowych, a parafię przejęło duchowieństwo diecezjalne. Na terenie posiadłości popijarskiej powstała manufaktura tytoniu, przekształcona w XIX wieku w fabrykę, która działa do dziś. Pracownicy manufaktury, głównie Polacy, sfinansowali dużą część wyposażenia kościoła, w którym prace wykończeniowe przeciągnęły się do końca XVIII wieku. W 1938 r. parafia winnicka liczyła 3210 parafian. Po wypędzeniu przez Stalina większości Polaków z Winnik w l. 1945-46 kościół został zamieniony w magazyn. Ostatnimi administratorami parafii byli: ks. Albin Mydlarz do 13 listopada 1945 r., a po nim ks. Włodzimierz Pelc do 8 maja 1946 r. Oryginalny obraz Matki Boskiej Winnickiej został przywłaszczony przez ukraińskich grekokatolików w 1946 r. i obecnie znajduje się w miejscowej cerkwi. W 1992 r. władze niepodległej Ukrainy zwróciły kościół wiernym; w tym samym roku wznowiono też działalność parafii. Pierwotne wyposażenie kościoła nie zachowało się. W ołtarzu głównym kościoła jest dzisiaj kopia obrazu Matki Bożej Winnickiej, gdyż grekokatolicy nie oddali skradzionego oryginalnego obrazu.

Reklama

Daliśmy im radość

Obecnie w Winnikach mieszka dużo Polaków. Skupieni wokół kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny są dumni ze swojej narodowości. Żyje im się biednie, ale zachowują polskie tradycje, mówią po polsku. Proboszczem jest ks. Leon Salamon, który studiował w Lublinie w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej. O kontakty nie było trudno. Ks. Andrzej Niedużak, jeżdżąc na Ukrainę i prowadząc raz w miesiącu zajęcia w Seminarium Duchownym we Lwowie, ma okazję poznać realia życia, dostrzega potrzeby żyjących tam Polaków. – Ja myślę, że naszym obowiązkiem jest pomagać Polakom na Ukrainie, bo oni są w podwójnie trudnej sytuacji – mówi ks. Andrzej. Pomysł pomocy został wprowadzony w czyn. – Bardzo ważne jest otwarcie się na drugiego człowieka – podkreśla prezes Antoni Kucharski. – To daje niesamowitą radość – dodaje. Z darami dla dzieci pojechali ks. Andrzej Niedużak, Antoni Kucharski i Anna Deran.

Spotkanie odbyło się na przedmieściach Lwowa w Winnikach, gdzie przy kościele jest piękny teren, dający dużo możliwości. Uczestniczyły w nim także dzieci z parafii pw. św. Michała Archanioła w Malechowie, gdzie proboszczem jest ks. Oleg Salamon, starszy brat ks. Leona, kursowy kolega ks. Andrzeja. Ks. Oleg także studiował w Polsce. – Na Dzień Dziecka przygotowaliśmy prawie 80 paczek ze słodyczami, zabawkami, ubraniami. Dużo pomogli nam państwo Kozłowscy – wyjaśnia ks. Andrzej. – Dla mnie to było bardzo wzruszające spotkanie. Daliśmy tym dzieciom radość i ta radość wracała do nas zwielokrotniona – cieszy się prezes Kucharski. Dzieci mówiły po polsku wierszyki, których na religii nauczyła je siostra. Śpiewały polskie piosenki. – Większość z nich dobrze mówi po polsku – dodaje prezes. – Dzieci przychodziły i pytały, ile będzie kosztował Dzień Dziecka i paczki, bo one nie mają pieniędzy – mówi ks. Andrzej. Dziwiły się, że ktoś może zrobić dla nich coś za darmo. – To było bardzo wzruszające – zgodnie podkreślają rozmówcy. Wspominają, że dzieci były bardzo zdyscyplinowane. Pilnowały porządku i czystości. We wspólne grillowanie zaangażowało się dwóch ojców, a najmłodszymi dziećmi opiekowały się mamy. To spotkanie cieszyło wszystkich. Przygotowano wiele atrakcji. Odbyły się konkursy, gry i zabawy z nagrodami dla najmłodszych. Każde dziecko otrzymało paczkę z zabawkami, słodyczami, odzieżą, przyborami szkolnymi, żywnością i chemią domową.

Paczki dla polskich rodzin przygotowywane są co roku od kilku lat. – To już tradycja na święta wielkanocne. W ostatnim czasie w przygotowanie paczek włączyli się kibice Łady Biłgoraj, którzy potrafią się zorganizować i „czują” ten temat – podkreśla kapłan. – W tym roku na Wielkanoc, ale też i w ub.r. oni bardzo ładnie wspomogli akcję robienia paczek dla polskich rodzin na Ukrainie. Przy tej okazji trzeba podziękować kibicom Łady 1945 Biłgoraj, którzy świetnie się zorganizowali i naprawdę bardzo dużo pomogli w tych akcjach świątecznych – mówi ks. Andrzej.

Biłgorajski Oddział PSD już planuje kolejną akcję. W styczniu br. zamontowany został dach na plebanii w Szczercu. Teraz kolej na dach w Winnikach. – W październiku w Winnikach odbędzie się koronacja słynącego cudami obrazu Matki Bożej. To będzie wielka uroczystość. Chcemy pomagać Polakom na Wschodzie – mówi Antoni Kucharski, ciesząc się, że swoją pomoc zadeklarowali producenci blach. – Czujemy taką potrzebę pomocy i to jest istotne. Pomagamy – dodaje ks. Andrzej.

Tagi:
pomoc Wschód

150 tys. euro od papieża dla ofiar cyklonu w Mozambiku, Zimbabwe i Malawi

2019-03-22 14:28

st (KAI) / Watykan

Ojciec Święty za pośrednictwem Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka postanowił przekazać 150 tys. euro na pomoc dla dotkniętych katastrofalnym cyklonem Mozambiku, Zimbabwe i Malawi – poinformowano w Watykanie. Dla każdego z tych krajów wyasygnowano po 50 tys. euro.

Grzegorz Gałązka

W komunikacie Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka przypomniano, że cyklon Idai zniszczył wielkie obszary między Mozambikiem, Zimbabwe a Malawi. Liczba ofiar śmiertelnych - stale rosnąca – to co najmniej 300 potwierdzonych ofiar, tysiące rannych i setki tysięcy osób wysiedlonych. Z powodu katastrofy ucierpiało co najmniej milion osób. Znaczne są również szkody infrastruktury. Tydzień intensywnych ulewnych deszczów zniszczył dziesiątki tysięcy domów i budynków publicznych oraz przerwał najważniejsze arterie drogowe. Miasto Beira w Mozambiku zostało zrównane z ziemią, a liczne ośrodki miejskie i wioski w trzech wspomnianych krajach zostały zniszczone. Zniszczeniu uległy też sieci wodne i elektryczne. Istnieje wielkie ryzyko epidemii.

Dykasteria ds. Integralnego Rozwoju Człowieka rozdysponowała w ten sposób sumy, które otrzymała od wielu episkopatów, a także organizacji charytatywnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Aktorka zaprasza na Narodowy Marsz Życia

2019-03-22 19:26

Artur Stelmasiak

Znana aktorka Dominika Chorosińska-Figurska zaprasza na ogólnopolski marsz w obronie dzieci przed aborcją oraz demoralizacją dzieci w szkołach, jak w przypadku warszawskiej Karty LGBT.

Artur Stelmasiak/Niedziela

- To jest doskonała okazja do tego, by zamanifestować nasze przywiązanie do wartości, ale także pokazać radość z tego, że życie rodzi się w naturalnej rodzinie - mówi "Niedzieli" Dominika Chorosińska-Figurska. - Nie możemy siedzieć tylko cicho w domach, ale czasem trzeba wyjść na ulice. Być uśmiechniętym i pokojowo nastawionym, ale jednocześnie stanowczo przypominać o najważniejszych wartościach jakimi są życie ludzkie i rodzina.

Narodowy Marsz Życia rozpocznie się w Narodowy Dzień Życia 24 marca na Placu Zamkowym w Warszawie o godz. 13.30. Wcześniej jego uczestnicy zaproszeni są również na Mszę św. do kościoła św. Anny o godz. 12.00 lub innych pobliskich kościołów. Trasa przemarszu wiedzie Traktem Królewskim na plac Trzech Krzyży.

Wśród postulatów marszu jest ochrona rodziny przed ideologią gender, ochrona dzieci przed szkodliwą edukacją LGBT w szkołach, a także uchwalenie przez Sejm prawa zniesienia aborcji eugenicznej. - Niestety ciągle na to czekamy. Moim zdaniem Polska opowiadając się za życiem dzieci mogłaby być wzorem dla Europy i Świata - podkreśla aktorka, która osobiście wybiera się na Narodowy Marsz Życia.

Jej zdaniem obecność na marszu jest naszym świadectwem przywiązania do wartości oraz wyrazem sprzeciwu wobec aborcji i ataków na rodzinę. - Doceniam to, że w ostatnich latach bardzo poprawiła się sytuacja rodzin, zwłaszcza wielodzietnych. Są w lepszej sytuacji ekonomicznej i w ten sposób wielu Polakom została przywrócona godność - mówi Dominika Chorosińska-Figurska, która od 2018 r. jest także radną sejmiku mazowieckiego.

Niestety wydarzenia z ostatnich tygodni pokazują, że ciągle pojawiają się nowe zagrożenia. Największe oburzenie i kontrowersje związane są z podpisaną przez prezydenta Warszawy tzw. Deklaracją LGBT+. - Tylnymi drzwiami wkrada się zła ideologia, która zagraża rodzinie i chce ją zniszczyć. Dlatego nie powinniśmy być cicho, ale głośno mówić, że nie zgadzamy się. Ja jako matka piątki dzieci nie zgadzam się na seksedukatorów w szkole - podkreśla aktorka. - My jako dorośli poradzimy sobie z tą ideologią i zagrożeniami, ale przecież jesteśmy odpowiedzialni także za bezpieczeństwo i prawidłowy rozwój naszych dzieci. Idę więc na Narodowy Marsz Życia w obronie mojej rodziny, moich dzieci oraz tych dzieci, które same bronić się jeszcze nie mogą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hiszpania: jutro beatyfikacja kolejnego męczennika wojny domowej – Mariana Mullerata

2019-03-22 19:09

kg (KAI) / Tarragona

W sobotę 23 marca w katedrze w Tarragonie prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu ogłosi błogosławionym świeckiego Katalończyka, lekarza i polityka Mariana Mullerata i Soldevilę. Będzie to druga w tym roku beatyfikacja, tym razem pojedynczej osoby, nawiązująca do prześladowań religijnych w Hiszpanii w latach 1934-39. 9 bm. w Oviedo odbył się podobny obrzęd, podczas którego do chwały ołtarzy wyniesiono 9 miejscowych kleryków zamordowanych w latach 1934-37.

wikipedia.org

Poniżej podajemy krótki życiorys nowego błogosławionego.

Marian (Marià) Mullerat i Soldevila urodził się 24 marca 1897 w miasteczku Santa Coloma de Queralt koło Tarragony (w północno-wschodniej Hiszpanii) w wielodzietnej rodzinie zamożnego właściciela ziemskiego. Gdy miał 3 lata, stracił matkę, ale nie przeszkodziło mu to w ukończeniu z bardzo dobrymi wynikami szkoły katolickiej w sąsiednim Reus. W 1914 został członkiem Straży Honorowej Świętego Serca Jezusowego i pozostał jej wierny do końca życia. Codziennie uczestniczył we Mszy św., często przystępował do sakramentów. W wieku 18 lat związał się z kółkiem młodzieżowym w swym miasteczku rodzinnym o charakterze konserwatywnym. Wtedy też zaczął zamieszczać swe pierwsze artykuły polityczne w miejscowej prasie.

W 1914 rozpoczął studia medyczne na uniwersytecie w Barcelonie. Dał się wówczas poznać nie tylko jako świetny student, ale także jako gorliwy obrońca wiary katolickiej, np. broniąc publicznie dziewictwa Maryi w dyskusji z profesorem, który to podważał. W 1918 rozpoczął praktykę lekarską, a dyplom ukończenia medycyny i chirurgii z odznaczeniem uzyskał w październiku 1921. Wcześniej założył wraz z kolegą pismo poświęcone anatomii patologicznej.

14 stycznia 1922 w mieście Arbeca na północy Hiszpanii ożenił się z Marią Dolores Sans Bové, którą poznał 4 lata wcześniej w czasie wakacji w stronach rodzinnych. Z tego małżeństwa urodziło się pięć dziewczynek, z których pierwsza wkrótce zmarła. W domu, w którym – poza nim – były same kobiety (dwie babki, prababka i służąca), panowała bardzo religijna atmosfera: wieczorami codziennie odmawiano różaniec, były krótkie chwile refleksji i milczenia. Jednocześnie był to dom otwarty na potrzebujących, których nie brakowało.

Marian był lekarzem rodzinnym, znanym i cenionym, posługującym zarówno w Arbece, jak i w jej okolicach. Pacjentów przyjmował codziennie w swym gabinecie i – częściej – w ich domach. Tym, którzy dziękowali mu za wyleczenie z ciężkich dolegliwości, odpowiadał niezmiennie: „To nie mnie dziękujcie, ale Bogu, bo to On leczy”. Swym pacjentom i biedakom pomagał też materialnie, pozostawiając im dyskretnie pieniądze na niezbędne potrzeby.

Przez całe swe dorosłe życie należał do Stowarzyszenia Rekolekcji Parafialnych, które propagowało wśród wiernych praktykę ćwiczeń duchowych według św. Ignacego Loyoli. W latach 1923-26 redagował założone przez siebie pismo „L’Escut”, w którym w języku katalońskim szerzył katolicką naukę społeczną. Ukazywały się w nim artykuły z dziedziny rolnictwa, religii, dziejów tych stron. Marian był entuzjastą postępu cywilizacyjnego wśród swych mieszkańców i okazywał to w tekstach, w których łączył tematykę społeczną z wiarą.

To jego wielostronne zaangażowanie sprawiło, że 29 marca 1924 został wybrany na burmistrza Arbeki i sprawował ten urząd 6 lat. Angażował się bardzo na rzecz miejscowej społeczności, poprawy warunków jej życia zarówno pod względem materialnym, jak i moralnym. Nie zapominał przy tym o szerzeniu i wspieraniu wiary i kultury chrześcijańskiej, które już wówczas były bardzo zagrożone.

Od 1930 stopniowo wycofywał się z działalności politycznej, widząc, jak po ustanowieniu wtedy drugiej republiki zaostrza się sytuacja wewnętrzna w kraju, a Kościół jest coraz bardziej atakowany i prześladowany. Miał też świadomość narastającego zagrożenia osobistego i za radą przyjaciół zamierzał schronić się wraz z rodziną w Saragossie, ale gdy przybył do pobliskiej Lleídy, postanowił wrócić, nie chciał bowiem pozostawiać swych chorych bez opieki. Pomagał też, na ile mógł, miejscowym siostrom zakonnym, a nawet niektórym milicjantom z oddziałów republikańskich.

W końcu jednak o świcie 13 sierpnia 1936 został schwytany na drodze z Arbeki do Lleídy, załadowano go wraz z 5 innymi osobami na ciężarówkę i po kilku godzinach ich rozstrzelano. Przed śmiercią Mullerat przebaczył swym prześladowcom, zapisał też na kartce imiona swych pacjentów i poprosił innego lekarza, aby o nich pamiętał. Zwłoki straconych oprawcy oblali benzyną i podpalili.

Tożsamość Mariana Mullerata rozpoznano później na podstawie kilku narzędzi lekarskich i kluczy do domu, które przy nim znaleziono.

Proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym w Tarragonie toczył się w latach 2003-07 a dekret uznający męczeństwo lekarza i polityka z Arbeki podpisał Franciszek 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem