Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Europo, co zrobiłaś ze swoim chrztem?

2017-03-01 09:49

Ks. Ireneusz Skubiś
Niedziela Ogólnopolska 10/2017, str. 12-13

Pamiętamy to pytanie postawione przez Jana Pawła II Francuzom podczas jego słynnej pielgrzymki do ich ojczyzny – najstarszej córy Kościoła. Odbija się ono echem nie tylko we Francji, ale i w całej Europie. Jesteśmy świadkami realizującego się we Francji ateizmu, zakazywania obywatelom głośnego mówienia o zbrodni wobec nienarodzonych. Podstawowe prawo człowieka – prawo do życia nie tylko staje się prawem niewygodnym, ale też za jego obronę grozi nawet kara więzienia. Pomyślmy, w XXI wieku, gdy tyle mówi się o wolności słowa, gdy w mediach widzimy prawdziwy liberalizm, Zgromadzenie Narodowe we Francji uchwala złowieszcze prawo, będące wynikiem totalitaryzmu laickiego, który zapanował w nowoczesnej Francji. Zresztą w wielu krajach Europy Zachodniej mamy do czynienia z odrzuceniem Dekalogu i nauczania Jezusa Chrystusa.

Od dłuższego czasu obserwujemy na Starym Kontynencie zjawisko neomarksizmu, laicyzmu, który wydaje się zwykłym pogaństwem. Głęboki wpływ na życie współczesnych mają idee genderowskie, pomijające prawo naturalne i głoszące, że płeć jest wybieralna – człowiek może odrzucić fakt, że rodzi się mężczyzną lub kobietą, i przyjąć odmienną płeć. Oczywiście, wiąże się to także z pogwałceniem przekazu Bożego i odrzuceniem Starego i Nowego Testamentu oraz niektórych przykazań Dekalogu. W Polsce za rządów koalicji PO-PSL dość szybko zaczęto realizować ustawy, które były wyrazem nacisku środowisk genderowskich. Najsmutniejsze zaś było to, że ówczesny prezydent, który mieni się katolikiem, takie dokumenty podpisywał.

Wartość własnej kultury

Prawa stanowione przez urzędników Unii Europejskiej mają, niestety, o wiele większy wachlarz swoich oddziaływań. To bardzo skrzętne i precyzyjne przepisy dotyczące wielu dziedzin życia mieszkańców UE. Niestety, istnieją zapisy mówiące o wyższości prawa unijnego nad prawem poszczególnych krajów. Dlatego taka sytuacja w wielu wypadkach budzi sprzeciw. Wielu ludzi w Europie dostrzega wartość swojej kultury, swojego sposobu życia i nie chce tego zmieniać. Widzimy, jaki atak ze strony tzw. ekologów został przypuszczony w Polsce na ministra środowiska prof. Jana Szyszko. Podjęto walkę z tym, co nasze, polskie, narodowe. Dokonuje się zmasowanego ataku na człowieka, który w sposób rozsądny, rzetelny i kompetentny rozwiązuje problemy Puszczy Białowieskiej i środowiska jako naszego dobra narodowego. Nie wsłuchuje się on zbytnio w dyspozycje unijne i dlatego jest prześladowany. Zapewne także w wielu innych europejskich krajach podejmowane są działania, które nie podobają się unijnym decydentom. Wielkie przeszkody piętrzą się przed premierem Węgier Viktorem Orbánem, który zdaje się dobrze sobie radzić w trudnej sytuacji. Węgry nie należą do krajów wielkich i zbyt mocnych, dlatego ataki na nie są podejmowane dość często i zdecydowanie. Wiele działań tzw. starej ósemki, czyli państw, które jako pierwsze podejmowały starania o zjednoczenie Europy, budzi pytania i sprzeciw. Toteż Wielka Brytania uznała, że jej przynależność do UE nie jest dla niej korzystna. Wkład Wielkiej Brytanii do Unii był jednym z największych, zaczęto więc liczyć pieniądze i szukać lepszych rozwiązań. Jak zauważamy, Brexit nie jest dobry dla Polski. Dla innych krajów przykład Wielkiej Brytanii stał się także powodem do refleksji. Zaczęły się pojawiać głosy, że UE potrzebuje reform. Zauważa to już dzisiaj wielu europejskich polityków. Chodzi o podjęcie kroków mających na celu uzdrowienie wspólnoty. Wypowiadają się na ten temat politycy zarówno tzw. starej, jak i nowej Unii Europejskiej, z krajów, które niedawno wyrwały się spod pręgierza Związku Radzieckiego. Bo unijne traktaty tworzone były często pod znaczącym wpływem silnych krajów europejskich.

Reklama

Podobne problemy zauważamy także w naszej ojczyźnie. Dotychczas rządzący Polską nie umieli pogodzić się z decyzją narodu wynikłą z wolnych wyborów Polaków i stali się tzw. twardą opozycją, która od razu po wyborach podjęła histeryczną wręcz walkę z PiS-em. Niestety, wspiera ją cała lewacka Europa i dlatego rządzenie dziś nie jest łatwe. Ogromny wysiłek rządu premier Beaty Szydło napotyka ostre: NIE! w Polsce i na Zachodzie, a nawet na amerykańskim froncie.

Znaczenie tożsamości

Zaraz po decyzji o Brexicie zauważyliśmy niespokojne i pełne obaw ruchy kanclerz Niemiec Angeli Merkel i prezydenta Francji François Hollande’a. Jednocześnie odzywają się głosy domagające się większej wolności dla działań parlamentów poszczególnych państw. Niektóre kraje nie chcą się dłużej godzić na gorset nakładany przez Unię w postaci tzw. pierwszeństwa prawa unijnego. Wydaje się, że działania niektórych urzędników UE przekraczają ich kompetencje – nawet traktaty podpisane przez kraje UE są traktowane wybiórczo. Zauważa się opcje ateistyczne i laicyzujące Stary Kontynent. UE odmówiła wprowadzenia do nazewnictwa unijnego elementów kultury chrześcijańskiej, która jest znakiem tożsamości dla Europy. Trzeba więc ciągle przekonywać, że Europa ma swoją bogatą kulturę, opartą na filozofii greckiej, prawie rzymskim, a nade wszystko na Piśmie Świętym Starego i Nowego Testamentu, na Dekalogu, na nauczaniu Jezusa Chrystusa, na obecności Kościoła. To bardzo ważna sprawa. Europa ma swoją chrześcijańską tożsamość! W tworzeniu traktatów unijnych nie wzięto jednak tego pod uwagę.

Gdy więc dzisiaj mówimy o reformie UE, trzeba zauważyć, że powinna ona przede wszystkim dotyczyć spraw bazowych, a do takich należą kultura chrześcijańska, nasza wiara i religia. Niektórzy europejscy ateiści nie chcą pogodzić się z faktem, że religia odgrywa w życiu narodów ogromną rolę. Na religii oparta jest bowiem moralność, której już nie można zbagatelizować; ma ona zastosowanie w życiu nie tylko indywidualnym, ale także społecznym i gospodarczym.

Niejednokrotnie jesteśmy porażeni decyzjami, które płyną ze sfer unijnych, choć mówi się w Europie o dużym znaczeniu tzw. chrześcijańskiej demokracji, która wyrosła z dyspozycji chrześcijańskich. Zjednoczoną Europę zakładali wszak wybitni chrześcijanie, dwóch spośród jej założycieli – Alcide de Gasperi i Robert Schuman to kandydaci na ołtarze. Ci mężowie Europy na zgliszczach II wojny światowej podjęli myśl wielkiej naprawy życia europejskiego. Wspólnie z innymi wielkimi politykami, m.in. Konradem Adenauerem, w jednym z klasztorów benedyktyńskich – w Maria Laach w Niemczech na modlitwie zdecydowali o zrębach wspólnoty europejskiej w postaci Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Ci ludzie nie myśleli o jednym państwie europejskim, nie chodziło im o federację europejską, ale o Europę narodów, z poszanowaniem ich kultury, wiary i sposobu życia.

Gdy mówi się dzisiaj o reformie UE, powinniśmy wrócić do idei ojców założycieli wspólnoty. Bo chodzi tu nie tylko o reformę struktur unijnych czy reformę traktatową. Są pewne pryncypia filozoficzne, moralne, a także polityczne, które powinny być uwzględnione w bazie ideowej wspólnoty europejskiej.

Europa jest chrześcijańska

Dlatego powstaje Ruch „Europa Christi”. Dzisiaj jakby słyszymy wołanie Jana Pawła II do nas, Europejczyków: Europo, co zrobiłaś ze swoim chrztem? Bo przecież Europa jest chrześcijańska! Duch chrześcijański jest mocno widoczny w jej szeroko pojętej kulturze, w życiu codziennym, w zasadach życia społecznego. Europejscy chrześcijanie powinni dostrzec, że jest nas wielu. Zobaczmy choćby manifestacje na rzecz małżeństwa, rodziny itd. – to wyraz chrześcijańskiego myślenia! Stąd Ruch „Europa Christi”, który narodził się pod Jasną Górą, ma na celu przypomnienie Europie krzyża Jezusa Chrystusa, Zbawiciela świata. Także przypomnienie faktu sprzed 700 lat, gdy hiszpański król Ferdynand IV w Gibraltarze po zwycięstwie nad muzułmanami ogłosił Maryję patronką Europy. Tam też znajduje się cudowna figura Matki Bożej Pani Europy, którą w 1979 r. Ojciec Święty Jan Paweł II rekoronował, czym przypomniał o Maryi, która może wspomóc ludy i narody chrześcijańskie naszego kontynentu. Tak więc Jasna Góra i wiele innych sanktuariów oraz cudownych maryjnych znaków mogą stać się wyznacznikami nowej, odnowionej kultury chrześcijańskiej Europy. Podjęliśmy myśl o modlitwie w intencji rychłej beatyfikacji założycieli Zjednoczonej Europy – sług Bożych Alcide de Gasperiego i Roberta Schumana. Modlitwa wraz z córką tego pierwszego – p. Marią Romaną de Gasperi na Jasnej Górze 11 marca br. podczas Apelu Jasnogórskiego oraz Msza św. w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej 12 marca i sympozjum na UKSW w Warszawie z udziałem współczesnych chrześcijańskich polityków, m.in. Rocco Buttiglionego, będą inicjacją pracy tego europejskiego ruchu, który – w co mocno wierzymy – będzie zataczał coraz szersze kręgi. Ta iskra z Jasnej Góry powinna być dostrzeżona we wszystkich sanktuariach maryjnych Europy, a także na wschodnich rubieżach naszego kontynentu. Wszak Jan Paweł II w 1979 r. w Gnieźnie mówił o dwóch płucach Europy: Wschodu i Zachodu.

Jesteśmy zatem świadkami wielkich propozycji, które mają ożywić myśl o korzeniach naszego kontynentu. „Europa Christi” nie jest ruchem politycznym, ale pewnym pasmem kultury chrześcijańskiej, które ma przypominać o tym, że wiara i moralność chrześcijańska mają podstawowe znaczenie dla życia Europejczyków i są znakiem ich chrześcijańskiej tożsamości.

* * *

Ruch „Europa Christi”

Pielgrzymka i sympozjum

Częstochowa – Warszawa
11-14 marca 2017 r.

Pielgrzymka na Jasną Górę w intencji rychłej beatyfikacji sług Bożych – współzałożycieli Zjednoczonej Europy: Alcide de Gasperiego i Roberta Schumana z udziałem Marii Romany de Gasperi – córki Alcide de Gasperiego oraz Armanda Tarullo, wicedyrektora Fundacji „Alcide de Gasperi” z Rzymu, o. prof. Bernarda Ardury, norbertanina – postulatora procesu beatyfikacyjnego Roberta Schumana, grup polskich zorganizowanych przez Instytut Myśli Schumana

Program

Zjednoczona Europa – pomysł wierzących polityków, kandydatów na ołtarze

11 marca 2017 r. – sobota
Częstochowa
godz. 21.00 – Kaplica Cudownego Obrazu Matki Bożej, udział w Apelu Jasnogórskim.
Apel prowadzi abp Wacław Depo, metropolita częstochowski

12 marca 2017 r. – niedziela
godz. 9.30 – Kaplica Cudownego Obrazu Matki Bożej
Msza św. w intencji rychłej beatyfikacji sług Bożych – Alcide de Gasperiego i Roberta Schumana.
Przewodniczy bp Artur Miziński, sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski
godz. 11.00 – Aula o. Augustyna Kordeckiego, spotkanie pielgrzymów

Warszawa

14 marca 2017 r. – wtorek
godz. 9.30-14.00 – Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Sympozjum
• przywitanie gości: ks. prof. dr hab. Stanisław Dziekoński, rektor UKSW
• wprowadzenie: ks. inf. Ireneusz Skubiś, honorowy redaktor naczelny Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, promotor Ruchu „Europa Christi”
• ks. prof. dr hab. Wojciech Góralski: „Świętość polityka – czy możliwa do zweryfikowania w procesie kanonicznym?”
• Maria Romana de Gasperi: „Świadectwo świętości ojca” ok. godz. 11.30 – konferencja prasowa i przerwa na kawę
• prof. dr hab. Zbigniew Krysiak, prezes Instytutu Myśli Schumana:

Informacja o grupach Schumana w Polsce
• o. prof. Bernard Ardura, norbertanin: „Robert Schuman – chrześcijanin w służbie wspólnego dobra”
• prof. Rocco Buttiglione: „Alcide de Gasperi i Europa”
• podsumowanie sympozjum: ks. inf. Ireneusz Skubiś
• wystąpienie przedstawiciela Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych

Patron medialny: Tygodnik Katolicki „Niedziela”

Mecenas: PWPW

Organizatorzy: Fundacja „Myśląc Ojczyzna” www.myslacojczyzna.pl; Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie www.uksw.edu.pl; Instytut Myśli Schumana www.IMSchuman.com

Częstochowa: posłanie misyjne Moniki Kręgiel do Tajlandii

2019-02-17 21:16

Ks. Mariusz Frukacz

„Miarą sądu i miarą naszego życia jest miłość w prostych gestach, a cóż dopiero powiedzieć, w darze z siebie samego dla innych” - mówił w homilii abp Wacław Depo metropolita częstochowski, który 17 lutego przewodniczył Mszy św. w kościele akademickim pw. św. Ireneusza w Częstochowie. Podczas Mszy św. została posłana na misje do Domu Serca w Bangkoku w Tajlandii wolontariuszka Monika Kręgiel.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

„Jesteśmy tu razem na tym posłaniu, aby także ucieszyć się tym, że ktoś od nas z błogosławieństwem Księdza Arcybiskupa leci na drugi kraniec świata” – powiedział na początku Mszy św. ks. Norbert Tomczyk, wikariusz w kościele akademickim w Częstochowie.

W homilii abp Depo podkreślił, że wielki polski poeta Cyprian Kamil Norwid kiedyś odpowiedział na pytanie, jakie słowo w języku polskim oddaje największą tragedię człowieka. - Czy tym słowem może być „niestety”, biblijne „biada”. Norwid odpowiedział, że jest nim słowo „za późno” – podkreślił abp Depo i dodał: „ Póki mamy czas spełnijmy to, co Bóg zamierzył, żeby nie było za późno”.

Zobacz zdjęcia: Częstochowa: posłanie misyjne Moniki Kręgiel do Tajlandii

Metropolita częstochowski przypomniał słowa papieża Franciszka skierowane do młodych całego świata w Panamie: „Wy jesteście teraźniejszością”.

- To dzisiaj trzeba podjąć decyzję. To dzisiaj trzeba się określić. Bo, czy wiemy, że „jutro” należy do nas – mówił metropolita częstochowski.

- Eucharystia jest uobecnieniem tajemnicy obecności Boga. Uobecnieniem Jego Kalwarii i zmartwychwstania. Jezusowe błogosławieństwa obok chrztu w Jordanie stanowią pewien punkt wyjścia dla publicznej działalności Jezusa. Bo przecież w Jordanie Jezus został potwierdzony od samego Ojca – kontynuował arcybiskup nawiązując do tekstu Ewangelii.

- Błogosławieństwa podejmują nie tylko obietnice dane narodowi wybranemu, ale wypełniają je. Jezusowe błogosławieństwa nie mają nic wspólnego z programem wyborczym. Program Ewangelii przyniesiony przez Jezusa szuka dobra konkretnego człowieka. Dla Jezusa to konkretny człowiek jest ubogi, chory, smutny, bezrobotny, czy prześladowany – zaznaczył arcybiskup.

- Miarą sądu i miarą naszego życia jest miłość w prostych gestach, a cóż dopiero powiedzieć, w darze z siebie samego dla innych. Tak, jak dotykamy tajemnicy twojego posłania Moniko, jako konkretnego człowieka, mającego swoją historię, swoje imię wpisane w tajemnicę Kościoła i konkretnej wspólnoty. Od tej pory będziesz wpisywała swoje imię we wspólnotę w odległym krańcu świata – zwrócił się arcybiskup do wolontariuszki misyjnej.

Metropolita częstochowski podkreślił, że „błogosławieństwa Jezusa, to jest On sam. To jest autoportret” - On jest ubogi i płaczący w betlejemskiej stajni. To On jest nieprzyjęty przez swoich. To On od chwili swoich narodzin jest prześladowany i zmuszony do ucieczki razem z Maryją i Józefem do obcego kraju. Jezus przez większą część swojego życia będzie dzielił sytuację ogromnej ilości ludzi prostych. Było to codzienne życie w Nazarecie, bez jakiejś spektakularnej wielkości i cudów. To była po prostu praca rąk przy Józefie – podkreślił arcybiskup.

- Trudna jest w oczach świata Jezusowa konstytucja, czyli On sam. Sprawą zasadniczą w przyjęciu Jego samego jest kryterium wolności, za lub przeciw. Jezus nigdy nie zmuszał do pójścia za sobą – kontynuował abp Depo.

- Krzyż Chrystusa był, jest i będzie próbą wolności, której pozostaje poddany każdy człowiek. Dopiero w świetle Kalwarii możemy dostrzec wyraźnie co to znaczy uwierzyć Jezusowi i opowiedzieć się po Jego stronie. Wiemy, że krzyż nie zamyka historii Jezusa. Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy – podkreślił arcybiskup i dodał na zakończenie: „ Jego konstytucja została potwierdzona krzyżem i zmartwychwstaniem i uczy nas być obecnym w świecie i zwyciężać ten świat swoją wiarą, swoją posługą miłości wobec potrzebujących”.

Podczas Mszy św. Monika Kręgiel złożyła na ręce arcybiskupa przyrzeczenia misyjne. Jako znak posłania na misje otrzymała różaniec i specjalne błogosławieństwo. Posłaniu misyjnemu towarzyszyła również modlitwa św. Franciszka z Asyżu „Uczyń mnie narzędziem Twojego pokoju”.

Na Mszy św. obecni byli m.in. bliscy Moniki Kręgiel, studenci i przyjaciele wolontariuszki.

Po Mszy św. swoim świadectwem z pracy misyjnej podzieliły się: Magdalena, która była wolontariuszką misyjną w Argentynie i Klaudia, która była w Hondurasie.

Aktualnie na misjach pracuje z archidiecezji częstochowskiej: 11 kapłanów i 2 wolontariuszki misyjne.

Domy Serca - Points Coeur to międzynarodowa, katolicka organizacja pozarządowa, która została założona 4 stycznia 1990 r. we Francji, a której charyzmatem jest współczucie i pocieszenie wobec osamotnionych, ubogich i cierpiących na całym świecie.

W Polsce Domy Serca powstały w 2012 r. i ich celem jest m. in. przygotowanie i posłanie młodych ludzi na roczny lub dwuletni wolontariat misyjny w najbiedniejszych rejonach świata. Domy Serca opierają swoje życie na trzech filarach: modlitwie, życiu wspólnotowym i służbie.

Od 1990 r. ponad 2000 wolontariuszy misyjnych z 34 narodowości, w tym 100 Polaków, uczestniczyło w międzynarodowym wolontariacie misyjnym służąc ludziom w 26 krajach, na 4 kontynentach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Czy widziałeś, jak On na Ciebie patrzy?

2019-02-18 02:07

Agnieszka Bugała

Arch. Niedzieli
Kaplica w Niepokalanowie

Dla kogoś, kto nie wierzy w Boga, adorowanie Jezusa w Najświętszym Sakramencie może wydawać się bez sensu. Cisza, bezruch, nic się nie dzieje. Ludzie z pochylonymi głowami, schowani, smutni, skuleni w sobie. Tkwią przed pozłoconą monstrancją z kawałkiem białego chleba w środku. O co tu chodzi?

Adoracja nie jest wymysłem proboszcza

Adoracja Chrystusa eucharystycznego praktykowana jest w Kościele już od wielu wieków. Jej korzenie sięgają wczesnochrześcijańskiej praktyki przechowywania Ciała Chrystusa z myślą o chorych. Kolejnym etapem było przedłużone wznoszenie hostii podczas sprawowania Mszy św., skąd już niedaleka droga do pojawienia się monstrancji. Do szczególnego rozwoju kultu eucharystycznego przyczynił się Sobór Trydencki, który w dokumencie z 1551 r. zalecił adorację publiczną, z wyjściem poza mury kościoła.

Ja patrzę na Niego, a On patrzy na mnie

Św. Jan Paweł II mówił, że całe zło na świecie mogłoby zostać przezwyciężone poprzez ogromną moc nieustającej adoracji eucharystycznej. Jedną z jego pierwszych inicjatyw po zamachu w 1981 r. było ustanowienie codziennej adoracji w Bazylice św. Piotra.

O. Raniero Cantalamessa, wieloletni kaznodzieja domu papieskiego, pisząc o kontemplacji eucharystycznej przywołuje wielu mistrzów duchowych i ich próby zdefiniowania, czym kontemplacja Eucharystii jest. I tak Hugo od św. Wiktora mówi, że to „Spojrzenie wolne, przenikające i nieruchome”. Św. Bonawentura nazywa kontemplację „uczuciowym spojrzeniem na Boga”. Św. Jan Maria Vianney opowiada o kontemplacji wieśniaka z Ars, który całe godziny spędzał nieruchomy w kościele ze wzrokiem utkwionym w tabernakulum, a pytany przez Świętego Proboszcza, co robi przez cały dzień, odpowiedział: „Nic, ja patrzę na Niego, a On patrzy na mnie”.

Stracone chwile

O 15.00 w kościele św. Maksymiliana na wrocławskim Gądowie ławki w kaplicy adoracji są już zajęte. Czasem trudno znaleźć kawałek miejsca. Codziennie grupa ludzi przychodzi tutaj, przed Najświętszy Sakrament i w Godzinie Miłosierdzia patrzą na Niego, a On patrzy na nich. O innych porach dnia zawsze ktoś jest. Wiem, że panie i panowie czuwają, aby Jezus nie zostawał sam. Wychodzą dopiero wtedy, gdy w kaplicy pojawi się ktoś inny.

Wiele osób praktykuje systematyczną adorację eucharystyczną. Przechodząc przez pl. Dominikański we Wrocławiu, obok kościoła Paulinów na św. Antoniego, przez ul. Sudecką, Kruczą wstępują do kaplicy adoracji, siadają w ławce i nic nie robią. Patrząc na nich z boku, można pomyśleć, że tracą czas. Mogliby wrócić wcześniej do domu. Mogliby wyjść później do pracy. Mogliby przez kwadrans przeczytać kilka stron pobożnej lektury, a jednak wybierają spotkanie z ukrytym i niewidzialnym Bogiem w Eucharystii. Czy to coś daje? Hans Urs von Balthasar, jeden z największych teologów naszych czasów i zarazem człowiek kontemplacji tłumaczy, że „sekret adoracji należy do Boga, a nie do nas”.

- Jak często przychodzi pani do tej kaplicy? - pytam ubraną w granatowy płaszcz starszą panią pod gądowskim kościołem. - Codziennie - mówi. - Ale dlaczego? – pytam. - Bo mam Mu tyle do powiedzenia...

Dlaczego warto?

Wielu kapłanów zaświadcza, że od kiedy tylko ustanowili w swych parafiach nieustanną adorację, to wszystko zaczęło się zmieniać. Szatan wyrzucany jest z każdego miejsca, gdzie adoruje się nieustannie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Trzeba wreszcie uwierzyć w to, że Jezus w hostii jest Panem, który wyrzuca demony i działa z mocą oraz skutecznością nieskończenie większą niż wszystkie siły bezpieczeństwa na ziemi.

Słodkie owoce krótkich spotkań

Pierwszym owocem adoracji jest najpierw wzrost nadprzyrodzonej wiary. Aby adorować, trzeba czynić akty wiary. Nie czujemy Jego obecności, nie widzimy Go. Aby adorować biały, okrągły kawałek chleba, trzeba naprawdę oprzeć się na słowie Chrystusa, które jest prawdą i nie oszukuje nas mówiąc: To jest Ciało Moje. Potem dzieją się cuda, słodkie owoce tych cichych spotkań. Matka Teresa wielokrotnie świadczyła o przedziwnej mocy adoracji: „Jeśli pragniecie mieć nowe powołania do waszych wspólnot - mówiła - to ustanówcie codzienną adorację. Od kiedy uczyniły to Misjonarki Miłości, ilość powołań podwoiła się”. Ale nie zawsze jest na to zgoda i chęci. Tłumaczymy się trudnościami lokalowymi: kościół zbyt mały, brak dodatkowych zabezpieczeń dla Najświętszego Sakramentu, ludzi to nie interesuje, nie mają potrzeby, itd.

Chrystus, choć zostawił się nam w chlebie, jest tak bardzo od nas zależny, że nie może sam wyjść w Eucharystii do ludzi, jeśli Go nie wyniesie kapłan. Mówimy o trudnościach duszpasterskich, narzekamy na rozwody, rozbite rodziny, brak powołań, kłopoty z młodzieżą, na brak zaangażowania parafian. A może ratunek jest w zasięgu ręki? Może częstsza, stała adoracja Najświętszego Sakramentu w parafiach to sposób na panoszące się jak u siebie zło i słabość ducha?

On nie ma telefonu

Te spotkania adoracyjne mogą nam się wydawać zupełnie bez sensu. Jednak dzwonimy do przyjaciół, daleko mieszkających rodziców. Opowiadamy im o naszej pracy, problemach ze zdrowiem, o sukcesach, dzieciach, złym szefie i nowych meblach. Wykupujemy specjalne pakiety, aby taniej, więcej, dłużej mówić. O czym opowiadamy Bogu? Czy w czasie jednej niedzielnej Mszy, rozproszeni i czasem znudzeni, jesteśmy w stanie o czymś Mu powiedzieć? Omówić z Nim ważne sprawy? Bóg nie ma telefonu, a Jego tęsknota za nami jest większa niż każdego z ludzkich przyjaciół. Czy adoracja, to krótkie zatrzymanie przed Nim, oczekującym, nie jest dobrym i przystępnym sposobem, aby Go naprawdę spotkać?

Na czym to polega, skoro On milczy?

- Kontemplować, to intuicyjnie skupiać się na rzeczywistości Bożej - mówi o. Cantalamessa - i radować się jej obecnością. Są tutaj zawsze dwa spojrzenia, które się spotykają: nasze spojrzenie na Boga i Boże spojrzenie na nas. Jeśli czasem nasze spojrzenie obniża się i słabnie, to jednak nigdy nie słabnie Boże spojrzenie. Kontemplacja eucharystyczna sprowadza się niekiedy po prostu do towarzyszenia Jezusowi, do pozostawania w zasięgu Jego spojrzenia, dając także Jemu radość kontemplowania nas, bo chociaż stworzenia nic nie znaczące i grzeszne, to jednak jesteśmy owocem Jego Męki, tymi, za których On oddał życie - tłumaczy.

Jest w adoracji tajemnica spotkania z Bogiem. I dla każdego człowieka to spotkanie jest inne. W każdym sercu Bóg objawia się inaczej.

Oczy zakochanych

Zakochani siedzą na sofie, na podłodze w kącie pokoju, na ławce w parku i często nic nie robią, tylko patrzą w swoje oczy. Znamy zresztą takie powiedzenie: Czy widziałeś, jak on na nią patrzy? I wiemy, że to znaczy, że pokochał.

Adoracja jest takim patrzeniem dwojga zakochanych. Jednego - do szaleństwa, aż po krzyż. I drugiego, który nawet jeśli jeszcze nie umie kochać, to przynajmniej pozwala na siebie patrzeć.

Adoracja jest nie tylko wystawieniem Najświętszego Sakramentu. Ona jest też wystawieniem całego człowieka na spojrzenie Boga. Czy spojrzenie Kogoś, kto tak kocha, nie koi wszystkich bolączek? Nie leczy wszystkich zranień?

Szczere rozmowy

Mały chłopiec, ciągnąc za rękaw próbującą modlić się kobietę, pytał: Mamusiu, a czy temu Panu Bogu to nie jest zimno w tym złotym domku?

A czy temu Panu Bogu, który tak kocha, że dał się za nas zabić, to nie jest smutno czekać na człowieka w pustych kościołach, w tylu tabernakulach świata? - moglibyśmy spytać.

Jeśli jeszcze nigdy nie próbowałeś spotykać się z Panem Bogiem w adoracji, jeśli monstrancja i hostia kojarzą ci się tylko z procesjami Bożego Ciała, to ta propozycja jest dla ciebie: Przyjdź, niekoniecznie od razu codziennie, niekoniecznie na godzinę, niekoniecznie z dobrym humorem. Przyjdź taki, jakim jesteś. Jutro po pracy. Albo rano, zatrzymując się przed mijanym po drodze kościołem. Wejdź do środka. Uklęknij przed tabernakulum i patrząc we własne serce powiedz: On patrzy na mnie teraz… A ja znów pokłóciłem się z żoną, brakło mi pieniędzy, aby zapłacić rachunki, nie dam rady z terminami w pracy, dzieci mnie złoszczą, nie mam dla nich cierpliwości, wypiłem z kumplami kilka piw za dużo… Źle mi, trudno, ale On patrzy na mnie. I takiego mnie chce. Teraz.


Miejsca Adoracji Najświętszego Sakramentu we Wrocławiu:

- Kościół Opatrzności Bożej

ul. Nowodworska 64

Dni powszednie: 7.30 - 1800

Niedziele: 14.00 – 18.00

- Kościół św. Antoniego (oo. Paulini)

ul. św. Antoniego 30

Dni powszednie: 9.00 – 12.00 i 15.00 – 18.00 (podczas wakacji tylko 15.00 – 18.00)

- Kościół św. Wojciecha (oo. Dominikanie)

Plac Dominikański 2

Dni powszednie: 7.00 – 19.00 w kaplicy św. Józefa

- Kościół św. Maksymiliana Marii Kolbego

ul. Horbaczewskiego

Dni powszednie: 7.00 – 18.00

Niedziele: 13.30 – 16.00

- Kościół Ducha Świętego

ul. Bardzka

Dni powszednie (pn-pt): 8.00 – 18.00

Adoracja całonocna: w każdą I sobotę miesiąca

Adoracja w I-niedzielę miesiąca: po każdej Mszy Św. i od godz. 15.00 (po Mszy Św.) do godz. 17.00

- Kościół św. Augustyna (oo. kapucyni)

ul. Sudecka

Dni powszednie: 6.00 – 21.30 w kaplicy Adoracji

- Kościół św. Karola Boromeusza (oo. franciszkanie)

ul. Krucza

Dni powszednie (poniedziałek - piątek) 7.30 – 17.50 w Kaplicy Matki Bożej Łaskawej

- Katedra św. Jana Chrzciciela

Pl. Katedralny

Dni powszednie (poniedziałek-sobota) 8.30-13.00 i 15.00-18.00 w kaplicy Chirurgów

- Kościół św. Ignacego Loyoli (oo. Jezuici)

ul. W. Stysia

Czwartki: 18.30 – 21.00

- Kościół św. Elżbiety

ul. Grabiszyńska

Piątki: 17.00 – 18.30

- Kościół Opieki św. Józefa

ul. Ołbińska

Piątki: 15.00 – 18.00

- Kościół MB Bolesnej

ul. Tatarakowa

Środy: 9.30 – 21.30

Piątki: 18.30 – 20.00

- Kościół św. Jerzego Męczennika i Podwyższenia Krzyża Świętego

ul. Biegła

codziennie 1. etap - 7.30 - 9.00, 2. etap - 15.00 - 17.30

Adoracja dla mam z małymi dziećmi:

Fundacja Evangelium Vitae

ul. Rydygiera

Kaplica – bud B, p. I

W piątki po Mszy św. o godz. 9.00 do godz. 10.15

Jeśli chcesz uzupełnić lub poprawić listę, prosimy o kontakt.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem