Reklama

Zdrowa żywność

2016-10-26 08:07


Niedziela Ogólnopolska 44/2016, str. 44-45

Bez rodzimej wytwórczości nie ma ani zamożności, ani suwerenności
Z Gabrielem Janowskim – doktorem nauk rolniczych, byłym ministrem rolnictwa, posłem i senatorem – rozmawia Mateusz Wyrwich

MATEUSZ WYRWICH: – Jak to jest naprawdę z tą zdrową żywnością? Dziś reklamują się z jej sprzedażą zarówno sklepy wielkopowierzchniowe, jak i niewielkie sklepiki czy stoiska na targach. Tymczasem okazuje się, że często są to tylko slogany. Nawet niektórzy rolnicy kupują żywność u hurtowników, a później sprzedają ją na targowiskach jako wytworzoną w małych gospodarstwach...

DR GABRIEL JANOWSKI: – Oczywiście, takie praktyki są często stosowane. Naprawdę zdrowa żywność, atestowana uprawnionymi znakami, to znikoma część oferowanych produktów. Najgłośniejsi są przy tym producenci żywności przemysłowej i handlowcy, którzy głoszą, że żywność ta przeszła obowiązkowe kontrole sanitarne. A po drugiej stronie stoją bezbronni adresaci tych haseł, czyli ludzie, którzy chcą zdrowo żyć. „Zdrowa żywność” staje się więc pustym sloganem. Przetwarzanie surowców odbywa się przede wszystkim metodami przemysłowymi. Technologie, które stosuje się dziś w produkcji i przetwórstwie żywności, są nastawione przede wszystkim na ilość i jak największe zyski. A tego, poczynając od wyboru odmian roślin uprawnych, nie da się pogodzić z jakością żywności.

– To znaczy?

– Jeśli uprawia się rośliny genetycznie modyfikowane (GMO – genetycznie modyfikowane organizmy, które nie występują w naturze, opracowane za pomocą inżynierii genetycznej), jeśli stosuje się monokultury, które jednostronnie wyjaławiają ziemię z naturalnych substancji organicznych i pożytecznych mikroorganizmów, to trzeba stosować w większym stopniu nawozy sztuczne, tj. chemikalia szkodliwe dla ekosystemów, w tym wody, i człowieka. Dotyczy to także, niestety, koniecznej intensywnej uprawy z zastosowaniem płodozmianu, bo wraz z rosnącą liczbą ludności potrzebujemy więcej żywności, a jednocześnie stale ubywa ziemi uprawnej, którą dewastuje się industrializacją, zanieczyszczeniami i zawinionymi przez człowieka zmianami klimatycznymi. I dochodzimy do paradoksu: plony wzrastają, ale jakość, mierzona warunkami niezbędnymi dla normalnego rozwoju człowieka, spada. Czyli współczesna żywność to w ogromnej większości tylko wypełniacze naszych żołądków. Tymczasem we Francji do 2025 r. liczba gospodarstw ekologicznych ma wzrosnąć o 50 proc., Niemcy mają jak najprędzej dojść do 20 proc., a w Polsce ich liczba spada...

– A jak wygląda sytuacja, jeśli chodzi o hodowlę zwierząt?

– Kiedy producenci chcą osiągnąć maksymalne przyrosty masy i wydajności zwierząt, bo to zwiększa zyski, to z reguły stosują gotowe pasze, w których są substancje wzrostowe (hormony) i wiele innych stymulatorów. W efekcie już na tym etapie mleko, jajka czy mięso są pozbawione naturalnych walorów odżywczych. Praktyka taka jest powszechnie stosowana również na kolejnym etapie – przetwórstwa, tak by w skrajnym przypadku uzyskać z kilograma mięsa... prawie 3 kg szynki! W przetwórniach pompuje się w tym celu do mięsa rozmaite inne substancje: wodę, emulgatory, barwniki i wiele innych, które sztucznie wzmacniają smak i poprawiają wygląd produktu. Tymczasem w normalnym gospodarstwie, produkującym zdrową żywność, na kilogram szynki trzeba przeznaczyć 1,3 kg mięsa, a zatem więcej, by uzyskać mniej, a nie odwrotnie.

– Jest Pan pomysłodawcą programów PQF i WPW. Co się kryje pod tymi skrótami?

– WPW to witalizacja, czyli odnowienie, polskiej wsi. Polska jest ciągle jednym z niewielu krajów, gdzie panują warunki niezbędne do naturalnej produkcji zdrowej żywności. Mamy rolnictwo rodzinne, mniej wynaturzone przez chemię i inżynierie niż w krajach zachodnich. Mamy, dzięki Bogu, małe i średnie gospodarstwa i żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają, jak po Bożemu tę glebę uprawiać i po gospodarsku hodować zwierzęta. Żywe są też tradycje wiejskie i domowe, wspólnotowe, które spajają w organiczną całość życie w zgodzie z naturą i tworzą naturalne więzi społeczne. To nie musi być czas przeszły, bezpowrotnie miniony! Na świecie żyje ok. 70 mln ludzi zamożnych świadomych zagrożeń cywilizacyjnych i gotowych zapłacić więcej za gwarantowanej jakości i smaczne płody rolne oraz przetworzoną i przechowywaną w sposób naturalny żywność. To jest nasza olbrzymia szansa. Nie tylko ekonomiczna, ale również – bez mesjanizmu! – społeczna i kulturotwórcza. To są podstawy naszego kluczowego programu PQF (od ang. Polish Quality Food – Polska Jakość Żywności). Sprowadza się on do wytwarzania, certyfikowania i promowania na świecie żywności najwyższej jakości. Z czasem powinno się to rozciągać na wszelkie polskie produkty – najwyższej jakości, rozpoznawalne i cenione na świecie. Gwarantowaniem jakości będzie się zajmował IPJ – Instytut Polskiej Jakości, działający, co bardzo ważne i sprawdzone, w krajach najwyżej rozwiniętych, na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego. Salony oraz sieć dystrybucji żywności najwyższej jakości ze znakiem towarowym PQF prowadzone będą przez już powołaną „Spółdzielnię PQF – Dobro Wspólne”.

– Proszę przybliżyć Pański program, realizowany już m.in. przez Instytut Polskiej Jakości.

– W Polsce mamy ok. 250 tys. niewykorzystanych budynków gospodarczych: obory, stodoły i inne, zamknięte na skobel. Chcemy je przywrócić produkcji. Wiosną zostały zasiedlone gęśmi pierwsze pustostany. Mięso zwierząt pasących się w sposób naturalny jest w stu procentach ekologiczne i bardzo smaczne. Druga ścieżka prowadzi prosto do leżących odłogiem pod chwastami pól. Chcemy wznowić uprawę, zaprowadzając tam pastwiska i siejąc bardzo dziś poszukiwane zioła i krzewy: rumianek, dziką różę, rośliny lecznicze... Trzeci element programu to uruchomienie przetwórstwa domowego w gospodarstwie: sery, jogurty, wędliny, konfitury, suszone owoce itd. Gdy chodzi o tradycyjne kierunki produkcji, to zaczynamy od mleka i jego przetworów. Nie ruszymy z miejsca bez od dawna oczekiwanej, a tak pilnej ustawy o sprzedaży bezpośredniej. Wprawdzie poprzedni rząd przyjął taką ustawę, ale złą, właściwie przeciw rolnikom.

– Dlaczego była aż tak zła?

– Poprzedni Sejm – wszystkie kluby – zapisał, że rolnik nie ma prawa sprzedawać pod dachem. Istna kpina. Jak będzie padać, to chłop schowa się pod jakimś dachem i już wielki hurtownik? A parasolka to dach czy nie? W tym dokumencie jest wiele innych niekorzystnych zapisów. Tymczasem ustawa powinna być bardzo prosta. Już przygotowałem taki projekt i mówiłem o tym ministrom, pani premier i panu prezydentowi. Pierwszy artykuł: rolnik ma prawo sprzedawać swoje produkty na wyznaczonych terenach, które obligatoryjnie musi przygotować każdy samorząd. Drugi artykuł: rolnik ponosi pełną odpowiedzialność za to, co sprzedaje. Jeśli sprzedaje np. mięso, to znaczy, że było ono sprawdzone u weterynarza. Trzeci artykuł mojego projektu ustawy jest taki, że wchodzi ona w życie z dniem ogłoszenia. I powinna gwarantować, że jeśli rolnik sprzedaje za sumę nie większą niż 50 tys. rocznie (proponowane 20 tys. to znowu kpina, zabiłoby to wszelką przedsiębiorczość), to jest zwolniony od podatku dochodowego. Pamiętajmy, że ponosi on wszelkie – coraz wyższe – koszty! Dopiero to gwarantuje, że w ciągu 3 lat polska wieś zacznie żyć realną przedsiębiorczością, a nie tylko z dotacji i programów unijnych. Bo dziś wieś, która korzysta z programów unijnych, rozwija się, jak to nazywam, w sposób „wyspowy”. To znaczy: tu wielka farma, tam wielka farma, a dookoła gospodarstwa, które są za małe, żeby się rozwijać, a za duże, by je zmarnować. Właśnie ustawa o małej przedsiębiorczości, inaczej: przetwórstwie i sprzedaży bezpośredniej na wsi jest szansą ożywienia tych gospodarstw.

Tagi:
żywność jedzenie

Chrzan

2019-03-13 10:56

Karolina Szostkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 11/2019, str. 50-51

©angorius - stock.adobe.com llhedgehogll/fotolia.com

Lubimy ketchupy, musztardy, majonezy, sosy – hamburgerowe, salsa, 1000 wysp, a nawet meksykańskie. Jeśli przyjrzymy się dokładniej składom tych produktów, na pierwszym miejscu mamy cukier, następnie bazowy składnik typu pomidory czy gorczyca, kolejno ocet, a obok nich występują konserwanty, polepszacze, barwniki i inne trucizny. Jeśli chcesz jeść tego typu produkty, wybieraj te, których skład jest naturalny. Dzięki temu unikniesz zgagi, wzdęć, zaparć, zmian skórnych czy ataków duszności.

W tym numerze chciałabym przedstawić warzywo, z którego w 15 minut można zrobić sos do mięs, jajek, sałatek, a przy tym skorzystać z jego szerokich właściwości prozdrowotnych. Mowa o chrzanie.

Profilaktycznie jedzony przez cały rok wzmacnia odporność, a to dzięki witaminie C. Cytrusy mogą się schować przy chrzanie, ponieważ ilość witaminy C w nich zawarta jest nieporównywalnie niższa niż w tym korzeniu. Chrzan działa wykrztuśnie oraz zwalcza uciążliwy katar. Pomaga w trawieniu ciężkostrawnych i tłustych potraw. Dzięki temu, że jego smak jest gorzki i ostry, pobudza wydzielanie soków trawiennych. Ma bardzo silne właściwości przeciwbólowe. Wykorzystywany jest przy nerwobólach, bólach kostnych i stawowych – w takiej sytuacji dobrym sposobem są okłady ze świeżo startego korzenia lub z liści chrzanu. Chrzan ma również działanie antywirusowe, bakterio- i grzybobójcze. Jako naturalny domowy antybiotyk zalecany jest w infekcjach dróg moczowych, podczas grypy czy w zapaleniu nerek. Jest również bogaty w witaminy z grupy B, witaminy A, E, K oraz magnez, wapń, fosfor, jod i potas. Dzięki tym składnikom jest odżywczy i wpływa na stan włosów, skóry i paznokci. Na chrzan powinny uważać osoby z wrzodami żołądka, ponieważ może on drażnić ścianę przewodu pokarmowego. Poniżej przedstawiam, jak w kilku prostych krokach można uzyskać domowy dodatek do wielu potraw oraz lekarstwo na rozmaite schorzenia.

Kup chrzan z dobrego źródła. Umyj, obierz i zetrzyj na tarce na najdrobniejszych oczkach. Dodaj do chrzanu szczyptę soli, zalej wrzątkiem. Ostry smak chrzanu można złagodzić, łącząc go z ugotowanym na twardo żółtkiem lub z gotowanymi startymi burakami. Te połączenia najczęściej kojarzą nam się z okresem wielkanocnym. Ale czy to jedyny czas na chrzan? Warto wprowadzić zdrowy sos na stół nie tylko od święta.

Karolina Szostkiewicz
Dietetyk kliniczny. Zajmuje się leczeniem żywieniowym chorób zależnych od diety. Propaguje zasadę: „Poznaj zdrowie z jedzenia – odżywiaj się świadomie”. Organizatorka warsztatów promujących zdrowy styl życia – dla dzieci oraz dorosłych. Na co dzień poszukuje prostych i praktycznych rozwiązań na zdrowe smaki do zastosowania w każdej kuchni.
Tel. 602-651-776

CZYTAJ DALEJ

Reklama

O. Cantalemessa: trzeba na nowo odkryć wagę życia wewnętrznego

2019-03-22 16:58

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Życiu wewnętrznemu poświęcił kaznodzieja Domu Papieskiego drugą konferencję wielkopostną wygłoszoną w kaplicy Redemptoris Mater w Watykanie w obecności papieża i pracowników Kurii Rzymskiej.

Biuro prasowe kapucynów

O. Raniero Cantalamessa wskazał, że życie wewnętrzne przeżywa dziś kryzys i patrzy się na nie z pewną podejrzliwością. Przyczyn takiego stanu rzeczy można szukać także w samej naturze człowieka, który nastawiony jest na to, co zewnętrzne, widzialne, a do czego zachęcają go zmysły. W obecnej kulturze rolę, którą pełniło życie wewnętrzne czy duchowe zastępuje się psychologią i psychoanalizą, skupiając się na podświadomości, a pomijając relację z Bogiem. Także w życiu Kościoła, po Soborze Watykańskim II, ideałem nie jest „ucieczka od świata” ale „wychodzenie do świata”.

„Porzucenie życia wewnętrznego i zwrócenie się w stronę tego, co zewnętrzne to jeden z najbardziej niebezpiecznych aspektów sekularyzacji. Aż do pokusy teologicznego uzasadnienia tego nowego kierunku, który przyjął imię: teologii śmierci Boga czy też świeckiego miasta – stwierdził o. Cantalamessa. – Mówi się, że Bóg sam dał nam przykład. Kiedy przyjął ciało człowieka, ogołocił się, opuścił samego siebie z wewnętrznego życia Trójcy, stał się «światowy», to znaczy rozmył się w tym, co świeckie. Stał się Bogiem «poza sobą»”.

Włoski kapucyn podkreślił także, że człowiek żyje dziś w ciągłym pędzie, w strachu przed ciszą. Szczególnie widać to wśród młodych, którzy niejednokrotnie żyją w „orgii hałasu”, zapominając, że życie wewnętrzne to droga do życia autentycznego. Ale fala życia zwróconego w stronę tego, co zewnętrzne porywa także osoby zaangażowane w misję Kościoła. Trzeba temu zaradzić, gdyż zdaniem o. Cantalamessy, albo odnajdziemy klimat i czas milczenia oraz życia wewnętrznego, albo pogrążymy się w duchowej i całkowitej pustce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jasna Góra: 39. Pielgrzymka Obrońców Życia

2019-03-23 13:25

mir/Radio Jasna Góra / Częstochowa (KAI)

Jak najszybsze uchwalenie obywatelskiego projektu „Zatrzymaj Aborcję”, realne przestrzeganie konstytucyjnych praw rodziców wobec ofensywy ideologii gender w polskich szkołach i żądań ruchu LGBT oraz promowanie naprotechnologii w miejsce in vitro - to główne tezy apelu uczestników 39. Pielgrzymki Obrońców Życia na Jasną Górę.

Mazur/episkopat.pl
Jasna Góra

- Wobec narastającego w świecie i w ojczyźnie zagrożenia dla wartości ludzkiego życia, prosimy dla wszystkich sumień o Bożą moc, by dojrzewało w nich poczucie odpowiedzialności za każde życie poczęte pod sercem matki – modlił się podczas Mszy św. abp Wacław Depo, metropolita częstochowski.

W kazaniu mówił o odpowiedzialności każdego z nas za kolejne pokolenia i przypominał, że „przyszłość świata idzie przez rodzinę”. Zauważył, że wbrew zapowiedziom Unia Europejska stała się strukturą o charakterze totalnym. - Wbrew deklaracjom przyjmowanym naiwnie kiedyś przez część środowisk zatroskanych o prawa człowieka, rządzący nią ideolodzy mają za nic prawa państw członkowskich do suwerennego stanowienia w kwestiach moralnych – stwierdził metropolita częstochowski.

Przeczytaj także: Apel organizacji pro-life o uchwalenie projektu Zatrzymaj Aborcję

Przypomniał, że przed referendum akcesyjnym wszystkie siły polityczne agitowały za oddawaniem głosu na „tak” przekonując, że Unia Europejska nie będzie narzucała Polsce norm w zakresie ochrony życia ludzkiego.

- Dziś wiemy, że są to słowa bez pokrycia a obrona życia ludzkiego jest dzisiaj ośmieszana i ignorowana – diagnozował duchowny. Wskazał na raport przegłosowany przez Parlament Europejski, w którym jest zapis o konieczności zagwarantowania kobietom łatwego dostępu do środków antykoncepcyjnych i bezpiecznej aborcji, bezwarunkowego dostępu do wspomaganego zapłodnienia bez względu na stan cywilny i orientacje seksualną.

Abp Depo nawoływał do odpowiedzialności i dalekowzroczności, których nauczycielami są św. Jan Paweł II i kard. Stefan Wyszyński.

Podczas Eucharystii złożono przyrzeczenia Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego.

- Nie możemy być obojętni na ataki na życie i rodzinę, które wciąż podejmowane są w naszej Ojczyźnie – przypomina dr Paweł Wosicki. Prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia (PFROŻ) mówi o konieczności nowej strategii obrony życia.

Zdaniem Wosickiego taktyka przyjęta przez rządzących, że „tych tematów” - tzn. na przykład inicjatywy Zatrzymaj Aborcję - nie poruszamy, żeby nie drażnić społeczeństwa i strony przeciwnej, zupełnie nie zdała egzaminu. „Widać, że zostało to wykorzystane i potraktowane jako słabość i atak na wartości życia i rodziny, został podjęty z tym większa mocą i teraz trzeba się bardzo mocno temu przeciwstawić” 0 stwierdził prezes PFROŻ.

Pielgrzymka tradycyjnie odbywa się w przededniu Narodowego Dnia Życia i Dnia Świętości Życia. Uczestnicy wydarzenia zaapelowali do rządu o uchwalenie blokowanego projektu ustawy Zatrzymaj Aborcję, którego celem jest delegalizacja przesłanki eugenicznej.

„Szczególnym okrucieństwem jest zabijanie w łonach matek dzieci, u których podejrzewa się poważną wadę wrodzoną. Małym pacjentom przysługuje nie tylko prawo do życia, ale również prawo do opieki medycznej świadczonej według najwyższych standardów. Apelujemy więc o jak najszybsze uchwalenie obywatelskiego projektu Zatrzymaj Aborcję” – napisali przedstawiciele ruchów obrońców życia.

Obrońcy życia odnieśli się również to kwestii demoralizacji dzieci, którą postuluje warszawski ratusz w podpisanej deklaracji LGBT+. Autorzy apelu napisali o poważnym naruszeniu „fundamentalnego prawa rodziców” oraz „gwałtem na delikatnej psychice dziecka”.

W modlitwie pamiętano o zmarłym w ubiegłym roku Antonim Ziębie organizatorze pielgrzymek na Jasną Górę, jednym z najbardziej zasłużonych i oddanych obrońców ludzkiego życia w Polsce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem