Reklama

Modlitwa za wstawiennictwem mordercy

2017-02-01 10:01

Ojciec Andrzej OSST
Niedziela Ogólnopolska 6/2017, str. 23

Archiwum/Trynitarze
10-letni Wojtek z siostrą, rodzicami, dziadkami i trynitarz o. Andrzej – kapelan więzienny w kaplicy Aresztu Śledczego w Krakowie-Podgórzu

W „Niedzieli” nr 1/2017 opublikowaliśmy relację Moniki Rogozińskiej ze spektaklu „Modlitwa za wstawiennictwem mordercy”. Aktorami i twórcami scenografii byli więźniowie Aresztu Śledczego w Krakowie-Podgórzu. Sztukę oparli na dzienniku Jacques’a Fescha, który przed zgilotynowaniem za zabójstwo nawrócił się, co miało wpływ na postawy innych. Trwa jego proces beatyfikacyjny. Więźniowie AŚ w Krakowie-Podgórzu modlą się wraz z kapelanem o. Andrzejem z Zakonu Trynitarzy o cud wybudzenia za wstawiennictwem sługi Bożego Jacques’a Fescha dla 10-letniego Wojtka, który od 1,5 roku jest w śpiączce. Przedstawienie dedykowali właśnie jemu. Rodzice chłopca przywieźli go do aresztu na Mszę św. List, który publikujemy obok, przysłał kapelan więzienny.

Niedziela 8 stycznia 2017 r.

Pełna wzruszenia była dzisiejsza niedzielna Eucharystia w naszej więziennej kaplicy. Śpiew kolęd przy dźwiękach akordeonu, wielu, wielu więźniów przystępujących do Komunii św. w intencji Wojtka, którego panowie mogli dzisiaj zobaczyć, ucałować. Były łzy wzruszenia rodziców, dziadków chłopca, ale także skazanych, którzy na własne oczy zobaczyli, że ich modlitwa w intencji chłopca jest wielkim wsparciem dla rodziny. Prosiłem, by postawili się w ich sytuacji. I wszystko jasne... bez komentarza. Homilii dziś wyjątkowo nie było. Przemawiało coś innego. Widziałem wzrok mężczyzn utkwiony raz w chłopcu, jego rodzinie, innym razem w dużej podobiźnie Jacques’a Fescha, od dzisiaj zawieszonej na ambonie (to jeszcze nie kult, ale odważna zachęta do modlitwy przez wstawiennictwo tego kandydata na ołtarze). Wizerunek Fescha przygotowałem również dla więźniów, zdjęcia Wojtka przywieźli jego rodzice. Mogli je zabrać panowie, którzy w sposób szczególny chcą zaangażować się modlitewnie. Każdy losował fragment dziennika więziennego nawróconego przestępcy – taki zestaw.

Wspieramy tę rodzinę modlitwą – to najważniejsze. Nie wiemy, czy Pan Jezus pozwoli na cud. Być może w planach Bożych Fesch ma jakąś inną rezerwację, tego nie wiemy; trzeba zdać się na wolę Bożą – do tego zachęcam i tak wyjaśniam sens naszego modlitewnego zaangażowania, do którego można dołączyć.

Od dzisiaj Wojtek ma też sporo kolegów w kryminale, bliskich jak rodzina. Podtrzymujemy się wzajemnie i z nadzieją patrzymy w przyszłość. Czas spędzony w izolacji więziennej bywa często budowaniem na nowo relacji z Panem Bogiem. Jacques Fesch przekonuje w zapiskach, że Bóg daje się poznać nawet w więziennej celi. Często przypominam osadzonym, że modlitwa, która płynie zza więziennych krat, zawsze jest przez Boga słyszana. Kiedyś może sami o tym napiszą...

Reklama

Uważamy, że nasze modlitewne przedsięwzięcie ma głębię i zawiera konkretne przesłanie. Dotyczy ono życia odebranego niegdyś przez Fescha i Feschowi, a dzisiaj szturmujemy Niebo, by zostało ono w pełni przywrócone Wojtkowi. Wielu osobom to po prostu nie mieści się w głowie.

Z Bogiem –

Ojciec Andrzej OSST

Tagi:
więzienie więziennictwo

Reklama

Nowa droga dla byłych więźniów

2019-02-27 11:01

Ks. Mieczysław Puzewicz
Edycja lubelska 9/2019, str. VI

Ks. Mieczysław Puzewicz
Abp Stanisław Budzik w rozmowie z uczestnikami i opiekunami „Nowej Drogi

Grzegorz, wychodząc z więzienia, nie miał gdzie wracać. Adresu matki nie znał, nie utrzymywali kontaktu już od wielu lat. Ojciec zmarł w trakcie odbywania kary i pozostawił w spadku jedynie długi. O bracie wiedział, że wyjechał za granicę. Po trudnych 3 latach w różnych zakładach karnych przed Grzegorzem otwierała się wcale niełatwa wolność. Dowiedział się o „Nowej Drodze”, postanowił gruntownie przemyśleć dotychczasowe życie i poszukać wizji na przyszłość.

Projekt resocjalizacji młodych skazanych zrodził się w Lublinie w 2012 r. i jest odpowiedzią na problemy z powrotem do społeczeństwa byłych skazanych. W trakcie odbywania kary służby więzienne podejmują różne działania w celu przygotowania do wyjścia na wolność. Prowadzone są zajęcia terapeutyczne, kursy zawodowe, warsztaty z opanowywania agresji i rozwiązywania problemów bez uciekania się do przemocy. Najważniejsze jednak są spotkania indywidualne z wychowawcami i psychologami. Skromne możliwości finansowe zakładów karnych pozwalają na najwyżej kilka godzin takich rozmów w ciągu roku. To sprawia, że skazani najbardziej odczuwają izolację, a resocjalizacja ma charakter symboliczny. Dotyczy to nie tylko Polski; z podobnymi problemami borykają się m.in. we Francji, gdzie przed ponad 30 laty Bernard Ollivier, były dziennikarz, rozpoczął marsze resocjalizacyjne z młodymi ludźmi, którzy nie ukończyli 16 lat, a popełnili już przestępstwo. Młody człowiek idzie w towarzystwie osoby starszej szlakiem św. Jakuba od Pirenejów do Santiago de Compostela. Ten pomysł był inspiracją dla lubelskiego projektu pod nazwą „Nowa Droga”; do doświadczeń francuskich dodane zostały wartościowe polskie modyfikacje.

Trzy ważne etapy

Projekt zakłada trzy etapy oddziaływania na młodych ludzi odbywających karę więzienia i przygotowujących się do opuszczenia zakładu karnego. Mogą w nim brać udział osoby, które nie ukończyły 30. roku życia, przebywające po raz pierwszy w jednostkach penitencjarnych, skazane za różne przestępstwa z wyłączeniem najcięższych (np. zabójstwa). Więźniowie informowani są o projekcie i jeżeli chcą w nim wziąć udział, spotykają się z zespołem „Nowej Drogi” na pół roku przed końcem kary. Dla każdego uczestnika wypracowywany jest indywidualny plan resocjalizacji, odpowiednie ćwiczenia wzmacniające kondycję fizyczną i zajęcia rozpoznające możliwości i aspiracje skazanych.

Drugi etap rozpoczyna się po opuszczeniu więzienia i jest najistotniejszy w całym projekcie. Były skazany ma do przejścia 900 lub 300 km w wędrówce resocjalizacyjnej w towarzystwie opiekuna. Trasa wiedzie z Lublina do Zgorzelca lub Krakowa; pokonywana jest pieszo w odcinkach po ok. 30 km dziennie. Każdy uczestnik wcześniej przygotowuje się na krótkim obozie, gdzie poznaje opiekuna i odbywa rozmowy z psychologiem. Otrzymuje także niezbędne wyposażenie na wyprawę, plecak, kurtkę i wygodne buty, wszystko to niesie ze sobą w trakcie wędrówki. Na długiej trasie noclegi i posiłki zapewniane są głównie przez parafie, klasztory i ośrodki kościelne; w projekcie bierze udział w sumie 9 diecezji. Dużą pomoc w lubelskiej części pielgrzymki okazują siostry betanki z Kazimierza, siostry służki Najświętszej Maryi Panny w Opolu Lubelskim i „Ognisko Miłości” w Kaliszanach. Wspólna droga z opiekunem, możliwość rozmowy na każdy temat, przemyślenie hierarchii wartości i zaplanowanie dalszego życia stanowią istotną treść tych niezwykłych pielgrzymek. Bardzo ważna jest też determinacja i wysiłek fizyczny, dzięki nim były skazany nabiera wiary w siebie, z większą ufnością patrzy w przyszłość. U niektórych uczestników da się także zauważyć przemianę duchową; przystępują po latach do spowiedzi i Komunii św. Wpływ na to ma przebieg trasy, w dużej mierze pokrywającej się z polskimi szlakami św. Jakuba, co wiąże się z odwiedzaniem po drodze sanktuariów i rozmowami na tematy wiary. Dzięki „Nowej Drodze” większość byłych skazanych po raz pierwszy w życiu widziała Sandomierz i Kraków.

Trzeci etap projektu to półroczne wsparcie w postaci ufundowanych szkoleń i kursów pozwalających zdobyć kompetencje zawodowe, odbyć staż i znaleźć pracę. Część uczestników ma na kilka miesięcy opłacane stancje lub hostele, wszyscy objęci są również pomocą prawną i wsparciem psychologicznym.

Sieć wsparcia

Skuteczność „Nowej Drogi” zależy w dużym stopniu od zespołu wspierającego byłych więźniów oraz opiekunów, którzy dzień po dniu idą z młodymi ludźmi zaczynającymi nowe życie. Jacek odbył już kilkanaście wędrówek w roli cicerone; z zawodu jest historykiem. Jest przekonany, że pielgrzymki odmieniają ludzkie życie, jako pątnik szedł już przez Ruandę i Kubę. Sławek jest przedsiębiorcą; za każdym razem kiedy idzie z młodym więźniem bierze kilkutygodniowy urlop, cieszy się, że jego czas i energia pomagają ludziom prostować życie. Karolina ma dzieci w wieku uczestników projektu, jest doświadczoną przewodniczką turystyczną, umie dobrze poradzić, odwołując się do własnego życiorysu. Przemek to młody pracownik naukowy jednego z uniwersytetów, zdobytą wiedzę przekłada w czasie wędrówek na praktykę. Opiekunami było dotąd także dwóch księży, ks. Grzegorz Lepiorz z diecezji gliwickiej oraz z naszej archidiecezji ks. Paweł Bartoszewski, obecnie posługujący w ośrodku „Misericordia”. W zespole kierującym projektem od początku jest Barbara Bojko ze stowarzyszenia „POSTIS”, Karolina Wychowaniak odpowiadająca za rekrutację, Piotr Kaczyński kierujący trasami oraz niżej podpisany jako przedstawiciel Rady ds. Więźniów przy Ministerstwie Sprawiedliwości. Uczestników wspierają psychologowie z Centrum Wolontariatu oraz prawnicy.

Skazani idący w „Nowej Drodze” pochodzą z rozbitych rodzin, obciążonych długoletnimi patologiami, często ich przestępstwa są efektem wychowania w środowiskach kryminogennych i brakiem sensownych wzorców życiowych. Poziom wykształcenia jest bardzo niski, najczęściej edukacja tej młodzieży kończyła się na przerwanej szkole podstawowej lub gimnazjum. Po zakończeniu wędrówki podejmują zwykle proste prace w usługach, budownictwie, choć mamy i przykłady zatrudnienia jako informatyków.

W lutym na trasę „Nowej Drogi” wyruszył już 68 były więzień. Dotychczas w projekcie wzięły udział 2 dziewczyny. Nie wszystkim udało się pozostać na wolności, znamy kilka przypadków powrotu do więzienia. Niemniej, biorąc pod uwagę procent powracalności w polskim systemie na poziomie 60%, lubelski projekt ze wskaźnikiem 10% trzeba uznać za duży sukces i nową jakość na polu readaptacji społecznej byłych skazanych. Od początku trwania projektu patronat nad nim sprawują kolejni ministrowie sprawiedliwości oraz metropolita lubelski abp Stanisław Budzik, który spotykał się z byłymi skazanymi na początku ich wędrówki.

Projekt ma charakter otwarty, wciąż można do niego przystąpić, co jest ważną informacją dla rodziców mających dzieci w trudnej sytuacji. Otwarta jest też rekrutacja dla opiekunów; wymagane jest wykształcenie wyższe i doświadczenie w pracy z młodzieżą. Wszelkie informacje można uzyskać pod numerem 515-447-779.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wyszyński był proliferem

2019-03-20 09:26

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 12/2019, str. V

Z okazji Narodowego Dnia Życia warto przypomnieć trochę zapomniany wymiar nauczania Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego nt. ochrony życia ludzkiego

Papieski Instytut Studiów Kościelnych
Kard. Stefan Wyszyński sprzeciwiał się ustawie aborcyjnej z 1956 r., która doprowadziła do zabicia ok. 20 mln Polaków

Szybkimi krokami zbliża się beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego. W tym kontekście bardzo często przypominane są historyczne zasługi Prymasa Polski. W Narodowy Dzień Życia szczególnie ważne są jego słowa nt. aborcji. Dziś powiedzielibyśmy, że kard. Wyszyński był proliferem. – Pasterz Stolicy woła dziś do Was, woła do całej Stolicy i Diecezji, woła do Narodu: Obudźcie się! Ratujcie życie! Wszak chodzi tu o życie narodu! Zginajcie kolana przed każdym rodzącym się życiem, przed każdym dziecięciem – mówił w 1959 r. Prymas Polski.

Aborcja jak hitlerowskie zbrodnie

Posługa Prymasa Polski przypadała w bardzo trudnych czasach. Kard. Wyszyński był represjonowany, inwigilowany i bardzo mocno ograniczany w swoich pasterskich działaniach. Ale z prawdziwym złem, w czystej postaci musiał się zmierzyć po 1956 r., gdy komuniści wprowadzili „prawo”, które pochłonęło o wiele więcej polskich ofiar niż II wojna światowa. To wówczas wprowadzono aborcję na życzenie, w wyniku której zamordowano ok. 20 mln najbardziej bezbronnych Polaków.

To wydarzenie skłoniło Prymasa Polski do porównania aborcji ze zbrodniami hitlerowskimi, z obozami zagłady, które współcześnie stanowią przestrogę dla narodu polskiego i całej ludzkości. W tym kontekście kard. Wyszyński apelował do sumienia lekarzy. W czasie II wojny światowej historia pokazała tragedię powołania lekarskiego, kiedy to ci, którzy mieli ratować życie, niszczyli je i brali aktywny udział w realizacji hitlerowskich planów eksterminacji narodów. Szczególna rola przypadła tu lekarzom pracującym w obozach koncentracyjnych, którzy przeprowadzali zbrodnicze eksperymenty pseudomedyczne. Doprowadziło to do skrajnej degradacji ich godności lekarskiej. – Żaden z 23. oskarżonych lekarzy nie objawił najmniejszego poczucia winy. Szokowało to bardziej niż same zbrodnie – przestrzegał Ksiądz Prymas w 1964 r.

Patriotyczny obowiązek

Prymas Polski wspólnie z polskimi biskupami wydał list, w którym aborcję nazwano „pokojowym samobójstwem narodu”.

Kard. Wyszyński wskazał na potrzebę obrony życia nienarodzonych, która jest polską racją stanu i nadrzędnym interesem państwowym. Apelował do sumień Polaków i ich patriotyzmu, przypominając wydarzenia wojenne, kiedy to z narażeniem własnego życia ratowali dzieci, a tym samym własną Ojczyznę. Przypominał, że w duszy narodu musi być miejsce na nowe życie i musi być ono uznane. – Dlatego matka musi pamiętać, że została powołana do dawania życia, a nie do zadawania śmierci. Ojciec musi wiedzieć, że jego zaszczytną funkcją jest stanie frontem ku rodzinie, ku nowemu życiu, a lekarz musi pozostać obrońcą życia, a nie jego „grabarzem” – podkreślał metropolita warszawski.

Kardynał wskazywał, że czasem trzeba znieść nawet prześladowania dla dobra Narodu i jasno opowiedzieć się za życiem. W nauczaniu odwoływał się do heroicznych postaw rodaków mówiąc, że Polska to kraj bohaterów, którzy z butelkami benzyny szli na czołgi wrogiej armii. Dlatego teraz nie można rezygnować z największego daru Bożego dla Narodu, z daru życia. – Kościół podnosi potężny głos w obronie życia Polaków. I tego głosu nie obniży! Będzie wołał coraz głośniej, coraz potężniej, coraz nieustępliwiej: Otrzeźwiejcie! Aby ziemia nasza nie stała się krainą Herodów i herodowych zbrodni! – przypominał kard. Wyszyński.

Społeczność morderców

Dziś lewicowe media próbują wmówić nam, że nie wolno pokazywać skutków aborcji, ani używać określeń typu „morderstwo”, zabicie człowieka. W ten sposób wypacza się prawdziwe oblicze tzw. zabiegów usuwania ciąży i dehumanizuje się jej ofiary. Prymas Tysiąclecia nie bał się mówić prawdy i używać mocnych porównań. – Jeszcze przed laty sale położnicze były miejscami, gdzie rodziło się nowe życie Polski. Dziś tego powiedzieć nie można, bo to już są raczej kostnice! – stwierdził Ksiądz Kardynał.

Prymas Tysiąclecia wiedział, że w czasach komunistycznych Kościół nie miał wpływu na stanowione prawo państwowe. Dlatego też z całą mocą apelował do rodzin, by one stały na straży życia. – Jaka jest rodzina domowa, taka też będzie rodzina ojczysta. Jeśli rodzina domowa będzie rodzić żywych, to i Naród będzie żył. (...) Jeśli nie będą umieli uszanować maleńkiego życia, które się rodzi w komórce życia domowego, nie uszanują i życia obywateli, bo nauczą się mordować już w rodzinach – wskazywał kard. Wyszyński. – W ten sposób zamiast społeczności życiodajnej, będzie się wyrabiać społeczność morderców. Będzie to naród samobójczy (...). Taki naród się skończy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Włoskie miasta przypominają o świadectwie męczenników

2019-03-23 18:13

vaticannews / Rzym (KAI)

Z inicjatywy Papieskiego Stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w potrzebie” wiele pomników oraz ważnych obiektów kilku włoskich miast pod koniec tygodnia zostanie rozświetlonych na czerwono. W ten sposób zostanie przypomniane świadectwo męczenników chrześcijańskich, którzy dzisiaj w wielu miejscach świata oddają życie za wiarę. W 2018 r. zginęło 40 misjonarzy oraz ich współpracowników. To dwukrotnie więcej niż poprzedniego roku.

Heimdall / pl.wikipedia.org

W inicjatywę włączyły się władze lokalne oraz wspólnoty kościelne kilku miast: Albenga, Legnano, Pistoi oraz San Remo. Z tej okazji w sobotę rozbłyśnie na czerwono m.in. kościół Najświętszego Zbawiciela w Legnano, mieście położonym na północny zachód od Mediolanu, a następnego dnia zostanie rozświetlony ratusz oraz fontanna na centralnym placu tego miasta. W nocy z 23 na 24 marca czerwony kolor przybiorą także katedra w Albenga, mieście położonym nad Zatoką Genueńską oraz sanktuarium maryjne na wybrzeżu w San Remo.

Nie zabraknie również świadectw współczesnych męczenników, m.in z Nigerii. Będą one zawierały opowieści o dramatycznych warunkach życia chrześcijan, którzy cierpią z powodu wiary i żyją w nieustannym zagrożeniu. Podczas Mszy odprawianych w niedzielę w San Remo będą zbierane ofiary na sfinansowanie studiów 120 młodych seminarzystów diecezji Umahia oraz Sokoto w Nigerii. W Pistoi natomiast zostanie przybliżona aktualna sytuacja chrześcijan w Syrii dzięki obecności księdza Ihaba Alrachida z grecko-melchickiej diecezji Damaszku. Wraz z rozpoczęciem wieczornej Mszy zostaną oświetlone na czerwono: katedra oraz siedziba władz miasta.

Jutro obchodzony jest XXVII Dzień modlitwy i postu z okazji wspomnienia męczenników misjonarzy. Przypada on w 38. rocznicę zamordowania arcybiskupa San Salwador, św. Oscara Romero.

Dzień wspomnienia misjonarzy męczenników zrodził się w 1993 r. z inicjatywy włoskiego Młodzieżowego Ruchu Misyjnego. Tegorocznym hasłem są słowa: „Z miłości do mojego ludu nie będę milczał” (Iz 62, 1). Temat jest inspirowany świadectwem Oskara Romero, świętego z Ameryki, który miał pełną świadomość, że kochać Boga oznacza kochać braci, oznacza bronić ich praw, dzielić ich obawy i trudności. Ruch Misyjny zwraca uwagę, że temat obchodów podkreśla znaczenie działania zgodnego z wiarą, do którego jesteśmy wezwani jako chrześcijanie, uczniowie misjonarze, nosiciele Dobrej Nowiny. Nie możemy milczeć w obliczu zła. To oznaczałoby zdradę zadania, które zostało nam powierzone.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem