Reklama

Odpowiedź świeckich na potrzebę wspierania kapłanów

2017-03-30 09:37

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 14/2017, str. 6

Archiwum ks. Mieczysława Łęckiego

Z ks. Mieczysławem Łęckim rozmawia ks. Adrian Put

KS. ADRIAN PUT: – Bp Tadeusz Lityński powołał Księdza na moderatora apostolatu „Margaretka” w naszej diecezji. Proszę nam przybliżyć, czym jest to dzieło?

KS. MIECZYSŁAW ŁĘCKI: – Apostolat Modlitwy za Kapłanów „Margaretka” to dzieło, które zrodziło się w sercu Margaret z Kanady, dotkniętej w wieku 18 lat ciężką chorobą Heinego-Medina. Unieruchomiona, sparaliżowana dziewczyna została przez los przykuta do łóżka, ale doświadczenie krzyża nie zamknęło jej serca. Odnalazła swoje powołanie w miłości i szacunku do Boga i człowieka. Postanowiła swoje cierpienie ofiarować za innych, szczególnie za kapłanów. Jej życie stało się inspiracją dla Louise Ward, która jest założycielką ruchu. Wiele osób przyłączyło się do rozwoju tego dzieła, szczególnie o. Jozo, franciszkanin z Medjugorie, który, otrzymawszy „Margaretkę”, bardzo szybko złożył świadectwo o jej wielkiej sile i wsparciu, równocześnie zachęcając innych do włączenia się w to dzieło.

– Jakie są więc założenia tego ruchu?

– Jest to przede wszystkim odpowiedź świeckich na potrzebę wspierania kapłanów, podtrzymywania ich rąk wzniesionych do Boga. Każdego dnia jesteśmy posłani do pracy w winnicy Pana i każdego dnia jedna z osób tworzących „Margaretkę” modli się z potrzeby serca w jego intencjach. Zawsze w ten sam dzień tygodnia ofiarowuje np. cząstkę Różańca lub Koronkę Pokoju w podjętej intencji. Nie ma ustalonej jednej modlitwy, to tworząca się grupa sama ją wybiera. Najistotniejsza jest ciągłość modlitwy, przez siedem dni w tygodniu, a więc zawsze. Intencją może być także wspieranie powołań do kapłaństwa i życia zakonnego.

– Czy wcześniej zetknął się Ksiądz z tą formą modlitwy?

– Tak, od dawna sam doświadczam jej niezwykłej siły. Osobiście otrzymałem już kilkakrotnie taki piękny dar. „Margaretki” modlitwy są trwalsze od kwiatów. Pamiętam, miałem kiedyś wyjątkowo trudny dzień. Następnego dnia, kiedy spotkałem panią Romkę Łyszega ze Świebodzina, która modli się za mnie w grupie „Margaretki”, sama zapytała mnie, jak spędziłem wczorajszy dzień, bo jej było bardzo trudno skupić się na modlitwie. To jeden z prostych znaków, jak szczera codzienna modlitwa wspiera w codziennym życiu kapłanów.

– Każdy kto zajrzy na stronę internetową apostolatu „Margaretka” przekona się, że prowadzone są bardzo rożne formy działalności. Jakie konkretne dzieła chciałby Ksiądz rozwinąć w naszej diecezji?

– Te najistotniejsze i najprostsze – modlitwę za kapłanów, za duchownych, w intencji powołań. Tak wielki dar, jakim jest modlitwa, nie może pozostać bez odpowiedzi. Trzeba więc, aby i kapłani odpowiadali modlitwą, wspierali jedność tych grup i ich formację duchową, gromadząc grupy na przykład dorocznie w sanktuarium w Rokitnie na wspólnej modlitwie, wspierali uczestnictwo w inicjatywach wspólnotowych „Margaretek” apostolatu w naszej ojczyźnie.

– A jak apostolat jest zorganizowany w naszej diecezji? Są jakieś konkretne wspólnoty w parafiach, czy też jakieś osoby odpowiedzialne obok Księdza?

– Osoby, które modlą się za kapłanów w apostolacie „Margaretka” składają się z małych siedmioosobowych grup. I to jest podstawa, na której możemy budować. Chcemy zachęcić także te osoby, by aktywnie włączały się w pracę na rzecz całej parafii, byśmy mogli tworzyć wspólnoty parafialne, w których będziemy się czuli wzajemnie odpowiedzialni za siebie. Czasem przyjęcie „Margaretki” za konkretnego kapłana staje się pierwszym krokiem do pełnego wzrastania w wierze i wspólnocie, do zamieniania uśpionej i biernej postawy na rzecz aktywnej służby bliźniemu. Każdy na miarę talentów otrzymanych od Boga, czasami i tą drogą przychodzi impuls.

– Czy są już jakieś konkretne plany na najbliższy czas?

– Pragniemy zaprosić osoby modlące się za kapłanów na wspólne spotkanie w maju do sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie. Na to spotkanie zapraszamy także i tych, którzy jeszcze takiego zobowiązania nie przyjęli. Może świadectwa ludzi zaangażowanych będą mogły pomóc w podjęciu decyzji. Planujemy też wspólny wyjazd na pielgrzymkę apostolatu do Kalwarii Zebrzydowskiej.

– Gdyby ktoś chciał się włączyć w dzieło apostolstwa „Margaretka”, to co powinien zrobić?

– Jeśli ktoś czuje się odpowiedzialny za Kościół, może wybrać właśnie modlitwę za kapłanów jako swój wkład w jej budowanie. Wystarczy wybrać kapłana i zachęcić 7 osób, by podjęło takie zobowiązanie. Zachęcam także, by nie czekać z tak pięknym darem do np. imienin księdza, im szybciej zostanie otoczony modlitwą, im szybciej poczuje dobro i siły z niej płynące, tym większa radość dla niego i całej parafii. Oczywiście, bardzo wiele informacji można znaleźć na stronie www.apostolatmargaretka.pl, można się także skontaktować ze mną. Ale najważniejsze jest obudzenie w swoim sercu pragnienia modlitwy.

Tagi:
wywiad

Prymas Polski: mamy problem z wolnością

2018-07-11 10:58

rozmawiał Tomasz Królak / Warszawa (KAI)

Mamy w Polsce kłopot z właściwą realizacją wolności, to znaczy twórczym działaniem na rzecz wspólnego dobra - ocenia w rozmowie z KAI abp Wojciech Polak. Prymas Polski wyraził nadzieję, że pozytywnym przemianom w naszym życiu publicznym sprzyjać będzie wrześniowy Zjazd Gnieźnieński, który jest forum otwartej, wolnej dyskusji o teraźniejszości.

Episkopat.news

Abp Wojciech Polak: – Myślę, że Zjazd Gnieźnieński skierowany jest nie tylko do Kościoła. Można mówi, że, owszem, Kościół ma ważną rolę w wychowywaniu ludzi do pełni wolności, do jej dobrego zagospodarowywania, natomiast temat Zjazdu jest szerszy. Dotyczy on realizacji ludzkiej wolności we wszystkich wymiarach, nie tylko w ściśle religijnym (choć ten może być fundamentalny) ale też społecznym i w wymiarze „poszerzonej” ojczyzny, czyli w wymiarze europejskim. Jesteśmy bowiem wezwani do tego, by tę wolność zagospodarować na różnych polach. Stąd też refleksja zjazdowa jest tak polifoniczna. Nie dotyczy tylko jakiegoś jednego, wybranego obszaru, ale jest bardzo szeroka: od zagadnień życia społecznego, kościelnego aż do realizacji wolności w rodzinie, poprzez dialog z drugim człowiekiem, w relacjach sąsiedzkich itp.

KAI: Tegoroczny Zjazd odbędzie się na krótko przed obchodami 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Możemy mieć nadzieję, że spotkanie w Gnieźnie wpłynie na relacje polsko-polskie, byśmy przeżyli tę rocznicę wspólnie i ponad podziałami?
– Mam nadzieję, że Zjazd, który odbędzie się na niecałe dwa miesiące przed centralnymi obchodami niepodległości odegra taką rolę. Trzeba przy tym dodać, że cały bieżący rok obfituje w różne rocznicowe wydarzenia, choćby czerwcowe Święto Dziękczynienia w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie będące dziękczynieniem Kościoła za wolność.
Ale, rzeczywiście, mam nadzieję, że wrześniowy Zjazd może stanowić rodzaj duchowego zaplecza do dobrego przeżywania centralnych obchodów 100-lecia niepodległości.

- Tegoroczny Zjazd to idealna okazja ku temu, by natchnąć polityków do nowego stylu uprawiania polityki. To wydaje się może abstrakcyjne i nieosiągalne, ale przecież aktorzy naszej sceny politycznej odwołują się do chrześcijańskich korzeni Polski i Europy.

- – Myślę, że jest na to duża szansa. Oczywiście, ważniejsze wydaje się to, co wydarzy się pomiędzy uczestnikami zjazdu, a dodajmy, że główni wykładowcy i panelistami są osoby o różnych wrażliwościach społecznych i politycznych. Jeżeli pomimo tego wszyscy oni przyjeżdżają na wydarzenie, na którym odwołujemy się do chrześcijańskiego depozytu wartości, to mam nadzieję, że może to być ważny krok naprzód. Wszyscy liczymy na to, że będzie to twórczy dialog i początek budowy płaszczyzny pojednania, zrozumienia i polsko-polskiego dialogu.
Oczywiście tymi osobami nie są politycy zaangażowani w bieżące działania (choć są wyjątki, np. min. Konrad Szymański). Niewątpliwie natomiast Zjazd podejmie refleksję nad tym, z czego te bieżące działania wyrastają oraz w jakim kierunku prowadzą.

- A czy Zjazd nie powinien stać się miejscem spotkania głównych polskich polityków? Czy nie byłoby szczególna wartością, gdyby właśnie na tym forum mogli podyskutować ze sobą Andrzej Duda i Donald Tusk?

- – Za każdym razem organizatorzy Zjazdów Gnieźnieńskich zabiegają o obecność czołowych polityków i przypomnę, że w Gnieźnie gościło z tej okazji kilku polskich prezydentów. Problem polega na tym, że różne międzynarodowe wydarzenia niekiedy utrudniają politykom możliwość przyjazdu do Gniezna. Na szczęście obecny będzie prezydent Andrzej Duda, który tuż potem leci na forum ONZ, natomiast napięty kalendarz wydarzeń uniemożliwił przybycie Donaldowi Tuskowi.
Niemniej chcę zwrócić uwagę, że i tak będą obecni bardzo ważni przedstawiciele życia społecznego, publicznego, kościelnego. Stąd moja nadzieja, że wydarzenie poprawi relacje społeczne i polityczne w Polsce.

- A dlaczego właściwie te relacje wyglądają dziś tak słabo? Dlaczego, pomimo powoływania się na te same wartości, nasze spory są tak zajadłe i skoncentrowane na pognębieniu przeciwnika?

- – Trudno powiedzieć. Może to sprawa naszych emocji związanych z nazbyt intensywnym przeżywaniem rzeczywistości? Może decyduje to, że każdy ma swoje polityczne interesy? Dlatego nigdy dość zachęt do tego, byśmy odwoływali się do dobra wspólnego i przypominania, że możemy je osiągnąć jedynie poprzez dialog i rozmowę.
Myślę, że także w tym roku rozmowa będzie ciekawa i różnorodna. Oprócz 4 wykładów mamy 7 paneli i aż 22 warsztaty. Spotkania warsztatowe dotyczą bardzo różnych zagadnień i umożliwiają odbywanie prawdziwego dialogu a nie tylko teoretyzowanie na jego temat. To jest konkret. Tyle możemy i powinniśmy robić.
Zjazd Gnieźnieński nie pretenduje do tego, by być jedyną płaszczyzną dialogu Polaków, ale niewątpliwie pozostaje ważną okolicznością do wykorzystania: zarówno z uwagi na sporą już tradycję oraz starania organizatorów, by ich tematyka bardzo mocno wpisywała się w rzeczywistość, w której żyjemy. To jest otwarta, wolna dyskusja o teraźniejszości. Może w niej wziąć udział każdy i poczuć się czynnym współgospodarzem tego wydarzenia. Liczę na to, że Zjazd będzie prawdziwy dialogiem, że każdy będzie mógł wejść w interakcję i wypowiedzieć własne oczekiwania, niepokoje i nadzieje.

- Czy my, Polacy, mamy kłopot z zagospodarowaniem wolności?

- – Tak, mamy kłopot z jej twórczą realizacją. Bo wszystko zależy od tego, co będziemy rozumieć pod pojęciem wolności: czy wolność to tylko brak ograniczeń i poczucie, że nikt nas nie naciska czy też rozumiemy ją jako twórcze działanie na rzecz wspólnego dobra. Z tym drugim, właściwym rozumieniem wolności, mamy problem. Nie zawsze mamy świadomość, że moja wolność realizuje się zawsze w odniesieniu do innych. Nikt nie jest wolny dlatego, że jest jednostką odizolowaną od innych, ale że współtworzy rzeczywistość, w której żyje. I z tym mamy problem. Potrzebujemy namysłu i odwagi do twórczego realizowania wolności. A także zdolności do dialogu i przekonywania siebie nazwaniem do szukania i wytyczania czy odczytywania najlepszych dróg prowadzących nas do wspólnego dobra. Myślę, że jest to bardzo poważne zadanie.

- Czy dostrzega Ksiądz Prymas wpływ dotychczasowych Zjazdów na polską przestrzeń publiczną, a więc rzeczywistość szerszą niż Kościół?

- – Wydaje mi się, że ważniejsze od oddziaływania na przestrzeń publiczną jest zmiana ludzi. Na Zjazd przyjeżdża wiele osób chcących się podzielić swoimi doświadczeniami i poglądami. Największą wartością tych zgromadzeń jest to, że kształtują świadomość i mentalność. Jeżeli ludzie będą wyjeżdżać ze Zjazdów Gnieźnieńskich z większą świadomością, z większym zaangażowaniem i przekonaniem do realizowania wartościowych idei i pomysłów, to także nasza przestrzeń publiczna będzie stopniowo zmieniać się na lepsze.
*** XI Zjazd Gnieźnieński odbędzie się w dniach 21-23 września pod hasłem "Europa ludzi wolnych. Inspirująca moc chrześcijaństwa".
Zjazdy Gnieźnieńskie organizuje metropolita gnieźnieński Prymas Polski wraz z Fundacją św. Wojciecha Adalberta i kilkunastoma polskimi organizacjami katolickimi i chrześcijańskimi. Ich obecna formuła, realizowana w formie chrześcijańskich kongresów, jest odpowiedzią na apel św. Jana Pawła II z Gniezna (1997), aby Europa była wspólnotą ducha.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

XXVIII Międzynarodowa Pielgrzymka Piesza z Suwałk do Ostrej Bramy

2018-07-16 09:32

ks.kz / Suwałki (KAI)

Ta pielgrzymka niech dla nas wszystkich ma charakter uwielbienia i dziękczynienia, bo wszystko jest łaską i za te wszystkie łaski, które otrzymujemy od Boga, wyrażajmy także nasze dziękczynienie w czasie tego pielgrzymowania - mówił bp Jerzy Mazur do uczestników XXVIII Międzynarodowej Pielgrzymki Pieszej z Suwałk do Ostrej Bramy, która wyruszyła w niedzielę z kościoła Matki Bożej Miłosierdzia.

Dorota Niedźwiecka

Bp Mazur w homilii zachęcał do podejmowania pielgrzymiego trudu w duchu miłości, wiary i nadziei. „Niech ten czas będzie dla was umocnieniem, wzmocnieniem i odkryciem na nowo oblubieńczej miłości Chrystusa” – mówił.

W przeddzień wymarszu, o godz. 21.00 wspólnie z pielgrzymami w Kościele M.B. Miłosierdzia w Suwałkach został odprawiony Apel Maryjny, któremu przewodniczył ks. dr Andrzej Wujek, przełożony warszawskiej Inspektorii Salezjanów. Zawierzył On pątników i ich pielgrzymi trud Matce Bożej Miłosierdzia.

Po Mszy barwny korowód wyruszył na pielgrzymi szlak liczący ponad 260 km długości. Do Ostrobramskiej Pani zmierza w tym roku pod kierownictwem Tomasza Pełszyka SDB, wspieranego przez ks. Jarosława Wąsowicza SDB około tysiąca pielgrzymów z różnych krajów świata, uformowanych w siedmiu grupach, w tym trzech salezjańskich (pomarańczowej z przewodnikiem ks. Michałem Chorążym, białej z ks. Marianem Chaleckim i żółtej z ks. Piotrem Pączkowskim), dwóch pallotyńskich ( niebieskiej z ks. Waldemarem Pawelcem i zielonej z ks. Andrzejem Dębskim), (czerwonej i diecezjalnej złotej z ks. Adamem Adukowskim).

Całą trasę pielgrzymki pątnicy pokonają w ciągu 10 dni. Została ona podzielona na 50 odcinków o długości od 3 do 7 km, pomiędzy którymi będą krótkie przerwy na odpoczynek, bądź posiłek. Organizatorzy powiązali tematycznie szlak pielgrzymi z najważniejszymi wydarzeniami w życiu Kościoła i naszej Ojczyzny. Wspólne pielgrzymowanie przebiega pod hasłem „Razem z Maryją Oblubienicą Ducha Świętego” i jest dziękczynieniem za 100 lat odzyskania przez Polskę Niepodległości.

W obecności pątników, w kościele w Butrymańcach zostanie odsłonięta i poświęcona tablica upamiętniająca „Inkę”, sanitariuszkę V Wileńskiej Brygady Armii Krajowej Danutę Siedzikównę. Uwieńczeniem pątniczego wysiłku będzie spotkanie z Maryją w Ostrej Bramie. Przed Jej Tron pielgrzymi złożą trudy pielgrzymowania, troski dnia codziennego, intencje i swoje życiowe losy. Wejście Pielgrzymki do Ostrej Bramy w Wilnie będzie miało miejsce w dniu 24 lipca 2018 r. o godz. 11.00 (czasu litewskiego). O godz. 12.00 zostanie odprawiona uroczysta Msza św. przed cudownym obrazem Matki Bożej Miłosierdzia w Ostrej Bramie.

Tradycyjnie organizowane są też wyjazdy autokarowe i rodzinne do Wilna na powitanie pielgrzymów w Ostrej Bramie. Wszyscy, którzy z różnych względów nie są w stanie pielgrzymować pieszo, mogą wstąpić w szeregi pielgrzymów duchowych, aby swoją modlitwą wspierać wędrujących do Wilna pątników.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Anioł Stróż i jego działanie

2018-07-16 20:23

Salve TV

Kim są aniołowie? Czy Siostry od Aniołów mają szczególną relację z aniołami? Czy siostry bezhabitowe mogą się malować, czy nosić biżuterię?

- Wszyscy aniołowie są blisko, ale szczególnie nasi patroni, to Aniołowie Stróżowie. Są dla nas wzorem. Na wzór Anioła Stróża, który jest przy człowieku, który służy Bogu, ale w taki niewidoczny sposób, ukryty - mamy tak samo służyć jak Anioł Stróż - mówila s. Joanna Andruszczyszyna.

- Nasze zgromadzenie liczy około 150 sióstr. Każdy z nas jest ukochany przez swojego anioła stróża. Każdy z nas jest strzeżony na rozkaz Boga przez anioła. Jemu bardzo zależy na to, żebyśmy z nim rozmawiali. On chce nam pomagać - mówiła s. Agnieszka Mazur.

- Mój anioł stróż pomógł mi zdać prawo jazdy. Anioł stróż nie tylko jest karetką pogotowia od takich nagłych wypadków. Pomógł mi też zrealizować moje marzenie - opowiadała.

- Na Syberii jesteśmy jako wspólnota sióstr od Aniołów od trzech lat. Zostałyśmy zaproszone do współpracy przez polskiego księdza. Jest to olbrzymia parafia, jedna z największych na świecie. Terytorialnie co najmniej taka jak trzy razy Polska. Tam, że mogłam tam pojechać, to jest łaska - podkreślała s. Joanna.

- Na Syberii jest dużo katolików, którzy pojechali tam do pracy. Nie mają żadnej opieki duchowej. Na tym terytorium jest dużo miast, gdzie ksiądz dojeżdża i tak odbywa się Msza Święta - zaznaczyła.

- Nasze Zgromadzenie w charyzmacie ma bycie tam, gdzie utrudniona jest posługa kapłanów. Mamy wiele takich miejsc, choćby w Afryce, na Litwie, Białoruś, Ukraina - podsumowała s. Agnieszka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem