Reklama

Giganci wiary i humanizmu

2016-10-05 08:29


Niedziela Ogólnopolska 41/2016, str. 14-15

Archiwum autorki

Renzo Allegri spotkał się z Matką Teresą z Kalkuty i Ojcem Pio. Biografię Jana Pawła II jego autorstwa opublikowano po hiszpańsku i po angielsku w milionowych nakładach. Jego prywatne życie jest pełne ciekawostek... Pochodzi z Werony, rocznik 1934, publikuje od 50 lat. Dziennikarz, pisarz, krytyk muzyczny. Wysłannik specjalny na Festiwal Piosenki Włoskiej w San Remo, autor publikacji o Marii Callas i Luciano Pavarottim. Był świadkiem na ślubie słynnej pary Rominy Power i Al Bano. Al Bano z kolei jest ojcem chrzestnym syna i wnuczki dziennikarza. Ale to książki o tematyce religijnej potwierdziły jego talent i zmysł pisarski. „Krew Boga. Historia cudów eucharystycznych” (Salwator 2013), „Reportaż z Fatimy” (WAM 2003), biografie Matki Teresy, Ojca Pio, Jana XXIII, Jana Pawła II od lat są obecne w polskich księgarniach, chociaż z samym autorem nie ukazał się do tej pory żaden wywiad w języku polskim. Samemu świętemu z Pietrelciny Renzo Allegri poświęcił 10 swoich książek; jedna z nich stała się kanwą scenariusza filmu o Ojcu Pio, z Sergiem Castellittem w roli głównej, który jest znany także w Polsce. Ostatnia jego książka wydana w Polsce to „Dwie matki Jana Pawła II” (Esprit 2014). Obok – wywiad z dziennikarzem.
A.Z.

ALEKSANDRA ZAPOTOCZNY: – Co kieruje Tobą, że poruszasz tematy „z innego świata”, ciekawość czy wiara?

RENZO ALLEGRI: – Powiedziałbym, że wiara rozumna, którą sugerował Jan Paweł II. To dzięki niej poruszam tematy związane z życiem religijnym, duchowym, z życiem wiecznym. Nasze doczesne życie ma początek i koniec. Ale Jezus nauczył nas, że śmierć fizyczna daje początek nowemu życiu, prawdziwemu, życiu bez końca. Antyczni chrześcijanie dzień śmierci nazywali: „dies natalis” (dzień narodzin), dlatego że on otwierał drzwi wieczności. Wszystkie modlitwy Kościoła zawierają nieustanną prośbę do Boga o to życie – życie wieczne.

– Co odczuwałeś podczas rozmów z wielkimi chrześcijanami, ale nie jako dziennikarz, tylko jako zwykły człowiek?

– Zawsze odczuwałem wielką radość. Intymną i głęboką. Zdawałem sobie sprawę, że dotyka mnie szczęście. Obserwowałem zwyczajność, pokorę tych osób, które stały tak blisko Boga, w pewnym sensie były blisko niemalże w fizyczny sposób. Próbowałem zrozumieć przesłanie, które pragnęły mi przekazać. Kiedy zamknę oczy, widzę wszystkie te spotkania – wszystkie zapadły we mnie bardzo głęboko. Ojciec Pio, Jan Paweł II, Matka Teresa, Jan XXIII to cztery postaci świata duchowego i chrześcijańskiego lat 90. ubiegłego wieku, które są przewodnikami po mrocznych czasach dwóch wojen światowych, krwawych dyktatur, czasu nazizmu, komunizmu i milionów niewinnych ofiar, szatańskiej walki między dobrem a złem. Postaci te były pochodniami, które podtrzymywały wiarę i dawały odwagę milionom wierzących, aby stawić czoła męczeństwu.

– Ale to Ojciec Pio zajmuje szczególne miejsce w Twojej dziennikarskiej pracy...

– To jeden ze świadków wiary, którego miałem szczęście spotkać dwukrotnie, w 1967 i 1968 r. Były to niezapomniane spotkania. Napisałem o nim wiele książek, które opublikowałem w wydawnictwach świeckich, i tym sposobem trafiały do rąk czytelników mało wierzących lub tych zupełnie dalekich od wiary, którzy być może nigdy nie sięgnęliby po książkę religijną. W rezultacie osoba Ojca Pio zmieniała ich życie. Pisząc o nim, pragnąłem przekazać przesłanie zawarte w życiu i doświadczeniu mistycznym tego wielkiego świętego naszych czasów. Przesłaniem tym są cuda, a także charyzmat świętego, które świadczą o ciągłej obecności Chrystusa wśród nas. Kardynał Giuseppe Siri, z którym przeprowadziłem wywiad w 1984 r., powiedział mi: „Poprzez stygmaty, cierpienia cielesne i duchowe Ojciec Pio zwraca na siebie uwagę ludzi, ukazując im ciało Chrystusa jako środek zbawienia. Chrystus umarł na krzyżu za ludzi i na tej prawdzie opiera się cała teologia zmartwychwstania. Tę prawdę, ważną na przestrzeni czasów, próbowano zmanipulować i o niej zapomnieć, ale Bóg zawsze interweniował cudami, zdarzeniami, faktami. Jednym z Bożych znaków jest właśnie Ojciec Pio”. Napisałem o nim wiele książek, które zostały przetłumaczone na wiele języków, niektóre doczekały się nawet 30 wydań w języku włoskim.

– Gdy przeprowadzałeś wywiad rzekę z Matką Teresą, spędzałeś z nią mnóstwo czasu...

– Tak, były to różnorakie spotkania, długie rozmowy i podróże samochodem. Któregoś razu towarzyszyłem jej w drodze na spotkanie z Janem Pawłem II i cudem uniknęliśmy spóźnienia. Matka Teresa zwykle zapraszała mnie do rzymskiego klasztoru na godzinę 5.30 rano. Chciała, bym najpierw uczestniczył we Mszy św. i modlitwach. W kaplicy Misjonarek Miłości nie ma ani ławek, ani klęczników, ale Matka Teresa zawsze przygotowywała dla mnie klęcznik wraz z ławką. Ustawiała go z tyłu kaplicy, bym mógł obserwować całą celebrację. Ona sama siadywała na podłodze w przodzie kaplicy. Klęcząc, przechylała się do przodu, siadała na swoich stopach, a jej kręgosłup przybierał kształt półkola. Po Eucharystii zapraszała mnie na śniadanie, podczas którego sama mi usługiwała, dolewała kawy i mleka. Byłem zmieszany i zawsze próbowałem się wykręcić, że nie jadam śniadań, ale Matka to zauważała, więc tym bardziej chciała, bym przezwyciężył zakłopotanie i zjadł. Dopiero później włączałem dyktafon. Matka Teresa mogłaby być dobrym kronikarzem, gdyż na moje pytania odpowiadała krótko i zwięźle. Wszyscy, zarówno ci, którzy poznali Matkę Teresę, jak i ci, którzy żyli obok niej, mają niezwykłe wspomnienia... Ona stawała się ich matką duchową, a dla niektórych – mam na myśli córki Al Bana – była matką chrzestną.

– Jak określiłbyś swoje podróże do miejsc, gdzie ukazała się Matka Boża: czy to tylko reporterskie podróże?

– Za każdym razem są one swego rodzaju pielgrzymką. Mogę być szczęśliwy, że moja profesja dziennikarska daje okazje do prawdziwego pielgrzymowania. Za każdym razem starałem się wypełnić sumiennie swoje reporterskie zadanie, ale to wiara pomagała mi zrozumieć fakty i pogłębić wiedzę o opisywanych wydarzeniach. Kiedy wspominam podróż do Fatimy, na myśl przychodzi mi spotkanie z João Marto – bratem Franciszka i Hiacynty, którym objawiła się Maryja. Spotkałem go w 1999 r. – rok przed beatyfikacją fatimskich pastuszków. Towarzyszył mi podczas wywiadu ks. José Valinho, kuzyn s. Łucji. João miał wówczas 93 lata, a w czasie objawień – 11 lat, był starszy od swojego rodzeństwa. Opowiadał historie, których nie można przeczytać w żadnej książce. Wspominał np., że kiedy objawiała się Maryja, on jej nie widział, ale zauważał, że po zakończeniu objawienia kępka zarośli, zielone liście dębu, na których miała stać Maryja, pod wpływem jej nóg są wygniecione. „Wyglądało to tak – mówił wzruszony – jakby Matka Boża zapadała się stopami w zarośla”. Być może jest to detal opowieści, ale taki, który robi wrażenie na słuchającym, przenosząc go do odległego 1917 r., w którym to objawienie miało miejsce. Tych rozmów nie można zapomnieć.

– Niedawno w języku polskim ukazały się „Dwie matki Jana Pawła II” (Esprit 2014)...

– Pomysł na książkę zasugerowały mi fakty z życia Karola Wojtyły. W jego biografii mało pisze się o matce Emilii, która – jak przedstawiłem to w książce – wydała na świat swoje dziecko. Według lekarzy, Emilia z powodu komplikacji w czasie ciąży mogła przeprowadzić aborcję, jednak tego nie zrobiła. Podobnie Joanna Beretta Molla. Obie pokazały swój heroizm. Heroizmem wykazali się także ojciec Karola i brat Edmund – lekarz, który z narażeniem życia asystował pacjentom. Ojciec Święty nigdy nie mówił ani o swoim ojcu, ani o bracie, ani o matce – właśnie dlatego, że oni byli dla niego świętością. Kiedy poznał historię Joanny Beretty, zobaczył w niej swoją matkę, a gdy doprowadzał ją do chwały ołtarzy, nie rozstawał się z myślą o swojej mamie.

– Kim jest dla Ciebie Jan Paweł II?

– Gigantem wiary, a także gigantem humanizmu. Wielki święty, wielki artysta, filozof, poeta i niezwykły przykład dla wszystkich wierzących i niewierzących.
W dniu jego wyboru byłem w pracy, w redakcji, w Mediolanie. Wraz z grupą dziennikarzy stałem przed włączonym telewizorem. Usłyszane nazwisko nowego papieża zaskoczyło nas. Nikt nie znał tego kardynała. Ale fakt, że pochodzi z Polski, spowodował, że wyczuwałem intuicyjnie, iż zaczyna się dziać coś wyjątkowego. Podobnie odczuwali moi koledzy. Od wieków na tronie papieskim zasiadał Włoch, nagle przybywa cudzoziemiec, na dodatek z komunistycznego kraju!
Redakcyjna koleżanka Enrica Donaver po chwili wykręciła numer do Kurii Krakowskiej i krzyczała do słuchawki w trzech językach: po włosku, angielsku i hiszpańsku, że papieżem został Polak. Wszystkie rozmowy w tamtych czasach były kontrolowane, zdawaliśmy sobie sprawę, że być może był to pierwszy taki telefon z Włoch do Polski obwieszczający wybór Polaka na papieża. A już następnego dnia byłem w Rzymie i przez tydzień, rozmawiając z Polakami, zbierałem informacje na temat nowego papieża. Jako pierwszy opublikowałem we Włoszech papieskie wiersze.

– Czy Jan Paweł II, ogłoszony świętym, zostaje powoli zapomniany przynajmniej we Włoszech? Czy ludzie są jeszcze spragnieni jego nauki?

– Papież Franciszek ma wielki charyzmat i jest przez wszystkich uwielbiany, ale nie da się zapomnieć Jana Pawła II. Pozostaje on jedyny w historii i pamięci.

– Czy możemy spodziewać się teraz książki o papieżu Franciszku?

– Bardzo chciałbym taką napisać, ale jestem już stary i mój „sezon” dziennikarski zbliża się już ku końcowi...

– Ale Twoi synowie będą kontynuować dziennikarstwo w rodzinie?

– Tak, Roberto i Nicola także są dziennikarzami. Bardzo się cieszę, że odziedziczyli po mnie także pasję do tematyki, którą się zajmowałem. Roberto opublikował niedawno powieść dotykającą Miłosierdzia oraz książkę zadedykowaną św. Matce Teresie.

Tagi:
wywiad rozmowa

Oko na gender

2019-03-20 11:54

Niedziela TV

W redakcji Tygodnika Katolickiego "Niedziela" gościł ks. dr hab. Dariusz Oko. Zdaniem księdza, gender, homoseksualizm to problemy, o których trzeba mówić, ponieważ przyzwolenie na szerzenie poglądów o ''kulturowej płci'' jest szkodliwe i nie może być zgody na proceder oswajania tego typu wynaturzeń; natomiast jak najbardziej zachowujemy szacunek w stosunku do osób homoseksualnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Najdroższe Stópki” ratują życie!

2019-03-25 12:09

Była połowa lat 70. ubiegłego wieku. W Stanach Zjednoczonych obowiązywały już okrutne przepisy aborcyjne pozwalające zabijać nienarodzone dzieci niemal bez ograniczeń. Przemysł aborcyjny rozwijał się w zastraszającym tempie. W środowisku pro-life kolportowano fotografie uśmierconych dzieci, które miały uzmysłowić, że nie mamy do czynienia ze „zlepkiem komórek”. Jedno z takich zdjęć, na którym bardzo wyraźnie widać było stópki dziesięciotygodniowego nienarodzonego dziecka, trafiło w ręce młodej projektantki Virginii Evers. Kobieta była wstrząśnięta. To zdjęcie prześladowało ją przez kolejne tygodnie.

Była pewna, że musi coś z tym zrobić. Na podstawie zdjęcia zaprojektowała model stópek w skali 1:1 i zleciła wykonanie pierwszej niewielkiej partii metalowych odlewów w formie zawieszek. „Najdroższe Stópki” – bo tak je nazwała – spotkały się z dużą aprobatą w środowisku pro-life. Okazało się, że ich widok jest znakomitym pretekstem dla obrońców życia do podjęcia rozmowy z kobietami zdecydowanymi na aborcję i próby odwiedzenia ich od decyzji. „Najdroższe Stópki” były tak sugestywne i przemawiające do wyobraźni, że wiele kobiet po ich zobaczeniu i wyjaśnieniu, że właśnie tak wyglądają teraz nóżki ich dziecka, rezygnowało z aborcji. Virginia Evers wiedziała już, że to niezwykłe dzieło. Wraz z mężem podjęli radykalną decyzję. Porzucili dotychczasowe zajęcia i postanowili resztę życia poświęcić na rozpowszechnianie po całym świecie „Najdroższych Stópek”. Założyli fundację „Heritage House 76” i przyjęli założenie, że wszystkie środki pozyskane z rozpowszechniania odlewów będą przeznaczać na produkcję i dystrybucję kolejnych. Tym samym liczba rozprowadzanych zawieszek gwałtownie rosła i przekroczyła granice Stanów Zjednoczonych. Niedługo po tym „Najdroższe Stópki” zostały uznane za międzynarodowy symbol ruchów pro-life. Kilka lat temu Państwo Evers przeszli na emeryturę. Dzieło ich życia – fundację „Heritage House 76” – prowadzą dzisiaj ich dzieci.

W Polsce dziełem rozpowszechnia oryginalnych „Najdroższych Stópek” fundacji Eversów zajmuje się pracownia San Gabriele, tworząca rękodzielnicze dewocjonalia. „Najdroższe Stópki” dostępne są w formie bransoletki na rękę. „Staraliśmy się, by wzór był uniwersalny zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn oraz był bardzo prosty, by nic nie rozpraszało najważniejszego elementu: «Najdroższych Stópek». Wiedzieliśmy od państwa Eversów, że najważniejsze, by stópki zwróciły uwagę i sprowokowały pytanie: co to jest?” – dowiadujemy się w San Gabriele.

Jeśli ktoś chciałby bransoletkę z „Najdroższymi Stópkami” i w ten sposób pragnąłby się włączyć w dzieło ich popularyzacji, znajdzie je na stronie pracowni: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Lekarzu, ulecz samego siebie

2019-03-25 15:06

Anna Majowicz

,,Rekolekcje dla odważnych, którzy nie boją się zmierzyć ,,temperatury" swojej wiary" - to motto wielkopostnych nauk dla pracowników i studentów służby zdrowia, głoszonych w kościele pw. św. Franciszka z Asyżu we Wrocławiu.

Anna Majowicz
Rekolekcje dla służby zdrowia głosi ks. prof. nadzw. dr hab. Piotr Mrzygłód

Tegoroczne rekolekcje prowadzi ks. prof. nadzw. dr hab. Piotr Mrzygłód. Pierwsze nauki rozpoczęły się w niedzielę. - Mówi się, że ten, kto nie ryzykuje, nie pije szampana. To prawda. Kto nie zaryzykuje swojego czasu w momencie nawrócenia, kto nie podejmie próby zmiany swojego życia dla Pana Jezusa, nie zasługuje na Wielkanoc – rozpoczął spotkanie ks. prof. dr hab. Piotr Mrzygłód. Rekolekcjonista mówił o sensie nawrócenia, o tym, że Kościół jest szpitalem dla wszystkich grzeszników, a niezależnie od tego, w jakiej przestrzeni służby zdrowia pracujemy, jesteśmy pacjentami, bo Lekarz jest tylko jeden. - To Ten który przyszedł leczyć nasze choroby, w którego ranach jest nasze zdrowie - mówił rekolekcjonista, prosząc, by pracownicy służby zdrowia dobrze przygotowali się na nadchodzące święta. - Można wykonać tysiąc kroków, ale ten najważniejszy należy do Ciebie. Zrób krok w stronę nawrócenia, nie zwlekaj. Lekarzu, ulecz samego siebie!

Zobacz zdjęcia: Rekolekcje dla służby zdrowia

Kolejne spotkanie z rekolekcjonistą odbędzie się dziś po Mszy św. o godz. 18.30. Serdecznie zapraszamy wszystkich pracowników i studentów służby zdrowia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem