Reklama

100 modlitw za Polskę

To pokolenie odkryje Naród Wyklęty

2016-10-26 08:07

Z Stanisławem Srokowskim rozmawia Krzysztof Kunert
Niedziela Ogólnopolska 44/2016, str. 36-37


Kadr z filmu "Wołyń"

Niesamowicie wyglądało święcenie noży przed rzezią, podobne do tańca wojennego Indian. W nocy, przy blasku pochodni, obchodzili wkoło mogiłę i wkłuwali w nią noże; ślubowali w podobny sposób kłuć Polaków. A Polacy, mieszkańcy tych wsi, bezradnie przypatrywali się tej scenie, nie podejrzewając, że jest ona prowadzona przede wszystkim przeciwko nim. Pocieszali się, że Ukraińcy nie będą śmieli...
Z pisarzem, poetą, dramaturgiem, znawcą historii i kultury kresowej Stanisławem Srokowskim, którego twórczość stała się kanwą filmu „Wołyń”, rozmawia Krzysztof Kunert

KRZYSZTOF KUNERT: – „Wołyń” to przełom, który odkłamie historię?

STANISŁAW SROKOWSKI: – To jest zdumiewające i charakterystyczne, jak widzowie reagują na „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego. W salach kinowych dominuje paraliżująca cisza, która jest jak gdyby wyrazem bezradności, takim zapadającym w głębię człowieka milczeniem. A w tle, jak sądzę, pytania: Co robić z tym światem? Jak poradzić sobie z dramatami, które nieustannie nas dotykają? W którą stronę potoczą się nasze losy? Myślę, że ten film, który tak wstrząsa sumieniami ludzkimi i ludzką pamięcią, jest bardzo dobrym znakiem naszego czasu. Mówi, że trzeba pamiętać, trzeba wiedzieć, trzeba rozumieć i trzeba się bronić przed złem. W sobie i poza sobą.

– A nie martwi Pana tytuł filmu? Mordy na Kresach obejmowały przecież nie tylko Wołyń.

– Faktycznie, kiedy mówimy: Wołyń, to lokujemy naszą pamięć w jednym województwie kresowym. Tymczasem Kresy przed wojną to osiem województw. Zbrodnia, którą ilustruje film, objęła województwa: wołyńskie, tarnopolskie, lwowskie, stanisławowskie, po części lubelskie, poleskie i krakowskie. Wszędzie tam mordy były dokonywane z takim samym okrucieństwem. Kresy przedwojenne obejmowały 52 proc. terytorium naszego kraju. Ja w swojej książce „Nienawiść”, na której oparty jest film, nakreślam szersze tło. Reżyser symbolicznie wybrał Wołyń. Dobrze jest porównać książkę z filmem – wtedy lepiej zrozumie się realia tamtego czasu. W mojej trylogii kresowej: „Ukraiński kochanek”, „Zdrada” i „Ślepcy idą do nieba”, także można odnaleźć atmosferę tamtej epoki, postawy bohaterów, obyczaje, tradycje podobne do tych, które są w filmie.

– „Wołyń” to film o historycznej tragedii, która miała miejsce kilkadziesiąt lat temu na polskich Kresach. Ale czy to film tylko o ludobójstwie?

– Ten film jest kłębowiskiem spraw, które dotyczą tamtej epoki. Dotyka bardzo wielu problemów i mówi o wielu znakach czasu. Po pierwsze jest to film o wojnie, czym ona jest, czym jest to nieszczęście.

– Czym więc jest to nieszczęście?

– Jest to film o zagładzie cywilizacji łacińskiej, ponieważ po tej zbrodni Kościół katolicki na tamtych terenach na długie lata przestał istnieć. Podobnie jak zatraceniu, rozbiciu, wyniszczeniu uległa polska kultura. Są sceny, które pokazują, w jaki straszliwy sposób niszczone były kościoły, świątynie, dworki, zabytki kultury, czyli nasza polska dusza. Ale jest to także film o zagładzie cywilizacji, ponieważ po tych zbrodniach na tych terenach powstała duchowa pustynia. Jest to też film o kruchości ludzkiego losu. Widzimy w nim postacie, które z poświęceniem próbują zbudować swoje życie, a wystarczy wskazanie palcem i człowiek ginie. Nie ma go. To także film o wielkiej i pięknej miłości, o macierzyństwie, które broni się przed śmiercią. I zwycięża.

– Pan opowiada o wstrząsającym wydarzeniu, po którym nastąpiła pustynia...

– Polska żywiła się Kresami kulturowo, filozoficznie, literacko, artystycznie, naukowo. Kresy od samego początku tworzyły wielkie wartości narodowe, religijne. Budowały tożsamość narodu, kształtowały pamięć, tworzyły polski język. Zaczynając od Mikołaja Reja, który urodził się pod Lwowem. To był początek języka polskiego w literaturze. Rej wyniósł na wyżyny literackie język ludu polskiego. Właściwie od XVI wieku zaczęto mówić w literaturze głównie językiem polskim. A później możemy mnożyć setki wybitnych polskich pisarzy, jak m.in. Franciszek Karpiński, o którym na co dzień nie pamiętamy, ale kiedy przychodzi Boże Narodzenie, zaczynamy śpiewać kolędy, np. „Bóg się rodzi”. Karpiński to Kresowiak, urodził się pod Kołomyją. Potem są wielcy giganci naszej kultury i literatury: Adam Mickiewicz – urodzony pod Wilnem, Juliusz Słowacki – urodzony w Krzemieńcu, Aleksander Fredro, którego pomnik jest we Wrocławiu... Każdy wiek przyniósł nam jakąś wielką postać literatury, ale nie tylko, bo także teatru, muzyki, malarstwa. Zbigniew Herbert jest największą postacią współczesności, która wywodzi się z Kresów. W nauce wskażę tylko jedną dziedzinę: wielka lwowska szkoła matematyczna z prof. Stefanem Banachem na czele. To ogromne bogactwo wywodziło się z Kresów. Bez niego Polska byłaby o wiele uboższa.

– Mówi Pan o bogactwie znaczeniowym filmu „Wołyń”. Dla mnie najbardziej wstrząsająca jest chyba rzeczywistość bez Boga, Jego śmierć, która de facto oznacza zagładę człowieka...

– Tak, to jest bardzo ważny wymiar tego dzieła. Wśród wielu pytań, które ten film stawia, wybija się pytanie o Boga. Co się dzieje ze światem, który zatraca Boga? Który zatraca metafizykę, myślenie o wieczności, nieskończoności, o najwyższych znakach historii i religii? Ten film powoduje, że cisną się pytania: Dlaczego? Co się stało z człowiekiem, że dokonała się taka zbrodnia? Skąd się wzięły ideologie, które go do tego doprowadziły? Nasuwa się na myśl piękne i mądre powiedzenie św. Augustyna: „Jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu”. Gdy szukamy przyczyn tej wielkiej zdrady, której dopuścił się człowiek wobec Boga, widzimy, w jakim kierunku idzie świat, kiedy Bóg jest wyrzucany z serca, z umysłu, z pamięci, z wyobraźni człowieka.

– Życie bez Boga przyniosło opłakane rezultaty.

– Na samym tylko Wołyniu wymordowano 60 tys. Polaków, natomiast na całych Kresach badacze mówią o liczbie 200 tys., a nawet większej. Prawie 1,5 mln Polaków zostało wysłanych na Syberię, prawie 1,5 mln – na roboty do Niemiec. Ponadto Sowieci i Niemcy, którzy zajęli Kresy, wymordowali polską inteligencję, polskich naukowców. To właśnie jest świat bez Boga.

– Świat, którego dramat nie zakończył się w 1945 roku...

– Później rozpoczął się dramat wypędzenia z polskiej ziemi. Lud kresowy to jest lud wyklęty, który w komunizmie nie miał prawa mówić o swoim losie. Przez czterdzieści parę lat Kresowianie mieli zamurowane usta. Wtedy budowało się fałszywy mit przyjaźni polsko-radzieckiej, a Kresy zostały zagarnięte przez Sowietów. A więc było milczenie, była cisza. Proszę sobie wyobrazić to wielkie cierpienie ludzi, których matki, ojcowie, synowie zostali porąbani siekierami, nożami, piłami – i oni nie mogli o tym mówić! Nie wolno było pisać książek, artykułów. Jeżeli coś się pokazywało, to cenzura cięła, niszczyła, tępiła. Tak było w komunizmie, ale również po 1989 r., kiedy zapanowała moda na poprawność polityczną. I znowu ten lud wyklęty miał w dużym stopniu zamknięte usta. Jeżeli powstawały towarzystwa kresowe, to ich zakres, ich terytorium działania były bardzo wąskie. I państwo polskie w żadnym stopniu nie przyczyniło się do pokazania prawdy tamtego czasu.

– Czy film „Wołyń” może zmienić świadomość Polaków o tym, co wydarzyło się na Kresach?

– Świadomość człowieka zmieniają wiara i religia oraz kultura. Film jest częścią kultury, obok mediów najważniejszą. „Wołyń” już pracuje. Jego wielkim sukcesem już teraz jest to, że bardzo dużo osób – prawie 250 tys. – poszło do kin, żeby go obejrzeć, w trzech pierwszych dniach. Co to znaczy? Polacy wreszcie poczuli, że ktoś im opowiada fragment prawie zupełnie nieznanej historii o ich kraju. Później będą o tym rozmawiać w domach. Pojawią się pytania w mediach, będą spotkania. Ten film otwiera drogę do szkół, uniwersytetów, do pamięci zbiorowej. Mam nadzieję, że nauczyciele, dyrektorzy szkół zaprowadzą młodzież do kin i przedyskutują w szkole, czego świadkiem była. To znakomita lekcja prawdy. Komitety rodzicielskie powinny zadbać, by młodzież razem z wychowawcami poznała znakomite dzieło Wojciecha Smarzowskiego.

– Rozmawiamy o odbiorze filmu przez Polaków, Europejczyków. A Dolnoślązacy? Tutaj ten odbiór będzie bardzo emocjonalny...

– To prawda. Na Dolnym Śląsku mamy 47 proc. Polaków pochodzących z Kresów, a w całej Polsce żyje ok. 6 mln osób z kresowym rodowodem. Ten film jest dla Dolnoślązaków wielką szansą. Mogą spojrzeć w niego niczym w lustro i wyznać: Boże, w końcu ktoś to powiedział, wreszcie objawiła się prawda, ktoś o nas zadbał. Bo przez dziesięciolecia nikt o to nie zabiegał i prawda pozostawała w ukryciu. To ogromne zadośćuczynienie. Poprzez ten film Kresowiacy, ale też wszyscy Polacy, odzyskują godność. Po filmie już nikt nie będzie miał odwagi kłamać. Polacy już nie dadzą się oszukać.

– „Wołyń” wstrząsnął polską opinią publiczną. Ale co dalej? Nawet najlepszy film nie wystarczy... „Jeśli ludzie umilkną, kamienie wołać będą”?

– Wierzę w młode pokolenie, które zaczyna mówić własnym głosem. Ono chce znać prawdę, układać swoje życie według Boskiego porządku i bazować na porządku wynikającym z naszej wiary. Bo niwelowanie tego porządku prowadzi tylko do zbrodni. Nie ma innej drogi. Jeśli wychodzimy poza Boga, możemy ze światem zrobić wszystko. Myślę, że młode pokolenie zrozumie, co to znaczy żyć bez Boga, czym jest świat, w którym Bóg zostaje zepchnięty na boczny tor.

– To jest pokolenie, które odkryje naród wyklęty?

– Tak właśnie myślę – to pokolenie da poczucie sprawiedliwości. W historii tak bywa, że czasami wydaje się, iż prawda zostaje pogrzebana, a później nagle się okazuje, że rzeczywistość się zmienia. Myślę, że jesteśmy w tej chwili w takim stadium. To jest proces, którego już się nie zatrzyma.

Rozmowę przeprowadzono w studiu Radia Rodzina we Wrocławiu.

Tagi:
Wołyń

Wołyń woła o pamięć

2018-07-25 11:42

Aleksandra Wojdyło
Edycja toruńska 30/2018, str. 5

Troska o pamięć stała się motywem przewodnim grudziądzkich obchodów Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu

Aleksandra Wojdyło
Poświęcenia obelisku i krzyża dokonał ks. kan. Witold Szumiato, kapelan Kresowiaków

Ten dzień obchodzony jest w rocznicę Krwawej Niedzieli 11 lipca 1943 r., która była punktem kulminacyjnym Rzezi Wołyńskiej, masowej eksterminacji polskiej ludności cywilnej na Wołyniu przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińską Powstańczą Armię oraz ukraińską ludność cywilną. Tego dnia zaatakowanych zostało 99 miejscowości. W następnych dniach masakry były kontynuowane.

Przypuszczalne dane o liczbie ofiar, które zostały w sposób niezwykle brutalny zamordowane tylko dlatego, że były Polakami, oscylują wokół liczby stu tysięcy. W ciągu jednego dnia zniknęło z powierzchni ziemi kilkadziesiąt wsi polskich, w blisko stu miejscach dokonano niewyobrażalnych zbrodni. To jest zbrodnia, której zapomnieć nie możemy. Ofiary wołają o pamięć, która jest obowiązkiem żyjących.

Trzeba pamiętać

W 75. rocznicę Krwawej Niedzieli w Grudziądzu odbyły się obchody upamiętniające ofiary ludobójstwa. Współorganizatorami byli: Towarzystwo Przyjaciół Kresów Wschodnich, Instytut Pamięci Narodowej w Gdańsku, Delegatura w Bydgoszczy i Urząd Miasta Grudziądza.

W uroczystości wzięli udział m.in. Iwona Michałek, poseł na Sejm RP, Mirosław Golon, dyrektor IPN oddział w Gdańsku, Edyta Cisewska, naczelnik Delegatury IPN w Bydgoszczy, Katarzyna Lisiecka, naczelnik Okręgowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Gdańsku, Marek Czepek, wiceprzewodniczący Rady Miasta, przedstawiciele władz samorządowych, członkowie Towarzystwa Miłośników Kresów Wschodnich na czele z przewodniczącą Ireną Tyszkiewicz, członkowie komitetu budowy pomnika na czele z Zygmuntem Krzemieniem oraz mieszkańcy miasta.

Obchody rozpoczęły się Mszą św. w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, którą sprawował ks. kan. Witold Szumiato, kapelan Kresowiaków i proboszcz parafii w Piecach (diecezja pelplińska), oraz ks. kan. Krzysztof Zalewski, miejscowy proboszcz. W homilii ks. kan. Szumiato wspominając rodzinną historię z Kresów, z zadowoleniem mówił o powstaniu w Grudziądzu pomnika, który będzie przypominał o tragicznych, ale jednocześnie ważnych dla Polaków i Polski wydarzeniach. – Dziś trzeba mówić o tym młodemu pokoleniu! Trzeba mówić prawdę! Trzeba pamiętać! – podkreślał. Wyraził również gotowość katolickiego przebaczenia oprawcom.

Pomnik

U zbiegu ulic Królewskiej i Rapackiego odbyła się druga część uroczystości. Odsłonięta została tablica edukacyjna „Genocidium Atrox. Ludobójstwo na ziemiach południowo-wschodnich II Rzeczypospolitej”, przygotowana przez Oddziałowe Biuro Upamiętniania Walk i Męczeństwa. – Im się należy nasza pamięć, bo zginęli za wartości najświętsze, zginęli za to, że byli dobrymi Polakami, zginęli za to, że byli katolikami, zginęli za to, że byli dobrymi ludźmi. Mordowano ich nie w odwecie, ale po to, żeby obłąkaną ideę czystej etnicznie Ukrainy dla Ukraińców wcielić w rzeczywistość – mówił prof. Mirosław Golon, podkreślając, że pamięć o ofiarach Wołynia i Małopolski Wschodniej to obowiązek współczesnego pokolenia.

Wyraził także zapewnienie o ustaleniu imion i nazwisk wszystkich ofiar oraz wezwał władze Ukrainy do wyrażenia zgody na prowadzenie badań ekshumacyjnych i godne pochowanie ich szczątków. – Nie jest czymś dopuszczalnym i zrozumiałym, że nam dzisiaj blokuje się nie tylko poszukiwania i ekshumacje, ale nawet budowanie zwykłych nagrobków na miejscach pamięci. Te 100 tys. ofiar woła z grobów, których nie ma. Pozwólcie nam zbudować groby naszym najbliższym, bo one im się należą. To jest nasz chrześcijański i ludzki obowiązek – mówił dyrektor IPN w Gdańsku. Poseł Iwona Michałek zaapelowała do nauczycieli i rodzin. – Przychodźcie tu, abyśmy młodemu pokoleniu przekazywali pamięć o tych wydarzeniach, ponieważ na naszym pokoleniu spoczywa odpowiedzialność pamięci – mówiła.

Irena Tyszkiewicz podziękowała komitetowi budowy pomnika, podkreślając, że środowisko Kresowian w Grudziądzu to jedni z ostatnich świadków tamtych czasów. Następnie ks. kan. Szumiato dokonał poświęcenia krzyża i obelisku. Posterunek honorowy wystawili strzelcy z JS 3301 w Grudziądzu. Uroczystościom towarzyszyła wystawa IPN pt. „Wołyń 1943. Wołają z grobów, których nie ma”.

Po zakończeniu uroczystości pojawił się jeszcze jeden symbol – niebo zapłakało nad tymi, którzy wciąż wołają o pamięć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Franciszek do osób starszych: bądźcie wzorem wytrwałości i nadziei

2018-09-24 11:58

st (KAI) / Ryga

Bądźcie w waszych rodzinach i w waszej ojczyźnie wzorem wytrwałości i nadziei, zanurzonymi w cierpliwości – zachęcił Ojciec Święty osoby starsze, zgromadzone w katolickiej katedrze św. Jakuba w Rydze.

Vatican Media

Papież przypomniał, że osoby starsze doświadczyły zarówno okropności wojny, jak i następnie represji politycznych, prześladowań i wygnania. „Ani reżim nazistowski, ani sowiecki nie zgasiły w waszych sercach wiary, a w przypadku niektórych z was, nie odwiodły od poświęcenia się życiu kapłańskiemu, zakonnemu, bycia katechetami, podejmowania różnych posług kościelnych, wiążących się z narażeniem życia; w dobrym zmaganiu wzięliście udział, zbliżacie się do końca biegu i ustrzegliście wiarę” – stwierdził Franciszek.

Ojciec Święty zauważył, że często osoby starsze czują się zapomniane, są poddane ostracyzmowi, ubóstwu i wykluczeniu, a nawet nędzy. „Jeśli tak się dzieje, to tak zwany pociąg wolności i postępu ciągnie za sobą, jako ostatni wagon, tych, którzy walczyli o zdobycie praw, a którzy stali się obserwatorami świętowania innych ludzi, zaszczycanymi i wyróżnianymi, ale zapomnianymi w życiu codziennym” – z goryczą powiedział papież.

Franciszek zaapelował do osób starszych: „Nie poddawajcie się zniechęceniu, smutkowi, nie traćcie słodyczy, a tym bardziej nadziei! ...Bądźcie w waszych rodzinach i w waszej ojczyźnie wzorem obydwu postaw: wytrwałości i nadziei, zanurzonych w cierpliwości. W ten sposób będziecie nadal budowniczymi waszego narodu”.

Ojciec Święty zaznaczył, że osoby starsze są żywym świadectwem stałości w przeciwnościach, a także daru proroctwa, przypominającego młodym pokoleniom, że ochrona i troska o tych, którzy nas poprzedzili podoba się Bogu, a woła o pomstę do nieba, gdy się tego nie czyni.

„Wy, którzy przeżyliście wiele, nie zapominajcie, że jesteście korzeniami ludu, korzeniami młodych pędów, które muszą rozkwitać i przynosić owoce. Brońcie tych korzeni, utrzymujcie je przy życiu, aby dzieci i młodzież wszczepiły się w nie oraz zrozumiały, że wszystkie kwiaty na drzewie pochodzą z tego, co jest pod ziemią” – wezwał papież.

Na zakończenie Franciszek zachęcił osoby starsze do nieustannego dostrzegania nowości Boga, pielęgnowania ducha młodości, zasmakowania i zobaczenia, że zawsze, w każdym czasie i aż do końca dobry jest Pan.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pamięć o Golgocie Wschodu w parafii Matki Bożej Zwycięskiej w Częstochowie

2018-09-25 07:27

Ewa Oset

Ewa Oset
Wieczór pamięci Golgoty Wschodu w kościele Matki Bożej Zwycięskiej w Częstochowie

Parafia Matki Bożej Zwycięskiej w Częstochowie szczególnie pielęgnuje pamięć o Golgocie Wschodu. Griazowiec, Katyń, Miednoje, Ostaszków, Starobielsk, Workuta, Kołyma, Kozielsk – to miejsca kaźni tysięcy polskich oficerów oraz miejsca przymusowej nieludzkiej pracy i życia Polaków wywiezionych w głąb Rosji, skąd wielu nie wróciło. Miejsca te wpisane są w główny ołtarz znajdujący się w kościele i są uwiecznieniem historii obrazu Matki Bożej Zwycięskiej, którego kopia również widnieje w ołtarzu, w otoczeniu świętych.

W Kozielsku, w obozowych warunkach, powstały dwa takie obrazy Matki Bożej - dłuta Michała Siemiradzkiego i Tadeusza Zielińskiego, którego wizerunek stał się pierwowzorem patronki kościoła przy ul. Słowackiego. Obraz, który został wyrzeźbiony przez artystę-jeńca na kawałku znalezionego drewna, prymitywnymi narzędziami, był od samego początku obiektem kultu i wsparciem duchowym podczas pobytu w obozie, a następnie na szlaku II Korpusu Armii Andersa.

Zobacz zdjęcia: Wieczór pamięci o Golgocie Wschodu

Historia obrazu Matki Bożej Zwycięskiej stała się kanwą pokazu multimedialnego „Matka Boża Kozielska. Golgota Wschodu”, który przygotował parafialny oddział Akcji Katolickiej i zaprezentował w kościele w Dzień Sybiraka, 23 września wieczorem. - Ten spektakl to nasz dar dla całej parafii w 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości – powiedziała Anna Kwiatkowska, reżyser przedstawienia. - Chcieliśmy, aby wszyscy parafianie, spoglądając na ołtarz główny, znali jego symbolikę - dodała.

W południe natomiast z udziałem Związku Sybiraków, przedstawicieli szkół, wojska i władz miasta została odprawiona Msza św. w intencji poległych i żyjących zesłańców Sybiru. Eucharystii przewodniczył ks. prał. Zdzisław Wójcik, proboszcz parafii, a homilię wygłosił ks. Jakub Raczyński.

Ksiądz Proboszcz w rozmowie z „Niedzielą” powiedział, że podobne uroczystości organizowane przez Związek Sybiraków odbywają się w kwietniu i w czerwcu. Zaznaczył też, że cieszy się z coraz lepszej współpracy ze szkołami podstawowymi znajdującymi się na terenie parafii – nr 9 i nr 33. Dzięki dyrekcji dzieci z tych szkół przygotowane przedstawienia o tematyce patriotycznej mogą również zaprezentować wspólnocie parafialnej.

Ks. Wójcik w niedzielę 30 września przed Sumą o godz. 12 zostanie mianowany na wyższy stopień wojskowy oficerski. - W roku 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości będzie to dla moich parafian znak przeżyć patriotycznych, a dla mnie będzie to chwila osobistej satysfakcji za czasy, które złączyły mnie z wojskiem, ale zupełnie innym niż dzisiaj pod wieloma względami. Współcześnie rządzący Ojczyzną potrafili to docenić mówi ks. Zdzisław. - Przed dwoma laty w gronie wielu księży, kiedyś kleryków, zostałem nominację na pierwszy stopień oficerski – podporucznika WP, teraz następna nominacja zaznacza. - Moja przygoda z wojskiem zaczęła się wraz z Seminarium, w 1977 r. - wspomina. - Siedmiu kleryków z częstochowskiego Seminarium zostało wtedy powołanych do wojska wbrew przepisom ustalonym między Episkopatem a władzą. Tam przeżyliśmy dwa lata. Nie był to może Sybir, ale wesoło też nie było – podsumowuje krótko proboszcz parafii, w której pielęgnuje się pamięć historyczną i gdzie przed obrazem Matki Bożej Zwycięskiej dziś możemy dziękować Bogu za wolną Ojczyznę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem