Reklama

Tajemnice zamojskiej katedry (8)

Św. Tomasz – niezwykły patron katedry

2017-03-16 08:02

Łukasz Kot
Edycja zamojsko-lubaczowska 12/2017, str. 4-5

Łukasz Kot
Relikwiarz św. Tomasza Apostoła

Zamojska katedra nosi dwa wezwania: Zmartwychwstania Pańskiego i św. Tomasza Apostoła. Dla tej katedry i miasta święty miał być kimś w rodzaju duchowego ,,architekta” nie tylko w sferze wiary, ale w wymiarze budowania, tworzenia na chwałę Bożą

Jako patrona św. Tomasza Apostoła miasto Zamość otrzymało w swoim herbie nadanym przywilejem królewskim z 12 czerwca 1580 r. „Temu to miastu wyznaczamy jako znak publiczny, którym się miasto i jego władze mają posługiwać w pieczętowaniu dokumentów i jakichkolwiek aktów, wyobrażenie św. Tomasza z dzidą i ten to herb, czyli znak pieczętny chcemy, by służył temu miastu na wieki” – oznajmiał przywilej Stefana Batorego. Zgodnie z intencją Jana Zamoyskiego, w herbie znalazł się patron rodu oraz godło rodowe Zamoyskich – Jelita (trzy skrzyżowane włócznie). 28 sierpnia 1995 r. ustalono obecnie obowiązujący wygląd herbu Zamościa, który przedstawia w polu czerwonym postać św. Tomasza (mężczyzna w sandałach) ze złotą aureolą, w białej tunice i błękitnej todze, z włócznią złotą o srebrnym grocie w prawej dłoni, czerwoną księgą o złotych kartkach w lewej i u dołu na tle tuniki tarczą z herbem Jelita.

Postać św. Tomasza dotykająca ran Zmartwychwstałego Chrystusa znajduje się nad głównym (zachodnim) wejściem do katedry. Po wstąpieniu do świątyni, unosząc wzrok i spoglądając na belkowanie łączące nawę główną z prezbiterium, odnajdziemy słowa związane z patronem. Hetman Jan Zamoyski polecił umieścić napis łaciński: „DOMINA MEA VIRGO DEIGENITRIX IN COELUM ASSUMPTA EST” (Pani Moja Bogurodzica Dziewica Wniebowzięta/Jest wzięta do nieba). Miał je wypowiedzieć Tomasz po otrzymaniu paska z sukni Maryi i dopiero wtedy uwierzyć w Jej Wniebowzięcie.

Świadek zmartwychwstania

Postać świętego, świadka Zmartwychwstania Pańskiego znajdowała się w pierwszym ołtarzu manierystycznym wykonanym z drewna w l. 1635-37 przez F. Mollera z Gdańska. Od 1797 r. ołtarz znajduje się w kościele w Tarnogrodzie, a wraz z nim obrazy zamówione w 1602 r. przez Jana Zamoyskiego u malarza weneckiego Domenica Tintoretta (św. Jan Chrzciciel i św. Jan Ewangelista). Centralny obraz ze św. Tomaszem zaginął.

Reklama

Obecny, późnobarokowy ołtarz z II połowy XVIII wieku, zastąpił pierwszy. Znajdują się przy nim cztery kolumny, pomiędzy dwiema środkowymi umieszczony jest główny obraz, przedstawiający także św. Tomasza Apostoła w białej tunice i niebieskiej todze, przepasanego ciemnozłotym pasem, klęczącego przed zmartwychwstałym Jezusem. Postać Chrystusa przedstawiona jest z odkrytym brzuchem i torsem. Trzyma podniesione ku górze ręce na wysokości ramion. Przepasany jest na prawym ramieniu i w dolnej części ciała czerwoną togą oraz białą tuniką opuszczoną na biodra. Chrystus stoi na schodku. Głowę Jego okala jasność. Św. Tomasz dotyka palcem wskazującym lub także serdecznym rany na prawym boku Jezusa. W tle za Chrystusem ledwo widoczna rama framugi drzwiowej. Nad postaciami w górnym lewym rogu rozwiana krótka ciemnoniebieska kotara lub zasłona drzwiowa. Obok stóp Tomasza otwarta księga. Twarz Chrystusa spokojna, z zamkniętymi oczami. Na niej broda i wąsy oraz krótkie włosy na głowie. Twarz Tomasza lekko uśmiechnięta. Włosy, broda i wąsy siwe, krótkie.

Na ścianach prezbiterium znajdują się cztery duże obrazy, przedstawiające sceny z życia św. Tomasza. Namalowane ok. 1627 r. prawdopodobnie przez Jana Kasińskiego, ucznia Tomasza Dolabella z fundacji Tomasza Zamoyskiego. Pierwszy przedstawia Chrystusa wśród Apostołów po Ostatniej Wieczerzy, drugi Jezusa dowiadującego się o śmierci Łazarza. Na obu Chrystus jest w centralnej części obrazu, ale – co ważne – znajduje się w dialogu ze św. Tomaszem, który swoje wątpliwości podkreśla w geście bezradnie rozłożonych rąk. Jest sceptyczny. Kolejne dwa obrazy przedstawiają działalność apostolską św. Tomasza, kiedy naucza Hindusów (pogan w Indiach) oraz gdy ginie z ich rąk przebijany przy ołtarzu trzema włóczniami, co jest nawiązaniem do herbu Jelita Zamoyskich i postaci wspomnianego Floriana Szarego, protoplasty rodu, który w bitwie pod Płowcami w taki sam sposób został zraniony. Obrazy te odznaczają się cechami weneckiej szkoły manierystycznej.

Relikwie św. Tomasza

Wiemy, że relikwie św. Tomasza w 232 r. przewieziono z Indii, gdzie Apostoł zginął, do Edessy w Turcji. Następnie w końcu XII wieku na wyspę Chios. Genueński kupiec Leon Acciaiuoli przywiózł je do Ortony 6 września 1258 r. Spoczęły w kościele Najświętszej Marii Królowej. Turcy podczas jednego z najazdów zbezcześcili grób świętego, ale relikwie zostały uratowane przez kapłanów.

Założyciel Zamościa i fundator kolegiaty Jan Zamoyski sprowadził w 1589 r. dla zamojskiej świątyni relikwie św. Tomasza Apostoła – patrona rodu, miasta i kościoła. Otrzymał je od papieża Sykstusa V (1521-1590). Są to relikwie pierwszego rzędu – fragment kości (nie ustalono jaki). Przetrzymywane są w relikwiarzu z kryształu górskiego, typu puszkowego pochodzącym z ok. 1600 r. fundacji Jana Zamoyskiego. Na szczycie postać w bordowym stroju wysadzanym kamieniami takiego samego koloru. Prawą rękę trzyma podniesioną w geście błogosławieństwa, w lewej złota kula. Nad głową aureola. Postać stoi w złotym kielichu z bordowymi kamieniami. Pod nim w krysztale zatopiona relikwia. Wokół niego otaczający pierścień, na którym wyryto słowa wypowiedziane przez Apostoła w Wieczerniku: „PAN MOY Y BOG MOY” (Pan mój i Bóg mój). Rękojeść relikwiarza jest z kryształu, w górnej części ozłocona ze zdobniczymi elementami roślinnymi i wysadzona kamieniami w kolorze bordowym. Podstawa złota, także z elementami roślinnymi wyłożonymi bordowymi i białymi kamieniami. Prośbą zawartą w testamencie przez Jana Zamoyskiego było to, by w jednym relikwiarzu znalazły się relikwie zarówno św. Tomasza (z jednej strony), a z drugiej rąbek szaty Najświętszej Maryi Panny. Relikwia patrona szczególnie czczona była przez Tomasza Zamoyskiego (syna Jana), który pod koniec życia zabrał ją do pałacu i do kolegiaty wróciła blisko wiek później. Od 1715 r. obchodzono doroczną uroczystość relikwii, wystawiając je (m.in. relikwie św. Tomasza) w ołtarzu głównym i obnosząc w procesji.

Tagi:
katedra Zamość św. Tomasz Apostoł

Niedziela radiowa w Dąbrowicy

2018-03-28 10:57

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 13/2018, str. IV

Katolickie Radio Zamość w ramach cyklu spotkań „Niedziela Radiowa” tym razem odwiedziło parafię św. Maksymiliana Kolbego w Dąbrowicy

Joanna Ferens
Św. Maksymilian Maria Kolbe, patron dąbrowickiej parafii

Był to wyjątkowy czas spotkania ze wspólnotą parafialną oraz jej duszpasterzem, a także doskonała okazja do zapoznania się z historią parafii, a także z jej codzienną działalnością.

Parafia należy do dekanatu Biłgoraj Północ Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej. Jej początki sięgają do roku 1982, kiedy to rozpoczęto starania o budowę kościoła parafialnego, które nadzorował proboszcz parafii św. Marii Magdaleny w Biłgoraju – ks. Florian Fornal. Poświęcenia nowo wybudowanej świątyni, jeszcze jako kościoła filialnego parafii św. Marii Magdaleny w Biłgoraju, dokonał, 17 sierpnia 1986 r. bp Jan Śrutwa, ówczesny biskup pomocniczy diecezji lubelskiej.

Historia parafii

Parafia w Dąbrowicy została erygowana w roku powstania diecezji zamojsko-lubaczowskiej, dokładnie 9 czerwca 1992 r. przez pierwszego biskupa diecezjalnego Jana Śrutwę i w ubiegłym roku obchodziła 25-lecie swojego istnienia. Teren parafii został wydzielony z parafii św. Marii Magdaleny w Biłgoraju oraz z parafii św. Michała Archanioła w Soli. Na początku w głównym ołtarzu znajdował się obraz Św. Maksymiliana Kolbego wykonany przez Marka Terleckiego z Zamościa, dziś, po remoncie całego prezbiterium, w centrum ołtarza znajduje się dwumetrowa figura Jezusa Miłosiernego, zaś po obu jego stronach obrazy Matki Bożej Częstochowskiej i św. Maksymiliana. Warto dodać, że przy świątyni znajduje się dzwonnica, a w niej trzy dzwony konsekrowane w 1991 r. przez bp. Piotra Hemperka. Pierwszym proboszczem parafii w Dąbrowicy został ks. Antoni Gębala, który sprawował tę funkcję do 1998 r., po nim parafię objęli dziś już śp. ks. Bolesław Małek i śp. ks. Andrzej Kucewicz, zaś obecnie tę funkcję od ośmiu lat sprawuje ks. Józef Bednarski, który jest również diecezjalnym duszpasterzem rolników. Z terenu parafii wywodzi się pięć sióstr zakonnych, jeden kapłan i jeden werbista, o. Jarosław Różański z Polskiej Prowincji Zgromadzenia Słowa Bożego. Z Dąbrowicy pochodził również tragicznie zmarły w 2007 r. w Alpach ks. Zbigniew Antosz.

Parafia obecnie

Obecnie parafia w Dąbrowicy liczy ok. 1200 mieszkańców. Na jej terenie znajduje się Szkoła Podstawowa, w której za katechizację odpowiada ks. Józef Bednarski i katechetka Monika Frąk. W parafii znajdują się relikwie św. Maksymiliana Kolbego i błogosławionych ojców franciszkanów o. Zbigniewa Strzałkowskiego i Michała Tomaszka, którzy zginęli śmiercią męczeńską w Peru. Działa tutaj również wiele grup modlitewnych, m.in. Legion Maryi, Apostolstwo Matki Bożej Dobrej Śmierci, Apostolat Złota Róża czy Różaniec Rodziców za Dzieci.

Podczas Niedzieli Radiowej wszystkich zebranych w świątyni powitał proboszcz parafii – ks. Józef Bednarski, który jednocześnie dziękował pracownikom diecezjalnej rozgłośni za przybycie i składał życzenia z okazji jubileuszu 20-lecia radia. – W ten piękny jubileusz życzę, w imieniu swoim i moich parafian, wszystkim pracownikom naszego diecezjalnego radia, aby św. Maksymilian był orędownikiem przed Panem Bogiem i wypraszał dla was Boże błogosławieństwo i potrzebne łaski. Cieszcie się opieką Maryi, Matki Odkupiciela, patronki naszej diecezji oraz pozyskujcie nowych radiosłuchaczy – wskazał proboszcz dąbrowickiej parafii.

Z Bogiem możliwe jest wszystko

Słowo Boże wygłosił ekonom diecezji zamojsko-lubaczowskiej ks. Miłosław Żur, który przywołał postać św. Maksymiliana Kolbego i jego wielki wkład w istnienie mediów katolickich w Polsce. – Patron tej parafii, kiedy wrócił do Polski po studiach w Rzymie, wiedział, że trzeba uczynić wszystko, by media służyły człowiekowi, prawdzie i były przedłużeniem głosu kaznodziejów, katechetów, rekolekcjonistów i dobrych rodziców. Wiemy, jak te media są ważne, bo o nie toczy się walka i my w tej walce zwyciężamy, kiedy szukamy źródła informacji, która będzie nas budowała, uskrzydlała i pomagała nam mądrze i twardo stąpać po ziemi – podkreślił kaznodzieja.

Ks. Miłosław Żur podkreślał także wielką misję ewangelizacji realizowaną przez Katolickie Radio Zamość. – Nasze radio jest narzędziem, którym również Kościół się posługuje, aby dotrzeć do serc, by pokazać, ku czemu warto się zwracać, gdzie szukać pomocy i gdzie jest to źródło, które daje wodę żywą. Szatan będzie wciąż nas próbował zniechęcić, ale nie wolno nam zapomnieć, że pomimo naszych słabości, prawdziwym lekarzem jest Jezus Chrystus, który wciąż czeka na nas w sakramencie pokuty i chce nas karmić swoim ciałem w Komunii św. Musimy ufać, że z Panem Bogiem wszystko jest możliwe – wskazał.

Niedziela Radiowa w Dąbrowicy odbyła się w przeddzień uroczystości ku czci św. Józefa, który jest patronem Księdza Proboszcza. Z tej okazji jedna z parafianek, Katarzyna Strzęciwilk, napisała dla ks. Józefa wiersz, będący również pięknymi życzeniami, zaś odczytała go jej synowa, Halina Strzęciwilk.

W drodze do Boga

– Zapraszam do gościnnej i uroczej parafii w Dąbrowicy. Tutaj możemy nasze modlitwy do Pana Boga zanosić przez orędownictwo św. o. Maksymiliana i męczenników polskich w Peru: o. Zbigniewa i o. Michała. Główne uroczystości odpustowe ku czci Patrona naszej parafii odbywają się co roku w niedzielę po 14 sierpnia, który jest liturgicznym wspomnieniem św. Maksymiliana Kolbego. Dlatego już dzisiaj gorąco zapraszam do ufnej modlitwy za wstawiennictwem tego wyjątkowego orędownika. Św. o. Maksymilian był wielkim czcicielem Niepokalanej, nie wahał się oddać swojego życia najpierw na służbę Maryi, wybierając zarówno koronę czystości, jak i męczeństwa, a później za drugiego człowieka, w niemieckim obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Ponadto życzę wszystkim pracownikom i słuchaczom Katolickiego Radia Zamość i czytelnikom „Niedzieli Zamojsko-Lubaczowskiej” nowych odbiorców na kolejne lata prowadzenia ludzi do Pana Boga i Królestwa Niebieskiego poprzez codzienne przekazywanie Dobrej Nowiny – mówił na zakończenie spotkania ks. Bednarski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Wielka Brytania: ks. Gabriele modli się przy łóżku Alfiego

2018-04-26 15:59

vaticannews.va / Liverpool, Watykan (KAI)

Rodzice Alfiego Eczują się po raz kolejny zdradzeni przez swój kraj. Jednak decyzja sądu ich nie powstrzyma. Zapewnili mnie, że będą dalej walczyć i zrobią wszystko, co w ich mocy, by ich syn został przewieziony do Włoch – powiedział ks. Gabriele Brusco, który towarzyszy angielskiemu chłopcu i jego rodzinie w walce o życie i godną opiekę w chorobie.

Alfie Evans/Facebook

Po wczorajszej decyzji sądu apelacyjnego, który odrzucił odwołanie rodziców i potwierdził, że Alfiego nie można przetransportować na dalszą terapię do Rzymu, Thomas Evens, tata chłopca, oświadczył, że będzie zabiegał u lekarzy o jak najszybsze przeniesienie go do domu.

Ks. Brusco, który niemal przez cały czas pozostaje w szpitalu w Liverpoolu, potwierdza, że stan chłopca jest stabilny. Rodzicom bardzo zależy na obecności kapłana, proszą by się modlił za Alfiego czy choćby, na znak błogosławieństwa, kładł rękę na jego czole. Kwestia wiary jest w tej całej sprawie bardzo ważna – mówi włoski kapłan.

- Musimy mieć nadzieję i modlić się – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Brusco. – Bo cudu nigdy nie da się wykluczyć. Jesteśmy wierzący i dlatego w to wierzymy. Teraz jednak trzeba czekać. Tylko Bóg wie, kiedy udzieli nam tego cudu, i czy w ogóle nam go udzieli.

Ks. Brusco zwraca też uwagę na bardzo napiętą atmosferę w samym szpitalu i stałą obecność policjantów. Podkreśla też, że jest pełen podziwu dla młodych rodziców Alfiego. „Gdybym to ja był ojcem – powiedział włoski kapłan - to podobnie jak Tom, zrobiłbym wszystko, by ocalić mego syna i nie poddałbym się po orzeczeniu sędziego, który nie pozwala przyjąć pomocy od tych, którzy chcą udzielić opieki umierającemu synowi”.

Tymczasem do Watykanu przyjechał wczoraj arcybiskup Liverpoolu i po audiencji ogólnej rozmawiał z papieżem. Powiedział Franciszkowi, że katolicy w jego diecezji są do głębi wzruszeni całą sprawą. Stanął też jednak w obronie szpitala, w którym przetrzymywany jest Alfie. Zapewnił, że jego personel robi wszystko, co po ludzku jest możliwe, by pomóc dziecku. Wyraził wdzięczność za współczucie okazane w tej sprawie przez Włochów. „Wiem jednak – dodał abp Malcolm McMahon – że i nasz system medyczny i prawny w Zjednoczonym Królestwie jest oparty na współczuciu i ochronie praw dziecka”.

W obronie lekarzy stanęła też brytyjska policja. Oświadczyła, że monitoruje związaną z tą sprawą aktywność na sieciach społecznościowych i zagroziła sankcjami prawnymi przeciwko tym, którzy obrażają pracowników liverpoolskiego szpitala.

Tym nie mniej dyskusja na temat kontrowersyjnych decyzji brytyjskich lekarzy i prawników nie milknie. Stawka jest bowiem bardzo wysoka – uważa bp Francesco Cavina, który w ubiegłym tygodniu zorganizował spotkanie papieża Franciszka z tatą Alfiego Thomasem Evansem.

- Nasi ojcowie walczyli z nazizmem i komunizmem, ponieważ były to ideologie, w których państwo stało się dobrem absolutnym, decydującym o dobru i złu, o życiu i śmierci swych obywateli – powiedział Radiu Watykańskiemu bp Cavina. – Trzeba sobie postawić pytanie, czy dziś ponownie nie zbliżamy się do takiej sytuacji. Tym razem ma to jednak inną oprawę. Mówi się bowiem o godnym życiu, którego to dziecko, zdaniem szpitala, mieć nie będzie. Jest to bardzo niepokojące. Ale zarazem wydaje mi się, że do wielu sumień dotarło jednak, o co chodzi tak naprawdę w tej walce. Jest to walka o życie, by móc nadal żyć i by nikt inny nie decydował, kto ma prawo żyć, a kto musi umrzeć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hanna Chrzanowska – historia procesu beatyfikacyjnego

2018-04-27 09:23

Opr. Magdalena Dobrzyniak / Kraków (KAI)

Z udziałem Episkopatu Polski, władz państwowych oraz przedstawicieli międzynarodowego środowiska pielęgniarskiego i kilkuset osób chorych i niepełnosprawnych odbędzie się 28 kwietnia beatyfikacja służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej. Proces beatyfikacyjny krakowskiej pielęgniarki rozpoczął się w 1998 roku, ale kard. Karol Wojtyła wyrażał przekonanie o jej świętości już podczas pogrzebu swojej współpracownicy, który odbył się 2 maja 1973 roku.

Archiwum parafii pw. św. Mikołaja w Krakowie
Hania w wieku 15 lat

Opinia świętości

O tym, że Hanna Chrzanowska zmarła w opinii świętości, świadczy kazanie pogrzebowe kard. Karola Wojtyły, w którym mówił m. in.: „Byłaś wśród nas jakimś wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw z Kazania na Górze, zwłaszcza tego, które mówi: Błogosławieni miłosierni”. Podczas złożenia trumny do grobu, zamiast zwyczajowego śpiewu Salve Regina lub modlitwy Anioł Pański, kard. Wojtyła zaintonował Magnificat anima mea Domini. „Już wtedy wyraził swoją opinię i przekonanie, że zmarła osoba wyjątkowa, za życie której trzeba dziękować Bogu” – uważa ks. Andrzej Scąber, delegat Arcybiskupa Krakowskiego ds. kanonizacyjnych. W swoim testamencie Hanna Chrzanowska wszystko, co miała, zapisała na rzecz chorych. Wyjątkiem był obraz Pankiewicza, który trafił do opactwa benedyktynów w Tyńcu oraz obszerne zbiory biblioteczne, które znalazły się w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Powód sprawy

Jak wyjaśnia ks. Andrzej Scąber, każda sprawa musi mieć swojego powoda. Może być nim osoba prawna (np. diecezja, zakon, zgromadzenie, stowarzyszenie, parafia), czasem osoba fizyczna. Powód ponosi odpowiedzialność moralną i finansową za sprawę. „Podczas pierwszego spotkania krakowskich pielęgniarek z ks. Stefanem Ryłko, który wówczas prowadził sprawy kanonizacyjne w archidiecezji, jasnym się stało, że nie udźwigną one ciężaru procesu. Powodem sprawy musiała być archidiecezja” – relacjonuje duchowny. Dodaje przy tym, że gdyby nie inicjatywa pielęgniarek, do beatyfikacji by nie doszło. „To będzie uroczystość pielęgniarek i ich podopiecznych, chorych, którym przez całe życie służyła przyszła błogosławiona” – zaznacza.

Z formalnym wnioskiem o rozpoczęcie sprawy do ówczesnego arcybiskupa metropolity kard. Franciszka Macharskiego wystąpiło 4 grudnia 1995 roku Stowarzyszenie Katolickie Pielęgniarek i Położnych.

Opinia Konferencji Episkopatu Polski i Nihil obstat Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych

Kard. Franciszek Macharski 1 marca 1997 roku zwrócił się do Przewodniczącego Episkopatu Polski kard. Józefa Glempa, aby biskupi wydali swoją opinię co do zasadności prowadzenia sprawy. Tydzień później prymas Polski kard. Józef Glemp w imieniu Konferencji Episkopatu Polski wydał pozytywną opinię w tej sprawie i można ją było przedstawić Stolicy Apostolskiej.

Po otrzymaniu pozytywnej opinii KEP kard. Macharski powołał Komisję Historyczną. Tworzyli ją śp. prof. Urszula Perkowska, Krystyna Pęchalska i Maria Przybylska.

28 kwietnia 1997 roku na prośbę arcybiskupa krakowskiego, wraz z dołączoną pozytywną opinią Konferencji Episkopatu Polski, odpowiedział ówczesny prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych abp Alberto Bovone wydając Nihil obstat dla tej sprawy. Oznaczało to, że proces może być formalnie rozpoczęty przez arcybiskupa krakowskiego, a Stolica Apostolska nie ma żadnych zastrzeżeń co do jego prowadzenia. Od tego momentu kandydatce zaczął przysługiwać tytuł Służebnica Boża.

Postulator sprawy i suplex libellus

Postulatorem sprawy Służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej został ustanowiony 3 października 1998 roku ks. prałat Antoni Sołtysik, proboszcz parafii św. Mikołaja w Krakowie. Kolejny krok to tzw. suplex libellus czyli oficjalna prośba postulatora skierowana do biskupa o rozpoczęcie procesu. Takie pismo ks. Antoni Sołtysik złożył w kancelarii arcybiskupa krakowskiego 10 października 1998 roku. Dzień później kard. Franciszek Macharski odpowiedział na prośbę postulatora, ustanawiając Trybunał. Tworzyli go ks. Stefan Ryłko CRL, ks. Andrzej Scąber, ks. Andrzej Grodecki i Maria Cherian.

Pierwsza sesja Trybunału

Pierwsza sesja Trybunału odbyła się 3 listopada 1998 roku o godz. 9.00.w Kaplicy Arcybiskupów Krakowskich przy ul. Franciszkańskiej 3. Wzięło w niej udział wiele osób świeckich, przeważały pielęgniarki. Dzień później kard. Franciszek Macharski mianował wicepostulatora procesu. Została nim Helena Matoga. Świadkowie, materiał dowodowy

Proces diecezjalny trwał 5 lat, od listopada 1998 roku do listopada 2002 roku. Odbyło się 80 sesji, podczas których przesłuchano 72 świadków. Zeznania złożyli; 1 biskup, 6 kapłanów, 9 sióstr zakonnych, 56 osób świeckich. Ks. Scąber podkreśla, że wśród świadków, którzy złożyli najbardziej wartościowe zeznania, Positio causae wymienia; Alinę Rumun, która znała Hannę Chrzanowską od września 1945 roku i Wacławę Bogdal, którą Służebnica Boża poznała w 1946 roku. Obie były wykonawczyniami testamentu. Jako pierwsze złożyły zaprzysiężone zeznania. Poza tym wymieniani są: Zygmunt Kornacki, który pomagał organizować spotkania i rekolekcje dla chorych w Trzebini, ks. prof. Łukasz Kamykowski, który poznał p. Chrzanowską jako dziecko i której pomagał w opiece nad chorymi jako student, bp Kazimierz Górny pracujący w tamtych czasach w parafii św. Anny w Krakowie.

Obok zeznań świadków, Komisja Historyczna dotarła do 28 archiwów państwowych i kościelnych i 34 archiwów prywatnych. Na podstawie tych dokumentów sporządzona została obszerna relacja historyczna. Do akt sprawy zostały dołączone także wota cenzorów teologów: o. prof. Dominika Widera OCD i o. prof. Zdzisława Gogoli OFMConv. Obaj, niezależnie od siebie, stwierdzili, że w pismach służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej nie ma nic, co byłoby sprzeczne z wiarą katolicką i chrześcijańską moralnością. Ten olbrzymi materiał dowodowy został przekazany do Stolicy Apostolskiej.

Postulator rzymski

26 lipca 2006 roku metropolita krakowski abp Stanisław Dziwisz ustanowił rzymskim postulatorem sprawy ks. prałata Mieczysława Niepsuja, dyrektora Domu Polskiego w Rzymie. Ponadto kard. Dziwisz, jak wspomina ks. Andrzej Scąber, osobiście przejął na siebie ciężar finansowy procesu. Nowy postulator sprawy, zgodnie z wymogami prawa, poprosił o otwarcie akt procesu w celu uzyskania dekretu ważności. Taki dekret otwarcia akt Kongregacja wydała 26 września 2006 roku.

Domniemany cud

W 2001 roku diecezjalny proces heroiczności cnót dobiegał końca. W Krakowie doszło w tym roku do natychmiastowego uzdrowienia Zofii Szlendak-Cholewińskiej, która była pielęgniarką i wychowanką Hanny Chrzanowskiej. Poznały się w 1950 roku. To właśnie ona zaprowadziła przyszłą błogosławioną do ks. Karola Wojtyły, kiedy to rozpoczęło się dzieło życia Chrzanowskiej: pielęgniarstwo społeczne.

Zofia od lat cierpiała na silne bóle i zawroty głowy. Badania wykazały, że to nieoperacyjny naczyniak tętniczo-żylny mózgu., a jego pęknięcie może spowodować natychmiastową śmierć. Pękł w marcu 2001 r., a wylew krwi spowodował niedowład kończyn górnych i dolnych. W czasie wylewu Zofia Szlendak-Cholewińska przeszła zawał serca. Jej stan był bardzo ciężki. Potrzebowała całodobowej opieki. Leżała nieprzytomna przez sześć tygodni. Rozpoczęła się modlitwa o jej zdrowie nowenną za wstawiennictwem Hanny Chrzanowskiej w krakowskim kościele św. Mikołaja oraz w kościele św. Marka. Pewnej nocy chorej kobiecie przyśniła się Hanna Chrzanowska, która z uśmiechem powiedziała, że wszystko będzie dobrze. Po przebudzeniu Zofia wróciła do pełnej sprawności fizycznej i intelektualnej. Zmarła na chłoniaka w 2011 r.

Dekret beatyfikacyjny

Dekret ważności procesu diecezjalnego został wydany 11 stycznia 2008 roku, a miesiąc później Kongregacja przydzieliła do tej sprawy relatora, którym jest o. Zdzisław Józef Kijas OFMConv. Positio causae liczy blisko 700 stron. Efektem tej pracy był dekret heroiczności cnót. Papież Franciszek polecił go promulgować 30 września 2015 roku. 7 lipca ub. roku papież Franciszek zatwierdził dekret beatyfikacyjny. Podstawą było uznanie cudu uzdrowienia Zofii Szlendak-Cholewińskiej za przyczyną służebnicy Bożej.

Ekshumacja, rekognicja i przeniesienie doczesnych szczątków z Cmentarza Rakowickiego do podziemi kościoła św. Mikołaja nastąpiło 6 kwietnia 2016 roku. Dwa lata później odbyło się pobranie relikwii przyszłej błogosławionej i przeniesienie jej szczątków do sarkofagu w kaplicy kościoła św. Mikołaja. Postulacja przygotowała sto kapsułek z cząstkami, które po beatyfikacji będą czczone jako relikwie krakowskiej pielęgniarki. „Następna rekognicja będzie mogła być wykonana dopiero przed kanonizacją. Nie wiadomo, kiedy ona nastąpi, więc zdecydowano, by tych cząstek pobrać więcej” – mówi ks. Scąber, dodając, ze część relikwii będzie przygotowana do przekazania wspólnotom, które o nie proszą, a część zostanie zabezpieczona i przechowywana w skarbcu kościelnym.

Sarkofag z alabastru z doczesnymi szczątkami Hanny Chrzanowskiej jest darem polskich pielęgniarek, które w ten sposób chciały uczcić swoją nauczycielkę. Na białej trumience umieszczony jest złoty napis „Błogosławiona Hanna Chrzanowska. Pielęgniarka” oraz daty jej urodzin i śmierci.

W kaplicy, która jest przeznaczona na miejsce oddawania czci przyszłej błogosławionej, znajduje się zabytkowy poliptyk z przełomu XV i XVI wieku. Po beatyfikacji Hanny Chrzanowskiej na jednej z bocznych ścian będzie umieszczony jej obraz beatyfikacyjny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem