Reklama

Arche Hotel

Ks. Warso postulatorem etapu rzymskiego w procesie beatyfikacyjnym Sł. Bożej K. Gruszczyńskiej

2014-12-13 16:37

rm / Radom / KAI

MARGITA KOTAS

Ks. dr Albert Warso został postulatorem etapu rzymskiego w procesie beatyfikacyjnym Sługi Bożej Kazimiery Gruszczyńskiej - założycielki Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących, które powstało w XIX w. żeby służyć chorym. Ks. Warso jest kapłanem diecezji radomskiej, pracującym w Kongregacji Nauki Wiary.

- Otaczamy modlitwą księdza Postulatora i życzymy, by wstawiennictwo Sługi Bożej wyjednywało mu wszelkie łaski w jego posłudze kapłańskiej, a przede wszystkim w pracach związanych z procesem Matki Kazimiery - mówią siostry franciszkanki. Z kolei wicepostulatorką procesu została s. dr Lucyna Czermińska, franciszkanka od cierpiących.

Proces na szczeblu diecezjalnym zakończył się w czerwcu 2014 roku. Następnie dokumenty zostały przekazane do Rzymu. We wrześniu Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych wydała dekret podpisany przez Kard. Angelo Amato - Prefekta Kongregacji i Abp. Marcello Bartolucci - Sekretarza, zezwalający na otwarcie dokumentów procesowych Matki Kazimiery Gruszczyńskiej. Dokumenty zostały otwarte w październiku przez ks. Giacomo Pappalardo, kanclerza w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Dodajmy, że 31 grudnia przypada 166. rocznica urodzin Matki Kazimiery Gruszczyńskiej. W tym szczególnym dniu siostry zapraszają do wspólnej modlitwy o łaskę wyniesienia do chwały ołtarzy Sł. Bożej.

Reklama

Kazimiera Gruszczyńska urodziła się w 1848 r. w Kozienicach. Pochodziła z patriotycznej i przywiązanej do wiary ziemiańskiej rodziny, która zadbała o jej staranne wykształcenie. Po okresie edukacji domowej dziewczynka wyjechała na naukę do Instytutu Maryjskiego w Puławach, ale uczyła się tu tylko trzy lata, gdyż za udział w manifestacji patriotycznej została usunięta ze szkoły. Naukę kontynuowała na pensji w Skierniewicach, a po jej ukończeniu wróciła do domu rodzinnego. Choć miała uprawnienia, nie otrzymała pozwolenia od władz zaborczych na otworzenie szkoły - ciążyło na niej piętno buntowniczki, co było skrzętnie odnotowane w jej dokumentach.

Od dziecka pragnęła całkowicie należeć do Boga, dlatego mając 10 lat złożyła ślub czystości. Gdy po powrocie z pensji wróciła do rodzinnego domu, ułożyła sobie regulamin, przypominający regułę zakonną. W planie dnia przewidziane było uczestnictwo we Mszy św., adoracja Najświętszego Sakramentu, lektury duchowe. Zaczęła prowadzić działalność charytatywną - odwiedzała i pielęgnowała chorych, katechizowała wiejskie dzieci.

W tym okresie jej spowiednikiem był miejscowy proboszcz ks. Józef Khaun. Na jego ręce, mając 21 lat, ponowiła ślub czystości. Duchowny musiał mieć wielkie zaufanie do swojej penitentki, skoro pozwolił jej codziennie przystępować do Komunii św. (w owych czasach nie było to częste), powierzył jej też klucze od bocznego wejścia do kościoła, dzięki czemu mogła zawsze adorować Najświętszy Sakrament.

Marzyła o wstąpieniu do zakonu, ale nie godził się na to jej ojciec, który boleśnie przeżył śmierć żony i trójki dzieci. Nie udała się próba wstąpienia do szarytek, w której pomagał jej spowiednik. Swoje powołanie zaczęła realizować w 1875 r. w trakcie rekolekcji pod kierunkiem charyzmatycznego kapucyna o. Honorata Koźmińskiego, założyciela blisko 30 ukrytych zgromadzeń zakonnych. Młoda kobieta wstąpiła najpierw do Zgromadzenia Sióstr Posłanniczek Serca Jezusowego.

Pierwsze śluby złożyła w 1879 r. Trzy lata później o. Honorat powierzył jej kierowanie zakładem dobroczynnym „Przytulisko" w Warszawie. Już w tym okresie zorganizowała nową wspólnotę zakonną, której celem było opiekowanie się chorymi i ubogimi - Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek od Cierpiących.

Mimo ukrycia przed władzami, wspólnota dynamicznie się rozwijała. Swoje współsiostry uczyła, by widziały w chorych cierpiącego Jezusa. W czasie I wojny światowej franciszkanki od cierpiących odznaczyły się wielkim męstwem i ofiarnością w opiece nad rannymi żołnierzami. Matka Kazimiera otrzymała złoty medal „Za miłosierdzie" od władz rosyjskich. Już w niepodległej Polsce za działalność dla dobra Kościoła otrzymała order „Pro Ecclesia et Pontifice", przyznany przez papieża Piusa XI. Ostateczną aprobatę Stolicy Apostolskiej dla zgromadzenia uzyskała w 1924 r.

Wraz ze współsiostrami założyła cieszącą się dobrą opinią szkołę dla pielęgniarek. Założycielka Zgromadzenia dbała o kwalifikacje sióstr, które wysyłała na podniesienie kwalifikacji także za granicę. Przez długie dziesięciolecia m. Gruszczyńska opiekowała się chorymi. Sama ciężko chorowała, mówiła o sobie, że jest dzieckiem krzyża. Nieraz tygodniami nie opuszczała łóżka, choć cały czas kierowała Zgromadzeniem. Zmarła w Kozienicach w 1927 r., a została pochowana na warszawskich Powązkach.

Tagi:
Watykan

Trwa badanie domniemanego cudu za wstawiennictwem Jana Pawła I

2018-11-16 19:28

pb (KAI/ilgiornale.it) / Watykan

W Watykanie trwa badanie domniemanego uzdrowienia przypisywanego wstawiennictwu sługi Bożego Jana Pawła I. Po ogłoszeniu w listopadzie ub.r. dekretu o heroiczności jego cnót, do beatyfikacji zmarłego przed 40 laty papieża brakuje już tylko uznania cudu za jego wstawiennictwem.

wikipedia.org

Potwierdził to w rozmowie z włoskim dziennikiem „Il Giornale” prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu. Ujawnił on, że domniemany cud jest obecnie przedmiotem badań jej komisji lekarskiej. Do uzdrowienia doszło w Argentynie, a doświadczyła tego mieszkanka Buenos Aires, której personalia na razie nie są ujawniane. Po dochodzeniu na szczeblu diecezjalnym, sprawa jest obecnie badana przez Kongregację.

Jeśli lekarze wydadzą orzeczenie o niewytłumaczalnych medycznie charakterze wydarzenia, zajmą się nim teologowie, by sprawdzić czy było ono związane z modlitwą o wstawiennictwo do Jana Pawła I. Gdyby także ich opinia była pozytywna, dossier w sprawie cudu będzie rozpatrywane przez kardynałów i biskupów - członków Kongregacji. Ostateczna decyzja należy jednaka do papieża.

Kongregacja zajmuje się domniemanym cudem za wstawiennictwem Jana Pawła I nie po raz pierwszy. W 2008 r. mowa była o uzdrowieniu mężczyzny z Altamury we Włoszech, jednak przypadek ten nie przekonał członków komisji medycznej.

Jan Paweł I, czyli Albino Luciani, urodził się 17 października 1912 r. w Forno di Canale (dziś Canale d’Agordo) w północno-wschodnich Włoszech. Święcenia kapłańskie przyjął 7 lipca 1935 r. 15 grudnia 1958 r. św. Jan XXIII mianował go biskupem Vittorio Veneto i osobiście udzielił mu sakry 27 grudnia tegoż roku w Watykanie. Dokładnie 11 lat później – 15 grudnia 1969 r. Paweł VI powołał go na patriarchę Wenecji, a na konsystorzu 5 marca 1973 r. włączył go w skład Kolegium Kardynalskiego. Na konklawe 26 sierpnia 1978 r. kard. Luciani został wybrany papieżem i jako pierwszy w historii przyjął dwa imiona: Jan Paweł I. Zmarł niespodziewanie na atak serca 28 września 1978 r. w Watykanie, zaledwie po 33 dniach sprawowania urzędu.

17 czerwca 2003 r. Jan Paweł II zezwolił na otwarcie jego procesu beatyfikacyjnego, który rozpoczął się na szczeblu diecezji Belluno 23 listopada tegoż roku, a zakończył się 10 listopada 2006 r. Jego akta przekazano do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, która - po zbadaniu sprawy - 9 listopada 2017 r. ogłosiła dekret o heroiczności cnót Jana Pawła I. Promotorem jego sprawy kanonizacyjnej jest prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa, kard. Beniamino Stella.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Sekret kodu kulturowego rodzin wielodzietnych

2018-11-19 12:54

Antoni Szymański Senator RP

W kaszubskiej gminie Sierakowice odnotowuje się najwyższą dzietność w kraju. Typowy model rodziny to 2+4. Ten fenomen ma różne tłumaczenia. Czy Kaszubi dostali zawrotu głowy i muszą mieć dużo dzieci, bo również w sąsiednich gminach powiatu kartuskiego odnotowuje się najwyższe wskaźniki urodzeń? Co leży u podstaw tej wyjątkowej prokreacyjnej determinacji? Wójt gminy Tadeusz Kobiela tłumaczy to tradycją. Inny trop wyjaśnienia może prowadzić do uznania głębokiej religijności Kaszubów jak czynnika wzmacniającego postawy prorodzinne.

Grzegorz Jakubowski/KPRP

Niekonwencjonalne wyjaśnienie sierakowickiej prężności demograficznej przedstawił prof. Witold Toczyski w raporcie Rządowej Rady Ludnościowej „Sytuacja demograficzna Polski jako wyzwanie dla polityki społecznej i gospodarczej”. Analizując ten przypadek kaszubskiej gminy postawił tezę, że na przyszłość demograficzną kraju duży wpływ będzie wywierać kod kulturowy przedsiębiorczości społecznej młodzieży. Nieco trywializując to podejście można postawić pytanie, czy spółdzielnie uczniowskie mogą mieć wpływ na budowanie pomyślności i niezależności rodziny? Casus Sierakowice wskazuje, że podstawą pomyślności gospodarczej gminy jest ponadprzeciętny udział prywatnej przedsiębiorczości. Gmina jest zagłębiem rzemieślniczym Trójmiasta, gdyż występuje dominacja (87,96 proc.) firm osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą. W rodzinach przedsiębiorców silne jest przekonanie, że ich niezależność i pomyślność jest związana z ich aktywnością gospodarczą. Powstaje pewien wzór kulturowy, przekonanie o szczególnej wartości przedsiębiorczości dającej trwałe podstawy ekonomiczne rodziny. Mając własną działalność można być bardziej impregnowanym na układy i układziki, ceniąc sobie wartości życia rodzinnego. U podstaw prężności demograficznej stoi bowiem rodzina. Optymizm życia rodzinnego ściśle wiąże się ze stabilnością ekonomiczną, która daje gwarancje podołania zadaniu wychowania i wykształcenia dzieci, zaś szczególnie ceniąc przygotowanie dzieci do dobrego zawodu. Wiara, że wzór własnej zaradności potrafimy przekazać dzieciom stają się ważnym czynnikiem decyzji o posiadaniu dzieci.

Jednym z czynników hamująco wpływającym na pozytywny model rozwoju rodzin jest niewłaściwa pedagogika społeczna młodzieży, która kosztem solidaryzmu społecznego eksponuje model egoizmu, a nawet hedonizmu. Trudny do przecenienia jest wpływ szkoły na kształtowanie postaw przedsiębiorczych. Wiemy, że jednym ze źródeł sukcesu gospodarczego jest pomysłowość, odwaga i zdolność do podejmowania ryzyka poprzedzana jest praktykowaniem przedsiębiorczości społecznej w szkole. W polskiej edukacji występuje w szczątkowej postaci kształcenie dla przedsiębiorczości. Są to zajęcia o makro i mikroekonomii, bankowości, budżetowaniu i grach ekonomicznych. Zajęcia w większości mają charakter pasywny, takie trenowanie „na sucho”. Nauczyciele zajęcia traktują podręcznikowo, bez konfrontowania się realnym gospodarowaniem. Motyw pracy w tzw. realu dla dobra wspólnego i w kooperacji znajduje się na odległym miejscu piedestału wartości wychowawczych. Przeważa dyktat podstawy programowej i edukacji, która ma awansować do kolejnego szczebla kształcenia. Przedmioty, które nie są ważne na świadectwie maturalnym są z natury rzeczy przez wszystkich spychane na dalszy plan. Dlatego w szkołach wyginęły prawie całkowicie spółdzielnie uczniowskie – uniwersytety przedsiębiorczości. Zarówno spółdzielczość uczniowska, jak angażowanie się młodzieży do prac na rzecz społeczności lokalnej są w zapaści. Na margines zepchnięto praktykowanie przedsiębiorczości młodzieży. Przedsiębiorczość wiąże się z nastawieniem na nowe rozwiązania w relacjach społecznych. Nakierowana jest na budowanie umiejętności współpracy, wzmacnianie pasji i czerpanie znacznej satysfakcji z procesu realizacji swoich pomysłów.

Wiemy, że jednym ze źródeł sukcesu gospodarczego jest pomysłowość, odwaga i zdolność do podejmowania ryzyka. Obudzenie ducha przedsiębiorczości uzależnione jest od zbudowania swoistej kultury pracy nakierowanej na innowacyjne zmiany. To jest wielkie wyzwanie jak ożywić postawy przedsiębiorczości społecznej młodzieży, która jest jednym z istotnych czynników wzmacniania rodziny i społeczności lokalnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Włochy wspominają Wielki Głód na Ukrainie

2018-11-20 13:43

vaticannews / Rzym (KAI)

Włochy wspominają klęskę Wielkiego Głodu na Ukrainie (Holodomor). Z tej okazji specjalny list do wspólnoty ukraińskiej wystosował przewodniczący włoskiego episkopatu. W Rzymie organizowany jest szereg wydarzeń upamiętniających tę tragedię, m.in. projekcja filmu, wystawy artystyczne i spotkania z ludźmi kultury.

wikipedia.org
Zmarli z głodu na ulicy w Charkowie w 1932 r.

Wielki Głód to klęska, jakiej doświadczyły narody znajdujące się pod butem Związku Radzieckiego kierowanego przez Józefa Stalina w latach 1932-33. Aparat władzy zarządził wtedy powszechną i przymusową kolektywizację płodów rolnych. Według różnych szacunków, śmierć głodową poniosło prawie 10 mln ludzi, z czego około jedna trzecia mieszkańców terytorium ówczesnej Ukraińskiej SRR. 26 państw na świecie uznało tę tragedię za ludobójstwo, w tym Watykan, Polska i Stany Zjednoczone.

Znak głębokiej komunii i uczucia, które łączy ze wspólnotą ukraińską, opłakującą swoich bliskich, braterskiej gościnności, która jest prawdziwą solidarnością – tak kard. Gualtiero Bassetti nazywa w swoim liście spotkanie Ukraińców w neapolitańskiej katedrze i okolicznościową liturgię koncelebrowaną przez abp. Światosława Szewczuka oraz biskupów ukraińskich i włoskich. „Nie zapominać – pisze przewodniczący Episkopatu Włoch – nie znaczy jedynie patrzeć wstecz, ale przekazywać przyszłym pokoleniom to, co się wydarzyło, by nie zanikła pamięć o tym horrorze”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem