Reklama

Kombinat dobroczynny

2017-02-08 14:25

Edyta Hartman
Edycja zielonogórsko-gorzowska 7/2017, str. 4-5

Archiwum stowarzyszenia
Ośrodek Kolonijny Sportowo-Wychowawczy w Długiem k. Strzelec Krajeńskich z lotu ptaka

25 lat. Tyle już trwa pomoc, którą każdego dnia udziela potrzebującym gorzowskie Stowarzyszenie Pomocy Bliźniemu im. Brata Krystyna. Coś, co w założeniu zaczęło się skromnie – od stołówki dla 30 osób, rozrosło się w ogromny kombinat dobroczynny, gdzie wszystkie działy, wzajemnie się uzupełniając, funkcjonują jak dobrze naoliwiona maszyna. A cel od zawsze ten sam: pomoc przez duże „P”, materialna i duchowa, wszystkim bez wyjątku

Wróćmy do początków. W 1992 r. Augustyn Wiernicki, pierwszy i jak dotąd jedyny prezes Stowarzyszenia Pomocy Bliźniemu im. Brata Krystyna, poznał ks. Władysława Pawlika, jak mówi, „wspaniałego człowieka kroczącego po świecie do świętości”, ówczesnego proboszcza nowo powstałej parafii pw. Pierwszych Męczenników Polski w Gorzowie. To on przekonał miejscowych biznesmenów i ludzi Kościoła, że warto, a nawet trzeba pomagać – czas transformacji ustrojowej w Polsce spowodował, że nie wszyscy dali radę odnaleźć się w nowej rzeczywistości i wskutek tego popadli w biedę. W międzyczasie inicjatywa zyskała poparcie ówczesnego biskupa ordynariusza Józefa Michalika, który przekonał do pomocy poza parafiami, tę zostawiając Caritas diecezjalnej.

Pierwszym dziełem powołanego na zebraniu założycielskim 23 listopada 1992 r. stowarzyszenia była jadłodajnia na wspomniane 30 osób. Jej otwarcie nastąpiło 3 marca 1993 r. i już w pierwszym tygodniu funkcjonowania na ciepły posiłek przyszło 100 osób, co uzmysłowiło założycielom, na jak ważną, ale zarazem trudną i wymagającą drogę wkroczyli. Nie podcięło to jednak ich skrzydeł, ba – rozwinęli je na niespotykaną dotychczas w naszym regionie skalę.

Eksperyment, który zdał egzamin

Dziś Stowarzyszenie Pomocy Bliźniemu im. Brata Krystyna kieruje m.in.: trzynastoma świetlicami środowiskowymi, z których korzysta blisko 250 dzieci i młodzieży; dwiema jadłodajniami, które wydają blisko 300 obiadów dziennie; dwoma sklepami dobroczynnymi; Centrum Charytatywnym im. Jana Pawła II – na ponad 1400 m2 powierzchni funkcjonują Regionalny Ośrodek Społeczno-Zawodowy i Obywatelski, Regionalny Bank Żywności rozprowadzający dla ubogich średnio ponad 1500 ton żywności rocznie, Ośrodek Pomocy Rodzinie i Osobom Uzależnionym, Schronisko dla Bezdomnych nr 1, Dział Pomocy Rzeczowej, Świetlica nr 5 „Słoneczna” i kawiarenka młodzieżowa; Centrum Wychodzenia z Bezdomności; Centrum Integracji Społecznej; Ośrodkiem Kolonijnym Sportowo-Wychowawczym w Długiem k. Strzelec Krajeńskich, który jednorazowo może zaprosić w swe progi 300 dzieci, a praktyki wakacyjne odbywają tam klerycy z naszego paradyskiego seminarium (w Długiem wypoczynek wakacyjny zapewniony jest co roku ok. 1200 dzieciom); i Bankiem Żywności – obecnie pomocą żywnościową w województwie lubuskim, według szacunków, objętych jest 25 tys. osób, a co miesiąc w Gorzowie Wlkp. do potrzebujących trafia od 3 do 5 tys. paczek. Jedną z ostatnich inicjatyw stowarzyszenia – cały czas pojawiają się nowe formy dotarcia z pomocą, bo reaguje się tu na bieżąco, w zależności od potrzeb – są prowadzone wespół z Ministerstwem Sprawiedliwości programy pomocy. Pierwszy z nich jest skierowany do osób pokrzywdzonych przestępstwem i ich rodzin, drugi to program pomocy postpenitencjarnej, adresowany również do członków rodzin więźniów, pod nazwą „Nie jesteś sam!”. – Eksperyment – niesienie pomocy ponad podziałami, który zaproponował nam i pobłogosławił były metropolita przemyski abp Józef Michalik, zdał egzamin – mówi prezes Wiernicki. A przytoczone dzieła uzmysławiają skalę pomocy.

Reklama

Patrząc w tym samym kierunku

Skład zarządu i zespół członków założycieli Stowarzyszenia Pomocy Bliźniemu im. Brata Krystyna pozostają niezmienne od 25 lat (poza tym, że jeden z członków zarządu odszedł już do Pana). I jeszcze jedna rzecz go wyróżnia, a nawet stanowi fenomen, być może na skalę kraju. – Wyzbyliśmy się chęci posiadania i od początku do dnia dzisiejszego zarząd nie pobiera wynagrodzenia – podkreśla prezes Wiernicki. Niemożliwe w dzisiejszym świecie – powie ktoś. A jednak, pod warunkiem, że patrzy się w tym samym kierunku, z myślą o bardziej potrzebujących, co wcale nie jest rzeczą łatwą ani prostą. – Zmierzenie się z problemami drugiego człowieka kosztuje sporo wysiłku, ale gdy widzi się efekt końcowy, wyjście z bezdomności czy bezrobocia, to człowiek uświadamia sobie po co to wszystko. To jest warte każdych pieniędzy – podkreśla p. Augustyn.

Oczywiście stowarzyszenie to dziś sprawnie działająca firma. Nie byłoby to możliwe bez ludzi, którzy podjęli się tego dzieła, wielu z nich jest wolontariuszami ponad 15 lat, a niektórzy posługują ubogim od początku działalności, a więc 25 lat. Dziś grupę tę stanowi 100 osób, podejmujących pracę na różnych polach działalności stowarzyszenia, często w ramach wolontariatu. To potencjał i siła stowarzyszenia.

Nikt nie odejdzie bez pomocy

Pomoc oferowana przez stowarzyszenie jest skierowana do wszystkich bez wyjątku. – U nas nikt nie odejdzie bez pomocy, co jest szczególnie ważne w okresie zimowym – podkreśla prezes Wiernicki, nawet osoba po spożyciu alkoholu, ale – zaznaczam – nie pijana, która szuka schronienia w prowadzonych przez nas ogrzewalni, czynnej od 1 listopada do 31 marca, czy schroniskach – zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet, całorocznych, z pełnym wyżywieniem. – W prowadzonych przez nas placówkach jesteśmy w stanie zapewnić wszystko, co niezbędne do życia: jedzenie, lekarstwa – gdy zachodzi taka potrzeba, ubranie, środki czystości i chemiczne, łóżka, koce, pomoc psychologiczną, terapeutyczną, prawną, wszelaką rzeczową – wylicza. – Pomagamy wyjść z problemów i aktywizujemy, pobudzając do działania. Jest to na tyle skuteczne, a nawet więcej – niebezpieczne, że czasami nasi podopieczni, gdy już staną na nogi, nie chcą nas opuścić, jak to ma na przykład miejsce w przypadku mieszkańców Schroniska nr 2 w Długiem.

Równie ważna jest dla członków i pracowników stowarzyszenia opieka duchowa. Dość powiedzieć, że od 19 lat funkcję kapelana pełni tu, mieszkający na terenie ośrodka przy ul. Słonecznej w Gorzowie, ks. Henryk Grządko, diecezjalny duszpasterz trzeźwości. Praca tam jest dla niego – jak sam mówi – „piękną drogą do miłości”. – Tu można kochać – jak to się dzisiaj mówi – na maksa, rozwijać swoją miłość, kochać innych i kochać Boga, a także uczyć miłości, widząc dotyk ręki Boga i Jego działanie – podkreśla kapelan.

Poza tym stowarzyszenie szczyci się dwoma kaplicami – jedna znajduje się na terenie Centrum Charytatywnego im. Jana Pawła II, druga – Ośrodka Kolonijnego w miejscowości Długie. A także sympatią i zaufaniem biskupów diecezjalnych, obecnie bp. Tadeusza Lityńskiego, gdyż stowarzyszenie działa w strukturze diecezji.

Czas radosnego dziękczynienia

Rok 2017 to czas jubileuszu stowarzyszenia. Jego patron – św. Krystyn, najmłodszy z pięciu braci eremitów, którzy zginęli śmiercią męczeńską w 1003 r. w klasztorze pod Międzyrzeczem, został zapamiętany jako ten, który bezinteresownie, bez niczyjego przymusu posługiwał przy stole i pomagał przy domowych pracach. Tak też jest we wszystkich placówkach, którym patronuje gorzowskie stowarzyszenie. U początków stoi bezinteresowna, płynąca z serca pomoc materialna i duchowa, skierowana do wszystkich bez wyjątku. Bo bieda, mająca różne oblicza, tak jak różne są jej przyczyny: choroba, samotność, nagłe nieszczęście, ale także samotne rodzicielstwo i wielodzietność, alkoholizm, utrata pracy... i tak wyliczać można by jeszcze długo, może dotknąć każdego z nas. Odczłowieczyć i pozbawić godności. A w placówkach prowadzonych przez stowarzyszenie – i to chyba jest najistotniejsze – tę godność i poczucie wartości się przywraca. To wartość nie do przecenienia.

A że jest się z czego cieszyć i za co dziękować, wszak te 25 lat przeliczonych na liczbę wyprostowanych ludzkich historii to ogrom dobra, już planowane są uroczyste obchody, zapewne – jak widziałby to Augustyn Wiernicki – w parafii pw. Pierwszych Męczenników Polski w Gorzowie, której każdorazowy proboszcz, zgodnie ze statutem, jest opiekunem stowarzyszenia. Na pewno nasza redakcja będzie o tym informować.

Tagi:
stowarzyszenie stowarzyszenie

W Bieżanowie świętowali jubileusze

2018-05-29 17:00

Stanisław Kumon

Stanisław Kumon

Stowarzyszenie Rodzin Katolickich (SRK) z Krakowa - Bieżanowa w 100. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę obchodzili uroczyście także swój srebrny jubileusz. To bowiem 25 lat działalności i wypełniania statutowych zadań pomocy rodzinie, rozwoju duchowego, inspirowania organizacji społecznych osiedla oraz samorządu do współpracy na polach kultury, tradycji i integracji. W roku jubileuszu niepodległości podjęto się realizacji szeregu inicjatyw mających na celu poszerzanie wiedzy historycznej oraz kreowanie patriotycznych postaw wśród dzieci i młodzieży.

Od początku roku mieszkańcy Bieżanowa mieli możliwość poznać na wystawach „Dla Ciebie Polsko” historię legionów. Z kolei kulisy ujawnienia w 1997 r. arsenału broni AK zaprezentowano na wystawie „Skrytka Bieżanowska”. Obejrzeli także jedyną w swoim rodzaju, niepowtarzalną prezentację biżuterii patriotycznej z kolekcji Bożeny i Marka Sosenko, przedstawiona na wystawie „Czas walki, czas żałoby”. W czasie XXV Dni Bieżanowa ( to także impreza organizowana przez SRK z innymi organizacjami ) obie wystawy odwiedziło setki osób. Wśród gości byli m. in. wojewoda małopolski Piotr Ćwik oraz poseł Małgorzata Wassermann.

Tegoroczne Dni Bieżanowa zadziwiały rozmachem, dopisała też pogoda. W sobotę w zawodach i turniejach na terenie klubu sportowego „Bieżanowianka” uczestniczyło 28 drużyn! W parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny dziękowali za wspólne pożycie małżeńskie srebrni i złoci jubilaci. List gratulacyjny i błogosławieństwo dla 11 par przesłał sam arcybiskup Marek Jędraszewski.

Zobacz zdjęcia: Dni Bieżanowa

Niedzielne obchody wokół estrady i boisk zgromadziły setki bieżanowian i krakowian. Zebrani podziwiali artystyczne reprezentacje szkół, domu kultury, przedszkoli ( ponad 200 dzieci ). Były estradowe gwiazdy, m.in. Jaga Wrońska i Anna Treter. Boiska tętniły zawodami Strong Man w kategoriach od dzieci do dorosłych. Mieliśmy okazję poznać samochody z Muzeum Ratownictwa, sprzęt strażacki i zasady udzielania pierwszej pomocy. Swoje stoisko mieli krótkofalarze oraz harcerze ze Szczepu Podgórskiego: „Uroczysko”.

W cykliczne wydarzenie – Dni Bieżanowa wpisał się jakże ważny jubileusz - 100.rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę. Miłym i ważnym akcentem świętowania jubileuszy było odznaczenie Anny Leszczyńskiej, prezes bieżanowskiego koła SRK srebrnym krzyżem zasługi za wieloletnią pracę społeczną. Przyznane przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę odznaczenie wręczył na scenie wojewoda Piotr Ćwik.

Dwadzieścia pięć lat pracy na rzecz społeczeństwa, rodziny, małej i dużej Ojczyzny to piękna realizacja przesłania św. Jana Pawła II , który ogłosił r. 1994 Rokiem Rodziny i zachęcał nie tylko wówczas do jednoczenia się wokół spraw Bożych i społecznej nauki Kościoła. To wtedy powstało bieżanowskie Koło SRK. Niestety, nie wszystkim aktywność katolickiego stowarzyszenie odpowiada. W Bieżanowie jest tak jak i w Ojczyźnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Anioł Stróż i jego działanie

2018-07-16 20:23

Salve TV

Kim są aniołowie? Czy Siostry od Aniołów mają szczególną relację z aniołami? Czy siostry bezhabitowe mogą się malować, czy nosić biżuterię?

- Wszyscy aniołowie są blisko, ale szczególnie nasi patroni, to Aniołowie Stróżowie. Są dla nas wzorem. Na wzór Anioła Stróża, który jest przy człowieku, który służy Bogu, ale w taki niewidoczny sposób, ukryty - mamy tak samo służyć jak Anioł Stróż - mówila s. Joanna Andruszczyszyna.

- Nasze zgromadzenie liczy około 150 sióstr. Każdy z nas jest ukochany przez swojego anioła stróża. Każdy z nas jest strzeżony na rozkaz Boga przez anioła. Jemu bardzo zależy na to, żebyśmy z nim rozmawiali. On chce nam pomagać - mówiła s. Agnieszka Mazur.

- Mój anioł stróż pomógł mi zdać prawo jazdy. Anioł stróż nie tylko jest karetką pogotowia od takich nagłych wypadków. Pomógł mi też zrealizować moje marzenie - opowiadała.

- Na Syberii jesteśmy jako wspólnota sióstr od Aniołów od trzech lat. Zostałyśmy zaproszone do współpracy przez polskiego księdza. Jest to olbrzymia parafia, jedna z największych na świecie. Terytorialnie co najmniej taka jak trzy razy Polska. Tam, że mogłam tam pojechać, to jest łaska - podkreślała s. Joanna.

- Na Syberii jest dużo katolików, którzy pojechali tam do pracy. Nie mają żadnej opieki duchowej. Na tym terytorium jest dużo miast, gdzie ksiądz dojeżdża i tak odbywa się Msza Święta - zaznaczyła.

- Nasze Zgromadzenie w charyzmacie ma bycie tam, gdzie utrudniona jest posługa kapłanów. Mamy wiele takich miejsc, choćby w Afryce, na Litwie, Białoruś, Ukraina - podsumowała s. Agnieszka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

XVI Światowy Festiwalu Chórów Polonijnych w Koszalinie

2018-07-18 21:21

km / Koszalin (KAI)

Ruszyły koncerty chórów polonijnych, które biorą udział w Polonijnej Akademii Chóralnej. Chóry rozpoczęły trasę koncertową od Koszalina, pojawią się także w kościołach i ośrodkach kultury innych miejscowości. Łącznie odbędzie się 9 koncertów.

Archiwum Chóru Cordiale Coro

W kościele pw. św. Wojciecha w Koszalinie 18 lipca zaprezentowały się trzy spośród siedmiu chórów biorących udział w XVI Światowym Festiwalu Chórów Polonijnych: ukraińskie chóry „Malebor” z Doniecka i Chór im. Juliusza Zarębskiego z Żytomierza oraz białoruski chór „Kraj Rodzinny” z miejscowości Baranowicze. Pozostałe chóry wystąpiły tego dnia przed publicznością w Sarbinowie i Świdwinie.

Chórzyści prezentują utwory z własnego repertuaru, a także te, które szlifują podczas towarzyszącej festiwalowi Polonijnej Akademii Chóralnej.

Pobyt w Polsce to dla nich także zetknięcie z kulturą ich przodków oraz odpoczynek, szczególnie dla osób z chóru "Malebor" z terenów we wschodniej Ukrainie. Jak mówią - ten pierwszy pobyt chóru w Polsce jest dla nich odpoczynkiem od wojny.

Po raz siódmy do Koszalina zawitał ukraiński chór im. Juliusza Zarębskiego z Żytomierza. Chór powstał w 1997 r. właśnie dzięki koszalińskiemu festiwalowi. - Te wszystkie spotkania dużo nam dają: nowy repertuar, nowe podejście do emisji głosu, nowe ćwiczenia - mówi dyrygent Jan Krasowski, który ukończył w Koszalinie studium dyrygenckie. - Ale pobyt tutaj to też wynagrodzenie dla chórzystów.

Dyrygent dba, by polskość nie została zapomniana. Jego podopieczni śpiewają w swoim kraju niemal wyłącznie polskie pieśni. I nie brak im publiczności - obwód żytomierski to największe skupisko ukraińskiej Polonii, liczącej tu 40 tysięcy Polaków. - Nikomu nie pozwalam pisać transkrypcji, wszyscy muszą czytać i śpiewać po polsku. W ten sposób ćwiczymy też polski język, bo wielu młodych zna go słabo - mówi pan Jan.

Henryk Chiniewicz z chóru Kraj Rodzinny przyjechał czeka na dogodną chwilę, by pojechać do Słupska, gdzie mieszkają jego kuzyni, których ojcowie trafili do Polski w latach 50. w ramach repatriacji. Zależy mu szczególnie na tym, by nawiedzić, grób babci. - Mnie jest bardzo przyjemnie, że wszędzie w Polsce ludzie spotykają nas ze szczerością serca - mówi zaciągając na wschodnią nutę. - Ale myślę, że także wam jest miło spotkać nas, ludzi z terenów, gdzie polskość jeszcze istnieje. Przyjemnie, kiedy Polak zostaje Polakiem, gdziekolwiek żyje. Że jednoczy nas kultura, język, no i śpiew.

- Jeżeli mielibyśmy się uczyć polskości, to nie z telewizji czy podręczników - mówi opiekun festiwalu Paweł Mielcarek ze Stowarzyszenia Wspólnota Polska. - Tylko patrząc na tych ludzi, którzy przyjeżdżają tutaj, do Koszalina, opuszczają go ze łzami w oczach i uczą nas szacunku do Polski, do flagi, godła.

To dopiero początek polonijnej trasy koncertowej. 19 lipca o godz. 19 wszystkie chóry zaprezentują się w białogardzkim kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa.

W kolejnych dniach wystąpią w innych miejscowościach:

20 lipca:

- Dobrzyca, kościół pw. Świętej Trójcy, godz. 17 - Chór im. Juliusza Zarębskiego, Żytomierz, Ukraina

- Bobolice, MGOK, godz. 18 - Chór „Malebor”, Donieck, Ukraina

- Świeszyno, MCK Eureka, godz. 18 - Chór „Kraj Rodzinny”, Baranowicze, Białoruś

- Koszalin, kościół pw. Ducha Świętego, godz. 18 - Chór Cantica Anima, Bar, Ukraina; Chór mieszany Zgoda, Brześć, Białoruś

21 lipca:

- Filharmonia Koszalińska, godz. 19 - koncert galowy, wszystkie chóry

22 lipca:

- Koszalin, kościół pw. Ducha Świętego, godz. 10.30 - Msza św. w intencji rodaków

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem