Reklama

Na drodze ku niepodległości

2016-11-03 09:50

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 45/2016, str. 4-5


Niemiecki pociąg pancerny w walkach o Babimost i Kargową w 1919 r.

Już za dwa lata będziemy obchodzili setną rocznicę odzyskania niepodległości. 11 listopada 2018 r. będzie świętem naszej Ojczyzny. W całym kraju trwają różnego rodzaju inicjatywy mające nam przybliżyć tamte dni i pokazać wielkość zrywu Polaków sprzed wieku. Także Ziemia Lubuska ma w tym dziele swój udział

Niepodległość, którą utraciliśmy w 1795 r., już dawno nie szła w parze z suwerennością. Rzeczpospolita od początku XVIII wieku traciła na znaczeniu i coraz bardziej popadała w uzależnienie od obcych mocarstw, szczególnie od Rosji. Trzeci rozbiór był smutnym finałem dłuższego procesu tracenia suwerenności i godności. Odzyskując po 123 latach niewoli niepodległość, nic nie mieliśmy dane za darmo. Za każdy kawałek wolnego kraju musieliśmy złożyć daninę krwi i cierpienia. 11 listopada 1918 r. był dniem przełomowym, ale tylko dniem. Poprzedziły go lata walki i po tej dacie przyszły tygodnie, miesiące i lata zmagań, by Niepodległą utrzymać.

Powstanie Wielkopolskie

Walki o niepodległość nie objęły obszaru obecnego województwa lubuskiego. Niemniej na wschodnich rubieżach regionu walczono o wolność Polski. Ten etap walk określany jest mianem Powstania Wielkopolskiego. Wybuchło ono 27 grudnia 1918 r. Było wyrazem buntu mieszkańców Prowincji Poznańskiej przeciw Rzeszy Niemieckiej. Polacy zamieszkujący ten obszar, od wieków przecież piastowski, żądali przyłączenia ich do odradzającego się państwa polskiego. Bezpośrednim powodem wystąpienia Polaków była wizyta w mieście Ignacego Jana Paderewskiego. Ten przybył do miasta 26 grudnia i wygłosił do zebranych Polaków płomienne przemówienie. W mieście czuć było podniosłą atmosferę. Następnego dnia Niemcy urządzili na Świętym Marcinie paradę wojskową. Zrywano przy tym polskie flagi oraz znaki koalicjantów. W takiej sytuacji doszło do zamieszek. Walki szybko objęły miasto, a po kilu dniach rozszerzyły się na całą prowincję.

Walki toczyły się na znacznym obszarze prowincji. Choć nie udało się wyzwolić wszystkich planowanych ziem, to i tak powstanie przyniosło zjednoczenie ziem wielkopolskich z odradzającą się Polską. Powstanie Wielkopolskie zakończyło się podpisaniem 16 lutego 1919 r. rozejmu w Trewirze. Warto przypomnieć, że Powstanie Wielkopolskie było jednym z czterech (obok powstania wielkopolskiego z 1806 r., powstania sejneńskiego z 1919 r. i II powstania śląskiego z 1920 r.) zwycięskich powstań w dziejach naszej Ojczyzny.

Reklama

Lubuska pamięć

Pamięć o Powstaniu Wielkopolskim jest nadal żywa w społeczeństwie. Szczególne obchody każdego roku organizowane są w Poznaniu i wielu miastach i miejscowościach Wielkopolski. O pamięć o powstaniu dba także Towarzystwo Pamięci Powstania Wielkopolskiego. Obok oddziałów Wielkopolskiego i Kujawsko-Pomorskiego także na Ziemi Lubuskiej działa oddział towarzystwa. Oprócz kół działających na terenie regionu oddział skupia członków z innych części kraju. Jednym z dzieł związanych z towarzystwem jest pomnik Dobosza w Zielonej Górze. Ten charakterystyczny pomnik znajduje się bardzo blisko siedziby naszej redakcji przy ul. Powstańców Wielkopolskich w Zielonej Górze. Został wzniesiony w 2013 r. Przedstawia młodego chłopca pełniącego w oddziałach powstańczych funkcję dobosza. W taki sposób chciano uhonorować tych uczestników powstania, którzy po 1945 r. osiedlili się w Zielonej Górze. Uczczono także dzieci biorące udział w powstaniu.

Walki powstańcze

Dawne województwa gorzowskie i zielonogórskie, sprzed reformy terytorialnej z 1999 r., były także naznaczone miejscami walk powstańczych. Już w początkach stycznia 1919 r. walki powstańcze objęły Wolsztyn i Nowy Tomyśl. W połowie stycznia walczono w Międzychodzie i okolicach, a później także w Babimoście i Kargowej. Szczególnie w przypadku tych dwóch miejscowości walki o przyłączenie do Polski były bardzo zacięte. Takie miejscowości jak Wielka Wieś, Nowe Kramsko czy Babimost i Kargowa stały się areną bardzo zaciętych działań niemieckich, a poszczególne miasta przechodziły z rąk do rąk. Wojska niemieckie nie godziły się z zajęciem tych miast przez Polaków i rozpoczęto działania zmierzające do odbicia tych terenów. Niemcy rozpoczęli w początkach lutego 1919 r. kontrofensywę, którą udało się zatrzymać dopiero pod Kopanicą. Podpisany 16 lutego 1919 r. rozejm w Trewirze wyznaczył linię demarkacyjną na tym obszarze. Zgodnie z podpisanym dokumentem linia przebiegała następującym traktem: „zabrania się wojskom niemieckim przekraczania następującej linii: dawna granica Prus Wschodnich i Prus Zachodnich z Rosją aż do Dąbrowy Biskupiej, następnie zaczynając od tego punktu linii na zachód od Dąbrowy Biskupiej, na zachód od Nowej Wsi Wielkiej, na południe od Brzozy, na północ od Szubina, na północ od Kcyni, na południe od Szamocina, na południe od Chodzieży, na północ od Czarnkowa, na zachód od Miał, na zachód od Międzychodu, na zachód od Zbąszynia, na zachód od Wolsztyna, na północ od Leszna, na północ od Rawicza, na południe od Krotoszyna, na zachód od Odolanowa, na zachód od Ostrzeszowa, na północ od Wieruszowa, a następnie aż do granicy śląskiej”.

28 czerwca 1919 r. podpisano traktat pokojowy w Wersalu. Do odrodzonej Polski powróciła prawie cała Wielkopolska. Czyn powstańczy Wielkopolan opłacił się. Choć nie bez daniny krwi, to jednak dawne ziemie piastowskie złączono z resztą Ojczyzny.

Powstanie Wielkopolskie ma także swój lubuski akcent. To miasta i miejscowości, które dziś leżą na zachodzie regionu, a o które w 1919 r. toczyły się zacięte walki. Nie wszędzie udało się wywalczyć kawałek ojczystej ziemi. Jednak to właśnie to powstanie należy do wielkiego dzieła niepodległościowego.

Tagi:
historia Niepodległość

Katolicy na Zawarciu

2018-05-30 11:29

Agata Zawadzka
Edycja zielonogórsko-gorzowska 22/2018, str. IV

W „Przystani za Wartą” w Gorzowie odbył się wykład Pawła Krawczyka na temat zarysu historii katolickiej placówki duszpasterskiej na Zawarciu w latach 1925-45

archiwum autora
Swoimi badaniami podzielił się Paweł Krawczyk z Gorzowa

Historią interesowałem się chyba od zawsze. Z czasem skupiłem się na historii regionu ze szczególnym uwzględnieniem Gorzowa i okolic. Przy okazji przygotowań do obchodów rocznicy 50-lecia parafii (2001 r.) zostałem poproszony o napisanie serii artykułów o jej historii do parafialnego czasopisma. Okazało się wówczas, że tego zagadnienia nikt nigdy nie próbował opracowywać! Wiedza na ten temat była znikoma. Wiele spraw wymagało wyjaśnienia i opisania. Historia konkretnej parafii to też jest istotny element naszej historii (naszego miasta, dzielnicy etc.). W związku z tym postanowiłem się tym zająć – tłumaczy swoje działania Krawczyk.

Początki

Historia parafii pw. św. Józefa w Gorzowie, bo o niej tu mowa, sięga sierpnia 1924 r. Wtedy to z inicjatywy ks. Paula Rodzisa zaczęto starania o powstanie tam placówki duszpasterskiej. W tym czasie w naszym mieście było ok. 4500 katolików, w tym 1500 osób mieszkało na Zawarciu. Z początkiem marca 1925 r. podpisano umowę kupna działki pod budowę z firmą MAX BAHR A.G. Była to działka w kształcie prostokąta, a jej cena opiewała na 1000 Reichsmark. Gdy było już miejsce pod kaplicę, zakupiono dwa drewniane baraki. Były to konstrukcje pochodzące z byłego obozu jenieckiego Hammerstein. Zostały one rozebrane i drogą kolejową przywiezione do Landsberga. Wstępny projekt budowy kaplicy wykonał mistrz murarski Leo Selig. Projekt przewidywał umieszczenie baraków na podmurówce, a dodatkowym elementem było zbudowanie wieży, w której miał zawisnąć dzwon. W kaplicy znajdowały się zachowane do dziś tabernakulum, krzyż i lichtarze. Były tam także figury: św. Agnieszki, św. Stanisława Kostki, św. Anny z Maryją, św. Antoniego Padewskiego, św. Cecylii i św. Jadwigi Śląskiej. Figury te od 1986 r. są w kościele w Bukowcu. Na miejscu pozostały figury z ołtarzy bocznych – Maryi oraz Najświętszego Serca Pana Jezusa. Poświęcenia kaplicy dokonał ks. Maksymilian Hasse 25 października 1925 r.

Od początku działalności parafii posługę w niej pełnili Misjonarze Najświętszego Serca Jezusowego. Na początku roku 1927 podpisano porozumienie między Biskupstwem w Breslau (Wrocław), Prowincją Misjonarzy NSJ oraz parafią katolicką w Landsbergu. Umowa ta obowiązywała od marca 1927 r., a na jej mocy powstała w Landsbergu samodzielna placówka duszpasterska pod opieką Sercanów.

Pasja

Zgromadzenie pozostało tam do stycznia 1945 r. Gdy pojawili się duszpasterze, naturalną potrzebą było miejsce ich zamieszkania. Początkowo zajmowali oni jedno z mieszkań przy dzisiejszej ul. Spokojnej. Dlatego oprócz kaplicy postanowiono wybudować klasztor. Pierwszy projekt budynku datowany jest na 4 sierpnia 1926 r. Jednak został on odrzucony przez inwestora. Ostateczny projekt wykonał Felix Halbach z Berlina. Budynek powstał w latach 1927-28 i pełnił też funkcję Domu Parafialnego. Prawdopodobnym budowniczym obiektu był wspomniany Leo Selig.

Ta historia to jedynie urywek pracy duszpasterskiej na Zawarciu. Prelegent, Paweł Krawczyk nadal prowadzi analizę dostępnej dokumentacji. – Materiały źródłowe staram się pozyskiwać skąd jest to tylko możliwe! Bazuję na tym, co jest w dokumentach parafialnych i klasztornych. Szukam w zasobach archiwów, urzędów i instytucji. Ogromna pomoc w tym zakresie płynie ze strony ludzi. Przekazują swoje fotografie oraz dzielą się wiedzą i wspomnieniami – opowiada o swojej pasji. Jak twierdzi badacz historii, w tych zbiorach nie ma jednej „perełki”. Każdy fragment rzeczywistości jest godny zauważenia i analizy. – Każdy szeroko rozumiany dokument zasługuje na szczególną uwagę, bo świadczy o konkretnym elemencie historii parafii. Są natomiast w tym zbiorze dokumenty, które są bardzo ciekawe. Mam na myśli zasoby z lat 1925-45. Wartościowe są też wspomnienia Oblatów z początków ich obecności w Gorzowie – tłumaczy.

Zbiory

Wszystkie zgromadzone dokumenty znajdują się w parafii. Są to księgi parafialne, mapy, zdjęcia. – Pojęcie archiwum parafialnego jest w tym przypadku trochę umowne. Nie jest to niestety zbiór uporządkowany i w całości przechowywany w jednym miejscu. W rzeczywistości ten zasób ciągle się powiększa! Aktualnie obejmuje dokumenty: katolickiej placówki duszpasterskiej z lat 1925-45, klasztoru Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej od roku 1945, parafii od roku 1951. Są to naprawdę rozmaite rzeczy: kroniki, dokumenty urzędowe, spisane wspomnienia, fotografie, czasopisma etc. Od pewnego czasu część tego zbioru ma charakter cyfrowy. Są to głównie skany zdjęć – opisuje zbiory Krawczyk. Jak twierdzi pasjonat, w tej historii jest jeszcze wiele nieodkrytych kart. Nieustannie można z niej wydobywać coś nowego, wartego uporządkowania i pokazania. Zainteresowania te są tym, co zajmuje go po pracy zawodowej, stąd nie ukrywa, że często brakuje czasu. Jednak zacięcie historyczne jest silniejsze od trudów rzeczywistości i Paweł Krawczyk ma ciągle nowe pomysły i wizje tego, jak propagować historię swojej małej ojczyzny. – Chciałbym ukończyć wreszcie, a następnie wydać „Zarys historii parafii św. Józefa w Gorzowie”. W dalszej perspektywie liczę na to, że znajdą się osoby o podobnych zainteresowaniach, gotowe do współpracy. Materiału do wnikliwego opracowania jest bardzo dużo. A w grupie pracuje się wydajniej i szybciej – mówi o swoich planach.

***

Działania podejmowane przez Pawła Krawczyka są działaniami wartościowymi. W nikim bowiem nie budzi wątpliwości teza, że należy znać swoją historię, nie tylko tę ogólną, ale przede wszystkim własnego podwórka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jubileusz abp Władysława Ziółka

2018-06-17 21:23

Piotr Drzewiecki

Arcybiskup senior archidiecezji łódzkiej Władysław Ziółek obchodzi w tym roku 60-tą rocznicę przyjęcia święceń kapłańskich. Z tej okazji dostojny jubilat 16 czerwca sprawował Mszę świętą w archikatedrze łódzkiej, którą koncelebrował kardynał nominat abp Konrad Krajewski, były ceremoniarz papieski Jana Pawła II – abp Piero Marini i abp Grzegorz Ryś.

Piotr Drzewiecki

- Póki mogę, chcę podnieść kielich zbawienia i wezwać imienia Pana. Chcę złożyć ofiarę pochwalną i wypełnić me śluby dla Pana przed całym jego ludem. Czynię to dziś podczas tej uroczystej liturgii wobec was wszystkich bracia i siostry. – mówił arcybiskup senior Władysław Ziółek.

Kazanie wygłosił obecny metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś. – Mogę dać absolutne świadectwo tego, że ksiądz arcybiskup ma w sobie postawę kapłańską! Dzisiaj się rzadziej pokazuje, rzadziej pełni funkcje, ale mogę powiedzieć, że nie raz zdarza mi się zajechać tam na Rudę Pabianicką i prości: księże arcybiskupie, proszę bo nie mogę – proszę o zastępstwo. Jeszcze w życiu nie powiedział, że nie! Jest zawsze do dyspozycji, zawsze chętny, w każdej chwili. To jest ta postawa, kiedy może, otwarty jest na działanie. W kapłaństwie idzie o wybór życia, nie tylko o czynności nawet najświętsze. Zostawili wszystko i poszli, za Nim. To jest słowo opisujące tajemnie życia kapłańskiego i świetnie opisuje tajemnicę życia księdza arcybiskupa Władysława. On taki jest, taki jest! – mówił abp Ryś. – Dziękujemy dziś Bogu za 60 lat życia arcybiskup Władysława kapłaństwem służebnym. Właśnie tak opisał je Sobór, z którym ksiądz arcybiskup narodził się do kapłaństwa. Ile razy  Sobór mówi o kapłaństwie królewskim – chrzcielnym, mówi o kapłaństwie powszechnym, które wszyscy mamy. A kiedy mówi o kapłaństwie, które otrzymujemy na mocy święceń, tyle razy Sobór mówi – kapłaństwo służebne! (…) – Te trzy słowa: zostawił, złożył ofiarę, stał się sługą, to są słowa opisujące kapłaństwo, które zostały wcielone w życie księdza arcybiskupa. Mógłby się ktoś zapytać: czy można być przy tych słowach szczęśliwy w życiu? To jest pomysł na szczęście? To jest pomysł na przeżycie człowieczeństwa? Tak, to jest pomysł na szczęśliwe życie! Bardzo dziękujemy księże arcybiskupie za to, że teraz nie wiele do nas mówisz, ale wcielasz słowo Boże o kapłaństwie, bardzo dziękujemy za to!  Ad Multos Anno! – zakończył metropolita łódzki.

Po komunii wszyscy zgromadzeni w katedrze odśpiewali uroczyste Te Deum, a następnie pozdrowienia i błogosławieństwo od papieża Franciszka przekazał kardynał abp Konrad Krajewski.

Na zakończenie głos zabrał abp Władysław Ziółek: – Brakuje słów, które mogłyby oddać moją wdzięczność Panu Bogu za to, co w moim życiu stało się darem i tajemnicą. Brakuje słów, by należycie podziękować tym wszystkim, którym tak wiele zawdzięczam w porządku duchowym i materialnym. Zdaje sobie sprawę, że jakakolwiek próba wyrównania tego, co mi wyświadczył Bóg jest żadną miarą niemożliwa – mówił wzruszony. Następnie przyjmował osobiste życzenia od kapłanów, osób konsekrowanych i wiernych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Bp Hinder: apel papieża o pokój w Jemenie to ostatni liczący się głos

2018-06-18 20:51

vaticannews.va / Aden (KAI)

Apel papieża o pokój w Jemenie to jedyny głos, który może mieć jeszcze wpływ na tę sytuację – powiedział bp Paul Hinder, zwierzchnik Kościoła katolickiego w Arabii Południowej, odnosząc się do słów Franciszka po wczorajszej modlitwie Anioł Pański.

pl.wikipedia.org

Papież przyznał, że z wielkim niepokojem śledzi los mieszkańców Jemenu, którzy cierpią na skutek wojny. Zaapelował też do wspólnoty międzynarodowej, by skłoniła strony konfliktu do podjęcia negocjacji.

Jemen jest kolejną areną konfliktu dwóch islamskich mocarstw: Arabii Saudyjskiej i Iranu. W tych dniach trwa ofensywa saudyjskiej koalicji na port w Al-Hudaidzie. Bp Hinder przypomina, że port ten ma wielkie znaczenie strategiczne. W związku z nałożoną przez Arabię Saudyjską blokadą Jemenu jest też jednym miejscem, przez które może napływać pomoc humanitarna. Zależy od niej życie 7 mln osób, które na skutek trwającej od trzech lat wojny, nie mogą się obejść bez pomocy z zewnątrz.

Wikariusz apostolski Arabii Południowej zaznaczył, że trwające obecnie walki zagrażają życiu 250 tys. mieszkańców Jemenu. Mając to na względzie ogłosił on specjalny dzień postu i modlitwy o pokój w Jemenie. Będzie on przeżywany w całym wikariacie 23 czerwca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem