Reklama

Rozumie się, jakie to ważne

2016-12-01 11:10

Katarzyna Krawcewicz
Edycja zielonogórsko-gorzowska 49/2016, str. 5

Piotr Jaskólski
Dominika Danielak

Z Dominiką Danielak rozmawia Katarzyna Krawcewicz

KATARZYNA KRAWCEWICZ: – Czy też zauważasz, że w okolicach świąt bardziej chce nam się wyciągać rękę do potrzebujących?

DOMINIKA DANIELAK: – Rzeczywiście tak jest. Jako Caritas pomagamy oczywiście przez cały rok, ale taka kulminacja naszych akcji zawsze wypada przed Wielkanocą i Bożym Narodzeniem. Jeżeli weźmiemy pod uwagę choćby poprzednie zbiórki żywności, to podczas dwóch ostatnich zebraliśmy ok. 45 ton żywności. Co ciekawe, przed Bożym Narodzeniem ludzie są hojniejsi. Może ze względu na klimat tych świąt?
Akcje przed Bożym Narodzeniem są prowadzone na dużą skalę, więc przygotowania do nich zaczynają się nawet we wrześniu.

– Część akcji powtarza się każdego roku, ale zdarzają się nowości. Rok temu to była Torba Charytatywna. Macie teraz jakieś nowe pomysły?

– Nie zawsze jest to możliwe, żeby wprowadzić zupełnie nową akcję. Ale staramy się odpowiadać na bieżące potrzeby. Dlatego w tym roku trochę zmodyfikowaliśmy Torbę Charytatywną. Zasada pozostaje taka sama, jednak dary w dużej części zostaną tym razem przekazane potrzebującym rodzinom na Ukrainie. Mamy tam zaprzyjaźnionego brata, który jest dyrektorem Caritas w tamtejszym oddziale. W połowie grudnia przyjedzie do nas i zabierze przygotowane torby. Jesteśmy z nim w stałym kontakcie, więc wiemy, co jest potrzebne, bo dostajemy opis konkretnych rodzin.
Część toreb przekażemy też naszym potrzebującym diecezjanom. Oni na pewno nie będą pokrzywdzeni. Zmiana formuły naszej akcji wiąże się z tym, że rok temu odzew był tak duży, że dary nas wręcz zalały. Ponieważ włączały się firmy i instytucje, często dostawialiśmy wypełnioną naszą torbę i jeszcze kilka innych, równie dużych. Starczyło dla każdego i jeszcze sporo zostało.

– Przed świętami bardzo uaktywniają się wolontariusze.

– To prawda. Pomagają zwłaszcza przy zbiórkach żywności. Wtedy pracuje ok. 1300 osób. I są naprawdę potrzebne, bo chociaż na plakatach ogłaszamy, że zbiórka trwa w konkretny weekend w wyznaczonych sklepach, to jednak wiele PZC rozszerza jej formę i parafianie mogą przynosić dary do kościoła np. przez kolejny tydzień, a nawet i do samych świąt. Wiele osób korzysta z tej możliwości, bo jest im łatwiej. W mniejszym sklepie lepiej widać wolontariuszy i ich kosze, ale w dużym często ludzie przypominają sobie o zbiórce dopiero przy kasie.
Wśród wolontariuszy są tacy, którzy współpracują z nami regularnie, ale pojawiają się też osoby, które chcą pomóc w tej konkretnej zbiórce przedświątecznej. Ze wszystkich się cieszymy. A część tych, którzy przyszli tylko na ten jeden raz, później zgłasza się do nas z chęcią dalszej pomocy. Niektórzy znajdują swoje miejsce w świetlicach parafialnych, inni pomagają sortować odzież w magazynach. Możliwości dla nich jest bardzo wiele.

– Co do wolontariuszy, to należy im się nie tylko wdzięczność, ale i podziw.

– To prawda. Zwłaszcza że mimo świątecznego klimatu zdarza się im usłyszeć niemiłe komentarze. A to że jest już za dużo zbiórek, a to że jest przecież 500+ i wystarczy. Na szkoleniach uprzedzamy, że są różni ludzie, również nieprzyjemni, ale jednak usłyszeć coś takiego na żywo na pewno nie jest miło. To przykre, że niektórzy pozwalają sobie na takie komentarze, ale na to już raczej nic nie poradzimy. Na szczęście ogromną wdzięczność okazują nasi podopieczni, więc te przykre sytuacje szybko odchodzą w niepamięć.

– To czepianie się o liczbę żywności jest trochę niesprawiedliwe, bo ludzie są głodni nie tylko od święta.

– Żywności zawsze zostaje sporo, ale to się nie marnuje. Każda potrzebująca rodzina dostaje ogromną paczkę na święta, a później Parafialne Zespoły Caritas rozprowadzają żywność wśród swoich podopiecznych przez następne miesiące. Dlatego tak bardzo zależy nam, żeby to było produkty z długim terminem ważności. I też warto pamiętać, żeby ta żywność była różnorodna. Nie tylko mąka, cukier, kasza, ale też np. dżemy czy jakieś konserwy. Ale też słodycze, bo one są prawdziwą radością dla dzieci. One naprawdę czują wtedy, że to prezent specjalnie dla nich.

– Przed świętami jesteśmy wrażliwsi na biedę, ale też na samotność.

– Co roku w Gorzowie i Zielonej Górze organizujemy dwie Wigilie dla osób samotnych i bezdomnych. Może się wydawać, że to tylko jakaś większa kolacja, ale kiedy się w tym wydarzeniu rzeczywiście uczestniczy, od razu rozumie się, jakie to ważne. Bo my nawet nie widzimy czasem, jakie mamy szczęście, że mamy z kim spędzić święta, że mamy rodzinę, że możemy się spokojnie przygotować – również duchowo, że mamy za co zrobić sobie zakupy. A przecież są wśród nas ludzie, którzy nie mają takich możliwości. Taka Wigilia z Caritas to dla nich też okazja do spotkania osób z podobnymi problemami. I choć na początku są dla siebie obcy, to później dzięki życzeniom, kolędom, wspólnym rozmowom zaczynają się do siebie zbliżać. Te kilka godzin to dla nich wyjątkowy czas.
Rok temu w Gorzowie kilka godzin przed taką Wigilią byłam z mamą na zakupach i spotkałyśmy bezdomnego mężczyznę, który prosił o coś do zjedzenia. Tak zupełnie spontanicznie powiedziałam mu, że wieczorem będzie Msza św. w katedrze, a potem kolacja, łamanie się opłatkiem i wspólne kolędy. I że na koniec każdy dostanie paczkę na święta. On najpierw bardzo się wahał i nie mógł się przełamać, bo mówił, że jest brudny, a na Wigilię trzeba się przygotować. Ale powiedziałam mu, że tam będzie więcej takich osób i naprawdę nie chodzi o to, jak będą wyglądać. Przyszedł. I potem ze łzami w oczach dziękował. W takich momentach wiem, że w tym wszystkim jest sens.

Tagi:
wywiad

Znane blogerki modowe o tym, jak ważny jest ślub kościelny

2018-07-19 19:55

stacja7.pl

Znane blogerki modowe Biliźniaczki Laskowskie w rozmowie z portalem Stacja7.pl w prosty sposób wytłumaczyły, dlaczego ważny jest ślub kościelny. - Nigdy nie brałam pod uwagę takiej opcji, aby być z moim mężczyzną bez ślubu kościelnego – mówi Ania, która miesiąc temu zawarła związek małżeński, o czym informowała także na swoim blogu

Magdalena Pijewska

Bliźniaczki Laskowskie (ponad 37,5 tys. fanów na Instagramie) zajmują się promowaniem dobrych marek modowych, ale od dłuższego czasu zajmują się też promocją wartości chrześcijańskich w najlepszym tego słowa znaczeniu. W rozmowie ze Stacja7.pl dają najlepsze świadectwo wiary i wprost zaznaczają, że życie we dwoje musi mieć oparcie w sakramencie.

Ania podkreśliła znaczenie przysięgi małżeńskiej: - Przyrzekając przed ołtarzem miłość, wierność i uczciwość małżeńską nastawiamy się na to, iż w każdym momencie musimy razem stawiać czoła wyzwaniom, jakie na nas czekają w życiu. To przekonanie jest najpiękniejsze.

Druga z bliźniaczek, Ewa, która ma roczny staż małżeński, mówi, że moment wypowiadania słów przysięgi był jednym z najważniejszych w jej życiu: - Traktuje to bardzo poważnie, zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności.

Blogerki w wywiadzie podkreślają także, jak ważny dla nich był udział w naukach przedmałżeńskich.

Ewa: – Dla wielu osób jest to kontrowersyjny temat. Często słyszy się głosy ze strony młodych ludzi, że nauki przedmałżeńskie nie są potrzebne. A to jest naprawdę bardzo, bardzo ważne, aby wynieść z nich jak najwięcej.

Bliźniaczki Laskowskie zachęcają też młodych ludzi, by dzień przed samym ślubem odłożyli już sprawy organizacyjne i zajęli się przygotowaniem duchowym do tego najważniejszego dnia w życiu.

Ania: – Warto skupić się na tym, że zaczynamy nowy etap w swoim życiu, który będziemy budować z naszą ukochaną osobą i zacząć od zaproszenia Boga do naszej relacji. Myślę, że to jest najważniejsze. Jeśli będziecie o tym myśleć, to wszystko inne powiedzie się pięknie. I nawet małe wpadki tego nie zmienią. W końcu zaczynamy coś pięknego.


Cała rozmowa jest do przeczytania na portalu Stacja7.pl

Portal zaprasza także do lektury wydania o sakramencie małżeństwa i sposobach na dobre przygotowanie do ślubu. A w nim między innymi 5 praktycznych rad ojca Leona Knabita, popularnego benedyktyna, i jedna najważniejsza.

WIĘCEJ
CZYTAJ DALEJ

Reklama

31. Franciszkańskie Spotkanie Młodych w Kalwarii Pacławskiej

2018-07-23 07:17

Monika Jaracz | Archidiecezja Krakowska

- To, co jest zapisane w Słowie, nieustannie wydarza się w naszym życiu - także tych wszystkich, którzy znaleźli się tutaj, na Kalwarii. Jezus zaprasza nas na to miejsce pustynne, gdzie znajduje się około tysiąca osób. To miejsce pustynne, w którym możesz odpocząć, w którym może odpocząć w tobie to wszystko, co cię przerasta - mówił w homilii o. Marcin Drąg OFMConv podczas Mszy św. w Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej, która rozpoczęła w niedzielę 31. Franciszkańskie Spotkanie Młodych w Kalwarii Pacławskiej.

Monika Jaracz | Archidiecezja Krakowska

W niedzielę 22 lipca 2018 r. już po raz 31. rozpoczęło się w Kalwarii Pacławskiej najstarsze ogólnopolskie spotkanie dla młodzieży o charakterze religijnym - Franciszkańskie Spotkanie Młodych - organizowane przez ojców franciszkanów z Krakowskiej Prowincji św. Antoniego i bł. Jakuba Strzemię oraz Biuro Franciszkańskich Spotkań Młodych.

Zobacz zdjęcia: 31. Franciszkańskie Spotkanie Młodych w Kalwarii Pacławskiej

Wydarzenie, które w tym roku odbywa się pod hasłem "Tchnienie", rozpoczęła Msza święta w Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej, której przewodniczył dyrektor Franciszkańskiego Spotkania Młodych, o. Marcin Drąg OFMConv.

W swojej homilii odniósł się najpierw do słów z Ewangelii według Świętego Marka, gdzie Pan Jezus mówi do uczniów, by udali się na pustkowie i tam wypoczęli. Porównał sytuację apostołów do uczestników spotkania, którzy przybyli do Kalwarii Pacławskiej.

- To, co jest zapisane w Słowie, nieustannie wydarza się w naszym życiu - także tych wszystkich, którzy znaleźli się tutaj, na Kalwarii. Jezus zaprasza nas na to miejsce pustynne, gdzie znajduje się około tysiąca osób, na jednej górze. To miejsce pustynne, w którym możesz odpocząć, w którym może odpocząć w tobie to wszystko, co cię przerasta.

Kapłan wskazał tym samym na aktualność i ponadczasowość Ewangelii oraz słów Chrystusa, które wypowiedział kiedyś nie tylko do swoich uczniów, ale kieruje je nieustannie także do nas - tu i teraz. Zakonnik podkreślił, że człowiek nadal doświadcza tego, co Bóg wypowiedział w przeszłości, choć sytuacje te przybierają dzisiaj inną formę. - To, co Bóg kiedyś powiedział, teraz się wydarza, ale już inaczej.

Następnie, kapłan odwołał się do fragmentu Ewangelii, w którym mowa jest o tym, iż Jezus po wyjściu z łodzi ujrzał wielki tłum i zlitował się nad nim, bo był jak owce, nie mające pasterza.

- Jezus zobaczył masę ludzi i współodczuwał z nimi. (...) Słowa są ważne, ale czy w sytuacji, gdy ktoś przeżywa jakiś dramat życiowy i wypowiadamy słowa „współczuję ci", tak naprawdę współodczuwamy to, co ten człowiek przeżywa?

Wskazał tym samym, o jakim współodczuwaniu mówi Jezus w Ewangelii i czym ono jest.

- Współodczuwanie Jezusa to nie jest jakieś emocjonalne wyrażenie, którego używamy. Dzisiaj możemy sobie pomyśleć, co porusza Jezusa, kiedy nas widzi tutaj, przed tym ołtarzem, co dostrzega w każdym z nas. Jezus widzi cały przekrój twojego życia i tego, co ty przeżywasz. On widzi głębiej. Współodczuwa, czyli czuwa, jest obecny. Współodczuwam, czyli jestem przy tobie i wiem, co przeżywasz, co jest w twoim sercu. Ja wiem, czego ci brakuje, jakie masz deficyty.

- Bóg jest w stanie wchodzić we wszystkie miejsca mojego życia. Jemu nie jest obojętna żadna sekunda mojego życia, On dotyka tego wszystkiego. Jezus chce wchodzić w twoje życie, w twoją historię, chce razem z tobą współtworzyć świat - dodał.

Zakonnik zauważył również, że Bóg przez to, iż jest z nami nieustannie i pragnie nam towarzyszyć w codzienności, podnosi nas z upadkó oraz zaprasza do współdziałania z Nim, do życia w miłości w życiu codziennym. - Wyrywa nas z osamotnienia i będzie uczył nas jak żyć w Jego obecności - podkreślił.

Na zakończenie homilii przypomniał o tym, jak ważne jest, by żyć Słowem Boga, które także dzisiaj potrafi zmienić życie każdego człowieka. - Słowo to nie jest przeszłość, to jest teraźniejszość. To Słowo wyprowadza nas z osamotnienia, z wszelkich deficytów i braków. Życzę, aby to spotkanie było czasem nasycania się Jego Słowem, Eucharystią, spotkaniami i rozmowami z tymi, którzy tutaj są.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

CBOS: co ósma osoba ofiarą molestowania seksualnego w miejscu pracy lub nauki

2018-07-23 11:53

pgo, CBOS / Warszawa (KAI)

Co czwarta osoba zatrudniona lub ucząca się była w swoim miejscu pracy lub nauki świadkiem molestowania seksualnego. Z kolei obiektem niechcianych zachowań, propozycji lub żartów o charakterze seksualnym było 12% dorosłych - podaje Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS).

Jedna czwarta osób przebadanych osób potwierdziła, że była świadkiem molestowania seksualnego w miejscu pracy lub nauki. Najczęściej polegało ono na niestosownych, naruszających godność wypowiedziach o podtekście seksualnym, które padały ze strony współpracowników lub kolegów ze szkoły bądź uczelni (24%). Rzadziej przyjmowało ono formę napastowania fizycznego ze strony współpracowników (9%) lub przełożonych/wykładowców (4%). Najmniej osób (2%) deklaruje, że w ich miejscu pracy lub nauki ktoś uzyskał jakieś korzyści w zamian za utrzymywanie stosunków seksualnych z przełożonym lub wykładowcą.

Z badania CBOS wynika, że obiektem niechcianych zachowań, propozycji lub żartów o charakterze seksualnym było 12% dorosłych – co szósta kobieta i co dwunasty mężczyzna - najczęściej ze strony obcych osób (10%), rzadziej kolegów lub koleżanek w miejscu nauki (6%), znajomych lub przyjaciół (4%), współpracowników w miejscu pracy (4%), przełożonych (3%) lub wykładowców i nauczycieli (3%). Nieliczni dorośli (1%) doświadczyli molestowania seksualnego od członków bliższej lub dalszej rodziny. Biorąc pod uwagę fakt, jak wrażliwe i niechętnie ujawniane są to sprawy, rejestrujemy prawdopodobnie zaledwie dolną granicę rzeczywistej skali zjawiska.

Obiektem niepożądanych zachowań o charakterze seksualnym najczęściej były osoby w wieku 25–34 lata, mieszkańcy dużych i największych ośrodków miejskich, badani mający wyższe wykształcenie, a także deklarujący lewicowe poglądy polityczne.

Wszystkie zachowania związane z werbalnym i fizycznym molestowaniem seksualnym częściej zdarzają się w miejscu nauki niż pracy. Uczniowie i studenci dwukrotnie częściej niż ci, którzy są zatrudnieni, zetknęli się z przekraczaniem granic słownych przez swoich kolegów, czterokrotnie częściej obserwowali nieodpowiednie gesty lub fizyczne naruszanie granic prywatności z ich strony, a ponadto również czterokrotnie częściej byli świadkami tego typu zachowań ze strony wykładowców i nauczycieli (przełożonych).

Molestowanie seksualne w swoim miejscu pracy lub nauki częściej niż inni dostrzegają badani z dużych miast i największych aglomeracji oraz badani mający wykształcenie podstawowe lub gimnazjalne. Z kolei uzyskiwanie jakichś korzyści w zamian za seks najczęściej dostrzegali w swoim otoczeniu ankietowani z wyższym wykształceniem.

Zetknięcie się z werbalną formą molestowania seksualnego najczęściej deklarują pracownicy średniego szczebla i technicy, a jeśli chodzi o niepożądane gesty i przekraczanie fizycznej granicy prywatności przez przełożonych – pracownicy usług. Na molestowanie słowne najbardziej narażeni są pracownicy takich branż jak transport i budownictwo. Zatrudnieni w transporcie wyróżniają się także wskazaniami dotyczącymi fizycznego naruszania przestrzeni prywatnej przez współpracowników.

Na słowne molestowanie seksualne najbardziej narażone są osoby zatrudnione w dużych zakładach pracy. Z kolei przypadki takich praktyk, jak np. awans za utrzymywanie stosunków seksualnych z przełożonym, najczęściej wskazują pracownicy średniej wielkości firm lub instytucji. Pracownicy instytucji państwowych i publicznych stykają się z tego typu zachowaniami rzadziej (molestowanie werbalne deklaruje 15%) niż ci, którzy pracują w spółkach właścicieli prywatnych i państwa (25%) oraz w sektorze prywatnym (23%).

W ostatnich jedenastu latach nieco zwiększył się odsetek mających takie doświadczenia zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn. Jednocześnie trzeba mieć na uwadze, że wzrost wskazań dotyczących molestowania seksualnego niekoniecznie sygnalizuje nasilenie zjawiska. Niewykluczone, że związany jest ze wzrostem świadomości społecznej oraz z większą wrażliwością w tej dziedzinie, do czego mogła przyczynić się głośna akcja „#MeToo” („#JaTeż”), która rozpowszechniła się w serwisach społecznościowych w ubiegłym roku. W ramach tej akcji znane osoby – głównie ze świata show-biznesu – ujawniały się jako ofiary przemocy seksualnej, co zachęciło do tego również innych mających takie doświadczenia.

Molestowaniem seksualnym jest każde zachowanie o charakterze seksualnym nieakceptowane i niepożądane przez osobę, do której się odnosi, oraz naruszające jej godność. Na ogół, choć nie wyłącznie, występuje w warunkach zależności, np. zawodowej, lub innej formy przewagi (wynikającej np. z różnicy wieku, siły fizycznej) jednej osoby nad drugą.

Poza bardziej oczywistym w ocenie kontaktem fizycznym naruszającym granice intymności, molestowaniem są więc także niektóre dwuznaczne gesty oraz wypowiedzi, które zawierają m.in. propozycje i aluzje seksualne, żarty o podtekście erotycznym oraz komentarze dotyczące wyglądu.

Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia” (337) przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich (face-to-face) wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 7–14 czerwca 2018 roku na liczącej 989 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem