Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Dziękczynienie za Rok Miłosierdzia w stargardzkiej kolegiacie

2016-12-01 11:10

Ks. Marcin Miczkuła
Edycja szczecińska 49/2016, str. 1-2

Ks. Marcin Miczkuła

Dobiegł końca czas szczególnej łaski – Rok Miłosierdzia. Przez ten rok byliśmy zaproszeni do pochylania się nad tajemnicą Bożego Miłosierdzia, do jego wychwalania i uwielbiania

W Godzinie Miłosierdzia prosiliśmy o Boże Miłosierdzie dla nas i świata całego. Pielgrzymowaliśmy do kościołów stacyjnych Roku Świętego, w których mogliśmy uzyskać odpust, przechodząc przez Bramę Miłosierdzia i polecając siebie i innych w modlitwie. Zakończony Rok Święty skłania nas do refleksji: ileż on przyniósł łask w życiu Kościoła, naszego narodu, archidiecezji, parafii, naszych rodzin. Ileż łask spłynęło do serca każdego wierzącego, który pragnął napełnić się Bożym Miłosierdziem. Podejmując tę refleksję i widząc oczyma duszy ogrom łask, które spłynęły na nas w tym świętym czasie, serce samo wyrywa się do dziękczynienia za te wielkie dary.

W intencji dziękczynnej za wszelkie łaski Roku Świętego do stargardzkiej kolegiaty pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Świata 12 listopada br. pielgrzymował abp Andrzej Dzięga. Przeszedłszy przez Bramę Miłosierdzia, uczestniczył w modlitwie wypominkowej za zmarłych. Następnie przewodniczył uroczystościom dziękczynnym za Rok Święty w stargardzkim kościele stacyjnym. Na tę uroczystość licznie przybyli duszpasterze Stargardu i okolicy, pielgrzymi oraz parafianie. Na początku słowo powitania skierował ks. kan. dr Janusz Posadzy. Słowa zaproszenia do wspólnej modlitwy wygłosił Ksiądz Arcybiskup. Homilię zakończył szczególnym posłaniem: „Idź, siostro i bracie, przez dzisiejszy czas, idź przez dzisiejszy świat, idź przez polską ziemię, idź przez ziemię nad Odrą i Bałtykiem i przez ulice Stargardu, przez ścieżki twojego życia, pośród innych ludzi; idź z imieniem Maryi na ustach i w sercu, idź Bożą drogą. Jesteś misjonarzem miłosierdzia. Jesteś wysłannikiem Maryi. Idź jako człowiek Bożego Ducha i niech także przez ciebie dobry Bóg nieustannie odnawia oblicze tej ziemi”.

Reklama

W czasie ofiarowania zostały złożone dary przygotowane w czasie Roku Miłosierdzia według uczynków miłosierdzia względem ciała, m.in. zostały przyniesione kartki świąteczne wykonane przez dyrektora i młodzież II Liceum Ogólnokształcącego w Stargardzie, które zostaną przekazane do więzienia. Zostały przyniesione również pomoce szkolne i biurowe zebrane przez uczniów szkół podstawowych w Strachocinie i nr 5 w Stargardzie, które przekazane zostały dla dzieci uchodźców i migrantów. W tworzenie dzieł miłosierdzia chętnie włączyły się wspólnoty parafialne Caritas oraz kandydaci do bierzmowania. Po Komunii św. został wystawiony Najświętszy Sakrament, przed którym Ksiądz Arcybiskup dokonał Jubileuszowego aktu przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana. Uroczystość dziękczynną zakończyło błogosławieństwo eucharystyczne.

Tagi:
Rok Miłosierdzia jubileuszowy akt przyjęcia

Kościół kielecki zawierzyli Bożemu Miłosierdziu

2016-12-01 11:10

A.D.
Edycja kielecka 49/2016, str. 7

Ks. T. Kaczówka

Diecezjalną pielgrzymką wdzięczności za Rok Miłosierdzia nazwał biskup kielecki Jan Piotrowski wydarzenie pielgrzymkowe, które miało miejsce 12 listopada br., z udziałem ponad 3 tys. wiernych i ok. 150 kapłanów. Była to diecezjalna pielgrzymka do sanktuarium Miłosierdzia Bożego i Centrum św. Jana Pawła II w Krakowie-Łagiewnikach. Przewodniczyli jej biskup ordynariusz Jan Piotrowski i biskup pomocniczy Marian Florczyk.

– To nasze diecezjalne spotkanie u źródeł Bożego Miłosierdzia potwierdziło, jak bardzo go potrzebujemy. Jako organizator z ramienia diecezji jestem zachwycony tak dużą liczbą uczestników, w tym także młodzieży i dzieci, np. z Zespołu Szkół Katolickich Diecezji Kieleckiej w Kielcach, czy ze wspólnot. Wszyscy przeżyliśmy ją w skupieniu i na gorącej modlitwie – mówi ks. Łukasz Zygmunt, współodpowiedzialny za pielgrzymkę.

W Centrum św. Jana Pawła II modlitwę różańcową na rozpoczęcie diecezjalnego spotkania poprowadził ks. Bartosz Sikora – wikariusz z Miechowa. Następnie Biskup Kielecki wprowadził relikwie św. Jana Pawła II, a ks. Adam Uniwersał – zastępca kustosza sanktuarium, przedstawił historię Centrum.

Podczas odmawianej tam Litanii ku czci św. Jana Pawła II modlono się m.in. za chorych, cierpiących, przebywających w szpitalach i domach opieki. Po błogosławieństwie relikwiami uczestnicy pielgrzymki przeszli pieszo do sanktuarium Bożego Miłosierdzia, korzystając z przywileju przejścia przez Bramę Miłosierdzia.

Pielgrzymów w sanktuarium witał bp Jan Szkodoń – pomocniczy biskup archidiecezji krakowskiej, przekazując im także słowa powitania od metropolity kard. Stanisława Dziwisza.

W homilii bp Piotrowski przypomniał, że to nasz wielki rodak – papież Jan Paweł II zawierzył świat Bożemu Miłosierdziu. Podkreślił, że to „Jezus Zmartwychwstały przynosi nie tylko upragniony dar pokoju, ale przede wszystkim niewyobrażalny dar łaski przebaczenia grzechów, który dokonuje się mocą Ducha Świętego”. Ksiądz Biskup zwrócił uwagę na łaski i owoce dobiegającego końca Roku Miłosierdzia, zapytywał, na ile skorzystaliśmy z tego roku, ile przyjęliśmy Bożej miłości, zachęcał także do nieustannego wsłuchiwania się w orędzie Miłosierdzia Bożego. Nawiązał również do kończącego się jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski i „łaski chrzcielnej jako fundamentu naszego osobistego przymierza”.

Po Mszy św. pielgrzymi mieli czas na prywatną modlitwę, a potem odbyła się Droga Krzyżowa, zakorzeniona w duchowości Bożego Miłosierdzia, którą poprowadził ks. prał. Tomasz Rusiecki – wikariusz biskupi ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Wspólna modlitwa Koronką do Miłosierdzia Bożego zakończyła pielgrzymowanie wiernych z diecezji kieleckiej.

– Było to piękne, ubogacające nas wszystkich przeżycie, nacechowane wdzięcznością za łaski Roku Miłosierdzia. Pielgrzymka ma zawsze walor wyzwalający dobre myśli i postanowienia, a szczególnie taka, odbyta w duchu wszechogarniającego Miłosierdzia – mówi ks. Rusiecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Dziś Dzień Modlitwy i Postu w intencji pokoju

2018-02-23 06:57

tom, pb, mp / Rzym (KAI)

Dziś, na prośbę papieża Franciszka przeżywamy Dzień Modlitwy i Postu w intencji pokoju, szczególnie w Demokratycznej Republice Konga i w Południowym Sudanie. Na apel Ojca Świętego – skierowany także do innych Kościołów - odpowiedziały m.in. wspólnoty anglikańskie, prawosławne i muzułmańskie. W tym dniu do wezwań Modlitwy Powszechnej będzie dołączona specjalna intencja. Wierni będą pamiętać o niej także podczas nabożeństw Drogi Krzyżowej.

Bożena Sztajner/Niedziela

„Zwracam się z serdecznym apelem, abyśmy również my usłyszeli to wołanie i każdy w swoim sumieniu, przed Bogiem, zadali sobie pytanie: „Co mogę uczynić dla pokoju?”. Z pewnością możemy się modlić; ale nie tylko: każdy może konkretnie powiedzieć „nie” przemocy, na ile zależy to od niego czy też od niej. Ponieważ zwycięstwa zyskane przy użyciu przemocy są fałszywymi zwycięstwami; natomiast praca na rzecz pokoju służy wszystkim!” – apelował Franciszek 4 lutego.

Papież zwrócił się o modlitwę szczególnie za Demokratyczną Republikę Konga oraz Sudan; kraje od lat nękane konfliktami zbrojnymi i wojną. Trwa w nich bratobójcza walka o wpływy polityczne, społeczne i gospodarcze. Są to kraje dotknięte korupcją, wyzyskiem najsłabszych grup społecznych oraz przestępczością. Trwa w nich walka między grupami wpływów o podział zysków z eksploatacji bogactw naturalnych. Miejscowa ludność żyje w poczuciu zagrożenia, niestabilności społecznej oraz niesprawiedliwości.

Kongo

Według danych ONZ z 2017 roku w prawie 79 milionowej Demokratycznej Republiki Konga przemoc na tle etnicznym oraz starcia między regularną armią a partyzantami i zbrojnymi ugrupowaniami, szczególnie na wschodzie kraju doprowadziły do wypędzenia ze stron rodzinnych co najmniej 1,3 mln. mieszkańców, wśród których jest ponad 800 tys. dzieci.

Trwająca od 20 lat niestabilna sytuacja polityczna i społeczna spowodowana głównie walką o dostęp do bogatych źródeł surowców naturalnych, z których korzystają międzynarodowe korporacje wywołuje obawy, że ogromny kraj, równy powierzchniowo Europie od Oceanu Atlantyckiego do Bugu, może znowu pogrążyć się w wojnie i humanitarnym kryzysie. Podobnym do tego, jaki zabił tam miliony ludzi w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, głównie z powodu głodu i chorób.

Od kilku lat ze względu na rozszerzenie się walk między wojskiem a różnymi grupami rebelianckimi na nowe obszary kraju, drastycznie pogarsza się sytuacja DRK. W czerwcu 2017 wysoki komisarz ONZ informował o wstrząsających zbrodniach, wymagających międzynarodowego śledztwa. Z kolei raport Kościoła katolickiego z ub. r. poinformował o ponad 3 tys. ofiar konfliktu od października 2016 roku.

Według Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji, z powodu straszliwych konsekwencji destabilizacji regionu wywołanej falą przemocy najbardziej cierpią dzieci, zwłaszcza we wschodniej części kraju. Wiele dzieci we wschodnim Kongo jest wykorzystywanych seksualnie i zmuszanych do walki. UNICEF i jego organizacje partnerskie zidentyfikowały już ponad 800 takich przypadków, choć prawdziwe rozmiary przemocy seksualnej wobec dzieci w Kongu są z pewnością o wiele większe. Ponadto z najnowszych danych UNICEF wynika, że w ubiegłym roku ponad trzy tysiące dzieci zmuszono do walki w zbrojnych oddziałach.

W sumie we wszystkich konfliktach rozdzierających Demokratyczną Republikę Konga jest 3,9 mln przesiedleńców. Urząd Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) mówi o kryzysie humanitarnym najwyższego stopnia.

Sudan

Południowosudańska wojna domowa ma podłoże zarówno w rywalizacji między plemionami, jak również w dążeniu do kontrolowania bogatych złóż ropy naftowej w tym najmłodszym państwie świata. Ponadto walczące strony dopuściły się wielu zbrodni na cywilach: zabójstw, tortur, gwałtów. Do zbrojnych oddziałów wcielono kilkanaście tysięcy dzieci. „Ludzie nieustannie są mordowani, okradani, plądrowani, wysiedlani” – napisali tamtejsi biskupi we wrześniu ub.r.

„Wojna trwa od 2013 r. nieprzerwanie do dziś i jej końca nie widać. Odbyło się wiele rozmów pokojowych, ale nikt nie respektuje porozumień. Ani rząd, ani też rebelianci” – powiedział przewodniczący Konferencji Episkopatu Sudanu Południowego, bp Edward Hiiboro Kussala. Ludzie żyją w stanie ciągłego zagrożenia, „wyjście na ulicę jest bardzo niebezpiecznie, wszędzie są rebelianci i zachodzi ryzyko znalezienia się w polu rażenia”.

Według hierarchy „obecny kryzys humanitarny w Sudanie Południowym jest największy ze wszystkich”, jakie kraj ten przeżywał od uzyskania niepodległości. Dane Funduszu Narodów Zjednoczonych Pomocy Dzieciom (UNICEF) mówią o 1,1 mln dzieci niedożywionych i o 2,2 mln (a więc 70 proc.), które nie chodzą do szkoły, co stanowi najwyższy wskaźnik na świecie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rachunek sumienia ze wspólnotowości

2018-02-23 19:12

Antoni Szymański

Mija drugi tydzień Wielkiego Postu w którym rozpoczęliśmy refleksję nad własną skłonnością do grzechu. Zło osłabia nie tylko nas samych ale każdą wspólnotę, którą tworzymy.

domagoj8888 / fotolia.com

Otwieram Ewangelię św. Marka i czytam: Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: «Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?» Jezus usłyszał to i rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników». (Mk 2, 16-17)

Zarzuty religijnych przywódców Izraela podszyte były niczym niezmąconym samozadowoleniem. Przekonani byli, że przestrzeganie odpowiednich przepisów, zachowań i rytuałów, a także skupienie się na osobistej doskonałości, zapewnia im sprawiedliwość w oczach Boga. Tymczasem obok „elity” żyła masa zwyczajnych ludzi, którzy lgnęli do Jezusa, czuli się bezpiecznie i coraz śmielej otwierali na wzajemne zaufanie i więzi.

Aby nie popaść w faryzeizm dano nam właśnie okres Wielkiego Postu. To doskonała okazja do zburzenia samozadowolenia – zarówno w wymiarze osobistym jak i wspólnotowym. Stając w prawdzie zdajemy sobie sprawę, że różnorakie społeczności, które tworzymy dalekie są od doskonałości.

Najdokładniej widzimy to w relacjach rodzinnych. Język, którym się do siebie zwracamy, zdolność do przebaczania, ilość i jakość wspólnie spędzanego czasu – mimo podejmowanych wysiłków często nie odpowiada oczekiwaniom. Nadal nie spada wskaźnik rozwodów i trwają cierpienia dzieci, które wychowują się bez obojga rodziców. Podobnie jest ze społecznościami zawodowymi (w korporacjach, urzędach, fabrykach) – wiemy to i czujemy, że nie jesteśmy nawzajem stuprocentowo lojalni, szczerzy i nie zawsze potrafimy działać zespołowo. Wciąż mamy kłopot z relacjami pracownik – pracodawca, z efektywnym zarządzaniem ludźmi, szacunkiem dla cudzego i własnego czasu.

Jakie są nasze rodziny i zakłady pracy, takie społeczności lokalne. Czy w wystarczającym stopniu odczuwamy odpowiedzialność za przestrzeń naszej ulicy, dzielnicy, miejscowości, czy regionu? Czy często zdarza się nam przedkładanie prywaty nad dobro wspólne oraz podkopywanie dobrego imienia osób i środowisk. Podobnie dzieje się przy budowaniu wspólnot edukacyjnych. Oświatę nierzadko uznajemy za domenę urzędników i dość łatwo dyspensujemy się od odwiedzania szkoły, w której uczą się nasze dzieci i wnuki. Dezerterujemy mimo, że młode pokolenie potrzebuje wspólnego wysiłku rodziców, nauczycieli, administracji i innych dorosłych, aby nauczyć się żyć w świecie wiedzy i wartości.

A jak angażujemy się w funkcjonowanie społeczeństwa obywatelskiego? Możliwość wolnego zrzeszania się obywateli i działania w kierunku osiągania zróżnicowanych pozytywnych celów, to sukces przemian społecznych w naszym kraju. Czy potrafimy go docenić i wykorzystać biorąc udział w działaniach różnorakich stowarzyszeń, fundacji, grup nieformalnych czy wolontariatów? Codzienne doświadczenie i badania wskazują, że aktywność obywatelska pozostaje u nas nadal na słabym poziomie. Spoglądamy wreszcie na nasz stosunek do polityki uprawianej w parlamencie i upowszechnianej w mediach – jaki obraz się wyłania? Czy stać nas na wysiłek samodzielnego myślenia i rozróżniania ziarna od plew? Czy potrafimy zachować dobry język, czy nie pozwalamy się podzielić przez poglądy i ideologie?

Te i podobne rozważania – jeśli prowadzimy je uczciwie, z pewnością nakierują nas prędzej czy później na przekonanie, że nie posiadamy wystarczających przesłanek do poczucia wyższości i mówienia o sobie „idealny obywatel”. I to będzie ważny sukces Wielkiego Postu! Być może dopadnie nas przy tym troska i pewnego rodzaju zasmucenie. To też dobry objaw pod warunkiem, że nie prowadzi do pesymizmu. Jeśli zdajemy sprawę jak bardzo jesteśmy niesolidni, niezorganizowani, nieopanowani, leniwi, nietolerancyjni, nieobiektywni, itd. – to znaczy, że do nas właśnie przychodzi Lekarz. Będąc w sytuacji podobnej do celników i grzeszników, uzbrojeni w pokorę, możemy zacząć czynić kroki, by zmieniać siebie i otaczający świat. Takiej właśnie refleksji – przeżycia Wielkiego Postu z pokorną nadzieją na przemianę, życzę w tym czasie nam wszystkim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem