Reklama

Biały Kruk 2

O Wielkim Poście trochę inaczej … (2)

Oby w sercu było niebo

2017-03-16 08:02

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 12/2017, str. 7

T. D.
Piękny, wyrazisty krucyfiks w prezbiterium kościoła w Bejscach

O duchowym i eucharystycznym wymiarze Wielkiego Postu z ks. Dariuszem Gącikiem, wikariuszem generalnym rozmawia Agnieszka Dziarmaga

AGNIESZKA DZIARMAGA: – Można spotkać stwierdzenie, że Wielki Post ma wymiar chrzcielny – sam Ksiądz o tym niejednokrotnie wspominał. W jaki sposób zatem pogłębione odkrywanie naszego chrztu prowadzi do tajemnicy Zmartwychwstania?

KS. DARIUSZ GĄCIK: – Kościół pierwotny widział w Wielkim Poście szczególną okazję do formowania katechumenów. Był to również czas bezpośredniego ich przygotowania do przyjęcia sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego. Czas Wielkiego Postu pomaga nam dokonać pogłębionej refleksji nad naszym chrztem oraz zobowiązaniami rodziców, których dzieci zostały ochrzczone. W tym okresie chodzi o ponowne przeżycie drogi chrzcielnej, dostrzeżenie potrzeby poważnej formacji chrześcijańskiej oraz zbadanie, czy nasze życie jest zgodne z wolą Bożą.
Przyjęcie przez dziecko sakramentu chrztu świętego nakłada zobowiązanie na rodziców wychowania dziecka w wierze. Rozwój wiary ma miejsce w rodzinie – Kościele domowym i w parafii – środowisku wiary i miłości. Dokonuje się to na wielu płaszczyznach. Na pierwszym miejscu należy wskazać potrzebę dawania świadectwa wiary i miłości. Rodzice, dla których życie wiarą jest ważne, w sposób spontaniczny przekazują tę postawę swoim dzieciom. Nie muszą przymuszać dzieci do chodzenia do kościoła, tylko razem z nimi idą; nie muszą nakazywać dzieciom modlitwy, tylko razem z nimi się modlą; nie muszą tłumaczyć dzieciom, co jest w życiu najważniejsze, tylko tym żyją. Należy postawić sobie pytanie: ilu rodziców swoim postępowaniem przekazuje dzieciom informacje, że najważniejszy jest Pan Bóg, a ilu, że najważniejszy jest pieniądz. Kolejnym wielkim darem dla dzieci jest zobaczenie rodziców, którzy budują jedność małżeńską pomimo trudności, zmagań i kryzysów. żyją miłością i potrafią sobie wzajemnie przebaczać. Miłości uczymy się w rodzinie. Ważnym dniem w życiu rodziny jest niedziela. Jest to okazja do spotkania się rodziców i dzieci na wspólnej modlitwie, posiłku oraz Eucharystii. Jedną z form wychowania dzieci w wierze jest niedzielna modlitwa rodziców z dziećmi. Nie musi ona być długa. Jest natomiast istotne, aby ją praktykować w sposób stały. Znak krzyża, czytanie i wyjaśnianie Ewangelii, modlitwa spontaniczna, modlitwa Pańska, znak pokoju i błogosławieństwo dzieci przez rodziców, tworzą ramy tej liturgii domowej, przyczyniając się do wzrostu autorytetu rodziców u dzieci, zaszczepienia u dzieci ziaren wiary oraz budowania jedności rodzinnej na fundamencie wiary. W tym kontekście należy wspomnieć o przeżywaniu w rodzinie uroczystości religijnych, szczególnie Wielkanocy.
Przyjęty przez dziecko sakrament chrztu świętego domaga się „pamięci serca”. Jest zatem ważne, aby data chrztu świętego była znana przez rodziców i dzieci oraz uroczyście obchodzona. W wielu kościołach spotyka się Msze święte związane z rocznicą urodzin. Bardzo rzadko można natomiast spotkać intencję mszalną za dziecko w rocznicę urodzin i chrztu. Nie jest to przeoczenie, ale niedocenianie wagi tego pierwszego sakramentu i niewielka świadomość znaczenia chrztu dla dalszego życia. Dzień imienin nie jest tylko świętem naszego patrona, ale jest również ściśle związany z sakramentem chrztu świętego i tak może być obchodzony. W czasie celebracji chrztu świętego wielokrotnie jest wymieniane imię dziecka, które stało się dzieckiem Bożym i nowym stworzeniem. Po raz pierwszy jako chrześcijanin, poprzez swoje imię jest przedstawiony we wspólnocie Kościoła.

– Po odnowieniu przyrzeczeń chrzcielnych, w czasie Wigilii Paschalnej, w sposób uroczysty celebrujemy Eucharystię. Czy odkrywanie istoty i głębi liturgii eucharystycznej także wpisuje się w świadome przeżywanie Wielkiego Postu?

– Dla chrześcijanina miejscem spotkania z rzeczywistością śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa jest Eucharystia. Jest ona źródłem nowego życia, które zostaje nam udzielone w chrzcie, a potem w Eucharystii. Jest ona dla nas tajemnicą ślubną. Jezus Chrystus, nasz Oblubieniec pragnie poślubić nas, Swoją Oblubienicę, dając nam siebie całkowicie w Swoim Słowie, a szczególnie w Swoim Ciele.
Potrzeba odkrycia głębi liturgii eucharystycznej jest dzisiaj bardzo ważna. Problemem jest często spotykany rytualizm i brak wpływu celebracji na nasze życie. Jest to związane z usychaniem w człowieku korzeni jego wiary. W konsekwencji są katolicy, którzy nauczyli się chodzić na Mszę świętą rzadko, unikają przystępowania do Stołu Pańskiego i traktują Eucharystię jako jedną z form modlitwy. życie człowieka, który nie czerpie siły z Eucharystii, a liczy tylko na siebie, można porównać z jazdą samochodem, w którym skończyła się benzyna.
W czasie Wielkiego Postu jest bardzo ważne, aby odkrywać tę moc, która płynie z Eucharystii i żyć nią każdego dnia. Jest ważne, aby, o ile jest to możliwe, ten sakrament Bożej Miłości był przeżywany w rodzinnie; aby cała rodzina wspólnie uczestniczyła we Mszy św. To pomaga i umacnia również więzy małżeńskie i rodzinne oraz daje moc do budowania życia małżeńskiego i rodzinnego w oparciu o trzy ołtarze: Słowa, Eucharystii i łoża małżeńskiego.

– W jaki sposób najlepiej świadczyć o Zmartwychwstałym?

– W czasie procesji rezurekcyjnej wyznajemy wiarę, że Jezus Chrystus naprawdę Zmartwychwstał. Możemy to uczynić szczerze wtedy, gdy On Zmartwychwstanie w naszym życiu, gdy doświadczymy Jego mocy – i wtedy spontanicznie będziemy dawać o Jezusie Chrystusie nasze świadectwo. Niech zatem ten czas nawrócenia i pokuty, który przeżywamy, będzie dla nas szczególny. Nikt z nas nie wie, czy doczeka kolejnego Wielkiego Postu. Chciałbym życzyć na ten czas tylko jednego – aby w naszym sercu było niebo.

Tagi:
wywiad

Czy jesteście powołani do niepłodności?

2018-05-22 12:23


Edycja wrocławska 17/2018, str. IV-V


Małgorzata Trawka: – Oktawa Wielkanocna w tym roku była dla Was szczególnym momentem, w Waszej rodzinie pojawiło się nowe życie.

Bernadetta: – W Oktawie Wielkanocnej zadzwoniła do nas pani z ośrodka adopcyjnego i zapytała, czy jesteśmy gotowi na odrobinę szaleństwa, ponieważ jest dziecko, które urodziło się z końcem marca, w Wielkim Tygodniu. I pytanie, czy bylibyśmy zainteresowani, by je poznać, jego akta, historię, spotkać się z nim i dowiedzieć czegoś więcej. Powiedzieliśmy: tak, chcemy się spotkać. To jest noworodek, nie jest wolny prawnie. To jest dziecko, które zostało w szpitalu po urodzeniu. Matka biologiczna złożyła pismo, że chce dziecko oddać do adopcji. Po sześciu tygodniach tę decyzję musi potwierdzić w sądzie. To jest troszeczkę niespodzianka, nie wiemy, jak się skończy, ale jesteśmy poddani woli Bożej. Liczymy na to, że będziemy mogli dziecko adoptować, ale jeżeli Pan Bóg zaplanował inaczej, to po prostu przez te sześć tygodni damy mu tyle miłości, ile możemy.

Krzysztof: – Cała procedura przy noworodkach jest szybka. Na decyzję mieliśmy jeden dzień, następnego byliśmy go zobaczyć, a kilka dni później był już z nami.

– W którym momencie pozwalacie sobie na stwierdzenie: „To jest nasze dziecko”?

K: – Zdecydowanie już w tej chwili. Tym bardziej, że czekaliśmy na naszego maluszka rok i cztery miesiące. To jest nasze wymodlone dzieciątko.

B: – Z naszą starszą córką było tak, że potrzebowałam trzech tygodni, by oswoić się z myślą, że jestem mamą, że mam córkę. Potrzebowałam czasu, żeby tę więź nawiązać. Wydaje mi się, że tym razem idzie dużo szybciej.

– Kiedy poczuliście się powołani do zorganizowania i poprowadzenia rekolekcji dotykających problemu niepłodności?

K: – Należymy do ruchu Equipes Notre-Dame. Wiosną 2017 r. byliśmy na rekolekcjach naszej wspólnoty małżeńskiej o komunikacji w małżeństwie współprowadzonych przez ks. Gabriela Pisarka, sercanina, który na co dzień pracuje w Kluczborku. Podczas jednego z posiłków zaczęliśmy rozmawiać z księdzem o naszej historii i może trochę zbyt śmiało zapytałem, czy na rekolekcjach albo warsztatach dla małżeństw prowadzonych przez sercanów poruszany jest temat trudności z zajściem w ciążę, niepłodności itp. I ks. Gabriel powiedział, że nie ma takich tematów, i zachęcił: to zróbmy coś.

– Czy te rekolekcje są adresowane do małżonków, którzy wprawdzie mają już swoje dziecko, ale jednocześnie doświadczają trudności w poczęciu następnego?

K: – Rekolekcje są dla małżeństw sakramentalnych, to jest jedyny podstawowy warunek. Mogą to być małżeństwa, które mają dzieci i dalej nie mogą naturalnie począć. Adresujemy je do małżeństw, które są na każdym etapie zmagania się z trudnościami z poczęciem, czy to jest pół roku starania się, czy kilka lat, czy to jest już któryś rok leczenia niepłodności, czy któryś rok oczekiwania na adopcję, czy któryś rok, gdy ona jest zdrowa, on jest zdrowy, a dalej mimo wszystko nie ma potomstwa.

– A jak Wy odbieraliście sytuację, że nie możecie mieć dzieci?

B: – Przeszliśmy drogę, która może nie jest idealna, ale typowa. Zaczęło się od decyzji, że staramy się o dziecko i skoro wszystkim innym naokoło wychodzi to dosyć szybko, to z nami będzie tak samo, bo dlaczego by nie? Staramy się jeden miesiąc, drugi, trzeci i kolejny, ciągle nic. I w pewnym momencie pojawiały się pytania, wątpliwości i myśl, że może należałoby się przebadać. Ja się badałam i Krzysiu też, no i wyniki nie były dobre. Zaczął się okres leczenia, ale nie przynosiło ono oczekiwanych skutków. Była medycyna niekonwencjonalna, testy owulacyjne, dużo modlitwy, pas św. Dominika, różne sposoby... W pewnym momencie pojawił się bunt, foch na Pana Boga: Panie Boże, my jesteśmy Tobie wierni już długie lata, jesteśmy wobec Ciebie fair, a Ty z nami postępujesz niesprawiedliwie. Obiecałeś: „Bądźcie płodni, rozmnażajcie się”, a u nas tego nie widać. I był okres głębokiego dołu i załamania, i patrzenia z zazdrością na inne pary, które spodziewają się dziecka, albo prowadzą wózek. I były myśli naprawdę nieżyczliwe w stosunku do tych osób, bo też czuliśmy, że zasługujemy na dzieci.

K: – W Piśmie Świętym jest napisane: „Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie” (Mt 18,19). To zdanie nas buntowało. To była masakra.

B: – Jak jedno z nas było w dole, to drugie ciągnęło ku górze i odwrotnie, tak na wymianę, a w pewnym momencie oboje byliśmy w dołku. Jednej niedzieli modliliśmy się w kościele po Mszy św. i wtedy łzy leciały strumieniami. Wychodzimy z kościoła, patrzymy, stoi przed wejściem Kuba, nasz znajomy, i mówi, że właśnie powstaje ekipa Notre-Dame, może byśmy chcieli przyjść na takie niezobowiązujące spotkanie, by się więcej dowiedzieć. Myślałam wtedy, po co nam to, przecież przeżywamy dół i mamy inne problemy. Ale okazało się, że jak już poszliśmy, to był to początek wspaniałej przygody z Panem Bogiem. Wsparcie, jakie zaczęliśmy dostawać w naszej ekipie, bardzo nam pomogło. Niedługo potem okazało się, że jest miejsce na wcześniejszy kurs adopcyjny i sprawy potoczyły się szybko.

– Słyszymy czasami o rekolekcjach dla bezpłodnych małżeństw, w których dominująca wydaje się być modlitwa o uzdrowienie. Temat tych rekolekcji może sugerować, że akcent jest położony na akceptacji niemożliwości bycia biologicznymi rodzicami.

B: – Akcent stawiamy na działanie. Widzimy wokół siebie wiele par, które, mówiąc kolokwialnie, bardzo się guzdrają, gubią, tkwią w marazmie, trzymając się kurczowo jednego rozwiązania, np. jednego lekarza, i to nie przynosi efektów. Są nieszczęśliwi, stoją w miejscu. My chcemy, żeby z tego miejsca ruszyli. Chcemy ich zaprosić do zaufania Panu Bogu, żeby działa się Jego wola w czasie, jaki On chce, i w sposób, w jaki On chce.

K: – Doświadczyliśmy tego, że łatwo jest popaść w stagnację i czekać na cud. Nasz przykład: zaczynamy się starać, mijają kolejne miesiące i nie wiemy, co zrobić. Później, gdy chcemy się zbadać, kobieta wie, gdzie pójść, bo badanie ginekologiczne jest dosyć naturalnym sposobem. Ale mężczyzna? Żeby zbadać swoje nasienie? Jeszcze w sposób zgodny z moralnością katolicką? To jest trudne i nie wiadomo, gdzie pójść, kogo zapytać. To jest pierwszy krok, trzeba odwagi, żeby zacząć rozmawiać. Gdy dostaje się wyniki poniżej normy, to jest kolejny cios, gdy słyszę, że najlepiej jest pójść na in vitro lub spróbować inseminacji, do których nasza wiara i Kościół mają jednoznaczne stanowisko: nie. Idziemy z wynikami do jednego ginekologa, drugiego, większość nie wie, jak do tego podejść. Specjalistów naprotechnologii nawet we Wrocławiu jest bardzo mało, a leczących mężczyzn prawie wcale. I dalej trwa się w dole, nostalgii. Te rekolekcje są również po to, żeby pokazać konkretne miejsca, w których można otrzymać pomoc. Nie jesteśmy ekspertami, ale chcemy podzielić się naszym doświadczeniem.

B: – Nie chcemy robić reklamy adopcji. Chcemy pokazać drogi wyjścia, na które Pan Bóg otwiera serce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Trump obcina finansowanie dla aborcyjnego giganta

2018-05-22 10:02

vaticannews.va / Waszyngton (KAI)

Stany Zjednoczone kończą z finansowaniem centrów planowania rodziny, które zapewniają usługi aborcyjne – taką decyzję podjął prezydent tego kraju Donald Trump.

viewpoints.blog.statesman.com

W istocie mówi się o powrocie do polityki prezydenta Ronalda Reagana i zatwierdzonego w 1970 r. przez Kongres USA tzw. Dziesiątego Przywileju (Title X). Na jego mocy wszystkie instytucje planowania rodziny, które oferują usługi aborcyjne lub odsyłają osoby do takich miejsc nie mogą otrzymywać funduszy państwowych.

Stany Zjednoczone przekazują rocznie na planowanie rodziny 260 mln dolarów, z czego aż jedna piąta trafia do organizacji Planned Parenthood, zabijającej każdego roku prawie 320 tys. dzieci. Decyzja ta jest więc ogromnym ciosem dla aborcyjnego giganta, który już zapowiedział wejście na drogę sądową.

Zdaniem dziennika "Washington Post", administracja prezydenta Donalda Trumpa dzięki tej decyzją przyczynia się do najważniejszego w historii zwycięstwa amerykańskiego ruchu pro-life.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Komisja Maryjna o roli mediów w szerzeniu kultu Matki Bożej

2018-05-22 16:51

mir / Jasna Góra (KAI)

Na Jasnej Górze obradowała dziś Komisja Maryjna Konferencji Episkopatu Polski. Wśród omawianych zagadnień znalazły się m.in. przygotowania do synodu biskupów o młodzieży i związane z tym wyzwania oraz rola mediów w kształtowaniu kultu Matki Bożej.

Artur Dąbrowski

Obrady prowadził przewodniczący komisji metropolita częstochowski abp Wacław Depo. Obecny był także bp Łukasz Buzun z Kalisza. Biskup pomocniczy kaliski podkreślił znaczenie odpowiedzialności za przekaz medialny. Na media jako szansę w docieraniu z przekazem ewangelizacyjnym zwłaszcza do młodego pokolenia zwrócił uwagę o. prof. Grzegorz Bartosik z UKSW. – Trzeba – zaznaczył mariolog – by i Kościół znalazł się w tym nurcie rewolucji technologicznej.

Zdaniem ks. Michała Drożdża, dyrektora Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Papieskiego w Krakowie, media są elementem integralnym całości duszpasterstwa. – Dziś kult maryjny bez mediów nie byłby taki, jaki mamy. Transmisje z Jasnej Góry, radiowe czy telewizyjne, a także z innych sanktuariów przyciągają najwięcej odbiorców.

- Dzisiaj nie można planować duszpasterstwa, planować ewangelizacji poprzez ducha Maryjnego, jeżeli nie uwzględnimy wykorzystania wielorakich mediów – podkreślił wykładowca Uniwersytetu Papieskiego.

Ks. Drożdż zwrócił też uwagę, że w środkach społecznego przekazu tkwi ogromny potencjał, który można wykorzystać dla dobra człowieka. Ten potencjał trzeba tez uwzględniać w kształtowaniu kultu Maryjnego i jest to znak czasu – zauważył medioznawca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem