Reklama

Bóg posyła charyzmatycznych ludzi

2017-02-08 14:24

Ks. Piotr Bączek
Edycja bielsko-żywiecka 7/2017, str. 1

Robert Karp

O Bogu – Pasterzu, który zawsze posyła do swojego ludu charyzmatycznych ludzi i o owocach działalności św. Jana Bosko mówił bp Roman Pindel podczas odpustu parafialnego w salezjańskiej parafii w Oświęcimiu

Biskup bielsko-żywiecki w dzień wspomnienia założyciela dzieła salezjańskiego, 29 stycznia przewodniczył odpustowej Sumie w gotyckiej świątyni, gdzie czczony jest wizerunek Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych. Odwołując się do biblijnego obrazu pasterza, Biskup zwrócił uwagę na dobroć samego Boga. – Bóg jak pasterz dokonuje przeglądu ogromnego stada, które obejmuje całą ludzkość i dostrzega, że nie ma pełnej opieki nad wszystkimi ludźmi. O tych najbardziej zaniedbanych, porzuconych, zagrożonych Bogu idzie, oni są pierwszą troską Boga – mówił Biskup, podkreślając, że Chrystus jest Dobrym Pasterzem posłanym dla zbawienia świata. Jednocześnie zaznaczył, że w dziejach świata Bóg posyła charyzmatycznych, obdarowanych i niezwykle skutecznych ludzi. Zaliczył do nich patrona dnia św. Jana Bosko i założyciela salezjańskiej wspólnoty. – Dziękujemy za ten dar św. Jana, dar na tamten czas. Ale także za to, że ten dar jest dzisiaj kontynuowany. Dziękujemy za wszystko, co dzieje się z inspiracji Jana Bosko – wyliczał Biskup bielsko-żywiecki, przypominając, że ten święty jest także patronem miasta Oświęcim, które tętni życiem. Przywołał także postać zamordowanej w Boliwii 25-letniej Heleny Kmieć – pochodzącej z Libiąża świeckiej wolontariuszki, która wyjechała na misje do Ameryki Południowej w ramach działalności Salwatoriańskiego Wolontariatu Misyjnego. – Ta młoda kobieta jest przykładem człowieka, któremu łatwo jest zaryzykować, by być wspaniałym, choćby na krótki czas, bo taka jest idea wolontariatu – mówił biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel, apelując o modlitwę za młodych i tych, którzy młode pokolenie wychowują.

Św. Jan Bosko urodził się w 1815 r. na północy Włoch. Po wyświęceniu na kapłana zajął się pracą z trudną i ubogą młodzieżą żyjącą na przedmieściach Turynu. Należy do najwybitniejszych wychowawców w dziejach Kościoła, jest autorem uprzedzającej metody wychowawczej, zwanej także systemem prewencyjnym, opartym na towarzyszącej roli wychowawcy i trzech zasadniczych filarach: rozumie, religii i miłości.

Reklama

Ks. Bosko jest założycielem Zgromadzenia Księży Salezjanów, których głównym charyzmatem jest praca z młodzieżą. Do Oświęcimia salezjanie przybyli w 1898 r., by już w 1901 otworzyć szkołę. Dziś placówka ta prowadzi koedukacyjne gimnazjum, liceum ogólnokształcące, szkołę zawodową oraz technikum mechaniczne i drzewne. W dowód uznania dla idei salezjańskiej i owoców pracy szkoły władze Oświęcimia w 2013 r. obrały św. Jana Bosko patronem miasta.

Tagi:
odpust Oświęcim

Jubileuszowy odpust

2019-03-19 10:17

Anna Majowicz

- Zdajemy sobie sprawę, że źródłem kościelnej siły jest Jezus Chrystus, który przez Ducha Świętego dalej działa w Kościele i czyni Go wciąż żywym. Ale ufnie i w pełni wdzięczności kierujemy też wzrok ku św. Józefowi – Patronowi Kościoła Świętego, że dzięki Jego stróżowaniu ten „Wielki Olbrzym” jest wciąż nieobezwładniony – powiedział ks. Marian Biskup w czasie sumy odpustowej sprawowanej w parafii pw. św. Józefa Oblubieńca NMP w Pasikurowicach.

Mateusz Łagoda
Odpustową Mszę św. zakończyła procesja eucharystyczna wokół kościoła

Proboszcz parafii, ks. dr hab. Norbert Jerzak witając wiernych przypomniał, że doroczna uroczystość odpustowa ku czci św. Józefa zbiega się z 10. rocznicą powstania pasikurowickiej wspólnoty. – W tym roku nasza parafia obchodzi 10-lecie powstania. Wspólnotowe przeżywanie imienin świątyni nabiera więc szczególnie radosnego charakteru – mówił gospodarz parafii.

Zobacz zdjęcia: Odpust św. Józefa w Pasikurowicach

W homilii ks. Marian Biskup zachęcił, by wnikliwiej niż zwykle przypatrzeć się i zapatrzeć w św. Józefa, tak jak On zapatrzył się w Jezusa. - Jesteśmy świadomi faktu i jego następstw, że im więcej prawdy odkryjemy o naszym Patronie, tym bardziej będziemy Go mogli kochać i naśladować. I odwrotnie: im większa będzie nasza miłość, z tym większą potrzebą będziemy wnikać w Jego godność i świętość! – rozpoczął. Kapłan zwrócił uwagę na szczególne cnoty św. Józefa: sługi Zbawiciela, piastuna Jezusa i patrona Kościoła świętego. – Święty Józef był potrzebny Panu Bogu w realizacji planu zbawienia człowieka. Zapewniając bezpieczeństwo Świętej Rodzinie stał się stróżem Odkupiciela, a więc stróżem całego Kościoła. „Obezwładniony olbrzym”- tak ciekawie określił Kościół psychoterapeuta i teolog niemiecki Manfred Lütz, który pod takim samym tytułem wydał w ubiegłym roku swoją książkę. Święty Józef jest stróżem i patronem olbrzyma liczącego ponad 2000 lat i ponad 1,5 mld członków. Zapatrzeni w św. Józefa chciejmy dziękować za Jego opiekę nad całym Kościołem, nad naszą Parafią i każdym z nas – zachęcił ks. Marian Biskup.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

O obowiązku uczestniczenia we Mszy św. w niedziele i święta nakazane

+ Stanisław Nowak - arcybiskup metropolita częstochowski
Edycja częstochowska 9/2005

Sebastian Izdebski

Drodzy Bracia i Siostry!

W dzisiejszej Ewangelii czytamy, że Pan Jezus udał się na pustynię, prowadzony przez Ducha i przepościł tam 40 dni i 40 nocy. W tym czasie przystąpił do Niego diabeł - kusiciel z propozycją, żeby, skoro jest taki głodny, a jest przecież Synem Bożym, to niech zamieni dla siebie kamie nie na chleb. Jezus rzeczywiście był głodny i mógłby to zrobić, ale tego nie uczynił. Do diabła stanowczo powiedział: „Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”.
Słowa Pana Jezusa weźmy sobie za program na Wielki Post w roku, który według woli Ojca Świętego ma być obchodzony jako Rok Eucharystii. Nie brak nam trudności związanych z niedostatkiem chleba i z jego zdobywaniem. Zubożenie społeczeństwa polskiego trwa i stan bezrobocia z trudem ustępuje. A jednak szukamy jeszcze innego chleba, takiego, który daje życie wieczne. Takim chlebem jest Słowo, które Bóg wypowiedział do ludzi przez patriarchów i proroków, a na koniec przez Jezusa Chrystusa i przepowiadających Go Apostołów. Takim chlebem jest przede wszystkim największy dar - Słowo Boże, które stało się Ciałem w Jezusie Chrystusie, które zamieszkało wśród nas i które przebywa z nami w Najświętszym Sakramencie pod postaciami chleba i wina. „Jam jest chleb życia” - powiedział Chrystus o darze Eucharystii. „Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało na życie świata (...). Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6, 49, 51, 56). Gdy ludzkość zaczyna się gubić w nadziei życia wiecznego i popada w beznadzieję, ulegając jałowej, smutnej w swoich owocach laicyzacji, słowa Jezusa o zbawieniu przez obecność z nami po wszystkie dni, aż do skończenia świata, są niezwykłym światłem nadziei i największym dobrem. To przez Eucharystię przecież sprawdzają się słowa Jezusowe o umiłowaniu nas aż do końca (por. J 13, 1). Weźmy więc z pełną wiarą prawdę o Eucharystii. Jest ona dla nas wielką tajemnicą wiary, ale błogosławieni jesteśmy, gdy ją przyjmujemy.
Jan Paweł II zwraca się do nas w adhortacji o Kościele w Europie o przyjęcie tej tajemnicy: „Do ciebie, Kościele, który żyjesz w Europie, kieruję naglący apel: «bądź Kościołem, który się modli, chwali Boga, uznaje Jego absolutny prymat, wywyższa Go z pełną radości wiarą. Odkryj na nowo poczucie tajemnicy»; przeżywaj ją z pokorną wdzięcznością; dawaj jej świadectwo z nieodpartą i udzielającą się innym radością. Świętuj Chrystusowe zbawienie: przyjmij je jako dar, który czyni cię Jego sakramentem; niech twoje życie stanie się prawdziwą «rozumną służbą Bożą», miłą Bogu” (nr 69; por. Rz 12, 1).
Te słowa Ojca Świętego chciałbym odnieść do Ciebie, święty Kościele częstochowski, na początku Wielkiego Postu. Jest to czas szczególny. Modlimy się w nim jeszcze więcej niż zwykle. Odprawiamy Drogi Krzyżowe, śpiewamy Gorzkie Żale, nawiedzamy kościoły. Jest to czas wzmożonej refleksji nad sobą, czas rachunku sumienia, rekolekcji i misji. Wielki Post to także okres większej powściągliwości w dziedzinie picia alkoholu. Rezygnujemy z niego zupełnie. Wstrzymujemy się od zabaw i dyskotek, czynimy ograniczenia w dziedzinie spożywania pokarmów, oglądania telewizji. Modlitwa, post, jałmużna idą razem, dlatego w Wielkim Poście kontrolujemy naszą ofiarność na rzecz ubogich, bezrobotnych i potrzebujących. Rzeczywiście, 40-dniowy post przed Wielkanocą to czas szczególnej łaski: „Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia” (2 Kor 6, 2).
Winien to też być dla nas okres odnowienia się w przeżywaniu Eucharystii. Powiem więcej - czas wielkiego rachunku sumienia z tego, jak my traktujemy tę Najświętszą Tajemnicę naszej wiary. Kim jest dla nas Jezus Chrystus? Czym jest dla nas Msza św.? Komunia św.? Czy jesteśmy jej głodni? Papież nas pyta: czy Jezus jest dla nas Ukochanym Jezusem, czy należymy do grupy zakochanych w Jezusie? (por. Mane nobiscum Domine, 17). Jak wygląda moja kontemplacja Hostii św., moja choćby kwadransowa w tygodniu adoracja?
Ponad wszystkimi zobowiązaniami wobec Eucharystii dominuje jednak obowiązek uczestniczenia we Mszy św. w niedziele i święta nakazane. Obowiązek ten wypływa z III Przykazania Bożego, dopowiedziany został przez przykazania kościelne: „W niedziele i święta nakazane uczestniczyć we Mszy św. i powstrzymać się od prac niekoniecznych”, i „Przynajmniej raz w roku w okresie wielkanocnym przyjąć Komunię św.”. Z obliczeń statystycznych wychodzi, że w ostatnich latach spadła ilość uczestniczących we Mszy św. Co się stało? - pytam. Dlaczego? Zaniedbywanie Eucharystii niedzielnej i świątecznej jest niebezpiecznym znakiem osłabienia wiary. Czyżbyśmy nie dostrzegali tego, że nie samych chlebem żyje człowiek?
Msza św. jest ofiarą, a ofiara jest najdoskonalszym przejawem uznania i uwielbienia Boga jako Najwyższego Pana i Stwórcy. Krzyżowa ofiara Chrystusa daje nam i równocześnie nakazuje bezgraniczną miłość ku Bogu i bliźniemu. Ta ofiara Chrystusa uobecnia się w bezkrwawej Ofierze Mszy św. Dzięki temu my, żyjący prawie 2 tys. lat od czasu, gdy na Golgocie stanął krzyż - możemy czerpać z tego, co Bóg-Człowiek wtedy uczynił. „Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” - powiedział Jezus o sobie przed męką (J 12, 32) i to się stało. Wieczorem w niedzielę swego zmartwychwstania, Jezus ukazał się Apostołom zgromadzonym w Wieczerniku. Przyniósł im tam owoc swojej męki i śmierci - dar Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów. W ich gronie nie było Tomasza, który też nie uwierzył w zmartwychwstanie Chrystusa i wiarę swoją uzależnił od dotknięcia ran na Jego rękach i boku. Po 8 dniach, czyli znowu w niedzielę, przyszedł Jezus do Tomasza, aby ten mógł dotknąć Jego ran. Tomasz dotknął i uwierzył. Ta sytuacja trwa i trwać będzie dzięki Duchowi Świętemu aż do skończenia świata. W każdą niedzielę Jezus staje obecny wśród nas, swoich uczniów, którzy chociaż Go nie widzieli, to jednak Mu uwierzyli, i pozwala się nam dotknąć, abyśmy byli zbawieni. Dzieje się to dzięki Mszy św. Ona rzeczywiście uobecnia Ofiarę zbawczą Jezusa i przynosi nam owoce Jego śmierci i zmartwychwstania. Dlatego II Sobór Watykański uczył o niedzieli: „W tym (...) dniu wierni powinni się gromadzić, żeby, słuchając Bożego słowa i uczestnicząc w Eucharystii, wspominać mękę, zmartwychwstanie i uwielbienie Pana Jezusa oraz składać dziękczynienie Bogu, który «przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził ich do żywej nadziei» (1 P 1, 3)”, (KL 106).
Jakże ważny jest zatem obowiązek uczestniczenia we Mszy św. Mówimy obowiązek, ale w gruncie rzeczy jest to niezwykła łaska, największy dar miłości Bożej dla nas. To tylko nasza ograniczoność nie pozwala nam pałać z miłości do Boga, za to, że mamy Mszę św. Musimy jednak sobie przypominać minimalne granice obowiązków dotyczących niedzielnego i świątecznego udziału we Mszy św.

1. Każdy chrześcijanin, który ukończył 7. rok życia, ma obowiązek w każdą niedzielę i nakazane święto uczestniczyć w całej Mszy św. Podkreślić trzeba: w każdą niedzielę i nakazane święto, i w całej Mszy św. Obowiązek ten dotyczy nas pod sankcją grzechu ciężkiego. Kto więc z własnej winy opuszcza Mszę św., lub nawet jej część, obraża Boga, nie słucha bowiem Jego słowa miłości. Spóźnianie się na Eucharystię z opieszałości, opuszczanie kościoła przed jej zakończeniem też nie mieści się w ramach przyzwoitości i pełnego szacunku dla tak wielkiej świętości, jaką jest Eucharystia. Rodzice niech sami zawsze uczestniczą we Mszy św. i przekazują swoim dzieciom, również tym starszym, młodzieży, głód Mszy św. i smak przyjmowanej Komunii św.

2. Pod słowami „uczestniczyć we Mszy św.” rozumie się obecność fizyczną w kościele. Trzeba w Eucharystii brać udział razem z widzialną społecznością Kościoła, zgromadzoną wokół ołtarza. Oczywiście, są racje, które zwalniają od tego świętego obowiązku. Niewspółmiernie wielkie trudności i niedogodności, takie, jak choroba, nadmierna odległość od kościoła, uczynki miłości bliźniego, np. pielęgnowanie chorego, opieka nad dzieckiem, obowiązki służbowe, usprawiedliwiają naszą nieobecność na Eucharystii. Dla nich, i tylko dla nich, pozostaje dobrodziejstwo Mszy św. wysłuchanej przez radio czy obejrzanej w programie telewizyjnym.

3. Kiedy jesteśmy na niedzielnej Eucharystii, zadośćczynimy także obowiązkowi słuchania Słowa Bożego. W czytaniu Słowa Bożego biorą udział również ludzie świeccy. Czujcie się do tego zaszczytu użyczania swego głosu i swojej wiary radośnie powołani, drodzy Młodzi, Dorośli, Mężczyźni i Kobiety. W czasach posoborowych kapłanowi rozdającemu Komunię św. mogą też pomagać przygotowani do tego mężczyźni. Cieszę się, że obecną grupę nadzwyczajnych szafarzy Eucharystii przyjęliście z mądrością i powagą. Potrzebna jest do tej posługi odpowiedzialna formacja, która wciąż jest przeprowadzana. Są oczywiście takie funkcje w Kościele, które wykonuje tylko kapłan, stąd nasza wielka troska o powołania kapłańskie i zakonne, a także o nasze seminaria i domy zakonne. Również gdy chodzi o głoszenie Słowa Bożego - które jest, według słów Pana Jezusa z dzisiejszej Ewangelii potrzebne jak chleb - jest ono domeną biskupów, prezbiterów i diakonów. Miejmy więc otwarte uszy i serca na Słowa Boże, płynące do nas zwłaszcza drogą homilii i kazań. W dzisiejszym świecie inflacji słowa i obrazu aż do stanu, że człowiek staje się „człowiekiem telewizyjnym” (homo televisiosus), z wiarą trzeba podejść do naszych, jakże pokornych w swej formie i atrakcyjności, kazań. W cierpliwości, poświęcając trochę czasu dla swego zbawienia, słuchajmy tych słów. Są one w swej istocie i mocy słowami naszego Pana Jezusa. „Kto was słucha, Mnie słucha, kto wami gardzi, Mną gardzi” - mówił o posłannictwie Apostołów nasz Boski Mistrz (Łk 10, 16). A Słowo Boże jest zawsze żywe i skuteczne, choć czasem ostre i przenikliwe jak miecz. Działa też na zasadzie jakby sakramentalności, to jest, niesie z sobą łaskę słuchającemu.



Umiłowani Bracia i Siostry,

4. Przykazania uczestniczenia w niedzielnej i świątecznej Eucharystii nie można wypełnić przez zewnętrzną tylko obecność w kościele. Konieczny jest prawdziwie nabożny udział w tym, co się dzieje na ołtarzu; a tam pod postaciami chleba i wina uobecnia się miłość Boga, wyrażająca się w śmierci Jezusa i przechodząca w Jego zmartwychwstanie. To dla mnie uobecnia się Jezus Umierający i Zmartwychwstały, prawdziwie Baranek Paschalny, zabity i żyjący (por. Ap 5, 6), „Pan mój i Bóg mój” (J 20, 28). Trzeba więc zewnętrzną uwagą i skupieniem, „w duchu i w prawdzie” (J 4, 23), sercem dziecka i mocną wolą przyjąć tajemnicę, która się dzieje na ołtarzu. Stawajmy się, jak tego chce Kościół, ofiarnikami z Chrystusem i ofiarą miłości z Nim. Z radością i prostotą poddajmy się liturgii, jej przepisom i poleceniom. Nie przylegajmy w sposób ciasny do tego, co nie było i nie jest istotne w sposobie sprawowania Mszy św. i w rozdzielaniu Ciała Pańskiego. Skupiajmy się na tym, co pod osłonami czynności słów i śpiewów sakralnych rzeczywiście się dzieje w czasie Liturgii eucharystycznej. Wnikajmy w samą Tajemnicę, a nie w jej osłony. Odpowiadajmy na wezwania kapłana pełnym głosem, śpiewajmy ustami i sercem, czasem oddajmy się czynnemu milczeniu.

5. Tylko w stanie łaski uświęcającej można godnie i w sposób pełny uczestniczyć w Eucharystii, uwielbiać Boga, dziękować Mu, przepraszać Go i prosić. Wszystko więc trzeba uczynić, aby przez spowiedź przed Mszą św., a czasem może i w czasie Mszy św., przygotować duszę na przyjęcie Pana Jezusa w Komunii św. Wtedy to bowiem, „o szczęście niepojęte, sam Bóg odwiedza mnie”. Pełny udział w Ciele Chrystusa wydanego za nas i Krwi Pańskiej za nas wylanej mamy, gdy przystępujemy do Komunii św. sakramentalnej. Nie można jej jednak przyjmować świętokradzko, gdy sumienie dobrze urobione - a trzeba je sprawdzać, spowiadając się co pewien czas - sygnalizuje nam, żeśmy popełnili grzech ciężki i w takim razie lepiej się od niej powstrzymać. Nie bierzmy wzoru od tych chrześcijan w innych krajach, którzy bez żadnych skrupułów przystępują do Stołu Pańskiego. Słowo Boże jest w tym względzie jasne: „Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije, nie zważając na Ciało (Pańskie), wyrok sobie spożywa i pije” (1 Kor 11, 28n). Ci na przykład, którym życie się trochę skomplikowało i żyją w małżeństwie niesakramentalnym z powodu tzw. przeszkód kanonicznych, niech oczami wiary i serca skruszonego jednoczą się z Chrystusem, patrząc na Hostię św.

6. I jeszcze przynajmniej na jedno w tym ogólnym przypomnieniu zasad odnośnie moralności eucharystycznej trzeba zwrócić uwagę. Wierni gromadzą się na Mszy św., by przeżyć, odczuć, zasmakować ze wspólnoty świętego Kościoła. W nim jest Chrystus. Kościół to Mistyczne Ciało Chrystusa. W Kościele też jest obecny każdy ochrzczony, a także w pewnym sensie każdy człowiek. Wynika z tego obowiązek budowania Kościoła. Na Mszy św. więc przekazujemy sobie znak pokoju, przebaczamy sobie wzajemnie wyrządzone przykrości, jednoczymy się z braćmi i siostrami, tworząc jedną wspólnotę liturgiczną. Gdy chodzi o tzw. przymus parafialny, to on nie istnieje, i można też gdzie indziej, poza parafią, zadośćuczynić obowiązkowi uczestnictwa w Eucharystii. Owszem, przy dzisiejszym stopniu migracji trzeba być bardzo uwrażliwionym na to, żeby, będąc poza swoją parafią, szukać kościoła katolickiego i nieraz nawet daleko do niego dojeżdżać. Prawdą jest jednak, że ideałem pozostaje być na Mszy św. w swojej parafii lub w społeczności, w której się żyje i działa.

7. Wobec potrzeb swojej parafii, swojej diecezji, Ojczyzny, wobec Kościoła powszechnego i całego świata mamy wszyscy zobowiązania natury duchowej, a także materialnej. Chciejmy i w tej dziedzinie pamiętać o piątym przykazaniu kościelnym, które brzmi: „Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła”. „Tyle w nas miłości do Chrystusa, ile miłości do Kościoła” - mówili często Ojcowie Kościoła. Mimo zubożenia, jakie dziś daje nam się we znaki, bądźmy ofiarni. Kościół żyje preferencją na rzecz ubogich. Przyjmijmy więc z prostotą wyrozumiałości i miłością tacę, puszki, dzieła caritasowe. Nie możemy przecież przyjmować w sposób pełny Chrystusa, gdy Go nie przyjmujemy w ubogich, bezrobotnych, chorych, potrzebujących. W naszych ubogich, On, Jezus, nasz Bóg i Sędzia jest rzeczywiście obecny. Dzielmy się tym, co mamy, choćby to było niewiele.



Umiłowani Diecezjanie,
zaproszeni do Stołu
Pana Jezusa!

8. Przybywajmy do tego Stołu, przeżywajmy, ucztujmy. Lepsza uczta od Eucharystycznej będzie tylko w niebie, ale dojdą tam tylko ci, którzy doceniają Stół i Ołtarz Eucharystyczny i będą przy nim zasiadać. Pragnę Was jeszcze zaprosić do jednej wyjątkowej uczty. Jest nią przeżywanie Wielkiego Tygodnia, Triduum Sacrum. Składa się na nie Msza św. Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek, Liturgia Męki Pańskiej w Wielki Piątek, Wielka Sobota z Wigilią Paschalną i Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego - Wielkanoc. Wtedy my, katolicy odnawiamy też swoje przyrzeczenia, podjęte w czasie naszego chrztu. To są wielkie dni, które każdy chrześcijanin powinien prawdziwie głęboko przeżywać. Życzeniem Ojca Świętego, wyrażonym w liście na Rok Eucharystii jest, byśmy zwrócili uwagę na przeżycie Triduum Paschalnego. Bardzo kładę Wam na serce, Umiłowani Bracia i Siostry, osobiste przeżywanie tych dni. Jestem zadowolony, jako Wasz Pasterz, z Waszego przeżywania Środy Popielcowej. Nie jestem jednak rad z liczby wiernych w naszych kościołach w ciągu dni Wielkiego Tygodnia. Wielu przeżywa je bardzo po świecku. Zakupy, gonitwa, robienie akurat wtedy gruntownych porządków - jakby tego wszystkiego nie dało się zrobić kiedy indziej. Nawołuję do nadania nowego kształtu przeżywania tych dni. Proszę księży, proboszczów i katechetów, rekolekcjonistów i spowiedników wielkopostnych, aby wszystko uczynili dla godnego przeżywania Świętego Triduum. W Wielki Czwartek niech Komunia św. będzie rozdawana pod dwoma postaciami dla wszystkich wiernych. Podobnie może być w Wigilię Paschalną, odprawianą w nocy. Niech księża kontynuują adorację Pana Jezusa w ciemnicy w Wielki Czwartek przynajmniej do północy, a adorację Pana Jezusa w grobie z Wielkiego Piątku na Wielką Sobotę utrzymujmy przez całą noc. Trzeba też wiernym zapewnić spowiedź świętą w tym czasie. Wart jest Jezus, który za każdego z nas tak bardzo cierpiał, aktywnego czuwania przy Nim w tym świętym czasie. „Jednej godziny nie mogliście ze Mną czuwać?” - pyta nas Jezus (por. Mt 26, 40). Wart jest nasz Zbawiciel pocałunku ukrzyżowanych Jego stóp w Wielki Piątek. Czeka też na nas z radością paschalną.



Umiłowani Diecezjanie!

Przyjmijcie te dłuższe słowa, wypowiedziane z troskliwą miłością o Wasze zbawienie. Życzę godnego przeżycia 40-dniowego postu i błogosławię na jego przeżycie. Wszystkim kapłanom, spowiednikom i rekolekcjonistom życzę „Szczęść Boże” na trud wielkopostny, a braci kleryków i nowicjuszy, osoby konsekrowane, chorych i niepełnosprawnych proszę o dar modlitwy i pokuty w intencji nawrócenia grzeszników i zagubionych.
Matce Bożej Częstochowskiej zawierzam tegoroczny Wielki Post. Niech nas broni ze swoich Jasnogórskich Wałów od niegodnego i mało owocnego przeżywania Eucharystii. Niech się za nas wstawia u swojego Syna.

Częstochowa - Środa Popielcowa, 2005 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Paryż: brakuje funduszy na utrzymanie kościołów?

2019-04-21 18:26

azr (KAI/Le Figaro) / Paryż

Po tragicznym pożarze katedry Notre-Dame w Paryżu, głos zabierają kolejni duchowni i opiekunowie paryskich kościołów, którzy alarmują o niedostatecznej pomocy ze strony władz miasta i braku dostatecznej opieki nad zabytkowymi świątyniami.

JANUSZ ROSIKOŃ/ROSIKON PRESS
Katedra Notre Dame w Paryżu jest perłą architektury gotyckiej

Choć wspólny komunikat paryskiego merostwa i archidiecezji, wydany 18 kwietnia, podkreślał duże znaczenie świątyń katolickich w przestrzeni miejskiej, w tym samym czasie pojawiały się głosy upominające się o środki i zaangażowanie niezbędne do utrzymania i remontów świątyń. Zaledwie kilka dni wcześniej proboszcz parafii świętych Ludwika i Pawła w paryskiej dzielnicy Marais ks. Pierre Vivarès, przypominał w mediach, że miasto przeznacza na kościoły zbyt mało środków.

"Jesteśmy bardzo spóźnieni. Rozdział Kościoła od państwa miał miejsce w 1905 r. (...) A dopiero na początku lat 70. zaczęto mówić o tym, że być może należałoby zacząć coś robić. Jednak nie odblokowano odpowiednich środków (...) Anne Hidalgo przegłosowała 70 mln euro rocznie na wsparcie kościołów, to jest 10 mln rocznie, czyli nic" - mówił kapłan na antenie Francetvinfo.fr.

Krytycznie o decyzjach władz miasta wypowiada się także historyk sztuki Jérôme Delaplanche, który w wypowiedzi dla portalu 20minutes.fr mówił, że "kościoły Paryża nie są konserwowane, zawalają się".

Jak wyjaśnia francuski dziennik "Le Figaro", na mocy rozdziału Kościoła od państwa we Francji, we władaniu władz Paryża pozostaje 96 miejsc kultu, w tym 85 kościołów katolickich, spośród których 43 są sklasyfikowane jako zabytki i na utrzymanie których mogą być przydzielone subwencje państwowe. W 2014 r. Anne Hidalgo zatwierdziła plan odbudowy zabytków na lata 2015-2020, którego budżet opiewa na 80 mln, co - jak wyjaśniają władze miasta i archidiecezji - jest dużą kwotą w porównaniu z przeszłością. W jej pozyskaniu pomogła zresztą powołana z inicjatywy diecezji paryskiej fundacja Avenir du Patrimoine à Paris.

Oprócz środków z funduszy miejskich, na renowację paryskich kościołów przeznaczono także 11 mln euro z budżetu państwa i co najmniej drugie tyle z tytułu mecenatów. Jak podkreślają specjaliści i opiekunowie świątyń, te kwoty, to stanowczo za mało. Według francuskiego Obserwatorium Dziedzictwa Religijnego, potrzeba pilnie co najmniej 500 mln euro, by ratować niszczejące zabytki, tym bardziej, że wiele z nich budowano bądź restaurowano w XIX w. przy użyciu złej jakości materiałów, które wymagają natychmiastowej wymiany.

Jak mówi w rozmowie z "Le Figaro" Claire Danielli z tegoż Obserwatorium, prace remontowe w paryskich kościołach często ograniczają się jedynie do zewnętrznej części budowli i przypominają "naklejanie plastra" na najcenniejsze zabytki architektury.

"Te kościoły są pierwszymi muzeami Paryża, do których wejście jest darmowe. Zadowalamy się zewnętrzną renowacją, w celach wizualnych, dla turystów. Tymczasem cześć problemów wiąże się z wilgocią albo zadaszeniem" - wylicza. Alarmuje też, że w stolicy Francji brakuje również kompetentnych ekspertów do kierowania pracami remontowymi w poszczególnych kościołach.

W związku z brakami finansowymi, coraz częściej poszukuje się prywatnych sponsorów i alternatywnych sposobów finansowania niezbędnych remontów. Przykładem jest inicjatywa przeprowadzona w paryskim kościele Saint-Germain-des-Prés: aby odnowić zabytkowy sufit, pokryty malunkami przedstawiającymi rozgwieżdżone sklepienie, parafia zaproponowała turystom, że każdy z nich może wykupić sobie jedną z gwiazd, składając darowiznę na jej odrestaurowanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem