Reklama

Studia na UKSW - pielęgniarstwo

Bogactwo Kościoła katolickiego

2016-12-07 13:52

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 50/2016, str. 4-5

Karolina Krasowska

Z Maciejem Jarmarkiem i Maciejem Drogoszem rozmawia Kamil Krasowski

KAMIL KRASOWSKI: – Zacznijmy od tego, czym jest Szkoła Maryi?

MACIEJ JARMARK: – Przede wszystkim to najlepiej opisywać jako Szkoła Życia Chrześcijańskiego i Ewangelizacji św. Maryi z Nazaretu Matki Kościoła. Druga sprawa, założył ją br. Piotr Kurkiewicz, kapucyn, poznaniak z krwi i kości, w 1998 r. w Krasiłowie niedaleko Chmielnickiego na Ukrainie. Mimo że chciał kontynuować naukę w Polsce, powiedział sobie, że nie będzie sprzeciwiał się temu, co powiedzą mu władze zgromadzenia, i był jednym z trzech, który – kiedy zapytano, czy chce wyjechać – zgłosił się i jako jedyny pojechał. Dziś widzi w tym wielki „palec Boży”, bo pojechał na Ukrainę, mimo że to nie było jego marzeniem. Został tam dyrektorem takiego wielkiego domu rekolekcyjnego, który wybudował, mimo że też nie chciał tego robić, a gdzieś z góry został do tego „zmuszony”. Widząc duchową posuchę na Ukrainie, postanowił poprzez swoje doświadczenie stworzyć coś na kształt oazy sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego i zaczął organizować tam rekolekcje. Zobaczył jednak, że niektórzy ludzie uczestniczą w nich już kilka razy i przejeżdżają nawet po 1000 km, więc nie chcąc nauczać ich tego samego, postanowił usystematyzować stopnie nauczania. W ten sposób narodziła się sześcioletnia formacja duchowa, która skupia różne wspólnoty. Spotykamy się 4 razy w roku, czyli średnio co 3 miesiące. Przychodzą ludzie z różnych wspólnot, którzy wymieniają się swoim doświadczeniem, słuchają dobrych konferencji o życiu chrześcijańskim i jego aspektach, a przy tym dowiadują się, jak tworzyć pewne dzieła w swojej lokalnej parafii. I rzeczywiście to działa. Bogactwem Szkoły jest również tradycja. Na Ukrainie współpracujemy z grekokatolikami, prawosławnymi w Rosji oraz Kościołem luterańskim np. na Łotwie. Wśród tych ponad 60 filii, czyli miast, gdzie 3 razy w roku odbywają się takie trzydniowe sesje, rzeczywiście czerpiemy jeden od drugiego, w każdym obrządku, w każdej profesji.
MACIEJ DROGOSZ: – Ja z kolei mówiłem o Szkole, odwiedzając wszystkie wspólnoty w Międzyrzeczu. Wcześniej byłem w odnowie charyzmatycznej, prowadziłem spotkania i zachęcałem osoby, aby dowiedziały się czegoś więcej o Szkole Maryi i w ten sposób także wzmocniły. Każda wspólnota ma bowiem swój schemat, dlatego czasami dobrze jest coś więcej wziąć z innej grupy, może nawet nie tyle zaadaptować, ale dowiedzieć się, by uzupełnić pewną wiedzę i nie żyć tylko w takim dosyć ograniczonym stanie. Ze swojego dwudziestoletniego doświadczenia w ruchach charyzmatycznych wiem, że na ogół mamy w sobie skłonność do zamykania się na nowości. Szkoła Maryi proponuje, żeby każdy robił to, co robi, był w swoich wspólnotach, a przy tym – na zasadzie wymiany doświadczeń – czerpał jeszcze więcej. Pokazuje, że są jeszcze inne możliwości, prowadzące do tego, by ludzie byli pełnią. Szkoła czerpie z różnych ruchów Kościoła najważniejsze rzeczy i nimi się dzieli.

– Co jest celem Szkoły?

M. J.: – Zbliżenie się do Boga, odnalezienie swojego miejsca w Kościele i w życiu, odnalezienie swojego powołania przez różnorodność konferencji, miejsc czy osób – świeckich i duchownych – które przyjeżdżają na sesje i dzielą się swoim doświadczeniem życia. Szkoła stanowi taką przestrzeń do tego, by poznać i spróbować życie z tej drugiej, trzeciej albo czwartej strony. Wiele filii, które prowadzimy, charakteryzuje właśnie wspomniana różnorodność. Niektóre z nich są na przykład rolnicze, jak we Włocławku, gdzie na spotkania przychodzi bardzo dużo rolników, którzy dzielą się swoimi sprawami, albo są także miejsca, gdzie sporą część uczestników stanowią biznesmeni czy górale. I tak właściwie każde filie, gdzie prowadzi się sesje, żyją swoim życiem, a zarazem wnoszą coś swojego, coś nowego.

– Jak wyglądają takie sesje i kto je prowadzi?

M. D.: – Konferencje są przygotowane z góry przez br. Piotra, są zawsze te same, chyba że dodaje się coś nowego, coś się rozwija. Na weekendowych rekolekcjach każda klasa ma 7 konferencji. Jeżeli jest to filia, która ma już tradycję 4 czy 5 lat, to w ciągu jednego weekendu równolegle prowadzi się 5 klas. 5 klas razy 7 konferencji daje 35 konferencji. Najczęściej głoszą je osoby świeckie, które przeszły przez Szkołę i są do tego właściwie przygotowane. Jednak nieraz udaje nam się zaprosić jakiegoś bardziej zaangażowanego kapłana czy siostrę zakonną, którzy są z nami i głoszą konferencje. Są takie filie jak w Nowej Soli, w parafii kapucyńskiej, gdzie możemy liczyć na przynajmniej 3 franciszkanów, ale istnieją niestety też takie filie, gdzie trudno nawet o jednego kapłana.
M. J.: – Klasy, o których Maciej wspomniał, nazywamy stopniami. Dodam, że na tych stopniach konferencje głoszą nie tylko ci, którzy przeszli przez formację, ale także osoby, które w niej uczestniczą i są liderami w swoich wspólnotach lokalnych. Natomiast znaczna część konferencji jest przygotowywana na podstawie formacji różnych innych ruchów i książek ich założycieli, jak np. Ralpha Martina czy José Prado Floresa. Z niektórych świetnych pozycji tych katolickich teologów są wybierane najważniejsze smaczki i – co jeszcze warto dodać – podczas tych 7 konferencji nie jesteśmy w stanie wyczerpać całego tematu. My tylko nakreślamy pewne rzeczy, prowadzimy dalej i pokazujemy, gdzie można zdobyć więcej informacji na dany temat i ile z tego dobrych rzeczy można wyciągnąć.

– Czego uczą się uczestnicy Szkoły i do czego ma ich doprowadzić nauczanie?

M. D.: – Na każdej sesji istnieje stopień 0A przygotowany dla uczestników, którzy są po raz pierwszy i nigdy wcześniej nie mieli doświadczenia czy to z Odnową, czy to z innymi wspólnotami, czyli nie przeszli przez kerygmat. Jest to część stała, która jest zawsze na każdej sesji. Następnie jest stopień 0B, czyli tak naprawdę uczenie się Słowa Bożego, gdyż są to 3 sesje oparte czysto na Piśmie Świętym i biblijnych postaciach. Jesienią prowadzonych jest 7 konferencji o Dawidzie. Zimą przedstawiany jest Abraham, a wiosną Maryja. Początkowe lata formacji mają za cel doprowadzić uczestników do dojrzałej wiary, następne mają im pomóc w odnalezieniu swego miejsca w Kościele i w aktywnej służbie. Ostatni rok formacji poświęcony jest pogłębieniu relacji z Bogiem.
M. J.: – Nauczanie ma przede wszystkim doprowadzić uczestników do tego, żeby poznali bogactwo Kościoła katolickiego i zobaczyli, jak bardzo jesteśmy bogaci w mądre, odważne i dobre rzeczy, do których Bóg tak naprawdę wzywa każdego z nas.

– Do kogo jest skierowana Szkoła Maryi? Kto może wziąć w niej udział?

M. J.: – Szkoła skierowana jest do wszystkich. W tej chwili 3. stopień ukończył nasz przyjaciel Karol, który jest niewidomy od urodzenia i który już posługiwał na Oasis. Jest to jedno z dzieł Szkoły, coś w stylu naszej polskiej oazy, ale trochę bardziej przerobione przez ukraińskie doświadczenie, ponieważ podczas spotkań odbywa się jeszcze więcej warsztatów i jeszcze więcej zajęć skupiających młodzież. Karol był bardzo szanowany i świetnie sobie poradził w roli prowadzącego. Młodzież go bardzo polubiła. Także właściwie każdy – czy to osoba w pełni czy mniej sprawna – jest zaproszony na sesje.

– A jakie są owoce Szkoły?

M. J.: – Z formacji, którą prowadzi Szkoła, wynikają różne dzieła. Kiedy osoby odnajdują to, do czego Pan Bóg ich powołuje, wtedy mogą realizować się w owocach Szkoły albo sami zapoczątkować jakiś owoc. Szkoła prowadzi centra rehabilitacyjne – 3 na Ukrainie, 2 na Litwie i 1 na Łotwie, które oferują pełną opiekę dla ludzi ubogich, bezdomnych, alkoholików, narkomanów, byłych prostytutek i więźniów, którzy nie mogą sobie poradzić z życiem i nałogami. Dajemy uczestnikom możliwość dwunastomiesięcznej formacji i opieki nad takimi osobami. Prowadzimy wspomniane Oasisy, które są takim intensywnym czasem 3 spotkań w roku dla młodzieży. Owocem Szkoły jest także Szkoła Misyjna. Od 6 lat gromadzimy w skali roku średnio ok. 30 misjonarzy, którzy wyjeżdżają w 3-, 4-osobowych grupach np. na Litwę, Łotwę, Ukrainę i Białoruś oraz do Czech czy Rosji, gdzie mamy swoje kontakty i filie przede wszystkim. Ze Szkoły Misyjnej wyłoniła się diakonia stała, czyli posługa na całe życie. Z kolei Zgromadzenie Sióstr Maryi w Duchu Świętym to zgromadzenie, które powstało, by pomagać we wszystkich wyżej wspomnianych dziełach Szkoły. Mamy też swoją pustelnię na Ukrainie, gdzie w tej chwili przebywają 2 osoby, które tam codziennie poszczą, opiekują się ogródkiem i modlą się za dzieła Szkoły. Każdy z nas, uczestników, może tam pojechać na jakiś czas i razem z nimi czuwać.

– Jakie jest Panów osobiste doświadczenie Szkoły?

M. D.: – Szkoła dała mi najwięcej takiego realnego spotkania się z Panem Bogiem, ale także ze mną, z moimi słabościami, z tym, kim naprawdę jestem, jakim widzi mnie Bóg. On może zrobić z moich słabości – których może się wstydzę, które może mi przeszkadzają – coś wspaniałego. To sprawia, że zmieniam swoje życie i zaczynam ufać Panu Bogu, bo doświadczam Jego miłości, opieki i tego, że jestem dla Niego ważny. Czym bardziej otwieram się na Pana Boga, czym bardziej pozwalam Mu działać w moim życiu – tak jak teraz otwierając sesję Szkoły Maryi w Międzyrzeczu – tym bardziej poznaję prawdziwego siebie. On po prostu daje mi pewną siłę do tego, bym stanął w prawdzie ze sobą. Jeżeli zgodzę się na wszystkie moje wady czy pewne cechy charakteru, których wcześniej się wstydziłem, jeżeli to przyjmę, to On potrafi z tego zrobić zupełnie coś innego. Dlatego nie muszę walczyć ze swoim charakterem, nie muszę go zmieniać, ponieważ On go przetapia, przemienia, sprawia że np. jakaś moja gorliwość, która wcześniej była zła, w tej chwili jest gorliwością dobrą. Coś, czego się mogłem wstydzić wcześniej, teraz widzę w zupełnie innych barwach. Wiem, że faktycznie Bóg kocha mnie takiego, jakim jestem, i to odkrycie jest naprawdę niesamowite. Panu Bogu być może nawet nie chodzi o to, żebym ja tę Szkołę otworzył czy żebym świetnie powiedział konferencję. Jemu tak naprawdę chodzi o mnie – żebym pozwolił Mu w tym momencie mnie uzdrowić i zrobić ze mnie kogoś naprawdę wartościowego.
M. J.: – Przede wszystkim widzę, że Bóg jest. To już nie jest wiara, to jest wiedza. Na każdym kroku widzę niebywałe rzeczy, które się dzieją – te nadprzyrodzone i te proste, najprostsze. Widzę, że jestem tylko naczyniem, i zgadzam się na to, aby nim być; na początek glinianym, a potem pewnie – jak Bóg da – ozłoconym. Jednak do tej pory jestem naczyniem glinianym i popękanym. Cieszę się, że takim jestem, że mogę pomagać innym, a przy tym uczyć się Boga i przyjaźni z Nim; uczyć się też, jak bardzo On wierny jest mi, a ja niewierny Jemu, niestety. Normalna sprawa, że każdy z nas upada, jednak nieważne, ile razy upadasz, ważne że się podnosisz, bo właśnie o to chodzi, żeby powstawać. Stąd Szkoła Życia jest takim nieustannym próbowaniem siebie. Bóg nas próbuje – ja to czuję i za to Go kocham.

* * *

Szkoła Życia Chrześcijańskiego i Ewangelizacji św. Maryi z Nazaretu Matki Kościoła
w skrócie nazywana Szkołą Maryi, została założona przez kapucyna o. Piotra Kurkiewicza w 1998 r. na Ukrainie. Obecnie ma ponad 60 filii w 15 krajach. W Polsce działają one w 16 miastach, m.in. w: Jeleniej Górze, Kielcach, Krakowie, Poznaniu, Radomiu, Szczecinie, Warszawie i Wrocławiu. W diecezji zielonogórsko-gorzowskiej Szkoła Maryi istnieje w Nowej Soli i Międzyrzeczu.

Tagi:
wywiad

Kapłan, pallotyn, socjolog

2018-09-19 10:33

Rozmawia Andrzej Tarwid
Edycja warszawska 38/2018, str. IV

Z ks. dr. Wojciechem Sadłoniem, dyrektorem Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego w Warszawie, rozmawia Andrzej Tarwid

Artur Stelmasiak
Prof. Witold Zdaniewicz (1928-2017

Andrzej Tarwid: – 25 września Instytutowi Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK) zostanie nadane im. ks. prof. Witolda Zdaniewicza. Jaką rolę w powstaniu i rozwoju ISKK odegrał zmarły rok temu Kapłan?

Ks. Dr. Wojciech Sadłoń: – Rola ks. prof. Zdaniewicza jest kluczowa i wyjątkowa w historii Instytutu. Jest on bowiem nie tylko inspiratorem jego powstania, ale i jego twórcą. Był też pierwszym dyrektorem Instytutu. Można więc powiedzieć, że to dzięki wiedzy i zaangażowaniu ks. Zdaniewicza udało się stworzyć instytucję, która wykorzystuje warsztat naukowy m.in. na potrzeby Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papieska Msza w Tallinie

2018-09-25 16:49

st, kg, pb (KAI) / Tallin

Nie po to zdobyliście wolność, aby teraz stać się niewolnikami konsumpcjonizmu, indywidualizmu lub pragnienia władzy - powiedział papież Franciszek w homilii podczas Mszy św., jaką odprawił na placu Wolności w Tallinie.

Vatican Media

Zgromadzili się tam niemal wszyscy estońscy katolicy, których jest w tym kraju zaledwie 6 tys., a także chrześcijanie innych wyznań. Papież objechał w meleksie sektory, w których byli oni zgromadzeni, odpowiadając na ich serdeczne pozdrowienia.

- Wiecie, co to walka o wolność - przyznał Ojciec Święty na początku homilii, przypominając „śpiewającą rewolucję” [z lat 1987-1991 na Litwie, Łotwie i w Estonii - KAI] i łańcuch utworzony przez 2 miliony osób od Tallina aż do Wilna [w 1989 r.- KAI].

Odniósł do narodów krajów bałtyckich dzieje narodu wybranego, który postanowił zawrzeć przymierze miłości z Bogiem, który go umiłował jako pierwszy i okazał tę miłość. - Kiedy mówimy, że jesteśmy chrześcijanami, kiedy obieramy pewien styl życia, czynimy to bez nacisków, aby nie był to rodzaj wymiany, gdzie my coś czynimy, jeśli Bóg coś zrobi dla nas - wskazał papież.

Podkreślił, że „Boża propozycja niczego nam nie odbiera, przeciwnie, prowadzi do pełni, rozwija wszystkie aspiracje człowieka”. Tymczasem niektórzy „uważają siebie za wolnych, kiedy żyją bez Boga lub są od Niego oddzieleni. Nie zdają sobie sprawy, że w ten sposób przechodzą przez to życie jak sieroty, bez domu, do którego mogliby powrócić”.

Zwrócił uwagę, że są dziś tacy, „którzy mówią podniesionym tonem, którzy gdy przemawiają, sprawiają wrażenie bycia pewnymi siebie, bez ustępstw i wahań. Są tacy, którzy do krzyków dodają groźby użycia broni, rozmieszczenia wojsk, strategii... Tacy wydają się być «silniejszymi». Ale to nie jest «poszukiwaniem» woli Bożej, ale gromadzeniem, aby dominować swoim stanem posiadania. Ta postawa kryje w sobie odrzucenie etyki, a wraz z nią Boga. Etyka bowiem wiąże nas z Bogiem, który oczekuje od nas reakcji wolnej i zaangażowanej wraz z innymi i z naszym środowiskiem, odpowiedzi wykraczającej poza kategorie rynku. Nie po to zdobyliście waszą wolność, aby teraz stać się niewolnikami konsumpcjonizmu, indywidualizmu lub pragnienia władzy czy panowania - przestrzegł Franciszek.

Tymczasem „Bóg zna nasze potrzeby i niepewności, które często ukrywamy za chęcią posiadania i dążenia do władzy”. Jezus „zachęca nas, by w spotkaniu z Nim zaspokoić to pragnienie obecne w każdym ludzkim sercu. To On może nas zaspokoić, napełnić nas owocnością swej wody, jej czystością, jej przemożną siłą. Wiara to także zrozumienie, że On żyje i nas miłuje; że nas nie opuszcza i dlatego może tajemniczo wpływać na nasze dzieje. Wydobywa dobro ze zła swoją mocą i swoją nieskończoną kreatywnością”.

Ojciec Święty zwrócił uwagę, że tak, jak lud Izraela jesteśmy narodem „wybranym, kapłańskim i świętym”. - Wybranie nie oznacza ekskluzywności lub sekciarstwa. Jesteśmy małą częścią, która musi zakwasić całą masę, częścią, która się nie ukrywa, ani nie oddziela, która nie uważa się za lepszą lub czystszą - mówił papież.

Zachęcał do tego, by „przezwyciężyć lęk i porzucić obwarowane przestrzenie, bo dziś większość Estończyków nie uznaje siebie za wierzących”. Trzeba do nich wychodzić, aby „krzewić relację z Bogiem, aby ją ułatwić, zachęcić do spotkania miłości z tym, który woła: «Przyjdźcie do Mnie»”.

- Musimy wzrastać w spojrzeniu bliskości, aby kontemplować, wzruszyć się i zatrzymać przed drugim, za każdym razem, kiedy tylko zajdzie taka potrzeba. Jest to „sztuka towarzyszenia”, która dokonuje się poprzez zbawienny rytm „bliskości”, ze spojrzeniem okazującym szacunek i pełnym współczucia, które jednak będzie jednocześnie leczyło, wyzwalało i zachęcało do dojrzewania w życiu chrześcijańskim - przekonywał Franciszek.

Wezwał też do dawania świadectwa „bycia ludem świętym”. - Możemy ulegać pokusie, by myśleć, że świętość jest tylko dla niektórych. Jednakże wszyscy jesteśmy powołani, by być świętymi, żyjąc z miłością i dając swe świadectwo w codziennych zajęciach, tam, gdzie każdy się znajduje. (...) Dzisiaj postanawiamy być świętymi, uzdrawiając marginesy i obrzeża naszego społeczeństwa, gdzie nasz brat leży i cierpi z powodu swego wykluczenia. To my sami skierujmy nasze spojrzenie na tego brata i podajmy mu rękę, aby go podnieść, bo jest w nim obraz Boga, jest bratem odkupionym przez Jezusa Chrystusa. Nie zostawiajmy tego innym, którzy nadejdą później, po nas, ani nawet aby była to kwestia, którą powinny rozwiązać instytucje. To właśnie znaczy być chrześcijaninem, to znaczy świętość przeżywana każdego dnia - tłumaczył Ojciec Święty.

- Na przestrzeni swych dziejów okazaliście dumę, że jesteście Estończykami. Śpiewacie o tym: „Jestem Estończykiem i Estończykiem zostanę, Estonia to rzecz piękna, jesteśmy Estończykami”. Jakże wspaniale czuć się częścią narodu, jakże wspaniale być niezależnymi i wolnymi. Idziemy na górę świętą, górę Mojżesza, i na górę Jezusa i prosimy Go - jako mówi motto tej wizyty - aby obudził nasze serca, aby obdarzał nas darem Ducha Świętego, aby dostrzec w każdym momencie historii, jak być wolnymi, jak przyjąć dobro i czuć się wybranymi. Niech z Bożą pomocą rozwija się tu w Estonii i na całym świecie Jego naród święty, lud kapłański - życzył na zakończenie Franciszek.

Wezwania modlitwy wiernych przedstawiono po estońsku, hiszpańsku, rosyjsku, angielsku i polsku („Módlmy się za tych, którzy poszukują Prawdy i nie otworzyli się jeszcze na dar wiary. Panie Boże, niech ziarna Twojego słowa zasiane w ich sercach przez Ducha prawdy przyniosą obfity plon”).

Po Komunii św. głos zabrał administrator apostolski Estonii bp Philippe Jourdan. Zapewnił, że wszyscy „z radością i wdzięcznością” śledzili kroki papieża na tej ziemi. Przywołał w tym kontekście werset z Księgi Izajasza o „pięknych stopach zwiastuna pokoju”. A papież przynosi słowa pokoju i nadziei „w świecie pełnym światła, ale też wielu ciemności” - dodał hierarcha.

Dziękując Franciszkowi za jego przybycie, „mimo zmęczenia z powodu długiej i intensywnej podróży”, do tej niewielkiej owczarni w skali zarówno świata, jak i Kościoła powszechnego, biskup zwrócił uwagę, że logika Boża jest odmienna i przekracza logikę ludzką, która karmi się liczbami, statystykami i wynikami. „Przybywając tutaj, pokazałeś nam, że Bóg zawsze nas zaskakuje i zawsze szuka najmniejszych, a ta Jego nieprzewidywalność daje nam nadzieję” – mówił dalej zwierzchnik Kościoła estońskiego. Dodał, że nie wszystko zostało policzone na świecie i w społeczeństwie ludzkim i „zawsze znajdzie się miejsce na świadectwo wiary i świętości każdego mężczyzny i każdej kobiety, a to ostatecznie porusza świat”.

Bp Jourdan zapewnił Ojca Świętego, że mieszkańcy kraju nie zapomną jego pobytu wśród nich i że będą zawsze blisko niego swymi modlitwami i swoim duchem. „W obliczu Boga nie istnieją odległości geograficzne, Rzym i papież są blisko” – dodał hierarcha. - Ziemia Maryi Panny, jak bywa ona nazywana, jest także Twoją ziemią a nasze domy są Twoim domem - zapewnił papieża.

Na zakończenie Mszy św. ponownie przemówił Franciszek. - Drodzy Bracia i Siostry! Przed końcowym błogosławieństwem i zakończeniem tej wizyty apostolskiej na Litwie, Łotwie i w Estonii, pragnę wyrazić moją wdzięczność wam wszystkim, począwszy od administratora apostolskiego w Estonii. Dziękuję za waszą gościnność, znaczący gest małej wspólnoty o wielkim sercu! Ponawiam moje wyrazy wdzięczności dla Pani Prezydent i innych władz kraju. Szczególną myśl kieruję do wszystkich braci chrześcijan, zwłaszcza do Luteranów, którzy zarówno w Estonii, jak i na Łotwie, przygotowali spotkania ekumeniczne. Niech Pan nadal prowadzi nas na drodze komunii. Dziękuję wszystkim! - powiedział Ojciec Święty.

Z placu Wolności odjechał na lotnisko, gdzie odbędzie się ostatni akt jego podróży trzech krajów bałtyckich (Litwy, Łotwy i Estonii) - ceremonia pożegnania przed odlotem do Rzymu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kościół nie może nigdy zamilknąć

2018-09-25 19:58

eg / Płock (KAI)

Uroczysta Eucharystia w bazylice katedralnej płockiej 25 września wieczorem, pod przewodnictwem abp. Salvatore Pennacchio, nuncjusza apostolskiego w Polsce, była modlitewnym podsumowaniem pierwszego dnia obrad 380. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w Płocku. – Kościół nie może nigdy zamilknąć: z lęku, braku odwagi, czy chęci przypodobania się komukolwiek - podkreślił w homilii kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Episkopat Polski gości w Płocku z okazji Roku Jubileuszowego św. Stanisława Kostki.

Stelmasiak Artur

W Eucharystii wzięli udział liczni biskupi z całej Polski na czele z nuncjuszem apostolskim w Polsce abp Salvatore Pennacchio, przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski Stanisławem Gądeckim i prymasem Polski Wojciechem Polakiem.

Na początku Eucharystii w murach XII-wiecznej katedry pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny zebranych powitał biskup płocki Piotr Libera. Przypomniał historię bazyliki, zbudowanej przez biskupa Aleksandra z Malonne, przy wsparciu księcia Bolesława Krzywoustego. Spoczywają w niej prochy książąt piastowskich: Władysława Hermana, Bolesława Krzywoustego, Bolesława Kędzierzawego i innych „władców i dziedziców Mazowsza i wszystkich ziem polskich”.

Hierarcha przypomniał też, że istniejący w przeszłości na Tumskim Wzgórzu klasztor benedyktynów, był miejscem modlitw i studiów. Kwitła w nim wymiana: myśli, ksiąg i dzieł sztuki z Rzymem, Krakowem i Magdeburgiem, z Gnieznem i Liege, czego najwymowniejszą pamiątką są słynne Drzwi Płockie, a także niedawno odzyskany „Pontyfikał Płocki” z XII wieku.

Pasterz Kościoła płockiego dodał ponadto, że gdy bł. Antoni Julian Nowowiejski odnawiał katedrę na początku XX wieku, zadbał o to, żeby stała się „najbardziej Maryjna i anielska z wszystkich polskich katedr”. - Taka, jak mazowiecki duch i serce. Jak św. Stanisław Kostka, nasz mazowiecki Ziomek z Rostkowa, pod którego patronat – wraz z całym Episkopatem Polski - jeszcze raz oddajemy dzisiaj naszą Ojczyznę, a zwłaszcza dzieci i młodzież, jej przyszłość! Oddajemy także dwudniowe prace naszego Zebrania Plenarnego – podkreślił bp Libera.

Podczas Eucharystii homilię wygłosił kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Odwołał się do historii diecezji płockiej, która powstała w II połowie XV wieku. Rozsławił ją św. Stanisław Kostka, patron Polski, diecezji płockiej, dzieci i młodzieży, będąc jej „jaśniejącą perłą”. Droga jego świętości była „krótka i prosta”, stawiał sobie wymagania duchowe i ascetyczne. Nie udało mu się jednak przełamać oporu rodziców, sprzeciwiających się jego wstąpieniu do zakonu, ponieważ „nie poznali się na darach Bożych”.

- Wychowanie młodych jest zawsze dla pokolenia starszych sprawą najważniejszą, a zarazem trudną. Zawsze pytano, jak trafić do młodego człowieka, jak budzić potrzeby, jak przekazywać wiarę, jak odpowiadać na pytania egzystencjalne. Przeszkodą są różnice pokoleniowe, ale też różnice między samymi młodymi. Oprócz reguł wychowawczych, potrzeba autentycznego świadectwa wiary – zaakcentował kard. Nycz.

Zaznaczył też, że Synod o młodych w Rzymie odbywa się po to, aby nie było „rozejścia się w Kościele różnych środowisk”, aby zwrócić uwagę na brak odpowiedniej drogi w zsekularyzowanym świecie. To wyzwanie, aby „nie zatracić drogi w wychowaniu”.

Zdaniem hierarchy, często chrześcijanie, podejmując się przekazywania wiary, mogą „sami sobie wydawać się błaznem”. Mówią rzeczy prawdziwe, ale środowiska słuchaczy nie chcą tego przyjąć. To jest „dramat rozejścia się katechety, księdza, wychowawcy ze współczesnym światem”. Dlatego potrzebne jest mocne i czytelne świadectwo wierzących, bo wiara zawsze jest łaską, a ewangeliczna propozycja powinna obejmować całego człowieka, jego rozum zmysły i wolę.

- Idąc z orędziem ewangelicznym do człowieka współczesnego Kościół nie może nigdy zamilknąć, z lęku czy braku odwagi, czy też z chęci przypodobania się komukolwiek. Takiej postawy uczy nas św. Stanisław Kostka i dlatego jest aktualny i ponadczasowy – konkludował kardynał.

W Eucharystii w płockiej katedrze uczestniczyły m.in. kapituły z diecezji: katedralna oraz kolegiackie z Płocka i Pułtuska, organizacje katolickie, reprezentanci Kościołów chrześcijańskich w Płocku, przedstawiciele parlamentu i samorządu, rektorzy wyższych uczelni, przedstawiciele miejskich instytucji, młodzież szkolna z pocztami sztandarowymi, harcerze z ZHR. Wzięło w niej udział duchowieństwo diecezji płockiej oraz społeczność Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku.

Oprawę muzyczną Eucharystii zapewnił Płocki Chór Katedralny Pueri et Puellae Cantores Plocenses i Brass Quintet Canzona.

Wydarzenie było transmitowane na kanale YouTube przez Katolickie Radio Diecezji Płockiej.

Msza św. w bazylice katedralnej płockiej zwieńczyła pierwszy dzień 380. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w Płocku (25-26 września). Płockie obrady Episkopatu wpisały się do diecezjalnego kalendarza obchodów Roku św. Stanisława Kostki, z której pochodzi Święty – w tym roku przypada 450. rocznica jego śmierci.

Obchody te zainaugurowano 20 sierpnia 2017 r. w Rostkowie koło Przasnysza – miejscu urodzin Świętego, z udziałem abp. Stanisława Gądeckiego z Poznania. Ważnym wydarzeniem jubileuszowego roku była też 19 sierpnia br. również w Rostkowie - Msza św. z udziałem kard. Stanisława Dziwisza z Krakowa.

Rok św. Stanisława Kostki zakończy się w diecezji płockiej w niedzielę Chrystusa Króla 25 listopada w parafii pw. św. Stanisława Kostki w Rypinie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem