Reklama

Dzień Dobry, czy wszyscy żyją?

2016-12-28 10:26

Magdalena Bartoszewicz
Niedziela Ogólnopolska 1/2017, str. 42

Janusz Sukiennik, Caritas Polska: – Już drugi rok współpracujemy z warszawską Strażą Miejską, organizując pomoc bezdomnym w okresie jesienno-zimowym. Postanowiliśmy połączyć siły, bo straż zna miejsca, gdzie te osoby przebywają, a patrole często odwiedzają je regularnie. Wyszliśmy z założenia, że jest duża grupa bezdomnych, którzy z różnych względów nie korzystają z pomocy instytucjonalnej, czyli ze schronisk, noclegowni, pomocy żywnościowej. Współpracujemy, by dotrzeć do tych osób w najtrudniejszym dla nich okresie, kiedy jest zimno, wilgotno, ciemno. Przeciętnie ok. 100 osób rocznie umiera z wychłodzenia właśnie między listopadem a marcem. Niekoniecznie zamarzają na kość, ale odzywają się wtedy wszystkie choroby, nieleczone schorzenia, dochodzą do tego wyczerpanie, niedożywienie, skutki uzależnień.

Musimy być autentyczni, wyjść zza swoich biurek, posłuchać bezdomnych, zobaczyć, jak żyją. Dlaczego ta akcja nazywa się: „Dzień dobry, czy wszyscy żyją?”. To są słowa jednego z uczestników patrolu Straży Miejskiej z Woli. Tak zaczyna się dzień, kiedy straż wchodzi do pustostanu i sprawdza, czy wszyscy przeżyli noc. Nawet przy niewielkich spadkach temperatur osłabiony organizm czasami się poddaje. Chcemy pomóc im przeżyć i zapobiec nawet kilku przypadkom śmierci. Bez względu na to, z jakiego powodu ten konkretny człowiek jest na ulicy, jego życie jest cenne.

Bezdomni i Pan Fredek

Alfred Paplak, starszy inspektor, Straż Miejska Miasta Stołecznego Warszawy: – Trzy lata temu pojechałem na święta do mamy. Wigilia, wszystko w porządku, siedzimy, rozmawiamy sobie. Patrzę, a tu mam telefon o 21 z minutami. Dzwoni Małgosia, bezdomna. „Dobry wieczór, Panie Fredku” – mówi, a ja od razu: „Dobry wieczór, Pani Małgosiu, co się stało?” – pytam, bo jak coś się dzieje, to oni od razu do mnie dzwonią. W razie czego dzwonię na bazę i wysyłam tam patrol. Szczególnie gdy zagrożone jest życie albo zdrowie. A ona odpowiada: „A co się miało stać, Panie Fredku? Życzenia Panu chciałam złożyć”. Przeżyłem szok, słowo honoru. Mówi: „Akurat trzymałam minuty, żeby mi się nie skończyły, bo do Pana muszę zadzwonić”. Zmarła w zeszłym roku.

Reklama

Został tylko jej Kaziu. Kaziu to w ogóle nie pije, tylko książki czyta. Mam znajomą w bibliotece, jak ludzie książki oddają, to mu przywożę. Żeby chłopina mógł czytać, wiadomo, światła nie ma, to mu też świeczek trochę dowiozłem.

Oni do mnie dzwonią, a ja oddzwonię, pogadamy. I już poranek jest lepszy. To bardzo ważne.

Czy warto pomagać bezdomnym?

Alfred Paplak: – Był rok 1986. Byłem wtedy na Banacha w szpitalu. Ze mną na sali był pobity bezdomny, wręcz zmasakrowany. Wspólny język żeśmy znaleźli, żona przynosiła mi zawsze obiad – 3 kotlety. Jemu dawałem połowę. Po pewnym czasie wypisują go ze szpitala, wiadomo, przynoszą mu rzeczy, w których go przywieźli. Zostawili te rzeczy zakrwawione w tym worku foliowym i wszystko spleśniało. Mówię do tej siostry przełożonej: „Co wyście mu przynieśli?”. A ona: „Bo to są jego rzeczy?”. A ja na to: „Tak go wypuścicie? Tak nie może być”. Dzwonię do żony, wtedy nie było telefonów komórkowych, z tego szpitalnego, żeby mu nowe rzeczy kupiła. Biorę tego bezdomnego do łazienki, włosy mu przyciąłem, ogoliłem go, kupiłem blok papierosów i bilety MZK. Wyprawiłem go elegancko. I przychodzi siostra przełożona, patrzy na to wszystko i mówi: „Pan to żywcem pójdzie do nieba”. A ja na to: „Ja do nieba? Za co? A jak ja pójdę według was do nieba, to gdzie wy pójdziecie?”.

Mówią: „Pójdzie, sprzeda”. A ja mówię: „Mnie nie obchodzi, co on zrobi. Ale ode mnie odszedł jak normalny człowiek, pomogłem mu, jak mogłem. Nie można go potraktować gorzej niż psa. To jest człowiek”.

Kamilek

Alfred Paplak: – Parę lat temu mrozy były poniżej 30 stopni. Na tyłach ciepłowni Wola kontrolowaliśmy działki. Patrzymy, a tu w altance 4-letni Kamilek. To był szczególny przypadek, do końca życia zostanie mi w pamięci. Bierzemy go z matką biologiczną do ośrodka interwencji kryzysowej. I ta mamuśka nadużywała alkoholu, i uciekła z tym dzieciakiem z tego ośrodka. Od razu była decyzja sądu, że dziecko musi trafić do domu dziecka. Osobiście zabrałem go z tych działek od matki i zawiozłem. Wiadomo, jak to w domu dziecka, cała procedura przyjęcia, trzeba wszystko załatwić. I na koniec pytam: „Czy mogę tego Kamilka zaprowadzić na górę?”. Zaprowadziłem go na piętro. Była pora karmienia. Akurat zupę owocową podawali. Jak Kamilek tam wpadł, złapał miseczkę i całą przechylił, bo taki był głodny, to mi w oczach łzy stanęły.

Za 2 dni kontrolujemy tę altankę, z której zabraliśmy Kamilka, a tu cała doszczętnie spalona. Mam prawo myśleć, że jakbyśmy go wtedy nie zabrali, to pewnie by już nie żył.

Pomoc

Janusz Sukiennik: – W tym roku 2 razy w tygodniu dostarczamy osobom bezdomnym gorącą zupę w godzinach popołudniowo-wieczornych, aby się rozgrzali przed nocą. Nowością jest pomoc pielęgniarsko-medyczna. Co pewien czas wraz ze strażą jedzie do bezdomnych student Wydziału Ratownictwa Medycznego z Uniwersytetu Medycznego w Warszawie. Mamy 2 takie osoby, wolontariuszy, którzy mają doświadczenie w niesieniu pomocy w szczególnie trudnych warunkach. W poważniejszych przypadkach bezdomni są przewożeni do przychodni „Lekarze Nadziei” przy schronisku dla bezdomnych.

Warto pamiętać, że bezdomność jest ogromnym upokorzeniem, które rzutuje na całe życie człowieka. To jest zerwanie relacji z normalnym środowiskiem, oderwanie się od korzeni, od domu, od rodziny, od pracy, rozwoju zawodowego. Jest to kompletna bocznica życiowa. Jak co roku o tej porze apelujemy o wrażliwość na los bezdomnych. Gdy widzimy kogoś, kto wygląda, że może być w stanie zamroczenia alkoholowego, w piwnicy albo w przestrzeni publicznej – dzwońmy pod numer alarmowy 112.

W serwisie www.pomagam.caritas.pl prowadzimy zbiórkę na rzecz pomocy dla bezdomnych i będziemy ogromnie wdzięczni za każde wsparcie: pomagam.caritas.pl/bezdomni-potrzebuja-naszej-pomocy/. Wpłat można też dokonywać na konto: Bank PKO BP S.A. 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526 z dopiskiem: „Bezdomni_Caritas Polska 151116”.Reportaż przygotowany przez Program I Polskiego Radia we współpracy z Caritas Polska, emisja w radiowej Jedynce w audycji „Noc z reportażem” 26 grudnia br. Audycja „Noc z reportażem” – w każdy ostatni poniedziałek miesiąca po godz. 22.30.

Abp Jędraszewski: potrzebna jest kontrrewolucja katolicka

2019-03-21 11:36

Joanna Folfasińska/ Archidiecezja Krakowska / Kraków (KAI)

Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeśli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi. Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział abp Marek Jędraszewski w Krakowie podczas konferencji „Bitwa o odpowiedzialność”, zorganizowanej przez wspólnotę Mężczyźni św. Józefa.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Na początku metropolita krakowski postawił tezę, że walka o odpowiedzialność jest równocześnie batalią o człowieczeństwo. Wyjaśnił, że swój wykład oparł o przemyślenia współczesnego francuskiego myśliciela żydowskiego pochodzenia Emmanuela Levinasa.

Hierarcha krótko przedstawił jego biografię i podkreślił, że jego filozofia wyrosła z pytania: czy my, Żydzi, możemy jeszcze po doświadczeniach Auschwitz, filozofować? – Odpowiedź dla wielu była prosta – „nie!” (…) Holokaust był obrazą ludzkiego rozumu i kompromitacją. Uważano, że po Auschwitz nie ma miejsca dla filozofii. Część, a wśród nich Levinas, twierdziła jednak, że tym bardziej trzeba - argumentował abp Jędraszewski.

Levinas próbował zrozumieć, dlaczego doszło do Holokaustu i dlaczego odpowiedzialni są za niego Niemcy – naród wybitnych poetów i filozofów? W swoich rozważaniach zwrócił uwagę na obojętność Kaina, który po zabójstwie Abla bezczelnie odpowiedział Stwórcy, że nie jest stróżem swojego brata. Odpowiedzialność za drugiego człowieka stała się centralnym punktem dwóch dzieł Levinasa: „Całość i nieskończoność” i „Inaczej niż być lub ponad istotą”. W pierwszym z nich, filozof skupił się na doświadczeniu „twarzy” innej osoby.

– Jest jakaś potęga w ludzkim spojrzeniu, która wskazuje na siłę zakazu moralnego: nie możesz mnie zabić, okazać wobec mnie przemocy. Relacja między „mną” a drugim człowiekiem nie jest symetryczna. Jeżeli ten drugi, z którym się spotykam i którego twarz widzę, mówi mi: „tobie nie wolno”, to po pierwsze on mnie uczy mojej wolności. Nie jest ona dowolnością, kaprysem, ale ma reguły (…) Ten drugi jawi się jako mistrz i nauczyciel, ktoś, kto mnie uczy mojego człowieczeństwa - powiedział hierarcha.

Człowiek ma własne sumienie i już w nim jest rozliczany ze swoich uczynków. Odpowiedzialność to odpowiedź na słowa drugiego człowieka. Jednakże, we wzroku drugiego człowieka można odszukać również prośbę o pomoc, na którą bezwzględnie należy odpowiedzieć. – Odpowiadam na wołanie. Jestem odpowiedzialny, to znaczy czuję, że jestem wezwany do dobra, nie uchylam się przed nim, niekiedy nawet za cenę własnego poświęcenia - mówił arcybiskup.

Drugie dzieło – „Inaczej niż być lub ponad istotą” pogłębia koncepcję odpowiedzialności. Levinas wyjaśnił w nim, że odpowiedzialność człowieka jest wrodzona. Centralną figurą dzieła jest postać cierpiącego Sługi Jahwe, który wziął na siebie odpowiedzialność za grzechy ludzkości. – Odpowiedzialność to inne imię człowieczeństwa. Obojętność to postawa Kaina, rezygnacja z ludzkiego powołania - przypomniał hierarcha.

Arcybiskup wspomniał potem o rewolucji 1968 roku, która zburzyła europejski porządek moralny i zakwestionowała zasadność Dekalogu. – Całkowita wolność. Wszystko skoncentrowane na własnym „ja”. Inny się nie liczy. To było przesłanie rewolucji ’68 - mówił.

Jak dodał, rok ’68 był czasem szczególnej dyskusji o człowieku i odpowiedzialności. - Rewolucja ’68 mówi: ja mam siebie realizować! Levinas mówi, że człowiek realizuje się, będąc odpowiedzialny za drugiego człowieka, przede wszystkim za jego życie. Wojtyła mówi: ja jestem odpowiedzialny wobec własnego sumienia, które mi mówi o dobru i złu - tłumaczył hierarcha.

Metropolita zauważył, że współczesny świat przedstawia aborcję jako prawo kobiety. Polska jednoznacznie mówi, że jest to zło, a walka o rzekome prawo wyboru dla innych to przyjęcie postawy obojętności. Rewolucja ’68 roku sprawiła, że najistotniejszą wartością jest szukanie przyjemności. Współżycie między kobietą i mężczyzną zostało pozbawione elementu prokreacji, otwierając tym samym drogę homoseksualnemu lobbingowi.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że kolejną konsekwencją tej rewolucji jest wczesna i deprawująca edukacja seksualna najmłodszych. Jasno podkreślił, że pedofilia jest przerażająca. Pytał, jak to możliwe, że Kościół jawi się jako przestępcza instytucja, podczas gdy wokół kwitnie seksturystyka, wykorzystywanie dzieci i nowe deprawujące przepisy dotyczące edukacji seksualnej.

– Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeżeli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. (…) Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi! Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział.

Zgromadzeni na konferencji mężczyźni pytali arcybiskupa o kwestię stawiania granic. Metropolita zaznaczył, że jest nią miłość. – Gest miłości i przygarnięcia do siebie sprawia, że lęk w oczach drugiego przestaje być widoczny i zamienia się w błysk radości - wyjaśnił.

Padło też pytanie o jeden z absurdów współczesności, gdy zwykłe, codzienne i czułe gesty mogą być w dzisiejszym świecie zrozumiane opacznie. Arcybiskup zaznaczył, że szczęście dzieci polega na tym, że są chronione przez swoich najbliższych. Odwołał się do słów papieża Franciszka, który mówił o działaniu złego ducha, chcącego unieszczęśliwić człowieka. Zaczerpnięte z totalitaryzmu sformułowanie „zero tolerancji” stoi w opozycji do języka Kościoła, który głosi miłosierdzie - powiedział abp Jędraszewski.

– Wielką siłą jest to, czego uczy nas św. Józef – wierność Bogu, przyjęcie odpowiedzialności za drugiego człowieka, czystość, cześć oddawana Bogu, przepełnione miłością życie. To jest siła chrześcijaństwa. To jest to, czym możemy odpowiedzieć na przemoc wobec Kościoła katolickiego - powiedział.

Dodał, że chrześcijanie byli oskarżani o to, że są wrogami ludzkości. Z drugiej strony, byli podziwiani przez pogański świat za to, że się kochali i dbali o siebie.

Ostatnie pytania dotyczyły sposobu przemiany świata. Metropolita zauważył, że chrześcijanie spotykali się w małych grupach. Kluczem jest odwaga, do której wzywał wiernych Jan Paweł II.

– Wasza odpowiedzialność powinna przejawiać się tam, gdzie jesteście, żyjecie, macie swoje domy i rodziny! (…) Rodzice mają prawo protestować przed wszelkimi formami deprawacji w szkołach. Dzieci mają prawo pozostać dziećmi - zakończył metropolita krakowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jasna Góra: trwają spotkania „Prymas Jasnogórski w drodze na ołtarze”

2019-03-24 15:05

it / Częstochowa (KAI)

Na Jasnej Górze trwa cykl spotkań pt. „Prymas Jasnogórski w drodze na ołtarze”. Odbywają się one raz w miesiącu, kolejne już jutro, 25 marca. Spotkania, obok modlitwy, wpisują się w przygotowania do beatyfikacji Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, który był wielkim czcicielem Matki Bożej Jasnogórskiej.

BP KEP

Celem spotkań jest przede wszystkim poznanie nauczania kard. Wyszyńskiego refleksja wokół jego spuścizny. - Gdyby nie prymas Wyszyński, jego zawierzenie Maryi Jasnogórskiej i jego nauczanie, zupełnie inaczej wyglądałby Kościół w Polsce, nasza maryjność i nasz naród - uważa o. Mariusz Tabulski, definitor generalny Zakonu Paulinów. - Jeśli nie przyjmiemy za klucz jego słów: „wszystko postawiłem na Maryję”, to nie zrozumiemy ani Prymasa ani obecności Maryi w naszym narodzie i w naszych dziejach. Potwierdził to Jan Paweł II podczas pierwszej pielgrzymki do Częstochowy w 1979r. – powiedział KAI przedstawiciel zarządu Zakonu Paulinów.

Na jutrzejszym spotkaniu mowa będzie o jasnogórskiej „obecności” ks. Prymasa na podstawie publikacji „Stefan Kardynał Wyszyński. Jasnogórskie wspomnienia, zapiski osobiste”. Książka przybliża, często godzina po godzinie, w sumie 603 dni jego pobytu w częstochowskim sanktuarium.

- Jasna Góra dla ks. Prymasa stanowiła punkt odniesienia do wszelkich podejmowanych działań. On sam nazywał siebie Prymasem Jasnogórskim, o czym przypomina też tytuł naszego cyklu - zaznacza o. Tabulski. Dodaje, że książka jest jakby autobiografią kard. Wyszyńskiego, człowieka, którego cechowała autentyczna troska o losy człowieka i świata, umiłowanie Boga, Kościoła i Ojczyzny oraz ufne i synowskie zawierzenie Matce Najświętszej.

Gośćmi wieczoru 25 marca będą m.in.: redaktor książki Hanna Zyskowska, abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, o. Józef Płatek, świadek życia i jasnogórskiej posługi Prymasa Wyszyńskiego. Spotkania odbywają się w Jasnogórskim Instytucie Maryjnym. - Bardzo czekamy na decyzję Kongregacji Do Spraw Świętych i na ostateczną informację o beatyfikacji, bo Polsce bardzo potrzeba dziś nowego znaku - podkreśla o. Tabulski. - Dodał, że nauczanie Prymasa Wyszyńskiego wciąż jest bardzo aktualne i dlatego trzeba wielkiego powrotu do jego słów.

- Potrzebujemy nowego impulsu, nie tylko modlitwy i wstawiennictwa, ale też takiego nauczania, które pozwoli nam uporządkować wszystkie sprawy w naszej Ojczyźnie, ten cały bałagan moralny, bałagan życia społecznego, politycznego i również Kościoła, bo Kościół też potrzebuje oparcia i świateł, jak przeżyć próbę oczyszczenia – powiedział zakonnik.

Drugie spotkanie „Prymas Jasnogórski w drodze na ołtarze”, które odbędzie się jutro, 25 marca, poprzedzi Msza św. o 17.00 w Kaplicy Matki Bożej w intencji rychłej beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego. Rozmowy z autorami książki i świadkami życia Prymasa Tysiąclecia rozpocznie się w Jasnogórskim Instytucie Maryjny o 18.30.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem