Reklama

Dar od świętego Jana Pawła Wielkiego

2017-03-23 09:49

Bp Jan Śrutwa
Edycja zamojsko-lubaczowska 13/2017, str. 4-5

Joanna Ferens
Bp Jan Śrutwa – pierwszy pasterz Kościoła zamojsko-lubaczowskiego

W uroczystość Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie, dnia 25 marca 1992 r., powołana została do życia Diecezja Zamojsko-Lubaczowska. Stało się to mocą decyzji ówczesnego papieża Jana Pawła II. Myśl o powołaniu do życia naszej diecezji narodziła się zatem w sercu człowieka, którego już za czasów jego ziemskiego życia traktowaliśmy na co dzień jako doskonałego wykonawcę Bożych planów zbawienia, tak w naszej Ojczyźnie, jak i na całym świecie. Nową diecezję przyjęliśmy więc jako dar św. Jana Pawła Wielkiego, złożony w nasze niegodne ręce

Niedawne obchody 1050-lecia Chrztu Polski rzuciły snop nowego światła m.in. na ciągle jeszcze świeży fakt zaistnienia naszej diecezji.

Perspektywa historyczna

Oto książę polski z rodu Piastów zaprosił w 966 r. na nasze ziemie Zbawiciela ludzkości, Jezusa Chrystusa, razem z Jego Najświętszą Matką. Kronikarze tamtej epoki odnotowali, że już po upływie dwu lat od owego wiekopomnego chrztu „Polonia coepit habere episcopum – Polska otrzymała pierwszego biskupa”. Historycy są niemal zgodni, że był nim misjonarz Jordan, który swoją siedzibę miał w Poznaniu. Tak zaczęła się budowa organizacji kościelnej na ziemiach polskich, która miała odtąd rozwijać się wraz z upływem czasu – aż po nasze dni.

Przełomowy w tym dziejowym procesie okazał się Rok Tysięczny, kiedy to w Gnieźnie, przy relikwiach świętego męczennika Wojciecha, doszło do spotkania syna księcia Mieszka, którym był Bolesław Chrobry, z cesarzem Ottonem III oraz przedstawicielami papieża Sylwestra II. Rezultatem tego zjazdu było ustanowienie arcybiskupstwa w Gnieźnie oraz podległych mu biskupstw w Krakowie, Wrocławiu i Kołobrzegu. Metropolia Gnieźnieńska była zatem pierwszą prowincją kościelną na naszych ziemiach, która powstała jeszcze u schyłku X wieku.

Reklama

Druga taka prowincja – znana powszechnie jako Metropolia Lwowska – powstała w wieku XIV. Weszły w jej skład takie m.in., powołane wtedy do życia, biskupstwa jak Chełm i Przemyśl. Na terenach obu tych diecezji katolickich rozciągały się, aż do rozbiorów Polski, nasze strony rodzinne, położone między Bugiem i Sanem.

W Polsce odrodzonej Stolica Apostolska ustanowiła 5 metropolii, które od 1925 r. grupowały 21 diecezji. Ponieważ w wyniku II wojny światowej zwycięskie mocarstwa przesunęły terytorium Polski bardzo znacznie ze wschodu na zachód, zachodziła potrzeba kolejnego uregulowania takiego stanu rzeczy z punktu widzenia duszpasterskiej troski Kościoła. Stało się to realne dopiero po upadku imperium sowieckiego w Europie Środkowo-Wschodniej oraz formalnym uznaniu przez zjednoczone Niemcy granicy z Polską. Bulla Ojca Świętego Jana Pawła II „Totus Tuus Poloniae populus – Cały Twój naród polski”, z 25 marca 1992 r., powiększyła do ośmiu liczbę katolickich metropolii w Polsce, które objęły 39 diecezji. Pośród 13 całkiem nowych biskupstw, ustanowionych przed dwudziestu pięciu laty, znalazła się także Diecezja Zamojsko-Lubaczowska. W jej skład weszło 10 dekanatów z południowo-wschodnich terenów dotychczasowej Diecezji Lubelskiej oraz cztery dekanaty tworzące ówczesną Administraturę Apostolską w Lubaczowie.

Należy koniecznie pamiętać o tym, że organizacja kościelna w Polsce oraz jej wszelkie przeobrażenia od X wieku aż po chwilę obecną pozostawały zawsze w ścisłym związku z misyjnym mandatem Zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa, skierowanym do Apostołów: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego (Mt 28, 19). Kościół został wtedy posłany przez Zbawiciela do wszystkich narodów celem głoszenia im Ewangelii. Jego ziemska organizacja, także na ziemiach polskich, służyła i dalej służy naszej pełniejszej ewange­lizacji – stosownie do warunków i wymogów każdej epoki oraz wszelkich okoliczności.

Powstanie Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej wpisuje się zatem w taki właśnie kontekst biblijny, teologiczny i historyczny, znajdując w nim swoje głębokie uzasadnienie. Zawsze chodzi przecież o to, żeby Chrystus był obecny na każdym skrawku naszej ziemi ojczystej i w sercach wszystkich jej mieszkańców. Doświadczenie historyczne poucza nas przy tym, że bez Chrystusa i Jego nauki nie ma rozwiązania dla żadnego z naszych istotnych problemów życiowych, natomiast z Nim możemy osiągnąć wszystko.

Refleksje o minionym ćwierćwieczu

W drugiej części tego wspomnieniowego artykułu przechodzę już do spraw bardziej osobistych. Ojciec Święty nikogo nie zmusza do przyjęcia urzędu biskupa diecezjalnego. W imieniu więc św. Jana Pawła II kluczowe pytanie, czy zgadzam się przyjąć papieską nominację do Zamościa, postawił mi w Warszawie 11 marca 1992 r. Nuncjusz Apostolski w Polsce abp Józef Kowalczyk. Po wymianie zdań, podczas której rzuciłem i taką uwagę, że jest to sprawa wyjątkowo poważna, wyraziłem zgodę i podpisałem stosowne dokumenty. Na zakończenie Nuncjusz powiedział do mnie: „Musi ksiądz biskup pięknie urządzić tę diecezję, a przede wszystkim Zamość, który mi przypomina miasta Italii”.

Oficjalne ogłoszenie wszystkich papieskich decyzji nastąpiło 24 marca 1992 r. w Gnieźnie u grobu św. Wojciecha. W grupie kilkunastu innych biskupów złożyłem tam wyznanie wiary i stosowną przysięgę. Dnia następnego, czyli na Zwiastowanie NMP, 25 marca, już w Warszawie, brałem udział – wraz z arcybiskupami Jerzym Strobą i Józefem Życińskim – w konferencji dla dziennikarzy, która dotyczyła najświeższych decyzji Ojca Świętego w odniesieniu do Kościoła w Polsce. Tego samego dnia dotarłem do Zamościa i o godz. 18 wobec przedstawicieli duchowieństwa i wiernych zgromadzonych w katedrze przejąłem obowiązki pierwszego Biskupa Zamojsko-Lubaczowskiego.

Fakt ustanowienia naszej diecezji został przyjęty pozytywnie zarówno wśród duchowieństwa, jak i w kręgach katolickiego laikatu. Tym niemniej pewna osoba wyznała niebawem przede mną, że milej by jej było oglądać na moim miejscu innego biskupa. Ze spokojem odpowiedziałem na to, że wszystkie decyzje, związane z powstaniem tej diecezji oraz jej obsadą personalną, podjął osobiście nasz wielki papież Jan Paweł II.

Natomiast zupełnie niedawno temu postawiono mi pytanie, co dało mieszkańcom Ziemi Zamojsko-Lubaczowskiej ustanowienie naszej diecezji razem z faktem usytuowania Kurii Diecezjalnej w Zamościu. W odpowiedzi nawiązałem od razu do wizyty apostolskiej Jana Pawła Wielkiego w 1999 r. właśnie w tym mieście. Zaznaczyłem, że odbierał on nieustające zaproszenia także z innych ówczesnych miast wojewódzkich, takich jak chociażby: Chełm, Biała Podlaska czy Tarnobrzeg. Tymczasem św. Jan Paweł II odwiedził modlitewnie Lubaczów, Sandomierz i Zamość, ponieważ jako zwierzchnik Kościoła katolickiego miał na uwadze przede wszystkim miejscowości będące siedzibami biskupimi, do grona których przed dwudziestu pięciu laty dołączył także Zamość.

Mój inteligentny rozmówca od razu podsumował taką wypowiedź stwierdzeniem, że dla samej tylko owej wizyty apostolskiej z 1999 r. warto było ustanowić tę nową diecezję i uczynić „Padwę Północy” siedzibą biskupią. Potem już jeden przez drugiego przywoływaliśmy sobie te fakty i wydarzenia, które pozostawały w związku przyczynowym z powołaniem do życia tej diecezji. Gdy więc wskazałem dla przykładu na odzyskany dla kultu katolickiego kościół Ojców Franciszkanów, mój rozmówca natychmiast wspomniał o wspaniale odnowionej Katedrze Zamojskiej. Mówiłem jeszcze o powrocie w te strony zarówno Franciszkanów Konwentualnych jak i Sióstr Klarysek. Padło wypowiedziane z zapałem uzupełnienie, że dla kina „Stylowy” oraz dla Liceum Sztuk Plastycznych odejście ze świątyni było bardzo szczęśliwe, ponieważ wreszcie znalazły się dla nich lokale godne tak szacownych instytucji. Wspomniałem następnie o powołaniu do życia na przykład Katolickiego Radia Zamość czy też „Niedzieli Zamojsko-Lubaczowskiej”. Mój rozmówca dodał ze swojej strony, że osobiste poświęcenie szpitala „papieskiego” przez św. Jana Pawła Wielkiego ciągle dodaje skrzydeł pracownikom tej instytucji zdrowia publicznego i lokuje ją od lat w czołówce tego rodzaju placówek w naszej Ojczyźnie.

Na koniec tej pogodnej rozmowy słuchałem słów uznania dla moich następców w osobach abp. Wacława Depo i bp. Mariana Rojka. Mój interlokutor obiecał, że odtąd w całej naszej diecezji będzie już samodzielnie wyszukiwał takich znaków pamięci jak nowe parafie, wzniesione krzyże, kaplice i kościoły, ukoronowane obrazy cudowne, poświęcone budynki i pomniki oraz miejsca zbiorowych modlitw.

Zakończenie

Kiedy starsza o pięć lat moja siostra Regina Szaruga (zm. w 2012 r.) dowiedziała się w 1992 r. o wyznaczeniu mnie przez Ojca Świętego do budowania zrębów tej nowej diecezji, z matczynym zatroskaniem zapytała, czy nie byłoby lepiej, gdybym takie samo zadanie podjął nie w Zamościu, lecz gdzieś w innym rejonie Polski. Myślała wtedy niewątpliwie o mądrości ludowej, która głosi, że nikt nie jest prorokiem we własnej ojczyźnie. Ale w roku 2011, kiedy przyjechała z odwiedzinami do biłgorajskiego Domu Księży Seniorów, w pewnej chwili powiedziała mi tylko tyle: „Jakżeż ładnie wywiązałeś się, mój kochany braciszku, z tego papieskiego skierowania na kilkanaście lat do Zamościa”.

Biłgoraj, 4 marca 2017 r.

Tagi:
rocznica diecezja

Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu

2018-07-11 20:32

kos / Warszawa (KAI)

Na stołecznym Skwerze Wołyńskim, pod pomnikiem upamiętniającym ofiary ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów, odbyła się centralna uroczystość 75. rocznicy „krwawej niedzieli na Kresach Wschodnich”. 11 lipca 1943 r. oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i innych organizacji nacjonalistycznych dokonały skoordynowanego ataku na 99 miejscowości dokonując masowych zbrodni na polskich mieszkańcach Wołynia i Małopolski Wschodniej. W trakcie uroczystości z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego odczytany został apel pamięci i odmówione zostały modlitwy międzyreligijne.

www.premier.gov.pl

Uroczystość rozpoczęła się od odśpiewania hymnu państwowego. Następnie odczytana została decyzja Jana Józefa Kasprzyka, szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych o odznaczeniu ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, przewodniczącego społecznych obchodów 75. rocznicy rzezi wołyńskiej medalem Pro Patria.

– To jest zbrodnia wyjątkowa, zbrodnia okrutnego ludobójstwa, które nie miało precedensu na taką skalę w historii Polski. Na pewno w historii świata przy tym barbarzyństwie, przy tym bestialskim mordowaniu, sadystycznym mordowaniu też nie miało precedensu – powiedział podczas uroczystości premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu zadeklarował, że nie spocznie dopóki cała prawda o tym ludobójstwie nie zostanie wyjaśniona, a każdy z okrutnie zamordowanych nie zostanie upamiętniony. – Symbolem pamięci o tej tragedii jest kwiat lnu. Len służył do leczenia ran. Rany pamięci możemy leczyć tylko na fundamencie prawdy o tamtym czasie. Tylko w oparciu o fundament prawdy możemy zbudować pojednanie – powiedział Mateusz Morawiecki.

List od prezydenta Andrzeja Dudy odczytała szefowa Kancelarii Prezydenta RP Halina Szymańska. Prezydent przypomniał „zamordowani w rzezi wołyńskiej zginęli, bo byli Polakami”. Prezydent wyraził przekonanie, że „polsko-ukraińska trudna historia nie może być przeszkodą w budowaniu przyszłości”.

Prezydent podkreślił, że prawda o rzezi wołyńskiej „jest potrzebna, abyśmy mogli sobie trwale ufać i wzajemnie liczyć na siebie. Prawda w ostatecznym rozrachunku nigdy nie osłabia; prawda wyzwala, buduje mosty, pozwala przemówić ludzkim sumieniom i sercom. Z uznaniem odbieramy postawy historyków ukraińskich, działaczy publicznych oraz zwykłych Ukraińców, którzy za podstawę rozmowy o naszych trudnych doświadczeniach przyjmują prawdę. To droga niełatwa, ale jedyna” - napisał Andrzej Duda.

– Było to ludobójstwo. Ludobójstwo takie samo jak ludobójstwa, których symbolem stały się piece krematoryjne niemieckich obozów koncentracyjnych i doły śmierci w katyńskim lesie. To było ludobójstwo niestety nierozliczone – powiedział Jan Józef Kasprzyk. Dodał, że Skwer Wołyński i znajdujący się tu pomnik stanowią „symboliczną mogiłę ofiar tamtej zbrodni”. – Dołożymy wszelkich starań, żeby każda ofiara zbrodni wołyńskiej została w sposób godny pochowana. Jesteśmy im to winni – zadeklarował.

Prezes IPN podziękował rodzinom wołyńskim, za to, że przez lata były depozytariuszami prawdy o tej zbrodni. – Wasz opór przyniósł owoce. Te uroczystości dzisiaj, w tym miejscu i przy Grobie Nieznanego Żołnierza pokazały, że prawda zwyciężyła – powiedział.

Szczepan Siekierka, prezes Stowarzyszenia Upamiętnienia Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów z OUN i UPA podziękował za zorganizowanie obchodów i udział przedstawicieli władz państwowych w upamiętnieniu ofiar rzezi wołyńskiej. – W minionych latach nasza działalność często spotykała się z niezrozumieniem władz państwowych i jej popleczników. Z góry fałszywie zakładano, że prawda historyczna miałaby szkodzić polskiej racji stanu. Dzisiejsze uroczystości pozwolę sobie ocenić jako szczególne wyróżnienie nas, Kresowian i zarazem wsparcie skierowane do członków rodzin zamordowanych oraz podziękowanie za nasz trud w dokumentowaniu tragedii na Wołyniu i we wschodniej Małopolsce – powiedział. Dodał, że Kresowianie nie obarczają ludności ukraińskiej i ich potomków za okrutne mordy dokonywane na naszych rodakach, ale „ukraińskich, banderowskich ludobójców oraz tych, którzy jeszcze dzisiaj utożsamiają się z ideologią gloryfikatorów nacjonalistów ukraińskich”.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski podkreślił, że największą raną dla Kresowian jest brak pochówków. – Mija 75 lat od tamtych wydarzeń, od ludobójstwa, ale do dziś 90 procent ofiar, spośród tych 150 czy 200 tys. nie tylko nie ma pomników, ale nie jest pochowana (…) W cywilizowanym świecie, każda ofiara ma prawo do pochówku. Dlatego liczę na władze III Rzeczpospolitej, że przełamią tę sytuację – powiedział.

Ks. Isakowicz-Zaleski upomniał się także o pomnik prof. Andrzeja Pityńskiego, upamiętniającego ofiary rzezi wołyńskiej, a także napis na płytach Grobu Nieznanego Żołnierza, z których po dwóch dniach po odsłonięciu w 2017 r., usunięto nazwę jednego z miejsc chwały oręża polskiego związanego z obrońcami Birczy. Podziękował też za wyróżnienie, które jak się wyraził, traktuje jako odznaczenie dla swego ojca, jednego ze świadków rzezi.

Modlitwie w intencji ofiar zbrodni wołyńskiej przewodniczył ks. płk January Wątroba, wikariusz generalny biskupa polowego. – W 75. rocznicę krwawej niedzieli przywołujemy tych, którzy zostali zamordowani tylko dlatego, że byli Polakami i prosimy Cię Boże, abyś raczył przyjąć ich do królestwa wiecznej szczęśliwości. Niech ofiara ich życia nie będzie daremna, lecz jeśli zgadza się to z Twoją wolą, niech stanie się posiewem lepszego jutra, zgody i pokoju między narodami – powiedział. Zebrani odmówili także Modlitwę Pańską.

W modlitwie międzyreligijnej uczestniczyli także przedstawiciele prawosławnego ordynariatu wojskowego, ewangelickiego naczelnego kapelana wojskowego oraz naczelnego rabina Polski. Odczytany został apel pamięci a pod pomnikami Rzezi Wołyńskiej oraz Pomnikiem 27. Dywizji Piechoty AK złożone zostały kwiaty.

W obchodach wzięli udział m.in. marszałkowie Sejmu i Senatu Marek Kuchciński i Stanisław Karczewski, Piotr Gliński, wicepremier i minister kultury i dziedzictwa narodowego, Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, senator Anna Maria Anders, sędzia Bogusław Nizieński oraz gen. dyw. Jan Śliwka, I zastępca Dowódcy Generalnego RSZ i gen. bryg. Robert Głąb, dowódca Garnizonu Warszawa. Obecni byli bliscy rodzin zamordowanych na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, poczty sztandarowe i mieszkańcy Warszawy.

W latach 1942–1945 w wyniku działań ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej zginęło ok. 100 tys. Polaków. Kolejne kilkaset tysięcy zostało zmuszonych do wyjazdu. W akcjach odwetowych zginęło ok. 15 tys. Ukraińców. Kulminacja ludobójstwa nastąpiła w lipcu 1943 r.

22 lipca 2016 Sejm RP ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Sejm oddał w niej hołd wszystkim obywatelom II Rzeczypospolitej zamordowanym przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1943–1945.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Irlandia zamyka przedostatnie seminarium duchowne na terenie kraju

2018-07-20 10:08

azr (Irish Times/KAI) / Belfast

We wrześniu br. kończy działalność katolickie seminarium duchowne św. Malachiasza w Belfaście, działające nieprzerwanie od 1833 r. To ósme seminarium zamknięte w Irlandii od 1993 r. Od jesieni irlandzcy kandydaci do kapłaństwa będą mogli kształcić się tylko w jednym diecezjalnym seminarium na terenie kraju lub w Kolegium Irlandzkim w Rzymie.

BOŻENA SZTAJNER

Seminarium św. Malachiasza zostanie zamknięte po 185 latach działalności. W tym czasie kształciło księży dla diecezji Down i Connor, a także dla Kościoła lokalnego w innych częściach Irlandii. Jako powód zamknięcia podano m.in. zamknięcie wydziału filozoficznego na Queens University w Belfaście, gdzie w ramach formacji seminaryjnej studiowali klerycy. Trzej seminarzyści, którzy przygotowywali się do kapłaństwa w zamykanym seminarium św. Malachiasza, zostaną przeniesieni do innych seminariów. Budynek będzie służył celom duszpasterskim.

Odtąd przyszli irlandzcy klerycy będą mieli do wyboru: jedyne seminarium diecezjalne na terenie kraju, w Maynooth, gdzie kształci się obecnie 35 seminarzystów i Kolegium Irlandzkie w Rzymie, w którym przygotowuje się do kapłaństwa 13 kandydatów.

Od 1993 r. w Irlandii zamknięto już 7 diecezjalnych seminariów duchownych i jedno, które przygotowywało kapłanów do posługi poza granicami kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

W Afryce jedność wydaje się niemożliwa

2018-07-21 16:53

vaticannews / Addis Abeba (KAI)

W Etiopii obradują biskupi wschodniej Afryki. Jednym z kluczowym problemów tego kontynentu jest budowanie harmonijnego współistnienia pomimo wielkich różnic kulturowych i etnicznych.

ArTo/pl.fotolia.com

Afryka jest kontynentem tak bardzo zróżnicowanym, że harmonijne współżycie wydaje się tam niemal niemożliwe. Tym ważniejsze jest w takich okolicznościach świadectwo Kościoła, który pokazuje, że można się wznieść ponad różnice etniczne i kulturowe – uważa bp Bernardin Mfumbusa z Tanzanii. Uczestniczy on w spotkaniu Stowarzyszenia Członków Konferencji Biskupów Wschodniej Afryki (AMECEA), które trwa w stolicy Etiopii.

W obradach bierze udział 200 biskupów z 11 krajów. Zakres poruszanych tematów jest bardzo szeroki. Wielu hierarchów zwraca uwagę na problem uchodźców. Wiąże się on przede wszystkim z trwającą od 5 lat wojną domową w Sudanie Południowym.

Głównym tematem obrad jest poszukiwanie zgody i jedności tego kontynentu pomimo obecnych tam wielkich różnic. Jak zauważa bp Mfumbusa, budowanie jedności jest tym trudniejsze, że wszyscy, którym zależy na wyzysku Czarnego Lądu odwołują się do tego, co dzieli Afrykańczyków. Jego zdaniem szczególne znaczenie tego zgromadzenia plenarnego polega właśnie na tym, że podjęło się ono tematu jedności i różnorodności. "Dziś mamy na naszym kontynencie wiele problemów z różnorodnością. Trwają konflikty, które odwołują się do różnic etnicznych. Na tej konferencji szukamy tego, co nas łączy, choć pochodzimy z dziewięciu różnych krajów, w których żyje ponad 200 grup etnicznych. Największym problemem są chyba różnice języków i kultur. Widzimy to na przykład tutaj w Etiopii, której język i kultura tak bardzo różni się od innych krajów. Musimy uznać, że te różnice istnieją i sprawiają, że harmonijna jedność jest po prostu niemożliwa. Jednakże spotkania takie jak nasze to próba zmierzenia się z tym problemem. Pamiętajmy, że polityków interesuje niestety przede wszystkim władza i pieniądze. I w tym celu dzielą ludzi. My natomiast poprzez nasze obrady wysyłamy inne przesłanie, pokazujemy, że jedność jest możliwa. Trzeba tylko chcieć. Dlatego ważne jest, by takich inicjatyw było więcej, byśmy pokazywali, że potrafią ze sobą współpracować katolicy, ale nie tylko, również chrześcijanie różnych wyznań, a także chrześcijanie i muzułmanie. A wtedy dotrze to również do naszych polityków" - powiedział Radiu Watykańskiemu bp Mfumbusa.

Podczas obrad przedstawicieli afrykańskich Kościołów bp Mfumbusa prowadził dyskusję panelową na temat nowych mediów. Zwrócił w niej uwagę na to, że ludzie nie dojrzeli do korzystania z nowych technologii. Wypowiadają się na Facebooku czy Twitterze zanim się zastanowią nad konsekwencjami, tego co piszą. W ten sposób bardzo łatwo wznieca się konflikty i powoduje dodatkowe podziały – przyznał tanzański biskup.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem