Reklama

Jesteśmy powołani do misji

2016-10-20 08:07

Katarzyna Krawcewicz
Edycja zielonogórsko-gorzowska 43/2016, str. 4-5

Archiwum Michała Piętosy

Niedzielą 23 października rozpoczynamy Tydzień Misyjny. Takich dużych akcji na rzecz misji jest w ciągu roku kilka. Dla jednych są okazją do jednorazowej pomocy, dla innych inspiracją do przeprowadzenia zupełnie nowej akcji misyjnej, a jeszcze dla innych motywacją do pomagania misjom przez okrągły rok

Tegoroczny Tydzień Misyjny obchodzimy pod hasłem: „Ochrzczony to znaczy posłany”. Do parafii trafiły już materiały liturgiczne pt. „Tydzień Misyjny 2016”, a w nich propozycje homilii, rozważań, czytanek różańcowych i dodatek dla dzieci. W naszej diecezji naprawdę wiele osób decyduje się na pomoc misjonarzom. W szkołach i przy parafiach prowadzone są koła misyjne dzieci, podobne grupy zrzeszają też osoby dorosłe. Organizowane są kiermasze, koncerty i inne akcje służące zebraniu funduszy. Wielu naszych diecezjan wspiera misjonarzy swoją modlitwą.

Mnożenie przez dzielenie

Trzeba pamiętać, że misje to nie czyjś kaprys, ale zadanie, które stoi przed całym Kościołem. – Misje są głównie po to, żeby nieść Ewangelię. Kościół ze swojej natury jest misyjny. Jezus kazał iść i nauczać wszystkie narody. Nie można Ewangelii zachować dla siebie, nie można chować światła pod korcem. A z wiarą jest tak, że się mnoży, kiedy się ją dzieli. Dlatego trzeba wychodzić z Ewangelią – wyjaśnia ks. Łukasz Żołubak z parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Torzymiu. Ks. Żołubak już teraz wraz z uczniami Zespołu Szkół w Torzymiu planuje zimową akcję na rzecz misji. – U nas w parafii mamy scholę. Zaproponowałem dziewczynom, żebyśmy przygotowali jasełka i w przebraniach przeszli się po domach, kolędując i zbierając pieniądze na misje. To jest na razie w fazie przygotowań, bo muszę jeszcze wszystko uzgodnić z rodzicami. Ale dzieci już są chętne i cieszą się na te jasełka. Chcą się przebrać, iść i śpiewać. Myślę, że to ważne, żeby mówić dzieciom o misjach. Pokazywać im, że nie jesteśmy najważniejsi. Że w krajach misyjnych ludzie, też ich rówieśnicy, żyją w cięższych warunkach niż my i jest im dużo trudniej wyznawać wiarę. Nasi bracia i siostry w wierze potrzebują naszej pomocy. Mówiąc dzieciom o misjach i angażując je w pomoc, bardzo konkretnie uczymy je uczynków miłosierdzia.

Żeby wspólnota się nie rozleciała

A co jeszcze można zrobić, żeby nieść Chrystusa tam, gdzie Go jeszcze nie znają? Okazuje się, że nie będąc wcale księdzem ani osobą zakonną, można zostać prawdziwym misjonarzem i po prostu pojechać. Na przykład do Afryki. Jeszcze w październiku do Kenii leci ekipa Ruchu Światło-Życie, a w jej składzie – również ludzie z naszej diecezji. – To już ostatnie przygotowania do naszego wyjazdu do Kenii. Będziemy tam prowadzić ORD, czyli Oazę Rekolekcyjną Diakonii dla kenijskich księży. Mamy na miejscu swojego człowieka, który już od kilku ładnych miesięcy zbiera chętnych. Nasza ekipa przyjeżdża, żeby poprowadzić te rekolekcje, po to, aby nie obciążać jeszcze bardziej tamtejszych misjonarzy. Oni są wystarczająco zawaleni robotą. Rekolekcje odbędą się w narodowym sanktuarium, w miejscowości Subukia – można to sanktuarium porównać z naszą Jasną Górą. Potrwają kilka dni – mówi Paweł Rudzki z diakonii misyjnej Ruchu Światło-Życie.

Reklama

Po co organizować rekolekcje dla księży? Czy nie lepiej zająć się ludźmi świeckimi, zwłaszcza tymi, którzy jeszcze nie przyjęli chrztu? – ORD dla księży jest po to, żeby zapoznać ich z Ruchem Światło-Życie, żeby wiedzieli, o co w tym chodzi. To ważne, bo już odbyły się w Kenii oazy i mamy w sumie ok. 200 uczestników, a nie powinno być tak, że w wakacje przyjeżdża ekipa, coś zrobi, a potem przez resztę roku nie ma komu się tymi uczestnikami zająć – tłumaczy Paweł. – Nie można puścić uczestników samopas, zwłaszcza w kraju, gdzie dostęp do księży jest, delikatnie mówiąc, słaby. Część ludzi mieszka tam w wioskach, gdzie w niedzielę nie ma Mszy św., tylko nabożeństwo prowadzone przez katechetę, bo księży jest tak mało, że mogą w jednej miejscowości pojawić się raz na miesiąc albo rzadziej. Więc podsumowując – jeśli uczestnicy nie będą mieli na miejscu księży i katechetów, którzy będą rozumieli Ruch Światło-Życie, to wspólnota siłą rzeczy się rozleci.

A może adopcja?

Zdarza się nam przeczytać albo usłyszeć o gwiazdach, które adoptują dzieci z krajów Trzeciego Świata, z rejonów ogarniętych wojną lub pogrążonych w wielkiej biedzie. Ale nie każdy przecież może pozwolić sobie na taki gest. Natomiast większość Europejczyków zdecydowanie może włączyć się w adopcję serca i roztoczyć opiekę nad dzieckiem, które nadal będzie mieszkać w swoim ojczystym kraju, ale dzięki rodzicowi adopcyjnemu będzie mogło się uczyć. Dlaczego akurat edukacja jest tak bardzo ważna? Otóż okazuje się, że np. afrykańskie dziecko, które ma możliwość skończyć szkołę i zdobyć zawód, ma dużą szansę na dostanie pracy, dzięki której będzie w stanie utrzymać dużą rodzinę.

W adopcję na odległość włączył się Michał Piętosa, katecheta z Zielonej Góry, założyciel i koordynator ogólnopolskiego projektu Młodzi dla Kamerunu, autor videobloga „Wypis z religii”. – Adopcja serca, adopcja na odległość, to o tyle fajne dzieło, że moja pomoc skierowana jest do konkretnej osoby. Adoptując dziecko, nie wybieramy go sobie, ale zostaje nam dane. Zapewniamy mu z jednej strony duchowe wsparcie – można to porównać do relacji rodziców chrzestnych do chrześniaka. A z drugiej strony jest wsparcie materialne – opowiada. – W ramach projektu Młodzi dla Kamerunu wspieramy adopcje misji pallotyńskich, sióstr pallotynek, które pracują w Rwandzie i Kamerunie, i tam właśnie mieszka moje adoptowane dziecko.

Odmienić czyjeś życie

Zostać rodzicem adopcyjnym jest szalenie prosto. Wystarczy napisać e-maila do sióstr i wyrazić chęć pomocy. Następnie siostry przysyłają informacje o dziecku – jak się nazywa, ile ma lat, jak wygląda jego sytuacja rodzinna. I numer konta, na które dokonuje się wpłat. – Dzieło polega na tym, że raz w roku wpłacam określoną kwotę na konto sióstr. To jedyne 200 zł. Dzięki temu dziecko będące pod moją opieką ma możliwość chodzenia do szkoły, ma kupione przybory szkolne, zwykle starcza jeszcze na jakiś mundurek. Jeżeli w danym miejscu adoptowanych jest kilkadziesiąt dzieci, to ze środków, które zostają, remontuje się na przykład dach szkoły albo kupuje się nową tablicę. Wiem, że tak jest na pewno, ponieważ w ramach projektu jeżdżę do tych szkół i na własne oczy widzę, na co są przeznaczane pieniądze. Te fundusze nigdzie po drodze nie giną – zapewnia Michał. – W ogóle bardzo wspieram tego typu dzieła prowadzone przez zakony. Działa to tak, że pieniądze trafiają na konto w Polsce, a następnie są przekazywane siostrom, które pracują na misjach. Sam przewoziłem te pieniądze w gotówce, lecąc do Kamerunu, i na miejscu przekazywałem je misjonarzom. Również misjonarze, którzy przylatują do Polski na urlop, zabierają gotówkę w drogę powrotną, bo tam na miejscu przecież nie wypłacą sobie z bankomatu. Tak jak mówiłem, te pieniądze nie gubią się po drodze, nie są też obciążone żadnymi kosztami administracyjnymi.

Roczny koszt takiej adopcji może zadziwić swoją niskością. – Przez wiele lat roczna kwota adopcji wynosiła 150 zł, teraz jest to 200 zł. Podniesienie kwoty o 50 zł stało się na prośbę osób adoptujących. Po prostu dla przeciętnego Europejczyka jest to niewyobrażalne, że za tak śmieszne pieniądze dziecko w Afryce może się uczyć przez cały rok. Oczywiście ofiarodawcy wpłacają też – jeśli chcą – dodatkowe kwoty, na przykład w ramach prezentu urodzinowego albo na święta. W tej sytuacji trzeba się jednak wykazać zrozumieniem i delikatnością. W krajach Trzeciego Świata nie jest tak, że kupuje się dziecku zabawkę na urodziny i ono się cieszy. Tam te prezenty wyglądają inaczej, bo są ważniejsze potrzeby. Poza tym nie można też faworyzować jednego dziecka – ono nagle dostanie fantastyczny prezent, a pozostałe dzieci z wioski nic. Siostry pomagają w sposób mądry, więc te dodatkowe pieniądze również są mądrze wykorzystywane. Nie na zasadzie: „Masz prezent i odczep się”, tylko właśnie dbając o edukację tego małego człowieka i jego całościowe potrzeby – mówi Michał. – Zachęcam do adopcji na odległość, bo to najprostszy sposób na włączenie się w zwalczanie biedy na świecie. Tej biedy jest tak dużo, że dla każdego wystarczy. To konkretna pomoc. Niby drobna kwota, ale odmienia czyjeś życie.

Tagi:
misje Światowy Dzień Misyjny

Zaproszenie: XII Misyjny Jarmark z Aniołami

2018-12-13 07:37

Br. Dominik Strychacz CSsR, WSD Redemptorystów w Tuchowie

W III Niedzielę Adwentu (16 grudnia 2018 roku) Redemptorystowskie Stowarzyszenie Przyjaciół Misji zaprasza na XII Misyjny Jarmark z Aniołami. Wydarzenie to odbędzie w Tuchowie k. Tarnowa. Celem Jarmarku jest wparcie finansowe przebudowy kaplicy Matki Bożej Nieustającej Pomocy i świetlicy dla młodzieży w ubogiej dzielnicy miasta Resistencia w Argentynie.

Materiały promocyjne

Misyjny Jamark z Aniołami z roku na rok cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Liczba zaangażowanych i uczestniczących stale wzrasta. Jest to wydarzenie, które już na stałe wpisało się w przedświąteczny, tuchowski kalendarz. W poprzednim roku udało się zebrać 25 000 zł. Kwota ta została przekazana do Afryki, na budowę kościoła w Ouagadougou, w Burkina Faso.

Tak o tegorocznym celu Jarmarku z Aniołami mówi o. Henryk Kaczocha, redemptorysta, który posługuje w Argentynie:

,,Potrzebne prace dotyczą odnowy i przebudowy salek katechetycznych i części kaplicy w dzielnicy bardzo ubogiej. Od dwóch lat zbieramy pieniądze na wykonanie tego projektu, ale jest nam bardzo trudno. Ludzie sprzedają jedzenie własnego wyrobu, chleb domowy. Też się robi jakieś festyny."

Misyjny Jarmark z Aniołami to nie tylko zbiórka pieniędzy. Jest to również rozbudzanie świadomości, że każdy chrześcijanin jest misjonarzem! Nasza inicjatywa ukazuje, że ci spośród nas, którzy nigdy nie pojadą na misje zagraniczne, mają możliwość świadczyć o Chrystusie w inny sposób – modlitwą, ofiarowaniem cierpienia czy właśnie materialnie.

Jarmark rozpoczynamy około godziny 7.00, po pierwszej Eucharystii w III Niedzielę Adwentu, 16 grudnia 2018 roku, na dziedzińcu przed sanktuarium w Tuchowie. Na straganach, już tradycyjnie, pojawią się stroiki i ozdoby świąteczne w różnych stylach. Będzie również możliwość zaopatrzenia się w różnego rodzaju wypieki i artykuły spożywcze, takie jak domowy smalec czy konfitury. Zakończenie planujemy na godzinę 19.30, czyli po ostatniej Eucharystii. Wtedy udamy się jeszcze na pobliskie dróżki różańcowe, by podziękować w modlitwie za każdego z ofiarodawców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Spotkanie opłatkowe w Sejmie

2018-12-14 14:40

dg / Warszawa (KAI)

Metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz poświęcił opłatki, którymi dzielili się dziś polscy parlamentarzyści. W przemowie zaznaczył, że jako chrześcijanie pragniemy, by wszyscy potrafili uszanować to, że Polska i Europa wyrasta z kultury chrześcijańskiej. Życzenia wygłosili również marszałkowie Sejmu i Senatu.

Twitter.com

Zebranych parlamentarzystów oraz gości przywitał marszałek Sejmu Marek Kuchciński oraz jako pierwszy złożył życzenia: „Chciałbym życzyć przede wszystkim, żeby ta wyjątkowa atmosfera świąt Bożego Narodzenia trwała każdego dnia. Niech inspiruje i zachęca do wspólnego budowania dobrej przyszłości Polski. Pragnę życzyć Państwu, byśmy wypełniali na co dzień przesłanie płynące ze świąt Bożego Narodzenia, aby nasze prace i nasze wspólne starania pomagały zawsze przywracać nadzieję i radość w każdym polskim domu”. Życzył również sukcesów w działalności poselskiej i senatorskiej oraz w życiu rodzinnym. „Niech Gwiazda Betlejemska zawsze wskazuje nam drogę, tę największą i najważniejszą” – zakończył.

Głos zabrał również marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

– „Bóg się rodzi, moc truchleje” to słowa pięknej polskiej kolędy, które pokazują nam moc, pokazują również jak wiele spraw, którymi zajmujemy się, które są dla nas ważne, wydaje się że fundamentalne – karleją, stają się nieważne. W ten ważny dzień przyjścia Pana Jezusa na świat spotykamy się w gronie rodzinnym, przy stole wigilijnym, dzielimy się opłatkiem spożywamy wieczerzę wigilijną , kontynuujemy tradycję polską i chrześcijańską, w której zostaliśmy wychowani i którą przekazujemy naszym dzieciom, naszym wnukom. Rodzina rodzin to nasz naród, to cała Polska. Cała Polska celebruje i raduje się z przyjścia Pana Jezusa na świat – mówił marszałek Senatu.

Zauważając, że znane są podziały w sporach politycznych, zwrócił uwagę na to, że w roku 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości towarzyszyła świadomość, iż biało-czerwona łączy. „Życzę, abyście Państwo przy stołach wigilijnych, świątecznych, rozmawiali o wszystkich problemach, ale w spokoju, i mieli czas dla rodziny, bo tak bardzo nam, parlamentarzystom, brakuje rodziny”.

Duszpasterz parlamentarzystów, ks. Piotr Burgoński, odczytał następnie fragment ewangelii św. Łukasza o narodzeniu Pana Jezusa.

Opłatki i zebranych pobłogosławił metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.

– Gromadzimy się przy stołach na wzór stołu w domu rodzinnym, z różnych motywów. Chcemy być na wzór wspólnoty rodzinnej, w której ten stół wigilijny ma największe uzasadnienie, dlatego że chcemy być blisko siebie w tym dniu. Gromadzimy się z motywów głębokiej wiary, ale czasem przychodzimy ze zwyczaju, tradycji. I chcę zaznaczyć, że mamy prawo. Mówi się dziś o tzw. chrześcijaństwie kulturowym. Ale przyjmujemy przy tym stole także wszystkich, którzy przychodzą z jeszcze innych motywów i szanujemy te postawy – mówił kardynał.

Zaznaczył, że jako chrześcijanie pragniemy, by wszyscy potrafili uszanować to, że Polska i Europa wyrasta z kultury chrześcijańskiej. „Nawet jeżeli ta ewangelia, którą przeczytaliśmy przed chwilą, nie jest przez nas przyjmowana do końca z motywów wiary. Ona mówi o wydarzeniu, które miało miejsce w Betlejem, które nazywamy narodzeniem się Syna Bożego i wcieleniem, wejściem Boga w ludzką historię. Bóg stał się człowiekiem dla nas i naszego zbawienia. Człowiek i jego zbawienie, jego dobro, są celem podstawowym tajemnicy wcielenia” – mówił.

Wskazał, że to również cel podstawowy dla parlamentarzystów. „Służycie człowiekowi i dobru wspólnemu, poczynając od rodziny, poprzez wspólnotę miasta, wioski, aż po wspólnotę naszej ojczyzny. To dwa podstawowe słowa: człowiek i dobro wspólne, dla których wasza praca jest piękna.

Kardynał zauważył, że w przyszłym roku minie 20 lat od wizyty Jana Pawła II w polskim parlamencie i wyraził przekonanie o aktualności ówczesnego przesłania papieża: „To ukierunkowanie na człowieka, na dobro wspólne, sprawia, że polityka może być – jak mówił papież – piękną, roztropną troską o dobro wspólne. Jeżeli te dwa słowa i rzeczywistości, które za nimi stoją, przyświecają pracy polityków, to nawet spory, jeśli się zdarzają, są o coś i mogą być bardzo konstruktywne, przynosząc pozytywne owoce. Kiedy tych rzeczywistości w perspektywie wzroku człowieka nie ma, wtedy spór może stać się niebezpieczny dla wspólnoty ludzkiej”.

– Życzę wam, państwo, aby wasza praca, piękna służba człowiekowi, dobru wspólnemu, Polsce, była zawsze piękną i roztropną troską o człowieka i dobro wspólne – zakończył metropolita warszawski.

Spotkaniu opłatkowemu towarzyszył śpiew kolęd w wykonaniu zespołu Mazowsze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

„Betlejem w Polsce”- zabrzmi prawdopodobnie najstarsza kolęda świata

2018-12-14 20:28

maj / Warszawa (KAI)

To największa charytatywna trasa koncertowa w kraju. „Betlejem w Polsce” rusza już po raz trzeci. Podczas kolejnych koncertów w 13 polskich miastach zabrzmią najpiękniejsze kolędy z różnych krajów i różnych epok, w tym prawdopodobnie najstarsza znana kolęda świata. Wystąpi ponad 30 artystów, m.in. Grażyna Łobaszewska, Bovska czy Dawid Kwiatkowski.

- „Betlejem w Polsce” jest niezwykłą podróżą w czasie i przestrzeni, po różnych krainach i tradycjach muzycznych świata. Jest to też odkrywanie zabytków kultury chrześcijańskiej – mówił Mateusz Otręba Mate.O, dyrektor artystyczny przedsięwzięcia, podczas konferencji prasowej, która odbyła się dziś w Warszawie. Podkreślił, że najstarsza kolęda wykonywana w tym roku podchodzi z IV w. i jest prawdopodobnie najstarszą znaną kolęda świata.

W pierwszej części każdego koncertu zabrzmią bożonarodzeniowe utwory z Polski, Armenii, kompozycje serbskie, norweskie, niemieckie, angielskie, irlandzkie, z krajów arabskich, baskijskie, cejlońskie, ukraińskie, hebrajskie, a nawet etiopskie, czy te stworzone przez kanadyjskich Indian. Będzie ich można posłuchać w polskich przekładach i współczesnych aranżacjach.

Wystąpi ponad 30 artystów m. in. Kamil Bednarek, Bovska, Grażyna Łobaszewska, Dawid Kwiatkowski, Antonia Krzysztoń, Mate.O, Adam Krylik Kapela Maliszów, Atom String Quartet, Fanfara Moldova, Yazeed Sakhnini, Adeba Chamoun, Yaron Cherniak oraz międzynarodowy zespół muzyczny pod kierownictwem Jana Smoczyńskiego i kierownika muzycznego „Betlejem w Polsce”.

W drugiej części koncertu artyści razem z publicznością zaśpiewają razem polskie kolędy. Będzie też czas na składanie życzeń i dzielenie się opłatkiem. – Wspaniale jest słyszeć kilka tysięcy osób śpiewających tradycyjne polskie kolędy – mówił uczestniczący w konferencji prasowej Adam Krylik. – Ta trasa to swoiste rekolekcje, czas odnowy duchowej – podkreślał.

„Betlejem w Polsce” rozpocznie się 28 grudnia w Kaliszu, a następnie koncertów będzie można posłuchać we Wrocławiu, Krakowie, Katowicach, Warszawie, Bydgoszczy, Szczecinie, Poznaniu, Gdyni, Ostródzie, Łodzi, Kielcach oraz na zakończenie 14 stycznia w Lublinie. Szczegóły na stronie www.betlejemwpolsce.pl

Tegorocznej trasie towarzyszy album „JAK W BETLEJEM. Live”. Jest to płyta nagrana na żywo podczas ubiegłorocznej trasy. Znalazły się na niej najpiękniejsze kolędy i pieśni bożonarodzeniowe, które pochodzą z różnych epok, kultur i stron świata m.in. stara hebrajska pieśń szabatowa, kolęda starogrecka, czy też kolędy węgierska i czeska.

Cały dochód ze sprzedaży płyty jak i ze sprzedaży biletów na koncerty przeznaczony jest na pomoc potrzebującym w ramach akcji „Ambasador Miłosierdzia” – zapowiedział Adam Guzdek, inicjator i organizator „Betlejem w Polsce”. Akcję można wesprzeć również nabywając cegiełki charytatywne dostępne w parafiach czy przekazując darowiznę.

– Środki przekazujemy diecezjom, Caritas i lokalnym organizacjom zajmującym się pomocą. Nie tworzymy osobnych struktur do dystrybucji pomocy, bo te struktury są – zaznaczył Guzdek.

Poprzednie dwie edycje trasy ”Betlejem w Polsce” obejrzało 126 tys. widzów. Udało się podczas nich zebrać 800 tys. zł.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem