Reklama

Wyszyński, Góra i spotkanie w Prudniku

2016-08-24 09:00

Agnieszka Bugała
Niedziela Ogólnopolska 35/2016, str. 38-39

W latach 60. ubiegłego wieku narodziła się legenda o tym, że w klasztorze w Prudniku przebywali Prymas i Władysław Gomułka, jednocześnie

Kiedy prymasa Stefana Wyszyńskiego przywieziono do Prudnika 6 października 1954 r., o. Jan Góra miał 6 lat. Ale nie wiedział o tym ani on, ani nikt w Prudniku. Były przypuszczenia, były domysły. Sąsiad Górów, który był dentystą, widział rachunki za lekarstwa i jedzenie, więc podejrzewano, że musi tam być ktoś ważny, ale i chorowity, jednak absolutnie nikt nie miał pojęcia, że to sam prymas Stefan Wyszyński jest więźniem klasztoru w Lesie.

Zacieranie śladów

Po wywiezieniu Prymasa z franciszkańskiego klasztoru w Prudniku do Komańczy komuniści zacierali ślady. Kościół przepołowili sufitem, wybili 23 otwory okienne i zdjęli wieżyczkę. Wszystko po to, aby w gmachu klasztoru urządzić sanatorium zapobiegawcze dla dzieci z wojskowych rodzin i raz na zawsze usunąć ślady obecności więzionego tam Wyszyńskiego. Był październik 1955 r., Jan Góra miał 7 lat. Dopiero w latach 60. ubiegłego wieku narodziła się legenda o tym, że w klasztorze w Prudniku przebywali Prymas i Władysław Gomułka, jednocześnie.

List Prymasa

Wiele lat później, w 1974 r., z datą 4 sierpnia, kard. Stefan Wyszyński pisze list do Prudnika, na adres Stanisława Góry. List przychodzi na ul. Traugutta 41, do domu rodzinnego Jana, i wzbudza sensację wśród sąsiadów. Koperta ma czerwony, wyraźny nadruk: PRYMAS POLSKI i zawiera serdeczną odpowiedź na prośbę pana Stanisława, który przed prymicjami syna poprosił kard. Wyszyńskiego o błogosławieństwo.

Reklama

„Drogi Ojcze Janie,

Spełniając pragnienie Twego Ojca i całej Rodziny uszczęśliwionej i wyróżnionej twoim powołaniem kapłańskim, przesyłam Tobie i Twoim Najbliższym błogosławieństwo prymasowskie. Oddaję Twoje życie kapłańskie i zakonne w opiekę Matki Boskiej Różańcowej, Królowej Polski, tak bardzo czczonej w Zakonie Kaznodziejskim, życzę Ci obfitych dalszych Łask Bożych w ofiarnej służbie kapłańskiej i zakonnej dla chwały Bożej i dla dobra ludzi oraz z serca błogosławię” – pisał Prymas, więzień Prudnika, do o. Jana Góry, rodowitego prudniczanina.

Do końca życia o. Góra traktował ten list jak relikwię, a Prymas tak „wrył się w życie o. Jana i przeszedł przez nie”, że choć w rzeczywistości spotkali się tylko raz, i to przez krótką chwilę, zostawił w nim ślad tak głęboki, że wiele lat później, już po śmierci kard. Wyszyńskiego, o. Góra powróci do Prudnika, aby zrozumieć, co tak naprawdę ich połączyło.

Wędrówka po śladach

Z „Zapisków więziennych” kard. Wyszyńskiego wiemy dokładnie, jakie książki czytał w okresie uwięzienia. To długa lista, ale możemy sięgnąć po każdą z nich i przejść po duchowych śladach Prymasa. Jednak o. Jan zapragnął czegoś więcej: chciał zajrzeć do tych egzemplarzy książek, które rzeczywiście towarzyszyły Prymasowi. Zwłaszcza zaś do tych, które towarzyszyły mu w Prudniku. Miał szczęście, ponieważ to w Instytucie Tomistycznym w Warszawie (założonym w 1958 r. przez polskich dominikanów z inspiracji kard. Wyszyńskiego) stoją na półkach tomy francuskiej encyklopedii maryjnej „Maria”, zredagowanej przez o. Huberta du Manoira SJ. Dwa pierwsze tomy miał ze sobą Prymas we wszystkich miejscach uwięzienia, później przekazał je jako dar Instytutowi.

Te tomy towarzyszyły codzienności Prymasa. Były z nim w Stoczku, rodzinnym Prudniku o. Jana i w Komańczy. Były jak niemi świadkowie jego modlitw i rozmyślań. O. Jan uznał, przeczuł, że muszą coś wiedzieć o tamtym czasie. Nosząc ślady dotknięć i zadumy Prymasa, być może noszą też tajemnicę. Postanowił zajrzeć do tych ksiąg i uważnie przejrzeć je, strona po stronie.

Milczenie ksiąg

O. Góra Pojechał do Warszawy i poprosił o udostępnienie ksiąg. Dyrektor Instytutu wypożyczył mu je na krótko, ale pozwolił zabrać do domu. Dwa tomy „Marii” du Manoira pojechały więc do Poznania. O. Jan zaglądał do nich rano i wieczorem. Szukał śladów zostawionych na marginesach i między wierszami. Późną nocą, po długim dniu pracy, zapalał lampę i – czyniąc pewien rytuał – odczytywał notatki zostawione przez Prymasa na marginesach. Odkrył, że w wielu miejscach znajdują się daty, niekiedy podwójne, różne, jakby Więzień czytał te księgi przynajmniej dwa razy. W tekście znalazł też liczne podkreślenia ołówkiem i czerwonym długopisem. Pochylał się nad stronicami „Marii” w pokoju poznańskiego klasztoru, ale czuł niedosyt. Więcej nawet: rozczarowanie, że tylko tyle udaje mu się odczytywać z Prymasowych towarzyszek więziennych, że nic ponad druk francuskiej czcionki, nic ponad pokryty ołówkiem margines. Przeczuwał, że coś przed nim umyka i mimo wysiłków nie udaje mu się dotrzeć do miejsca, sensu, którego istnienia był pewien.

Księgi milczały. O. Góra milczał. Któregoś dnia podjął decyzję o wyjeździe z Poznania. Spakował księgi do plecaka i wyruszył do rodzinnego Prudnika. Zapragnął odprawić rodzaj misterium, wracając tam, gdzie ono najpierw się rozegrało – do więziennej celi Prymasa.

Klasztor w Prudniku

Franciszkański klasztor w Lesie o. Góra znał. Kojarzył mu się z nabożeństwami majowymi w grocie Matki Bożej i z pieśniami maryjnymi śpiewanymi na tle szumiącego strumienia. We wspomnieniach z dzieciństwa mieszał się zapach kadzidła i gorzki smak powtarzanych przez starszych historii o tym, jak pewnego dnia w latach 50. franciszkanów z klasztoru wyrzucono, a teren ogrodzono i postawiono straże. Zapach kadzidła zniknął, pieśni nikt już nie śpiewał, a do ogrodu klasztornego nie wolno było wchodzić. Wiele lat później mieszkańcy Prudnika z serdeczną ochotą pomogli w odbudowie zdewastowanego przez komunistów klasztoru i kościoła. W 1982 r. (niedługo po śmierci kard. Wyszyńskiego) wrócił o. Jan Góra do prudnickiego Lasu. Niecierpliwy, pełen nadziei i wiary, że wreszcie zrozumie, co noszą w sobie dwa tomy encyklopedii maryjnej ukryte w jego plecaku.

Pokój Więźnia

Cela Prymasa jest na pierwszym piętrze, pierwsza po lewej stronie. Wszystko jest prawie takie samo jak przed laty. Podłoga skrzypi, łóżko drewniane stoi w rogu. Na ścianie wisi krzyż i obraz Matki Bożej Częstochowskiej, a pod oknem stoi prosty stół i krzesło. Jest jeszcze klęcznik, a okno można otworzyć na oścież, żeby prudnickie powietrze wsączyło do pokoju szmer strumienia, szum liści, i żeby światło dnia położyło się bladym snopem na stole.

Misterium śladów

O. Jan wszedł i usiadł na krześle. Tym samym co Prymas. A potem wyjął jego księgi, dwa tomy „Marii”, i położył na stole – tym samym. I zrobiło mu się słabo... i głupio. Księgi poddały się światłu zza okna, a on poddał się modlitwie. Nie potrafił poradzić sobie ze wzruszeniem, które nagle ogarnęło jego, dominikańskiego księdza, naznaczonego przed laty Prymasowym błogosławieństwem. Księga, po wielu latach, znów spotkała się ze stołem. Zaczął czytać.

Nie dysponował żadnym materiałem naukowym. Miał stół, księgi i ślady Prymasa na marginesach. Szedł po śladach tych notatek przez kilka godzin – tak jak wcześniej, w Poznaniu – ale tutaj, w Prudniku, w więziennej celi kard. Wyszyńskiego odkrył nagle, że daty i zapiski rozrzucone po całej księdze wyznaczają jakąś drogę, jakiś szlak. Jednoznacznie odczytał, że jest to po prostu droga Maryi. I pozwolił się poprowadzić już nie zapiskom, nie notatkom, ale Jej, Matce.

Misterium Maryi

Poszedł za Prymasem, ale w gruncie rzeczy poszedł za Nią – po śladach „fiat” (Niech mi się stanie), „Magnificat” (Uwielbiaj, duszo moja, Pana), „conservabat omnia in corde suo” (zachowywała wszystko w swoim sercu), aż po „stabat” (stała pod Krzyżem). Poszedł drogą, którą Maryja idzie przez świat, którą idzie przez Polskę, i zrozumiał, że dwie księgi, dwa tomy, którymi karmił się Prymas, to nie są zabytki, lecz idee. „Pierwszy jest domem, w którym się rodzimy” – Maryja w Biblii, w Starym i Nowym Testamencie, w liturgii, nauce i tradycji Kościoła. „Drugi jest drogą, którą przeszły poszczególne ludy i narody, chwaląc Maryję i oddając Jej należną cześć” – mówi o tym, co ludzie powiedzieli o Niej, odkrywając Ją, wchodząc z Nią w zażyłość. O. Góra zrozumiał przy stole w prudnickiej celi Prymasa, dlaczego ten wielki Kardynał ogłosił siebie niewolnikiem Maryi i cały Jej się podporządkował. Pojął też, schylony nad dwoma tomami „Marii”, dlaczego Prymas przygotował Millennium Chrztu Polski, odbywając trzyletnie rekolekcje w kolejnych więzieniach. Księgi, które miał przed sobą, były dziennikiem z podróży, z pielgrzymki. Były kalendarzem maryjnym, a nie zapiskami więźnia. Miłość poprowadziła go do zawierzenia się Maryi, oddania siebie, a potem całego narodu i Kościoła. Dzień po dniu kontemplował Ją i odkrywał. Dowodzą tego notatki na marginesach, jak choćby ten bardzo czuły dopisek Prymasa: „Mater, więcej niż regina”. Francuski tekst przytacza antyfonę „Salve Regina” i rozwija ją: „reine de Miséricorde”, czyli „królowo Miłosierdzia”. Prymas połączył łaciński tekst antyfony „Salve regina, mater misericordiae” i słowo „mater”, pominięte w tekście francuskim, kazało mu zanotować na marginesie: „Mater, więcej niż regina”, czyli: „Matka znaczy więcej niż królowa”.

Prymas – pielgrzym, nie więzień

Wizyta w celi, w której więziono Prymasa, pozwoliła o. Janowi znaleźć wreszcie ukrywający się przed nim przez wiele tygodni fakt: zażyłość Prymasa z Matką Bożą uczyniła z niego nie więźnia, nie pojmanego, ale pielgrzyma, który szedł za Nią krok w krok i nie wypuszczając Jej ręki, jak dziecko, nawet na chwilę, nie zabłądził w ciemności, którą był reżim komunistyczny, próbujący go złamać. Zamknięto jego ciało, ukryto przed światem jego nauczanie. Nie mógł głosić i nie mógł wołać do powierzonego mu Kościoła, ale jego duch szedł naprzód. Jego duch był absolutnie wolny i mimo zamknięcia wytyczał nowy szlak. Dlaczego było to możliwe? Bo była z nim Ta, na którą wszystko postawił. Więcej niż królowa – była z nim Matka.

* * *

Encyklopedia maryjna wróciła do Warszawy. Stoi na półce w Bibliotece Instytutu Tomistycznego. O. Jan wrócił do domu, a gdy wychodził z prudnickiego klasztoru, otrzymał na drogę po raz drugi w życiu błogosławieństwo Prymasa zapisane w księdze: „Drogim Ojcom Franciszkanom i wszystkim nawiedzającym ten Dom, składam prośbę, by dziękowali Chrystusowi i Jego Matce za wszystkie łaski i radości, których doznałem w tym Domu, i błogosławię. Stefan Kardynał Wyszyński, Prymas Polski, więzień Prudnika 1954-55”.

Autorka składa podziękowania o. Pawłowi Krupie OP z Biblioteki Instytutu Tomistycznego w Warszawie za pomoc w wykonaniu scanów z notatkami Prymasa zawartymi w „Marii” o. Huberta du Manoira.

Reklama

Aktorka zaprasza na Narodowy Marsz Życia

2019-03-22 19:26

Artur Stelmasiak

Znana aktorka Dominika Chorosińska-Figurska zaprasza na ogólnopolski marsz w obronie dzieci przed aborcją oraz demoralizacją dzieci w szkołach, jak w przypadku warszawskiej Karty LGBT.

Artur Stelmasiak/Niedziela

- To jest doskonała okazja do tego, by zamanifestować nasze przywiązanie do wartości, ale także pokazać radość z tego, że życie rodzi się w naturalnej rodzinie - mówi "Niedzieli" Dominika Chorosińska-Figurska. - Nie możemy siedzieć tylko cicho w domach, ale czasem trzeba wyjść na ulice. Być uśmiechniętym i pokojowo nastawionym, ale jednocześnie stanowczo przypominać o najważniejszych wartościach jakimi są życie ludzkie i rodzina.

Narodowy Marsz Życia rozpocznie się w Narodowy Dzień Życia 24 marca na Placu Zamkowym w Warszawie o godz. 13.30. Wcześniej jego uczestnicy zaproszeni są również na Mszę św. do kościoła św. Anny o godz. 12.00 lub innych pobliskich kościołów. Trasa przemarszu wiedzie Traktem Królewskim na plac Trzech Krzyży.

Wśród postulatów marszu jest ochrona rodziny przed ideologią gender, ochrona dzieci przed szkodliwą edukacją LGBT w szkołach, a także uchwalenie przez Sejm prawa zniesienia aborcji eugenicznej. - Niestety ciągle na to czekamy. Moim zdaniem Polska opowiadając się za życiem dzieci mogłaby być wzorem dla Europy i Świata - podkreśla aktorka, która osobiście wybiera się na Narodowy Marsz Życia.

Jej zdaniem obecność na marszu jest naszym świadectwem przywiązania do wartości oraz wyrazem sprzeciwu wobec aborcji i ataków na rodzinę. - Doceniam to, że w ostatnich latach bardzo poprawiła się sytuacja rodzin, zwłaszcza wielodzietnych. Są w lepszej sytuacji ekonomicznej i w ten sposób wielu Polakom została przywrócona godność - mówi Dominika Chorosińska-Figurska, która od 2018 r. jest także radną sejmiku mazowieckiego.

Niestety wydarzenia z ostatnich tygodni pokazują, że ciągle pojawiają się nowe zagrożenia. Największe oburzenie i kontrowersje związane są z podpisaną przez prezydenta Warszawy tzw. Deklaracją LGBT+. - Tylnymi drzwiami wkrada się zła ideologia, która zagraża rodzinie i chce ją zniszczyć. Dlatego nie powinniśmy być cicho, ale głośno mówić, że nie zgadzamy się. Ja jako matka piątki dzieci nie zgadzam się na seksedukatorów w szkole - podkreśla aktorka. - My jako dorośli poradzimy sobie z tą ideologią i zagrożeniami, ale przecież jesteśmy odpowiedzialni także za bezpieczeństwo i prawidłowy rozwój naszych dzieci. Idę więc na Narodowy Marsz Życia w obronie mojej rodziny, moich dzieci oraz tych dzieci, które same bronić się jeszcze nie mogą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Depo: prawda o obecności Boga jest w naszym świecie bardzo potrzebna

2019-03-25 20:42

Ks. Mariusz Frukacz

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

„Chrystus przychodzi po to, aby nasze życie przyjąć i przemienić. Jakże ta prawda o obecności Boga jest w naszym świecie bardzo potrzebna. Zwłaszcza kiedy człowiek i systemy polityczne i społeczne mają swoje zamysły, które są antystworzeniem” - mówił abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, przewodnicząc w Uroczystość Zwiastowania Pańskiego Mszy św. w archikatedrze Świętej Rodziny w Częstochowie. Msza św. była również dziękczynieniem w 27. rocznicę podniesienia diecezji częstochowskiej do rangi archidiecezji.

Mszę św. z metropolitą częstochowskim koncelebrowali m.in. członkowie kapituły bazyliki archikatedralnej oraz duszpasterze rodzin z archidiecezji. Obecni byli przedstawiciele ruchów i stowarzyszeń prorodzinnych m.in. Stowarzyszenia Rodzin Katolickich i Ruchu Domowego Kościoła.

W homilii abp Depo podkreślił, że „Uroczystość Zwiastowania Pańskiego jest świętem Chrystusa Zbawiciela i Najświętszej Dziewicy Maryi” - Bóg niepojęty i nieogarniony dla umysłu ludzkiego w Osobie Syna stał się Bogiem z nami i dla naszego zbawienia – podkreślił abp Depo.

- Syn przyjął wszystko, co ludzkie oprócz grzechu, aby nas za cenę ofiary z samego siebie przywrócić do godności dzieci Boga i usynowić. Nie odrzucił i nie potępił natury skażonej grzechem, ale ją przemienił. Łaska jakiej Bóg nam udziela buduje na naturze i ją udoskonala – kontynuował metropolita częstochowski i dodał: „Oznacza to dla nas przyjęcie siebie takim, jakim się jest i całej historii swojego życia na wzór Maryi, w całej prostocie spotkań z Bogiem”..

Metropolita częstochowski zaznaczył, że „życie duchowe nie polega na oderwaniu się od rzeczywistości i stworzeniu jakiegoś idealnego ja, czy wymarzonego świata bez bólu, cierpienia, niezrozumienia i śmierci”.

- Wiara w Jezusa Chrystusa Odkupiciela domaga się, aby przyjąć siebie i otaczający nas świat takim, jakim on jest, ale jednocześnie otworzyć się na działanie łaski, która przemienia – kontynuował arcybiskup.

- Bóg objawia siebie w rzeczywistości świata, a nie obok niego. Objawia się w historii naszego świata, a nie poza nią. Chrystus przychodzi po to, aby nasze życie przyjąć i przemienić. Jakże ta prawda o obecności Boga jest w naszym świecie bardzo potrzebna. Zwłaszcza kiedy człowiek i systemy polityczne i społeczne mają swoje zamysły, które są antystworzeniem – podkreślił abp Depo.

- Chrześcijańska duchowość urzeczywistnia się zawsze we wspólnocie Kościoła. Nie ma wspólnoty wiary chrześcijańskiej bez Kościoła i bez eucharystii. Logika wcielenia Syna Bożego prowadzi nas nie tylko do adoracji i uwielbienia Boga za Jego miłość, ale również do ludzi, zwłaszcza tych, którym możemy usłużyć, tych którzy oczekują naszej pomocy, poczynając od poczęcia pod sercem matek, aż po naturalną śmierć – kontynuował metropolita częstochowski.

- Wcielona miłość Syna Bożego jest pokorną służbą, poświęceniem życia za przyjaciół przez śmierć na Golgocie. Tej ewangelicznej miłości, wrażliwości i odwagi wiary na potrzeb nasze i innych uczy nas dzisiaj Jego Matka, Maryja – zakończył abp Depo.

Po homilii odbył się obrzęd ślubowania i przyjęcia do Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. Ślubowanie to złożyło 26 osób. Natomiast przed końcowym błogosławieństwem metropolita częstochowski udzielił specjalnego błogosławieństwa matkom oczekującym narodzin dziecka.

Abp Depo podziękował również za wierną służbę Kościołowi redaktor naczelnej „Niedzieli” Lidii Dudkiewicz, jako kontynuatorce dzieła i służby ks. inf. Ireneusza Skubisia. Metropolita częstochowski podziękował również ks. dr. Jerzemu Bieleckiemu, który pełnił funkcję zastępcy redaktora naczelnego „Niedzieli”.

Metropolita częstochowski równocześnie mianował ks. dr. Jarosława Grabowskiego nowym redaktorem naczelnym tygodnika katolickiego „Niedziela”.

Po Mszy św. w auli przy archikatedrze członkowie ruchów i stowarzyszeń rodzinnych dzielili się świadectwami swojej wiary i uczestniczyli w modlitwie uwielbienia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem