Reklama

Historyczny dzień dla Polski i Stanów Zjednoczonych

2017-01-25 15:07

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 5/2017, str. 4-5

Ks. Adrian Put

W styczniu w ramach operacji Atlantic Resolve rozpoczął się przerzut wojsk amerykańskich do Polski, będący następstwem decyzji podjętych na ubiegłorocznym szczycie NATO w Warszawie. W diecezji zielonogórsko-gorzowskiej Amerykanie będą stacjonować w dwóch miejscowościach – Skwierzynie i Żaganiu

Powitanie amerykańskich żołnierzy z liczącej ok. 3,5 tys. ludzi, ponad 400 pojazdów gąsienicowych i ponad 900 kołowych 3. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z Fort Carson w stanie Kolorado odbyło się 12 stycznia na polsko-niemieckiej granicy w Olszynie, a następnie na Skwerze Czołgisty w Żaganiu, gdzie miała miejsce wojskowa uroczystość. Oficjalne powitanie Amerykanów w Polsce z udziałem polskich władz państwowych i samorządowych oraz amerykańskich gości odbyło się 14 stycznia na pl. gen. Stanisława Maczka w pancernej stolicy Polski – Żaganiu.

Zwiększenie bezpieczeństwa

Kolumna pojazdów z amerykańskiej 3. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej (ABCT – Armored Brigade Combat Team) na czele z płk. Christopherem R. Norrie przekroczyła granicę państwa polskiego w miejscowości Olszyna w czwartek 12 stycznia pomiędzy godziną 9.00 a 10.00 rano. Nastąpiła tu symboliczna wymiana flagi niemieckiej na flagę polską na pojeździe amerykańskiego dowódcy, co oznaczało, iż amerykańscy żołnierze przybyli, by wzmocnić wschodnią flankę NATO. Amerykanów powitał gen. dyw. Jarosław Mika. Dowódca 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej stwierdził, że przybycie wojsk amerykańskich to dla obronności Polski przede wszystkim zwiększenie bezpieczeństwa i realizacja standardowych zadań sojuszu, ale przede wszystkim wymiar wojskowy, który będzie się przekładał w realizacji wspólnych zadań, wspólnych ćwiczeń oraz podejmowaniu wspólnych przedsięwzięć. – Jest to dość duże znaczenie, jeżeli chodzi o bycie razem, budowanie wzajemnych więzi i relacji, przygotowywanie się w ramach ćwiczeń do tego, do czego żołnierz powinien być przeznaczony. Część planistycznych prac jest już za nami, część jeszcze przed nami – to uszczegółowienie ćwiczeń; to nie tylko ograniczanie do jednostek 11. Dywizji Kawalerii Pancernej, którą dowodzę, ale także do pozostałych i realizacja wspólnych zadań z całymi Siłami Zbrojnymi. Na pewno dużym wyzwaniem będzie ćwiczenie Dragon 17, gdzie będziemy mieli możliwość spożytkowania tych doświadczeń, które posiadamy i które będziemy wykorzystywać w realizacji przyszłych zadań – mówił dowódca. 12 stycznia do Żagania przyjechał konwój kilkudziesięciu amerykańskich żołnierzy. – Dzisiaj przyjechało ok. 100 Amerykanów i jest to kolejny transport, który do nas dociera. Tych transportów jest po kilka dziennie, docierają do nas różnymi drogami – lotniczą, kolejową, a także są to transporty kołowe. Dzisiaj przybył głównie sprzęt kołowy – ciężarówki, hammery, różnego rodzaju sprzęt logistyczny. Żołnierze, którzy przybyli, nie będą nam podlegać; będziemy wspólnie z nimi ćwiczyć, wspólnie z nimi realizować nasze zadania. Jesteśmy gotowi. Wykonujemy swoje zadania najlepiej, jak potrafimy; spędzamy większość naszego czasu na poligonach, jesteśmy siłą, która realizuje wiele zadań w ramach NATO, i myślę, że jesteśmy bardzo atrakcyjnym partnerem szkoleniowym – mówi mjr Artur Pinkowski, oficer prasowy 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej w Żaganiu.

Celebracja przyjaźni

Po powitaniu na granicy odbyła się wojskowa uroczystość powitania amerykańskich żołnierzy na Skwerze Czołgisty w Żaganiu, w której wzięły udział kompania honorowa z 34. Brygady Kawalerii Pancernej oraz pododdział amerykańskich żołnierzy, którzy będą stacjonowali w Żaganiu. – Stajemy dzisiaj na Skwerze Czołgisty w Żaganiu, by powitać żołnierzy amerykańskich. To historyczny dzień dla narodów Polski i Stanów Zjednoczonych – mówił podczas przemówienia gen. dyw. Jarosław Mika. – „Każde pokolenie – mówił papież Jan Paweł II – musi zdawać sobie sprawę z tego, że wolność nie polega na robieniu tego, na co mamy ochotę, lecz na posiadaniu prawa do robienia tego, co należy zrobić”. Te słowa wydają się brzmieć szczególnie aktualnie dzisiaj – w czasach, w których Stany Zjednoczone, Europa i NATO zmagają się z wyzwaniami grożącymi bezpieczeństwu i światowemu pokojowi. Przed nami wspólne ćwiczenia i doskonalenie umiejętności, które zostaną wykorzystane wtedy, kiedy będzie to konieczne. Jestem przekonany, że wspólny wysiłek na ćwiczeniach poligonowych zwiększy naszą gotowość do realizacji stawianych zadań oraz wzmocni żołnierskie więzi – kontynuował polski dowódca. Głos zabrał także dowódca amerykańskiej 3. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej. – Dzisiejsza ceremonia jest wielką celebracją przyjaźni pomiędzy polskimi i amerykańskimi wojskami, więc w imieniu żołnierzy z 3. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej (3. ABCT), 4. Dywizji Piechoty (4. ID) chciałabym podziękować Wam za tak cieple przywitanie. Szczególnie wdzięczny jestem za dotychczas okazaną naszym żołnierzom opiekę i pomoc, a przez następne kilka miesięcy wspólnych szkoleń nasza przyjaźń będzie tylko rosła w siłę – mówił płk Christopher R. Norrie. – Współpraca z 11. Dywizją Kawalerii Pancernej da nam wspaniałe możliwości do podnoszenia naszych umiejętności, których nie moglibyśmy uzyskać w innym miejscu – kontynuował amerykański dowódca.

Reklama

Wyróżnienie i szansa

Na temat przybycia Amerykanów wypowiedziały się władze miasta Żagania. Burmistrz Daniel Marchewka stwierdził, że stacjonowanie wojsk amerykańskich w pancernej stolicy Polski to istotna zmiana, która wpływa na charakter funkcjonowania miasta zarówno na płaszczyźnie ekonomicznej, jak i społecznej. – W pewnym sensie otrzymujemy nowy wymiar współpracy z inną kulturą, nowymi ludźmi, co jest czymś wspaniałym. Myślę, że dla Żagania jest to wyróżnienie i szansa (...). 26-tysięczne miasto zostanie zasilone strumieniem osobowym i materialnym przez tak istotną liczbę osób. Proszę pomyśleć o restauracjach, fryzjerach, wszelkiego rodzaju usługach – frekwencji na basenie, parku itp. Uważam, że dzień ten jest najistotniejszym dniem w powojennej historii Żagania. W miarę otrzymania kolejnych informacji będziemy wdrażać kolejne etapy naszego planu. Będą szkolenia z języka angielskiego dla zainteresowanych grup: kelnerów, sprzedawców, pracowników handlowych oraz branży usługowej. Czekamy na rozwój sytuacji i możemy powiedzieć tylko jedno: Żagań był, jest i będzie najlepszym miejscem dla wojska, do tej pory polskiego, a od teraz również amerykańskiego. U nas mundur to świętość, a żołnierz to przyjaciel – mówi Daniel Marchewka. Uroczystość powitania wojsk amerykańskich obserwowali mieszkańcy nie tylko Żagania, ale także okolicznych mniejszych i większych miejscowości. Wśród nich Zbigniew Szczap, przedsiębiorca budowlany z Żar. – Reakcje są pozytywne. Myślę, że to jest jakaś zmiana, ma być to dla nas zabezpieczeniem. Myślę, że Amerykanie będą dla nas prawdziwym sojusznikiem, a nie sojusznikiem papierowym. Mają inny sposób zarządzania wojskiem i na pewno pokażą nam swój styl, bo jest to jednak wojsko, myślę, lepiej wyszkolone, chociaż naszym żołnierzom nie można nic ująć. Uważam, że dowództwo będzie mogło bardzo dużo się od nich nauczyć, bo wyszkolony żołnierz robi tylko pod rozkaz, a dowódca rządzi. Myślę, że powstaną w mieście jakieś małe restauracje, w których żołnierze amerykańscy będą bardziej ochoczo się spotykać, albo z już istniejących wybiorą sobie jakąś przyzwoitą, bo muszą też kulturalnie gdzieś wypoczywać. Współpracuję z wojskiem od wielu lat, wykonuję im roboty budowlane i widzę, że zaszła ogromna pozytywna zmiana w infrastrukturze – mówi Zbigniew Szczap.

Plany i oczekiwania

Optymistycznie wypowiadają się także władze Skwierzyny, drugiego miasta naszej diecezji, w którym będą stacjonowali Amerykanie. Władze liczą przede wszystkim na ożywienie gospodarki miasta. Z przybyciem Amerykanów wiążą pewne plany i oczekiwania. – Chcielibyśmy, aby nasi sojusznicy stali się częścią naszej społeczności i uczestniczyli w ważniejszych wydarzeniach, jakie będą się odbywać na terenie gminy Skwierzyna. Zależy nam na integracji z mieszkańcami. Oczywiście za wcześnie jest jeszcze mówić o konkretnych działaniach, bo armia Stanów Zjednoczonych dopiero zaczęła się oswajać z nowym miejscem, obyczajami i kulturą i nie przyjechali jeszcze wszyscy żołnierze. Jednak gdy już Amerykanie ulokują docelową grupę osób w naszym garnizonie, a ma to się zakończyć do końca stycznia, będziemy chcieli spotkać się z dowódcą batalionu amerykańskiego odpowiedzialnego za oddział w Skwierzynie i porozmawiać o możliwości współpracy – mówi burmistrz Skwierzyny Lesław Hołownia. Czy władze miasta liczą na rozwój Skwierzyny i powstanie nowych miejsc pracy? Jakie są opinie mieszkańców i reakcje związane ze stacjonowaniem sojuszniczych wojsk? – Powstały już pierwsze miejsca pracy. Na koniec ubiegłego roku brytyjska firma rekrutowała osoby chętne do pracy na stanowiska kucharzy i pomocy kuchennych do amerykańskiej kuchni. Wiemy, że kilkanaście osób znalazło tam zatrudnienie. Liczymy, że to nie koniec, a dopiero początek nowo powstających miejsc pracy. Być może zostaną otwarte nowe sklepy czy firmy. A jak wiemy, Amerykanie zagoszczą u nas na dłużej i dzięki temu miejsca pracy będą mogły się utrzymać. Opinie mieszkańców są również bardzo pozytywne. Skwierzynianie dzięki obecności wojsk amerykańskich poczuli się bezpieczniej. Dzięki nim ożywił się ruch w mieście – możemy spotkać małe grupki osób zwiedzających, wojskowi są mili i przyjaźnie nastawieni w stosunku do naszych mieszkańców; szybko nauczyli się podstawowych słów, np. dzień dobry, proszę czy dziękuję. Na pewno Skwierzyna zyska na obecności wojsk Stanów Zjednoczonych. Amerykańscy żołnierze mogą przecież wyjść z koszar i np. robić zakupy. Dzięki temu będą nakręcać skwierzyńską gospodarkę i zostawiać podatki w gminie. Podatki do budżetu to szansa na nowe inwestycje, przez co poprawi się jakość życia mieszkańców naszej gminy – kończy Lesław Hołownia.

Tagi:
wojsko

Obchody 74. rocznicy utworzenia 27. Wołyńskiej Dywizji AK

2018-01-27 18:43

kos / Warszawa (KAI)

Jesteście relikwiami polskiego narodu – mówił o żołnierzach 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK (27WDP AK) ks. ppłk w st. spocz. Andrzej Puzon. W 74. rocznicę utworzenia dywizji, której zadaniem była samoobrona ludności polskiej w walce z oddziałami Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz siłami niemieckimi w katedrze polowej Wojska Polskiego odprawiona została uroczysta Msza św., w której polecano Bogu żyjących, zmarłych i poległych żołnierzy oraz ofiary rzezi wołyńskiej.

nieznany - Michał Fijałka: 27. Wołyńska Dywizja Piechoty AK, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1986/
Żołnierze 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK

Na początku Eucharystii ks. ppor. Tomasz Serwin odczytał przesłanie, które do uczestników uroczystości skierował biskup polowy Józef Guzdek. „Nic nie buduje więzi z historią i nie uczy szacunku do minionych pokoleń tak, jak upamiętnienie ważnych rocznic. Pielęgnowanie miłości do własnego kraju to wyjątkowe zadanie. Tego uczył nas Prymas Tysiąclecia ks. kard. Stefan Wyszyński, który zawsze bronił prawdy historycznej i był rzecznikiem polskiego patriotyzmu” – napisał bp Guzdek. Ordynariusz wojskowy podkreślił, że wielu żołnierzy 27WDP AK „zapłaciło najwyższą cenę za ofiarną służbę w obronie niepodległości naszej ojczyzny”.

W homilii ks. ppłk Andrzej Puzon przypomniał o tym, że 27WDP AK powstała jako znak sprzeciwu wobec dramatu ludności cywilnej mordowanej na Wołyniu przez ukraińskich nacjonalistów i UPA. Zdaniem kapelana był to przykład odejścia od Bożych praw i porzucenia przykazania miłości. – Przekreślono je w ramach tego straszliwego eksperymentu usuwania Boga, wyrywania go z serc ludzkich i ludzkiego życia. Tam gdzie pojawia się Chrystusowy krzyż tam pojawia się źródło Chrystusowej miłości – powiedział.

– Wy kochani wołyniacy i żołnierze 27WDP AK, śmiem to podkreślić, jesteście relikwiami narodu. Stanęliście na drodze tym szakalom, którzy zabijali mordowali niewinnych – podkreślił. Dodał, że pojednanie z narodem ukraińskim musi odbywać się na gruncie prawdy. – Nie wolno nam patrzeć w przyszłość, jeśli nie mamy woli i odwagi patrzeć w przeszłość. Niech Bóg daje wam siłę, abyście dla młodego pokolenia, wy Wołyniacy, byli żywą księgą historii, którą będą czytać następne pokolenia – powiedział.

We Mszy św. licznie uczestniczyły poczty sztandarowe organizacji kombatanckich i szkół związanych swymi imionami z 27WDP AK oraz innymi zgrupowaniami i jednostkami wojskowymi Kresów Wschodnich. Za udział i Mszę św. w imieniu zebranych podziękował Anna Lewak, prezes Okręgu Wołyńskiego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

27WDP AK została sformowana jako odpowiedź na ataki ze strony nacjonalistów ukraińskich i UPA z istniejących wcześniej oddziałów partyzanckich i zmobilizowanych żołnierzy konspiracji inspektoratów AK: Kowel, Łuck i Równe. Komendant Okręgu Kazimierz Bąbiński „Luboń” na odprawie oficerów w dniu 28 stycznia 1944 r. podjął decyzję o organizowaniu wojska w ramach dywizji piechoty. Przyjęto nazwę jednostki nawiązującą do przedwojennej kowelskiej 27 Dywizji Piechoty.

Głównym zadaniem 27WDP AK było przeprowadzenie akcji „Burza” na Wołyniu. Dywizja wspomagała między innymi samoobronę ludności polskiej w walce z oddziałami Ukraińskiej Powstańczej Armii. Walczyła również z regularnymi oddziałami niemieckich wojsk frontowych. Po wkroczeniu Armii Czerwonej została zmuszona do złożenia broni. Większość oficerów zesłano do łagrów w ZSRR lub osadzono w więzieniach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dlaczego warto być teologiem? – spotkanie członów PTT w Częstochowie

2018-02-23 22:13

Ks. Mariusz Frukacz

Dlaczego warto być teologiem dzisiaj, co dalej z teologią, teologia naukowa czy kościelna? – te pytania były przedmiotem naukowej refleksji członków Częstochowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Teologicznego. Teologowie spotkali się wieczorem 23 lutego w auli św. Jadwigi w Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie.

Bożena Sztajner/Niedziela
Wyższe Seminarium Duchowne w Częstochowie

W spotkaniu wzięli udział członkowie Częstochowskiego Oddziału PTT na czele z ks. dr hab. Pawłem Maciaszkiem kierownikiem PTT Oddziału w Częstochowie oraz klerycy Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Sosnowieckiej, klerycy Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Częstochowskiej i studenci Wyższego Instytutu Teologicznego w Częstochowie. Punktem wyjścia do dyskusji był referat ks. prof. dra hab. Marka Skierkowskiego z Uniwersytetu Kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Rozpoczynając spotkanie ks. dr hab. Paweł Maciaszek podkreślił jak ważny w teologii jest „trud przemyślenia wielkich prawd wiary w obrębie zmieniającej się kultury”.

Następnie prelegent odwołując się m. in. do konstytucji apostolskiej papieża Franciszka o kościelnych studiach akademickich „Veritatis gaudium” wskazał jak ważne jest przezwyciężenie rozdarcia teologii i troski pastoralnej i podkreślił za papieżem Franciszkiem, że „teologia powinna być wprowadzeniem duchowym, intelektualnym i egzystencjalnym w serce kerygmatu, powinna urzeczywistniać się w dialogu, powinna zwracać uwagę na interdyscyplinarność i transdyscyplinarność oraz winna spełniać swoja funkcję w obrębie instytucji”.

Ks. prof. Marek Skierkowski przypomniał również, że teologia to wiara poszukująca zrozumienia. – Teologia wypełnia końcowe zadanie myśli filozoficznej – cytował prelegent kard. Józefa Ratzingera i dodał za teologiem Karlem Rahnerem, że „słowo Bóg stanowi ostatnie słowo poprzedzające całkowite milczenie”.

Mówiąc o konieczności teologii ks. Skierkowski podkreślił, że „całe posłannictwo Kościoła przeniknięte jest teologią” – Człowiek ma prawo zachwycić się Bożym Objawieniem – powtórzył prelegent za teologiem szwajcarskim Hansem Ursem von Balthasarem.

Teolog z UKSW wskazał również na integralną metodę teologiczną składająca się z pięciu komponentów: filozoficzno-antropologicznego, pozytywno-hermeneutycznego, konstruktywno-systematycznego, praktyczno-dialogicznego i modlitewno-mistycznego.

- W palecie różnych nauk teologia jest niezbędna. Każdy teolog musi być eklezjalny – przypomniał prelegent i dodał: „Od teologii zależy los człowieka. Istnieje też ścisły związek teologii naukowej z teologią ewangelizacyjną”.

W dyskusji po referacie ks. dr Franciszek Dylus wskazując na możliwość poznania Boga przypomniał, że „teologia zaczyna się od Jezusa Chrystusa” i dodał za Pascalem: „Nie tylko nie znamy Boga inaczej niż przez Chrystusa, ale i siebie samych znamy jedynie przez Chrystusa; znamy życie i śmierć jedynie przez Chrystusa. Poza Chrystusem nie wiemy, ani co to nasze życie, ani śmierć, ani Bóg, ani my.”

Natomiast ks. dr Jarosław Grabowski podkreślił, że „teologia powinna służyć wspólnocie Kościoła, bo ona wyjaśnia prawdy wiary”.

Oddział Częstochowski Polskiego Towarzystwa Teologicznego istnieje od 1997 roku. Skupia duchownych i świeckich, wykładowców Wyższego Seminarium Duchownego i Instytutu Teologicznego w Częstochowie, duszpasterzy parafialnych, katechetów oraz inne osoby świeckie zaangażowane w życie Kościoła i zainteresowane szeroko pojętą problematyką teologiczną. Oddział w Częstochowie organizuje okolicznościowe sesje naukowe oraz spotkania w trzech sekcjach tematycznych: Sekcji Biblijnej , Sekcji Teologii Systematycznej i Sekcji Teologii Praktycznej. Do ważnych przedsięwzięć podejmowanych przez PTT w Częstochowie należą organizowane w listopadzie tzw. "Zaduszki Teologiczne", które są poświęcone pamięci zmarłych teologów. Materiały z organizowanych przez oddział częstochowski sesji naukowych i innych spotkań publikowane są regularnie na łamach "Częstochowskich Studiów Teologicznych".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem