Reklama

Polska to kraj ludzi zdolnych

2016-08-03 09:26

Z Mateuszem Morawieckim rozmawiał ks. Ireneusz Skubiś
Niedziela Ogólnopolska 32/2016, str. 26-28

Andrzej Hulimka/East News

O Polsce po Brexicie i o najważniejszych zasadach w rozwoju polskiej gospodarki z wicepremierem Mateuszem Morawieckim rozmawia ks. Ireneusz Skubiś

KS. IRENEUSZ SKUBIŚ: – Wielka Brytania opuszcza Unię Europejską. Co to oznacza dla Polski? Czy jest to tylko sprawa Polaków mieszkających i pracujących w Wielkiej Brytanii, czy ma to także przełożenie na nasze sprawy polityczne, a zwłaszcza gospodarcze?

MATEUSZ MORAWIECKI: – Wyjście Wielkiej Brytanii z UE będzie miało wiele różnych skutków dla Polski. Po pierwsze – w obszarze gospodarczym, przede wszystkim handlowym. Dla Polski Wielka Brytania jest drugim co do ważności partnerem. Eksportujemy tam towary za ok. 50 mld zł. To ogromna suma, wystarczy więc niewielkie zachwianie, np. o 10-20 proc., żeby znacząco ucierpiał nasz eksport. Po drugie – środki unijne. Wielka Brytania wpłaca do Unii netto 5-6 mld euro, a my jesteśmy głównym beneficjentem tych funduszy. Trzeba więc będzie twardo negocjować: jeśli Brytyjczycy chcą mieć dostęp do rynku UE, to tak jak Norwegowie i Szwajcarzy powinni dopłacać do tego budżetu, mimo że chcą wystąpić z Unii. W tym zakresie jestem optymistą, bo nasza pozycja negocjacyjna jest mocna – warunki traktatu wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej zależą także od naszego podpisu. Trzeci obszar to migracja ludności. Oczywiście, że nie cieszę się z ubytku polskich obywateli, z tego „narodowego upływu krwi”. Od czasów napoleońskich to już siódma czy ósma emigracja. W ciągu ostatnich 15 lat na Wyspy Brytyjskie wyjechało ok. 2 mln Polaków. I w tym kontekście myślę, że stoimy teraz przed szansą powrotu części naszych rodaków do ojczyzny. Moment jest wyjątkowy i liczę, że na skutek Brexitu taka iskra Boża zaświeci w głowach wielu Polaków żyjących dziś w Wielkiej Brytanii. A my w jak największym stopniu takie powroty powinniśmy ułatwiać. Brexit zatem to dla nas przede wszystkim te trzy podstawowe aspekty. Ale jest w tym wszystkim jeszcze jeden, o którym trzeba wspomnieć – bardzo niepokojący aspekt geopolityczny. Otóż wyjście Wielkiej Brytanii z UE oznacza pierwszą dużą sytuację dezintegracji czy fragmentacji UE. A cokolwiek by jednak nie powiedzieć, UE jest wartością dla Europy i z tej perspektywy niedobrze się stało, że Wielka Brytania taką decyzję podjęła.

– Czy wobec tego padnie w Europie pytanie: kto ponosi odpowiedzialność za Brexit? Czy europejscy politycy, zdaniem Pana Premiera, odważą się na postawienie takich zarzutów liderom UE?

– To jest bardzo ważne pytanie. Uważam, że kwestia odpowiedzialności za Brexit musi być jasno i poważnie postawiona. Musimy – jak to się mówi w naszej katolickiej wierze – zrobić sobie bardzo głęboki rachunek sumienia: kto i dlaczego do tego doprowadził? Jakkolwiek uważam, że UE to instytucja wartościowa dla Europy i ją szanuję, to jednak jest dla mnie jasne, że w Unii występuje tzw. podwójny deficyt demokratyczny. Bo, po pierwsze, Parlament Europejski nie jest w niej ciałem najważniejszym. Najważniejsza jest Rada Unii Europejskiej, która składa się z ministrów. Czyli – władza wykonawcza jest de facto władzą ustawodawczą. Drugi deficyt wynika z dysproporcji ludności: bardzo małe kraje są nadreprezentowane zarówno w Radzie, Komisji, jak i w Parlamencie Europejskim. Jeden głos Maltańczyka znaczy wielokrotnie więcej niż jeden głos Polaka. Te mechanizmy trzeba przemyśleć. To, jak podzielić odpowiedzialność i władzę między instytucje krajowe a instytucje europejskie, jest, moim zdaniem, nadal kwestią otwartą. Dlatego pytanie, które Ksiądz zadał, jest fundamentalne, trzeba je postawić i w ciągu najbliższego roku powinniśmy przeprowadzić w UE uczciwą debatę na ten temat.

– Jest Pan Premier zwolennikiem silnego państwa. Co stanowi tę siłę?

– Przede wszystkim silne elity, silne instytucje i silne społeczeństwo. Silne elity, silne instytucje i silne społeczeństwo zbudują same z siebie silną gospodarkę, a w ślad za tym silną armię, zdrowe środowisko naturalne itd. W pewien sposób kluczowe w tej triadzie są autonomiczne elity, których po wyjściu z PRL-u do końca się nie dorobiliśmy. Bardzo tego żałuję. Niestety, mimo upływu tak wielu lat ciągle odczuwamy skutki tragicznej historii Polski. Ogromna część naszych elit zginęła w walce z okupantami, w obozach koncentracyjnych, w sowieckich łagrach, a później PRL przetrącił kręgosłup wielu ludziom i wypaczył ich sposób myślenia, wyprał z myślenia o dobru wspólnym. Szczupłość rzeczywistych polskich elit ciągle jest dotkliwie odczuwalna. Dzisiaj dopiero staramy się je odbudowywać. W ciągu 27 lat III RP zawsze uważałem, że wartości takie jak: solidarność, sprawiedliwość, wolność, troska o dobro wspólne powinny być fundamentem, na którym trzeba budować zarówno przyszłe elity, jak i instytucje, które powinny być nowoczesne i sprawnie zarządzane. Myślę, że mogę tu wnieść nieco nowości ze świata biznesu, z którego przyszedłem, bo firmy, duże korporacje zwykle są dobrze zorganizowane. To jest bardzo ważne. Ale też silne społeczeństwo nie może być rozbite, co niestety obserwujemy dziś u nas. Myślę, że trzeba nie tylko się modlić, ale też robić wszystko, żeby skleić te dwie Polski, które teraz mamy. Bo niezależnie od tego, co jedna o drugiej myśli, wszyscy na pewno mamy w sercach tę samą Polskę, wszyscy pragniemy jej jak najlepszego rozwoju. I nie chodzi tu tylko o dobro naszych obywateli czy o interes narodowy. Wiele razy w historii, w tym także w niedawnych dziesięcioleciach, nasza ojczyzna wnosiła do wspólnego europejskiego domu wkład unikatowy i niezbywalny. Niewiele państw naszego kontynentu ma w swym historycznym dorobku podobne zasługi na rzecz obrony kontynentu przed zagładą, troski o podmiotowość człowieka czy jako azyl dla prześladowanych. Ostateczne zrzucanie jarzma XX-wiecznego totalitaryzmu też zaczęło się nad Wisłą. Kto zna historię, ten wie, czym nasz naród potrafił obdarować inne narody. Ta przeszłość zobowiązuje. Nasz kraj nadal powinien być rozsadnikiem najcenniejszych wartości. Im będzie silniejszy, tym lepiej z tego zadania będzie mógł się wywiązać. Wierzę, że Polska w najbliższych dekadach będzie silna wartościami chrześcijańskimi i że będzie wysyłała impulsy budowy silnej chrześcijańskiej Europy.

– Jak Pan będzie powiększał siłę polskiego państwa?

– Zostało mi przydzielone zadanie wzmacniania gospodarki. Prężna gospodarka jest fundamentem siły państwa. Jej możliwości przekładają się na to, co jesteśmy w stanie osiągać w wielu innych dziedzinach. Praca dla Polski w miejscu, od którego tak wiele zależy, to wyjątkowy zaszczyt. Jednak ta funkcja to równocześnie wielkie wyzwanie, ponieważ chciałbym, żebyśmy budowali gospodarkę w jak największym oparciu o polski kapitał, o polską własność, ale oczywiście we współpracy z międzynarodowymi instytucjami i firmami. Chciałbym, żebyśmy byli w gospodarce jak najbardziej podmiotowi. Bo jeśli dzisiaj przychodzi jakaś firma, która zaczyna w naszym kraju rozwijać swoje przedsięwzięcie, to nie chciałbym, żeby przychodziła do nas tylko z powodu niskich kosztów pracy. Jeszcze rok temu agencje przyciągające inwestycje zagraniczne tak Polskę próbowały reklamować. A nam przecież nie chodzi o utrwalenie struktury niskich płac. Prędzej czy później zawsze znajdzie się kraj, w którym pensje pracowników będą jeszcze niższe niż u nas, a wtedy taka firma, poszukująca jak najtańszej siły roboczej, pójdzie sobie do kolejnego miejsca. Uważam, że jesteśmy bardzo zdolnym, mądrym, zapobiegliwym i aktywnym narodem. Myśl ludzką, której jest u nas bardzo wiele, w znacznie większym stopniu powinniśmy zaprzęgać do coraz bardziej złożonej produkcji, do jak najbardziej zaawansowanych usług, do kreatywności i nowatorstwa.

Tagi:
polityka

Junckerzenie

2018-09-19 10:25

Mirosław Piotrowski
Niedziela Ogólnopolska 38/2018, str. 47

Było to ładnych parę lat temu. Grupa europosłów PiS czekała w Strasburgu na swego kolegę, który wracał z warszawskiej centrali partii.

Factio popularis Europaea

Miał spotkać się z prezesem,więc z niecierpliwością oczekiwali wieści. I co, i co? – dopytywali, gdy tylko wszedł do sali. – W dwóch czy w trzech słowach? – zapytał, wyraźnie przeciągając strunę cierpliwości. – W dwóch – odparli – prędko! – Jest dobrze – skonstatował z flegmą. Uff... – większość odetchnęła z ulgą. Nagle jeden ciekawski nieśmiało zapytał: – A w trzech słowach? – Nie jest dobrze! – odpowiedział bez mrugnięcia powieką.

Podobnie było z ostatnim przemówieniem szefa Komisji Europejskiej Jeana-Claude’a Junckera, który wygłosił w Strasburgu orędzie o stanie Unii Europejskiej. – Co powie, co powie? – pytali jedni. – Jeszcze nie wiadomo, ciągle się przygotowuje! – podniecali się drudzy. Gdy jednak przybył do nas i zaczął mówić o pierwszej wojnie światowej, a nawet cofał się do roku 1913, jeden z europosłów z rozczarowaniem rzucił: – On chyba nadal jest pod Verdun! Inni w napięciu czekali. W końcu Juncker zaczął mówić, jak dobrze jest w Unii Europejskiej. Inwestycyjny plan, nazwany jego nazwiskiem, się powiódł. Ponad 300 mld euro wydanych przez Komisję Europejską pobudziło rynki. Powstało 12 mln nowych miejsc pracy. – To więcej niż ludność całej Belgii! – chwalił się Juncker. – Chcemy sięgnąć gwiazd – kontynuował. Dzięki naszemu programowi „Galileo” Europa zmierza ku kosmosowi. No tak, to w przyszłości, a teraz? Problemy. Z ubolewaniem mówił o zbliżającym się wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej (notabene prywatnie Juncker przyznaje, że brexit to jego największa osobista porażka), o kłopotach migracyjnych, ogromnym bezrobociu wśród ludzi młodych oraz o rosnącej fali nacjonalizmów w Europie. Nawet waluta euro, która będzie obchodzić swoje 20-lecie, ma problemy. Juncker, jakoś wyraźnie smutny, skonstatował, że europejskie samoloty, niestety, kupujemy nie za euro, a za dolary. Amerykańskie, jak sądzę. No to w końcu jak? Jest dobrze czy nie jest dobrze? Na sam koniec przewodniczący KE, jakby na pożegnanie, wyznał w dwóch słowach, że „kocha Europę” i zaraz uzupełnił, że „zawsze będzie kochał”.

No cóż, takie tam junckerzenie.

Mirosław Piotrowski
Poseł do Parlamentu Europejskiego www.piotrowski.org.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W każdej diecezji powstanie program ochrony dzieci

2018-09-25 18:56

tk, mp, it / Płock (KAI)

W każdej polskiej diecezji zostanie opracowany i wdrożony w życie program prewencji przed przestępstwami wykorzystywania dzieci i młodzieży na tle seksualnym – potwierdził dziś w rozmowie KAI abp Wojciech Polak. W przerwie obrad Episkopatu w Płocku Prymas Polski przypomniał, że ustalenia takie zapadły już podczas sierpniowej Rady Biskupów Diecezjalnych na Jasnej Górze.

dmitrimaruta/fotolia.com

Prymas Polski zapowiedział też, że biskupi przygotują raport, który da wyobrażenie o skali zjawiska wykorzystywania seksualnego dzieci przez duchownych. Natomiast podczas jutrzejszych obrad Episkopat będzie kontynuował prace nad listem pasterskim na temat wykorzystywania nieletnich.

Przypomnijmy, że zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami każda diecezja zobowiązała się przygotować program prewencji, określający zasady profilaktyki w zakresie ochrony dzieci i młodzieży. Program ma obowiązywać we wszystkich instytucjach katolickich pracujących z młodzieżą na terenie danej diecezji, a więc w szkołach i placówkach wychowawczych, czy ruchach młodzieżowych.

Analogiczne programy prewencji mają powstać w każdym zgromadzeniu zakonnym prowadzącym pracę wychowawczą bądź edukacyjną. – Chodzi o to, aby ci wszyscy, którzy w danej diecezji lub zakonie mają kontakt z dziećmi i młodzieżą, potrafili właściwie w różnych sytuacjach działać, jeśli dostrzegliby jakiekolwiek zagrożenia – mówił KAI Prymas Polski po sierpniowych obradach Rady Biskupów Diecezjalnych na Jasnej Górze.

Podczas 380. Zebrania Plenarnego KEP w Płocku biskupi omawiają kwestie duszpasterstwa młodzieży w związku z nadchodzącym synodem biskupów w Rzymie na temat wyzwań młodego pokolenia. Jednym z tematów jest także duszpasterstwo rodzin omawiane w kontekście Światowego Spotkania Rodzin w Dublinie w Irlandii, które miało miejsce od 22 do 26 sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Franciszek podsumował pielgrzymkę do krajów bałtyckich

2018-09-26 12:18

tłum. st (KAI) / Watykan

Chrześcijanie Litwy. Łotwy i Estonii ponowili swoje wyznanie wiary – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej – podsumowując swoją 25 podróż zagraniczną, podczas której odwiedził obchodzące stu lecie swej niepodległości kraje bałtyckie. Słów papieża na placu św. Piotra wysłuchało około 15 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W minionych dniach odbyłem podróż apostolską na Litwę, Łotwę i do Estonii, z okazji stulecia niepodległości tych tak zwanych krajów bałtyckich. W ciągu tych stu lat kraje te przeżyły pół wieku pod jarzmem okupacji, najpierw nazistowskiej a następnie sowieckiej. Narody te wiele wycierpiały i dlatego Pan spojrzał na nie z upodobaniem – jestem tego pewien. Dziękuję prezydentom tych trzech republik oraz przedstawicielom władz cywilnych za zgotowane mi wspaniałe przyjęcie. Dziękuję biskupom i wszystkim, którzy współpracowali w przygotowaniu i przeprowadzeniu tego wydarzenia kościelnego.

Moja wizyta miała miejsce w bardzo odmiennej sytuacji w porównaniu z tą, jaką napotkał święty Jan Paweł II. Dlatego moją misją było głoszenie tym narodom radości Ewangelii i rewolucji miłosierdzia, czułości, ponieważ wolność nie wystarcza, by nadać sens i pełnię życiu bez miłości, bez miłości pochodzącej od Boga. Ewangelia która w czasie próby daje siłę i animuje walkę o wyzwolenie, w czasach wolności jest światłem dla codziennej drogi osób, rodzin, społeczeństw i jest solą, która nadaje smak zwyczajnemu życiu, chroniąc je przed zepsuciem przeciętności i samolubstwa.

Na Litwie katolicy stanowią większość, podczas gdy na Łotwie i w Estonii przeważają luteranie i prawosławni, lecz wielu odeszło od życia religijnego. Tak więc wyzwaniem jest umocnienie komunii między wszystkimi chrześcijanami, która rozwinęła się już w czasie trudnego okresu prześladowań. Rzeczywiście nieodłączną częścią tej podróży był wymiar ekumeniczny i znalazł on wyraz w chwili modlitwy w katedrze w Rydze oraz podczas spotkania z młodzieżą w Tallinie.

Zwracając się do odpowiednich władz trzech krajów podkreśliłem wkład, jaki wnoszą one do wspólnoty narodów, a zwłaszcza do Europy: jest to wkład wartości humanistycznych i społecznych przekazywanych poprzez tygiel próby. Zachęcałem do dialogu między pokoleniami ludzi starszych a młodymi, aby kontakt z „korzeniami” mógł nadal przynosić owoce w teraźniejszości i przyszłości. Zachęcałem, aby zawsze łączyć wolność z solidarnością i gościnnością, zgodnie z tradycją tych ziem.

Młodzieży i osobom starszym poświęcone były dwa spotkania specjalne: z młodzieżą w Wilnie, a z osobami starszymi w Rydze. Na placu w Wilnie, wypełnionym chłopcami i dziewczętami wyczuwalne było motto wizyty na Litwie: „Jezus Chrystus naszą nadzieją”. Świadectwa ukazały piękno modlitwy i śpiewu, w których dusza otwiera się na Boga; radość służenia innym, porzucając ograniczenia swego „ja”, aby być w drodze, zdolnymi do powstania po upadkach. Spotykając się z osobami starszymi na Łotwie podkreśliłem ścisły związek między cierpliwością a nadzieją. Ci, którzy przeszli poprzez ciężkie próby są korzeniami ludu, których należy strzec z Bożą łaską, aby nowe pędy mogły z nich czerpać, rozkwitać i przynosić owoce. Wyzwaniem dla tych, którzy się starzeją, jest nie zamykanie się w sobie, ale pozostawanie otwartymi i łagodnymi na duchu i sercu. Jest to możliwe dzięki mocy Ducha Świętego, w modlitwie i słuchaniu Słowa.

Także podczas spotkania z kapłanami, osobami konsekrowanymi i seminarzystami na Litwie wyraźnie ukazał się istotny dla nadziei wymiar stałości: być skoncentrowanym na Bogu, mocno zakorzenionymi w Jego miłości. Jakże wspaniałe świadectwo dali w tej dziedzinie i nadal daje wielu starszych kapłanów, zakonników i zakonnic! Znosili oszczerstwa, więzienia, deportacje ... ale trwali niezłomni w wierze. Zachęciłem, aby nie zapominać, aby strzec pamięć o męczennikach, aby podążać za ich przykładem.

Jeśli idzie o pamięć, w Wilnie oddałem hołd ofiarom ludobójstwa Żydów na Litwie, dokładnie w 75 rocznicę likwidacji wielkiego getta, które było przedsionkiem śmierci dla dziesiątków tysięcy Żydów. Jednocześnie odwiedziłem Muzeum Walki z Okupacją i o Wolność: zatrzymałem się na modlitwie w celach, w których byli przetrzymywani, torturowani i zabijani opozycjoniści wobec reżimu. Zbijano około 40 osób każdej nocy. Poruszające jest to, jak daleko może się posunąć ludzkie okrucieństwo. Pomyślmy o tym!

Lata mijają, reżimy mijają, lecz nad wileńską Ostrą Bramą stale czuwa nad swoim ludem Maryja, Matka Miłosierdzia, jako znak niezawodnej nadziei i pociechy (por. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Konst. dogmat. Lumen gentium, 68).

Żywym znakiem Ewangelii jest zawsze konkretna miłość. Także tam, gdzie silniejsza jest sekularyzacja Bóg przemawia językiem miłości, troski, bezinteresownej służby potrzebującym. A wówczas otwierają się serca i dzieją się cuda: na pustyniach rodzi się nowe życie.

Podczas trzech celebracji eucharystycznych - w Kownie, na Litwie, w Agłonie na Łotwie i w Tallinie w Estonii - święty wierny lud Boży, pielgrzymujący po tych ziemiach ponowił swoje „tak” dla Chrystusa, naszej nadziei; ponowił je wraz z Maryją, która zawsze okazuje się Matką swoich dzieci, zwłaszcza najbardziej cierpiących; ponowił je jako lud wybrany, kapłański i święty, w którego sercu Bóg rozbudza łaskę chrztu świętego.

Módlmy się za naszych braci i siostry na Litwie, Łotwie i w Estonii. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem